Zaczęli od środka. Podbiegłam do chłopaka który miał piłkę. Oczywiście odebrałam mu ją i ruszyłam do ataku. Biegł za mną. Gdy już nie dał rady uderzył mnie łokciem w plecy.
- Nie no serio ?! - krzyknęłam i upadłam na ziemię.
Druga czerwień.
- Jeszcze się policzymy su*o - powiedział i zszedł z boiska.
(...)
Od razu poleciały wyzwiska w stronę piłkarza. Wstałam, bo ból nie był taki silny.
- Pokarz im Lena! - krzyknął z trybun Mario.
Oczywiście podeszłam do piłki ustawiłam ją, dośrodkowałam i GOLLLL... Podbiegł do mnie Tomek i wziął mnie na ręce.
- DZIĘKUJE! - krzyknął.
Już wiedziałam że to on był strzelcem gola.
- 30 minuta spotkania. Gola dla gospodarzy strzela TOMEK ... - powiedział komentator.
- KOWAL - dokończyli kibice.
Zaczęli od środka boiska. Nasi pomocnicy przejęli piłkę. Ja od razu pobiegłam do przodu gdzie dostałam piłkę od Mateusza. Biegłam jak najszybciej. Na mojej drodze stanął jeden z obrońców więc odegrałam piłkę do Mateusza który przebiegł obok mnie. Obrońca skupił się na nim, a on odegrał mi piłkę. Byliśmy już w polu karnym rywala. Miałam wolne pole do manewru i oczywiście wykorzystałam je. Wyszedł do mnie bramkarz gości. Ominęłam go jednym ruchem i GOLLLL! Od razu radość kolegów. Gdy już każdy mi pogratulował zrobiłam serduszko i posłałam je do nieba
- 44 minuta spotkania. Gola dla gospodarzy strzela LENA ... - powiedział komentator.
- WOLFINGER - dokończyli kibice.
Rozpoczęli i chwile później gwizdek arbitra. Przerwa. Podleciałam do trybun.
- I jak było? - zapytałam chłopaków.
- A no wiesz tam zrobiłaś błąd tu zrobiłaś - zaczął Hummels.
- Nie jestem idealna przykro mi - posmutniałam.
- Dla mnie jesteś, a Hummels pieprzy głupoty na razie żadnego błędu nie zrobiłaś - pocałował mnie Marco.
- Tak się cieszę że wam się podoba - uśmiechnęłam się.
- Powiedz mi dla kogo dedykowałaś tego gola ? - spytał Mario.
- Dla taty. Zawsze jak go nie było przy mnie, bo był w Niemczech tak dla niego gole dedykowałam - zaśmiałam się.
- Idź już lepiej. Zobaczymy się po skończonym meczu. Będziemy czekać przy tej kasie co weszliśmy - pocałował mnie Marco, a ja pobiegłam.
Weszłam do szatni.
- LENAA WOLFINGER !! LENA WOLFINGER !! LENA WOLLFINGER !! - krzyczeli moi koledzy.
Trener przeprowadził zmiany. Pogadaliśmy i poszliśmy na drugą połowę.
- Czekaj Lena - krzyknął za mną Tomek i wybiegł z szatni.
Wyszłam z niej jako pierwsza, bo inni zmieniali korki.
- Coś się stało? - zapytałam.
- Jesteś niesamowita. To co wyprawiasz na boisku i twój charakter są po prostu bajeczne. Zakochałem się w tobie. Tak wiem masz chłopaka i nie chce rozwalić naszej przyjaźni, ale przyjaciele mówią sobie o wszystkim i ja mówię to teraz tobie. Proszę nie odrzucaj mnie teraz jako przyjaciela, bo nie ścierpiał bym że to przez moja głupotę - przytulił mnie.
Miałam łzy w oczach. Nie chciałam go stracić. Gdy mieszkałam w Gorzowie był jednym z moich najlepszych przyjaciół. Później kontakt nam się urwał. Myślałam że jest na mnie zły że pojechałam, a później że jest zły że bez pożegnania gram w Borussii, a on teraz wyskakuje z tekstem że się zakochał. Oderwałam się od niego i poszłam na murawę myślami byłam z nim nie mogłam się skupić chodź bardzo chciałam. Zajęłam swoją pozycję. Mecz się zaczął. Piłki adresowane do mnie od razu były przechwytywane. Każdy mój ruch był przewidziany. Myślałam o Tomku. W końcu strzelili nam gola. Dałam sobie w twarz. Gdy zaczęliśmy grę po stracie gola. Ruszyłam do ataku. Kątem oka zobaczyłam Tomka. Posłałam do niego piłkę. On od razu odegrał ją do mnie, a ja wiedząc że mam bramkę przed sobą uderzyłam jak najmocniej. Piłka uderzyła w słupek i wpadła do bramki. Kibice zaczęli szaleć, a ja spokojnie podążałam na swoją połowę. Tomek mnie dogonił.
- Przestać o mnie myśleć. Między nami jest tylko przyjaźń nic więcej - powiedział i pobiegł dalej.
Do końca wynik się nie zmienił wygraliśmy 4:1. Zeszłam jako pierwsza do szatni. Szybko się przebrałam i udałam się na wyznaczone miejsce żeby spotkać się z Marco, Mario i Matsem. Zbliżała się godzina 20:00.
- Pierwsza połowa była fenomenalna, ale co się stało z tobą w drugiej połowie ? - zapytał Mario.
- Ehhhh... Tomek na przerwie powiedział mi że mnie kocha, ale że nie chce zepsuć naszej przyjaźni. Ja kocham Marco, a on jest jednym z moich najlepszych przyjaciół i nie chce go stracić. Boje się że jak go odrzucę to nasza przyjaźń się rozwali, a ja chce go odrzucić, bo moje serce bije dla Marco - zaszkliły mi się oczy.
Podszedł do mnie Marco i mocno mnie przytulił.
- Jeśli nie zrozumie tego że kochasz kogoś innego i zerwie przyjaźń to nie był ciebie wart skarbie - pocałował mnie w czubek głowy Marco.
Rozpłakałam się. Bardzo się cieszę że mam przy sobie Marco i takich przyjaciół jak Mats i Mario. Chwyciliśmy się wszyscy za ręce i powędrowaliśmy do domu Dawida. Od razu po wejściu do mieszkania przybiegła do mnie Madi.
- Hej skarbie - przytuliłam ją.
- Mam nadzieję że nie sprawiła kłopotu - zwróciłam się do mamy Dawida która właśnie do nas przyszła.
- Była bardzo i to bardzo grzeczna. Oglądałyśmy razem mecz i muszę ci powiedzieć że dobrze rozegrany - uśmiechnęła się do mnie.
- Dziękuję pani bardzo za opiekę i za miłe słowa - przytuliłam ją.
- My się będziemy zbierać, bo idziemy do Galerii, a około 23-24 jedziemy do Warszawy - oznajmiłam.
- Wycałuj ode mnie Dawida. Jedźcie ostrożnie. Miłej podróży - pożegnaliśmy się z nią i wyszliśmy.
Weszliśmy do auta i pojechaliśmy pod Galerię. Wysiedliśmy, a psa zostawiliśmy w aucie. Poszliśmy do Starbucks'a i zamówiliśmy sok pomarańczowy. Dużo osób podchodziło i pytało o zdjęcia i autografy. Tak sobie siedzieliśmy i piliśmy gdy zobaczyłam pewną osobę. Była to jedna z "napalonych" dziewczyn które chciały poznać Marco, a mianowicie Natalia Latowicz. Myślałam że wypluje sok który własnie połykałam. Była ze swoimi koleżaneczkami. Jak zawsze tona tapety. Jeszcze bardziej się zdenerwowałam kiedy weszła do Starbucks'a.
- Proszę proszę kogo ja tu widzę - podeszła do naszego stolika.
Wstałam i podeszłam do niej.
- Czyli wzrok masz jeszcze dobry - uśmiechnęłam się głupio.
- Zamknij ryj nie będziesz mnie przed chłopakami ośmieszać - warknęła.
- Nie rozumieją po polsku zacznijmy od tego - podniosłam brwi do góry.
- Lena kto to? - spytał Marco.
- Jedna z dziewczyn które chciały żebyś nauczył się polskiego i przyjechał do nich - powiedziałam po niemiecku.
- Tak cię twój tatuś szwab wyszkolił no nieźle - Marco widział że się gotuję więc wstał i złapał mnie za rękę, a razem z nim wstał Mario i Mats.
- Wyjdź stąd łagodnie proszę - odparł po niemiecku Marco.
- Co on pierdoli? - zaczęła się śmiać.
- Twoja wielka miłość która ma z tobą zamieszkać i nauczyć się polskiego, bo jest bogata? Ehhh twoja miłość powiedziała żebyś się stąd wynosiła, bo łagodnie prosi - wystawiłam jej fuck'a.
Wzięłam napój odwróciłam się i wyszłam, a za mną poszedł Mario, Marco i Mats.
- O co jej chodziło? - zdziwił się Mario.
- O to że napisałam jej kiedyś że Marco ma dziewczynę i nie nauczy się dla niej polskiego i nie przyjedzie z nią mieszkać, a ona zawsze była szkolną diwą z toną tapety na ryju - oznajmiłam.
- Głupia małpa - skrzywił się Mats, a ja wystawiłam kciuka w górę i się uśmiechnęłam.
Chodziliśmy po sklepach. Zjedliśmy coś w KFC, a o 22 wyszliśmy, bo zamykali Galerię. W samochodzie czekała na nas Madi.
- Cześć skarbie - pocałowałam ją.
- Ze mną już się tak nie witasz - Marco udawał że się obraził.
- Mam dawać ci buziaka po tym jak dałam go psu? Jak chcesz - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
- Fuuuu - zaczął się wycierać Reus.
- Pójdźmy na kompromis. Lena przestanie całować psy i zacznie całować Marco - odparł Mario.
- Jestem za! - krzyknął mój chłopak.
- No dobra - wytarłam usta mokrą chusteczką, policzek Marco i pocałowałam go jeszcze raz.
- Dużo lepiej - uśmiechnął się.
Zadzwonił mój telefon. Dawid. Odebrałam.
D: Cześć słońce. Cudowny mecz. Widzę że się już wybudziłaś i jesteś w Polsce czyli Marco mnie posłuchał. Kiedy będziecie u mnie?
L: Hej misiu. Będziemy u ciebie za kilka godzin, bo zaraz wyjeżdżamy z Gorzowa. Mam do ciebie prośbę
D: Słucham
L: Miałeś kiedyś photobloga. Zablokowałeś go. Znaczy jest na hasło. Mogł byś mi podać hasło chciałabym poczytać
D: Ufam ci i podam ci to hasło, ale są tam rzeczy które nie mogą ujrzeć światła dziennego dobrze ?
L: Obiecuje
D: hasłem jest data urodzin mojej mamy
L: Dobrze dziękuję kocham cię bardzo
D: Ja ciebie też księżniczko do zobaczenia jutro
L: Do zobaczenia
- Dzwonił Dawid ? - spytał Marco.
- Tak - odparłam i włączyłam internet na telefonie.
Wpisałam "www.photobolg.com/fakinshit" wyskoczyło mi hasło. Wpisałam i zaczęłam przeglądać ponad 1500 zdjęć. Czytałam notki. Każdą po kolei. Niektóre były śmieszne. Wspominałam czasy mojego intelektualisty. Kiedy biegaliśmy razem po podwórku, a teraz on biega przy swojej piosence. Mój Kfjat. Pamiętam jak w 2009/2010 roku codziennie o 18 szedł do domu nie siedział z nami do 21, bo musiał pisać notkę na bloga. Pamiętam jak kłócił się z Jowitą, a na photoblogu pisał jak bardzo ją kocha i tęskni za nią. Czytałam i wspominałam. Założyłam słuchawki na uszy. Puściłam jego wykon "Ostatni" i czytałam, aż do dojazdu do Warszawy. Nikt mi nie przeszkadzał Marco widział że jestem pochłonięta w czytaniu. Niby chciał się odezwać, ale nie potrafił przerwać mi przyjemności z czytania. W niektórych momentach nawet płakałam, a Reus tylko obejmował mnie ramieniem i przyciągał mocno do siebie, ale ja nie zwracałam uwagi tylko czytałam dalej i tak do końca drogi do Warszawy. Podjechaliśmy pod blok Dawida około 6 rano. Wysłałam mu SMSa
"Zszedłbyś do nas. Kocham :*"
Chwile później z bloku wybiegł Dawid. Gdy go zobaczyłam otworzyłam drzwi i wyleciałam do niego. Zaczęliśmy się przytulać tak że nie mogliśmy ustać w miejscu, aż się przewróciliśmy i leżeliśmy w uścisku. Niemcy tylko patrzyli na nas ze zdziwieniem.
- Hej chłopaki - pomachał im Dawid.
- Cześć Dawid - odparli.
Gdy już się od siebie oderwaliśmy wzięliśmy nasze bagaże z czego się zdziwiłam, bo nic nie pakowałam, ale Marco powiedział że mój tata mnie spakował. Dawid wziął ode mnie torbę, ja wzięłam Madi. Marco i Mats wzięli torby, a Mario zamknął samochód. Weszliśmy na 3 piętro i do mieszkania Dawida. Położyliśmy nasze torby w przed pokoju.
- Hej Igor - podeszłam do Igora i dałam mu buziaka w policzek.
- Hej Lenuś. Lepiej się czujesz ? - zapytał, a ja przytaknęłam.
- Hej Marco. Witaj Mario. Cześć Mats - powiedział do moich towarzyszy.
- No cześć - odpowiedzieli chórem.
- To wy się znacie ? - zdziwiłam się.
- Byli u ciebie jak z Marco i Mats'em przyjechaliśmy do ciebie do szpitala - oświecił mnie Mario.
- Ooo. To super że się znacie - uśmiechnęłam się.
- My się tu zmieścimy ? - Marco spojrzał na łóżko na którym leżał Igor.
- Igor jedzie do siebie. Ja będę spać tu na kanapie. To łóżko jest dla Mario i Mats'a, a moja sypialnia jest do waszej dyspozycji - puścił mi oczko Kwiat.
- Dzięki Dawid - pocałowałam go w policzek.
- Idziemy na miasto czy chcecie się wyspać? Bierzmy pod uwagę że jest 6 rano - zaśmiał się Igor.
- Idziemy na miasto - krzyknął Goetze.
- Możemy iść. Wypijemy kawę w Starbucks'ie i będzie dobrze - odparł Mats.
- Ale mogę się przebrać ? - zrobiłam oczka jak kot z Shrek'a.
- No leć tam jest łazienka - wskazał Dawid.
Przebrałam się i wyszliśmy. Chłopcy ubrali okulary przeciw słoneczne i full cap'y daszkiem do tyłu. Dawida i Mats'a poznać się nie dało, bo oni nie chodzą na co dzień w takim czymś, ale Marco i Mario się dało. Dobrze że była 6 rano. Poszliśmy na starówkę. Jeździła już tam panda na rolkach. Siedział jakiś pan z gitarą i grał. Podeszliśmy do niego i wrzuciliśmy mu 50 złotych. Dawid usiadł koło niego.
- Umie pan zagrać "ostatni" ? - spytał, a facet przytaknął.
Dawid zaczął śpiewać, a pan grał. Dużo osób się zatrzymywało i oglądało. Gdy już skończyli usłyszeli gromkie brawa. Ja nagrałam całą piosenkę.
- Co jeszcze pan umie ? - zapytałam.
- Najbardziej wychodzi mi piosenka Dawida Kwiatkowskiego "Na Zawsze", bo moja córka jest fanką Dawida i dla niej nauczyłem się jej grać - oznajmił.
Dawid ściągnął okulary i oczy mu na wierzch wyskoczyły.
- To ja razem z Dawidem zaśpiewamy - uśmiechnęłam się.
- Dawid Kwiatkowski ? - zdziwił się.
- Tak. Proszę pozdrowić córkę - powiedział ze spokojem w głosie Dawid.
- To dla niej zbieram pieniądze na twój koncert jeśli będzie jakiś w Warszawie - odparł.
- Na pewno będzie, a teraz grajmy. Igor czy możesz nagrać całość ? - Igor tylko przytaknął.
Nazbieraliśmy dużą sumę pieniędzy.
- Dziękuję wam bardzo - przytulił nas ten pan.
Czułam takie ciepło w sercu że mu pomogliśmy. Igor podał Dawidowi zdjęcia jego.
- Jak ma na imię pana córka ? - zapytał faceta.
- Kamila - oznajmił.
" Dla Kamili Kwiat " - napisał.
Odwrócił kartkę
" PS. masz cudownego ojca " - podał panu zdjęcie.
- Bardzo ci dziękuję córka się ucieszy - trzymał za rękę Dawida.
W moich oczach malowały się łzy.
- Możemy z panem zdjęcie ? - spytałam pana.
- Ze mną ? - zdziwił się.
- Tak chcemy mieć pamiątkę - całą 5 usiedliśmy koło faceta, a Igor zrobił zdjęcie.
- Dziękujemy. Do zobaczenia - pomachałam mu na pożegnanie.
Oczywiście znalazły się w tym tłumie osoby które robiły sobie zdjęcia z Dawidem. Gdy już się oderwaliśmy podeszliśmy do pandy i zrobiliśmy sobie z nią zdjęcia. Cały czas trzymałam się z Marco za rękę.
- Czy to jest Stadion Narodowy ? - spojrzał złowrogo Hummels w jego stronę.
- No możemy tam iść - zaśmiał się Dawid.
- Może lepiej nie, bo właśnie tam przegrali w półfinale Euro 2012 z Włochami - skrzywiłam się.
- Idziemy tam - oburzył się Goetze.
Pojechaliśmy tramwajem i doszliśmy pieszo. Droga na stadion zajęła nam 25 minut.
- Mario Goetze ? - podeszła do nas jakaś dziewczyna.
Mario był wyraźnie zaskoczony że ją widzi.
- Pamiętasz mnie ? - zapytała, a Hummels i Reus wybuchnęli śmiechem.
- Kto to ? - szepnęłam na ucho Marco.
- Laska z którą Mario się bawił podczas Euro - wybuchnęłam nie pohamowanym śmiechem który Marco zatrzymał buziakiem.
- Tamara? Hejj - wyłudził uśmiech Goetze.
- Co tam u ciebie? Co robisz w Warszawie ? - zadawała pytania.
- U mnie bardzo dobrze. Przyjechałem jak widać z przyjaciółmi zwiedzać. My musimy już lecieć, bo dużo do zwiedzania mamy. Jak będę miał wolny czas to napisze. Pa - odwrócił się, a nas pociągnął za sobą.
Gdy dziewczyna poszła w drugą stronę, a my się trochę oddaliliśmy znów wybuchnęłam śmiechem jak Marco i Mats, a gdy się ogarnęłam powiedziałam Igorowi i Dawidowi co jest grane i znowu zaczęłam się śmiać.
- To jednak jest pechowe miejsce - popatrzył na stadion.
- Co was tak debile bawi ? - oburzył się.
- Twoja dawna kochanka - dobrze że Marco mnie trzymał, bo tarzałabym się po ziemi.
- Dobra chodźmy - powiedział w końcu Dawid.
- Gruby idź kupić bilety z Igorem, a my tu zaczekamy - uśmiechnęłam się, a oni poszli.
Porobiliśmy sobie kilka fotek. Zrobiłam sobie z chłopakami z każdym z osobna i zrobiliśmy sobie razem prosząco o to jakąś panią. Hummi zrobił mi i Reus'owi takie ładne zdjęcie jak się całujemy ja podnoszę delikatnie nogę, a w tle Stadion Narodowy. Dostałam SMSa
- Umie pan zagrać "ostatni" ? - spytał, a facet przytaknął.
Dawid zaczął śpiewać, a pan grał. Dużo osób się zatrzymywało i oglądało. Gdy już skończyli usłyszeli gromkie brawa. Ja nagrałam całą piosenkę.
- Co jeszcze pan umie ? - zapytałam.
- Najbardziej wychodzi mi piosenka Dawida Kwiatkowskiego "Na Zawsze", bo moja córka jest fanką Dawida i dla niej nauczyłem się jej grać - oznajmił.
Dawid ściągnął okulary i oczy mu na wierzch wyskoczyły.
- To ja razem z Dawidem zaśpiewamy - uśmiechnęłam się.
- Dawid Kwiatkowski ? - zdziwił się.
- Tak. Proszę pozdrowić córkę - powiedział ze spokojem w głosie Dawid.
- To dla niej zbieram pieniądze na twój koncert jeśli będzie jakiś w Warszawie - odparł.
- Na pewno będzie, a teraz grajmy. Igor czy możesz nagrać całość ? - Igor tylko przytaknął.
Nazbieraliśmy dużą sumę pieniędzy.
- Dziękuję wam bardzo - przytulił nas ten pan.
Czułam takie ciepło w sercu że mu pomogliśmy. Igor podał Dawidowi zdjęcia jego.
- Jak ma na imię pana córka ? - zapytał faceta.
- Kamila - oznajmił.
" Dla Kamili Kwiat " - napisał.
Odwrócił kartkę
" PS. masz cudownego ojca " - podał panu zdjęcie.
- Bardzo ci dziękuję córka się ucieszy - trzymał za rękę Dawida.
W moich oczach malowały się łzy.
- Możemy z panem zdjęcie ? - spytałam pana.
- Ze mną ? - zdziwił się.
- Tak chcemy mieć pamiątkę - całą 5 usiedliśmy koło faceta, a Igor zrobił zdjęcie.
- Dziękujemy. Do zobaczenia - pomachałam mu na pożegnanie.
Oczywiście znalazły się w tym tłumie osoby które robiły sobie zdjęcia z Dawidem. Gdy już się oderwaliśmy podeszliśmy do pandy i zrobiliśmy sobie z nią zdjęcia. Cały czas trzymałam się z Marco za rękę.
- Czy to jest Stadion Narodowy ? - spojrzał złowrogo Hummels w jego stronę.
- No możemy tam iść - zaśmiał się Dawid.
- Może lepiej nie, bo właśnie tam przegrali w półfinale Euro 2012 z Włochami - skrzywiłam się.
- Idziemy tam - oburzył się Goetze.
Pojechaliśmy tramwajem i doszliśmy pieszo. Droga na stadion zajęła nam 25 minut.
- Mario Goetze ? - podeszła do nas jakaś dziewczyna.
Mario był wyraźnie zaskoczony że ją widzi.
- Pamiętasz mnie ? - zapytała, a Hummels i Reus wybuchnęli śmiechem.
- Kto to ? - szepnęłam na ucho Marco.
- Laska z którą Mario się bawił podczas Euro - wybuchnęłam nie pohamowanym śmiechem który Marco zatrzymał buziakiem.
- Tamara? Hejj - wyłudził uśmiech Goetze.
- Co tam u ciebie? Co robisz w Warszawie ? - zadawała pytania.
- U mnie bardzo dobrze. Przyjechałem jak widać z przyjaciółmi zwiedzać. My musimy już lecieć, bo dużo do zwiedzania mamy. Jak będę miał wolny czas to napisze. Pa - odwrócił się, a nas pociągnął za sobą.
Gdy dziewczyna poszła w drugą stronę, a my się trochę oddaliliśmy znów wybuchnęłam śmiechem jak Marco i Mats, a gdy się ogarnęłam powiedziałam Igorowi i Dawidowi co jest grane i znowu zaczęłam się śmiać.
- To jednak jest pechowe miejsce - popatrzył na stadion.
- Co was tak debile bawi ? - oburzył się.
- Twoja dawna kochanka - dobrze że Marco mnie trzymał, bo tarzałabym się po ziemi.
- Dobra chodźmy - powiedział w końcu Dawid.
- Gruby idź kupić bilety z Igorem, a my tu zaczekamy - uśmiechnęłam się, a oni poszli.
Porobiliśmy sobie kilka fotek. Zrobiłam sobie z chłopakami z każdym z osobna i zrobiliśmy sobie razem prosząco o to jakąś panią. Hummi zrobił mi i Reus'owi takie ładne zdjęcie jak się całujemy ja podnoszę delikatnie nogę, a w tle Stadion Narodowy. Dostałam SMSa
"DOSTAŁAM PRACE !! POWIEDZ GOETZE ŻEBY DEBIL ODEBRAŁ"
Od razu odpisałam.
"TAK SIĘ CIESZE !"
- Goetze odebrałbyś od Mai telefonu - uśmiechnęłam się do niego.
On od razu wyciągnął telefon z kieszeni i zadzwonił do Mai. Po 5 minutach przyszedł Dawid i Igor.
- Może pamiątkowe zdjęcie i idziemy do środka ? - zaśmiał się Dawid i już wyciągał telefon, a ja pokazałam mu moją nową tapetę.
- Bez nas zdjęcia ? - spytał, a ja przytaknęła.
- Niech wam będzie, ale robimy jeszcze jedno - wyszczerzył zęby.
Ustawiliśmy się, a Igor nam zrobił zdjęcie. Później chciałam sama z Dawidem i Marco więc odwróciliśmy się tyłem podnieśliśmy wysoko ręce. Złapaliśmy się małymi palcami. Ja w środku, a chłopcy po bokach. Później jeszcze zrobiliśmy jak dają mi buziaka w policzek i weszliśmy na stadion. Musze przyznać nigdy tu nie byłam. Byliśmy w szatni chłopcy powspominali porobiliśmy kilka fotek. Spędziłam czas najlepiej jak mogłam, a do tego z moimi przyjaciółmi. Gdy wychodziliśmy przed stadionem czekał ktoś na nas.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oddaję wymęczony 24 rozdział. Możecie pisać kto czekał na nim przed stadionem. Dobranoc :*
Pozdrawiam i całuję Jula :*