Strony

Muzyka

piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział 29 - "TAAAAK !!"

(...)
- Obiecuję - szepnął mi do ucha i wtedy zadzwonił mój telefon.
Momentalnie oderwałam się do mojego Niemca.
- Łukasz mów co z nim - krzyknęłam zalewając się łzami.
(...)
- On... on... - jąkał się Łukasz słyszałam po jego głosie że płaczę.
- Nie żyje prawda ?! - wrzasnęłam zalewając się łzami.
- On... on żyję... Powiedział że będzie żył.... Dla ciebie... Nie z tobą, ale dla ciebie... Wie że masz Marco i go kochasz.... A że on jest dla ciebie ważny.... I chce twojego szczęścia - szlochał.
- Boże naprawdę ?! Znajdźcie mu dobrego psychologa proszę was. Będę tam u was jak tylko skończę obóz. Kocham was wszystkich. Ucałuj go ode mnie i podziękuję. Przekaż mu że jest dla mnie bardzo ważny i kocham go jak brata - otarłam łzy.
Kamień spadł mi z serca. Rozłączyłam się i wskoczyłam piszcząc na Niemca.
- Żyję prawda ? - popatrzył na mnie Reus, a ja energicznie pokiwałam głową.
- Wiedziałem że nic mu się nie stanie. Ma po prostu słabą psychikę i nie zrobił by tego tobie - pocałował mnie.
- Ej gołąbeczki co się tu dzieje ? - wpadła do naszego pokoju Julka z Mają.
- Tomek chciał się powiesić, ale jest już okej - uśmiechnęłam się, ale dalej mnie to gryzło.
Nie wyobrażam sobie jakbym miała go stracić. Była dla mnie jak brat którego nie dane mi było mieć.
- Nasz Tomek ?! - zerwała się Maja.
- Tak... - spuściłam wzrok.
- Najważniejsze że jest już wszystko dobrze - podniósł Marco moją głowę.
- Chodźcie biegniemy na zbiórkę, bo nie chce robić pompek - odparła Julka.
- Ja się spakuję i zaraz do was dołączymy - pomachałam im, a one wyszły.
- A ty nie idziesz się pakować ? - zapytałam mojego chłopaka, a ona wskazał mi torbę leżącą koło drzwi.
- Zrobisz sobie ze mną zdjęcie na snapchat'a ? - wyszczerzyłam się.
Przytulił mnie w pasie, a ja zrobiłam zdjęcie. Dodałam opis "Drugi trening time". Spakowałam wszystko, zamknęłam pokój i wybiegliśmy na zbiórkę, bo była minuta po 14:30.
- Przepraszamy za spóźnienie - zbiegliśmy zdyszani.
- Po dziesięć pompek - odrzekł trener Jurgen.
- Proszę pana, ale miałam ostatnio rękę złamaną ja nie mogę - odparłam chodź wiedziałam że za każde słowo jest dodatkowe 20.
- To ty 20 brzuszków. Raz dwa nikt na was nie chce czekać - uśmiechnął się, a my z Marco zrobiliśmy ćwiczenia.
Po skończonych ćwiczeniach całą drużyną udaliśmy się do autokaru i na boisko. Nie miałam ochoty na trening więc przebrałam się, wyszłam na murawę i usiadłam na niej.
- Co tak siedzisz ? - usiadł obok mnie Marco.
- Nie mam ochoty na trening - odrzekłam.
- Rozumiem. Zaraz wrócę - odparł i poszedł.
Siedziałam tak sama i myślałam o Tomku. Dlaczego prawie zawsze zakochujemy się w przyjaciołach i przyjaciółkach. Po kilku chwilach przyszedł Marco.
- Nie musisz ćwiczyć. Idź do kibiców albo siedź tu. Jeśli będziesz chciała dołączysz do nas - pocałował mnie w policzek i pobiegł na zbiórkę.
Byłam mu wdzięczna za wszystko co dla mnie robi. Nie wyobrażam sobie mojego życia bez tych ludzi których poznałam w Dortmundzie. Są dla mnie cholernie ważni. Jutro po części się mu odwdzięczę imprezą, ale to tylko 1/1000 tego co zrobił dla mnie. To on zorganizował mi urodziny. Zapłacił za wszystko. Wpadł na pomysł żeby ściągnąć moich przyjaciół z Polski. To on był przy mnie jak miałam wypadek z Caroline. On przy każdym wypadku był przy mnie. Siedział ze mną w szpitalu. 
- Marco ! - krzyknęłam.
Odwrócił się, a ja jak najszybciej mogłam pobiegłam i wskoczyłam mu na szyję. Nogi zaplotłam w jego biodra.
- Co jest księżniczko ? - uśmiechnął się strasznie uroczo.
- Dziękuję ci za wszystko - wbiłam się w jego usta.
- Nie ma za co skarbie naprawdę - postawił mnie na ziemi.
- Jest, a teraz ćwicz - poszłam na miejsce gdzie przedtem siedziałam.
- Dobrze że masz go przy sobie - usłyszałam.
Odwróciłam się, ale nikogo nie było.
- Nie bój się. Ja tylko na chwilkę - znów powiedziało.
- Kim jesteś ? - odrzekłam ze strachem.
- Twoją podświadomością. Uważaj na siebie i na niego. Będzie wszystko dobrze tylko nie możesz się teraz na niego obrażać, ani przestać okazywać mu czułości. Wrócę do ciebie jak będę wiedział że jest wszystko okej i ci powiem żebyś powróciła do normalnego trybu życia. Trzymam kciuki - dokończyło i więcej nic nie powiedziało.
- Dziękuję - szepnęłam do siebie.
Wstałam i zaczęłam biegać dookoła boiska.
- Jednak ćwiczysz ? - dogonił mnie Kuba.
- Tak - wyszczerzyłam się. 
Nagle upadłam.
- Lena nic ci nie jest ?! - kucnął przy mnie Kuba.
- Nie nic - odparłam, a przy mnie był mój chłopak, Julka, Zuza, Maja i trenerzy.
- Usiądź sobie nie ćwicz - powiedział trener Sammer.
- Nic mi nie jest naprawdę. Jeśli będę się źle czuła to usiądę i wam powiem obiecuję - oznajmiłam z uśmiechem.
Marco podniósł mnie z ziemi i razem z Kubą pobiegli. Wszyscy odeszli, a ja tak stałam.
- Co to było Lena ? - powiedziałam do siebie.
- Zacznij się lepiej odżywiać, więcej jeść i staraj się poprawić kondycję, bo inaczej nie dasz rady - znów ktoś powiedział.
- Proszę cię bądź przy mnie i mnie chroń. Postaram się - odrzekłam.
Zaczęłam biec na pełnej szybkości i później do tyłu. Znów pełna szybkość i znów do tyłu. Położyłam się na murawie i zaczęłam robić brzuszki. Wymachy nóg i rąk, następnie ćwiczenia rozciągające.
- Trenerze mogę piłkę ? - zapytałam podchodząc.
- Nie jesteś gotowa Lena - odparł.
- Jestem. Czuję się na siłach, chcę postrzelać na bramkę - pokazałam na bramkę gdzie ćwiczyła Julia i Melanie.
- Dobra chodźmy - odrzekł.
Poszłam z nim pod bramkę.
- Mogła by Lena postrzelać wolne dziewczyną ? - spytał trenera bramkarek.
- Oczywiście to będzie wyzwanie dla dziewczyn - uśmiechnął się, a ja ustawiłam piłkę na 30 metrze.
- Dawaj Lena! - krzyknął Kuba który stał niedaleko z Marco i mi się przyglądali.
- Caroline Bosh - powiedziałam do siebie.
Wzięłam rozbieg, wybrałam punkt i kopnęłam. Piłka uderzyła tam gdzie chciałam, ale Julia była czujna.
- Brawo Julka! - krzyknęłam i zaczęłam bić brawo.
Wzięłam następną piłkę. Zrobiłam to samo i kopnęłam w lewe okno Melanie niewiele brakło do obrony.
- Brawo Meli! - znów biłam brawo.
Ktoś złapał mnie w pasie, odwróciłam się i zobaczyłam Marco.
- Kochanie źle układasz nogę przy strzele - pokazał mi jak powinnam kopnąć.
Przy tym strzale Julka już nie miała szans. Odwróciłam się do niego, a on się uśmiechał i bił brawo.
- Dziękuję - przytuliłam go.
- Jesteś znakomita dawaj - podał mi piłkę.
- Lena masz tyle siły żeby zagrać z nami mały meczyk ? - zapytał mnie trener Sammer.
Momentalnie oczy mi się zaświeciły.
- Mogłabym ?! - bardzo się cieszyłam.
- Jeśli będziesz uważać na rękę to tak - uśmiechnął się.
- Dziękuję panu bardzo - przytuliłam go i pobiegłam do Marco który szedł na ławkę.
Wskoczyłam mu na plecy.
- Co ty taka szczęśliwa ? - odwrócił głowę w moją stronę.
- ZAGRAM MECZ ! - krzyknęłam, a on się uśmiechnął. 
- Będę kibicować mojemu skarbowi - pocałował mnie w policzek.
- Lena chodź wybierzesz skład - krzyknął trener.
- Leć ja będę trzymać kciuki - zaśmiał się, a ja zeskoczyłam z niego i pobiegłam.
- Trenerze, a nie lepiej dziewczyny na chłopaków ? - spytałam.
- Upokorzycie ich - śmiał się razem z drużyną dziewczyn, ale chłopakom nie było do śmiechu.
- Dziewczyny na chłopaków - oburzył się Aubameyang.
- Auba nie wiesz na co się piszesz ! - krzyknął do niego Reus z ławki który pił wodę z Kubą.
- Może pan sędziować, bo jeśli pan Sammer będzie to będzie że przepisy pod nas - wyszczerzyłam się do Jurgena.
- Oczywiście - ustawiliśmy się na pozycjach.
- Laski gramy jak na treningu ! - zaklaskałam w ręce.
Popatrzyłam na Marco który pokazał mi zaciśnięta kciuki. Od razu zrobiło mi się lepiej. 
- Proszę pana jutro ta impreza tak ? - przypomniałam sobie.
- Tak - odrzekł i zaczął mecz.
Chłopcy od razu stracili piłkę więc przejęłam interwencję. Zuza do Mai, Maja do mnie, ja to Moniki która grała na pozycji Amandy, Monika do mnie, a ja przelobowałam Michela i GOLLLL !
- Tak jest Lena! - krzyknął z ławki trener.
- Nie było to jakoś zaskakujące, a ja lubię bardziej takie gole strzelać - odrzekłam i wróciłam na swoją połowę.
- Dopiero zaczęliśmy, a wy już przegrywacie ?! Zróbcie coś ze sobą. Zrobiła was jak chciała !! - wrzeszczał Klopp.
- Trenerze spokojnie to tylko zabawa - poklepałam go po ramieniu.
Po tym golu chłopcy wzięli się za siebie, ale nie zdołali strzelić nam gola więc jak tylko dostałyśmy piłkę ruszyłyśmy do ataku. Stanęłam przed Marcelem czyli ostatnim obrońcą Borussii. Gdy dostałam długą piłkę odbiłam ją głową za plecy Schmelzer'a. Ominęłam go jednym ruchem i znalazłam się sam na sam z Langerakiem.
- Potrafisz to zrobić Lena. Pokarz że jesteś od nich lepsza. Uważaj plecy masz ! - krzyczał trener.
Ominęłam znów jednym ruchem Michela i piętką wbiłam piłkę do bramki.
- Brawo skarbie! - krzyknął do mnie Marco który bił brawo.
- Znów zapierdzieliliście!! Jak będziecie tak grać to nawet od razu zgłośmy się do spadku z Bundesligi - wrzeszczał Kloppo.
- Tak trzymaj Lena. Uważaj na rękę - mówił do mnie trener, a ja tylko pokiwałam ochoczo głową.
- Może skończymy ten mecz nie chce dziewczyn męczyć, a za 10 minut będzie autobus - oznajmił Sammer.
- Jutro dokończymy - powiedział Jurgen i zaczął zbierać sprzęt.
Dziewczyny podchodziły do mnie i mi gratulowały. 
- Gratulację kochanie, ale będziesz jeszcze ze mną biegać ? - zasmucił się Marco który stanął obok mnie.
- To był tylko jeden mecz. Jutro nie będę grała. Nie czuję się jeszcze na siłach żeby grać trenować z całym obciążeniem - odparłam i złapałam go za rękę.
Nigdzie mi się dzisiaj nie spieszyło przebrałam się jako jedna z ostatnich i wyszłam z szatni.
- No hej wszystkim - pomachałam wchodząc do autokaru.
Miałam strasznie dobry humor. Zapomniałam co się stało przed treningiem.
- Ej Reus co dzisiaj robimy ? - usiadłam mu na kolanach.
- Myślałem żeby iść na imprezę, ale chłopcy chcą skończyć mecz w siatkę i później pograć w fife - odparł.
Obróciłam się do Auby i puściłam oczko.
- W sumie pograłabym w fifę - oznajmiłam.
- Dziewczyny nie umieją grać w fife - zaśmiał się Aubameyang.
- Auba znów nie wiesz na co się piszesz - wtrąciła się Maja.
- Tak?! To co rundka po kolacji ? Mi pasuje. Może nie jestem w świetnej dyspozycji, bo przez rękę nie grałam, ale wygram z tobą. Jeśli ty przegrasz musisz iść do burdelu i przespać się z dziwką, a jeśli ja przegram to co? - popatrzyłam na niego, a on był zdziwiony.
- To ty musisz się przespać z kimś - powiedział.
- Za kogo ty ją masz?! To że zdradziłeś swoją żonę nie znaczy że Lena przystanie na takie warunki ! - wybuchł Reus..
- Umowa stoi - podałam mu rękę.
- Poj*bało cię ?! - krzyknął Marco.
- Spokój Marco. Panuje nad wszystkim - zeszłam z jego kolan i udałam się do przodu.
- A ty gdzie ? - zdziwił się.
- Z dala od ciebie. Musisz ochłonąć skarbie - usiadłam na przodzie.
Gdy dojechaliśmy na miejsce szybkim tempem wyszłam z autokaru i powędrowałam do hotelu.
- Stój - złapał mnie za nadgarstek.
- Jeśli się nie uspokoiłeś nie chcę z tobą rozmawiać - popatrzyłam mu w oczy.
- Uspokoiłem się. Pogadamy w moim pokoju - odparł i udał się na zbiórkę.
- Obiad o 20 czyli za 30 minut was tu widzę - krzyknął Jurgen, a wszyscy się rozeszli.
Weszłam do pokoju i czekałam na mojego chłopaka. Gdy wszedł trzasnął tak drzwiami że myślałam że z zawiasów wylecą.
- Uspokój się wtedy będę z tobą rozmawiać - mówiłam.
- Jestem spokojny. Chyba zdenerwowanego mnie nie widziałaś - uśmiechnął się sztucznie.
- Czemu tak się zachowujesz ? - zarzuciłam mu.
- A jak mam się zachowywać cieszyć się ?! Jak przegrasz stracisz dziewictwo z jakimś fagasem i to nawet nie z naszego miasta. Mam skakać z radości ?! Ja chciałem być tym pierwszym - posmutniał.
Podeszłam do niego i wbiłam się w jego usta. Obrócił mnie tak że on leżał nade mną. Zaczęłam ściągać mu koszulkę, a on moją gdy nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Ku*wa jak zawsze !! - wrzasnął Reus zakładając koszulkę.
- Co byś chciał Marcel ? - uśmiechnęłam się do piłkarza stojącego w drzwiach.
- Przeszkadzam ? - zapytał.
- Nie skąd - powiedział z ironią Marco.
- To dobrze, a jest może Erik lub Auba ? - spytał.
- Nie nie ma ich są w 10 - oznajmiłam.
- A to przepraszam - mówiąc to wyszedł.
- Po to tylko przyszedł. Ku*wa inaczej mogłoby się to skończyć - uderzył ręką w łóżko mój luby.
- Skarbie obiecuję ci że dokończymy może po meczu - pocałowałam go.
Pogadaliśmy chwilkę, a że zbliżała się 20 poszliśmy na kolację.
- I co ? - podeszła do mnie Maja.
- Nic, a co miało być ? - zdziwiłam się.
- Byłaś z nim sama w pokoju. Na pewno nic ? - dziwnie się na mnie popatrzyła.
- Marcel wybrał super moment - uśmiechnęłam się.
- Ahhh ten Marcel jak zawsze - zaśmiała się.
- Marco był strasznie zły, bo liczył na coś więcej - wbiłam swój wzrok w podłogę.
- Hej dziewczyny, cześć skarbie - podszedł do nas mój chłopak podniósł moją głowę i wbił się w moje usta.
- Hej Marco - pomachały mu dziewczyny.
- O czym rozmawiacie ? - zapytał.
- O dzisiejszym meczu Auby z Leną - skłamała Zuza.
- Aha - odparł zdenerwowany.
Denerwowała go forma kary za przegraną dla mnie. Był zły na Aubameyanga że wymyślił takie coś. 
- Marco zaczekaj - pobiegłam za nim.
- Co? - odwrócił się wściekły.
- Pogadaj z Aubą może zmieni formę kary - pocałowałam go w policzek i weszłam na stołówkę.
- Lena możemy pogadać ? - podszedł do mojego stolika Auba z Marco.
- Oczywiście - uśmiechnęłam się.
Odeszliśmy na bok.
- Reus chce żebyś miała inne wyzwanie jak przegrasz tez tak uważasz ? - spytał.
- Też wolałabym - odrzekłam.
- Okej to jak przegrasz musisz w majtkach i biustonoszu przebiec ulicami miasta krzycząc Aubameyang jest najlepszy okej ? - zaśmiał się.
- Umowa stoi - podałam mu rękę, a on ją uścisnął.
Wróciliśmy do stolika i w szybkim tempie zjedliśmy.
- U mnie gramy ? - zapytałam z uśmiechem.
- Dobra - uśmiechnął się Pierre i pobiegł do siebie, a ja do siebie.
Ustawiliśmy wszystko, ludzie zaczęli się zbierać u mnie w pokoju. Przyszli nawet trenerzy. Razem z Aubą usiedliśmy na kanapie. 
- To jak gramy ? Do dwóch meczy wygranych ? - spytałam, a on przytaknął.
- Powodzenia - podał mi rękę, a ja ją uścisnęłam.
- Gram Borussią - krzyknęłam.
- To ja Bayernem - odparł.
Pierwszy mecz wygrałam z nim 3-1.
- Przegrywasz!! - podskoczyłam po ostatnim gwizdku.
- To teraz gram Barceloną - oburzył się.
- Ja dalej BVB - wyszczerzyłam się.
- Lena uważaj teraz - powiedział do mnie stojący za mną Marco.
- Nie bój się gramy do dwóch wygranych - zaśmiałam się.
- TAAAAK !! - krzyknęłam po ostatnim gwizdku.
Wygrałam 1-0.
- TRENERZE GDZIE TU JEST JAKIŚ NIGHT CLUB ?! - śmiałam się.
- Lena! Lena! - zaczęli mnie podrzucać chłopcy.
- Gratulację - wbił się w moje usta Reus.
- Jutro dokończymy - przygryzłam wargę.
- Trenerze jutro ? - szepnęłam mu do ucha.
- Tak Lena wszystko już gotowe nie martw się o nic - również szepnął.
- Mógłby pan załatwić jakąś dziwkę dla Auby - wyszczerzyłam się, a ten przytaknął.

--------------------------------------------------------------------------------------------------

Oddaje wam go i przepraszam że tyle nie było ale nie wiem co się ze mną działo. W czwartek obchodzę urodziny więc pewnie tez wam go nie wstawię, a w sobotę robię z przyjaciółką więc nie wiem kiedy będzie 30 rozdział.