Strony

Muzyka

wtorek, 19 kwietnia 2016

INFO (WAŻNE!!)

Wiem że kilka osób stąd czeka na rozdział, ale mam zepsuty laptop a na telefonie mi się źle pisze na bloggerze... co innego na wattpadzie. Nie wiem czy nie zamienić tego na wattpada. Po prostu publikowałabym krótsze rozdziały, wszystkie rozdziały stąd przeniosłabym tam w krótszej wersji i tam bym to wszystko kończyła, bo pisze o skoczkach narciarskich tak jedno opowiadanie i jest tam super atmosfera i fajnie mi się pisze na telefonie, więc wyraźcie swoją opinie jeśli to jeszcze czytacie, bo nie wiem co robić, albo skończe to w tym momencie, albo przenoszę na Wattpada. Jeśli będziecie zainteresowani to dam tu jeszcze linka. Kocham was bardzo i dziękuję za wszystko. Nie usuwam tego bloga po prostu przenoszę się tam. Szkoda by mi było tych 23 tys wyświetleń i tych komentarzy. Buziaki :*
https://www.wattpad.com/myworks/69471263-mio-w-borussii-dortmund

niedziela, 28 lutego 2016

Rozdział 36 - "Delikatni chłopcy nie grają w piłkę"

(...)
Uścisnęłam ją, a Marco ją "przeciął".
- Dziewczyny wychodzimy - pstryknęłam w palce jak liderka cheerleaderek i wyszłyśmy.
- Rozniesiemy ich spokojnie - parsknęła śmiechem Jula.
- Ja to wiem, ale Mats nie. Pokażemy mu - przybiłam im piątki i każda udała się do swojego pokoju.
(...)
O 9:00 mieliśmy zbiórkę więc spakowałam rzeczy i włączyłam laptopa. Wyświetlił mi się artykuł. "MARCO REUS I JEGO DZIEWCZYNA". Postanowiłam poczytać co ciekawego o mnie napisali.
"Dziewczyna gwiazdy Borussii Dormund, młoda wschodząca gwiazda tego oto klubu Lena Wolfinger urządziła dla Marco imprezę na podprawę humoru, który pogorszył mu się z powodu kontuzji. Kilka dni przed tym Marco jej się oświadczył przed lotniskiem. Młodzi narzeczeni na razie nie planują ślubu, ale to pewnie kwestia czasu. Życzymy szczęścia" i do tego były nasze zdjęcia. Włączyłam piosenkę Justin Biebera i zaczęłam tańczyć.
- Lena co się tu dzieje? - wbiegła Zuza do pokoju i się do mnie przyłączyła.
Dołączyła do nas jeszcze Julka, bo Maja podobno pojechała gdzieś z Mario. Porobiłyśmy głupie zdjęcia. Około 8:50 dziewczyny poszły się spakować, a ja wzięłam swoje rzeczy i udałam się do holu.
- Kogo moje piękne oczy tu widzą - zaśmiałam się na widok trenera.
- Lena dobrze że jesteś. Wyrzuciliśmy Amandę pamiętasz? - zapytał.
Na sam dźwięk tego imienia wzdrygnęłam się.
- Pamiętam - powiedziałam z mniejszą pewnością w głosie. 
- Przedstawiam ci naszą nową zawodniczkę Roksanę - dziewczyna wyszła zza jego pleców.
- To wielkie wyróżnienie cię poznać. Roksana, dla przyjaciół Burza - uśmiechnęła się brunetka.
- Bardzo mi miło, jestem Lena - podałam jej dłoń. 
- To wy się tu lepiej poznajcie i pogadajcie, ja idę do siebie jakbyś Roksana coś chciała niech ci Lena powie gdzie mam pokój - uśmiechnął się i wszedł do windy. 
- Dlaczego akurat chcesz u nas grać? Potrzebujemy dobrych zawodniczek jeśli chcemy wejść do pierwszej ligi - zwróciłam się do niej.
- Obiecuję że was nie zawiodę. Będę robić co w mojej mocy żeby wygrywać dla dobra drużyny. Dlaczego Dortmund? Od dziecka jestem fanką tego zespołu. Jak się dowiedziałam że stworzyli drużynę damską chciałam iść na trening, ale byłam wtedy w Polsce u rodziny - odparła.
- POLKA?! - powiedziałam do niej po polsku.
- Ty też? - zdziwiła się.
- Już wiem że się dogadamy - zaśmiałam się i objęłam ją ramieniem.
Gdy już wszyscy zeszli na dół każdy się zastanawiał co to za dziewczyna z którą rozmawiam.
- Przedstawiam wam Roksanę naszą nową zawodniczkę - wskazałam na nią ręką gdy trener zszedł.
Pierwszy podbiegł Marco i jej się przedstawił.
- Eee ty Reus nie zapędzaj się okej? Przypominam że masz narzeczoną - pomachałam mu dłonią z pierścionkiem przed twarzą.
- Lenka masz konkurencję - zaśmiał się Mats.
- Zamknij się Hummels! - warknęłam.
- Groźnie - znowu się zaśmiał.
- Zobaczymy kto tu będzie groźny jak dostaniecie w dupę na treningu - Roksana stanęła w mojej obronie na co przybiłam z nią "żółwika".
Polubiłam tą dziewczynę.
- Ostra laska. Lubię takie - poruszył znacząco brwiami kapitan.
- Hej Cathy, bo Mats tu wyrywa moje koleżanki z drużyny - przyłożyłam telefon do ucha i udawałam że rozmawiam z panią Hummels.
- Jesteś okropna! - krzyknął w moją stronę.
- Dopiero mogę być - posłałam mu buziaka.
- Dobra dzieciarnia do autokaru - krzyknął trener, który przyglądał się całej sytuacji z boku.
- Tak jest sir - zasalutowałam.
- Ty Lena nie zadzieraj z trenerem, bo cię od składu odstawi, a to by była tragedia - dodał ironicznie Mats i zaczął się śmiać.
- Żebym ja zaraz ciebie nie odstawił - odezwał się stojący za nim Jurgen i wszyscy zaczęli się śmiać, a Mats szybko udał się do autokaru. 
Pojechaliśmy tam gdzie zawsze, ćwiczenia też takie same. Rutyna. Dopiero gdy przyszedł czas na mecz każdy się ożywił. Podeszliśmy do Kloppa i podaliśmy sobie z Matsem ręce.
- Połamania nóg życzę - uśmiechnęłam się najpiękniej jak potrafiłam.
- Wzajemnie - odwzajemnił "uśmiech".
- Spięcie przedmeczowe - krzyknęła Julia z bramki.
- Makowska siedź cicho - wrzasnął w jej stronę Hummi.
- Po nazwisku to po pysku Hummels - obroniłam przyjaciółkę.
Zaczęliśmy "grę". Jak na meczyk treningowy było dużo fauli i spięć. Najwięcej między mną, a właśnie kapitanem chłopców.
- Pojebało cię do reszty?! - wrzasnęłam na niego gdy Roksana leżała na murawie zwijając się z bólu.
- Taki jest futbol, delikatne dziewczynki nie powinny w niego grać - fuknął.
- Przyjebani i bezuczuciowi chłopcy też nie - dodałam.
Było to blisko ich pola karnego. Ustawiłam sobie piłkę. Popatrzyłam na Marco, który uśmiechnął się gdy nasze oczy się spotkały. Zamknęłam je. Wybrałam punkt. 
- Hummels skrzywdził twoje koleżanki? Pokaż mu że sam jest delikatną dziewczynką - pomyślałam i podstępnie się uśmiechnęłam.
Piłka wpadła tam gdzie chciałam a Roman miał problem żeby ją złapać dlatego po tym strzale wynik meczu zmienił się z 0:0 na 1:0 dla nas. Posłałam Matsowi złowrogie spojrzenie i pokazałam "faka". Rozpoczęli od środka. Przy piłce był właśnie kapitan chłopców. Odegrał do Marco, a Reus z powrotem do niego, ale źle mój narzeczony ustawił stopę i piłka poszybowała w górę. Postanowiłam że ją wezmę. Nie miałam szans z Matsem, bo był dużo wyższy, ale zaryzykowałam piłka leciała już nisko. Wystawiłam nogę i zaraz na coś trafiłam. Tym "czymś" był brzuch Hummiego, który opadł na ziemię i zaczął zwijać się z bólu podobnie jak Burza wcześniej. Mnie zaczęła boleć noga, ale zaraz przeszło.
- Delikatni chłopcy nie grają w piłkę - wywróciłam oczami i odeszłam.
- Lenka dlaczego mu to zrobiłaś? Wiem że macie zatargi, ale mogło mu się coś stać - podbiegł do mnie Reus.
- To nie było specjalnie. Walka o piłkę, tyle - odwróciłam się tyłem do niego i poszłam do dziewczyn.
- Dobra koniec na dzisiaj dziewczyny, do szatni! - krzyknął trener Sammer, a ja wzruszyłam ramionami i udałam się do szatni.
- Mówiłam że ich rozniesiemy - wywróciłam oczami.
- A o co się założyliście? - zapytała Zuza.
- W sumie to o nic chyba, bierzmy pod uwagę że Majki z nami nie było - wyszczerzyłam się.
Szybko się umyłam i ubrałam. Wyszłam na murawę jeszcze raz. Nikogo tu nie było. Usiadłam na niej.
- Jaka szkoda że tata nie może być tu ze mną - powiedziałam do siebie.
- Ale ja tu jestem - usłyszałam za sobą, wzdrygnęłam się i momentalnie się odwróciłam.
- Nie strasz mnie tak - powiedziałam do osoby która zakłóciła moją prywatność i usiadła koło mnie.
- Twój tata jeszcze zdąży zobaczyć jak zjawiskowo grasz - pokazał mi swoje bialutkie zęby.
- Oby - delikatnie się uśmiechnęłam i znów patrzyłam przed siebie.
- Chodź, bo jedziemy do hotelu i dzisiaj już nie mamy treningu - wstał i podał mi rękę.
Złapałam ją i się podniosłam. Gdy tylko dojechaliśmy do hotelu poszłam spać i spałam do rana. Bardzo szybko minęły ostatnie dni obozu. Przez dwa dni zamiast mieć po południu trening jeździliśmy na rowerach o mieście. W ostatni dzień udaliśmy się na imprezę, która minęła spokojniej niż ta dla Marco. Wyjechaliśmy o 15:00. Większość drogi przespałam. Przez ostatnie dni nie rozmawiałam dużo z nikim. Dużo spałam i zbierałam siły na rozpoczynający się sezon. Zagraliśmy jeszcze 2 sparingi, które wygrałyśmy i w Dortmundzie czekał nas jeszcze jeden z dziewczynami z Monachium. Byliśmy już prawie w Dortmundzie gdy Marco mnie obudził.
- Jeszcze nie dojechaliśmy dlaczego więc mnie budzisz? - powiedziałam zaspana patrząc przez okno.
- Chciałbym porozmawiać - powiedział zmieszany.
- Coś się stało kochanie? - tego ostatniego słowa nie mówiłam ostatnio w ogóle więc użycie go spowodowało uśmiech i zdziwienie na twarzy Marco.
- Wydaje mi się że oddaliliśmy się od siebie. Rozumiem że zaczyna ci się sezon i chcesz się na nim skupić, ale ja też mam sezon, a każdą wolną chwilę chcę spędzić z tobą, a nie spać - spuścił wzrok na swoje kolana. 
- Marco. Wiesz że cię kocham, ja po prostu tak się przygotowuje do sezonu. W Warcie było to samo. Przepraszam - powiedziałam i wtuliłam się w niego.
Było mi przykro że zaniedbałam swojego chłopaka.
- Nic si..... - zaczął, ale przerwał mu dźwięk mojego telefonu.
- Przepraszam - powiedziałam i odebrałam telefon nie patrząc na to kto dzwonił.
- Witaj Leno! Mam nadzieję że pamiętasz o naszym spotkaniu jutro pod starbucksem o 13 - powiedział głos po drugiej stronie.
Przestraszyłam się. Marco to wyczuł, bo przybliżył się i złapał mnie za rękę.
- Zapomniałam - odrzekłam przerażona zgodnie z prawdą.
- Nic nie szkodzi. Dlaczego dzwonię. Mam dla pani jeszcze lepsze zdjęcia z waszego obozu, jeszcze z inną dziewczyną - zaśmiał się.
- Ale on w każdej wolnej chwili był ze mną. Nie mógł mnie tam zdradzić. Oszukuje mnie pan. Był pan tam?! - podniosłam głos delikatnie, ale zaraz znów go obniżyłam.
- Byłem i widziałem więcej niż ty księżniczko. Do zobaczeniu jutro - zaśmiał się i rozłączył.
Włożyłam telefon do kieszeni i opadłam głowę na ramieniu Reus'a. Widział że coś jest nie tak, ale wiedział że jak zapyta to się zdenerwuje. Znał mnie tak dobrze. Przytulił mnie tylko do siebie i w tym momencie znaleźliśmy się w naszym mieście. Jutro sparing z Bayernem. Bałam się trochę, ale byłam dobrej myśli, bo jesteśmy w dobrej dyspozycji. Na parkingu pod SIP zgromadziło się dużo kibiców. Miał po nas przyjechać tata, ale Zuzia powiedziała że dzwonił do niej że nie da rady się z pracy urwać więc chyba weźmiemy taksówkę.
- LENA WOLFINGER!! - zaklaskali kibice gdy tylko wyszłam z autokaru.
Stanęłam przed nimi i się ukłoniłam. Zobaczyłam dziewczynę która trzymała duży plakat z moimi zdjęciami, z Dawidem, z Marco, z dziewczynami albo po prostu samej mnie. Podeszłam do niej.
- To jest piękne. Sama robiłaś ? - wzięłam od niej plakat i już chciałam podpisać, ale mi go "wyrwała".
Popatrzyłam się na nią dziwnie.
- Przepraszam po prostu ten plakat nie jest do podpisania tylko on jest dla ciebie - podała mi go z powrotem.
- Dziękuję - wzięłam od niej duży kawałek papieru i ją przytuliłam.
- Mogłabyś potrzymać jeszcze? - poprosiłam ją, a ona skinęła głową.
Wyciągnęłam telefon i zrobiłam zdjęcie na snapchat'a.
- Jeszcze raz dziękuję - powiedziałam i poszłam po swoją walizkę.
- Lena! - krzyknął w moją stronę Marco, który stał z jakimś chłopakiem i pokazał ruchem ręki żebym przyszła.
Na oko był w wieku Marco.
- Co jest? - podeszłam i grzecznie przywitałam się z chłopakiem obok.
- To jest mój kolega Anze, który jest policjantem. Zajmie się jutrzejszą sprawą - przedstawił mi go, a ja wyciągnęłam rękę i skinęłam głową na co on się uśmiechnął.
- Najważniejsze dla nas jest żeby nic się pani nie stało - odezwał się po chwili.
- Mów mi Lena, w końcu mam dopiero 18 lat - delikatnie się uśmiechnęłam.
- Dobrze, więc o 12:50 przyjadę po was. Znaczy ja wezmę Marco, a ty pojedziesz samochodem na miejsce. My staniemy gdzieś tak żeby nikt nas nie widział, ale żebyśmy my widzieli dobrze was. O nic się nie martw zamontujemy ci też posłuch, a jeśli będzie ci groziło jakieś niebezpieczeństwo to od razu wkroczymy do akcji. Nie będziemy sami, bo z nami przyjedzie jeszcze 10 moich kolegów - dodał.
- Dziękuję panu bardzo, a teraz mogę iść do domu? Jakoś źle się poczułam - zaczęło mi się kręcić w głowie.
- Oczywiście. Proszę odpoczywać i o nic się nie martwić nie skromnie mówiąc jestem jednym z najlepszych detektywów w Niemczech na czym Marco już się przekonał - poklepał mojego narzeczonego po plecach, a ten spuścił wzrok.
- O czym pan mówi? - uniosłam brwi.
- Marco był prawie pewny że Caro go zdradza więc poprosił mnie o pomoc, później jeszcze przy znalezieniu ciebie po twoim wyjeździe z obozu - zaśmiał się.
- Martwiłem się, a do tego chciałem żeby plan z oświadczynami wypalił. Przepraszam - głos mu się łamał.
- Marco, ale ja nie jestem zła. To kochane - przytuliłam go.
- To ja będę leciał. Do zobaczenia jutro - pomachał nam i odszedł.
- Jedziemy do mnie? - spytał Reus.
- Możemy, ale ktoś musi zawieść Maję i Zuzę - popatrzyłam na dziewczyny, które rozmawiały z Erikiem.
Podeszliśmy do nich.
- Dziewczyny jedziemy? Marco was zawiezie, a ja pojadę do niego, bo jutro mam to ważne spotkanie - oznajmiłam zmieszana.
- Wiesz co Lena. Spodziewaliśmy się tego więc ja wezmę Zuzię do siebie, a Majka przenocuje się u Julki. Nie denerwuj się niczym i nie martw się jutrem, a ty Marco zrób jej jakiś masaż, bo strasznie spięta jest - zaśmiał się Erik.
- Ale na pewno? Nie będzie to problem? Bo jak będzie to pojadę z wami do domu. Nie chcę wam robić problemów dzisiaj - odrzekłam.
- Lena uspokój się. Denerwujesz się jutrem tak samo jak my, a do tego masz to spotkanie. Mi dobrze zrobi nocka u Julki, a Zuzi noc u Erika, a tobie najlepiej noc z Marco - złapała mnie za ramiona i poruszyła znacząco brwiami Majka.
- Noc U Marco - podkreśliłam literę.
- Jak kto woli - zaśmiała się Julka.
- Dobra to do jutra - pocałowałam każdą w policzek i pomachałam Erikowi.
- Daj jutro znać jak po spotkaniu - krzyknęła jeszcze moja siostra w naszą stronę.
- Oczywiście - odpowiedziałam na odchodne. 
- Jedziemy coś zjeść i na zakupy, bo w domu nie ma nic jak zawsze po dłuższych wyjazdach - powiedział mój narzeczony gdy już zapakowaliśmy walizki do bagażnika.
Pojechaliśmy do naszej ulubionej restauracji w Dortmundzie, a po kolacji do jakiegoś sklepu na zakupy. Gdy dojechaliśmy do domu Marco była godzina 23. Marco udał się do kuchni zanieść zakupy i wypakować rzeczy które nie mogą stać długo w siatce, a ja poszłam do góry i od razu udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam na siebie samą bieliznę. Wyszłam jak najciszej do pokoju, a on stał tyłem w samych bokserkach. Pobiegłam do niego i wskoczyłam mu na plecy.
- Czy mi się zdaje czy jesteś w samej bieliźnie? - zaśmiał się i przejechał ręką po mojej nodze.
- Jestem, ale na nic nie licz - ugryzłam go w ucho.
- Nie prowokuj mnie kochanie - szybkim ruchem odwrócił mnie tak że dalej miałam nogi obwiązane wokół jego pasa, ale byłam przodem do niego.
- Widzę że w takim przerzucaniu jesteś doświadczony - zaśmiałam się.
- Jesteś taka seksowna - wbił się w moje usta.
- Marco... Proszę...Nie... Dzisiaj - mówiłam między pocałunkami.
- Ale dlaczego? - zrobił oczy jak kot z Shreka. 
- Bo mam okres pajacu - zeskoczyłam z niego.
- No kurwa. Akurat dzisiaj? - złapał się za głowę.
- Tak dzisiaj - zaśmiałam się widząc że ta informacja go dobiła.
- Ale nie masz podpaski - popatrzył na mnie dziwnie.
- Jaki obeznany hoho. Ale mam tampon - zaśmiałam się i rzuciłam na łóżko, a on zaraz do mnie dołączył.
- Nie zamierzasz się ubrać? - popatrzyłam na niego kątem oka.
- Powiedziała ta która jest ubrana - pokręcił głową i przytulił się do poduszki.
- Teraz poduszka jest na pierwszym planie, a ja już zeszłam na drugi? - udałam zazdrosną.
Podniósł delikatnie głowę i popatrzył na mnie, ale zaraz znów ją opuścił. Ja miałam siłę, bo spałam w trakcie podróży. Pewnie on też, ale ja przespałam całą podróż, a on może godzinę, dwie. Zaraz znowu popatrzył na mnie. Leżałam ze smutną miną, a on delikatnie się uśmiechnął.
- No chodź tutaj do mnie - przyciągnął mnie do siebie.
Kochałam być w jego ramionach były takie silne, a do tego był taki ciepły. Przykrył nas kołdrą.
- Dobranoc skarbie - szepnął mi do ucha i pocałował w policzek.
- Dobranoc - tylko wypowiedziałam te słowa i odpłynęłam.

-----------------------------------------------------------------------------------------------

Jaki krótki ten rozdział, ale lubię go strasznie, miałam jakąś wenę. Powiedzcie mi co chcecie żebym dodała do swoich rozdziałów, więcej szczegółów, akcji czy czego? Ten rozdział dedykuje mojej przyjaciółce która ma na imię Roksana, a przezywam ją burza (długa historia haha). Miłego czytania mordki:*

Buziaczki :*

środa, 3 lutego 2016

Rozdział 35 - "Zakład"

(...)
- Dziękuje Lena - popłynęła mu łza po policzku którą szybko otarłam żeby nikt nie widział.
- Nie ma za co i tak dla mnie zrobiłeś dużo więcej. A teraz chodź idziemy się bawić - zaśmiałam się.
- Poczekaj tu pójdę podziękować trenerowi - puścił moją rękę i poszedł do trenera. 
(...)
Gdy już wrócił ruszyliśmy na parkiet i bawiliśmy się do samego rana. Oczywiście ja bez alkoholu, bo z rana trening nie zamierzam mieć kaca. Mój narzeczony wypił chyba kilka kieliszków wódki, ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Denerwowałam się tylko czasami jak tańczył z jakąś obcą dziewczyną, a ona przed nim odstawiała taniec erotyczny, ale stwierdziłam że po co mam się denerwować i denerwować jego w jego wieczór jak on i tak kocha tylko mnie. Tak wiem skromna jestem haha. Bawiłam się świetnie naprawdę. Około 3:00 wszyscy wróciliśmy do hotelu Auba był w takim stanie że Marco i Erik nieśli go na rękach, a że sami byli po kilku kieliszkach to na schodach niemal z nim nie spadli dlatego jak dotarli na 1 piętro pojechali windą na 2. Ja poszłam się umyć i położyłam się do łóżka. Maja zrobiła to samo gdy weszła do łóżka przytuliła się do mnie. Zawsze tak robiła jak było coś nie tak.
- Co się dzieje ? - spytałam.
- Boje się - odparła.
- Czego ? - znów zapytałam.
- Że Mario ze mną zerwie. Trochę się dzisiaj posprzeczaliśmy - wybuchnęła płaczem.
- O co poszło ? - zawsze nawzajem się wypytywałyśmy o szczegóły, a później "wystawiałyśmy diagnozę". 
- Poszło o to że piłam - odrzekła.
- Jak to? Skąd on wiedział że piłaś ? - zdziwiłam się.
- Wieczorem często dzwoni i zadzwonił jak byłam na imprezie i już byłam po kilku głębszych  i trochę bluźniłam i powiedział że nie wyobrażał sobie że mogę tak pić że nie chce żebym piła, a ja krzyknęłam że nie będzie mi życia układał, bo i tak go nigdy przy mnie nie ma, a on na to że mam rację i się rozłączył - płakała jeszcze bardziej niż wcześniej.
- Będzie dobrze on zrozumie że to pod wpływem alkoholu tak powiedziałaś. Zadzwoń do niego teraz i przeproś za to. Od tego telefonu coś piłaś ? - spytałam.
- Nie. Znaczy piwo. Chciałam się zapić do przytomności, ale uświadomiłam sobie że to nie jest dobry pomysł jak to właśnie o alkohol nam poszło więc wypiłam tylko jedno piwo i doszłam trochę do siebie - mówiła między napadami płaczu.
- Zadzwoń do niego i powiedz mu że przemyślałaś to i go przepraszasz że to było pod wpływem alkoholu i że później już nie piłaś, bo miałaś wyrzuty sumienia - uśmiechnęłam się do niej.
Wstała i wzięła telefon z szafki nocnej. Zadzwoniła do niego. Nie odebrał. Zadzwoniła więc drugi raz. Znowu nic. Wiemy dobrze że Mario jest teraz na wakacjach, a nie jest z resztą drużyny na obozie, bo był na Mistrzostwach i ma czas na odpoczynek, ale dzisiaj miał wracać więc miał czas żeby porozmawiać z Majką.
- Poczekaj może nie odbiera od ciebie, bo nie chce z tobą rozmawiać. Ja do niego zadzwonię - wybrałam numer i przycisnęłam zieloną słuchawkę.
Nic. Zaczęłyśmy się martwić. Poszłyśmy do Marco. Najlepszy przyjaciel musi coś wiedzieć albo przynajmniej od niego Mario odbierze. Gdy byłyśmy już przy pokoju mojego chłopaka usłyszałyśmy że z kimś rozmawia.
- Mario ona na pewno powiedziała to pod wpływem alkoholu. Ty też gadasz bzdury po alkoholu - mówił poważnym głosem mój narzeczony.
Zdziwiłyśmy się czemu nie było zajętego jak do niego dzwoniłyśmy jak rozmawiał z Marco, ale pewnie rozmawiał z drugiego numeru. Tak Mario ma dwa numery i nawet dwa telefony. Jeden służbowy, a drugi dla przyjaciół, ale czemu rozmawiali przez służbowy.
- Tak Mario, ale jej na pewno zależy na tobie. Posłuchaj mnie nie będę ci mówił co masz robić masz rację, ale nie zrywaj przez jakiś jebany alkohol, bo i tak od tak o niej nie zapomnisz, a do tego jak ją kochasz to już w ogóle - podniósł głos Reus.
- To będzie lub miałaby być twoja najgłupsza decyzja w życiu stary - dodał.
-Tak nie rozumiem, bo Lenka nie pije. Ona brzydzi się alkoholu, ale od czasu do czasu pewnie się czegoś napije, ale nie będę zły, bo ona też ze mną po alkoholu wytrzymuje. Majka z tobą też będzie musiała to ty z nią wytrzymaj, ale jak chcesz postaw jej ultimatum.... Nie wiem jakie mnie nie pytaj.... Mario czy ty.. Czy ty płaczesz? - w głosie Marco można było wyczuć troskę i współczucie.
- To ona dzwoniła? Trzeba było odebrać i sobie z nią to wyjaśnić. Ja bym poczekał. Lenka też? Pewnie zaraz do mnie przyjdą zapytać co się stało. Co mam im powiedzieć? - przerwał gdy zobaczył nas w drzwiach.
Po tych słowach weszłyśmy do pokoju.
- Nic nie musisz mówić. Wszystko już wiem - popłakała się Majka.
- Wiemy - poprawiłam ją.
- Jak ma zamiar zerwać to niech to robi proszę bardzo droga wolna jak przez takie gówno chce zerwać niech zrywa - opadła na ziemię i zwinęła się w kłębek.
- Mario one wszystko słyszały... Mario halo.... GOETZE CHOLERA.... - rzucił telefon na łóżko Marco.
Ja już klęczałam obok Majki przytulając ją do siebie. Reus zaczął iść w naszą stronę.
- Nawet nie podchodź - warknęłam, a ten się cofnął.
Nagle dostał SMSa nie wiadomo od kogo, ale szybko coś wystukał i podszedł do nas.
- Majka masz przy sobie telefon ? - odezwał się do mojej przyjaciółki.
- Co cię to do cholery teraz obchodzi ? Straciłam chłopaka który był moim ideałem przez jakiś jebany alkohol najchętniej miałabym teraz przy sobie wódkę, a nie telefon - już raz ją taką widziałam.
Po zerwaniu z Dawidem. To był najgorszy czas w jej życiu nawet przez tydzień nie chodziła do szkoły. Codziennie chodziłam do niej po lekcjach i dawałam jej zeszyty i rozmawiałyśmy do wieczora. Bałam się co teraz będzie, a już za dwa dni kolejny sparing. Z rozmyśleń wyrwał mnie telefon mojego chłopaka.
- Tak może - tylko tyle powiedział i znów do nas wrócił. 
Nagle usłyszałyśmy kroki na schodach i przed nami stanął Mario. Mario Goetze. Chłopak mojej przyjaciółki który chciał z nią zerwać, a w ręce trzymał bukiet pięknych czerwonych róż.
- Jeśli przyszedłeś z nią zerwać to sobie daruj - wstałam.
- Czy wyglądam jakbym przyszedł z nią zerwać ? Od razu po naszej "kłótni" stwierdziłem że Majka potrzebuje mojego towarzystwa nie byłem na nią zły. Tylko na siebie. Od razu wybrałem lot tutaj. Gdy dzwoniła do mnie nie odebrałem chciałem jej zrobić niespodziankę. Później zadzwoniłaś ty. Wiedziałem że coś musimy zrobić i wiedziałem że przyjdziecie do Marco z tą sprawą więc do niego zadzwoniłem i zanim stanęłyście pod drzwiami omówiłem jak nasza "rozmowa" ma wyglądać. Marco tak naprawę rozmawiał sam do wyłączonego telefonu więc nawet sam nie wiem jak to wyszło haha. A ciebie Maju chcę przeprosić. Obiecuję że będę częściej się z tobą widywał, bo nigdy nikogo takiego jak ty nie poznałem. Jesteś moim skarbem którego nikomu nie oddam - uklęknął przed Majką i dał jej kwiaty, do mnie poszedł Marco, a ja się w niego wtuliłam i nawet ze dwie łezki uroniłam.
- Mario - rzuciła mu się na szyję jakby dopiero teraz go zauważyła.
- Ciiii... już jestem przy tobie - pogładził ją po głowie.
- To ja już pójdę spać. Dobranoc - ziewnęłam.
- Lena czy moglibyśmy. No wiesz spać razem u was w pokoju? - spytał Goetze gdy już chciałam odejść.
- Yyyyy... tak jasne tylko bez żadnych rzeczy, bo ja później tam będę spała - zaśmiałam się, ale czułam się taka zmęczona.
- A ty gdzie będziesz spać? - zwrócił się do mnie Reus.
- Ja? Na kanapie w salonie - uśmiechnęłam się delikatnie.
- O nie nie śpisz u mnie - pociągnął mnie do środka.
- No dobra. To dobranoc - pocałowałam Majkę w policzek i zamknęłam drzwi.
Marco miał łóżko dwuosobowe. Jak się później dowiedziałam to dlatego jakbym chciała właśnie kiedyś z nim spać. Przynajmniej tak mi powiedział.
- Dobranoc skarbie - pocałował mnie w policzek i mocno się przytulił jakby zaraz miał mnie stracić.
- Marco kochanie - uśmiechnęłam się do niego.
- Tak? - odparł z zamkniętymi oczami.
- Dusisz - zaśmiałam się ostatkami sił.
- O jeju przepraszam - rozluźnił uścisk.
- Teraz dobranoc - pocałowałam go w obojczyk, bo tylko tak dałam radę się obrócić.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------

- POBUDKAAAA!! Lena? - wszedł trener Klopp.
- Dzień dobry trenerze - powiedziałam zaspanym głosem.
- Co tutaj robisz? - zdziwił się.
- No wczoraj do Mai przyjechał Mario i zapytali czy mogą spać razem to Marco mnie przygarnął - uśmiechnęłam się z zamkniętymi oczami.
- No dobrze. To idź do siebie się ubrać o 7:30 śniadanie - podszedł do Aubameyanga i go obudził.
Później poszedł do Erika, a ja obudziłam Marco. Pękały im głowy, a Aubie to już w ogóle.
- Co się wczoraj stało? Co tu robisz? Czy wy przy mnie? - trzymał się za głowę.
- Zaszalałeś za bardzo. Bardzo za bardzo. Śpię tu, bo Goetze mnie wyrzucił z łóżka. Nie, my z Marco nic - zaśmiałam się.
- MARIO PRZYJECHAŁ?! - wyskoczył z "pokoju" obok Durm.
- Tak, a teraz proszę się ogarnąć idę do siebie się ubrać - uśmiechnęłam się i poszłam.
Na korytarzu spotkałam trenera Sammera, który właśnie wyszedł ode mnie z pokoju.
- Witaj Lena. Słyszałem o małej zamianie w nocy. Rozmawiałem już z Mario. Dzisiaj wieczorem wyjeżdża więc nie będzie tej nocy zamieszania - uśmiechnął się.
- Dziękuję, ale mi wcale źle nie było - odwzajemniłam uśmiech i weszłam do siebie. 
Maja i Mario siedzieli w salonie więc krótko się przywitałam i poszłam do siebie. Postanowiłam dzisiaj odsłonić brzuch i związać włosy w kucyka. Wyglądałam bardzo kobieco. Legginsy podkreślały mój tyłek, a sportowy top odsłaniający brzuch pokazywał moją ładną sylwetkę. Nie mam jakiejś idealnej figury. Jest taka jak powinna być, ale pewnie jako piłkarka jeszcze brzuch wyrobię. Zauważyłam że zostawiłam telefon u Marco. Zeszłam z powrotem na dół.
- No Lena zajebiście wyglądasz - zwróciła się do mnie Julka. 
Podeszłam do niej i dałam jej buziaka w policzek zresztą Zuzi i Majce też.
- A dziękuję - zaśmiałam się.
- Gdzie idziesz? Dopiero przyszłaś - zdziwiła się Zuzia.
- Zapomniałam telefonu od Marco. Zaraz wrócę - już chciałam wychodzić, ale Jula mnie zatrzymała.
- Ja pójdę, Marco zobaczy cię dopiero przy śniadaniu to zacznie mu ślinka cieknąć, ale nie na widok jedzenia. Powiemy trenerowi żeby na ciebie nie czekać i wejdziesz jak już będziemy przy stołach okej? - zaśmiała się i wyminęła mnie w drzwiach.
- Aż tak dobrze wyglądam? - zwróciłam się do reszty, a oni pokiwali twierdząco głową.
Majka z Mario cały czas rozmawiali jakby się 5 lat nie widzieli. Przytulali się i całowali. To było takie słodkie. 
- Zuza nie idziesz się przywitać z Erikiem? - spytałam siostry.
- Na zbiórce się z nim zobaczę. W jakim jest stanie? - zaśmiała się.
- Nie najlepszym, ale na pewno lepszym niż Auba - wybuchnęłyśmy śmiechem i Julka przyszła z moim telefonem.
Była 7:27 więc poszli na śniadanie, a ja usiadłam na kanapie. Gdy było już po 7:30 zeszłam na dół. Przywitałam ochronę w drzwiach i weszłam na jadalnie. Usłyszałam gwizdy od któregoś z chłopaków, ale szukałam wzrokiem Marco. W momencie gdy go znalazłam odwrócił się i patrzył na mnie z otwartą buzią. Usłyszałam brawa.
- O co wam chodzi? Spóźniam się na śniadaniem i dostaje brawa - przewróciłam oczami i podeszłam do naszego stolika.
Reus odsunął mi krzesło.
- Dziękuję i zamknij tą buzię, bo ci coś wleci - pocałowałam go w policzek.
- Wy....wy.... wyglądasz cudownie - zająkał się, a dziewczyny się zaśmiały.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się.
- Mario opowiadaj jak było na wakacjach - zwróciłam się do kolegi, który siedział obok Mai.
Przy stole było mniej miejsca, bo został dostawiony talerz dla Mario.
- Dobrze. Szkoda że bez Mai - popatrzył znów na swoją ukochaną.
- Wyglądacie jak najszczęśliwsi zakochani - odparłam.
- Tak się czujemy - dodała Maja nie odrywając od niego wzroku.
Zrobiłam im zdjęcie na snapa. Zagrałam też filmik w którym każdy ze stolika macha i podpisałam "takie śniadania mogę jeść zawsze". Telefon mi zaczął wibrować. Dzwonił Dawid.
- Pozdrów Mario - tak właśnie wita się Dawid Kwiatkowski.
- Hej Dawid - zaśmiałam się.
- Ej Goetze masz pozdrowienia od Kwiatkowskiego - zwróciłam się znowu do kolegi z naprzeciwka.
- Też go pozdrów i powiedz że nadal czekam kiedy wpadnie - zaśmiał się.
- Mario też pozdrawia i mówi że nadal czeka kiedy wpadniesz - znów powiedziałam do słuchawki.
- Niebawem. Lenka? - zawahał się.
- Co jest? - uśmiech zszedł mi z twarzy.
- Nie będę dał rady wpaść jak przyjedziecie, bo mam koncerty codziennie albo co dwa, trzy dni. Przepraszam - czułam że mu jest przykro.
- Nie przejmuj się. Przyjedziesz jak dasz rady - posłałam mu buziaka.
- Serio? Dobra już nie przeszkadzam. Jedz i na trening - znowu wróciła do niego energia i się rozłączył.
Nagle na stołówkę wszedł Mats, Roman, Ciro, Kevin, Matthias.
- MATS!! - poleciałam się przytulić do mojego "męża".
- ŻONA!! - wziął mnie na ręce się mocno przytulił.
- Tęskniłam - zaśmiałam się.
- Ja też bardzo. Nie miałem z kim się śmiać - przytulił mnie jeszcze mocniej.
- Nie mam tlenu - udało mi się wydusić, a ten postawił mnie na ziemi.
Przywitałam się z Romanem, Kevinem i Matthiasem, a Ciro mi się przedstawił.
- Ładnie dzisiaj wyglądasz Lenka, Maja, Zuzia wy też. Mario co ty tu robisz?! - zdziwił się.
- Mam dziewczynę tu to jestem - zaśmiał się jego kolega z drużyny.
Gdy każdy już poznał każdego znowu dołożyli talerz do naszego stołu i usiadł obok mnie Mats.
- Jak ci minęły wakacje? - spytałam.
- Będziesz każdego tak pytać? - oburzył się Marco.
- Marco zazdrośnik - śmiał się Hummels.
- Marco? - popatrzyłam wymownym wzrokiem na niego.
- No co? Nic mi nie jest - uśmiechnął się, ale widziałam że tylko udaje.
- Na wakacjach było okej, ale brakowało mi kolegów z drużyny. Dobra, a teraz jemy i idziemy na trening - powiedział wkładając kanapkę do ust.
- Tak jest panie kapitanie - zasalutowałam.
- Coś mi się obiło o uszy że w meczykach na treningach dostajecie baty od dziewczyn. To prawda? Zrobię z wami porządek - przełknął kawałek kanapki.
- No taki porządek zrobisz że przegracie jeszcze bardziej - razem z dziewczynami zaczęłyśmy się śmiać i przybiłyśmy sobie piątki.
- Jedyne na co się nadajecie to cheerleaderki - ściął Hummi.
- Uuuuuu - zabrzmiało przy stoliku, nie tylko naszym.
- Zakład że dzisiaj też was rozniesiemy? Jak się boisz że po wakacjach musisz formę złapać to nie narażaj drużyny na porażkę - uśmiechnęłam się ironicznie.
- Zakład - podał mi rękę.
Uścisnęłam ją, a Marco ją "przeciął".
- Dziewczyny wychodzimy - pstryknęłam w palce jak liderka cheerleaderek i wyszłyśmy.
- Rozniesiemy ich spokojnie - parsknęła śmiechem Jula.
- Ja to wiem, ale Mats nie. Pokażemy mu - przybiłam im piątki i każda udała się do swojego pokoju.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozdziały będą częściej, ale będą krótsze. Miłego czytania. Osobiście podoba mi się bardziej niż tamten, ale to jeszcze nie to. Kolejny zakład. Jak myślicie wygra pewna siebie Lena czy może pewny siebie Mats?
Nie daje wam dzisiaj zdjęć, bo już jest 0:50 w nocy i mi się szukać nie chce, a poza tym mam dzisiaj szkołę haha. Dobra jednak dam jakieś ostatnie z facebooka. Dobra jednak poszukałam kilka zdjęć Marco (i jedno Auby). Piszcie czy chcecie same zdjęcia Marco czy zdjęcia piłkarzy BVB. Dobranoc 💋

















Buziaki 💋💋

czwartek, 21 stycznia 2016

Rozdział 34 - "O równej 14:00 obie drużyny zjawiły się na boisku"

(...)
Gdy przyjechaliśmy. My jako skład dziewczyn miałyśmy najlepsze miejsca na trybunach. Włożyłam na wierzch koszulkę z nazwiskiem Reus. Niektóre nic nie ubrały, a np. Zuza ubrała z nazwiskiem Durm.
(...)
Chłopcy wyszli na rozgrzewkę więc udałam się jak najbliżej barierek i patrzyłam jak z gry cieszy się mój narzeczony.
- Jak to jest być narzeczoną sławnego piłkarza i grać w tym samym klubie co on tak samo dobrze - podłożono mi mikrofon pod usta.
Wybuchnęłam śmiechem.
- Nie gram tak samo dobrze jak on. On gra dużo lepiej niż ja, ale dziękuje za taki komplement. Wracając do pytania to jest to cudowne uczucie. Tyle mogę się od niego nauczyć. Jest moim piłkarskim autorytetem - odpowiedziałam na pytanie.
- Słyszeliśmy że miałaś nietypowe zaręczyny to prawda? - zapytali.
- Tak to prawda hahaha. Były bardzo nietypowe zaczynając od tego że udawał że mnie zdradził kończąc na przejechaniu na białym koniu - śmiałam się.
- Jak się z tym czułaś jak powiedział ci że cię zdradził? - spytali.
- Najgorzej na świecie, nikomu nie polecam, a do tego mam mądrego chłopaka i uświadomił mi to SMS-em hahahaha - zaczął mnie boleć brzuch od śmiania.
- Czy jest coś co byś w nim zmieniła? - zadali kolejne pytanie.
- Nie chyba nie. Jest jedyny w swoim rodzaju i jakby mi coś przeszkadzało to bym sobie innego znalazła hahaha. Ta rozmowa zaczęła być zabawna, a wiec pozwolicie ze wrócę do oglądania rozgrzewki. Dziękuję za wywiad, do zobaczenia - pożegnałem się i wróciłam do wcześniejszego zajęcia. 
Co jakiś czas Marco obracał się w moją stronę, a gdy tylko skończyli rozgrzewkę podbiegł do mnie.
- Fajnie cię widzieć znowu szczęśliwa - dał mi buziaka.
- Ciebie też kochanie, a teraz wygrajcie i daj z siebie 100% - uśmiechnęłam się, a on musnął moje wargi i pobiegł do szatni.
Miał prześliczny uśmiech za każdym razem zakochiwałam się w nim od nowa. O równej 14:00 obie drużyny zjawiły się na boisku. Krótkie przywitanie i start. Borussia niby grała z klubem z dużo niższej ligi a prezentowała się zjawiskowo. Niektóre zagrania oglądałam z otwartą buzią. A gdy przychodziło do akcji pod bramkowych wstawałam z miejsca, a to dopiero pierwsze 10 minut. Około 15 minuty stworzyli sobie piękną akcje. Sokratis, Błaszczykowski, Ramos, Aubameyang i akcje skończył mój narzeczony. Pięknie to wyglądało wysłał buziaka w moja stronę i świętował z kolegami. Mecz oczywiście był po stronie Borussii. Następnego gola strzelił Auba, potem Durm i znów mój narzeczony. Fajnie było oglądać go jako jego narzeczona. 
- Pasowało by mi nazwisko Reus i bylibyśmy bardzo sportową parą - pomyślałam.
Kolejnego gola strzelił Auba i kolejnego Kuba. Do przerwy było 6:0. Postanowiłyśmy z Zuzią iść po coś do jedzenia. Gdy już weszłyśmy na "korytarz" dostałam SMS'a.

"Nie wiem czy zagram drugą połowę. Boli mnie noga" 

Odpisałam mu od razu

"Nie byłeś gotowy na tą grę... Kontuzja tylko ci się wróciła. Trzymaj się skarbie. Pamiętaj ze jesteś silny"

Nie dostałam już odpowiedzi. Martwiłam się o niego, a z drugiej strony wiedziałam że da sobie radę. Gdy wróciłyśmy z sokiem pomarańczowym i zapiekanką przeciwnicy wracali na boisko pełni entuzjazmu. Zaraz po nich nasi chłopcy. Roman, Erik, Sokratis, Adrian, Kuba, Łukasz każdy po kolei, ale nie było tego na którego czekałam najbardziej ani nie widziałam nikogo nowego który mógł za niego wejść. Nagle z tunelu wyszedł on. Podbiegł szybko do trybun, a ja w jego stronę.
- Jestem silny. Dam radę - krzyknął i pobiegł do chłopaków. 
Uroniłam kilka łez. Byłam z niego taka dumna. Usiadłam na miejscu i czekałam aż zacznie się druga połowa. Przeciwnicy wyszli bardziej skoncentrowani. Atmosfera stadionu działała na mnie pozytywnie. Skakałam, krzyczałam i śpiewałam. Po kilku minutach swoją 3 bramkę w tym meczu strzelił mój chłopak. Moja radość nie miała końca. Resztę meczu żeby trochę się uspokoić przegadałam z dziewczynami. Oczywiście z przerwami na radość po bramce. Mecz skończył się wynikiem 10:0. Zeszliśmy z dziewczynami do szatni żeby się przebrać. 
- Brawo chłopcy - weszłyśmy do szatni bijąc brawo.
- Dziękujemy - odrzekli chórem.
- A teraz ruszać dupy, bo chcemy się przebrać - pomachałam im.
- Dziękuje za tego SMS'a dał mi takiej motywacji - przytulił się do mnie Marco. 
- Nie ma sprawy, ale wiesz jak coś to odpoczywaj - pocałowałem go.
- Ciekawe czy Lena dorówna swojemu narzeczonemu w bramkach dzisiaj, albo w grze, bo Marco grałeś idealnie - powiedział trener wchodząc do szatni.
- Dziękuje trenerze - podziękował Reus.
- Pan jeszcze się zastanawia. Lena zagra lepiej niż Marco i strzeli więcej - odrzekła Majka.
- Widziałaś jak Marco dzisiaj grał? To był fenomen nie da się lepiej - oburzył się Aubameyang.
- Przekonasz się jak zobaczysz Lenę - zaśmiała się.
- Spokój! To wiadome że zagram lepiej - zaczęłam się razem z nią śmiać.
- Kpisz sobie ze mnie? Nie zagrasz lepiej - wtrącił się Reus.
- Zakład? - czułam że idę po zwycięstwo.
- Tak, o co? - wyciągnął do mnie rękę.
- Ten kto przegra robi drugiej osobie obiad przez miesiąc albo zabiera do restauracji na obiad i płaci, ale to dopiero jak wrócimy - uśmiechnęłam się.
- Dobra - podał mi rękę, a ja ją uścisnęłam. 
Gdy już wyszli zaczęłyśmy się przebierać.
- Bez problemu to wygrasz - zwróciła się do mnie Zuzia.
- Ja to wiem, ale on chyba we mnie nie wierzy. Dał mi fajną motywacje - zaśmiałam się. 
Poszłyśmy na rozgrzewkę. Jak zobaczyłam tych kibiców, tą atmosferę to zaczęło mi się kręcić w głowie. Nigdy nie czułam stresu przed meczem, a teraz. Ogląda mnie tyle osób. Jak się siedzi ma trybunach to zupełnie inna bajka. Po rozgrzewce udaliśmy się do szatni. Motywowałyśmy się nawzajem. Sprawdziłam ostatni raz telefon i widniał tam jeden SMS od Marco

"Uważaj na siebie. Graj mądrze i pamiętaj że trzymam kciuki. Drużyna jest tu najważniejsza kapitanie :* "

Uśmiechnęłam się do siebie i odłożyłam telefon. Ubrałam swoją opaskę kapitana.
- Jeden za wszystkich - krzyknęłam.
- Wszyscy za jednego - dodały i weszłyśmy do tunelu gdzie czekały na nas dziewczyny z przeciwnej drużyny. 
- Lena? - podeszła do mnie jedna gdy czekaliśmy na sędziów.
- Tak? W czymś mogę pomóc? - spytałam zdziwiona.
- Jesteś moim autorytetem. Mogę później z tobą zdjęcie? Odkąd przeszłaś do BVB, zrobiło się o tobie głośno i oglądnęłam kilka twoich dawnych meczy, byłam pod wrażeniem twojego geniuszu. Dużo się można od ciebie nauczyć - powiedziała.
- Wow. Nie wiem co powiedzieć. Bardzo mi miło. Tak możemy później sobie zrobić zdjęcie. Dziękuje za te słowa a teraz powodzenia - skończyłam, bo sędziowie już szli. 
Gdy weszłam na murawę i usłyszałam doping kibiców łza zakręciła mi się w oku. Od razu wypatrzyłam Marco który robił sobie zdjęcia z kibicami. Przywitanie obu zespołów. Ja jako kapitan poszłam losować piłkę. Wypadło że to my zaczynaliśmy. Ustawiłam piłkę na linii z Mają. Popatrzyłam w stronę Marco który bacznie mi się przyglądał. Gdy usłyszałam gwizdek od razu kopnęłam piłkę do Mai i ruszyłam w przód. Dziewczyny bawiły się piłką, ale nie przekładało to się na wynik. 
- LASKI DO PRZODU BEZ STRATY - krzyknęłam. 
Zaczęło się. Każda dawała z siebie 100%. Po przejęciu ruszyliśmy do ataku Jessica, Anke, Simone, Monika, Maja dośrodkowuje w pole karne gdzie byłam ja. Przymierzyłam nogę i uderzyłam z tak zwanego woleja. GOOOOOL!! Pokazałam palcem na Marco i nakreśliłem serduszko. To co zaczęło się dziać na trybunach dla mnie było niesamowite. Byłam szczęśliwa. Następnego gola strzeliła Majka, potem Monika i Jessica i do przerwy zostało 5 minut. Znów ruszyliśmy groźnym atakiem.
- Monika Lenę masz nie krytą - krzyknęła Majka, ale nie potrzebnie. 
Obrończynie to zauważyły więc szybko do mnie, a ja otrzymałam piłkę od Moniki. Szybko się z nią zawinęłam i biegłam w stronę bramki, zostawiając dziewczyny gdzieś z tyłu. Przez głowę przeleciała mi szybko myśl żeby pobawić się w mojego chłopaka i tak zrobiłam jednym ruchem ominęłam bramkarkę. Podbiłam delikatnie piłkę i strzeliłem. Znowu ten sam gest w stronę mojego chłopaka. Zaczęły od środka i gwizdek. Koniec pierwszej połowy.
- Lena grasz dużo lepiej niż Marco. Jeszcze dwie bramki i nie będą wcale na to patrzeć - przytuliła mnie Jessica.
- Lena teraz schodzisz? - zapytał trener już w szatni.
- Nie trenerze. Czuje się dobrze. Bardzo dobrze - uśmiechnęłam się szczerze i dostałam SMS'a.

"Tak trzymaj skarbie. Widocznie przegram zakład. Kocham cię i trzymaj się"

Uśmiech nie miał zamiaru zejść mi z twarzy.

"Też cię kocham i dziękuję"

- Jak się coś będzie działo to od razu mów, a nie że chcesz wygrać - popatrzył groźnym wzrokiem trener Sammer na mnie.
- Tak jest trenerze - stanęłam na baczność.
Na drugą połowę wyszłyśmy w dobrych humorach. I od razu zaczęłyśmy atak i wyszło tak że z moich 2 goli zrobiły się 3. To samo, przejęcie piłki i już do przodu. Dośrodkowana piłka przez Majkę dostawiam nogę i 7:0!! Moja czwarta bramka. Od razu upadłam na ziemię.
- To jest mój czas. Poradzicie sobie same - mówię do Mai, która do mnie podbiegła, a ona pokazuje trenerowi zmianę.
Wstaję z pomocą dziewczyn i zaczyna mi się robić duszno i bardzo kręcić w głowie.
- Gorąco mi, lodu, świat wiruje - zaczęłam majaczyć.
- LÓD!! - wrzeszczy mi nad uchem Zuzia.
Podbierają do mnie lekarze i biorą mnie na noszach i przykładają lód. Zmiana przeprowadzona. Podbiega trener.
- Mówiłem żebyś mówiła wcześniej - skrzywił się.
- Ale gdy wstałam po tym upadku dopiero to się stało - głos też traciłam. 
- Co jej jest? - zwrócił się do medyków.
- Przewidujemy że to po tym upadku na rękę. Uderzyła mocno i teraz jak spada np. sfaulowana albo gwałtownie wstaje to ma taki odruch - odrzekł jeden.
Do końca meczu siedziałam na ławce koło trenera jakbym czegoś potrzebowała i dopingowałam dziewczyny. Ostatecznie wygrałyśmy 9:0 i gole strzeliła jeszcze Majka i Jessica. Oczywiście podziękowaliśmy kibicom, ale naszych chłopców już nie było. Gdy weszłyśmy do szatni już tam na nas czekali. Od razu podbiegł do mnie Reus.
- Wiedziałem że dasz radę, ale jak się źle czułaś nie musiałaś tego robić - przytulił mnie do siebie i pogłaskał po głowie. 
- Ale mi się to stało jak wstałam po bramce - oderwałam się od niego.
- Poczekajcie na korytarzu chciałybyśmy się umyć i przebrać - wyszczerzyłam się.
Po tych czynnościach wyszłyśmy z szatni. Czekała na mnie dziewczyna której obiecałam zdjęcie.
- Hej - pomachałam jej.
- To mogłabym z tobą zdjęcie? - spytała. 
- Tak - uśmiechnęłam się i za pozowałam do zdjęcia.
Zrobiłyśmy kilka i pożegnałem się z nią.
- Kto to był ? - zapytał Reus.
- Koleżanka z boiska - zaśmiałem się i chwyciłam go za rękę. Weszliśmy do autokaru w dobrych humorach.
Pojechaliśmy pod hotel przy którym czekało kilkadziesiąt kibiców. Poszłam od razu do siebie. Nie miałam ochotę na jedzenie. Położyłam się to łóżka gdy zadzwonił mój telefon. Dawid.
- Hejka - odebrałam.
- Hej kochanie, dobry mecz - szczerzył mi się do słuchawki.
- Oglądałeś ? Dziękuje - uśmiechnęłam się.
- Tak, a teraz lecę do studia kocham cię pa - posłał mi buziaka i się rozłączył.
Wzięłam laptopa i włączyłam fb.
"Gratulacje Lena pierwszego meczu", "Zagrałaś super" takie komentarze przewijały się przez moją tablice. Usłyszałam pukanie do drzwi i odłożyłam laptopa.
- Proszę - krzyknęłam.
- Przyniosłem ci jedzenie - wszedł Marco z tacą.
- Zakład obowiązuje od przyjazdu do Dortmundu hahahaha - zaczęłam się śmiać.
- Tak wiem - odwzajemnił uśmiech.
- Idziemy dzisiaj na imprezę świętować zwycięstwa. Idziesz ? - zapytał. 
- A o której ? - spytałam.
- Około 22/23 - odrzekł.
- Pewnie pójdę, a teraz idę spać, bo jestem trochę zmęczona - odpowiedziałam z pełną buzią, bo Marco dał mi już jedzenie.
- Dobranoc kochanie o której cię obudzić ? - usiadł koło mnie.
- Godzinę, półtorej przed wyjściem - podniosłam się i złożyłam pocałunek na jego ustach.
Nie odezwał się tylko wyszedł. A ja od razu odpłynęłam.
- Wstawaj królewno - pocałował mnie w policzek.
- Która godzina ? - spytałam.
- 21:30 kazałaś się tak obudzić - usiadł obok mnie.
- Tak wiem Marco - pocałowałem go z policzek.
Razem z Marco wybraliśmy zestaw w którym pójdę i poszliśmy do niego dopasować rzeczy. Zaczęłam się malować.
- Jesteś piękna bez makijażu. Dlaczego się malujesz ? Rozumiem że kiedyś chciałaś żeby się za tobą chłopcy oglądali, ale teraz gdy masz mnie ? - zdziwił się. 
- hahahaha Marco tego nigdy nie zrozumiesz - zaczęłam się śmiać.
- Ale ja dalej uważam że makijaż ci nie potrzebny - wyszczerzył się.
- Ty i twoje poczucie humoru - pocałowałam go.
Skończyłam się malować i ubrałam się. Marco zrobił to samo i udaliśmy się na dół. Było tam już większość osób. Nawet trenerzy. Podszedł do mnie Jurgen i poprosił na bok.
- Pamiętasz tą imprezę dla Marco? Połączymy ją z tą imprezą. Wszystko już jest ustalone - uśmiechnął się.
- Naprawdę? Dziękuję - skoczyłam mu na szyję.
Pod hotel podjechały 4 limuzyny weszliśmy do nich i pojechaliśmy pod klub. Pod klubem wysiedliśmy i poszliśmy się bawić. Zatrzymałam Marco, bo o to prosił mnie trener. 
- Marco boje się - powiedziałam stając.
- Co się dzieje kochanie? - popatrzył na mnie z troską w oczach. 
- Pamiętasz co było po imprezie u Jonasa? Boje się powtórki - oznajmiłam.
- Nic się kochanie nie bój będę cały czas przy tobie, obiecuje - złapał mnie za rękę i weszliśmy do środka.
- NIESPODZIANKAAAAA!! - krzyknęli wszyscy chorem razem ze mną. 
Marco popatrzył na mnie zdezorientowanym wzrokiem.
- Lena co tu się dzieje? - zwrócił się do mnie.
- Niespodzianka. Tyle dla mnie robisz i do tego wracasz po kontuzji to z trenerem pomyśleliśmy że należy ci się impreza. Miała być wtedy co nastraszyłeś mnie że mnie zdradziłeś, ale nie wyszło więc jest dzisiaj. Dziękuje ci za wszystko kochanie - pocałowałem go.
- Dziękuje Lena - popłynęła mu łza po policzku którą szybko otarłam żeby nikt nie widział.
- Nie ma za co i tak dla mnie zrobiłeś dużo więcej. A teraz chodź idziemy się bawić - zaśmiałam się.
- Poczekaj tu pójdę podziękować trenerowi - puścił moją rękę i poszedł do trenera. 

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział średni, nic się na końcu nie dzieje ale daje wam go. 







Kocham was i całuję Jula 💋