Gdy przyjechaliśmy. My jako skład dziewczyn miałyśmy najlepsze miejsca na trybunach. Włożyłam na wierzch koszulkę z nazwiskiem Reus. Niektóre nic nie ubrały, a np. Zuza ubrała z nazwiskiem Durm.
(...)
Chłopcy wyszli na rozgrzewkę więc udałam się jak najbliżej barierek i patrzyłam jak z gry cieszy się mój narzeczony.
- Jak to jest być narzeczoną sławnego piłkarza i grać w tym samym klubie co on tak samo dobrze - podłożono mi mikrofon pod usta.
Wybuchnęłam śmiechem.
- Nie gram tak samo dobrze jak on. On gra dużo lepiej niż ja, ale dziękuje za taki komplement. Wracając do pytania to jest to cudowne uczucie. Tyle mogę się od niego nauczyć. Jest moim piłkarskim autorytetem - odpowiedziałam na pytanie.
- Słyszeliśmy że miałaś nietypowe zaręczyny to prawda? - zapytali.
- Tak to prawda hahaha. Były bardzo nietypowe zaczynając od tego że udawał że mnie zdradził kończąc na przejechaniu na białym koniu - śmiałam się.
- Jak się z tym czułaś jak powiedział ci że cię zdradził? - spytali.
- Najgorzej na świecie, nikomu nie polecam, a do tego mam mądrego chłopaka i uświadomił mi to SMS-em hahahaha - zaczął mnie boleć brzuch od śmiania.
- Czy jest coś co byś w nim zmieniła? - zadali kolejne pytanie.
- Nie chyba nie. Jest jedyny w swoim rodzaju i jakby mi coś przeszkadzało to bym sobie innego znalazła hahaha. Ta rozmowa zaczęła być zabawna, a wiec pozwolicie ze wrócę do oglądania rozgrzewki. Dziękuję za wywiad, do zobaczenia - pożegnałem się i wróciłam do wcześniejszego zajęcia.
Co jakiś czas Marco obracał się w moją stronę, a gdy tylko skończyli rozgrzewkę podbiegł do mnie.
- Fajnie cię widzieć znowu szczęśliwa - dał mi buziaka.
- Ciebie też kochanie, a teraz wygrajcie i daj z siebie 100% - uśmiechnęłam się, a on musnął moje wargi i pobiegł do szatni.
Miał prześliczny uśmiech za każdym razem zakochiwałam się w nim od nowa. O równej 14:00 obie drużyny zjawiły się na boisku. Krótkie przywitanie i start. Borussia niby grała z klubem z dużo niższej ligi a prezentowała się zjawiskowo. Niektóre zagrania oglądałam z otwartą buzią. A gdy przychodziło do akcji pod bramkowych wstawałam z miejsca, a to dopiero pierwsze 10 minut. Około 15 minuty stworzyli sobie piękną akcje. Sokratis, Błaszczykowski, Ramos, Aubameyang i akcje skończył mój narzeczony. Pięknie to wyglądało wysłał buziaka w moja stronę i świętował z kolegami. Mecz oczywiście był po stronie Borussii. Następnego gola strzelił Auba, potem Durm i znów mój narzeczony. Fajnie było oglądać go jako jego narzeczona.
- Pasowało by mi nazwisko Reus i bylibyśmy bardzo sportową parą - pomyślałam.
Kolejnego gola strzelił Auba i kolejnego Kuba. Do przerwy było 6:0. Postanowiłyśmy z Zuzią iść po coś do jedzenia. Gdy już weszłyśmy na "korytarz" dostałam SMS'a.
"Nie wiem czy zagram drugą połowę. Boli mnie noga"
Odpisałam mu od razu
"Nie byłeś gotowy na tą grę... Kontuzja tylko ci się wróciła. Trzymaj się skarbie. Pamiętaj ze jesteś silny"
Nie dostałam już odpowiedzi. Martwiłam się o niego, a z drugiej strony wiedziałam że da sobie radę. Gdy wróciłyśmy z sokiem pomarańczowym i zapiekanką przeciwnicy wracali na boisko pełni entuzjazmu. Zaraz po nich nasi chłopcy. Roman, Erik, Sokratis, Adrian, Kuba, Łukasz każdy po kolei, ale nie było tego na którego czekałam najbardziej ani nie widziałam nikogo nowego który mógł za niego wejść. Nagle z tunelu wyszedł on. Podbiegł szybko do trybun, a ja w jego stronę.
- Jestem silny. Dam radę - krzyknął i pobiegł do chłopaków.
Uroniłam kilka łez. Byłam z niego taka dumna. Usiadłam na miejscu i czekałam aż zacznie się druga połowa. Przeciwnicy wyszli bardziej skoncentrowani. Atmosfera stadionu działała na mnie pozytywnie. Skakałam, krzyczałam i śpiewałam. Po kilku minutach swoją 3 bramkę w tym meczu strzelił mój chłopak. Moja radość nie miała końca. Resztę meczu żeby trochę się uspokoić przegadałam z dziewczynami. Oczywiście z przerwami na radość po bramce. Mecz skończył się wynikiem 10:0. Zeszliśmy z dziewczynami do szatni żeby się przebrać.
- Brawo chłopcy - weszłyśmy do szatni bijąc brawo.
- Dziękujemy - odrzekli chórem.
- A teraz ruszać dupy, bo chcemy się przebrać - pomachałam im.
- Dziękuje za tego SMS'a dał mi takiej motywacji - przytulił się do mnie Marco.
- Nie ma sprawy, ale wiesz jak coś to odpoczywaj - pocałowałem go.
- Ciekawe czy Lena dorówna swojemu narzeczonemu w bramkach dzisiaj, albo w grze, bo Marco grałeś idealnie - powiedział trener wchodząc do szatni.
- Dziękuje trenerze - podziękował Reus.
- Pan jeszcze się zastanawia. Lena zagra lepiej niż Marco i strzeli więcej - odrzekła Majka.
- Widziałaś jak Marco dzisiaj grał? To był fenomen nie da się lepiej - oburzył się Aubameyang.
- Przekonasz się jak zobaczysz Lenę - zaśmiała się.
- Spokój! To wiadome że zagram lepiej - zaczęłam się razem z nią śmiać.
- Kpisz sobie ze mnie? Nie zagrasz lepiej - wtrącił się Reus.
- Zakład? - czułam że idę po zwycięstwo.
- Tak, o co? - wyciągnął do mnie rękę.
- Ten kto przegra robi drugiej osobie obiad przez miesiąc albo zabiera do restauracji na obiad i płaci, ale to dopiero jak wrócimy - uśmiechnęłam się.
- Dobra - podał mi rękę, a ja ją uścisnęłam.
Gdy już wyszli zaczęłyśmy się przebierać.
- Bez problemu to wygrasz - zwróciła się do mnie Zuzia.
- Ja to wiem, ale on chyba we mnie nie wierzy. Dał mi fajną motywacje - zaśmiałam się.
Poszłyśmy na rozgrzewkę. Jak zobaczyłam tych kibiców, tą atmosferę to zaczęło mi się kręcić w głowie. Nigdy nie czułam stresu przed meczem, a teraz. Ogląda mnie tyle osób. Jak się siedzi ma trybunach to zupełnie inna bajka. Po rozgrzewce udaliśmy się do szatni. Motywowałyśmy się nawzajem. Sprawdziłam ostatni raz telefon i widniał tam jeden SMS od Marco
"Uważaj na siebie. Graj mądrze i pamiętaj że trzymam kciuki. Drużyna jest tu najważniejsza kapitanie :* "
Uśmiechnęłam się do siebie i odłożyłam telefon. Ubrałam swoją opaskę kapitana.
- Jeden za wszystkich - krzyknęłam.
- Wszyscy za jednego - dodały i weszłyśmy do tunelu gdzie czekały na nas dziewczyny z przeciwnej drużyny.
- Lena? - podeszła do mnie jedna gdy czekaliśmy na sędziów.
- Tak? W czymś mogę pomóc? - spytałam zdziwiona.
- Jesteś moim autorytetem. Mogę później z tobą zdjęcie? Odkąd przeszłaś do BVB, zrobiło się o tobie głośno i oglądnęłam kilka twoich dawnych meczy, byłam pod wrażeniem twojego geniuszu. Dużo się można od ciebie nauczyć - powiedziała.
- Wow. Nie wiem co powiedzieć. Bardzo mi miło. Tak możemy później sobie zrobić zdjęcie. Dziękuje za te słowa a teraz powodzenia - skończyłam, bo sędziowie już szli.
Gdy weszłam na murawę i usłyszałam doping kibiców łza zakręciła mi się w oku. Od razu wypatrzyłam Marco który robił sobie zdjęcia z kibicami. Przywitanie obu zespołów. Ja jako kapitan poszłam losować piłkę. Wypadło że to my zaczynaliśmy. Ustawiłam piłkę na linii z Mają. Popatrzyłam w stronę Marco który bacznie mi się przyglądał. Gdy usłyszałam gwizdek od razu kopnęłam piłkę do Mai i ruszyłam w przód. Dziewczyny bawiły się piłką, ale nie przekładało to się na wynik.
Gdy weszłam na murawę i usłyszałam doping kibiców łza zakręciła mi się w oku. Od razu wypatrzyłam Marco który robił sobie zdjęcia z kibicami. Przywitanie obu zespołów. Ja jako kapitan poszłam losować piłkę. Wypadło że to my zaczynaliśmy. Ustawiłam piłkę na linii z Mają. Popatrzyłam w stronę Marco który bacznie mi się przyglądał. Gdy usłyszałam gwizdek od razu kopnęłam piłkę do Mai i ruszyłam w przód. Dziewczyny bawiły się piłką, ale nie przekładało to się na wynik.
- LASKI DO PRZODU BEZ STRATY - krzyknęłam.
Zaczęło się. Każda dawała z siebie 100%. Po przejęciu ruszyliśmy do ataku Jessica, Anke, Simone, Monika, Maja dośrodkowuje w pole karne gdzie byłam ja. Przymierzyłam nogę i uderzyłam z tak zwanego woleja. GOOOOOL!! Pokazałam palcem na Marco i nakreśliłem serduszko. To co zaczęło się dziać na trybunach dla mnie było niesamowite. Byłam szczęśliwa. Następnego gola strzeliła Majka, potem Monika i Jessica i do przerwy zostało 5 minut. Znów ruszyliśmy groźnym atakiem.
- Monika Lenę masz nie krytą - krzyknęła Majka, ale nie potrzebnie.
Obrończynie to zauważyły więc szybko do mnie, a ja otrzymałam piłkę od Moniki. Szybko się z nią zawinęłam i biegłam w stronę bramki, zostawiając dziewczyny gdzieś z tyłu. Przez głowę przeleciała mi szybko myśl żeby pobawić się w mojego chłopaka i tak zrobiłam jednym ruchem ominęłam bramkarkę. Podbiłam delikatnie piłkę i strzeliłem. Znowu ten sam gest w stronę mojego chłopaka. Zaczęły od środka i gwizdek. Koniec pierwszej połowy.
- Lena grasz dużo lepiej niż Marco. Jeszcze dwie bramki i nie będą wcale na to patrzeć - przytuliła mnie Jessica.
- Lena teraz schodzisz? - zapytał trener już w szatni.
- Nie trenerze. Czuje się dobrze. Bardzo dobrze - uśmiechnęłam się szczerze i dostałam SMS'a.
"Tak trzymaj skarbie. Widocznie przegram zakład. Kocham cię i trzymaj się"
Uśmiech nie miał zamiaru zejść mi z twarzy.
"Też cię kocham i dziękuję"
- Jak się coś będzie działo to od razu mów, a nie że chcesz wygrać - popatrzył groźnym wzrokiem trener Sammer na mnie.
- Tak jest trenerze - stanęłam na baczność.
Na drugą połowę wyszłyśmy w dobrych humorach. I od razu zaczęłyśmy atak i wyszło tak że z moich 2 goli zrobiły się 3. To samo, przejęcie piłki i już do przodu. Dośrodkowana piłka przez Majkę dostawiam nogę i 7:0!! Moja czwarta bramka. Od razu upadłam na ziemię.
- To jest mój czas. Poradzicie sobie same - mówię do Mai, która do mnie podbiegła, a ona pokazuje trenerowi zmianę.
Wstaję z pomocą dziewczyn i zaczyna mi się robić duszno i bardzo kręcić w głowie.
- Gorąco mi, lodu, świat wiruje - zaczęłam majaczyć.
- LÓD!! - wrzeszczy mi nad uchem Zuzia.
Podbierają do mnie lekarze i biorą mnie na noszach i przykładają lód. Zmiana przeprowadzona. Podbiega trener.
- Mówiłem żebyś mówiła wcześniej - skrzywił się.
- Ale gdy wstałam po tym upadku dopiero to się stało - głos też traciłam.
- Co jej jest? - zwrócił się do medyków.
- Przewidujemy że to po tym upadku na rękę. Uderzyła mocno i teraz jak spada np. sfaulowana albo gwałtownie wstaje to ma taki odruch - odrzekł jeden.
Do końca meczu siedziałam na ławce koło trenera jakbym czegoś potrzebowała i dopingowałam dziewczyny. Ostatecznie wygrałyśmy 9:0 i gole strzeliła jeszcze Majka i Jessica. Oczywiście podziękowaliśmy kibicom, ale naszych chłopców już nie było. Gdy weszłyśmy do szatni już tam na nas czekali. Od razu podbiegł do mnie Reus.
- Wiedziałem że dasz radę, ale jak się źle czułaś nie musiałaś tego robić - przytulił mnie do siebie i pogłaskał po głowie.
- Ale mi się to stało jak wstałam po bramce - oderwałam się od niego.
- Poczekajcie na korytarzu chciałybyśmy się umyć i przebrać - wyszczerzyłam się.
Po tych czynnościach wyszłyśmy z szatni. Czekała na mnie dziewczyna której obiecałam zdjęcie.
- Hej - pomachałam jej.
- To mogłabym z tobą zdjęcie? - spytała.
- Tak - uśmiechnęłam się i za pozowałam do zdjęcia.
Zrobiłyśmy kilka i pożegnałem się z nią.
- Kto to był ? - zapytał Reus.
- Koleżanka z boiska - zaśmiałem się i chwyciłam go za rękę. Weszliśmy do autokaru w dobrych humorach.
Pojechaliśmy pod hotel przy którym czekało kilkadziesiąt kibiców. Poszłam od razu do siebie. Nie miałam ochotę na jedzenie. Położyłam się to łóżka gdy zadzwonił mój telefon. Dawid.
- Hejka - odebrałam.
- Hej kochanie, dobry mecz - szczerzył mi się do słuchawki.
- Oglądałeś ? Dziękuje - uśmiechnęłam się.
- Tak, a teraz lecę do studia kocham cię pa - posłał mi buziaka i się rozłączył.
Wzięłam laptopa i włączyłam fb.
"Gratulacje Lena pierwszego meczu", "Zagrałaś super" takie komentarze przewijały się przez moją tablice. Usłyszałam pukanie do drzwi i odłożyłam laptopa.
- Proszę - krzyknęłam.
- Przyniosłem ci jedzenie - wszedł Marco z tacą.
- Zakład obowiązuje od przyjazdu do Dortmundu hahahaha - zaczęłam się śmiać.
- Tak wiem - odwzajemnił uśmiech.
- Idziemy dzisiaj na imprezę świętować zwycięstwa. Idziesz ? - zapytał.
- A o której ? - spytałam.
- Około 22/23 - odrzekł.
- Pewnie pójdę, a teraz idę spać, bo jestem trochę zmęczona - odpowiedziałam z pełną buzią, bo Marco dał mi już jedzenie.
- Dobranoc kochanie o której cię obudzić ? - usiadł koło mnie.
- Godzinę, półtorej przed wyjściem - podniosłam się i złożyłam pocałunek na jego ustach.
Nie odezwał się tylko wyszedł. A ja od razu odpłynęłam.
- Wstawaj królewno - pocałował mnie w policzek.
- Która godzina ? - spytałam.
- 21:30 kazałaś się tak obudzić - usiadł obok mnie.
- Tak wiem Marco - pocałowałem go z policzek.
Razem z Marco wybraliśmy zestaw w którym pójdę i poszliśmy do niego dopasować rzeczy. Zaczęłam się malować.
- Jesteś piękna bez makijażu. Dlaczego się malujesz ? Rozumiem że kiedyś chciałaś żeby się za tobą chłopcy oglądali, ale teraz gdy masz mnie ? - zdziwił się.
- hahahaha Marco tego nigdy nie zrozumiesz - zaczęłam się śmiać.
- Ale ja dalej uważam że makijaż ci nie potrzebny - wyszczerzył się.
- Ty i twoje poczucie humoru - pocałowałam go.
Skończyłam się malować i ubrałam się. Marco zrobił to samo i udaliśmy się na dół. Było tam już większość osób. Nawet trenerzy. Podszedł do mnie Jurgen i poprosił na bok.
- Pamiętasz tą imprezę dla Marco? Połączymy ją z tą imprezą. Wszystko już jest ustalone - uśmiechnął się.
- Naprawdę? Dziękuję - skoczyłam mu na szyję.
- Ale ja dalej uważam że makijaż ci nie potrzebny - wyszczerzył się.
- Ty i twoje poczucie humoru - pocałowałam go.
Skończyłam się malować i ubrałam się. Marco zrobił to samo i udaliśmy się na dół. Było tam już większość osób. Nawet trenerzy. Podszedł do mnie Jurgen i poprosił na bok.
- Pamiętasz tą imprezę dla Marco? Połączymy ją z tą imprezą. Wszystko już jest ustalone - uśmiechnął się.
- Naprawdę? Dziękuję - skoczyłam mu na szyję.
Pod hotel podjechały 4 limuzyny weszliśmy do nich i pojechaliśmy pod klub. Pod klubem wysiedliśmy i poszliśmy się bawić. Zatrzymałam Marco, bo o to prosił mnie trener.
- Marco boje się - powiedziałam stając.
- Co się dzieje kochanie? - popatrzył na mnie z troską w oczach.
- Pamiętasz co było po imprezie u Jonasa? Boje się powtórki - oznajmiłam.
- Nic się kochanie nie bój będę cały czas przy tobie, obiecuje - złapał mnie za rękę i weszliśmy do środka.
- NIESPODZIANKAAAAA!! - krzyknęli wszyscy chorem razem ze mną.
Marco popatrzył na mnie zdezorientowanym wzrokiem.
- Lena co tu się dzieje? - zwrócił się do mnie.
- Niespodzianka. Tyle dla mnie robisz i do tego wracasz po kontuzji to z trenerem pomyśleliśmy że należy ci się impreza. Miała być wtedy co nastraszyłeś mnie że mnie zdradziłeś, ale nie wyszło więc jest dzisiaj. Dziękuje ci za wszystko kochanie - pocałowałem go.
- Dziękuje Lena - popłynęła mu łza po policzku którą szybko otarłam żeby nikt nie widział.
- Nie ma za co i tak dla mnie zrobiłeś dużo więcej. A teraz chodź idziemy się bawić - zaśmiałam się.
- Poczekaj tu pójdę podziękować trenerowi - puścił moją rękę i poszedł do trenera.
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział średni, nic się na końcu nie dzieje ale daje wam go.






Co ty gadasz ?! Rozdział super:)
OdpowiedzUsuńJak zawsze wspaniały, czekam na kolejny
OdpowiedzUsuń