Strony

Muzyka

piątek, 24 października 2014

Rozdział 21 - "Ale inni są wszędzie"

(...)
Marco jak to piłkarz. Podpisał kilka autografów przed wejściem na pokład. Nawet ode mnie chcieli i do tego pozowałam do zdjęć z nimi. Najczęściej z dziećmi i tą część kibiców najbardziej lubiłam. Najmłodsi którzy od małego spełniają marzenia.
(...)
Wsiedliśmy do samolotu. Siedziałam z Marco i Mario. Przed nami siedział Erik, Maja i Zuza, a za nami Mats, Cathy i Julian Draxler. Całe 13 godzin przegadaliśmy. Wylądowaliśmy na lotnisku w Berlinie. Czekały tłumy od wczoraj dlatego po przekładali inne loty. Wzięliśmy nasze bagaże i jako pierwsi wyszliśmy z Marco. Usłyszeliśmy piski i gromkie brawa. Pomachałam im. Szłam z uśmiechem na ustach. Podpisywaliśmy autografy przy samych barierkach. Znowu ludzie chcieli ze mną zdjęcia. Na końcu całą reprezentacją zrobiliśmy sobie z każdą stroną. Gdy po 30 minutach weszliśmy do autokaru udaliśmy się do hotelu. Przebrałyśmy się w sukienki które miałyśmy przygotowane w pokojach. Zuzia miała na sobie fioletową koronkową sukienkę, Maja śliczną czarną sukienkę, a ja natomiast postawiłam na jasny kolor i ubrałam śliczną beżową sukienkę. Wyszłam z łazienki w której się przebierałam. W pokoju stał ON. Gdy usłyszał moje kroki obrócił się, a ja wskoczyłam mu na szyję. Obrócił mnie dwa razy i pocałował.
- Ciesze się że ciebie mam. Kocham cię - wtuliłam się w niego.
- Ja ciebie też kocham Lenuś - postawił mnie i ucałował w czubek głowy.
Staliśmy tak wtuleni w siebie. 
- Marco! Lena! idziemy - wleciał do nas Mario.
- Sorrki nie wiedziałem że przeszkadzam - cofnął się.
- Nie przeszkadzasz. Idziemy - uśmiechnęłam się do niego.
Złapałam Marco za rękę i podążaliśmy za Mistrzem Świata. Wyszliśmy na zewnątrz. Fani krzyczeli. Ubrałam okulary przeciw słoneczne. Marco zrobił to samo i Mario zresztą też. Pomachałam im.
- Marco i Lena możecie się ustawić do kilku zdjęć ? - zapytał ktoś.
- No pewnie - uśmiechnęłam się.
Przytuliłam Marco, a on objął mnie ramieniem. Patrzyłam na niego trochę z dołu, ale tylko trochę, bo szpilki miałam. Widziałam że jego oczy wypełnia radość. Odwróciliśmy się jeszcze w drugą stronę do reszty reporterów gdy nagle zobaczyłam płaczącą dziewczynkę.. Miała może 9-10 lat. Jak to ja. Podeszłam do niej.
- Dlaczego płaczesz ? - spytałam.
- Nie wierze że tu stoisz. Podziwiam cię i twojego chłopaka - Marco stał i rozmawiał z reporterem, ale co chwilkę się patrzył w moją stronę.
- Kochanie nie płacz. Uśmiech. Chodź tu do mnie - przełożyłam ją przez barierki i przytuliłam mocno.
Zaczęła jeszcze bardziej płakać. Podeszłam z nią na rękach do Marco.
- Kochanie - podałam mu ją.
Ona momentalnie popłakała się jeszcze bardziej niż przedtem.
- Kocham cię...Dziękuję że jesteś....Wracaj do nas szybko...Proszę - mówiła między napadami płaczu.
Podszedł do mnie Mats i zaczął gilgotać.
- Nie jesteś zazdrosna ? - zapytał patrząc na Marco i dziewczynkę.
- Nie. Kocham dzieci to ja ją mu dałam i wyciągnęłam z tego ścisku - popatrzyłam na kibiców.
- MATS - krzyknęła i znów się rozpłakała.
Mats wziął ją od Marco i przytulił. Później oddał mi.
- Dziękuję za wszystko - wtuliła się we mnie bardzo mocno, a ja poczułam takie ciepło w sercu. Oddałam ją mamie, która też płakała. Złapała mnie za rękę.
- Dziękuję. Spełniłaś jej marzenie. Jesteś niesamowita - przytuliła mnie, a mi się zaszkliły oczy.
Podeszłam do Marco, który stał z Hummelsem przy autokarze. Złapałam go za rękę i weszliśmy na górę. Wszyscy już na nas czekali. Podeszliśmy do trenera ucałowałam go u policzek, a Reus podał mu rękę. Podbiegła do mnie Zuzia z Mają.
- Wyglądasz rewelacyjnie. Cudowne było to co zrobiłaś z tą dziewczynką - chwaliły mnie.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się i pocałowałam każdą w policzek.
- No wyglądasz rewelacyjnie czy ja też dostanę buziaka ? - zaśmiał się podchodzący do Goetze.
Podeszłam do niego i dałam mu buziaka.
- Upsss. Marco nie bij - skrzywił się i schował się za Matsem który stał obok i rozmawiał z Tonim.
- Co jest tchórzu ? - zaśmiał się.
- Marco chce mnie pobić, bo Lena dała mi całusa w policzek - schował się jeszcze bardziej, a Hummi wybuchł śmiechem. 
- Hummels gdzie masz dziewczynę ? A gdzie Montana Andre ? - spytałam Mistrzów.
- Musiały wyjechać w sprawach służbowych - oznajmił Andre.
Chłopcy dostali koszulki z numerem "1". Marco popatrzył na nią później na mnie. Złapał mnie za rękę tak jakby się bał i poszliśmy do trenera.
- Proszę - oddał mu koszulkę.
- Dla nas będziesz zawsze Mistrzem. Wygraliśmy dla ciebie. Z tobą pewnie byśmy wygrali. Za 4 lata wygramy to razem z tobą. Proszę załóż ją - popatrzył na Marco, a w jego oczach malował się smutek, żal i współczucie.
Marco wziął od trenera koszulkę. Ściągną swoją i założył tę. Ubrałam okulary, a po policzku spłynęła mu łza jak już odchodziliśmy tylko ja to widziałam i wtuliłam się w niego.
- Marco... - spojrzałam na niego.
Ściągnął okulary i popatrzył na mnie swoimi pięknymi załzawionymi oczkami.
- Coś się stało słońce ? - zapytał.
- Nie płacz...Jesteś Mistrzem Świata i udowodnisz to całemu światu jeszcze w tym roku słyszysz ? Ja tego dopilnuje. Jesteś wielki i masz cudowne serce. Musisz tylko powiedzieć trzy słowa, a mianowicie JESTEM MISTRZEM ŚWIATA może nie grałeś tam z nimi, ale miałeś tam był i jeszcze bardziej bylibyście nie pokonani. Wygralibyście - oznajmiłam.
- Lena ma racje Marco. Jesteś Mistrzem Świata z nami. Wygraliśmy bez ciebie. Bez jednego z najlepszych zawodników z tobą by była jeszcze większa przewaga nad Brazylią. Możesz sobie powiedzieć JESTEM MISTRZEM ŚWIATA - powiedział Mario który razem z resztą zespołu stał za nami.
W tym momencie ruszyliśmy. Przedstawili każdego. Nawet mnie i dziewczyny. Manuel od razu przejąć mikrofon. 
- Ej ludzie. Jest tu z nami osoba która miała grać i świętować dzisiaj z nami. Kontuzji doznała 2 dni przed wyjazdem do Brazylii i teraz jest smutna, bo nie chce powiedzieć że JEST MISTRZEM ŚWIATA czy waszym zdaniem Marco powinien mówić o sobie Mistrz Świata ? - spytał fanów.
Ich odpowiedzi były różne, ale wszystkie były pozytywne. Manuel podał Marco mikrofon. Ręce mu drżały. Łza spłynęła po policzku. Popatrzył na mnie. Pokazałam mu zaciśnięte kciuki. To chyba dodało mu odrobinę otuchy. Podszedł do barierki autokaru.
- JESTEM MISTRZEM ŚWIATA ! - krzyknął i zaczęły się brawa i krzyki.
Z głośników ktoś puścił muzykę. Chłopcy zaczęli skakać. Ja stałam koło Mai i Zuzy. Podszedł do nas trener i podał torby. Były tam ubrania. Popatrzyłyśmy na niego.
- No co ? W sukienkach skakać nie będziecie. Idźcie na dół, a ja dopilnuje żeby nikt wam nie wszedł - uśmiechnął się na dół.
Jak najszybciej poszłyśmy na dół. Jako pierwsza przebierała się Zuza. Pasował jej ten styl. Następnie ubrała się Maja. W końcu przyszedł czas na mnie. Miałam na sobie białe converse, sportową bluzkę i niebieskie jeansy. Wyszłyśmy do chłopców, który skakali do piosenki Helene Fischer. Zaczęłyśmy bić im brawo do rytmu. Zuza przyniosła mikrofon i biłyśmy do mikrofonu i nagle kibice też zaczęli klaskać. Chłopcy się obrócili w naszą stronę i stanęli jak wryci. Pomachałyśmy im i uśmiechnęłyśmy się. Podszedł do mnie Marco i wziął mnie na barana. Zaczął skakać. Nagle ktoś mnie złapał z tyłu i pociągnął w dół. Już wiedziałam że to koniec, ale wylądowałam w ramionach Toniego, Thomasa, Mario, Erika, Kevina i Matsa. 
- Po*ebało was do reszty ? - zaczęłam się z nich śmiać.
- Lena ! - krzyknął Reus i się odwrócił. 
Wziął mnie od chłopaków. Kevin podał mi szalik Borussii. Oczywiście go ubrałam. Mai i Zuzi też dał, a sam miał okulary z BVB. 
- Mogę zrobić wam zdjęcie ? - zapytał jakiś pan z aparatem, który stanął przy mnie, Mai i Zuzi.
Zgodziłyśmy się. Pozowałyśmy podnosząc szaliki Borussii do góry. Podszedł Marco.
- Mogę zrobił wam razem zdjęcie ? - spytał po raz kolejny.
Zbliżyłam się do Reus'a i pocałowałam go. Był widocznie zdziwiony tym gestem, ale go odwzajemnił. Gdy już się od niego odkleiłam przytuliłam się do niego. Wzięłam szalik z mojej szyi i związałam nam ręce. Reporter zrobił jeszcze kilka zdjęć. 
- Marco ? - zaczęłam.
- Tak słoneczko ? - zapytał.
- Wiesz czemu związałam nam ręce ? - spytałam.
- Nie wiem - odparł.
- Chce żebyś został na zawsze - wtuliłam się w niego i zaczęłam płakać.
- Kotek nie płacz. Będę na zawsze obiecuję - pocałował mnie w czubek głowy.
- Lena co jest bawimy się nie ? - podbiegł do nas Mario z pociągnął mnie ze sobą i od razu Marco.
Zaczęliśmy skakać w rytm piosenki. Po godzinnej jeździe przyjechaliśmy na scenę na którą mieli wyjść piłkarze. Kilka godzin tam spędziliśmy, a później pojechaliśmy do hotelu. Mieliśmy się przespać i każdy jechał w swoją stronę. Gdy przyjechaliśmy do hotelu była godzina 18. Stal tam tłum ludzi, ale mniej niż rano. Chłopcy podpisali autografy, porobili selfie z fanami. Ja oczywiście też pozowałam do zdjęć i podpisywałam autografy. W pewnym momencie podbiegli do mnie chłopcy (Mats, Toni, Thomas, Mario, Manuel, Marco, Miro, Mesut).
- Łapiecie ją ? Od was będzie zależało czy Marco nadal będzie miał dziewczynę - zaśmiał się Hummels.
- Hummels ku*wa !! - krzyknęłam, a ci rzucili mnie na fanów.
Myślałam że to koniec, ale złapali mnie i wędrowałam po ich rękach. 
- Dobra, a teraz mi ją oddajcie, bo w drugą stronę ją trzeba rzucić - śmiał się Reus.
Powędrowałam do samego początku. Gdy już skończyłam chłopak złapał mnie za dupę. Obróciłam się i dałam mu w twarz. Złapał się za policzek, a ja weszłam do hotelu wkurzona na maksa. Miałam klucze więc weszłam do pokoju i zamknęłam się w nim. Nagle ktoś chciał wejść.
- Ku*wa gdzie jest Lena ?! Na dole jej nie ma, a pokój jest zamknięty, a ona ma klucze - zdenerwował się mój luby.
- Pierdol się - pomyślałam.
Zaczęłam płakać. 
- Lena ? - zapytał Marco wchodząc do pokoju.
Nie wiem skąd miał klucz. Przecież ja go miałam. Podbiegł do mnie i mocno przytulił. Delikatnie go odepchnęłam.
- Co jest ? - zdziwił się.
- Pierdol się - wybuchłam jeszcze większym płaczem. 
Wstałam i już chciałam wyjść, ale złapał mnie za nadgarstek. Przyciągnął do siebie i namiętnie pocałował. Odwzajemniłam to, chodź tego nie chciałam. W pewnym momencie się oderwałam. 
- Ku*wa Lena co się dzieje ?! - podniósł głos.
Znowu wybuchłam płaczem. 
- Nie było cię kiedy cię potrzebowałam, a miałeś być zawsze. Nawet nie wiem co wtedy robiłeś jak moje serce pękało. Miałeś mnie łapać od tych kibiców, a tymczasem ja zostałam złapana, ale za coś innego, a ciebie nie było - płakałam.
- Ku*wa chodź na dół. Weźmiemy Hummiego, Thomasa, Mario, Andre, Toniego i pójdziemy mu wje*ać. Nikt nie będzie tykał mojej dziewczyny. Chodź pokarzesz nam który - złapał mnie mocno za rękę i pociągnął za sobą.
Poszliśmy po Matsa, Kroos'a, Muller'a, Schurrle i po Goetze. Opowiedzieliśmy im wszystko. Ja płakałam. Cała 6 szła wku*wiona. Wyszliśmy przed hotel zaczęli się piski napalonych faneczek. Pokazałam palcem na tego, któremu dałam w twarz. Teraz poznałam tą twarz. Był to były chłopak mojej siostry i najlepszej przyjaciółki. Dawid. Podeszliśmy do niego.
- Co ty sobie ch*ju wyobrażasz ? Że możesz dotykać każdą. Lepiej następnym razem się zastanów, a nie przystawiaj się do dziewczyny piłkarza, bo może się to dla ciebie źle skończyć - wrzasnął Mario, a kibica obok delikatnie się odsunęli.
- Ku*wa dziweczka gwiazdeczki z Dortmundu się znalazła. Pierdoli mnie to kim ona jest rozumiecie ? Pieprzył bym ją tak że byś jej lalusiu nie poznał - przewrócił oczami za co dostał w twarz od Matsa.
Wtuliłam się mocniej z Marco.
- Mylicie że jak jesteście piłkarzami mam się was bać ? Gówno prawda, a ty suko się bój poskarżyłaś się gwiazdeczką. Nie będą cię całe życie bronić - zaczął się śmiać.
Znów dostał w twarz, ale tym razem od Andre.
- Wiesz co ci powiem to co kiedyś. Spier*alaj lepiej do Gorzowa, bo tu w Niemczech cię nikt nie chce. Zuza do ciebie nie wróci. Zdradziłeś ją szmato. Nie jesteś wart żebyśmy ci czas poświęcali lepiej niech się zajmie tobą ktoś kto jest od tego. OCHRONA ! - krzyknęłam.
Przybiegli od razu. Wskazałam tylko palcem na Dawida i od razu go zabrali, a mu wróciliśmy do hotelu. Gdy tylko przekroczyliśmy próg Marco tak mocno jak jeszcze nigdy nie przytulił.
- Nie będzie nam już nikt przeszkadzał. Chodź pójdziemy spać i jutro rano wrócimy do Dortmundu - pocałował mnie w głowę.
- Chłopaki ! - zawołałam moich obrońców.
- Tak ? - odparli wszyscy chórem.
- Dziękuję - przytuliłam się do każdego.
- Co wy na to żeby zamówić pizze ? - spytał Reus.
Wszyscy przytaknęli. 
- Znam dobrą pizzernie tu w Berlinie - powiedział Thomas i wybrał numer.
- Dobry wieczór chciałbym zamówić 5 dużych pizz do hotelu Grand Hyatt Berlin. Dziękuję do widzenia - powiedział i się rozłączył.
- Będą za godzinę. To za godzinę tam na stołówce i weźcie Maję i Zuze - powiedział i wskazał na drzwi.
Poszedł na zewnątrz i rozmawiał z ochroniarzami i dał im pieniądze, a my udaliśmy się wszyscy do siebie do pokoi. Położyłam się na łóżku, a Marco położył się obok. Odwróciłam się w jego stronę i zobaczyłam jego śliczne oczka bacznie mi się przyglądające. Pocałowałam go. Wstałam i wyciągnęłam laptopa z torebki. Włączyłam facebook'a. Postanowiłam coś zmienić. Na tło dodałam zdjęcie jak się całujemy z Marco na finale, ale zapragnęłam też zmienić profilowe tylko na jakie. 
- Zmień na to - pokazał mi swój telefon. 
Na zdjęciu byłam ja z Marco jak trzymamy się za ręce i idziemy tyłem. Było to zdjęcie które robił nam Goetze w Brazylii. Przesłałam je na komputer i zmieniłam profilowe. tak strasznie mi się nudziło więc dodałam opis do zdjęcia "Jestem szczęśliwa że poznałam takiego człowieka jak ON".
- Proszę - podałam Reus'owi laptopa.
Zalogował się na facebooku. Zmienił profilowe na zdjęcie z przed hotelu rano, a na tło ustawił to samo co ja. Wylogował się i wyłączył laptopa. Położył do na szafce, bał mi buziaka i przykrył się kołdrą.
- Hola hola. Spać nie idziesz na pizze czekamy pedałku - zaśmiałam się.
Popatrzył się na mnie.
- Dla ciebie wszystko laleczko - pocałował mnie.
- Fuj... Pedał mnie pocałował fuj - wstałam z łóżka i pobiegłam do łazienki umyć usta.
Gdy już tak byłam i płukałam twarz wszedł Marco i złapał mnie w pasie.
- Kocham cię - pocałował mnie namiętnie.
Moglibyśmy tak stać w pocałunku i mogło nawet dojść do czegoś poważniejszego, ale przeszkodził nam dzwonek do drzwi. 
- Japier*ole - zdenerwował się Marco i poszedł otworzyć.
Zaśmiałam się cicho i poszłam za nim.
- Co jest ? - warknął.
- Pizza. Wołaj Lenę i chodźcie - w tym samym momencie ominęłam ich i pobiegłam na dół.
Czekałam na Reus'a na dole. W końcu zszedł wyraźnie wku*wiony. 
- Dokończymy to później - pocałowałam go, a ten tylko się uśmiechnął.
Złapałam go za rękę i weszliśmy do jadalni. Byli już wszyscy, a na stole stało 6 pudełek pizzy.
- Miało być 5 nie ? - zdziwiłam się.
- Zamów pięć szósta gratis - wyszczerzył się Thomas. 
Usiedliśmy i się zajadaliśmy przepyszną pizzą. Gdy skończyliśmy jeść każdy zaczął się rozchodzić do siebie do pokoju. 
- Lena możemy pogadać ? - spytał Mario.
- Pewnie. Marco przyjdę do ciebie. Idź do Matsa. Co jest Mario ? - zapytałam.
- No nie wiem właśnie. Maja się dziwnie zachowuje tak samo Marco dziwnie teraz na mnie patrzył - spuścił głowę.
- Marco ? haha. Przerwałeś mu całowanie mnie i był wkurzony, bo liczył że inaczej się skończy ten pocałunek no wiesz - zaśmiałam się.
- Bardzo przepraszam nie wiedziałem - kręcił przecząco głową.
- Nie musisz i tak nie chce tego. Boje się że jak to zrobi to od razu mnie zostawi - spuściłam wzrok.
- Powiedział ci że cię kocha ? - spytał.
- Tak - odparłam.
- Mówi to szczerze. Zawsze kocham było u niego tylko słowem szczerym. Tak jak na zawsze i lubię - oznajmił.
- To o co chodzi z Mają ? - zmieniłam temat.
- Właśnie chciałbym wiedzieć. Pierwsze mówiła mi że jej się podobam, później mnie pocałowała, później się pocięła, później się przytulała, a teraz mnie unika. Widziałaś na pizzy jej nie było, bo jak przyszedłem po nią i Zuzę. Zuzia mi powiedziała że wyszła na spacer. Na scenie ani jednego słowa nie zamieniła ze mną. Zapytałem się jej ja się bawi powiedziała że świetnie, ale musi iść do toalety i zaraz wróci i jak wróciła to już do mnie nie przyszła. Nie wiesz co jest ? - zapytał.
- Pierwsze słyszę, ale pójdę do niej i pogadam z nią, a później napiszę ci SMSa dobra ? - spytałam, a Mario tylko przytaknął.
- Dzięki jesteś najlepszą przyjaciółką - przytulił mnie i wyszedł. 
Siedziałam sama na stołówce gdy nagle przyszła Maja.
- Co tak sama tu siedzisz ? - zapytała.
- A sama nie wiem, a ty co tu robisz ? - zdziwiłam się.
- Wracałam ze spaceru i zauważyłam że światło się świeci to weszłam. Twoje ? Mogę ? - spytała pokazując na kawałek pizzy.
- Twoje miałam ci iść zanieść, bo jedliśmy pizze, ale Zuza powiedziała że wyszłaś to zostawiliśmy ci trochę - uśmiechnęłam się, a ona usiadła i zaczęła jeść.
- Mogę cię o coś zapytać ? - zapytała.
- Pewnie pytaj o co chcesz - odparłam.
- O czym rozmawiałaś z Mario ? Widziałam jak stąd wychodził. Musieliście rozmawiać, bo inaczej byłby z tobą Marco - powiedziała.
- Masz rację rozmawialiśmy. Co się z tobą dzieję. Najpierw wyznanie miłości, później pocałunek, cięcie, przytulanie, a teraz go unikasz. Co jest ? - oznajmiłam.
- Wiesz. Boję się. Jestem z nim blisko. O wiele za blisko. Chciałabym mieć chłopaka z którym nie dzieli mnie 605 kilometrów. Dlatego postanowiłam że jak będę go unikać zapomni o mnie i znajdzie inną, a ja zapomnę o nim. Ku*wa kogo ja oszukuje nie zapomnę o nim. Jest najlepszą rzeczą jaka mnie spotkała, ale te je*ane kilometry, a do tego on gra w Bayernie, a ja w Borussii. Dwa nienawidzące się kluby - posmutniała.
- Kurde Maja. W miłości nie istnieją kilometry. Myślisz co ja zrobię jak np. Marco wyjedzie do Madrytu grać mecz z Realem. Nie będzie go dwa dni, a ja z nim nie pojadę. Jak się ciebie zapyta Mario o chodzenie zgódź się. On dla ciebie będzie przyjeżdżał i pokonywał tyle kilometrów. Zarażał się na wypadek. 5 godzina za kółkiem i tylko dla ciebie. Codziennie możecie gadać przez telefon i na skype'ie np. Misia dla prawdziwej miłości kilometrów nie ma, a jeśli go kochasz zrozumiesz  - wygłosiłam przemowę.
Wstała i rozłożyła ręce. Wstałam i przytuliłam ją mocno. 
- Jak już rozmawiamy to pokłóciłam się ostatnio z Amandą - usiadła z powrotem, a ja zrobiłam to samo.
- Dlaczego ? - zdziwiłam się.
- Bo zaczęła że bardziej by pasowała do Marco, że nie zasługujesz na niego, że jesteś z nim dla kasy i sławy, że nie kochasz go, bo oglądasz się za innymi, że jak możesz patrzyć na Piszczka i innych jak koło ciebie siedzi Marco i zaczęła się wyzywać od pi*d, s*k, dzi*ek i tak dalej - oznajmiła.
- Co za picza. Jak może. Dzięki mnie ma Marco w znajomych. Dzięki mnie gra w Borussii, ale ja zrobię tak żeby ją stąd wypier*olić. Jak ona śmie w ogóle. Powiem Marco niech wyjebie ją ze znajomych. Dziękuję ci kochanie za info - zdenerwowałam się, pocałowałam ją u policzek i wyszłam ze stołówki.
Poszłam do Hummels'a. Była tam Mario, Marco, Mats i Andre.
- I co ? - podbiegł do mnie Mario.
- Później ci opowiem, ale teraz muszę pogadać z Reus'em - Marco wstał i podszedł do mnie.
- Co się stało ? Nie mów mi że nic, bo widzę zdenerwowanie w twoich oczach - odparł.
- Kojarzysz Amandę którą kazałam ci zaprosić do znajomych ? Bez żadnego, ale masz ją wypierdzielić ze znajomych. Zwyzywała mnie, powiedziała że będziecie lepiej do siebie pasować, że jestem z tobą dla kasy i sławy, że nie zasługuje na ciebie, że nie powinnam się patrzeć np. na Piszczka jak trenuje, bo siedzisz obok mnie - powiedziałam skróconą wersję tego.
- Misiu już dawno nie mam jej w znajomych. Właśnie chłopakom pokazywałem co do mnie wypisywała dlatego ją zablokowałem patrz  - pokazał mi iPhone'a.
A: Zerwij z tą pizdą jestem od niej lepsza i ładniejsza
M: Dla mnie ona jest idealna
A: Toś sobie wybrał dziweczkę
M: Czemu tak twierdzisz ?
A: Siedzisz obok niej, a ona patrzy jak trenuje Piszczek albo Marcel
M: Już się nie może nigdzie patrzyć ?
A: Może, ale nie na innych
M: Ale inni są wszędzie
A: Jest z tobą dla kasy i sławy
M: A ty się z nią "przyjaźniłaś" żebym cię zaprosił do znajomych i żebym cię poznał
A: I co z tego ?
M: Wykorzystałaś ją, a ona ma ciebie za przyjaciółkę
A: Pierdoli mnie to za kogo ona mnie ma. Najważniejsze że znasz mnie i mam cię w znajomych
M: Już nie masz. Żegnam
Koniec rozmowy na czacie
- Co za szuja ! - wrzasnęłam.
- Chodź tu do mnie i opowiedz Mario co wiesz - usiadłam mu na kolanach i zaczęłam mówić.
Opowiedziałam mu dokładnie tak jak Maja mi.
- W miłości nie ma kilometrów przecież - zdziwił się Marco.
Ktoś zapukał do drzwi. Była to ....

--------------------------------------------------------------------------------------------------------

Udało wam się. 5000 wyświetleń. Dziękuję <3 Borussia w Bundeslidze na 8 meczy ma 7 pkt, a w Lidze Mistrzów na 3 mecze ma 9 pkt. 
Borussia 2:0 Arsenal
Borussia 3:0 Anderlecht
Borussia 4:0 Galatasaray 

 Marco na lotnisku po przylocie do Stambułu 
 Marco na lotnisku przy wylocie do Dortmundu
 Perfect *_*
Gol Marco z Galatasaray


CZYTASZ = KOMENTUJESZ ♥

Pozdrawiam i całuję Jula :**

wtorek, 7 października 2014

Rozdział 20 - "Niemcy będą Mistrzem Świata, ale już ze mną"

(...)
Nie mogłam się doczekać jak zagram w piłkę. Nienawidzę Kuby za to co mi zrobił. Z Marco nie mam wątpliwości czy go kocham. Z nim czuję się bezpieczna. Około godziny 3 wróciliśmy do pokoi, bo o 11 mamy wylot. Poszliśmy spać, ale obudził nas krzyk z pokoju Zuzy i Mai wbiegłam tam i się przeraziłam...
(...)
Na podłodze była żyletka, a podłoga zalana krwią na podłodze leżał nie kto inny jak Maja. Wbiegliśmy tam z Marco i zaciągnęliśmy ją pod prysznic i spłukaliśmy całą krew z jej ręki. Wyciągnęłam z apteczki bandaże i owinęłam jej rękę. Zuza ścierała podłogę. Do pokoju wpadł Mario i trener.
- CO TU SIĘ DO JASNEJ CHOLERY DZIEJE ?! OO MÓJ BOŻE - przeraził się.
- Nich nam pan pomoże - krzyknęłam, a ten zaczął obwiązywać jej rękę. 
Mario zaczął płakać. Podeszłam do niego.
- Co jest ? - spytałam podenerwowana.
- Powiedziałem jej wczoraj że mi się podoba, a ona powiedziała mi że ja jej też, ale zerwała z Leonardo i na razie nie może być ze mną ponieważ nie da sobie rady. Poprosiłem czym możemy spróbować kiedy indziej, a ona mnie pocałowała. Może dlatego że była wypita, ale później zaczęła przepraszać i mówić że kogoś zdradziła i wyszła z sali. To wszystko moja wina - płakał.
Przytuliłam go i udałam się do łazienki w której był już lekarz. Zszyli jej to takim spinaczem jak chłopcom na meczach kiedy np. rozwalą sobie brew. Po 15 minutach odzyskała przytomność. Uściskałam ją bardzo mocno.
- Jak to możliwe że jeszcze żyję ?! - wrzasnęła, a po moim policzku popłynęła łza.
- Żyj dla mnie - szepnęłam jej do ucha.
Popatrzyła na swoje zszyte ręce. Podniosła wzrok.
- Dziękuję - powiedziała do lekarza.
- Nie ma za co, ale obiecaj że nigdy czegoś takiego więcej nie zrobisz - pogroził jej palcem i razem z trenerem wyszli.
Podszedł do niej Mario.
- Zostawmy ich samych. Zuza chodź na chwilkę do nas - oznajmiłam i udaliśmy się do naszego pokoju.
- Czemu samych ? - zdziwił się Reus.
Opowiedziałam im całą historię oraz podkreśliłam że może przez to chciała się zabić.
- Zuza jak to się stało że nie spałaś ? - zapytałam.
- Coś uderzyło o ziemię to się zerwałam. Zapaliłam światło i zobaczyłam Maję leżącą na podłodze - spuścił wzrok.
- Marco sprawdź która godzina - poprosiłam.
- 4:13 - odpowiedział.
- Dobra. Pewnie już skończyli rozmawiać. Dobranoc - odparła Zuzanna i poszła do siebie, ale od razu wróciła.
- Co jest ? - spytałam.
- Usnęli razem na łóżku się przytulając - przewróciła oczami.
- Misiek z kim w pokoju jest Mario - uśmiechnęłam się znając już odpowiedź.
- Z Erikiem, a ... Aaaa - zaśmiał się.
Wstaliśmy z łóżka i poszliśmy z Zuzą do pokoju obok. Zapukaliśmy.
- Proszę - powiedział ktoś ze środka.
- Hej Erik. Mario raczej już nie wróci - zaczął się śmiać Reus.
- Czemu ? - zdziwił się.
- No wiesz... Usnął w ramionach z dziewczyną, ale nie będziesz musiał czuć się samotny. Jak pozwolisz to Zuzia chętnie u ciebie przenocuję - wyszczerzyłam zęby.
- Nie ma sprawy. To co dobranoc ? - uśmiechnął się, a my z Marco wyszliśmy.
Położyliśmy się i od razu zasnęliśmy. O 9:00 obudził nas budzik. Zerwałam się szybko i poszłam się ubrać. Następnie poszedł Marco. Przyszła do nas uśmiechnięta Zuzia z Erikiem i razem udaliśmy się na śniadanie gdzie była już Maja z Mario, Andre z Montaną, Mats z Cathy.
- Jak się spało pierwszy raz razem naszym zakochanym ? - zapytał Mats.
- Matsik jak miło że pytasz. Bardzo dobrze. Szkoda że musieliśmy wstać w środku nocy - spiorunowałam Maję wzrokiem.
- Tak bardzo ją Mario męczył ? - wszyscy wybuchli śmiechem, a Hummels dostał w głowę od przyjaciela.
- Ałaa.. Żartowałem no - zasmucił się.
- Zuza ? Erik ? - zdziwił się Andre widząc ich złączone ręce.
Od razu się rozłączyli, a moja siostra się zarumieniła.
- Już przyjaciele się nie mogą złapać za ręce ? - spojrzałam na Andre.
- No mogą mogą - powiedział.
Usiedliśmy z Marco do stołu i jedliśmy śniadanie aż przyszedł trener.
- Dzień dobry wszystkim - uśmiechnął się.
- Dzień dobry trenerze - odpowiedzieliśmy chórem.
- Lena możemy porozmawiać ? - zapytał.
- Jasne - powiedziałam i wstałam od stołu.
Poszliśmy do jego stolika.
- O czym chciał pan rozmawiać ? - spytałam.
- O Marco. Nie popełniaj tego samego błędu co Caroline. Nie zrań go proszę. Jest naprawdę zajebistym chłopakiem. Z poczuciem humoru. Jak się zakocha to jest szczęśliwy. Tak jak teraz z tobą. Jak mówi ci kocham to nie kłamie. Jest strasznie uczuciowy, ale też szczery i wierny. Nie potrafił zdradzić Caro. Chciał ją zdradzić, bo ona robiła mu to samo, ale on nie umiał. Jest wspaniały. Nigdy nie spotkałem takiego wrażliwego piłkarza. Gra jest dla niego ważna, ale rodzina i życie prywatne jeszcze ważniejsze. Wiem że będzie wam trudno, bo raz on raz ty będziecie wyjeżdżać, ale gracie w tym samym klubie. Możecie zamieszkać ze sobą i widzieć się codziennie. Nie to co Mario. Jak teraz między nim, a Mają zaiskrzy będą mieszkać w odległych od siebie miastach i grać we wrogich klubach. Co do Mai. Pilnuj jej, bo jeszcze raz to zrobi, a już jej nie uratujemy. Wracając do Marco. Widać że z tobą jest szczęśliwy. Kocha cię bardzo mocno chodź nie znacie się strasznie długo. Jesteś dla niego naprawdę ważna. Nie zrań go. Życzę wam szczęścia i wytrwałości - wstał, a ja zrobiłam to samo.
Pocałował mnie w policzek i przytulił.
- Trenerze mniej czułości, bo Marco się tu gotuje - zaśmiał się Hummels i dostał w głowę do Reus'a.
- Mówiłem jesteś dla niego ważna. Nawet cię przytulić i dać buziaka nie mogę - uśmiechnął się do mnie trener.
- Dziękuję za te wszystkie słowa. Jest pan wielki - wtuliłam się w niego.
Czułam że łzy napływają mi do oczu. Nawet nie wiedziałam czemu. Chyba ze szczęścia. Kochałam go. On mnie też. Byłam z nim szczęśliwa. On ze mną chyba też. Znałam go dość krótko, ale był dla mnie mega ważny.
- Kochanie nie płacz. Taka śliczna dziewczyna nie powinna się smucić, a teraz wielki uśmiech i wracaj do nich - poklepał mnie po plecach Joachim, a ja poszłam do mojego stolika.
- Płakałaś ? - zapytał Marco gdy usiadłam.
- Nie. Wydaje ci się - odparłam.
- Przecież widzę. Co jest ? - dociekał.
- Szczęście. Jestem szczęśliwa - przytuliłam się do niego.
- Ze mną ? - spytał niepewnie.
- Nie z Matsem wiesz ? - pokręciłam głową.
- Tak Marco ja i Lena jesteśmy razem szczęśliwi - zaśmiał się Hummels, który siedział obok i mnie przytulił.
- Chyba my sobie Mats pogadamy w domu - założyła ręce na pierś Cathy.
Wszyscy się śmiali z tej scenki, a Mario tarzał się po podłodze. Mnie bolał brzuch ze śmiechu.
- Zdradzasz mnie ? No, no czego się tu dowiaduje - oburzył się Mario kiedy już się opanował i znów wszyscy wybuchli śmiechem.
- Mnie też - zdziwił się Erik.
- I mnie. No nie wierze - odezwał się Andre.
- I może jeszcze Thomasa, Miro, Bastiana, Mesuta i Manuela - nie dałam rady powstrzymać śmiechu.
- CO MY ?! - krzyknęli chórem piłkarze siedzący przy stoliku obok.
- Lena was zdradza z każdym z nas - wrzasnął Mario, a nasz i ich stolik wybuchł śmiechem. 
Cała scenka rozniosła się na całą salę i zamiast jeść wszyscy się z nas śmiali.
- Żądam rozwodu ! - krzyknął Per.
- A co z naszymi dziećmi Lena ? - oburzył się Toni.
- A moja mama się załamie jak się dowie że zdradziłaś jej syna - kręcił głową Lukas.
I tak zleciało nam całe śniadanie. Po śniadaniu złapałam Marco za rękę i już chcieliśmy wychodzić, ale złapał mnie Thomas.
- To że mnie zdradziłaś nie znaczy że cię nie kocham - znów każdy zaczął się śmiać.
- Hola, Hola Muller ona jest moja - wydarł się Hummels i wyrwał mnie Thomasowi.
Zaniósł mnie na rękach do pokoju i zostawił nas z Reus'em samych.
- Uwielbiam tych debili - wtuliłam się w niego.
- Ja też. Potrafią poprawić humor, ale będę się "wczuwać w rolę" i udawać że wszyscy z tobą byli, a ich zdradziłaś. Zawsze będą ci to wypominać - zaśmiał się.
- Znudzi im się to prędzej czy później - wstałam.
Podeszłam do szafki i wyciągnęłam z torebki laptopa. Włączyłam facebook'a. Na tablicy miałam posty typu "Szczęścia", "Wytrwałości", "Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia" itp. Polubiłam każdy i ustawiłam status z związku z użytkownikiem Marco Reus. Na końcu przeglądnęłam jakąś pierwszą lepszą stronkę o BVB i na stronie głównej moja i Marco zdjęcie jak się całujemy. Było wręcz bajeczne. Skopiowałam je i wstawiłam do siebie z opisem "W końcu mogę pokazać jak bardzo go kocham. Jest dla mnie bardzo ważny i zawsze będzie. Pozdrawiam jeszcze ze słonecznej Brazylii :*" Lajki i komentarze. 
- To zdjęcie jest cudowne - pokazałam laptopa Marco.
- Jakie śliczne, a patrz co ja mam - pokazał mi na telefonie kilka zdjęć. 
Jak siedzimy obok siebie, jak go przytulam, jak robimy selfie z panią Merkel, jak gratuluje Manuelowi, Leo i innym Niemcom, jak Mario trzyma koszulkę Marco, a ja pokazuje na nią palcem. Cały artykuł był o mnie. Marco dał mi przeczytać. 
Artykuł nosił tytuł "Nowa dziewczyna Reus'a"
"Gwiazda Bundesligi i reprezentacji znalazła sobie dziewczynę. Jest nią Lena Wolfinger. Córka milionera i szefa wytwórni płytowej "Marcon". Lena od niedawna mieszka w Dortmundzie. Z tego co nam wiadomo Marco poznała 2 tygodnie temu przy pierwszym wejściu na Signal Iduna Park. Dziewczyna skończyła szkołę rok wcześniej, a teraz dostała się na studia psychologiczne. 9 lipca skończyła ona 18 lat. Nasi reporterzy widzieli ją w tym dniu na mieście, a impreza skończyła się na stadionie BVB gdzie całe urodziny zorganizował Marco. Byli tam wszyscy piłkarze Borussii oprócz oczywiście Mistrzów Świata. Na urodzinach nowej zawodniczki Borussii pojawił się również jej przyjaciel i polska gwiazda Dawid Kwiatkowski z piosenkarką Saszan, aktorem Patrykiem Pniewskim, piosenkarzem Patrykiem Kumórem i tancerką Janją Lesar. Dziewczyna załatwiła wczoraj Dawidowi follow od popularnej na całym świecie gwiazdy Rihanny. Od niedawna właśnie młoda Wolfinger gra dla klubu z Dortmundu. Przeszła tam za 2,5 mln euro z Warty Gorzów. Widzieliśmy co wyprawia z piłką i na pewno te pieniądze nie pójdą w błoto, ale na razie trzeba czekać kiedy Lena wyleczy kontuzję. Złamała rękę, a tak naprawdę nie ona złamała tylko miała małe spotkanie z byłym chłopakiem. Jej życie się strasznie zmieniło przez ten czas. Z tego co wiemy zaprzyjaźniła się z Matsem Hummelsem i Mario Goezte. Damska Borussia Dortmund jedzie wraz z męską stroną tego klubu na obóz przygotowawczy na który jedzie również kontuzjowany Marco Reus. Wszyscy teraz się zastanawiają co oni bez siebie zrobią jak wyglądają na tak bardzo zakochanych. Lena jedzie z nimi. Dzień wcześniej ściągają jej gips. Będzie biegać ze swoim chłopakiem. Wyglądają na zakochanych hmmmm... Tacy właśnie są. Zakochani. Córka szefa wytwórni nie leci na kasę. Nie jest jak jego była dziewczyna Caroline Bosh. Z tego co widzimy obydwoje są szczęśliwi. Marco pozbierał się już po Caro która go zdradziła i najwyraźniej zapomniał o niej na dobre. Słyszeliśmy że znalazła sobie innego chłopaka, ale jakoś szczególnie nas to nie obchodzi, bo ani nie jest kimś sławnym, ani nie chodzi z kimś sławnym. Jest tylko byłą dziewczyną najlepszego piłkarza Bundesligi. Zatrzymaliśmy ich wczoraj przed imprezą. Wyglądała prześlicznie i bardzo pasowała do stroju Marco. Zadaliśmy im kilka pytań, a raczej jej.
Kicker: Od kiedy jesteście razem ?
Lena: Od dzisiaj
K: Jak się poznaliście ?
L: Grałam sobie z Mają w piłkę na stadionie, a on, Lewy i Auba sobie tak patrzyli, ale przedstawił mi się jak oblał mnie kawą
K: Będziesz grała dla Reprezentacji Niemiec kobiet ?
L: Chcę grać dla swojej ojczyzny 
K: Marco jak noga ? Kiedy wrócisz ? 
M: Noga dobrze. Wracam powoli do siebie, a od sierpnia zacznę treningi 
K: Co się stało z twoją ręką ? 
L: Małe spotkanie z byłym 
K: Kiedy wracasz ? 
L: Zaczynam trenować na początku sierpnia, a z drużyną nie wiem kiedy to zależy od stanu zdrowia 
K: Właśnie jeśli chodzi o klub. Grasz teraz w Borussii prawda ? Cieszysz się że w tym samym klubie co twój chłopak ?
L: Tak z Warty przeszłam do BVB. Pewnie że się cieszę. To będzie zaszczyt grać w tym samym klubie co on i do tego z tym samym numerkiem 
K: Ile za ciebie dali ? Jak długo chcesz tam grać ? 
L: Dali za mnie 2,5 mln. Ile chce grać ? Hmmm... "Borussia to obietnica, przysięga do końca życia"
K:  Podobno ostatnio miałaś 18 urodziny jak się udały i czy była impreza ? 
L: Były wspaniałe. Była, była impreza, ale to zasługa Marco i innych którzy się nie wygadali że robią mi niespodziankę. Cały ten dzień był wyjątkowy. Zaczynając od nocy, a kończąc na drugi dzień o 7 rano <śmiech>
K: No Marco postarałeś się
M: <uśmiech>
K: Dobrze dziękuję za wywiad. Życzę wytrwałości i miłości, a także szczęścia w związku oraz sukcesów w piłce nożnej i powrotu do zdrowia
L: My także dziękujemy za miłe słowa. Dobranoc 
I tym wywiadem chcielibyśmy zakończyć ten artykuł. Mam nadzieję że się podobał. Dziękujemy"
- Zajebisty. W kilkudziesięciu zdaniach opisuje mój cały pobyt w Dortmundzie, a ty co tam robisz ? - zapytałam i wzięłam od niego laptopa.
- Nienawidzę cię - zaczęłam się śmiać jak przeczytałam karniaka którego mi napisał.
"Kocham najbardziej mojego chłopaka Marco. Co z tego że go zdradziłam z resztą reprezentacji, a jestem żoną 3, a narzeczoną 5 chłopaków. Mam dzieci z szóstką z nich, ale i tak kocham tylko Marco. Sorry chłopaki :( Siedzę teraz obok niego i czytam artykuł o sobie, ale ja jestem fajowa. Oddałam Marco mojego laptopa, ale zapomniałam się wylogować z facebook'a :( Za niedługo wszyscy zobaczą że jest ode mnie szybszy jak będziemy biegać sobie razem. Jestem strasznie krejzi, bo chodzę na treningi chodź mam złamaną rękę. Dobrze że mam takiego najukochańszego chłopaka który mnie na nie wozi i siedzi tam ze mną. Lovki soł macz :*"
- Też cię kocham bardzo żabeczko, ale nie musiałaś tak o mnie pisać - pocałował mnie w policzek.
- Odegram się kiedyś - zmierzyłam go wzrokiem.
- Nie wątpię - zaśmiał się, a do pokoju wparował oburzony Hummels.
- JAK TO KOCHASZ TEGO PAJACA ?! - wskazał na Marco.
- hahahahha - spadłam z łóżka i zaczęłam się tarzać po podłodze. 
Łzy zaczęły mi lecieć po policzkach. Do pokoju wpadła Maja, Zuza, Mario, Erik i Andre i też zaczęli się śmiać, a Reus już leżał około mnie.
- Kocham cię Mats - przytuliłam się go niego, ale dalej wyłam ze śmiechu.
- I to ja rozumiem - objął mnie ramieniem.
- Ale bardziej tego pajaca - wskazałam na Marco i przytuliłam się do niego.
- O nie. Nie wybaczę ci tego, ale zostańmy przyjaciółmi - uśmiechnął się tak mega uroczo, a każdy znów zaczął się śmiać.
- Dobrze pacanie - powiedziałam w przerwach podczas napadu śmiechu. 
Reus podniósł mnie z ziemi na której aktualnie się znajdowałam.
- Dobra, a teraz na serio. Trener kazał wam przekazać że jedziemy na lotnisko o 9:40 - odparł i wyszedł z pokoju razem z całą resztą. 
Spojrzałam na zegarek. 
- Ku*wa już jest 9:34. Mam 6 minut - zerwałam się z łóżka. 
Pobiegłam do łazienki i ubrałam coś na siebie. Wyszłam i zobaczyłam nasze walizki spakowane.
- Dziękuję ci. Nie zdążyłabym - dałam mu buziaka w policzek. 
Chwyciłam go za rękę, a drugą chwyciłam walizkę. On zrobił to samo. Zamknęliśmy pokój i wyszliśmy. Pokój zamykały też Zuza z Mają i Mario z Erikiem.
- Żegnamy Rio - posmutniałam.
- Niestety, ale w czasie wolnym tu wpadniemy obiecuję ci - Marco pocałował mnie w czubek głowy.
- My pojedziemy z wami - zaśmiały się dziewczyny.
- A żeby wam nie przeszkadzać my się nimi zajmiemy - oznajmił Mario.
Złapałam Reus'a za rękę i szliśmy w kierunku windy.
- O jak słodko - odezwał się Erik.
- No widzisz - oznajmiłam nie odwracając się.
- Zdjęcie wyszło cudownie - powiedziała Zuza.
- COOO ?! - zerwałam się szybko i podbiegłam do nich.
Mieli rację zdjęcie było śliczne.
- No nawet dość - delikatnie się uśmiechnęłam.
- DOŚĆ ?! Jest zajebiste ! - wykrzyknął Goetze.
- Niech ci będzie, a teraz chodźmy - nacisnęłam guziczek od windy.
Od razu jej drzwi się otworzyły. Wsiedliśmy i pojechaliśmy na dół.
- Thomas nie biegnij. Są już ! - krzyknął Toni jak wyszliśmy z windy.
- Przepraszamy za spóźnienie, ale zdjęcia robiliśmy - zachichotał Mario.
- Bez nas ? Dawajcie zrobimy jeszcze jedno - powiedział Mats. 
Wyciągnęłam aparat i dałam panu który kieruje autobusem chłopaków.
- Uśmiech - odparł.
Zdjęcie jak ostatnio każde wyszło bardzo fajnie. Miało w sobie dużo pozytywnej energii.
- Wywołam sobie takie duże, a wy mi się na nim podpiszecie na następnym zgrupowaniu - uśmiechnęłam się.
- Nie ma sprawy - powiedział Lukas.
Wsiedliśmy do autobusu i udaliśmy się na lotnisko z którego lecieliśmy do Berlina. Siedziałam z Marco. Za nami Maja z Mario, a przed nami Erik z Zuzą. Obok nas Mats i Cathy, a za nimi Andre i Montana. 
- To kiedy ślub ? - zaśmiał się Mario do nas.
Popatrzyliśmy się dziwnie na siebie.
- Miesiąc po tobie - zaśmiałam się.
- Dobra, ale obietnicy masz dotrzymać. Przypomną ci to albo wiesz co. Włączę dyktafon, a ty powiedz to - oznajmił i zaczął szukać dyktafonu w telefonie kiedy już znalazł.
- To kiedy ślub ? - zapytał.
- Miesiąc po tobie cioto - wytknęłam mu język.
Po 20 minutach przegadanych z chłopakami wysiedliśmy z autokaru i udaliśmy się na lotnisko. Marco chwycił mnie mocniej za rękę jakby bał się że mnie straci. Od razu otoczyła każdego fala fotoreporterów. Szybkim krokiem przeszliśmy obok nich, ale nie obyło się bez zatrzymania.
- Reus - powiedział ktoś na co przystanęliśmy.
Marco wzdychnął ciężko na co delikatnie go uderzyłam łokciem. Podszedł do nas chłopczyk mniej więcej miał 6 lat. Rozłożył ręce. Podniosłam go i przytuliłam, a później przekazałam Marco który zrobił to samo.
- Jak masz na imię ? - zapytałam po polsku.
Zapomniałam że to nie ten kraj.
- Daniel - odrzekł.
Zrozumiał mnie. Był Polakiem. 
- Mógłbym prosić autograf ? - zapytał, a ja przetłumaczyłam Reus'owi, a ten kiwnął twierdząco głową.
Podał kilka zdjęć piłkarzowi. Marco podpisał wszystkie i nagle podał mi jedno i marker. Spojrzałam na zdjęcie. Było to nasze pierwsze zdjęcie. Podpisałam je i oddałam chłopcu.
- Szczęścia i wytrwałości, a  czy mogłaby pani nam zrobić zdjęcie i wrzucić na jakąś pani lub Marco stronę. Moja mama by znalazła i bym sobie wywołał - poprosił.
- Dziękuję bardzo. Zrobimy sobie wszyscy razem, a ja wstawię na mojego facebook'a. Wiesz jak się nazywam ? - spytałam.
- Lena Wolfinger - oznajmił.
Wyciągnęłam telefon. Zrobiliśmy kilka selfie i jedno zdjęcie zrobił nam jakiś przechodzień. Pożegnał się, podziękował i poszedł.
- Kochasz ich - odparł Marco.
- Kogo ? - zdziwiłam się.
- Moich i twoich fanów, ale najbardziej dzieci - objął mnie ramieniem.
Podążaliśmy już żeby oddać bagaż, ale zatrzymał nas fotoreporter. 
- Marco jak się czujesz ? - przytknął mu mikrofon blisko twarzy na której malował się grymas.
- Marco ? Proszę - powiedziałam.
- Czuję się znakomicie - uśmiechnął się.
- Też bym się tak czuł jakbym miał taką dziewczynę obok. Kochasz ją ? - zapytał.
- Oczywiście. Mój największy skarb - przytulił mnie, a inny zrobił nam kilka zdjęć.
- Chodzicie jeden dzień i już ją kochasz ? - spytał.
- Tak, bo od czasu kiedy ją poznałem zakochałem się w niej. Cieszę się że ona to odwzajemniła - uśmiechnął się do mnie.
- Za 4 lata ... ? - chciał żeby Niemiec dokończył.
- Niemcy będą Mistrzem Świata, ale już ze mną - zaśmiał się.
- Rozmawiałem z waszym kapitanem Lahm'em powiedział że zwycięstwo jest dla ciebie. Wspierałeś ich przed telewizorem ? Dzwoniłeś po każdym meczu ? - zadawał kolejne pytania.
- Wspierał, wspierał haha - zaśmiałam się przypominając sobie mecz z Francja.
- Albo ja dzwoniłem albo oni. Zależy czy byłem po takich emocjach że zapomniałem czy nie, ale oni zawsze dzwonili wieczorem, a dokładnie koło 12 w nocy - zachichotał Marco.
- Dobrze dziękujemy i życzymy szczęścia - powiedzieli i poszli w inną stronę. 
Marco jak to piłkarz. Podpisał kilka autografów przed wejściem na pokład. Nawet ode mnie chcieli i do tego pozowałam do zdjęć z nimi. Najczęściej z dziećmi i tą część kibiców najbardziej lubiłam. Najmłodsi którzy od małego spełniają marzenia.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nic się nie dzieje na koniec, ale w końcu chce wam go dać, bo ile można czekać na cholerny rozdział. Pisze go chyba tydzień. W każdy dzień coś dopisuje, ale nie jest to łatwe. Bo treningi, nauka i brak jednego samochodu xd Ale spróbuje dodawać tak jak obiecałam co tydzień, ale 21 rozdział pojawi się w innych okolicznościach, a mianowicie jest teraz 4562 wyświetleń. Dobijecie do 5000 dostaniecie rozdział. Chcę zobaczyć czy dacie radę. 

Marco i Mats dostali nagrody *_*


Marco z pancernikiem z zoo w Dortmundzie gdzie z Olivier'em Kirch'em podpisywali autografy


Marco i Nuri ♥


It isn't fair.


Marco is back *_*
Król powraca na boisko ♥
Pozdrawiam i całuję Jula :**