Marco jak to piłkarz. Podpisał kilka autografów przed wejściem na pokład. Nawet ode mnie chcieli i do tego pozowałam do zdjęć z nimi. Najczęściej z dziećmi i tą część kibiców najbardziej lubiłam. Najmłodsi którzy od małego spełniają marzenia.
(...)
Wsiedliśmy do samolotu. Siedziałam z Marco i Mario. Przed nami siedział Erik, Maja i Zuza, a za nami Mats, Cathy i Julian Draxler. Całe 13 godzin przegadaliśmy. Wylądowaliśmy na lotnisku w Berlinie. Czekały tłumy od wczoraj dlatego po przekładali inne loty. Wzięliśmy nasze bagaże i jako pierwsi wyszliśmy z Marco. Usłyszeliśmy piski i gromkie brawa. Pomachałam im. Szłam z uśmiechem na ustach. Podpisywaliśmy autografy przy samych barierkach. Znowu ludzie chcieli ze mną zdjęcia. Na końcu całą reprezentacją zrobiliśmy sobie z każdą stroną. Gdy po 30 minutach weszliśmy do autokaru udaliśmy się do hotelu. Przebrałyśmy się w sukienki które miałyśmy przygotowane w pokojach. Zuzia miała na sobie fioletową koronkową sukienkę, Maja śliczną czarną sukienkę, a ja natomiast postawiłam na jasny kolor i ubrałam śliczną beżową sukienkę. Wyszłam z łazienki w której się przebierałam. W pokoju stał ON. Gdy usłyszał moje kroki obrócił się, a ja wskoczyłam mu na szyję. Obrócił mnie dwa razy i pocałował.
- Ciesze się że ciebie mam. Kocham cię - wtuliłam się w niego.
- Ja ciebie też kocham Lenuś - postawił mnie i ucałował w czubek głowy.
Staliśmy tak wtuleni w siebie.
- Marco! Lena! idziemy - wleciał do nas Mario.
- Sorrki nie wiedziałem że przeszkadzam - cofnął się.
- Nie przeszkadzasz. Idziemy - uśmiechnęłam się do niego.
Złapałam Marco za rękę i podążaliśmy za Mistrzem Świata. Wyszliśmy na zewnątrz. Fani krzyczeli. Ubrałam okulary przeciw słoneczne. Marco zrobił to samo i Mario zresztą też. Pomachałam im.
- Marco i Lena możecie się ustawić do kilku zdjęć ? - zapytał ktoś.
- No pewnie - uśmiechnęłam się.
Przytuliłam Marco, a on objął mnie ramieniem. Patrzyłam na niego trochę z dołu, ale tylko trochę, bo szpilki miałam. Widziałam że jego oczy wypełnia radość. Odwróciliśmy się jeszcze w drugą stronę do reszty reporterów gdy nagle zobaczyłam płaczącą dziewczynkę.. Miała może 9-10 lat. Jak to ja. Podeszłam do niej.
- Dlaczego płaczesz ? - spytałam.
- Nie wierze że tu stoisz. Podziwiam cię i twojego chłopaka - Marco stał i rozmawiał z reporterem, ale co chwilkę się patrzył w moją stronę.
- Kochanie nie płacz. Uśmiech. Chodź tu do mnie - przełożyłam ją przez barierki i przytuliłam mocno.
Zaczęła jeszcze bardziej płakać. Podeszłam z nią na rękach do Marco.
- Kochanie - podałam mu ją.
Ona momentalnie popłakała się jeszcze bardziej niż przedtem.
- Kocham cię...Dziękuję że jesteś....Wracaj do nas szybko...Proszę - mówiła między napadami płaczu.
Podszedł do mnie Mats i zaczął gilgotać.
- Nie jesteś zazdrosna ? - zapytał patrząc na Marco i dziewczynkę.
- Nie. Kocham dzieci to ja ją mu dałam i wyciągnęłam z tego ścisku - popatrzyłam na kibiców.
- MATS - krzyknęła i znów się rozpłakała.
Mats wziął ją od Marco i przytulił. Później oddał mi.
- Dziękuję za wszystko - wtuliła się we mnie bardzo mocno, a ja poczułam takie ciepło w sercu. Oddałam ją mamie, która też płakała. Złapała mnie za rękę.
- Dziękuję. Spełniłaś jej marzenie. Jesteś niesamowita - przytuliła mnie, a mi się zaszkliły oczy.
Podeszłam do Marco, który stał z Hummelsem przy autokarze. Złapałam go za rękę i weszliśmy na górę. Wszyscy już na nas czekali. Podeszliśmy do trenera ucałowałam go u policzek, a Reus podał mu rękę. Podbiegła do mnie Zuzia z Mają.
- Wyglądasz rewelacyjnie. Cudowne było to co zrobiłaś z tą dziewczynką - chwaliły mnie.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się i pocałowałam każdą w policzek.
- No wyglądasz rewelacyjnie czy ja też dostanę buziaka ? - zaśmiał się podchodzący do Goetze.
Podeszłam do niego i dałam mu buziaka.
- Upsss. Marco nie bij - skrzywił się i schował się za Matsem który stał obok i rozmawiał z Tonim.
- Co jest tchórzu ? - zaśmiał się.
- Marco chce mnie pobić, bo Lena dała mi całusa w policzek - schował się jeszcze bardziej, a Hummi wybuchł śmiechem.
- Hummels gdzie masz dziewczynę ? A gdzie Montana Andre ? - spytałam Mistrzów.
- Musiały wyjechać w sprawach służbowych - oznajmił Andre.
Chłopcy dostali koszulki z numerem "1". Marco popatrzył na nią później na mnie. Złapał mnie za rękę tak jakby się bał i poszliśmy do trenera.
- Proszę - oddał mu koszulkę.
- Dla nas będziesz zawsze Mistrzem. Wygraliśmy dla ciebie. Z tobą pewnie byśmy wygrali. Za 4 lata wygramy to razem z tobą. Proszę załóż ją - popatrzył na Marco, a w jego oczach malował się smutek, żal i współczucie.
Marco wziął od trenera koszulkę. Ściągną swoją i założył tę. Ubrałam okulary, a po policzku spłynęła mu łza jak już odchodziliśmy tylko ja to widziałam i wtuliłam się w niego.
- Marco... - spojrzałam na niego.
Ściągnął okulary i popatrzył na mnie swoimi pięknymi załzawionymi oczkami.
- Coś się stało słońce ? - zapytał.
- Nie płacz...Jesteś Mistrzem Świata i udowodnisz to całemu światu jeszcze w tym roku słyszysz ? Ja tego dopilnuje. Jesteś wielki i masz cudowne serce. Musisz tylko powiedzieć trzy słowa, a mianowicie JESTEM MISTRZEM ŚWIATA może nie grałeś tam z nimi, ale miałeś tam był i jeszcze bardziej bylibyście nie pokonani. Wygralibyście - oznajmiłam.
- Lena ma racje Marco. Jesteś Mistrzem Świata z nami. Wygraliśmy bez ciebie. Bez jednego z najlepszych zawodników z tobą by była jeszcze większa przewaga nad Brazylią. Możesz sobie powiedzieć JESTEM MISTRZEM ŚWIATA - powiedział Mario który razem z resztą zespołu stał za nami.
W tym momencie ruszyliśmy. Przedstawili każdego. Nawet mnie i dziewczyny. Manuel od razu przejąć mikrofon.
- Ej ludzie. Jest tu z nami osoba która miała grać i świętować dzisiaj z nami. Kontuzji doznała 2 dni przed wyjazdem do Brazylii i teraz jest smutna, bo nie chce powiedzieć że JEST MISTRZEM ŚWIATA czy waszym zdaniem Marco powinien mówić o sobie Mistrz Świata ? - spytał fanów.
Ich odpowiedzi były różne, ale wszystkie były pozytywne. Manuel podał Marco mikrofon. Ręce mu drżały. Łza spłynęła po policzku. Popatrzył na mnie. Pokazałam mu zaciśnięte kciuki. To chyba dodało mu odrobinę otuchy. Podszedł do barierki autokaru.
- JESTEM MISTRZEM ŚWIATA ! - krzyknął i zaczęły się brawa i krzyki.
Z głośników ktoś puścił muzykę. Chłopcy zaczęli skakać. Ja stałam koło Mai i Zuzy. Podszedł do nas trener i podał torby. Były tam ubrania. Popatrzyłyśmy na niego.
- No co ? W sukienkach skakać nie będziecie. Idźcie na dół, a ja dopilnuje żeby nikt wam nie wszedł - uśmiechnął się na dół.
Jak najszybciej poszłyśmy na dół. Jako pierwsza przebierała się Zuza. Pasował jej ten styl. Następnie ubrała się Maja. W końcu przyszedł czas na mnie. Miałam na sobie białe converse, sportową bluzkę i niebieskie jeansy. Wyszłyśmy do chłopców, który skakali do piosenki Helene Fischer. Zaczęłyśmy bić im brawo do rytmu. Zuza przyniosła mikrofon i biłyśmy do mikrofonu i nagle kibice też zaczęli klaskać. Chłopcy się obrócili w naszą stronę i stanęli jak wryci. Pomachałyśmy im i uśmiechnęłyśmy się. Podszedł do mnie Marco i wziął mnie na barana. Zaczął skakać. Nagle ktoś mnie złapał z tyłu i pociągnął w dół. Już wiedziałam że to koniec, ale wylądowałam w ramionach Toniego, Thomasa, Mario, Erika, Kevina i Matsa.
- Po*ebało was do reszty ? - zaczęłam się z nich śmiać.
- Lena ! - krzyknął Reus i się odwrócił.
Wziął mnie od chłopaków. Kevin podał mi szalik Borussii. Oczywiście go ubrałam. Mai i Zuzi też dał, a sam miał okulary z BVB.
- Mogę zrobić wam zdjęcie ? - zapytał jakiś pan z aparatem, który stanął przy mnie, Mai i Zuzi.
Zgodziłyśmy się. Pozowałyśmy podnosząc szaliki Borussii do góry. Podszedł Marco.
- Mogę zrobił wam razem zdjęcie ? - spytał po raz kolejny.
Zbliżyłam się do Reus'a i pocałowałam go. Był widocznie zdziwiony tym gestem, ale go odwzajemnił. Gdy już się od niego odkleiłam przytuliłam się do niego. Wzięłam szalik z mojej szyi i związałam nam ręce. Reporter zrobił jeszcze kilka zdjęć.
- Marco ? - zaczęłam.
- Tak słoneczko ? - zapytał.
- Wiesz czemu związałam nam ręce ? - spytałam.
- Nie wiem - odparł.
- Chce żebyś został na zawsze - wtuliłam się w niego i zaczęłam płakać.
- Kotek nie płacz. Będę na zawsze obiecuję - pocałował mnie w czubek głowy.
- Lena co jest bawimy się nie ? - podbiegł do nas Mario z pociągnął mnie ze sobą i od razu Marco.
Zaczęliśmy skakać w rytm piosenki. Po godzinnej jeździe przyjechaliśmy na scenę na którą mieli wyjść piłkarze. Kilka godzin tam spędziliśmy, a później pojechaliśmy do hotelu. Mieliśmy się przespać i każdy jechał w swoją stronę. Gdy przyjechaliśmy do hotelu była godzina 18. Stal tam tłum ludzi, ale mniej niż rano. Chłopcy podpisali autografy, porobili selfie z fanami. Ja oczywiście też pozowałam do zdjęć i podpisywałam autografy. W pewnym momencie podbiegli do mnie chłopcy (Mats, Toni, Thomas, Mario, Manuel, Marco, Miro, Mesut).
- Łapiecie ją ? Od was będzie zależało czy Marco nadal będzie miał dziewczynę - zaśmiał się Hummels.
- Hummels ku*wa !! - krzyknęłam, a ci rzucili mnie na fanów.
Myślałam że to koniec, ale złapali mnie i wędrowałam po ich rękach.
- Dobra, a teraz mi ją oddajcie, bo w drugą stronę ją trzeba rzucić - śmiał się Reus.
Powędrowałam do samego początku. Gdy już skończyłam chłopak złapał mnie za dupę. Obróciłam się i dałam mu w twarz. Złapał się za policzek, a ja weszłam do hotelu wkurzona na maksa. Miałam klucze więc weszłam do pokoju i zamknęłam się w nim. Nagle ktoś chciał wejść.
- Ku*wa gdzie jest Lena ?! Na dole jej nie ma, a pokój jest zamknięty, a ona ma klucze - zdenerwował się mój luby.
- Pierdol się - pomyślałam.
Zaczęłam płakać.
- Lena ? - zapytał Marco wchodząc do pokoju.
Nie wiem skąd miał klucz. Przecież ja go miałam. Podbiegł do mnie i mocno przytulił. Delikatnie go odepchnęłam.
- Co jest ? - zdziwił się.
- Pierdol się - wybuchłam jeszcze większym płaczem.
Wstałam i już chciałam wyjść, ale złapał mnie za nadgarstek. Przyciągnął do siebie i namiętnie pocałował. Odwzajemniłam to, chodź tego nie chciałam. W pewnym momencie się oderwałam.
- Ku*wa Lena co się dzieje ?! - podniósł głos.
Znowu wybuchłam płaczem.
- Nie było cię kiedy cię potrzebowałam, a miałeś być zawsze. Nawet nie wiem co wtedy robiłeś jak moje serce pękało. Miałeś mnie łapać od tych kibiców, a tymczasem ja zostałam złapana, ale za coś innego, a ciebie nie było - płakałam.
- Ku*wa chodź na dół. Weźmiemy Hummiego, Thomasa, Mario, Andre, Toniego i pójdziemy mu wje*ać. Nikt nie będzie tykał mojej dziewczyny. Chodź pokarzesz nam który - złapał mnie mocno za rękę i pociągnął za sobą.
Poszliśmy po Matsa, Kroos'a, Muller'a, Schurrle i po Goetze. Opowiedzieliśmy im wszystko. Ja płakałam. Cała 6 szła wku*wiona. Wyszliśmy przed hotel zaczęli się piski napalonych faneczek. Pokazałam palcem na tego, któremu dałam w twarz. Teraz poznałam tą twarz. Był to były chłopak mojej siostry i najlepszej przyjaciółki. Dawid. Podeszliśmy do niego.
- Co ty sobie ch*ju wyobrażasz ? Że możesz dotykać każdą. Lepiej następnym razem się zastanów, a nie przystawiaj się do dziewczyny piłkarza, bo może się to dla ciebie źle skończyć - wrzasnął Mario, a kibica obok delikatnie się odsunęli.
- Ku*wa dziweczka gwiazdeczki z Dortmundu się znalazła. Pierdoli mnie to kim ona jest rozumiecie ? Pieprzył bym ją tak że byś jej lalusiu nie poznał - przewrócił oczami za co dostał w twarz od Matsa.
Wtuliłam się mocniej z Marco.
- Mylicie że jak jesteście piłkarzami mam się was bać ? Gówno prawda, a ty suko się bój poskarżyłaś się gwiazdeczką. Nie będą cię całe życie bronić - zaczął się śmiać.
Znów dostał w twarz, ale tym razem od Andre.
- Wiesz co ci powiem to co kiedyś. Spier*alaj lepiej do Gorzowa, bo tu w Niemczech cię nikt nie chce. Zuza do ciebie nie wróci. Zdradziłeś ją szmato. Nie jesteś wart żebyśmy ci czas poświęcali lepiej niech się zajmie tobą ktoś kto jest od tego. OCHRONA ! - krzyknęłam.
Przybiegli od razu. Wskazałam tylko palcem na Dawida i od razu go zabrali, a mu wróciliśmy do hotelu. Gdy tylko przekroczyliśmy próg Marco tak mocno jak jeszcze nigdy nie przytulił.
- Nie będzie nam już nikt przeszkadzał. Chodź pójdziemy spać i jutro rano wrócimy do Dortmundu - pocałował mnie w głowę.
- Chłopaki ! - zawołałam moich obrońców.
- Tak ? - odparli wszyscy chórem.
- Dziękuję - przytuliłam się do każdego.
- Co wy na to żeby zamówić pizze ? - spytał Reus.
Wszyscy przytaknęli.
- Znam dobrą pizzernie tu w Berlinie - powiedział Thomas i wybrał numer.
- Dobry wieczór chciałbym zamówić 5 dużych pizz do hotelu Grand Hyatt Berlin. Dziękuję do widzenia - powiedział i się rozłączył.
- Będą za godzinę. To za godzinę tam na stołówce i weźcie Maję i Zuze - powiedział i wskazał na drzwi.
Poszedł na zewnątrz i rozmawiał z ochroniarzami i dał im pieniądze, a my udaliśmy się wszyscy do siebie do pokoi. Położyłam się na łóżku, a Marco położył się obok. Odwróciłam się w jego stronę i zobaczyłam jego śliczne oczka bacznie mi się przyglądające. Pocałowałam go. Wstałam i wyciągnęłam laptopa z torebki. Włączyłam facebook'a. Postanowiłam coś zmienić. Na tło dodałam zdjęcie jak się całujemy z Marco na finale, ale zapragnęłam też zmienić profilowe tylko na jakie.
- Zmień na to - pokazał mi swój telefon.
Na zdjęciu byłam ja z Marco jak trzymamy się za ręce i idziemy tyłem. Było to zdjęcie które robił nam Goetze w Brazylii. Przesłałam je na komputer i zmieniłam profilowe. tak strasznie mi się nudziło więc dodałam opis do zdjęcia "Jestem szczęśliwa że poznałam takiego człowieka jak ON".
- Proszę - podałam Reus'owi laptopa.
Zalogował się na facebooku. Zmienił profilowe na zdjęcie z przed hotelu rano, a na tło ustawił to samo co ja. Wylogował się i wyłączył laptopa. Położył do na szafce, bał mi buziaka i przykrył się kołdrą.
- Hola hola. Spać nie idziesz na pizze czekamy pedałku - zaśmiałam się.
Popatrzył się na mnie.
- Dla ciebie wszystko laleczko - pocałował mnie.
- Fuj... Pedał mnie pocałował fuj - wstałam z łóżka i pobiegłam do łazienki umyć usta.
Gdy już tak byłam i płukałam twarz wszedł Marco i złapał mnie w pasie.
- Kocham cię - pocałował mnie namiętnie.
Moglibyśmy tak stać w pocałunku i mogło nawet dojść do czegoś poważniejszego, ale przeszkodził nam dzwonek do drzwi.
- Japier*ole - zdenerwował się Marco i poszedł otworzyć.
Zaśmiałam się cicho i poszłam za nim.
- Co jest ? - warknął.
- Pizza. Wołaj Lenę i chodźcie - w tym samym momencie ominęłam ich i pobiegłam na dół.
Czekałam na Reus'a na dole. W końcu zszedł wyraźnie wku*wiony.
- Dokończymy to później - pocałowałam go, a ten tylko się uśmiechnął.
Złapałam go za rękę i weszliśmy do jadalni. Byli już wszyscy, a na stole stało 6 pudełek pizzy.
- Miało być 5 nie ? - zdziwiłam się.
- Zamów pięć szósta gratis - wyszczerzył się Thomas.
Usiedliśmy i się zajadaliśmy przepyszną pizzą. Gdy skończyliśmy jeść każdy zaczął się rozchodzić do siebie do pokoju.
- Lena możemy pogadać ? - spytał Mario.
- Pewnie. Marco przyjdę do ciebie. Idź do Matsa. Co jest Mario ? - zapytałam.
- No nie wiem właśnie. Maja się dziwnie zachowuje tak samo Marco dziwnie teraz na mnie patrzył - spuścił głowę.
- Marco ? haha. Przerwałeś mu całowanie mnie i był wkurzony, bo liczył że inaczej się skończy ten pocałunek no wiesz - zaśmiałam się.
- Bardzo przepraszam nie wiedziałem - kręcił przecząco głową.
- Nie musisz i tak nie chce tego. Boje się że jak to zrobi to od razu mnie zostawi - spuściłam wzrok.
- Powiedział ci że cię kocha ? - spytał.
- Tak - odparłam.
- Mówi to szczerze. Zawsze kocham było u niego tylko słowem szczerym. Tak jak na zawsze i lubię - oznajmił.
- To o co chodzi z Mają ? - zmieniłam temat.
- Właśnie chciałbym wiedzieć. Pierwsze mówiła mi że jej się podobam, później mnie pocałowała, później się pocięła, później się przytulała, a teraz mnie unika. Widziałaś na pizzy jej nie było, bo jak przyszedłem po nią i Zuzę. Zuzia mi powiedziała że wyszła na spacer. Na scenie ani jednego słowa nie zamieniła ze mną. Zapytałem się jej ja się bawi powiedziała że świetnie, ale musi iść do toalety i zaraz wróci i jak wróciła to już do mnie nie przyszła. Nie wiesz co jest ? - zapytał.
- Pierwsze słyszę, ale pójdę do niej i pogadam z nią, a później napiszę ci SMSa dobra ? - spytałam, a Mario tylko przytaknął.
- Dzięki jesteś najlepszą przyjaciółką - przytulił mnie i wyszedł.
Siedziałam sama na stołówce gdy nagle przyszła Maja.
- Co tak sama tu siedzisz ? - zapytała.
- A sama nie wiem, a ty co tu robisz ? - zdziwiłam się.
- Wracałam ze spaceru i zauważyłam że światło się świeci to weszłam. Twoje ? Mogę ? - spytała pokazując na kawałek pizzy.
- Twoje miałam ci iść zanieść, bo jedliśmy pizze, ale Zuza powiedziała że wyszłaś to zostawiliśmy ci trochę - uśmiechnęłam się, a ona usiadła i zaczęła jeść.
- Mogę cię o coś zapytać ? - zapytała.
- Pewnie pytaj o co chcesz - odparłam.
- O czym rozmawiałaś z Mario ? Widziałam jak stąd wychodził. Musieliście rozmawiać, bo inaczej byłby z tobą Marco - powiedziała.
- Masz rację rozmawialiśmy. Co się z tobą dzieję. Najpierw wyznanie miłości, później pocałunek, cięcie, przytulanie, a teraz go unikasz. Co jest ? - oznajmiłam.
- Wiesz. Boję się. Jestem z nim blisko. O wiele za blisko. Chciałabym mieć chłopaka z którym nie dzieli mnie 605 kilometrów. Dlatego postanowiłam że jak będę go unikać zapomni o mnie i znajdzie inną, a ja zapomnę o nim. Ku*wa kogo ja oszukuje nie zapomnę o nim. Jest najlepszą rzeczą jaka mnie spotkała, ale te je*ane kilometry, a do tego on gra w Bayernie, a ja w Borussii. Dwa nienawidzące się kluby - posmutniała.
- Kurde Maja. W miłości nie istnieją kilometry. Myślisz co ja zrobię jak np. Marco wyjedzie do Madrytu grać mecz z Realem. Nie będzie go dwa dni, a ja z nim nie pojadę. Jak się ciebie zapyta Mario o chodzenie zgódź się. On dla ciebie będzie przyjeżdżał i pokonywał tyle kilometrów. Zarażał się na wypadek. 5 godzina za kółkiem i tylko dla ciebie. Codziennie możecie gadać przez telefon i na skype'ie np. Misia dla prawdziwej miłości kilometrów nie ma, a jeśli go kochasz zrozumiesz - wygłosiłam przemowę.
Wstała i rozłożyła ręce. Wstałam i przytuliłam ją mocno.
- Jak już rozmawiamy to pokłóciłam się ostatnio z Amandą - usiadła z powrotem, a ja zrobiłam to samo.
- Dlaczego ? - zdziwiłam się.
- Bo zaczęła że bardziej by pasowała do Marco, że nie zasługujesz na niego, że jesteś z nim dla kasy i sławy, że nie kochasz go, bo oglądasz się za innymi, że jak możesz patrzyć na Piszczka i innych jak koło ciebie siedzi Marco i zaczęła się wyzywać od pi*d, s*k, dzi*ek i tak dalej - oznajmiła.
- Co za picza. Jak może. Dzięki mnie ma Marco w znajomych. Dzięki mnie gra w Borussii, ale ja zrobię tak żeby ją stąd wypier*olić. Jak ona śmie w ogóle. Powiem Marco niech wyjebie ją ze znajomych. Dziękuję ci kochanie za info - zdenerwowałam się, pocałowałam ją u policzek i wyszłam ze stołówki.
Poszłam do Hummels'a. Była tam Mario, Marco, Mats i Andre.
- I co ? - podbiegł do mnie Mario.
- Później ci opowiem, ale teraz muszę pogadać z Reus'em - Marco wstał i podszedł do mnie.
- Co się stało ? Nie mów mi że nic, bo widzę zdenerwowanie w twoich oczach - odparł.
- Kojarzysz Amandę którą kazałam ci zaprosić do znajomych ? Bez żadnego, ale masz ją wypierdzielić ze znajomych. Zwyzywała mnie, powiedziała że będziecie lepiej do siebie pasować, że jestem z tobą dla kasy i sławy, że nie zasługuje na ciebie, że nie powinnam się patrzeć np. na Piszczka jak trenuje, bo siedzisz obok mnie - powiedziałam skróconą wersję tego.
- Misiu już dawno nie mam jej w znajomych. Właśnie chłopakom pokazywałem co do mnie wypisywała dlatego ją zablokowałem patrz - pokazał mi iPhone'a.
A: Zerwij z tą pizdą jestem od niej lepsza i ładniejsza
M: Dla mnie ona jest idealna
A: Toś sobie wybrał dziweczkę
M: Czemu tak twierdzisz ?
A: Siedzisz obok niej, a ona patrzy jak trenuje Piszczek albo Marcel
M: Już się nie może nigdzie patrzyć ?
A: Może, ale nie na innych
M: Ale inni są wszędzie
A: Jest z tobą dla kasy i sławy
M: A ty się z nią "przyjaźniłaś" żebym cię zaprosił do znajomych i żebym cię poznał
A: I co z tego ?
M: Wykorzystałaś ją, a ona ma ciebie za przyjaciółkę
A: Pierdoli mnie to za kogo ona mnie ma. Najważniejsze że znasz mnie i mam cię w znajomych
M: Już nie masz. Żegnam
Koniec rozmowy na czacie
- Co za szuja ! - wrzasnęłam.
- Chodź tu do mnie i opowiedz Mario co wiesz - usiadłam mu na kolanach i zaczęłam mówić.
Opowiedziałam mu dokładnie tak jak Maja mi.
- W miłości nie ma kilometrów przecież - zdziwił się Marco.
Ktoś zapukał do drzwi. Była to ....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Udało wam się. 5000 wyświetleń. Dziękuję <3 Borussia w Bundeslidze na 8 meczy ma 7 pkt, a w Lidze Mistrzów na 3 mecze ma 9 pkt.
Borussia 2:0 Arsenal
Borussia 3:0 Anderlecht
Borussia 4:0 Galatasaray
Marco na lotnisku po przylocie do Stambułu
Marco na lotnisku przy wylocie do Dortmundu
Perfect *_*
Gol Marco z Galatasaray
CZYTASZ = KOMENTUJESZ ♥
Pozdrawiam i całuję Jula :**








