Strony

Muzyka

piątek, 16 października 2015

Rozdział 33 - "ALE JA DAM RADY GRAĆ!!"

(...)
- Teraz możesz, a na mecz też możesz tak iść. Będziesz wyglądała ślicznie - uśmiechnął się.
Poszłam się przebrać, a jak wyszłam Marco już nie było. Pomyślałam że pewnie poszedł się przebrać.
(...)
Pomalowałam się lekko, a że zostało mi trochę czasu spakowałam rzeczy na mecz. Gdy skończyłam zeszłam na dół. Nie było jeszcze nikogo więc usiadłam na kanapie w holu i przeglądałam My Story różnych moich znajomych na snapchacie. Natknęłam się na snap'a Dawida. 
- Moja księżniczka wyjechała. Trzymajmy za nią jutro na sparingu kciuki - powiedział, a ja momentalnie się uśmiechnęłam. 
Zaczęło mi się robić strasznie duszno. Postanowiłam wyjść na zewnątrz, ale tam stali kibice. Zaczęło mi się kręcić w głowie. 
- Powinnam iść z tym do trenera - pomyślałam.
Wstałam i udałam się pod windę, bo nie miałam siły iść po schodach. Winda się otworzyła, a co się stało dalej to już nie wiem. Zemdlałam. Gdy otworzyłam oczy nade mną znajdowali się trenerzy, moje przyjaciółki, siostra i chłopak.
- Lena nic ci nie jest?! - odezwał się od razu trener.
- Nie trenerze - odrzekłam i chciałam wstać, ale ciało odmówiło mi posłuszeństwa.
- Kiedy ostatni raz coś jadłaś? - zapytał mnie mój chłopak.
- Wczoraj przecież kolacje. Obiad u Dawida i śniadanie - rzuciłam.
- A co jadłaś te kilka dni kiedy byłaś u Dawida oprócz wczoraj ? - uniósł brwi.
- Nic - popatrzyłam na niego pytająco. 
- Brakuje ci witamin i wszystkich innych składników dzięki którym funkcjonujemy - wtrącił się trener Klopp.
- Chodź słońce idziemy na śniadanie - wziął mnie na plecy Marco.
Był dla mnie taki kochany. Tak się martwił.
- I Lena nie grasz dzisiaj. Musi twój organizm wrócić do normy - krzyknął za nami trener.
- ALE JA DAM RADY GRAĆ!! TO BYŁO JEDNORAZOWE JAK NIE JADŁAM NIC TO NIC MI SIĘ NIE DZIAŁO. JA CHCE ZAGRAĆ! - zeskoczyłam z pleców mojego narzeczonego i podbiegłam do trenera krzycząc.
Zaczęła mnie boleć głowa i znów mi się zaczęło w niej kręcić. Złapałam się za nią, a Marco już był przy mnie.
- Nie unoś się tak. Musisz odpoczywać. Idziemy coś zjeść, bo jeszcze gorzej się poczujesz jak będziesz się denerwowała. Nie wyjdziesz w pierwszym. Może trener cię wpuści w drugiej. Ja będę cały czas z tobą na ławce obiecuje - pocałował mnie w czoło i wziął na ręce.
Zaniósł mnie na stołówkę. Była tylko połowa całej kadry. Było mi miło że pytali jak się czuję, ale denerwowało mnie to że co 5 sekund pytali czy coś mi się dzieje. Czy boli mnie coś. Co chcę zjeść. Czy chcę coś jeszcze. Gdy zjadłam podeszłam do stolika trenerów.
- Smacznego - powiedziałam.
- Dziękujemy. Co Lena chciałaś? - spytał Jurgen.
- Chciałabym zagrać w pierwszym składzie. Proszę. Jak będzie się coś działo to mnie ściągniecie. Bo później mnie dacie i mogę nie wytrzymać tyle i już nie zmienicie. Lepiej od razu. Proszę - zrobiłam minę kota z Shrek'a.
- Dobrze, ale jak będzie się coś działo mówisz od razu, bo jak nie to nie grasz do końca sezonu, a wiesz że dopiero się zaczął w pierwszym składzie. Ok? - popatrzył na mnie Sammer.
- Okej trenerze - przytaknęłam, uściskałam go i pobiegłam do Marco.
- Będę mogła zagrać w pierwszym! - skakałam z radości.
- Gratuluje - pocałował mnie w policzek.
- Słuchajcie. Jest 9:30 wyjeżdżamy 11:30 stąd więc o 11:30 zbiórka w holu jak zawsze - ogłosił Jurgen, a wszyscy przytaknęli i się rozeszli.
- My nie! - pociągnął mnie za rękę mój luby.
- Jak nie? - popatrzyłam dziwnie na niego.
- No my idziemy na miasto. Chodź - złapał mnie za rękę i wyszliśmy.
Na zewnątrz stała już taksówka.
- A gdzie jedziemy? Przyjedziemy przed 11:30? - zadawałam pytania.
Wiedziałam że z nim nic mi nie grozi, ale wolałam być pewna.
- Niespodzianka. Tak przyjedziemy wcześniej - posłał mi słodki uśmiech.
Nachylił się do taksówkarza i powiedział mu gdzie ma jechać, a on tylko się uśmiechnął. Jechaliśmy 5 minut i stanęliśmy przed jakimś domem.
- Gdzie jesteśmy? - dopytywałam.
- Chodź - dał pieniądze taksówkarzowi i pociągnął mnie za nadgarstek.
Udaliśmy się do środka. Marco kupił jakieś bilety, ale nie chciał mi nic pokazać, a na drzwiach ani nigdzie nic nie było. Weszliśmy do środka i moim oczom ukazały się zdjęcia, ale nie takie zwykłe zdjęcia. Zdjęcia piłkarek. Legend i tych teraźniejszych. Najlepszych na świecie.
- Mam nadzieję że posłuchasz o ich historii. Każda ma audiobook więc załóż słuchawki i słuchaj. Jest tylko jedna sala więc spokojnie się wyrobimy - uśmiechnął się i poszedł w swoją stronę.
Włożyłam pierwsze. Dziewczyna opowiadała o tym że jej tata pił, a gdy miała 2 lata zmarł. Nigdy go tak naprawdę nie poznała. Nie wie jakim był człowiekiem, ale każdą bramkę którą strzela dedykuje właśnie jemu. Mama jej opowiadała że była jego oczkiem w głowie. Gdy się urodziła przestał pić, ale przez alkoholizm dostał raka wątroby i zaczął mieć przerzuty i zmarł. Wychowała ją mama która jest teraz jej najlepszą przyjaciółką i wspiera ją. Jej brat też jest zawodowym piłkarzem. Czułam chwilę że nie jestem sama. Moja mama mnie biła. Mam blizny i rany w sercu. Dobrze że siedzi. Brzydzę się nią. Rozpłakałam się. Podbiegł do mnie Reus.
- Księżniczko nie płacz - pocałował mnie w czubek głowy.
- Ona miała gorzej ode mnie, a ja narzekam. Ona nie miała ojca - płakałam mu w ramię.
- Ciiiii już dobrze. Każdy ma problemy. Chodź pójdziemy do parku i ochłoniesz - posłał mi uśmiech.
Do parku wychodziło się drzwiami obok. Był to park połączony z muzeum więc to było w cenie. Stały tam pomniki dziewczyn. Każda miała inną pozę.
- Też tu kiedyś staniesz - zaśmiał się.
- Co to za miejsce? - zapytałam.
- Jedyne muzeum związane z piłką nożną kobiet - przytulił mnie.
- Skąd wiesz że takie tu jest? - zdziwiłam się.
- Kiedy mi było smutno na zgrupowaniu kiedyś zamówiłem taksówkę i kazałem żeby zawiozła mnie do pięknego miejsca. Zawiozła mnie tu. Jest to piękne miejsce, a do tego chciałem kiedyś zabrać tu wyjątkową dla mnie osobę - popatrzył mi w oczy.
- Kocham cię - pocałowałam go.
- Ja... ciebie....... też.... kocham... Lena... - mówił pomiędzy pocałunkami.
Obeszliśmy cały park podziwiając zawodniczki i przyrodę otaczającą nas. Zrobiłam oczywiście selfie z Marco na tle parku i kilka zdjęć zawodniczek oczywiście na moją ulubioną aplikację.
- Wracamy do hotelu czy jeszcze raz posłuchasz historii? - spytał.
- Mamy jeszcze kilka dni. Wrócimy tu, a jest już 11:00 więc zbierajmy się. Dziękuję że mnie tu zabrałeś - pocałowałam go w policzek.
Zadzwoniliśmy po taksówkę i zabrała nas z powrotem do hotelu. Była już 11:15. Poprawiłam makijaż bo się rozmazałam i przebrałam się w to co przygotowałam rano. Porozmawiałam z Majką i wyszłyśmy na zbiórkę. Pokazałam jej zdjęcia z parku. Bardzo jej się spodobało więc postanowiłyśmy że powiemy trenerowi i pojedziemy tam całą kadrą, ale najpierw zagramy sparing. Gdy przyjechaliśmy. My jako skład dziewczyn miałyśmy najlepsze miejsca na trybunach. Włożyłam na wierzch koszulkę z nazwiskiem Reus. Niektóre nic nie ubrały, a np. Zuza ubrała z nazwiskiem Durm.

--------------------------------------------------------------------------------------------


Rozdziały będą krótsze, ale będą częściej.
Nie wiem czy jest sens dawać jakieś sensacje bo już się to robi nudne hahahaha
Pozdrawiam osobę która jako jedyna czyta chyba jeszcze tego bloga. Karolina masz pozdrowienia :D
Ale was rozpieszczam w 5 dni dałam wam nowego haha no, ale dezaktywowałam facebook'a więc miałam czas napisać.



















Pozbierałam wam kilka zdjęć które znalazłam w komputerze

Pozdrawiam i całuje Jula xxx

niedziela, 11 października 2015

Rozdział 32 - "NIESPODZIANKAAA!!"

(...)
Pożegnaliśmy się i umówiliśmy że jutro mnie odwiozą na lotnisko, a Dawid pojedzie z nami. Gdy przyszłam z Kwiatem do domu poszłam się umyć, przebrałam się i zasnęłam z telefonem w ręku czytając SMSy z Marco....
(...)
Obudziłam się o 11:00. Słońce wbijało mi promienie do pokoju. Poszłam do kuchni gdzie już był Dawid.
- Hejka - uśmiechnęłam się.
- Pierwszy raz odkąd tu jesteś widzę cię tak szczęśliwą. Cieszysz się że wyjeżdżasz? - zapytał Kwiat.
- Z jednej strony tak z drugiej nie. Cieszę się, bo się stęskniłam i chce już trenować i grać, a nie cieszę się, bo zostawiam ciebie, Kubę i Edytę, a do tego zobaczę Marco - zmieszałam się.
Zjedliśmy jajecznicę. Był to specjał mojego przyjaciela. Później Kwiatkowski pomógł mi się spakować. Spakowaliśmy się do walizki którą wczoraj kupiliśmy. Gdy skończyliśmy zjedliśmy obiad, a raczej chińszczyznę którą Dawid zamówił. O 13:30 pod nasz blok przyjechał Kuba z Edytą. Przywitałam się z nimi. Zapakowaliśmy walizkę i pojechaliśmy na lotnisko. Porobiliśmy ostatnie zdjęcia. Pożegnaliśmy się i poproszono mnie na odprawę. Do samego końca byli ze mną i mi machali. Aż uroniłam kilka łez z Dawidem się bardziej zżyłam, a do tego poznałam super osoby. Lot zleciał mi miło. Wyszłam z samolotu. Wzięłam bagaż i wyszłam. Od razu zauważyłam dziewczyny i trenera, które mnie też zauważyły, podbiegły i mocno przytuliły.
- Hehe nie tak mocno. Udusicie mnie - śmiałam się.
- Wróciła nasza szczęśliwa 11 - zwrócił się trener gdy się już z nim witałam.
- Szczęśliwa nie do końca, ale chce go zobaczyć - zmieszałam się.
- Wezmę ci walizkę - wzięła ją ode mnie Zuza.
Wyszliśmy z lotniska i czekał tam na nas tłum ludzi.
- NIESPODZIANKAAA!! - krzyknęli.
Stałam zdezorientowana. Nagle z tłumu wyjechał Marco na białym koniu.
- Nie wiem jak mogłaś myśleć że cię zdradziłem. Chcieliśmy zobaczyć jak bardzo ci na mnie zależy. Jak szybko wrócisz. Nie zdradziłem cię. Tym bardziej nie z Amandą. Już wiem że to ty jesteś tą moją księżniczką. Więc ja będę twoim księciem na białym koniu - zszedł z konia i ukląkł przede mną. 
- Lena skarbie czy wyjdziesz za mnie? - popatrzył mi prosto w oczy.
- Niby zrobiłeś mi straszne świństwo kłamiąc w takiej sprawie zdrady, ale TAAAAAAKK! - krzyknęłam.
Założył mi pierścionek na palec i pocałował. Brakowało mi strasznie jego ust. Nie da się opisać słowami tego jaka byłam szczęśliwa. Wziął mnie na ręce i posadził na koniu na którym jechaliśmy do hotelu. Czułam się ważna dla kogoś. Miałam chęć do życia. Moje oświadczyny wyglądały lepiej niż sobie je wyobraziłam. Pod hotelem ściągnął mnie z konia i przywitałam się ze wszystkimi.
- Gdy słyszałem twój sen postanowiłem wykorzystać sytuację. Wszyscy wiedzieli o moim planie. Bardzo dobrze wszystkim wychodziło wkręcanie. Nie wiem jak mogłaś pomyśleć że cię zdradziłem, a do tego z Amandą ? Nie chcę nawet na nią patrzyć. A nie pomyślałaś kiedy miałem cię zdradzić. Odkąd cię poznałem, sam na żadnej imprezie nie byłem, a Amandę poznałem dzięki tobie więc kochanie pomyśl czasami hahaha. Dobrze że wróciłaś - przytulił się do mnie.
Nie chciałam nic mówić. Miał rację nie pomyślałam o tym w ten sposób.
- Też mi ciebie brakowało - wtuliłam się najmocniej jak umiałam.
Przeglądałam pierścionek który znajdował się na moim palcu.
- Podoba ci się ? - przytulił mnie od tyłu Marco.
Dawno nikt mnie tak nie przytulił więc lekko się wzdrygnęłam.
- Tak, jest piękny - uśmiechnęłam się do siebie.
Otworzyłam na telefonie aplikacje której dawno nie używałam. Dodałam zdjęcie na snapchata i dodałam emotikony serduszek. Byłam najszczęśliwsza na świecie, ale to za szybko się działo.
- Nie myślisz Marco że to dzieje się za szybko? Ja dopiero niedawno skończyłam 18 lat mam studia kocham cię, ale nie uważasz że to się dzieje ze szybko? - powtórzyłam pytanie.
- Kto powiedział że po zaręczynach trzeba od razu planować ślub? poczekamy z dwa, trzy, cztery lata jeśli chcesz, a tak na marginesie. Wszystkiego najlepszego z okazji naszej miesięcznicy - wyszczerzył swoje śnieżno białe zęby i podał mi bukiet białych róż.
No tak dzisiaj był 6 sierpnia więc mijała nasza miesięcznica. Jak on to dobrze wykalkulował. No, ale po miesiącu chodzenia mi się oświadczył było to dziwne. Była godzina 18:00.
- To co jedziemy na trening? - powiedział trener, a ja poruszyłam energicznie głową na co się zaśmiał.
- Brakowało nam ciebie - objął mnie ramieniem i się uśmiechnął.
- Mi was też - wtuliłam się w niego.
- Mam nadzieję że jesteś gotowa na jutrzejszy sparing? - zapytał.
- Jestem. Przed wczoraj byłam na treningu Legii Warszawy, bo taki Kuba mnie zaprosił więc coś tam trenowałam - odparłam.
- Wiem widziałem zdjęcia na twoim profilu. Legia dodała zdjęcia z treningu i cię oznaczyła, a do tego piłkarze Warszawscy też pododawali zdjęcia z tobą - byłam zdziwiona tym co powiedział, ale się uśmiechnęłam.
Zadzwonił mój telefon.
- Wiedziałem że wszystko będzie dobrze. Szczęścia gołąbeczki. Jak tylko wrócicie do Dortmundu przyjeżdżam do was - krzyknął mi Dawid do słuchawki.
- Hahaha Dawid dziękujemy - posłałam mu buziaka.
- A teraz idę się spakować bo jadę na trening. Pa - pożegnałam się i rozłączyłam.
Poszłam na górę spakować rzeczy. Gotowa zeszłam na dół gdzie byli już wszyscy.
- Nigdy więcej mnie tak nie strasz idioto - przytuliłam się do mojego narzeczonego.
Jak to ładnie brzmi. Narzeczony hmmm...
- Przepraszam skarbie, ale chciałem ci niespodziankę zrobić. Chciałem żeby te oświadczyny nie były zwyczajne i dałaś mi taką okazje to zrobiłem haha - zaśmiał się i pocałował mnie w czubek głowy.
- Ale pieniądze za naprawę telefonu musisz oddać Dawidowi - uśmiechnęłam się głupio.
- Rozwaliłaś telefon? - zadziwił się.
- Tak po tym SMS-ie rzuciłam nim o ziemię - wyszczerzyłam moje śnieżno-białe zęby.
- Są wszyscy? To jedziemy? Zostało nam 6 dni obozu - krzyknął trener.
- Determinacja laski, bo jutro mamy sparing - klasnęłam w dłonie.
- A my to co? - popatrzył się na mnie Marco.
- Wy też grubasy - posłałam mu buziaka.
Pojechaliśmy na boisko treningowe. Przed nim stali kibice z wielkim napisem "Willkommen zuruck Lena". Oczywiście zrobiłam zdjęcie na snap'a i weszłam do szatni. Przebrałam się i wybiegłam na boisko. Brakowało mi tego właśnie boiska.
- I tak się czujesz znowu wśród nas? - uśmiechnęła się do mnie Majka.
- Najlepiej na świecie - wyszczerzyłam zęby.
Trening minął nam bardzo szybko. W dobrych humorach wróciliśmy do hotelu, zjedliśmy kolacje i każdy poszedł do siebie. Pożegnałam się z Marco i weszłam do naszego "apartamentu". Rzuciłam się na kanapę i włączyłam jakiś film. Chwile później przyszły dziewczyny i dołączyło do mnie.
- Opowiadaj jak było w Polsce - zaśmiała się Zuza.
- Dawid od razu mnie przyjął. Kupił ubrania, zapłacił za naprawę telefonu. Codziennie płakałam. Poznałam Edytę i Kubą którzy są mega sympatyczni i od razu się z nimi zakolegowałam. Miałam trening z Legią Warszawą, bo jak szłam Kuba mnie potrącił poznał i zaproponował trening. I co ja mogę więcej wam powiedzieć. Cieszę się że jestem znowu z wami, a jutro musimy wygrać - przytuliłam wszystkie.
Gdy film się skończył poszłam do siebie do pokoju. Wypakowałam walizkę z Polski i włączyłam laptopa i zadzwoniłam na skypie do taty. Odebrał. Opowiedziałam mu wszystko co się działo. Był zszokowany. Po 2 godzinnej rozmowie pożegnaliśmy się. Zeszłam do dziewczyn, ale ich nie było. Nie martwiłam się o nie tylko wróciłam do siebie do góry. Ukąpałam się, ubrałam piżamę i położyłam do łóżka. Nawet nie zauważyłam kiedy usnęłam.

------------------------------------------------------------------------------------------------

Obudziłam się w objęciach mojego chłopaka. Nie wiem jak on się tu znalazł, ale nie powiem było miło. Zdziwiło mnie gdzie jest Majka z którą dzielę ten pokój.Popatrzyłam na zegarek który wskazywał godzinę 8:00 czyli mam godzinę żeby się ogarnąć i zejść na śniadanie. Postanowiłam jednak poleżeć jeszcze w objęciach mojego narzeczonego.
- Hej skarbie - podniósł się i pocałował mnie w policzek.
- Hej kochanie - uśmiechnęłam się do niego.
- Co ty tu robisz? - zadałam pytanie.
- Wszyscy poszli na imprezę. No znaczy kilka osób zostało, a nikt ci nie powiedział że idą, bo wiedzieli że jesteś zmęczona więc ja też nie poszedłem i przyszedłem do ciebie, ale ty już spałaś - wyszczerzył się.
- Dziękuje - pocałowałam go.
- A teraz jeśli ci to nie przeszkadza to się przebiorę, bo dzisiaj mam mecz - uśmiechnęłam się do siebie.
- Wy macie mecz dopiero o 17:00 my mamy o 14:00 - powiedział.
- Ale muszę się ubrać i chce mieć już wszystko spakowane, a do tego za godzinę jest śniadanie w piżamie nie zejdę - zaśmiałam się.
- Jak się cieszę że znów się uśmiechasz - pocałował mnie w policzek.
- Mogę tak iść? - spytałam.
- Ale na mecz? - odpowiedział pytaniem.
- Nie. Na mecz pójdę w tym - pokazałam mu zestaw.
- Teraz możesz, a na mecz też możesz tak iść. Będziesz wyglądała ślicznie - uśmiechnął się.
Poszłam się przebrać, a jak wyszłam Marco już nie było. Pomyślałam że pewnie poszedł się przebrać.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------


Nic się nie dzieje. Rozdział krótki, ale chce wam go dać, bo on wyjaśnia "zdradę" Marco

Dziękuję tym o zostali. Kocham was :*

środa, 5 sierpnia 2015

Rozdział 31 - "Piłka to jedyne zajęcie dzięki któremu zapominam o wszystkim"

(...)
- Czekamy na ciebie stary - usiadł obok niego Auba, a ja się uśmiechnęłam i wstałam.
Chłopcy też się podnieśli i poszliśmy na zbiórkę. Trening minął tak jak nasz pierwszy tu czyli cały czas biegałam z Marco i Kubą. 
(...)
Po skończonym treningu wróciliśmy do hotelu szybko pobiegłam na górę, bo za 30 minut miał być obiad po obiedzie trening znów i później impreza dla Marco nie mogłam się doczekać już tego wszystkiego. 
- Lena zaczekaj! - krzyknął za mną trener Klopp.
Niechętnie się zatrzymałam podszedł do mnie.
- Dzwoniłem do Andre, Mario, Mats'a, Roman'a, Kevin'a i mówili że postarają się przyjechać, bo dopiero jutro wylatują na wakacje - oznajmił.
- To by było super jakby przyjechali Marco na pewno by się ucieszył - uśmiechnęłam się, przytuliłam trenera i poszłam na górę do siebie.
U nas w pokoju zgromadzili się chyba wszyscy zawodnicy i zawodniczki obozu.
- A co wy tu wszyscy robicie? - zdziwiłam się.
- Macie największy pokój więc przyszliśmy sobie pograć w Fifę u was - podszedł do mnie Marco i objął mnie w pasie.
- Tak to fajnie, ale ja chce odpocząć - zmierzyłam go wzrokiem.
- To chodźmy na górę to sobie odpoczniemy - poruszył brwiami.
- Ja mogę pójść, a ty tu zostaniesz - wyszczerzyłam się i poszłam do swojego pokoju.
Marco nie protestował został na dole. Położyłam się na łóżku i zasnęłam. Miałam sen, a może raczej koszmar.
"Znajdowałam się w małym pomieszczeniu, a dokładniej w szklanym. Z jednej strony miałam mecz Borussii Marco w pewnym momencie strzelił bramkę pokazał serce w stronę trybun, a na nich siedziała jakaś blondynka która puściła buziaka w jego stronę. Znałam ją z widzenia, ale nie mogłam sobie przypomnieć kto to jest. Nie mogłam na to patrzeć zaczęłam płakać i odwróciłam się w drugą stronę. Na kolejnej ścianie była impreza.
- Wszystkiego najlepszego kochanie - powiedział Marco.
Podszedł do tej samej blondynki i pocałował ją. Zaczęłam się krztusić łzami.
- On nie mógł mi tego zrobić - wmawiałam sobie. 
Znów odwróciłam głowę w inną stronę. Tam natomiast była moja matka obściskująca się z moim byłym. Rzygać mi się chciało. Ta ich "zabawa" nabierała tempa. Czułam do nich jeszcze większą nienawiść. Już zapomniałam co zobaczyłam za poprzednimi ścianami. Nie mogłam na to patrzeć i znów obróciłam głowę. Była tam Zuzia szczęśliwa jak nigdy z Erikiem oraz Maja z Mario. Byli tak szczęśliwi. Aż chciało mi się patrzeć.
- A teraz porozmawiajmy o Lenie i Marco - oznajmiła Zuza.
- Nie ma co rozmawiać. Jak Lena się dowie co Marco odj*bał od razu go zostawi. A do tego że z Amandą. Jest skończony w jej oczach. Ona jest zaślepiona miłością do niego nie zauważy tego tak szybko. Trzeba będzie jej w tym pomóc. On ma szczęście że ma taką kochającą dziewczynę. Spierdo*ił wszystko - odezwał się Mario.
No tak ta blondynka to Amanda tylko w blondzie. Już wiem skąd znałam ten ryj.
- Masz rację ja nie mogę na niego patrzeć od razu mi się robi niedobrze. Zdradził dziewczynę z jej największym wrogiem - przytaknęłam Majka.
- TO KU*WA NIE MOŻE BYĆ PRAWDA. NIEEE!! ON NIE MÓGŁ MNIE ZDRADZIĆ - wrzasnęłam i upadłam na kolana chowając twarz w rękach i płacząc jak nigdy."
- Lena! LENA! - Reus mnie obudził.
- Już wszystko dobrze to zły sen cicho - przytulił mnie.
Odepchnęłam go. Nie mogłam na niego patrzeć po tym co mi się przyśniło.
- Wypierd*laj stąd. Nienawidzę cię! - wrzasnęłam i wtuliłam się w poduszkę.
On posłusznie wyszedł. Zawsze wiedział kiedy zostać kiedy wyjść. Ja natomiast płakałam jeszcze bardziej.
- Lena obiad jest. Ty płaczesz?! - przyszła do mnie Maja.
- Maja chce zostać sama. Powiedz im że obiadu nie będę jadła - wydukałam przez łzy.
- Przyjdę potem i pogadamy - wyszła.
Siedziałam sama w tym wielkim pokoju. Nie wiedziałam co zrobić ze swoim życiem. Gdy wiedziałam że wszyscy już są na obiedzie zeszłam na dół i udałam się na miasto. Miałam na sobie przeciwsłoneczne okulary i czapkę z daszkiem żeby mnie nikt nie poznał. Nie miałam ochoty na żadne zdjęcia lub autografy. Ludzie przechodzący dziwnie się na mnie patrzyli. Zadzwonił mój telefon. Maja.
- Lena skarbie gdzie jesteś? - w jej głosie słyszałam troskę.
- Poszłam. Powiedz trenerowi Kloppowi żeby do mnie zadzwonił - oznajmiłam i się rozłączyłam.
Zaraz zadzwonił telefon od trenera.
- Trenerze ja nie jadę z wami na trening. Wrócę nie wiem o której. Niech dziewczyny zostawią klucz do drzwi w recepcji. A ja też ogarnę wszystko co związane z tą imprezą. Nie martwcie się o mnie jak muszę kilka spraw przemyśleć. Jak będzie coś nie tak zadzwonię do was. Kocham was, no może oprócz Marco. Pa - powiedziałam co miałam powiedzieć nie dałam mu dojść do głosu i się rozłączyłam.
Zaraz później dostałam SMSa od Kloppa.

"Co miało znaczyć zdanie "no może oprócz Marco"?"

Nie kazałam mu długo czekać na wiadomość.

"Hehe to już jest moja sprawa. Nie, nie zerwaliśmy. Po prostu muszę coś przemyśleć"

Nie otrzymałam wiadomości, ale znów ktoś zadzwonił, a dokładnie Marco.
- Lena wysłuchaj mnie. Tak to nie jest rozmowa na telefon, ale muszę ci to powiedzieć. Słyszałem jak krzyknęłaś przez sen że nie mógłbym cię zdradzić, a więc lepiej żebyś wiedziała niż żebym to ukrywał....Zdradziłem cię z......Amandą i to nie z tobą miałem pierwszy raz, ale byłem wypity zrozum mnie - zaciął się.
Rzuciłam telefonem o ziemię. Pękła szybka. Rozpłakałam się jak jeszcze nigdy dzisiaj.
- Sen staje się realny - wydukałam do siebie.
Czułam do niego nienawiść, ale kochałam go. Akurat jechała taksówka wzięłam ją i zawiozła mnie na lotnisko. Poleciałam do Polski. Zostawiłam wszystkie rzeczy w hotelu. Zostawiłam wszystko i poleciałam do Polski nikomu nic nie mówiąc. Warszawa. Kochałam to miasto. Chodź przypomniały mi się chwile z Mario, Matsem i Marco tu. Z tym trzecim nie chciałam mieć nic wspólnego. Wzięłam z pod lotniska taksówkę i pojechałam pod dom Dawida. Cały lot przepłakałam, całą drogę. Stanęłam zaryczana pod jego drzwiami i zadzwoniłam.
- Słucham? - odezwał się głos mojego przyjaciela w słuchawce.
- Dawid wpuść mnie - znów się rozpłakałam.
Zaraz na dole pojawił się Dawid. Przytulił mnie i nie puszczał.
- Chodźmy na górę wszystko mi opowiesz - wziął mnie na ręce bo ja ledwo się na nogach trzymałam.
Opowiedziałam mu wszystko. Pocieszał mnie. Mówił że będzie dobrze. Chciałam w to wierzyć, ale nie mogłam. Zaproponował mi żebym na razie u niego zamieszkała. I tak nie miałam gdzie iść. Do Dortmundu nie wrócę chyba że dopiero na studia. Nie chcę już tam grać. Wybrałam numer do Jurgena i zadzwoniłam z telefonu Dawida, bo mój był rozwalony.
- Trenerze jestem w Polsce. Po tym co się dowiedziałam wzięłam samolot i wyleciałam. Może pan jedynie powiedzieć panu Sammerowi nikomu innemu. Nikt ma nie wiedzieć gdzie jestem. Nie chcę już grać w Borussii będzie mi to przypominało o Marco. Wrócę do Dortmundu, ale dopiero na studia teraz jestem u przyjaciela. Proszę się o nic nie martwić. Moje rzeczy niech dziewczyny wezmą do Dortmundu. Dziękuję za wszystko. Do zobaczenia - wydusiłam i znów zalałam się łzami.

Kilka dni później

Dzwoniła do mnie kilka razy Majka, Zuzka, Julka i sam ten przez którego wyjechałam. Marco. Zasypał mnie również tysiącami SMSów że był wypity i nawet tego nie pamiętał że dopiero Auba mu uświadomił. Że kocha tylko mnie. Też go kochałam, ale po takim czymś nie mogłam z nim być. Straciłam dziewictwo z nim, a on nie jest prawiczkiem przez Amandę tą głupią ździrę. Tak, mój telefon został naprawiony więc każdy teraz ma dostęp do kontaktu ze mną, ale z żadnym nie mam zamiaru gadać. Zamknęłam się w sobie. Rozmawiam tylko z Dawidem i jak on ode mnie to wyłudzi, bo tak to nie jem, nie piję i cały czas siedzę w domu.
- Lena tak nie może być. Za niedługo znów zaczynam trasę sama w domu nie będziesz. Znajdź sobie jakieś zajęcie albo jedź ze mną - Dawid się zdenerwował.
- To ja wychodzę. Zjem na mieście obiad. Nie czekaj na mnie, a będę przed kolacją - leniwie wstałam z łóżka i poszłam wybrać ubrania do szafy.
W ciągu tych dni byłam z Dawidem na zakupach to on kupił mi wszystkie rzeczy, bo ja większość pieniędzy zostawiłam albo w Niemczech albo w hotelu. Mój telefon znowu za wibrował ponad tysięczny raz. Oznaczyło to że znowu ktoś dzwoni. Już denerwowało mnie takie ukrywanie się. Dzwoniła Maja. Odebrałam.
- Halo? - powiedziałam zdenerwowanym głosem.
- LENAAAA!! Ty żyjesz! - krzyknęła mi do słuchawki i słyszałam jak z krzeseł ktoś wstał.
- Żyję. Nie przejmujcie się mną. Weźcie do mnie tak nie wydzwaniajcie, bo chce sobie życie odbudować, a jak dzwonicie to wszystko przypomina mi o NIM. Spakujcie moje rzeczy i z powrotem do Dortmundu je zabierzcie - uśmiechnęłam się do słuchawki, a po policzku zaczęły spływać mi łzy.
- Płaczesz? Skarbie będzie dobrze. Marco zamknął się w sobie. Nie chodzi na treningi, nie je, pije tylko, ale nie wodę tylko alkohol. Próbujemy go odciągnąć, ale się nie da. On się zapije na śmierć. Trener chce go wysłać do domu, ale on nie chce, bo tam tym bardziej wszystkie piękne chwile z tobą będą mu się kojarzyły - słyszałam po jej głosie że też zaraz się rozpłaczę.
- Daj mi go do telefonu - postanowiłam się przełamać. 
Kiedyś będę musiała z nim pogadać. Słyszałam jak Maja idzie do góry po schodach. Schody które bardzo dobrze znałam. Zapukała do jego drzwi.
- Zostawcie mnie ku*wa w spokoju! - krzyknął Marco co nawet ja usłyszałam po drugiej stronie słuchawki.
- Lena chce z tobą pogadać - powiedziała Maja, a w drzwiach momentalnie zamek się przekręcił.
- Halo? - powiedział niepewnie.
- Cześć skarbie - powiedziałam już płacząc.
Kochałam go. Dla mnie dalej był skarbem największym na świecie. Nikt mu nie dorówna, a jednak nie mogłam z nim być...
- Lena kochanie ja nie chciałem. Byłem wypity. Nic nie pamiętam. Kocham cię nad życie nikt się z tobą nie równa. Proszę cię wróć do mnie - rozpłakał się na co ja zareagowałam jeszcze głośniejszym szlochaniem.
- Nie mogę Marco wiesz żebym chciała, ale nie mogę. Nie umiem ci wybaczyć po tym że zdradziłeś mnie z moim największym wrogiem i że ja straciłam dziewictwo z tobą myśląc że ty dalej jesteś prawiczkiem. Nienawidzę cię cholera! - wykrzyczałam, a do mojego pokoju wbiegł Dawid i mocno mnie przytulił.
Rozłączyłam się. Nie chciałam go dalej słuchać. Zrobiłam to co przed telefonem od Mai. Na polu dzisiaj było około 25 stopni więc postawiłam na spódniczkę z szelkami, zieloną koszulkę i białe converse. Wyszłam z domu i szłam ulicami Warszawy. Szłam sobie chodnikiem gdy nagle moim oczom ukazał się duży stadion którego nigdy wcześniej nie miałam okazji zobaczyć. Jakoś nigdy tędy nie przechodziłam. Wiedziałam kogo to stadion.
- Legia Warszawa - pomyślałam.
Stałam tak i wpatrywałam się w stadion gdy ktoś wpadł w moje plecy.
- Przepraszam cię bardzo śpieszę się na trening - podniósł mnie.
- Czekaj ja cię znam - przymrużył oczy.
- Lena Wolfinger - wyciągnęłam rękę.
- Jakub Rzeźniczak. Grasz w Borussii prawda? - zapytał, a ja przytaknęłam.
- Może chcesz iść ze mną na trening? - wskazał na stadion.
- Bardzo chętnie - odpowiedziałam i poszliśmy.
Całą drogę do szatni przegadaliśmy. Kuba pożegnał się ze mną i pokazał drogę na murawę, a sam wszedł do szatni. Wydaje się strasznie miły. Gdy szłam tunelem przeszedł koło mnie Kuba Kosecki przyglądając mi się. Nie zdziwiło mnie to. Ostatnio było głośno o moim transferze mógł mnie skojarzyć. Po kilku minutach chłopacy zaczęli się zbierać w tym podszedł do mnie Rzeźnik.
- A może chciałabyś potrenować z nami? Może nie będzie to tak jak u was w Dortmundzie no, ale - uśmiechnął się do mnie.
- Mogłabym? - zaiskrzyły mi się oczy.
Ostatnio trenowałam jakoś 5 dni temu na obozie. Udałam się za Kubą do szatni gdzie już nikogo nie było.
- A czy nie powinnaś być teraz na obozie w Bad Ragaz? - spytał.
- Wyjechałam. Zerwałam z Marco, a dokładniej on mnie zdradził z moim wrogiem numer jeden i wyjechałam. Jestem u przyjaciela w Warszawie. Kazał mi się czymś zająć to poszłam na spacer - zaszkliły mi się oczy na samą myśl o Reus'ie.
- Ooo przepraszam że zapytałem. Współczuję strasznie - spuścił wzrok.
- Nie wiedziałeś. I już nie gram w Dortmundzie, bo przypominało by mi to wszystko o Marco. Może kiedyś wrócę do gry z nimi. Na razie nie chcę wracać do Dortmundu, ale będę musiała na studia i do taty. On jeszcze o niczym nie wie. Nikt nie wie gdzie jestem oprócz trenerów - mój wzrok także wbił się w podłogę, ale zaraz go podniosłam i ubrałam szorty.
- Jeśli chcesz możesz dzisiaj wpaść do mnie i mojej dziewczyny Edyty na obiad - zaproponował.
I tak nic innego nie miałam do roboty, a poza tym powiedziałam Dawidowi że obiad zjem na mieście.
- Zgoda - uśmiechnęłam się gdy skończyłam wiązać buta.
Wyszliśmy razem na murawę i chłopcy już biegali.
- Dzień dobry trenerze! To jest Lena Wolfinger. Zawodniczka Borussii Dortmund, ale na razie zawiesiła swoją karierę. Czy mogłaby dzisiaj z nami potrenować? - powiedział Kuba.
Trener popatrzył na mnie i się uśmiechnął.
- Oczywiście że może. Dużo o tobie słyszałem. Widziałem co robisz z piłką. To niesamowite - gestykulował.
- Dziękuję bardzo, ale nie jestem taka niesamowita. Zdarzają mi się wpadki - odrzekłam.
- Na przykład związek z Marco - dodałam ciszej, a dokładniej szeptem.
- Mówiłaś coś ? - zapytał.
- Nie nic - wyszczerzyłam się i pobiegłam z Kubą na rozgrzewkę.
W trakcie biegu przedstawił mi wszystkich. Usłyszałam dużo miłych komentarzy od chłopaków co było naprawdę super uczuciem że ktoś docenia moją pracę. 
Trening minął mi naprawdę szybko na koniec rozegraliśmy bardzo fajny meczyk. Chłopcy porobili sobie ze mną zdjęcia w szatni i tak wszyscy się rozstaliśmy, a ja poszłam z Kubą do jego domu, a raczej mieszkania, bo mieszkał w bloku.
- Hej kochanie, przyprowadziłem nam gościa - krzyknął na wejściu Rzeźniczak i zaatakował go piesek.
Edyta weszła do korytarzyka i przeleciała mnie wzrokiem.
- Edyta - uśmiechnęła się.
- Lena - wymusiłam uśmiech.
- Co u nas robisz? Jeśli można spytać - zapytała.
- Lena sobie spacerowała niechcący na nią wpadłem, a że ją poznałem to zaproponowałem nasz trening, później trenowała z nami, a jak się dowiedziałem że zerwała z chłopakiem, bo ją zdradził to zaprosiłem ją do nas na obiad żeby nie była sama - odpowiedział za mnie Kuba.
- Rozumiem, bardzo ci współczuje - usiedliśmy na kanapie.
- Takiego dupka nie ma co żałować - delikatnie się uśmiechnęłam.
- A przez co zerwaliście ? - znowu zadała pytanie.
- Zdradził mnie z największym wrogiem. Tłumacząc się że był wypity i nic nie pamięta - zaśmiałam się, ale poczułam ukłucie w sercu.
W tym momencie zadzwonił mój telefon. Marco... Postanowiłam odebrać.
- Przepraszam na chwilkę. Muszę odebrać - uśmiechnęłam się i weszłam do pierwszego lepszego pokoju którym była łazienka.
- Co chcesz? - powiedziałam oczywiście w języku niemieckim.
- Kocham cię - powiedział po polsku na co się zdziwiłam i momentalnie rozpłakałam.
- Jesteś dla mnie najważniejsza nie chcę cię stracić. Przyrzekam na moją rodzinę że już nigdy cię nie zdradzę. Kocham cię proszę wróć do mnie - dalej mówił po polsku a ja wyłam.
- Lena wszystko w porządku - zapukał Rzeźnik do łazienki. 
- Tak Kuba zaraz wyjdę - odezwałam się.
- Marco, ale ja nie mogę do ciebie wrócić. Zdradziłeś mnie do tego z Amandą. Wrócę jutro na obóz, bo stęskniłam się za ludźmi i treningami. Wtedy pogadamy powiedz tam trenerowi że przyjeżdżam i chcę kogoś żeby przyjechał po mnie na lotnisko niech zadzwoni do mnie dogadamy się o której godzinie będę. Niech przyjeżdża kto chce tylko ciebie tam nie chcę widzieć. Kocham cię pa - uśmiechnęłam się do siebie i rozłączyłam.
Wyszłam z łazienki.
- Lenka wszystko okej? - podszedł Kuba.
- Jutro wracam na obóz. Dzwonił Marco mówił po polsku. Nie mogę tego tak skończyć - rozpłakałam się i wtuliłam w Kubę.
- Co wy na to żebyśmy zjedli obiad i całą trójką udali się na zakupy przed wyjazdem? - poleciła Edyta.
- Ja jestem za, a może jeszcze iść z nami mój przyjaciel u którego jestem ? - spytałam.
- Oczywiście - wyszczerzyła się.
Postanowiłam zadzwonić do Dawida i wszystko mu opowiedzieć.
- To na jakim osiedlu jesteście? Ja tam wpadnę i pójdziemy na zakupy - odezwał się Kwiatkowski po moim całym gadaniu.
Podałam mu ulicę. Pomogłam Edycie dokończyć obiad. Zjedliśmy go w miłej atmosferze, a jak zbierałam talerze na domofon zadzwonił Dawid. Pozmywaliśmy i wyszliśmy na miasto. Dawidowi było trochę smutno że już wyjeżdżam, ale nie dawał po sobie tego poznać, ale że znam go bardzo długo to wiem że się przejmował. 
- Zarezerwowałaś już lot? - zapytał po chwili.
- Jeszcze nie. Zrobię to przez internet u ciebie - odparłam.
- Możemy podjechać na lotnisko jak chcesz - powiedział Kuba prowadzący samochód.
- Jeśli to nie byłby problem to jasne - odrzekłam.
Więc najpierw pojechaliśmy na lotnisko i kupiliśmy bilet na 15:00 od razu zadzwoniłam do trenera, ale nie Klopp'a tylko mojego trenera Sammer'a. Od razu odebrał jakby czekał na telefon.
- Witam trenerze. Jutro mam wylot z Polski o 15:00 i wracam do treningów, bo się stęskniłam proszę żeby ktoś przyjechał po mnie na lotnisko. Tylko żeby to nie był Marco - ucieszyłam się na myśl powrotu, a później przypomniał mi się Marco i już nie miałam tego uśmiechu na twarzy.
- Dobrze przyjadę z Majką, Zuzą i Julką bo się stęskniły. My także i brakuje nam napastniczki, a po jutrze mamy sparing z tutejszą damską drużyną - odrzekł.
- Piłka to jedyne zajęcie dzięki któremu zapominam o wszystkim. Czuje się na siłach żeby zagrać - wyprostowałam się dumnie.
- Mam nadzieję hehe, a co będzie z tobą i Marco? - spytał, a mnie zabolało serce.
- Nic na razie. Na razie nas nie ma jestem ja i jest Marco nie ma nas jesteśmy osobno. Nie wie pan jak bardzo zdrada boli. Nigdy nikogo jak jego nie kochałam - odrzekłam i zalałam się łzami.
Dawid który siedział obok mocno mnie przytulił.
- Lenka nie płacz. Będzie dobrze zapewniam cię że Marco zrobi wszystko żebyś zapomniała i była znów z nim szczęśliwa. On naprawdę żałuje. Chłopcy mają przed nami sparing. Marco już powinien grać, ale od czasu jak wyjechałaś nie chodzi na treningi. W nocy wymyka się i pije ehhhh... Może ty do niego dotrzesz jak wrócisz. Pamiętasz tą imprezę co miała być dla Marco? Nie zrobiliśmy jej. Postanowiliśmy że ty zadecydujesz kiedy będzie - czułam że się uśmiecha.
Podziękowałam, pożegnałam się i rozłączyłam. Pochodziliśmy do późna po sklepach. Zaprzyjaźniłam się i z Edytą jak i z Kubą.  Bardzo szczęśliwi i sympatyczni ludzie i własnie tego im zazdrościłam. Pożegnaliśmy się i umówiliśmy się że jutro mnie odwiozą na lotnisko, a Dawid pojedzie z nami. Gdy przyszłam z Kwiatem do domu poszłam się umyć, przebrałam się i zasnęłam z telefonem w ręku czytając SMSy z Marco....


------------------------------------------------------------------------------------------------------


JESTTTT!!!!
KRÓTKI BO KRÓTKI ALE JEST. TAK SIĘ CIESZE ŻE WAM GO DAJE OD TERAZ RAZ NA DWA TYGODNIE BĘDZIE CHYBA ŻE MI COŚ WYPADNIE TO WAM NAPISZE.
AUBAMEYANG PRZEDŁUZYŁ KONTRAKT Z BVB DO 2020
#AUBA2020
(zdjęcia są zebrane z kilku miesięcy)


2014                                 2015


Auba i Reus z treningu


Yours, Kloppo :'(


Nasz cały skład razem z Jurgenem Klopp'em i Sebastianem Kehl'em


Dwie legendy:( #DankeKehli #DankeKloppo


Czasami lubi hehe


Tak Marco wypoczywał i przygotowywał się do kolejnego sezonu



Marco na lotnisku


Bayern złodzieje </3


 Pierwszy gol Erik'a w Bundeslidze w całej karierze ♥


Piszczu is back


Radość Erik'a po bramce


Marco u fryzjera na wakacjach 



Nareszcie!! 


#OppaKehl
Sebastian na pożegnanym meczu


 Mats i Jurgen podczas konferencji


Po 2 sezonach na wypożyczeniu wrócił do nas Moritz Leitner *.*


Jakie smutne ehhh...


 Cały nasz skład w wersji rysunkowej


Z wypożyczenia wrócił również Hoffi 

Pozdrawiam i całuję Julka ;*  

wtorek, 21 lipca 2015

Wszystko co chciałabym wam powiedzieć+podsyłajcie opowiadania o Marco

Nasuwa się pytanie kiedy w końcu napiszę rozdział.... Hmmm nie wiem. nie mam motywacji a moje życie jest pogmatwane odkąd wróciłam z Grecji. W komentarzu podrzućcie mi jakieś blogi które czytacie chętnie poczytam. Do końca tygodnia dokończę wam rozdział. Potrzebuje motywacji tylko. Czekam na komentarze z blogami. Pozdrawiam bardzo serdecznie dziewczyny które pytają kiedy kolejny to miłe strasznie, ale ja sama nie wiem. Na niedługo mija rok. Wtedy miałam tyle energii bardzo często były rozdziały, później szkoła. Raz na dwa tygodnie (a jak napisze wcześniej to będzie wcześniej) będzie rozdział teraz obiecuje jak nie będzie to pilnujcie mnie i piszcie kary w komentarzach hahaha chętnie je później wykorzystam albo lepiej nie. Życzę wam udanych wakacji nie siedźcie tylko przed komputerem. Jeśli czytaliście Teenage Dirtbag to napiszcie też jak wam się podobała pierwsza część pod tym tytułem. Nie jestem fanką 1D, ale bardzo fajny blog nawet płakałam haha. Polećcie mi jakieś opowiadania najlepiej z Marco w komentarzach. Ja spadam, bo strasznie się rozpisałam. Udanych wakacji kochani

Pozdrawiam i całuję Jula :*

niedziela, 7 czerwca 2015

OGŁOSZENIE!!!

Wiem kochani że dawno nie było rozdziału, ale nad robię to. Obiecałam wam i przepraszam rozdział 31 pojawi się po wystawieniu ocen, bo nie będę już musiała się starać. te dwa tygodnie miałam sprawdziany, wyjazdy i poprawianie ocen. 11 czerwca mam wystawienie więc do 15 będzie rozdział. Kocham was i całuje Jula :* :(

poniedziałek, 11 maja 2015

Rozdział 30 - "Obudziłam się wtulona w Marco"

(...)
- Trenerze jutro ? - szepnęłam mu do ucha.
- Tak Lena wszystko już gotowe nie martw się o nic - również szepnął.
- Mógłby pan załatwić jakąś dziwkę dla Auby - wyszczerzyłam się, a ten przytaknął.
(...)
Wszyscy wyszli. Poszłam do pokoju. Wyjęłam laptopa z walizki i napisałam do taty na skype, bo właśnie był dostępny, a ten do mnie zadzwonił.
- Hej tatusiu - uśmiechnęłam się.
- Hej córeczko. Jak tam u was? - zapytał.
- Bardzo dobrze. Mam pokój z Mają, Zuza ma z Julką. Mamy największy pokój. Właśnie wygrałam z Aubameyang'iem dwa mecze w fifę. Grałam dzisiaj mały meczyk na treningu dziewczyny na chłopaków i strzeliłam 2 bramki i wygrałyśmy. Poznałam super fanów. Pamiętasz Tomka z Warty? - spytałam.
- Tego co tak dużo u nas w domu przebywał jak byłem w Gorzowie? - odwzajemnił pytanie, a ja przytaknęłam.
- Chciał się powiesić... Podobam mu się, ale on wie że kocham Marco i stwierdził że nie ma dla kogo żyć, ale w ostateczności udało się go powstrzymać - spuściłam głowę.
- Z jednej strony źle że chciał to zrobić, a z drugiej super, bo tego nie zrobił - oznajmił.
- A jak tam z Marco ? - zapytał.
- Bardzo dobrze. Jutro organizujemy dla niego imprezę niespodziankę żeby chodź trochę się uśmiechnął, bo kontuzja go przybiła, a ja też chce mu się jakoś odwdzięczyć za te urodziny i za to że zawsze po wypadkach był ze mną. Pokażę ci coś - powiedziałam i zaczęłam szukać filmiku jak budzę Marco w swoim iPhone.
Gdy pokazałam go tacie nie mógł opanować śmiechu, a mój tata rzadko się śmieje. Uśmiecha się często, ale jego śmiechu już dawno nie słyszałam.
- Ale go nabraliście - mówił gdy już przywołał się do porządku.
- Był zły, ale powiedział że na mnie nie umie - wyszczerzyłam się i do pokoju weszła Zuza.
- Z kim rozmawiasz ? - podeszła do mnie.
- Hej córeczko - pomachał jej tata.
- Cześć tatusiu - odpowiedziała.
- To ja was zostawię. Pogadajcie sobie, a ja idę na chwilę do Marco - odparłam i wyszłam z pokoju.
Powędrowałam na górę i zapukałam do drzwi.
- Proszę! - usłyszałam głos Erik'a.
Weszłam.
- Hej chłopaki. Gdzie mój chłopak ? - zaśmiałam się z mojego powtórzenia.
- Kąpie się - oznajmił siedzący na łóżku i przeglądający coś na laptopie Auba.
- Hej słońce - wyszedł mój chłopak i pocałował mnie w policzek.
- Ubrał byś się - popatrzyłam na niego, bo miał na sobie tylko ręcznik owinięty wokół pasa.
- Nie podoba ci się to ? - szepnął mi do ucha, a ja momentalnie się uśmiechnęłam.
- Ekhem - odchrząknął Erik.
- Ubierz się, bo jak nie to wychodzę - skrzyżowałam ręce.
- Miłej drogi kochanie - wyszczerzył swoje śnieżno białe zęby Reus.
- Aha ? - podniosłam brew do góry.
- Zaraz wracam - wziął ubrania z walizki i wszedł z powrotem do łazienki.
- Patrz jak na niego działasz - zaśmiał się Aubameyang.
- Ktoś w tym związku musi mieć władzę - odparłam z ironią.
- Ale ty jej na pewno nie masz - krzyknął z łazienki Reus.
- Reus! Mówiłeś coś ? - spytałam.
- Że mam najpiękniejszą dziewczynę pod słońcem - wyszedł z łazienki wycierając włosy ręcznikiem.
- Tak myślałam - znów powiedziałam z ironią.
- Jesteś jeszcze piękniejsza jak się złościsz - pocałował mnie w czoło i objął wokół pasa.
- Co ty się tak podlizujesz? Chcesz czegoś ? - przygryzłam dolną wargę, bo wiedziałam że go to podnieca.
- Lena przestań - pogroził mi Marco.
- A co ja robię ? - jeszcze bardziej zacisnęłam wargę.
- Grabisz sobie maleńka - uśmiechnął się cwaniacko.
- Dobra ja idę do Zuzki. Wrócę za 20 lub 30 minut - powiedział Erik.
- Durm chyba to nie jest dobry pomysł. Rozmawia z tatą, bo weszła jak rozmawiałam to ją z tatą zostawiłam - uprzedziłam go.
- To idę do Marcel'a - złapał ponownie za klamkę.
- To czekaj idę z tobą - zerwał się z łóżka Auba i wyszli.
- Zostaliśmy sami, a ty mi coś obiecałaś - pocałował mnie w szyję.
- A później ci powiedziałam że jutro - popatrzyłam mu prosto w oczy i od razu zaczęłam żałować.
Podszedł do drzwi i je zamknął.
- Panie Reus chciałabym wrócić do siebie do pokoju - chciałam wyjść, ale zagrodził mi drzwi.
- Co byś chciał w zamian za wypuszczenie mnie stąd ? - spojrzałam na niego.
- Buzi - pokazał na swoje usta.
Podeszłam do niego i złożyłam delikatny pocałunek na jego ustach. On złapał mnie w pasie i przyciągnął mocno do siebie.

*W pokoju dziewczyn (oczami Zuzi)*

- Hej dziewczyny - wszedł Erik z Aubą.
- Hej, a gdzie Lena ? - zapytałam.
- Zostawiliśmy ich samych, bo bardzo siebie potrzebowali i nie mamy gdzie spać - odpowiedział mi Aubameyang.
- Ja mogę iść do Mai, a Erik będzie spać z Zuzą. Tobie zostaje kanapa - odparła Julka.
- Nie wróci na noc? - zaśmiała się Maja.
- Nie wiadomo. Jak wróci to pójdziemy do siebie, ale jak nie to nie mamy gdzie spać - oznajmił Durm.
- Ja obstawiam że nie wróci - wypalił Auba. 
- Moim zdaniem też - powiedziała Majka.
- A założymy się że pierwszy będę znał szczegóły ? - śmiał się Auba i wiedziałam że nie wróży to nic dobrego, bo Majka kocha zakłady.
- Ja będę znała pierwsza szczegóły. Chłopcy się z takiego czegoś trudniej spowiadają, a Lena powie mi od razu - wyciągnęła do niego rękę, a on ją uścisnął.
- Własnie chłopaki mówią częściej kogo przelecieli i lepiej im się o tym mówi - wymądrzał się Pierre.

*Pokój Marco (oczami Leny)*

Bałam się. Wiedziałam że z nim nic mi się nie stanie, ale bałam się niesamowicie, bo nie patrząc na to miał być to mój pierwszy raz. Marco wpatrywał się w moje oczy, a ja powoli się rozpływałam.
- Marco boję się - spuściłam głowę.
- Ze mną nie masz czego się bać skarbie. Jeśli tego nie chcesz powiedź - podniósł moją brodę i delikatnie musnął moje usta.
- Oczywiście że chce tego, a jeszcze bardziej z tobą, ale to mój pierwszy raz dlatego się boję - złapałam go mocno za rękę, a on wbił się w moje usta.
Całował mnie delikatnie z czasem nasze pocałunki stawały się bardziej namiętne, ale on dalej był delikatny. Jego ręce błądziły po moich plecach. Zaczął całować moją szyję. Ściągnął moją koszulkę, a ja jego. Czułam się dziwnie stojąc przed nim w samym staniku. Obejrzał moje ciało z góry na dół czułam że się rumienię.
- Widziałem cię już w stroju kąpielowym więc nie wstydź się. Masz piękne ciało - pocałował mnie.
Znów zszedł na szyję i zaczął zjeżdżać niżej. Jego usta muskały mój brzuch. Wziął mnie na ręce i posadził na łóżku. Zaczął ściągać moje spodnie, a później swoje. Poczułam się śmielej. Wstałam, zarzuciłam ręce na jego szyję i pocałowałam go jak najlepiej umiałam. On mnie położył na łóżku i znalazł się nade mną. Możecie sobie wyobrazić co się działo później. 

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

30 lipca
Obudziłam się wtulona w Marco. Dobrze pamiętałam co się stało. Dziwiło mnie że Auba i Erik nie wrócili. Może wiedzieli co się będzie działo, a może weszli jak już spaliśmy albo usłyszeli jakieś krzyki. Na myśl o tym ostatnim przeraziłam się. Wyszłam z łóżka ubrałam się i poszłam do siebie do pokoju. Na kanapie spał Aubameyang u mnie w pokoju Maja i Julka, a w pokoju naprzeciwko Zuza z Erik'iem. Wyszłam z pokoju i poszłam pobiegać. Wyciszyłam telefon. Gdy już dobiegłam do parku gdzie spotkałam Marcos'a usiadłam na ławce i zaczęłam myśleć.
- Ty na pewno tego chciałaś wczoraj? A może to nieodpowiedni moment był - myślałam.
- Czasu nie cofnę - powiedziałam cicho.
- Lena to była dobra decyzja. Niebawem spotka cię coś pięknego i cudownego tylko nie możesz się zamartwiać tym że to było złe - odezwała się moja podświadomość.
- Dziękuję że jesteś - oznajmiłam i wyjęłam telefon.
Dzwonił Marco nie zdążyłam odebrać, ale było to 4 nieodebrane od niego połączenie. Postanowiłam że się z nim podroczę i udam że to co się wczoraj stało nie powinno się stać. Znów zadzwonił. Odebrałam.
- Lena skarbie już się martwiłem. Gdzie jesteś ? - zapytał spokojnie.
- Nie pamiętasz wczoraj? To nie powinno mieć miejsca. Daj mi to przemyśleć. Nie, nie zrywam z tobą tylko daj mi czas na oswojenie się z myślą że nie jestem już dziewicą - wybuchnęłam płaczem i się rozłączyłam. 
Więcej nie dzwonił. Byłam z siebie zadowolona. Powiedziałam w sumie to co myślałam. Może oprócz słów że nie powinno mieć to miejsca. Chciałam być teraz sama. 10 minut później wszedł do parku obróciłam głowę. Usiadł na pierwszej ławce przy wejściu do parku.
- Jak ma mogłem jej to zrobić - uderzył ręką w ławkę.
- Mogłem poczekać aż będzie gotowa, a ja o tym nie pomyślałem. Nie chciałem jej zranić. Ona jest dla mnie wszystkim - zaczął płakać.
Nie wytrzymałam. Podeszłam do niego, usiadłam obok i go przytuliłam. Podniósł głowę, a jego oczy wyskoczyły na wierzch.
- Lena co ty tu robisz? - zdziwił się.
- Zawsze tu przychodzę jak mi jest smutno. Nie jestem na ciebie zła. To prawda chciałam to przemyśleć, ale nie żałuję że to się stało. Ja tylko chciałam się z tobą podroczyć - pocałowałam go.
- Nie rób mi tego więcej proszę. Nie wiesz jak się martwiłem - powiedział po pocałunku.
- Wiem skarbie wiem - złapałam go za rękę i poszliśmy do hotelu.
W drodze zadzwoniła Maja. Odebrałam.
- Co jest Maja? - zapytałam.
- Gdzie jesteście? I powiedz Marco żeby nic nie mówił Aubie co się działo wczoraj między wami, bo założyłam się z nim że pierwsza będę znać szczegóły. Wracajcie szybko pa - posłała mi buziaka i się rozłączyła.
- Marco wiesz coś o tym że Aubameyang i Majka założyli się o to kto pierwszy będzie wiedział szczegóły tego co się działo w nocy między nami ? Nie mówmy im nic podroczmy się z nimi - zaśmiałam się, a Reus przytaknął.
Wróciliśmy do hotelu na godzinę 9:00 Wszyscy już byli na dole i czekali na trenerów. Marco poszedł do chłopaków a do mnie podleciały dziewczyny.
- Opowiadaj! - krzyknęły delikatnie.
- Wy byście chciały wszystko wiedzieć. To zostanie między mną, a Marco, a jeśli będziecie chcieli się dowiedzieć to na pewno nie szybko - uśmiechnęłam się.
Podszedł mój chłopak przywitał się z dziewczynami i razem weszliśmy na stołówkę. Zjedliśmy śniadanie i zbiórkę mieliśmy o godzinie 10. Każdy poszedł do swojego pokoju, a mnie zatrzymał trener.
- Lena pamiętaj że dzisiaj o 19 na stołówce. Przypomnij dziewczyną - powiedział i poszedł do siebie.
Ja także udałam się do swojego pokoju. Umyłam się, przebrałam w to i spakowałam torbę na trening. Zeszłam na dół gdzie były już dziewczyny.
- Nasz dres - zaśmiała się Zuza.
- Może lubię - wyszczerzyłam się.
O 10 wszyscy byli na dole i pojechaliśmy na trening. Weszłam do szatni przypomniałam laską o imprezie. Wychodząc zauważyłam że Marco podąża na murawę więc poszłam do szatni chłopców i przypomniałam im o imprezie dla Reus'a. Wchodząc na murawę zobaczyłam mojego chłopaka siedzącego na murawie. Podeszłam do niego i położyłam rękę na jego ramieniu. Momentalnie się odwrócił.
- A to tylko ty - odwrócił głowę w stronę bramek.
- Spodziewałeś się kogoś innego ? - zapytałam.
- Nie. Siadaj - pokazał na miejsce obok niego, a ja usiadłam.
- Wiesz bolało mnie wczoraj jak patrzyłem jak grałaś. Nie zrozum mnie źle, bo jesteś świetna, ale chciałbym też grać razem z tobą. Wygrywać i przegrywać pojedynki o piłkę. Strzelać bramki i dedykować je tobie. Chciałbym już grać z chłopakami. Brakuje mi tego - spuścił głowę.
- Nie martw się. Wrócisz do nas i to jeszcze silniejszy. Nie raz będę przegrywała z tobą. Będziemy trenować razem - odrzekłam.
- Czekamy na ciebie stary - usiadł obok niego Auba, a ja się uśmiechnęłam i wstałam.
Chłopcy też się podnieśli i poszliśmy na zbiórkę. Trening minął tak jak nasz pierwszy tu czyli cały czas biegałam z Marco i Kubą. 

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeśli zostaliście ze mną to was podziwiam. Rozdział jest krótki, ale moim zdaniem z emocjami (to co się wydarzyło w nocy między Marco i Leną) wracając do was. Mnie denerwuje jak czytam bloga a tu nagle się urywa, a jak to czytacie to musicie usłyszeć brawa które wam bije. Dziękuję dziękuję

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
BVB awansowało do finału Pucharu Niemiec wygrywając w półfinale z Bayernem 3:1 (1:0,1:1) i karne 2:0

Pozdrawiam i całuję najwytrwalszych Jula :*