Pożegnaliśmy się i umówiliśmy że jutro mnie odwiozą na lotnisko, a Dawid pojedzie z nami. Gdy przyszłam z Kwiatem do domu poszłam się umyć, przebrałam się i zasnęłam z telefonem w ręku czytając SMSy z Marco....
(...)
Obudziłam się o 11:00. Słońce wbijało mi promienie do pokoju. Poszłam do kuchni gdzie już był Dawid.
- Hejka - uśmiechnęłam się.
- Pierwszy raz odkąd tu jesteś widzę cię tak szczęśliwą. Cieszysz się że wyjeżdżasz? - zapytał Kwiat.
- Z jednej strony tak z drugiej nie. Cieszę się, bo się stęskniłam i chce już trenować i grać, a nie cieszę się, bo zostawiam ciebie, Kubę i Edytę, a do tego zobaczę Marco - zmieszałam się.
Zjedliśmy jajecznicę. Był to specjał mojego przyjaciela. Później Kwiatkowski pomógł mi się spakować. Spakowaliśmy się do walizki którą wczoraj kupiliśmy. Gdy skończyliśmy zjedliśmy obiad, a raczej chińszczyznę którą Dawid zamówił. O 13:30 pod nasz blok przyjechał Kuba z Edytą. Przywitałam się z nimi. Zapakowaliśmy walizkę i pojechaliśmy na lotnisko. Porobiliśmy ostatnie zdjęcia. Pożegnaliśmy się i poproszono mnie na odprawę. Do samego końca byli ze mną i mi machali. Aż uroniłam kilka łez z Dawidem się bardziej zżyłam, a do tego poznałam super osoby. Lot zleciał mi miło. Wyszłam z samolotu. Wzięłam bagaż i wyszłam. Od razu zauważyłam dziewczyny i trenera, które mnie też zauważyły, podbiegły i mocno przytuliły.
- Hehe nie tak mocno. Udusicie mnie - śmiałam się.
- Wróciła nasza szczęśliwa 11 - zwrócił się trener gdy się już z nim witałam.
- Szczęśliwa nie do końca, ale chce go zobaczyć - zmieszałam się.
- Wezmę ci walizkę - wzięła ją ode mnie Zuza.
Wyszliśmy z lotniska i czekał tam na nas tłum ludzi.
- NIESPODZIANKAAA!! - krzyknęli.
Stałam zdezorientowana. Nagle z tłumu wyjechał Marco na białym koniu.
- Nie wiem jak mogłaś myśleć że cię zdradziłem. Chcieliśmy zobaczyć jak bardzo ci na mnie zależy. Jak szybko wrócisz. Nie zdradziłem cię. Tym bardziej nie z Amandą. Już wiem że to ty jesteś tą moją księżniczką. Więc ja będę twoim księciem na białym koniu - zszedł z konia i ukląkł przede mną.
- Lena skarbie czy wyjdziesz za mnie? - popatrzył mi prosto w oczy.
- Niby zrobiłeś mi straszne świństwo kłamiąc w takiej sprawie zdrady, ale TAAAAAAKK! - krzyknęłam.
Założył mi pierścionek na palec i pocałował. Brakowało mi strasznie jego ust. Nie da się opisać słowami tego jaka byłam szczęśliwa. Wziął mnie na ręce i posadził na koniu na którym jechaliśmy do hotelu. Czułam się ważna dla kogoś. Miałam chęć do życia. Moje oświadczyny wyglądały lepiej niż sobie je wyobraziłam. Pod hotelem ściągnął mnie z konia i przywitałam się ze wszystkimi.
- Gdy słyszałem twój sen postanowiłem wykorzystać sytuację. Wszyscy wiedzieli o moim planie. Bardzo dobrze wszystkim wychodziło wkręcanie. Nie wiem jak mogłaś pomyśleć że cię zdradziłem, a do tego z Amandą ? Nie chcę nawet na nią patrzyć. A nie pomyślałaś kiedy miałem cię zdradzić. Odkąd cię poznałem, sam na żadnej imprezie nie byłem, a Amandę poznałem dzięki tobie więc kochanie pomyśl czasami hahaha. Dobrze że wróciłaś - przytulił się do mnie.
Nie chciałam nic mówić. Miał rację nie pomyślałam o tym w ten sposób.
- Też mi ciebie brakowało - wtuliłam się najmocniej jak umiałam.
Przeglądałam pierścionek który znajdował się na moim palcu.
- Podoba ci się ? - przytulił mnie od tyłu Marco.
Dawno nikt mnie tak nie przytulił więc lekko się wzdrygnęłam.
- Tak, jest piękny - uśmiechnęłam się do siebie.
Otworzyłam na telefonie aplikacje której dawno nie używałam. Dodałam zdjęcie na snapchata i dodałam emotikony serduszek. Byłam najszczęśliwsza na świecie, ale to za szybko się działo.
- Nie myślisz Marco że to dzieje się za szybko? Ja dopiero niedawno skończyłam 18 lat mam studia kocham cię, ale nie uważasz że to się dzieje ze szybko? - powtórzyłam pytanie.
- Kto powiedział że po zaręczynach trzeba od razu planować ślub? poczekamy z dwa, trzy, cztery lata jeśli chcesz, a tak na marginesie. Wszystkiego najlepszego z okazji naszej miesięcznicy - wyszczerzył swoje śnieżno białe zęby i podał mi bukiet białych róż.
No tak dzisiaj był 6 sierpnia więc mijała nasza miesięcznica. Jak on to dobrze wykalkulował. No, ale po miesiącu chodzenia mi się oświadczył było to dziwne. Była godzina 18:00.
- To co jedziemy na trening? - powiedział trener, a ja poruszyłam energicznie głową na co się zaśmiał.
- Brakowało nam ciebie - objął mnie ramieniem i się uśmiechnął.
- Mi was też - wtuliłam się w niego.
- Mam nadzieję że jesteś gotowa na jutrzejszy sparing? - zapytał.
- Jestem. Przed wczoraj byłam na treningu Legii Warszawy, bo taki Kuba mnie zaprosił więc coś tam trenowałam - odparłam.
- Wiem widziałem zdjęcia na twoim profilu. Legia dodała zdjęcia z treningu i cię oznaczyła, a do tego piłkarze Warszawscy też pododawali zdjęcia z tobą - byłam zdziwiona tym co powiedział, ale się uśmiechnęłam.
Zadzwonił mój telefon.
- Wiedziałem że wszystko będzie dobrze. Szczęścia gołąbeczki. Jak tylko wrócicie do Dortmundu przyjeżdżam do was - krzyknął mi Dawid do słuchawki.
- Hahaha Dawid dziękujemy - posłałam mu buziaka.
- A teraz idę się spakować bo jadę na trening. Pa - pożegnałam się i rozłączyłam.
Poszłam na górę spakować rzeczy. Gotowa zeszłam na dół gdzie byli już wszyscy.
- Nigdy więcej mnie tak nie strasz idioto - przytuliłam się do mojego narzeczonego.
Jak to ładnie brzmi. Narzeczony hmmm...
- Przepraszam skarbie, ale chciałem ci niespodziankę zrobić. Chciałem żeby te oświadczyny nie były zwyczajne i dałaś mi taką okazje to zrobiłem haha - zaśmiał się i pocałował mnie w czubek głowy.
- Ale pieniądze za naprawę telefonu musisz oddać Dawidowi - uśmiechnęłam się głupio.
- Rozwaliłaś telefon? - zadziwił się.
- Tak po tym SMS-ie rzuciłam nim o ziemię - wyszczerzyłam moje śnieżno-białe zęby.
- Są wszyscy? To jedziemy? Zostało nam 6 dni obozu - krzyknął trener.
- Determinacja laski, bo jutro mamy sparing - klasnęłam w dłonie.
- A my to co? - popatrzył się na mnie Marco.
- Wy też grubasy - posłałam mu buziaka.
Pojechaliśmy na boisko treningowe. Przed nim stali kibice z wielkim napisem "Willkommen zuruck Lena". Oczywiście zrobiłam zdjęcie na snap'a i weszłam do szatni. Przebrałam się i wybiegłam na boisko. Brakowało mi tego właśnie boiska.
- I tak się czujesz znowu wśród nas? - uśmiechnęła się do mnie Majka.
- Najlepiej na świecie - wyszczerzyłam zęby.
Trening minął nam bardzo szybko. W dobrych humorach wróciliśmy do hotelu, zjedliśmy kolacje i każdy poszedł do siebie. Pożegnałam się z Marco i weszłam do naszego "apartamentu". Rzuciłam się na kanapę i włączyłam jakiś film. Chwile później przyszły dziewczyny i dołączyło do mnie.
- Opowiadaj jak było w Polsce - zaśmiała się Zuza.
- Dawid od razu mnie przyjął. Kupił ubrania, zapłacił za naprawę telefonu. Codziennie płakałam. Poznałam Edytę i Kubą którzy są mega sympatyczni i od razu się z nimi zakolegowałam. Miałam trening z Legią Warszawą, bo jak szłam Kuba mnie potrącił poznał i zaproponował trening. I co ja mogę więcej wam powiedzieć. Cieszę się że jestem znowu z wami, a jutro musimy wygrać - przytuliłam wszystkie.
Gdy film się skończył poszłam do siebie do pokoju. Wypakowałam walizkę z Polski i włączyłam laptopa i zadzwoniłam na skypie do taty. Odebrał. Opowiedziałam mu wszystko co się działo. Był zszokowany. Po 2 godzinnej rozmowie pożegnaliśmy się. Zeszłam do dziewczyn, ale ich nie było. Nie martwiłam się o nie tylko wróciłam do siebie do góry. Ukąpałam się, ubrałam piżamę i położyłam do łóżka. Nawet nie zauważyłam kiedy usnęłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Obudziłam się w objęciach mojego chłopaka. Nie wiem jak on się tu znalazł, ale nie powiem było miło. Zdziwiło mnie gdzie jest Majka z którą dzielę ten pokój.Popatrzyłam na zegarek który wskazywał godzinę 8:00 czyli mam godzinę żeby się ogarnąć i zejść na śniadanie. Postanowiłam jednak poleżeć jeszcze w objęciach mojego narzeczonego.
- Hej skarbie - podniósł się i pocałował mnie w policzek.
- Hej kochanie - uśmiechnęłam się do niego.
- Co ty tu robisz? - zadałam pytanie.
- Wszyscy poszli na imprezę. No znaczy kilka osób zostało, a nikt ci nie powiedział że idą, bo wiedzieli że jesteś zmęczona więc ja też nie poszedłem i przyszedłem do ciebie, ale ty już spałaś - wyszczerzył się.
- Dziękuje - pocałowałam go.
- A teraz jeśli ci to nie przeszkadza to się przebiorę, bo dzisiaj mam mecz - uśmiechnęłam się do siebie.
- Wy macie mecz dopiero o 17:00 my mamy o 14:00 - powiedział.
- Ale muszę się ubrać i chce mieć już wszystko spakowane, a do tego za godzinę jest śniadanie w piżamie nie zejdę - zaśmiałam się.
- Jak się cieszę że znów się uśmiechasz - pocałował mnie w policzek.
- Mogę tak iść? - spytałam.
- Ale na mecz? - odpowiedział pytaniem.
- Nie. Na mecz pójdę w tym - pokazałam mu zestaw.
- Teraz możesz, a na mecz też możesz tak iść. Będziesz wyglądała ślicznie - uśmiechnął się.
Poszłam się przebrać, a jak wyszłam Marco już nie było. Pomyślałam że pewnie poszedł się przebrać.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nic się nie dzieje. Rozdział krótki, ale chce wam go dać, bo on wyjaśnia "zdradę" Marco
Dziękuję tym o zostali. Kocham was :*

W końcu dodałaś *.*
OdpowiedzUsuń