Strony

Muzyka

czwartek, 19 lutego 2015

Rozdział 26 - "Coś ci nie pasuję?"

(...)
- Dziękuję kochanie - pocałowałam go.
- A teraz idziesz sprzątać - uśmiechnęłam się do niego, a sama poszłam do łazienki.
Gdy już się umyłam i ubrałam w piżamę jego jeszcze nie było. Za to dzwonił jego telefon. 
(...)
Numer zastrzeżony. Odebrałam.
- Halo ? - powiedziałam do słuchawki.
- Znasz Oliver'a Kirch'a ? - zapytał damski nieznany głos.
- Tak - odparłam.
- Twoja tak zwana dziewczyna całowała się z nim i mam nawet zdjęcia. Jeśli chcesz je zobaczyć to po powrocie z obozu byśmy się umówili - wciskała mi to samo co ten facet.
- Zadzwoń za dwa tygodnie to zobaczę czy będę miał czas - od powiedziałam w jego imieniu.
- Dobra - rozłączyła się. 
Myślałam nad tym. W tej chwili do pokoju wszedł Marco. 
- Po co ci mój telefon ? - zmierzył mnie wzrokiem.
- Dzwonił numer zastrzeżony. Powiedział "tobie" to samo co mi ten facet. Tylko że teraz mówił kobieta. Powiedziała że zdradziłam cię z Oliver'em Kirch'em, a to jest najgłupsze kłamstwo jakie słyszałam. Coś mi tu nie pasuje. Pytała kiedy się umówicie żeby zobaczyć zdjęcia jak się z nim całuję tak samo powiedział mi ten gość tylko że twoje zdjęcia z Amandą. Umówiłam się z nim za 2 tygodnie o 13 koło Starbucks'a. Zgłosimy to na policję i wtedy gdy pójdę się z nim spotkać będą w pobliżu, bo wydaje mi się że będzie nieprzyjemnie - skrzywiłam się.
Marco patrzył na mnie zaskoczony. 
- Lepiej będzie jak poprosimy o to mojego kolegę - wziął mi telefon i wybrał numer.
- Hej stary jest sprawa... Nie żadne takie...No bo dzwoniła jakaś kobieta do mnie i powiedział że Lena mnie zdradziła tak samo do Leny dzwonił jakiś facet i powiedział że ja ją zdradziłem. Lena się z nim umówiła za 2 tygodnie czyli po powrocie do Dortmundu z obozu.... O 13 pod Starbucks'em. Ja ci jeszcze przypomną...Tak bardzo bym cię prosił...Dzięki stary...No cześć - zakończył rozmowę.
- Pójdziesz z nim na spotkanie, a my będziemy w pobliżu - zwrócił się do mnie.
- Kocham cię - wskoczyłam mu na szyję.
- Ja ciebie też - pocałował mnie w czoło.
- Teraz idziesz się kąpać, a ja tu czekam na ciebie - puściłam mu oczko, a ten zniknął za drzwiami łazienki.
Położyłam się na jego łóżku i myślałam kto chciał żebym mu uwierzyła. Zaczynało mnie to denerwować więc wzięłam telefon i weszłam na facebook'a. Strasznie dużo ludzi zaczęło się "jarać" tym snapchat'em więc postanowiłam że sobie też założę. Ściągnęłam go sobie. Ustawiłam nazwę oraz hasło i weszłam. Nie było to trudne w obsłudze. Weszłam na moją stronkę na facebook'u i napisałam posta "Dużo osób z mojego otoczenia "jara" się snapchat'em więc postanowiłam też go sobie założyć. Będę akceptować tylko osoby które znam, ale możecie mnie zaprosić żeby widzieć moje My Story, bo tam będę często dodawać zdjęcia. Moja nazwa to : len.11. Dziękuję wszystkim którzy przyszli przed meczem i po meczu dzisiaj do mnie i mówili mi miłe słowa. To zdjęcie zrobiła jedna z tych osób, a mianowicie Amelia. Buziaczki :*" i dodałam zdjęcie jak się całuję z Marco które zrobiła właśnie Amelia. W tym momencie mój telefon został z bombardowany zaproszeniami na tak znanego "snap'a". Zrobiłam zdjęcie i podpisałam. "Dobranoc misie jutro wyjazd :*" i w tym momencie Marco wyszedł z łazienki.
- Co moja ślicznotka robi ? - zapytał całując mnie w policzek.
- Ogarniam snapchat'a - zaśmiałam się.
- Ooo zróbmy sobie zdjęcie - wziął mi telefon.
Przytuliłam się do niego, a on zrobił zdjęcie z podpisem "My love ♥" i dodał na My Story. 
- Marco jestem zmęczona - popatrzyłam na niego.
- To idziemy spać, bo jutro o 9:00 jedziemy - oddał mi telefon i przykrył się kołdrą.
Wyłączyłam WiFi oraz snap'a i położyłam telefon na szafce nocnej.
- Dobranoc - wtuliłam się w jego tors.
- Dobranoc słońce - pocałował mnie w czubek głowy.

------------------------------------------------------------------------------------------
28 lipca
Wstałam. Dzisiaj miałam zacząć swoje pierwsze treningi. Byłam bardzo zadowolona. Marco już nie było obok mnie. Popatrzyłam na zegarek na którym widniała godzina 7:30. Zdziwiłam się że wstałam tak wcześnie. Zeszłam na dół. Mój chłopak stał w kuchni i coś gotował. Podeszłam po cichu i przytuliłam się do niego. On się odwrócił, podniósł mnie i pocałował. 
- Witam ślicznotko - trzymał mnie i byłam zmuszona zaplątać swoje nogi o jego biodra.
- Cześć misiaczku. Co pysznego gotujesz ? - uśmiechnęłam się.
- Zdrowe śniadanie dla mojego skarba - postawił mnie na ziemi.
Więcej nie pytałam. Usiadłam przy stole i czekałam. Śniadanie zjedliśmy w ciszy. Gdy Marco pozmywał udaliśmy się na górę. Ja wzięłam kosmetyki i ubranie które przygotowałam wczoraj i udałam się do łazienki w sypialni Reus'a, a Niemiec poszedł do łazienki na korytarzu. Włosy związałam w luźnego warkocza, zrobiłam sobie kreski, a usta przejechałam czerwoną szminkę. Ubrałam to co miałam ubrać i czekałam na Marco który przyszedł zaraz po mnie. Była godzina 8:20 więc postanowiliśmy że zamówimy taksówkę na 8:40, bo od Reus'a tyle się jedzie na SIP. Zeszliśmy na dół z walizkami.
- Marco może zagramy 15 minutowy mecz w fife - popatrzyłam błagalnym wzrokiem na niego.
- Możemy zagrać - włączył fifę.
Podał mi pada. Wybraliśmy drużyny ja grałam Legią Warszawą, a on Borussią Dortmund. Oczywiście był remis na którym przystaliśmy.
- Dobra gra. Widzę że trochę straciłaś przez tą kontuzję - podał mi rękę.
- Inaczej byś nie zremisował - wytknęłam mu język.
Wzięliśmy nasze walizki. Marco zamknął dom i czekaliśmy na taksówkę która kilka chwil później przyjechała. Wsiedliśmy do niej, a ona zawiozła nas pod Signal Iduna Park gdzie było już parę zawodników, zawodniczek i bardzo dużo kibiców. Marco swoją torbę przyczepił do walizki i wziął jedną moją, a ja to samo zrobiłam ze swoją torbą i walizką. 
- Cześć dziewczyny. Jesteśmy razem w pokoju prawda ? - pocałowałam je w policzek na przywitanie.
- Jasne że tak, ale ty nie chcesz być z Marco ? - popatrzyła Maja na Reus'a który witał się z kolegami.
- Z nim będę spędzać cały dzień, a chociaż wieczorem chciałabym pobyć z wami i pogadać, bo trochę mi tego brakuje - uśmiechnęłam się.
- Hej tatusiu - pocałowałam go w policzek.
- Witaj córeczko. Jak się spało ? - zapytał.
- Bardzo dobrze - odparłam z uśmiechem.
Podszedł do nas Marco podał rękę mojemu tacie, a dziewczynom powiedział cześć. Cała nasza czwórka włożyła walizki do autokaru. Do 9:00 wszyscy byli już pod stadionem.
- Hej - podeszłam i pocałowałam w policzek Julię z którą się nie widziałam bardzo dawno.
- Cześć. Opowiadaj co tam u ciebie ? Nie widziałyśmy się całą wieczność - przytuliła mnie.
- W końcu będę mogła grać więcej chyba mówić nie trzeba haha, a co u ciebie ? - zaśmiałam się.
- U mnie też dobrze. Jestem z Leo - wyszczerzyła zęby.
- Leonardo ? Maja wie ? - zdziwiłam się.
- Tak tak wie. Nie jest zła z tego powodu - nie traciła entuzjazmu.
- Marco ilu osobowe są pokoje ? - zwróciłam się do Niemca który rozmawiał z kolegami.
- 2, 3, 4, a czemu pytasz ? - odwrócił się do mnie.
- Nie ważne - odparłam.
- Ej laski chodźcie tu - zawołałam Maję i Zuzę. 
- Co jest ? - spytały chórem.
- Może będziemy w 4 w pokoju co ? - zwróciłam się do nich.
- Pewnie, a są 4 osobowe pokoje ? - zapytała Zuza.
- Marco mówi że są. Zapytajmy trenera - złapałam je ze rękę i zaprowadziłam do trenera.
- Dzień dobry trenerze - przywitałyśmy się.
- Witajcie dziewczyny. Pomóc wam w czymś ? - spytał.
- Są 4 osobowe pokoje ? - zapytałam.
- Tak są. Mam rozumieć że jesteś z Mają, Zuzą i Julią tak ? - zadał pytanie.
- Tak - uśmiechnęłam się.
- A nie chciałaś być z Marco ? - spytał.
- Wie pan z Marco będę robić wszystko, a brakuje mi pogawędek z dziewczynami, a jeśli będę chciała to Marco mnie do siebie przygarnie - zaśmialiśmy się wszyscy.
- No dobra - uśmiechnął się, a my poszłyśmy tam gdzie stałyśmy wcześniej.
- Wszyscy do autokaru - krzyknął Klopp, ale nikt nie zwrócił uwagi.
- Niech pan pozwoli - uśmiechnęłam się do niego.
- WSZYSCY DO AUTOKARU JUŻ ! - wrzasnęłam i wszyscy zaczęli podążać do autokaru.
- Powiedz że pierwsze dziewczyny - powiedział mi na ucho Jurgen.
- EJ STAĆ ! PIERWSZE MAJĄ WEJŚĆ DZIEWCZYNY - wrzasnęłam i udałam się na koniec "kolejki" która teraz składała się tylko z dziewczyn.
- Złość piękności szkodzi skarbie - podszedł do mnie Marco.
- Siedzisz ze mną ? - wypaliłam ni stąd z zowąd.
- Pewnie. Zajmij nam miejsce gdzieś na tyle i powiedz laską że chłopacy siedzą na tyłach - pocałował mnie w policzek.
Dziewczyny weszły i oczywiście zajęły tyły. Amanda i jej ekipa. Dwa siedzenia wcześniej siedziała Zuza sama, a po drugiej stronie Maja z Julką
- Ej dziewczyny chłopcy chcą siedzieć na tyłach - odrzekłam, a one zaczęły schodzić.
- Nie dziewczyny siadajcie. Nie będzie nam jakaś dziunia rozkazywać - wypaliła Amanda,a we mnie się gotowało.
- Nie chcesz mieć problemów to zejdź. CHŁOPCY ZAJĘLI SOBIE TYŁY czego w tym zdaniu nie rozumiesz - warknęłam.
- Ej my tam siedzimy - krzyknął Aubameyang który właśnie wszedł do autokaru.
Wtedy dziewczyny zeszły i poszły na sam przód, a ja usiadłam za Zuzą, a przed tyłami i obok siebie miałam Julię i Maję.
- Nie warto się z nią sprzeczać - odwróciła się do mnie Zuza.
- Wiem, ale Marco mnie prosił żebym przekazała że oni zajęli sobie tyły - odparłam.
- Czemu wy nie siedzicie razem ? - zapytałam Maję i Zuzę.
- Bo Zuza czeka na Erika - wyszczerzyła się Majka.
- No co zapytał czy będziemy siedzieć razem, a ja mu odmówić nie umiem - oburzyła się i do autokaru wsiadł Erik z kijem do selfie.
- Czemu nie włożyłeś tego do walizki ? - spytałam pokazując na kij.
- Nie wiesz że w klubowym autokarze zawsze najwięcej się dzieje ? - zaśmiał się, a obok mnie pojawił się Reus.
- Można ? - wskazał na miejsce obok mnie szczerząc swoje śnieżno-białe zęby.
- Siadaj i nie pajacuj - kręciłam głową.
- To co Erik robimy selfie ? - mój chłopak zwrócił się do towarzysza Zuzy.
- Tak - ten zamocował telefon i wyciągnął kij przed siebie.
Ujęło mnie z Marco, jego z Zuzą, Maję z Julką, całe tyły czyli Aubę, Nuriego, Oliviera, Marcela, Adriana. Po 2 godzinach jazdy chciało mi się spać. Wzięłam od Marco słuchawki założyłam je na uszy, włączyłam ulubioną piosenkę i zapadłam w sen. Obudziła mnie jakaś kłótnia, ale dalej miałam zamknięte oczy.
- Jest postój obudź ją - mówił Auba.
- Tak słodko śpi nie chce jej budzić - oznajmił mój chłopak na co ja momentalnie się uśmiechnęłam.
- Chyba nie musimy jej budzić - odparł Aubameyang i poszedł.
Otworzyłam oczy i była sama w Reus'em w autokarze.
- Cześć słońce - pocałował mnie.
- Hej. Ile już jedziemy ? - zapytałam.
- 3 godziny, a teraz mamy postój idziemy ? - wstał i wyciągnął do mnie rękę.
Złapałam go za rękę i weszliśmy z autobusu.
- Hej Lena jak się spało ? - uśmiechnął się do mnie trener Sammer.
- Bardzo dobrze dziękuję - odpowiedziałam i poszliśmy dalej.
- Robicie sobie z nami zdjęcie ? - krzyknął ktoś obok nas, a był to Erik i jego kij do selfie.
Robili sobie zdjęcie z autobusem w tle.
- A nie lepiej poprosić kogoś żeby zrobił nam zdjęcie ? - zaśmiałam się.
- A to zaraz - wyszczerzył się właściciel kija.
Zrobiliśmy kilka selfie i poprosiliśmy trenera Sammer'a żeby nam zrobił zdjęcie z autokarem. Ustawiliśmy się przy herbie BVB. Erik wziął Zuzę na barana, mnie Marco, a w środku ustawili się Maja, Julka, Auba i Marcel. Gdy już skończyliśmy udaliśmy się na stację na której się zatrzymaliśmy. Kilka piłkarzy robiło sobie już zdjęcia, a my jak weszliśmy to też zostaliśmy o to poproszeni. Gdy już chyba każdy klient stacji i każdy kto tam pracuje mieli zdjęcie kupiłam sobie mrożony owocowy napój. Reus również kupił to samo. Kupiliśmy jeszcze jakieś żelki i wyszliśmy przed budynek. Aubameyang razem z Nurim bawili się na placu zabaw. Koło tego placu była ławeczka więc usiedliśmy z Marco popijając nasze napoje i śmiejąc się z kolegów. Oczywiście zrobiliśmy sobie parę zdjęć i parę chłopakom. Mój chłopak od razu wysłał mi te zdjęcia ja wybrałam jedno jak widać że pijemy kolorowe napoje i dodałam na instagram'a z dopiskiem "Podbijamy Szwajcarię". Włączyłam też snapchata i zrobiłam bardzo podobne zdjęcie z Marco i dałam taki sam dopisek. Chłopcy dalej skakali jak małpy więc ich nagrałam i wrzuciłam na My Story. W pewnym momencie przybiegł Erik w głośniczkiem w którym leciało "Holidays".
- Tańczymy ! - krzyknął.
Popatrzyłam się na Marco. Ten wzruszył ramionami, położył napój na ławce i zaczął tańczyć, a zaraz po Erik'u przyleciała większość kardy i też tańczyli. Zrobiła to samo co Marco i zaczęliśmy skakać po całym placu zabaw. Na chwilę odeszłam i nagrałam całe towarzystwo na snap'a. Bawiliśmy się tak przez może 10 minut, bo Erik nie miał pomysłu na piosenki. Marco popatrzył na godzinę i się zerwał. Złapał mnie za rękę wziął swoje picie ja wzięłam swoje.
- Ej jesteśmy spóźnieni na zbiórkę - krzyknął i wylecieliśmy w placu zabaw, a przed nim czekali na nas trenerzy.
- Przepraszamy bardzo to wina Erik'a - mój chłopak się tłumaczył.
- Macie wakacje dobrze że odpoczywacie, ale trzeba się wziąć do roboty. Do autokaru już - powiedział surowo Klopp.
Pobiegliśmy wszyscy do autokaru i zajęliśmy swoje miejsca.
- Ale musicie przyznać była dobra zabawa - odwrócił się do nas Erik.
- Najlepsza - zaśmiałam się.
- Zaśpiewajmy coś - podrzucił pomysł Auba.
- Helene Fischer - przytaknął Reus.
I tak Erik włączył "Atemlos durch die Nacht" oczywiście tak się wciągnęłam w tego snapchat'a że nagrałam ich jak śpiewali refren. Ja z dziewczynami słyszałyśmy to tylko w Berlinie jak byłyśmy z chłopakami, ale tekstu nie znałyśmy i śmiałyśmy się z nich. Po nagraniu ich na snap'a włączyłam normalne nagrywanie i pół piosenki miałam na karcie pamięci.
- Teraz Justina Bieber'a - zaproponował mój luby.
- Baby - zaśmiałam się i własnie to włączył Erik.
Znów śpiewali, ale tym razem my razem z nimi. I tak każdy fragment piosenki który śpiewaliśmy leciał na aplikację pod nazwą snapchat. Tak zleciała nam kolejna godzina. Jeszcze 3 godziny jazdy. Znów wzięłam słuchawki Marco.
- Ty spać idziesz ? - zapytał mnie.
- Tak, bo jeszcze jest 3 godziny jazdy co ja robić będę - popatrzyłam na niego.
- Nie idź spać zaraz będą historie z życia wzięte opowiadane jak zawsze pewnie - uśmiechnął się do mnie, a ja oddałam mu słuchawki.
- Ej a wiecie jaki przypał ostatnio zaliczyłem ? - odezwał się Auba, a Marco tylko się do mnie uśmiechnął.
- No opowiadaj. Gorszy od tego z Zuzą ? - spojrzałam na niego.
Nie odpowiedział tylko zmierzył mnie wzrokiem i zaczął opowiadać. Każdy tak opowiadał i przyszedł czas na mnie. Nie przypominałam sobie żadnego przypału.
- Nie mam żadnego przypału chyba - odparłam.
- To opowiedz jak było w Polsce ostatnio - powiedziała Julka.
Wtedy przed oczami pojawił mi się Tomek który wyznał mi miłość podczas przerwy w meczu i moja niefortunna 2 połowa.
- W Warszawie byłam 3 dni i w każdy dzień robiliśmy to samo czyli spaliśmy do 12, szliśmy na obiad, zwiedzaliśmy, później kolacja, jakaś impreza i znów to samo - uśmiechnęłam się krzywo.
- Z tego co wiem byliście jeszcze w Gorzowie - dodała Maja.
- No tak. Spędziłam czas ze starymi przyjaciółmi. Zagrałam mecz i pojechaliśmy do Galerii gdzie spotkałam Natalię Latowicz - nie chciałam drążyć tematu.
- A jak ci poszedł mecz ? - spytała Zuza.
- Pierwsza połowa była znakomita, ale za to druga nie była już tak dobra - powiedział za mnie Marco.
- Dlaczego ? - dopytywał się Marcel.
- Nie ważne - odparłam.
- Jesteś wśród swoich możesz nam powiedzieć - dociekał Auba.
- Nie - oznajmiłam.
- No powiedz - odezwał się Nuri.
- Boże... kolega z drużyny powiedział że mnie kocha zadowoleni ?! - warknęłam i odwróciłam głowę w stronę okna.
- Przepraszamy - odezwała się Julia.
- Nic się nie stało nie wiedzieliście - mój wzrok nadal wlepiony był w okno.
- Skarbie - przytulił mnie Reus, a ja wbiłam się w niego i rozpłakałam.
- Proszę Lena nie płacz, bo ja zaraz będę płakać - odwróciła się do nas Zuza.
- Ja też - popatrzyła na mnie zaszklonymi oczkami Maja.
Uspokoiłam się i w tej chwili zadzwonił mój telefon. Dawid. On wiedział kiedy dzwonić.
- Cześć skarbie - wymusiłam uśmiech.
- Płakałaś ? - od razu zauważył.
To był skarb nie przyjaciel.
- Tak, przez tą sytuację w Gorzowie z Tomkiem opowiadałam ci - rozmawiałam po polsku więc tylko Julia, Zuza i Maja rozumiały.
- A tak to w porządku tak ? - czułam że się uśmiecha.
- Tak - też się uśmiechnęłam.
- I mam nadzieję że będziesz się uśmiechać tak jak teraz - on wiedział wszystko.
- Dobrze, a co u ciebie ? W jakiej sprawie dzwonisz ? - zapytałam.
- U mnie w jak najlepszym porządku do Krynicy jadę na obozy, a dzwonię, bo mi się nudzi, a wiem że ty też jedziesz wiec pewnie trochę tobie też się nudzi, bo z nimi to na pewno nie nudzi ci się strasznie - zaśmiał się.
- Skąd ta pewność ? - zdziwiłam się.
- Mam cię na snap'ie widzę co dodajesz haha - śmiał się.
- Masz snap'a ? Jak się nazywasz ? - włączyłam snapa.
- kwiatk0wsky - odrzekł.
Zaprosiłam go, a bardziej zaakceptowałam.
- Teraz będziesz ze mną wszędzie - oznajmiłam.
- Dobra ja kończę jeśli będzie ci się nudzić dzwoń - cmoknął mi w słuchawkę.
- Dobra. Pa - zrobiłam to samo.
Włożyłam telefon do kieszeni. 
- Zagrajmy w jakąś grę - podsunęłam pomysł.
- Ale jaką ? - zapytał Oliver.
- Hmmmm...Nagrajmy coś dla fanów - w tym momencie popatrzyłam na Erik'a.
On wyciągnął swój kij, zamontował telefon i ustawił że ma się zacząć nagrywać za 10 sekund.
- Na 3, 4 mówimy cześć okej ? - zwróciłam się, a oni przytaknęli.
- 3, 4 - powiedziałam.
- Cześć - pomachaliśmy chórem do kamery.
- Strasznie nam się nudzi wiec wymyśliliśmy, a raczej Lena wymyśliła że nagramy filmik dla was czyli dla naszych fanów - zaczął Auba.
- A więc chcielibyśmy żebyście wspierali nas w tych 2 tygodniowych treningach - dodałam.
- Ja jako kapitan Borussii Dortmund, bo Romana i Mats'a nie ma chciałbym powiedzieć żebyście też oglądali i przychodzili na mecze dziewczyn jak się zaczną, bo one grają naprawdę niesamowitą piłkę zresztą kto oglądał wczoraj mecz ten wie - oznajmił Marco.
- Chciałbym jeszcze dodać żeby dziewczyny od lat 17 które lubią grać w piłkę i wydaję im się że umieją zapisały się do naszej szkółki i grały razem z naszymi dziewczynami. Tu akurat mamy kontuzjowaną napastniczkę Lenę, obrońcę Zuzę, pomocniczkę Maję i bramkarkę Julię, a tak przed nami siedzi cała reszta zespołu. Możecie również dołączyć. Zadzwonić do prezesa umówić się na rozmowę i zacząć trenować z naszymi dziewczynami - dokończył Aubameyang.
- Możecie też śledzić fanpage Borussii Dortmund na facebooku czy twitterze, bo na pewno będą tam zdjęcia z obozu oraz fanpage i snapchat'a Leny, bo ona też często się tam udziela - wtórowała Maja. 
- Pa wszystkim - skończyłam,a wszyscy zaczęli machać.
Erik skończył nagrywać. Wzięłam jego telefon i udałam się do trenera Jurgena
- Trenerze jest sprawa - uśmiechnęłam się.
- Jaka ? - spytał.
- Mam filmik który bardzo bym prosiła wrzucić na fanpage Borussii i ewentualnie później link na twitter'a. Nagraliśmy go teraz z chłopakami taki mały apel do fanów - odparłam.
- Telefon Erik'a ? - zapytał, a ja przytaknęłam.
Wziął go ode mnie. Wylogował Erika z facebook'a i zalogował na jakieś konto i z niego wszedł na stronkę BVB. Wrzucił filmik i napisał "Mały apel do fanów od piłkarzy". Później się wylogował. Gdy ja szłam na miejsce zalogowałam się i wrzuciłam filmik na mój fanpage z dopiskiem "trochę nam się nudziło". Oddałam telefon Erikowi. Wzięłam Reus'owi słuchawki i się położyłam na jego kolanach. Przede mną spała już Zuza. Obok mnie Jula i Maja. Za mną Marcel. Więc włączyłam piosenkę i nawet nie wiem kiedy odpłynęłam.
- Słońce wstajemy jesteśmy w Szwajcarii - dostałam buziaka w policzek od Marco.
- Już ? - przetarłam oczy i zdjęłam słuchawki.
Większość osób też się przeciągała. Spojrzałam w okno. Kilkadziesiąt kibiców. Uradowane mordki z koszulkami BVB w ręce. Wstałam.
- Marco skarbie chciałbym wyjść do tych ludzi i ich uszczęśliwić przepuścisz mnie? - uśmiechnęłam się.
- Idę z tobą - chwycił mnie ze rękę i wyszliśmy jako pierwsi z autokaru.
- Lena ! Marco ! - wrzasnęłam dziewczyna i padła w paniczny płacz.
- Ej skarbie nie płacz - puściłam Marco, podbiegłam do niej i się uśmiechnęłam.
- Nie wierzę że to ty mamo - dalej płakała.
- Tak to ja. Nie płacz, bo ja też będę płakać - zasmuciłam się, a ona powoli się uspokoiła.
Zrobiłam sobie z nią zdjęcie. Marco zrobił to samo. Zrobiliśmy jeszcze wspólne.
- Kocham was nie zmieniajcie się proszę. Nie wyobrażam sobie was osobno. Nawet jak będziecie na drodze mieć przeszkody walczcie o tą miłość, bo widać że warto - powiedziała, a mi się zakręciła łezka w oku.
- Dziękuję - przytuliłam ją.
Przeszliśmy wzdłuż takiego długiego ogrodzenia, robiliśmy sobie zdjęcia z fanami i podpisywaliśmy autografy. Gdy już skończyliśmy wzięliśmy nasze bagaże i udaliśmy się do hotelu. Stanęliśmy przed wielkimi drzwiami.
- To teraz musicie nam powiedzieć jak jesteście w pokoju. Na pewno wiemy że Julka, Maja, Zuza i Lena są razem prawda ? - pomachał naszym kluczem pan Sammer.
Wzięłam go i już miałyśmy wchodzić do hotelu.
- Pierwsze piętro, bo chłopcy mają drugie - odrzekł.
- Pokój numer 10 - powędrowałyśmy do windy która zawiozła nas na 1 piętro. Pokój był na końcu korytarza przy schodach. Otworzyłyśmy drzwi i zaniemówiłyśmy. Naszym oczom ukazał się luksusowy salon i schody które prowadziły na górę, ale nie schody na drugie piętro gdzie pokoje będą mieć chłopcy tylko drugie piętro nasze. Weszłyśmy na górę gdzie były 2 drzwi każde po jednej stronie. 
- Zróbmy tak ten pokój będzie pierwszy ten drugi i wejdziemy najpierw do jednego później do drugiego, a jak wyjdziemy to mówimy albo jeden albo dwa w zależności w którym bardziej chcemy spać - dała pomysł Maja.
Weszłyśmy do pierwszej sypialni (1) zaniemówiłyśmy. Były w niej drzwi przypuszczałyśmy że do łazienki i było to trafne przypuszczenie. Weszłyśmy do drugiej sypialni (123) i łazienka wyglądała tak samo jak w pokoju pierwszym. Byłyśmy w szoku. Wyszłyśmy na korytarz.
- Druga - powiedziałam.
- Druga - odparła Maja.
- Pierwsza - oznajmiła Zuza.
- Pierwsza -zgodziła się Julia.
- Czyli jesteśmy podzielone ? - uśmiechnęłam się.
Zeszłyśmy na dół i wniosłyśmy swoje walizki do pokoi i zeszłyśmy na dół do salonu. Włączyłyśmy telewizor i do pokoju wparował nam Marco z Erikiem i Aubameyangiem.
- O 17 zbiórka na dole - krzyknął Reus nawet nie zaglądając.
- Ale macie super pokój - wszedł Erik.
- O ja masz racje, ale gdzie łóżka - dodał Reus.
Udałyśmy się na górę i pokazałyśmy im pokoje.
- Nie dość że macie dwa piętra to jeszcze takie czadowe sypialnie to nie fair - oznajmił Aubameyang. 
- A nikt w tamtym roku nie miał tego pokoju ? - zdziwiłam się.
- Mieliśmy 2 piętro rok temu - odparł Erik.
- Lena który to twój ? - zapytał Marco.
- Ten razem z Mają - wskazałam na pokój.
- A ty z kim jesteś w pokoju ? - spytałam go.
- Jestem z Erikiem i Aubą mamy pokój numer 11 - wyszczerzył się.
- No no, a teraz idźcie dalej ogłaszać - popędziłam go.
- Nie wiecie co będziemy robić ? - zapytała Julka.
- Trening, a stroje treningowe dostaniemy na dole - uśmiechnął się Erik i wyszli.
Opadłyśmy na kanapę i zaczęłyśmy oglądać powtórkę jakiegoś damskiego meczu.
- Przebieracie się ? - zapytałam dziewczyny.
- Ja nie - powiedziała Maja, a dziewczyny jej wtórowały. 
- Zróbmy sobie zdjęcie - wyskoczyła Zuza.
Ustawiłyśmy się do zdjęcia i cyknęłyśmy kilka selfie. Później zrobiłyśmy moim telefonem żebym mogła wrzucić na snapchat'a. Zapisałam to zdjęcie i wrzuciłam na twitter'a, facebook'a, instagram'a z dopiskiem "Jesteśmy".
Nagle do pokoju wpadła Amanda.
- A to wy tu macie - skrzywiła się.
- Coś ci nie pasuje ? - stanęłam na przeciwko niej.
- Twój ryj mi nie pasuje - poruszyła brwiami.
- Byłaś taka cichutka to ja cię zaprosiłam tu, to dzięki mnie Marco miałaś w znajomych, to dzięki mnie tu grasz i jesteś z nami w Bad Ragaz, to dzięki mnie ktoś w ogóle cię zna - wrzasnęłam i dostałam w twarz.
- Ryj su*o - zaśmiała się i wtedy ona dostała w twarz.
- Nie masz życia - rzuciła się na mnie.
Kopnęła mnie w brzuch, ja ją uderzyłam z pięści w twarz i tak zaczęłyśmy się bić i pewnie trwało by to dłużej gdyby nie trener Jurgen.
- Co tu się cholera dzieje !? - odciągnął nas od siebie.
- Sammer !! - wrzasnął, a mój trener zjawił się w drzwiach i zaraz go nie było.
Wrócił dopiero z apteczką. Kilka chłopaków zbiegło z góry w tym Marco który chciał do mnie podbiec, ale trener mu nie pozwolił.
- Dziewczyny co tu się stało ?! - zwrócił się do Zuzy, Julki i Mai Jurgen który trzymał Amandę.
- Weszła Amanda i ona zaczęła że to my tu mamy pokój i skrzywiła się, a Lena do niej czy coś jej nie pasuje, a ona że Leny twarz, a Lena wtedy jej wygarnęła że to dzięki niej tu gra że dzięki niej ktoś ją zna i dostała w twarz później Amanda krzyknęła do niej że ma zamknąć s*ka ryj wtedy Lena ją uderzyła i Amanda się na nią rzuciła i kopnęła w brzuch, a Lena ją uderzyła w nos i się chwilę biły dopóki pan Jurgen nie przyszedł, bo Amanda nie zamknęła drzwi - wydukała Maja która trzymała Zuzę która się cała trzepała.
Bolała mnie ręka, brzuch i lała mi się krew z łuku brwiowego który rozcięła mi pięścią. Jej krwawił nos i z ust lała jej się krew.
- Amanda zostajesz wywalona z naszego klubu i nigdy nie będziesz mogła w nim grać. Nie tolerujemy takiego zachowania. Lenę usprawiedliwia obrona przed sytuacją. Zaraz zadzwonimy do twoich rodziców i wrócisz z nimi do domu - odrzekł zdenerwowany Sammer.
- Boli cię bardzo brzuch. Może nie pójdziesz dzisiaj na trening ? - zwrócił się do mnie.
- Ma być to mój pierwszy trening i będzie. Ja muszę ćwiczyć. Boli mnie trochę, ale zaraz przejdzie. Łuk się zarośnie - popatrzyłam na niego.
- Dobrze to o 17 zbiórka, a wy rozejść się - wyszedł, a za nim Klopp z Amandą.
- Znów mnie nie było przepraszam - podbiegł do mnie Marco i przytulił mnie mocno.
Erik podbiegł do Zuzy która ledwo stała na nogach. Dziewczyna ma słabą psychikę. 
- Dobra Marco nic mi nie jest, a teraz rozciągnij mnie - powiedziałam, a ten oparł plecy o moje. 
Splątał nasze dłonie i on się skulił, a ja się rozciągnęłam i przestał boleć mnie brzuch.
- Dobra, a teraz żegnam i widzimy się o 17 - pocałowałam go, a oni wyszli.
- Byłaś mega dzielna - przytuliła mnie Julka.
- Chodźcie tu do mnie - przytuliłam całą trójkę.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------


Oddaję wam go skarby
Mam nadzieję że się podoba
Jeśli dobijecie do 10 000 wyświetleń to obiecuję że w ten dzień co wybiję 10 tys to dodam 2 rozdziały
A tak to rozdziały będą co tydzień
Wygrana 4:2 z Mainz. 24.02 gramy z Juventusem LM
Kibicujmy chłopakom bardzooo mocno bo to się przyda
Wiem że na koniec nic nie było no ale nie wiem czemu i przepraszam za to
Wiem że rozdział jest z 1 dniowym opóźnieniem, ale chciałam go dopracować 
Cały rozdział opiera się na akcji z samego końca czyli bójki Amandy z Leną

Mega słodkie jest to zdjęcie i z nim was zostawiam na tydzień 

Pozdrawiam i całuję Jula :*

środa, 11 lutego 2015

Rozdział 25 - "Czego chcesz ?"

(...)
Musze przyznać nigdy tu nie byłam. Byliśmy w szatni chłopcy powspominali porobiliśmy kilka fotek. Spędziłam czas najlepiej jak mogłam, a do tego z moimi przyjaciółmi. Gdy wychodziliśmy przed stadionem czekał ktoś na nas.
(...)
Na zewnątrz czekały na nas fanki Dawida. Stwierdziłam to po tym jak zaczęły krzyczeć imię mojego przyjaciela.
- Czy ty dodałeś gdziekolwiek zdjęcie ze Stadionu ? - zmierzyłam go wzrokiem.
- Tylko na Instagram'a - skrzywił się.
- O Instagram'a za dużo - do Dawida podleciało już dużo dziewczyn.
Igor próbował trochę załagodzić sytuację, ale się nie dało. Było ich około 60-70. Ja, Marco, Mario i Mats usiedliśmy na murku koło stadionu. 
- Ej dziewczyny! - krzyknęłam i stanęłam na murku.
Dawid i każda się na mnie popatrzyła.
- Dajcie Dawidowi tu przejść usiądzie sobie, a teraz się uśmiechnijcie, bo selfie robię - zaśmiałam się.
Mario,Mats i Marco stanęli przed tłumem. Kilka dziewczyn ich przytuliło do zdjęcia. Zrobiłam kilka fotek, a Dawid przeszedł na murek, a my przeszliśmy na schody i tam czekaliśmy. Oczywiście podeszło do nas kilka dziewczyn i posiedziało z nami. Jedna się nazywała Ania, druga Nina, trzecia Kasia, czwarta Iza, piąta Sandra i szósta Julka. Wszystkie miały po 16 lat. Bardzo fajnie mi się z nimi rozmawiało. Wymieniłyśmy się numerami i zaprosiłam je na facebook'u. Oczywiście jak to teraźniejsze nastolatki porobiłyśmy selfie. Po jakichś 30 minutach Dawid się uwolnił. Pożegnałam się z dziewczynami i poszliśmy dalej.
- Wstawiłeś jedno zdjęcie, a one zostawiły wszystko i przyszły tu to niesamowite - powiedział do Dawida Marco.
- One zawsze mnie zaskakują - odpowiedział mój przyjaciel.
- Wiecie że już jest 10 ? - odparłam, a oni popatrzyli na mnie jakbym spadła z nieba, ale gdy spojrzeli na swoje zegarki złapali się za głowy. 
Poszliśmy na jakieś śniadanie do baru mlecznego. Oczywiście gdy piłkarze weszli podleciał właściciel dał najlepszy stolik i poprosił o autografy i zdjęcia. Dał nam specjał dnia czyli jajecznicę z parówkami i serem. Piłkarze pierwsze odmówili jedzenia.
- Pewnie będziecie grubsi przez jajecznicę i dwie parówki - zaczęłam się z nich śmiać i dopiero wtedy zaczęli jeść. Po zjedzonym śniadaniu udaliśmy się do domu. Ja z chłopakami poszliśmy się przespać, a Dawid i Igor gdzieś wyszli i powiedzieli że będą za 3 godziny i pójdziemy na obiad.
- Kocham cię skarbie - pocałował mnie Marco.
- Ja ciebie też kotku. Dobranoc - wtuliłam się w niego i zasnęłam.
Po kilku godzinach snu obudził mnie Dawid. Była godzina 16. Wstałam poszłam do kuchni i nalałam 3 kubki zimnej wody. Poszłam do chłopaków oblałam ich i oczywiście to nagrałam. To samo zrobiłam z Marco. Razem z Kwiatkowskim ledwo staliśmy na nogach, bo ich reakcje były bezcenne. Później oni wzięli wodę i nas oblali więc poszłam się przebrać. Chłopcy zrobili to samo i poszliśmy do jakiejś restauracji na obiad.
3 dni później
Całe 3 dni minęły nam strasznie podobnie, ale całymi dniami chodziliśmy po mieście. Gdy nadszedł czas wyjazdu popłakałam się. Około 5 minut stałam wtulona w Dawida. Obiecał mi że za niedługo do mnie przyjedzie. Chłopcy też się pożegnali i wyjechaliśmy w drogę powrotną do Dortmundu. Była 13.00. Jechaliśmy 9 godzin. Na miejscu przywitał nas mój tata, Zuza i Maja. Maja pogadała z Mario i chwile później Goetze pojechał, bo jutro miał trening, a my pojechaliśmy odwieść Matsa i do mnie do domu. Udaliśmy się do kuchni gdzie czekało na nas jedzenie. Zjedliśmy je ze smakiem ponieważ byliśmy głodni. Następne udaliśmy się do mnie do pokoju. Poszłam się umyć. Ubrałam piżamę, położyłam się na łóżku i czekałam na Marco. Przeglądałam zdjęcie z Warszawy. Popłakałam się. Reus wyszedł z łazienki.
- Skarbie co się stało ? - od razu do mnie podbiegł.
- Już za nim tęsknie - pokazałam mu zdjęcie z Dawidem jak mnie przytula.
- Obiecał że za niedługo przyjedzie nie martw się - pocałował mnie.
- Kocham cię misiu. Jutro spędzamy cały dzień razem tak ? - przytuliłam go.
- Jeśli tylko mój kotek sobie tego życzy to pewnie - uśmiechnął się.
- Która godzina ? - spytałam. 
- 23 - odparł.
- Ej kochanie jutro jest 27 - uśmiechnęłam się.
- Jutro ci ściągają gips. Pojadę z tobą do kontroli jak chcesz - oznajmił.
- Było by miło - pocałowałam go w policzek.
- Trzeba jutro się spakować, bo o 9:00 chyba wyjeżdżamy - powiedział.
- Tak wiem, a teraz chodźmy spać. Dobranoc skarbie - wtuliłam się w niego.
- Dobranoc księżniczko - ucałował mnie w czubek głowy i zasnęłam.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
27 lipca
Obudził mnie czyjś wzrok na moim ciele.
- Dzień dobry kochanie - dostałam buziaka.
- Cześć misiaczku - odwzajemniłam pocałunek.
- Idziemy na śniadanie, a później jedziemy do lekarza. Załatwiłem ci już wizytę - uśmiechnął się do mnie.
- Jesteś kochany - przytuliłam go.
- To chodź szybko, bo się spóźnimy - zaśmiał się.
Zjedliśmy śniadanie. Pogadaliśmy przy stole z Mają i Zuzą. Poszłam na górę i się ubrałam. Wzięłam telefon i pieniądze. Złapałam Marco za rękę i wyszliśmy. Cieszyłam się bardzo że dzisiaj mi zdejmowali gips. Na mecz mi go ściągnęli, ale później musieli z powrotem mi go założyć. Podjechaliśmy pod klinikę. 
- Marco boję się że będą kazać mi dłużej nosić za to że na mecz ściągnęłam - posmutniałam.
- Jeśli będą to go sami ściągniemy i pojedziemy na obóz - złapał mnie za rękę i weszliśmy do środka.
Lekarz od razu nas przyjął.
- Witam pani Leno - przywitał się lekarz.
- Witam doktorze - odparłam, a Marco podał mu rękę.
- To co ściągamy ? - uśmiechnął się, a ja przytaknęłam.
- Jutro jedziecie na obóz prawda ? Rozmawiałem z Panem Watzke. Lena możesz biegać, ale uważaj na rękę proszę cię. Słyszałem też że miałaś mały wypadek po gali. Miałaś szczęście że ręce nic się nie stało, bo miałabyś po obozie - mówił rozcinając gips.
- A teraz idźcie na rentgen i wracajcie do mnie - powiedział, a my poszliśmy.
Po rentgenie wróciliśmy do niego. On oglądnął zdjęcie i powiedział że wszystko ładnie się zrosło, ale że jeszcze 2 tygodnie nie mogę grać, ale biegać owszem. Pożegnaliśmy się i wyszliśmy. 
- Ej skarbie nocujesz dzisiaj u mnie, a rano pojedziemy na zbiórkę ? - spytał mnie Marco.
- Jeśli tata mi pozwoli to pewnie - uśmiechnęłam się.
- A co zrobisz z Madi w trakcie obozu ? Bo Maja i Zuza jadą, a twój tata cały czas pracuje - zapytał.
- Nie martw się. Madi jest teraz w wytwórni i tam będzie przez najbliższe 2 tygodnie - odparłam.
- Dobra jedźmy już - oznajmił mój luby.
- Ale gdzie ? - zdziwiłam się.
- Zobaczysz - popatrzył na mnie tajemniczo.
Zaparkowaliśmy pod Signal Iduna Park. Z tego co było mi wiadome chłopcy nie mieli dzisiaj treningu, ale pod stadionem była masa samochodów i ludzi.
- Lena! Marco! - podlecieli do nas jak tylko wysiedliśmy.
Podpisałam kilkadziesiąt autografów i porobiłam sobie z nimi zdjęcie. Reus złapał mnie za rękę i weszliśmy na stadion gdzie czekała na nas cała drużyna dziewczyn i chłopców w strojach.
- Co tu się dzieje ? - wrzasnęłam, bo był straszny huk.
- Marco ci nic nie powiedział ? Sparing mamy i każda z drużyn będzie grała bez najlepszego zawodnika. Dziewczyny bez ciebie, a chłopcy bez Marco, a ty z Marco zasiądziecie na swoich ławkach czyli osobno i pieniądze z meczu będą przekazane na cel charytatywny - pojawił się przede mną pan Watzke.
- Marco mieliśmy razem spędzić dzień - posmutniałam.
- Przykro mi słonko, ale damy rade 90 minut bez siebie. Chociaż wiadomo że to my wygramy - zaśmiał się.
- COOOO?! Śnisz chyba, dziewczyny was pokonają. Może i nie są w 1 lidze jak wy, ale są świetne, a chłopcy bez ciebie, Roman'a i Mats'a nie dadzą rady skarbie. Nie pozdrawiam - odwróciłam się tyłem i poszłam do trenera.
- Witam trenerze - przywitałam się.
- Cześć Lena widzę że już bez gipsu. Szkoda że dzisiaj nie zagrasz z nami, ale obiecujemy że damy z siebie wszystko żeby wygrać nad chłopakami, bo taka prawda że nie mają Marco, Roman'a i Mats'a - odparł.
- Przed chwilom to samo wygarnęłam Marco. DZIEWCZYNY! - zawołałam je do siebie.
- Macie dać z siebie wszystko i skopać dupę chłopakom. Pokarzcie że to że są w 1 lidze, a my w 3 to nie znaczy że są lepsi. Bez Marco, Roman'a i Mats'a będą osłabieni więc spróbujcie to wykorzystać. Grajcie tak jak na treningach. Bądźcie sobą nie przejmujcie się niczym. Pamiętajcie że tylko piłka się tu liczy. Wierze w was dziewczyny - motywowałam je.
- Jeden za wszystkich. Wszyscy za jednego ! - krzyknęła Maja.
- Tak jest, a teraz spinamy dupy i na boisko - uśmiechnęłam się i podeszłam do trenera.
- Chcesz zostać na dzisiaj moją asystentką ? spytał.
- Ja ? Oczywiście - wyszczerzyłam zęby i wyszliśmy.
Kapitanowie czyli Maja i Immobile wybierają połowy. Ja razem i trenerem podeszliśmy do linii połowy gdzie czekał na nas Marco z trenerem Jurgen'em.
- Witam trenerze - uśmiechnęłam się do niego.
- Hej Lena. Powodzenia - podał mi rękę którą uścisnęłam.
Mój trener uścisnął rękę Marco i Jurgen'a, a ja odwróciłam się i poszłam.
- Zaczekaj - krzyknął za mną Reus.
- Czego chcesz ? - warknęłam. 
- Przepraszam za to co powiedziałem nie chciałem cię urazić. Nie chce się z tobą kłócić. Kocham cię - chciał mnie przytulić.
- Jeśli kochasz to poczekasz i następnym razem pomyślisz zanim coś powiesz. Żegnam - odepchnęłam go i poszłam.
 Gdy to zrobiłam na trybunach zabrzmiało gorzkie "Uuuuu" i "Ooooo". Z tego co mi trener powiedział pokazali nas w tym momencie na telebimie i to pewnie dlatego. Po kilku minutach dostałam SMSa 
"Kocham Cię"
Nie odpisałam. Ale co minutę dosłownie przychodził mi taki sam SMS.
Zaczęli grać. Dziewczyny kontrolowały całą grę. W końcu nadarzyła się okazja żeby wyjść na prowadzenie i ta okazję wykorzystała Maja. Cały stadion ożył, a Maja wskazała na mnie palcem jakby tego gola dedykowała mi. Popatrzyłam na Marco który bacznie mi się przeglądał i zmierzyłam go wzrokiem. Później kolejna podobna akcja i tym razem Zuza z nie wiadomych powodów znalazła się pod polem karnym i wykorzystała sytuacją i ta też wskazała na mnie. Do przerwy wynik się nie zmienił. Szłam do szatni w jak najlepszym humorze. W szatni wszyscy rozmawiali o bramkach i każdy się motywował. Znów dostałam SMSa
"Wyjdź przed szatnię. Proszę"
Zrobiłam co mi kazał. Czekał na mnie z bukietem róż.
- Skarbie. Przepraszam. Naprawdę nie chciałem cię urazić. Jesteś dla mnie najważniejsza. Widzę że miałaś rację i dziewczyny prowadzą grę niezależnie od ligi. Pewnie z tobą będą jeszcze lepiej grały, bo jesteś niesamowita i po 2 sezonach będziecie w tej wymarzonej lidze. Kłócimy się o byle co, a widzę że chłopcy stracili na formie przez ta przerwę. Kocham cię jak nikogo innego i nie chce cię stracić. Proszę - podał mi bukiet róż.
Wzięłam go, wtuliłam się w niego i zaczęłam płakać.
- Nikt nigdy mi czegoś tak kochanego nie powiedział. Dziękuję - płakałam.
- Skarbie to wybaczysz mi ? - zapytał.
- Ty się jeszcze pytasz. Pewnie że tak - pocałowałam go.
- Jezu kamień spadł mi z serca - odrzekł.
- Kocham cię lamusie, ale i tak my to wygramy. To co widzimy się później - dałam mu buziaka w policzek i weszłam do szatni.
- A od kogo taki bukiet ? - zaśmiała się Maja.
- Od Marco - wyszczerzyłam zęby.
- To wy nie jesteście pokłóceni ? - zdziwiła się.
- Teraz już nie - usiadłam.
Włożyłam kwiatki do butelki z wodą i przysłuchiwałam się rozmową dziewczyn z trenerem. Po 10 minutach wyszliśmy z szatni i udaliśmy się na boisko. Przed drzwiami czekał na mnie Marco.
- Stęskniłem się to przyszedłem po ciebie i razem sobie pójdziemy na boisko - puścił mi oczko.
- Pewnie - złapałam go za rękę i poszliśmy.
Gdy tylko kibice nas zobaczyli trzymających się za rękę i uśmiechających się zaczęli bić brawo, a ja dałam Marco buziaka w policzek i udałam się na swoją ławkę. Druga połowa nie przyniosła rezultatów i dziewczyny wygrały 2:0 z chłopakami. Wszyscy dziękowali sobie za mecz, a ja wbiegłam na boisko i przytulałam każdą z osobna oprócz Amandy. Chłopakom też dziękowałam za mecz. Utworzyłyśmy kółko i zawołałyśmy chłopaków żeby się do nas dołączyli.
- Kto wygrał mecz ?! - wrzasnęłam.
- Borussia - odpowiedzieli.
- Kto ?! - powtórzyłam.
- Borussia - odparli.
Gdy już skończyliśmy. Obróciliśmy się w kółko i biliśmy brawo kibicom.
- Gratuluje ślicznotko - podszedł do mnie Marco.
- A dziękuję, dziękuję. To może jakaś nagroda za wygraną - zaśmiałam się.
Poszedł do chłopaków powiedział im coś, a każdy podleciał do jednej dziewczyny i kazał jej wskoczyć mu na barana. Mi to samo kazał Marco. Oczywiście zgodziłam się.
- Zaraz się kościotrupie połamiesz - powiedziałam skacząc na jego plecy.
- Jesteś strasznie lekka - oznajmił.
Poszedł kawałek ze mną.
- Młoda złaś i wejdź mi na barki - poklepał się po ramionach.
- Chyba cię coś boli, ale raz się żyje - kucnął, a ja weszłam mu na barki.
- Ale czad - krzyknęłam.
Wyglądało to prawdopodobnie tak. Podbiegł do nas fotograf Borussii i zrobił nam parę zdjęć. 
- Kochanie jak się czujesz ? - spytał mnie Marco.
- Czuję się na pewno lepiej od ciebie - śmiałam się.
- Nie narzekam - pocałował moją rękę którą trzymał.
- Marco postaw już mnie - poprosiłam.
On kucnął, a ja zeszłam. Stanęłam naprzeciwko niego i pocałowałam go. Był wyraźnie zaskoczony tym, ale to odwzajemnił. Wtedy usłyszeliśmy gromkie brawa z trybun i murawy.
- Chodźmy już - uśmiechnęłam się do niego gdy tylko się od siebie oderwaliśmy.
- Dla mojego misiaczka wszystko - złapał mnie za rękę i z resztą zespołów zeszliśmy do szatni.
Wzięłam z szatni róże i wyszliśmy ze stadionu. Oczywiście kilkanaście fanów nas zatrzymało. Dałam jednej osobie moje róże żeby mi nie przeszkadzały.
- Kocham cię Lena jesteś niesamowita - powiedział do mnie może 14 letni chłopczyk.
- Jezu dziękuję bardzo. Ciesze się że komuś podoba się to co robię - odparłam.
- A gdy ja mówię że cię kocham i że jesteś niesamowita to tak nie reagujesz pfff - oburzył się Marco który stał obok mnie i podpisywał autografy, a wszyscy wokół wybuchli śmiechem.
- A gdy ja mówię że cię kocham to nie dajesz mi autografu i nie robisz sobie ze mną zdjęcia - podniosłam brwi do góry.
- Okej jesteśmy kwita - dał mi buziaka w policzek.
- Mogę wam zrobić zdjęcie razem, bo mam was na tapecie i wyglądacie razem perfekcyjnie, a ta mi się już znudziła - pokazała mi tapetę 14/15 letnia dziewczyna.
- Pewnie. Reus buzi proszę - pokazałam na mój policzek.
On przytulił mnie w pasie i dał mi buziaka.
- Teraz ty, a ja wybiorę ładniejsze zdjęcie - wskazał na swój policzek.
- Aha Reus aha ? - popukałam go po głowie.
Przytuliłam go i pocałowałam, ale u usta. 
- To na pewno będzie ładniejsze - powiedział do dziewczyny.
- No patrz - pokazała nam zdjęcia.
- Naprawdę ładne. Prześlij mi je - powiedziałam i dalej podpisywałam autografy i robiłam sobie zdjęcia.
Gdy zdjęcia już było wysłane.
- Ja się nazywasz ? - zapytałam.
- Amelia - oznajmiła, a ja przytaknęłam.
- Marco jestem głodna - podniosłam głos, a wtedy przed moją twarzą pojawił się hot dog, hamburger, paluszki, sałatka z McDonalda.
- Ojeju na prawdę mogę ? - spytałam biorąc sałatkę, a kobieta przytaknęła.
- Przepraszam że nie wybrałam hot doga albo hamburgera, ale dieta piłkarza - zaśmiałam się i zaczęłam zajadać sałatkę.
- Mogę z tobą zdjęcie na snapchata ? - zapytał jakich chłopak.
- Pewnie, ale pozwolisz że ja podpisze i wybiorę pozę - wyszczerzyłam zęby.
- Dobra to jak ? - spytał.
- Ty się uśmiechnij, a ja dam ci buziaka w policzek - wzięłam od niego telefon i zrobiliśmy tak jak powiedziałam.
- Masz dziewczynę ? - zapytałam go.
- Nie mam - odparł.
- To dobrze - zaśmiałam się.
Podpisałam zdjęcie "Moja miłość ♥"
- Coś sugerujesz ? - podniósł brwi mój chłopak.
- Znudziłeś mi się mam nowego. Byłam z tobą tylko dla hajsu - przytuliłam chłopaka z którym robiłam sobie zdjęcie.
- Już to widzę. Życzę szczęścia grubasko - zaśmiał się.
- Zapiszesz to zdjęcie i wyślesz mi na facebook'u ? - spytałam, a on przytaknął.
- Marco sam jesteś gruby - wtrąciłam się do jego rozmowy z jakąś dziewczyną.
- Sorry, ale ja też mam nową - objął ją ramieniem.
Wiedziałam że to na żarty, ale coś we mnie buzowało.
- Dobra to cześć i czołem - pomachałam mu i chciałam odejść, ale złapał mnie za rękę.
Przyciągnął do siebie i pocałował.
- Też cię kocham żabko - uśmiechnął się.
Kochałam te jego uśmiech. Miękły mi przy nim kolana. W każdym detalu był perfekcyjny. Nie umiałam się na niego gniewać.
- Ja ciebie już nie - droczyłam się z nim.
- Foch - obrócił się.
- Jak focha to kocha. To kto jeszcze nie ma zdjęcia ? - wytknęłam mu język i zwróciłam się do fanów.
Kilka osób się odezwało.
- Przepuśćcie ich tu do przodu - powiedziałam.
Zrobiliśmy jeszcze kilka zdjęć.
- Ej ej ej... Gdzie są moje róże ? - zdziwiłam się.
- Ja je mam - krzyknął ktoś z tyłu.
- Dziękuję bardzo - wzięłam od dziewczyny bukiet.
- Do zobaczenia - pomachałam im wchodząc do samochodu.
- To gdzie teraz chcesz jechać ? - zapytał mój luby.
- Możemy pojechać hmmm... do mnie do domu, a ja się spakuję i pojedziemy do ciebie i tam zostaniemy do jutra co ty na to ? - Marco tylko się delikatnie uśmiechnął i ruszył w stronę mojego domu.
- Co trzeba zabrać na taki wyjazd ? - spytałam Reus'a.
- Tylko wygodne rzeczy i może kilka takich wyjściowych jakbyśmy chcieli iść na miasto albo na imprezę, bo tak to tylko w hotelu siedzimy i mamy treningi lub sparingi, a i jakiś strój kąpielowy, bo tam jest basen - odparł.
- Na dwa tygodnie czyli muszę wziąć 14 zestawów plus strój, 4 zestawy wyjściowe i 5 takich na miasto i do tego jakieś 4 piżamy. O jezus - złapałam się za głowę.
Wzięłam 1234567891011121314 wygodnych zestawów. 1234 imprezowe zestawy. 12345 zestawów na miasto. 1 strój kąpielowy i do tego 1234 piżamy. Wzięłam również najpotrzebniejsze kosmetyki bez których najczęściej z domu nie wychodzę.  
- Jestem spakowana - stanęłam z dumą obok 2 walizek i pojemnej torby.
- Ty serio tyle bierzesz ? - oczy wyszły mu na wierzch. 
- Nie spakowałam to dla jaj. Oczywiście że tyle biorę. Jestem dziewczynę. Kurde prawie zapomniałam. Coś na jutrzejszy wyjazd - podbiegłam do szafy. 
- Mogę w tym jutro jechać ? - pokazałam mu zestaw.
- Pewnie że tak ślicznotko, a teraz chodź jedziemy - wymusił uśmiech.
- Chce jeszcze wziąć to zdjęcie - spakowałam ramkę do walizki pośród ubrań.
- To jestem ja, Dawid i ty ? - zapytał.
- Tak. Jestem zakochana w tym zdjęciu. Poczekaj chwilkę wezmę laptopa - odłączyłam go od ładowarki i spakowałam.
- W końcu spędzę więcej czasu z dziewczynami - ucieszyłam się.
- Jak to? Nie chcesz być w pokoju ze mną? - zdziwił się.
- Skarbie z tobą będę robić wszystko. Pozwól mi być z dziewczynami. Kontakty nam się pogorszyły chce je naprawić, a jeśli będę chciała i tak będą do ciebie przychodzić i spać z tobą - pocałowałam go w policzek.
- No dobrze - posmutniał.
Włączyłam laptopa i dodałam to zdjęcie które zabieram ze sobą. Napisałam "Te wspomnienia będą tym czego nie zabierze nikt" Oznaczyłam Dawida i Marco. Za chwilę przyszło mi powiadomienie "Dawid Kwiatkowski dodał zdjęcie na którym cię oznaczono". Było to to samo zdjęcie które dodałam przed chwilom z dopiskiem "W końcu mam to zdjęcie z najpiękniejszą parą na świecie. Dziękuję bardzo za ten dzień było najlepiej. Tęsknie za wami, ale widzimy się za 2 tygodnie. I love them. Nowa notka na blogu z przyjazdu Leny, Marco, Mario i Mats'a do Polski i o moich odczuciach po wypadku Leny" Napisałam komentarz "We love you too ♥" Wylogowałam się z facebook'a.
- Skarbie to jedziemy do ciebie ? - zapytałam.
- Pewnie - energicznie wstał i wziął moje walizki.
- Marco masz jakieś wino w domu. Chętnie bym się napiła - odparłam, a on popatrzył się na mnie jakbym spadła z nieba.
- Przecież ty nie lubisz alkoholu ? - oczy miał na wierzchu.
- Nie lubię wódki - skrzywiłam się na samą myśl.
- Tak mam wino. Bierz torbę i chodźmy - powiedział.
Załadowaliśmy je do jego bagażnika i dostałam telefon. 
- Marco ty wsiądź już do samochodu, a ja odbiorę - odebrałam telefon.
- Halo ? - powiedziałam do słuchawki.
- Lena Wolfinger ? - zapytał.
- Tak. Z kim rozmawiam ? - zdziwiłam się, bo nie znałam tego głosu.
- Nie ważne. Marco to twój chłopak tak ? - spytał.
- Tak, a o co chodzi ? - byłam coraz bardziej zdenerwowana.
- Bo ostatnio widziałem go z Amandą. Grasz z nią w jednej drużynie. Całowali się - oznajmił, a mnie zamurowało.
- Czemu mam panu wierzyć ? - podniosłam ton głosu.
- Po co bym dzwonił jakby nie była to prawda. On się bawi dziewczynami. Mówi że je kocha, a później zostawia tak samo było z moją siostrą. Zrobiłem im także zdjęcia. Jeśli chcesz je zobaczyć to jutro o 13 pod starbucks'em niedaleko Iduny - odparł.
- Jutro wyjeżdżam o 9:00 i będę w Dortmundzie dopiero za 2 tygodnie. To może wtedy się umówimy. Za 2 tygodnie pod starbucks'em o 13 ? - zapytałam.
- Dobrze. To do widzenia - rozłączył się.
Trzęsłam się cała. Nie powiem Marco, bo i tak mi prawdy nie powie. Boję się na niego spojrzeć teraz. Jeśli to prawda to wracam do Polski do Dawida. Nie wierzę że on mógł mnie zdradzić. Obiecał że mnie nie zrani. Łza momentalnie popłynęłam mi po policzku. Otarłam ją szybkim ruchem i wsiadłam do samochodu Niemca.
- To co jedziemy do mnie ? - uśmiechnął się do mnie.
- Mhym - mruknęłam i przez resztę drogi nie zamieniłam z nim słowa.
Mój wzrok cały czas był zwrócony w stronę szyby. Patrzyłam na tych szczęśliwych ludzi. Dlaczego to mi zawsze się musi zawalać świat. Chodź to nie jest jeszcze zdrada taka że się z kimś całował. Zdrada będzie jeśli ktoś z kimś się prześpi. Byłam zła na niego, ale go kochałam, a jeśli to sprawka Caroline i kazała komuś do mnie zadzwonić i to przekazać żeby odzyskać Marco. Nie chciałam o tym myśleć, ale moje myśli kręciły się tylko wokół tego. Nie chciałam mu pokazywać że coś mnie gnębi.
- Jesteśmy w domu - otworzył mi drzwi.
- Coś się stało, płakałaś ? - od razu zauważył.
- Wydaj ci się - ominęłam go jednym ruchem i podeszłam do bagażnika.
- Widzę że coś jest. To związane z tym telefonem prawda ? - popatrzył na mnie znaczącym wzrokiem.
- Tak - odparłam.
- Weź tylko torbę, bo tam masz rzeczy na jutro, a walizki zostawimy - zmienił temat, ale miał rację.
Wzięłam torbę i udałam się do jego domu.
- Powiesz mi co jest ? - stanął przed drzwiami i nie pozwolił mi wejść.
- Przepuść mnie - odparłam sucho.
- To mi powiedz do cholery co jest ?! - podniósł głos, a mi poleciały łzy po policzku.
Rzuciłam torbę i wybiegłam z jego posiadłości. Oczywiście dogonił mnie, bo ma trochę lepsza kondycję ode mnie.
- Przepraszam nie chciałem - przytulił mnie, a ja go odepchnęłam.
- Wiesz jak zdrada boli prawda ? - popatrzyłam mu prosto w oczy.
- Wiem - spuścił głowę.
Wtedy przypomniały mi się słowa trenera. "Jeśli mówi kocham to nie kłamie". "Chciał ją zdradzić, bo ona robiła mu to samo, ale on nie umiał". "Jest strasznie uczuciowy, ale też szczery i wierny". Nie potrafił jej zdradzić chodź ona mu to zrobiła to po co miałby mnie zdradzić ?! Już nic nie rozumiałam. Pomyślałam że powiem Marco o wszystkim, ale nie powiem mu o spotkaniu z tym kimś.
- To dlaczego mi to zrobiłeś ? - spytałam ze spokojem i zarazem smutkiem w głosie. 
- CO ?! TWIERDZISZ ŻE CIĘ ZDRADZIŁEM ?! JAK MOŻESZ MNIE O TAK COŚ OSKARŻAĆ. JEŚLI MAMY WOLNY CZAS TO SPĘDZAM GO Z TOBĄ NIE MIAŁ BYM CZASU CIĘ ZDRADZIĆ, A DO TEGO ZA BARDZO CIE KOCHAM ŻEBY TO ZROBIĆ I NIE UMIAŁBYM ! - krzyczał.
I tu miał rację. Każdą wolną chwilę spędzał ze mną. Rozpłakałam się i poszłam do jego domu. Wzięłam torbę i 2 walizki z bagażnika.
- STÓJ ! - wydarł się i podbiegł do swojego domu przy którym właśnie stałam, bo zabierałam torbę.
- Jeszcze ci mało. Czego chcesz ? - odparłam z wyrzutami przez płacz.
- Nie chciałem. Nie rozumiem skąd temu komuś z kim gadałaś przyszło to do głowy że cię zdradzam. Wiesz że nie umiałem zdradzić Caroline która mnie zdradziła. To po co miałbym zdradzać ciebie jak ty mi nic nie zrobiłaś ? Dlaczego każdy chce zrujnować mój związek z tobą - uderzył ręką o ścianę domu tak że zaczęłam mu lecieć krew nie zważał na to cały czas patrzył mi w oczy.
- Może Bóg wystawia nas na próbę czy przetrwamy, ale razem przecież pokonamy świat - zacytował piosenkę Dawida "Szepczę".
- Marco - zwróciłam się do niego.
- Tak ? - popatrzył na mnie.
- Ręka ci krwawi. Chodź opatrzymy ją - oznajmiłam, a jemu oczy wyskoczyły na wierzch. 
Otworzył domu. Ja wniosłam wszystko i kazałam mu usiąść w salonie.
- Gdzie masz apteczkę ? - zapytałam.
- W szafle pod umywalką w łazience - odpowiedział.
Udałam się tam i wzięłam apteczkę. Odkaziłam ranę i zawinęłam ją w bandaż. 
- Ja tak nie umiem - mówiłam w trakcie zawijania.
- Ale jak ? - popatrzył się na mnie dziwnie.
- Nie umiem być z tobą jeśli mamy mieć same przeszkody przed sobą. Kocham cię jak nikogo innego, ale albo tobie albo mi coś się dzieje - spuściłam wzrok.
- Chcesz ze mną zerwać ?! - krzyknął, a do jego oczu napłynęły łzy.
- Nie Marco. Nie potrafiłabym. Jesteś dla mnie najważniejszy, ale chyba wyjadę do Polski na jakiś czas żeby się wszystko poukładało - odparłam.
- Proszę cię nie zostawiaj mnie tu. Nie wiem co bez ciebie zrobię, a do tego studia tu masz - odparł, a ja wtedy sobie o nich przypomniałam.
Nie zmieniła ta informacja jednak podejścia do sytuacji.
- Marco która godzina ? - zmieniłam temat patrząc znacząco na Niemca co oznaczało że ma nie drążyć tematu.
- 20 - odrzekł.
- Zrobię nam kolację - udałam się do kuchni. 
Z tego co słyszałam Marco udał się do góry więc miałam wolną rękę. Postanowiłam że zrobię jajecznicę. Zaczęłam gotować gdy nagle ktoś złapał mnie w pasie. Delikatnie podskoczyłam. Odwróciłam się i moim oczom ukazał się Reus. 
- Skarbie przepraszam cię za moje dzisiejsze zachowanie. Nie wiem co się ze mną stało. Nie chcę żebyś myślała że cię zdradzam, bo wtedy byś mi przestała ufać. Kocham cię całym sercem i oddałbym dla ciebie życie jeśli było by trzeba więc przyjmij proszę ten malutki podarunek - gdy to mówił patrzył cały czas mi w oczy.
Podał mi małe pudełeczko, a w nim było coś czego się nie spodziewałam. Czyli pendrive. Dziwnie się popatrzyłam na Marco.
- Nie to nie chodzi o pendrive tylko o to co jest w środku. Miałem ci to dać na naszą miesięcznicę, ale chyba lepiej żebyś obejrzała to teraz. Wzięłam laptopa z walizki. Wpięłam do niego małe urządzenie i podłączyłam to telewizora. Na nagraniu byłam ja z Marco. Nasze zdjęcia. Różne filmiki, a do tego była podłożona muzyka której nigdy nie słyszałam nie wiedziałam kto to śpiewa, ale piosenka była o mnie, a na końcu piosenki były słowa "Kochammmm cięęę"
- Dziękuję - wtuliłam się w chłopaka.
- Podoba ci się piosenka ? - zapytał.
- Tak. Kto to śpiewa ? - nie mogłam rozpoznać głosu wykonawcy.
- Dawid, a słowa napisałem ja. Tylko on mi został, bo ja śpiewać raczej nie umiem - uśmiechnął się do mnie.
- Miesięcznicę mamy w trakcie obozu, bo 6.08 prawda ? - spytałam, a ten przytaknął.
Dokończyłam jajecznicę, zjedliśmy ją i pozmywałam, a raczej pobawiłam się pianą z Marco. Z nim mi było zawsze wesoło. Byłam cała mokra, ale to nic. Zadzwonił mój telefon.
- Co się stało tatusiu ? - powiedziałam do słuchawki odrzucając Marco pianą.
- Gdzie ty jesteś ?! Jutro wyjeżdżasz ? - krzyknął.
- Kurde zapomniałam ci powiedzieć. Spakowałam swoje rzeczy i śpię u Marco dzisiaj. Jutro odwieź dziewczyny na 9:00 pod SIP i pożegnamy się wtedy. Powiedz im żeby brały coś wygodnego i kilka zestawów na miasto i imprezy. Kocham cię śpij dobrze - cmoknęłam w telefon.
- No dobra, ale nie przeginajcie tam. Też cię kocham. Dobranoc - też cmoknął.
- Tata ? - zapytał Reus znów obrzucając mnie pianą.
- Tak, a teraz kotku tu posprzątaj, bo jeśli nie to śpię w gościnnym - mrugnęłam do niego.
- Tak się nie bawimy - złapał mnie w pasie, przerzucił przez ramie i zaniósł do jego sypialni.
- No to inaczej. Idź to posprzątaj, a ja się umyję, przebiorę i będę tu na ciebie czekać - pocałowałam go.
- Skoro tak chcesz - odparł i już miał wychodzić.
- Marco, ale przyniósł byś mi torbę proszę - zrobiłam oczy jak kot z Shrek'a.
- Coś za coś mała - poruszył brwiami.
- Sama sobie przyniosę jednak - wstałam z łóżka.
- Przyniosę ci, ale za to kiedy indziej mi się odwdzięczysz - posłał mi buziaka w powietrzu.
Położyłam się na łóżku i czekałam na niego. Po kilku chwilach przyniósł moją torbę.
- Dziękuję kochanie - pocałowałam go.
- A teraz idziesz sprzątać - uśmiechnęłam się do niego, a sama poszłam do łazienki.
Gdy już się umyłam i ubrałam w piżamę jego jeszcze nie było. Za to dzwonił jego telefon. 

---------------------------------------------------------------------------------------------


Oddaje wam go. 
Jak myślicie kto dzwoni do Marco ?
Piszcie w komentarzach co ile chcecie rozdziały, a ja postaram się to spełnić, ale nie żeby było "codziennie", bo ja też nie będę cały czas pisać. Od 1 tygodnia w górę.
 Marco przedłużył kontrakt z BVB do 2019r.
#REUS2019








 To zdjęcie z grupy Nur der BVB


A dwa ostatnie to moje ulubione zdjęcia z tego dnia *.*

CZYTASZ=KOMENTUJESZ ♥

Pozdrawiam i całuję Jula :**