Strony

Muzyka

piątek, 16 października 2015

Rozdział 33 - "ALE JA DAM RADY GRAĆ!!"

(...)
- Teraz możesz, a na mecz też możesz tak iść. Będziesz wyglądała ślicznie - uśmiechnął się.
Poszłam się przebrać, a jak wyszłam Marco już nie było. Pomyślałam że pewnie poszedł się przebrać.
(...)
Pomalowałam się lekko, a że zostało mi trochę czasu spakowałam rzeczy na mecz. Gdy skończyłam zeszłam na dół. Nie było jeszcze nikogo więc usiadłam na kanapie w holu i przeglądałam My Story różnych moich znajomych na snapchacie. Natknęłam się na snap'a Dawida. 
- Moja księżniczka wyjechała. Trzymajmy za nią jutro na sparingu kciuki - powiedział, a ja momentalnie się uśmiechnęłam. 
Zaczęło mi się robić strasznie duszno. Postanowiłam wyjść na zewnątrz, ale tam stali kibice. Zaczęło mi się kręcić w głowie. 
- Powinnam iść z tym do trenera - pomyślałam.
Wstałam i udałam się pod windę, bo nie miałam siły iść po schodach. Winda się otworzyła, a co się stało dalej to już nie wiem. Zemdlałam. Gdy otworzyłam oczy nade mną znajdowali się trenerzy, moje przyjaciółki, siostra i chłopak.
- Lena nic ci nie jest?! - odezwał się od razu trener.
- Nie trenerze - odrzekłam i chciałam wstać, ale ciało odmówiło mi posłuszeństwa.
- Kiedy ostatni raz coś jadłaś? - zapytał mnie mój chłopak.
- Wczoraj przecież kolacje. Obiad u Dawida i śniadanie - rzuciłam.
- A co jadłaś te kilka dni kiedy byłaś u Dawida oprócz wczoraj ? - uniósł brwi.
- Nic - popatrzyłam na niego pytająco. 
- Brakuje ci witamin i wszystkich innych składników dzięki którym funkcjonujemy - wtrącił się trener Klopp.
- Chodź słońce idziemy na śniadanie - wziął mnie na plecy Marco.
Był dla mnie taki kochany. Tak się martwił.
- I Lena nie grasz dzisiaj. Musi twój organizm wrócić do normy - krzyknął za nami trener.
- ALE JA DAM RADY GRAĆ!! TO BYŁO JEDNORAZOWE JAK NIE JADŁAM NIC TO NIC MI SIĘ NIE DZIAŁO. JA CHCE ZAGRAĆ! - zeskoczyłam z pleców mojego narzeczonego i podbiegłam do trenera krzycząc.
Zaczęła mnie boleć głowa i znów mi się zaczęło w niej kręcić. Złapałam się za nią, a Marco już był przy mnie.
- Nie unoś się tak. Musisz odpoczywać. Idziemy coś zjeść, bo jeszcze gorzej się poczujesz jak będziesz się denerwowała. Nie wyjdziesz w pierwszym. Może trener cię wpuści w drugiej. Ja będę cały czas z tobą na ławce obiecuje - pocałował mnie w czoło i wziął na ręce.
Zaniósł mnie na stołówkę. Była tylko połowa całej kadry. Było mi miło że pytali jak się czuję, ale denerwowało mnie to że co 5 sekund pytali czy coś mi się dzieje. Czy boli mnie coś. Co chcę zjeść. Czy chcę coś jeszcze. Gdy zjadłam podeszłam do stolika trenerów.
- Smacznego - powiedziałam.
- Dziękujemy. Co Lena chciałaś? - spytał Jurgen.
- Chciałabym zagrać w pierwszym składzie. Proszę. Jak będzie się coś działo to mnie ściągniecie. Bo później mnie dacie i mogę nie wytrzymać tyle i już nie zmienicie. Lepiej od razu. Proszę - zrobiłam minę kota z Shrek'a.
- Dobrze, ale jak będzie się coś działo mówisz od razu, bo jak nie to nie grasz do końca sezonu, a wiesz że dopiero się zaczął w pierwszym składzie. Ok? - popatrzył na mnie Sammer.
- Okej trenerze - przytaknęłam, uściskałam go i pobiegłam do Marco.
- Będę mogła zagrać w pierwszym! - skakałam z radości.
- Gratuluje - pocałował mnie w policzek.
- Słuchajcie. Jest 9:30 wyjeżdżamy 11:30 stąd więc o 11:30 zbiórka w holu jak zawsze - ogłosił Jurgen, a wszyscy przytaknęli i się rozeszli.
- My nie! - pociągnął mnie za rękę mój luby.
- Jak nie? - popatrzyłam dziwnie na niego.
- No my idziemy na miasto. Chodź - złapał mnie za rękę i wyszliśmy.
Na zewnątrz stała już taksówka.
- A gdzie jedziemy? Przyjedziemy przed 11:30? - zadawałam pytania.
Wiedziałam że z nim nic mi nie grozi, ale wolałam być pewna.
- Niespodzianka. Tak przyjedziemy wcześniej - posłał mi słodki uśmiech.
Nachylił się do taksówkarza i powiedział mu gdzie ma jechać, a on tylko się uśmiechnął. Jechaliśmy 5 minut i stanęliśmy przed jakimś domem.
- Gdzie jesteśmy? - dopytywałam.
- Chodź - dał pieniądze taksówkarzowi i pociągnął mnie za nadgarstek.
Udaliśmy się do środka. Marco kupił jakieś bilety, ale nie chciał mi nic pokazać, a na drzwiach ani nigdzie nic nie było. Weszliśmy do środka i moim oczom ukazały się zdjęcia, ale nie takie zwykłe zdjęcia. Zdjęcia piłkarek. Legend i tych teraźniejszych. Najlepszych na świecie.
- Mam nadzieję że posłuchasz o ich historii. Każda ma audiobook więc załóż słuchawki i słuchaj. Jest tylko jedna sala więc spokojnie się wyrobimy - uśmiechnął się i poszedł w swoją stronę.
Włożyłam pierwsze. Dziewczyna opowiadała o tym że jej tata pił, a gdy miała 2 lata zmarł. Nigdy go tak naprawdę nie poznała. Nie wie jakim był człowiekiem, ale każdą bramkę którą strzela dedykuje właśnie jemu. Mama jej opowiadała że była jego oczkiem w głowie. Gdy się urodziła przestał pić, ale przez alkoholizm dostał raka wątroby i zaczął mieć przerzuty i zmarł. Wychowała ją mama która jest teraz jej najlepszą przyjaciółką i wspiera ją. Jej brat też jest zawodowym piłkarzem. Czułam chwilę że nie jestem sama. Moja mama mnie biła. Mam blizny i rany w sercu. Dobrze że siedzi. Brzydzę się nią. Rozpłakałam się. Podbiegł do mnie Reus.
- Księżniczko nie płacz - pocałował mnie w czubek głowy.
- Ona miała gorzej ode mnie, a ja narzekam. Ona nie miała ojca - płakałam mu w ramię.
- Ciiiii już dobrze. Każdy ma problemy. Chodź pójdziemy do parku i ochłoniesz - posłał mi uśmiech.
Do parku wychodziło się drzwiami obok. Był to park połączony z muzeum więc to było w cenie. Stały tam pomniki dziewczyn. Każda miała inną pozę.
- Też tu kiedyś staniesz - zaśmiał się.
- Co to za miejsce? - zapytałam.
- Jedyne muzeum związane z piłką nożną kobiet - przytulił mnie.
- Skąd wiesz że takie tu jest? - zdziwiłam się.
- Kiedy mi było smutno na zgrupowaniu kiedyś zamówiłem taksówkę i kazałem żeby zawiozła mnie do pięknego miejsca. Zawiozła mnie tu. Jest to piękne miejsce, a do tego chciałem kiedyś zabrać tu wyjątkową dla mnie osobę - popatrzył mi w oczy.
- Kocham cię - pocałowałam go.
- Ja... ciebie....... też.... kocham... Lena... - mówił pomiędzy pocałunkami.
Obeszliśmy cały park podziwiając zawodniczki i przyrodę otaczającą nas. Zrobiłam oczywiście selfie z Marco na tle parku i kilka zdjęć zawodniczek oczywiście na moją ulubioną aplikację.
- Wracamy do hotelu czy jeszcze raz posłuchasz historii? - spytał.
- Mamy jeszcze kilka dni. Wrócimy tu, a jest już 11:00 więc zbierajmy się. Dziękuję że mnie tu zabrałeś - pocałowałam go w policzek.
Zadzwoniliśmy po taksówkę i zabrała nas z powrotem do hotelu. Była już 11:15. Poprawiłam makijaż bo się rozmazałam i przebrałam się w to co przygotowałam rano. Porozmawiałam z Majką i wyszłyśmy na zbiórkę. Pokazałam jej zdjęcia z parku. Bardzo jej się spodobało więc postanowiłyśmy że powiemy trenerowi i pojedziemy tam całą kadrą, ale najpierw zagramy sparing. Gdy przyjechaliśmy. My jako skład dziewczyn miałyśmy najlepsze miejsca na trybunach. Włożyłam na wierzch koszulkę z nazwiskiem Reus. Niektóre nic nie ubrały, a np. Zuza ubrała z nazwiskiem Durm.

--------------------------------------------------------------------------------------------


Rozdziały będą krótsze, ale będą częściej.
Nie wiem czy jest sens dawać jakieś sensacje bo już się to robi nudne hahahaha
Pozdrawiam osobę która jako jedyna czyta chyba jeszcze tego bloga. Karolina masz pozdrowienia :D
Ale was rozpieszczam w 5 dni dałam wam nowego haha no, ale dezaktywowałam facebook'a więc miałam czas napisać.



















Pozbierałam wam kilka zdjęć które znalazłam w komputerze

Pozdrawiam i całuje Jula xxx

niedziela, 11 października 2015

Rozdział 32 - "NIESPODZIANKAAA!!"

(...)
Pożegnaliśmy się i umówiliśmy że jutro mnie odwiozą na lotnisko, a Dawid pojedzie z nami. Gdy przyszłam z Kwiatem do domu poszłam się umyć, przebrałam się i zasnęłam z telefonem w ręku czytając SMSy z Marco....
(...)
Obudziłam się o 11:00. Słońce wbijało mi promienie do pokoju. Poszłam do kuchni gdzie już był Dawid.
- Hejka - uśmiechnęłam się.
- Pierwszy raz odkąd tu jesteś widzę cię tak szczęśliwą. Cieszysz się że wyjeżdżasz? - zapytał Kwiat.
- Z jednej strony tak z drugiej nie. Cieszę się, bo się stęskniłam i chce już trenować i grać, a nie cieszę się, bo zostawiam ciebie, Kubę i Edytę, a do tego zobaczę Marco - zmieszałam się.
Zjedliśmy jajecznicę. Był to specjał mojego przyjaciela. Później Kwiatkowski pomógł mi się spakować. Spakowaliśmy się do walizki którą wczoraj kupiliśmy. Gdy skończyliśmy zjedliśmy obiad, a raczej chińszczyznę którą Dawid zamówił. O 13:30 pod nasz blok przyjechał Kuba z Edytą. Przywitałam się z nimi. Zapakowaliśmy walizkę i pojechaliśmy na lotnisko. Porobiliśmy ostatnie zdjęcia. Pożegnaliśmy się i poproszono mnie na odprawę. Do samego końca byli ze mną i mi machali. Aż uroniłam kilka łez z Dawidem się bardziej zżyłam, a do tego poznałam super osoby. Lot zleciał mi miło. Wyszłam z samolotu. Wzięłam bagaż i wyszłam. Od razu zauważyłam dziewczyny i trenera, które mnie też zauważyły, podbiegły i mocno przytuliły.
- Hehe nie tak mocno. Udusicie mnie - śmiałam się.
- Wróciła nasza szczęśliwa 11 - zwrócił się trener gdy się już z nim witałam.
- Szczęśliwa nie do końca, ale chce go zobaczyć - zmieszałam się.
- Wezmę ci walizkę - wzięła ją ode mnie Zuza.
Wyszliśmy z lotniska i czekał tam na nas tłum ludzi.
- NIESPODZIANKAAA!! - krzyknęli.
Stałam zdezorientowana. Nagle z tłumu wyjechał Marco na białym koniu.
- Nie wiem jak mogłaś myśleć że cię zdradziłem. Chcieliśmy zobaczyć jak bardzo ci na mnie zależy. Jak szybko wrócisz. Nie zdradziłem cię. Tym bardziej nie z Amandą. Już wiem że to ty jesteś tą moją księżniczką. Więc ja będę twoim księciem na białym koniu - zszedł z konia i ukląkł przede mną. 
- Lena skarbie czy wyjdziesz za mnie? - popatrzył mi prosto w oczy.
- Niby zrobiłeś mi straszne świństwo kłamiąc w takiej sprawie zdrady, ale TAAAAAAKK! - krzyknęłam.
Założył mi pierścionek na palec i pocałował. Brakowało mi strasznie jego ust. Nie da się opisać słowami tego jaka byłam szczęśliwa. Wziął mnie na ręce i posadził na koniu na którym jechaliśmy do hotelu. Czułam się ważna dla kogoś. Miałam chęć do życia. Moje oświadczyny wyglądały lepiej niż sobie je wyobraziłam. Pod hotelem ściągnął mnie z konia i przywitałam się ze wszystkimi.
- Gdy słyszałem twój sen postanowiłem wykorzystać sytuację. Wszyscy wiedzieli o moim planie. Bardzo dobrze wszystkim wychodziło wkręcanie. Nie wiem jak mogłaś pomyśleć że cię zdradziłem, a do tego z Amandą ? Nie chcę nawet na nią patrzyć. A nie pomyślałaś kiedy miałem cię zdradzić. Odkąd cię poznałem, sam na żadnej imprezie nie byłem, a Amandę poznałem dzięki tobie więc kochanie pomyśl czasami hahaha. Dobrze że wróciłaś - przytulił się do mnie.
Nie chciałam nic mówić. Miał rację nie pomyślałam o tym w ten sposób.
- Też mi ciebie brakowało - wtuliłam się najmocniej jak umiałam.
Przeglądałam pierścionek który znajdował się na moim palcu.
- Podoba ci się ? - przytulił mnie od tyłu Marco.
Dawno nikt mnie tak nie przytulił więc lekko się wzdrygnęłam.
- Tak, jest piękny - uśmiechnęłam się do siebie.
Otworzyłam na telefonie aplikacje której dawno nie używałam. Dodałam zdjęcie na snapchata i dodałam emotikony serduszek. Byłam najszczęśliwsza na świecie, ale to za szybko się działo.
- Nie myślisz Marco że to dzieje się za szybko? Ja dopiero niedawno skończyłam 18 lat mam studia kocham cię, ale nie uważasz że to się dzieje ze szybko? - powtórzyłam pytanie.
- Kto powiedział że po zaręczynach trzeba od razu planować ślub? poczekamy z dwa, trzy, cztery lata jeśli chcesz, a tak na marginesie. Wszystkiego najlepszego z okazji naszej miesięcznicy - wyszczerzył swoje śnieżno białe zęby i podał mi bukiet białych róż.
No tak dzisiaj był 6 sierpnia więc mijała nasza miesięcznica. Jak on to dobrze wykalkulował. No, ale po miesiącu chodzenia mi się oświadczył było to dziwne. Była godzina 18:00.
- To co jedziemy na trening? - powiedział trener, a ja poruszyłam energicznie głową na co się zaśmiał.
- Brakowało nam ciebie - objął mnie ramieniem i się uśmiechnął.
- Mi was też - wtuliłam się w niego.
- Mam nadzieję że jesteś gotowa na jutrzejszy sparing? - zapytał.
- Jestem. Przed wczoraj byłam na treningu Legii Warszawy, bo taki Kuba mnie zaprosił więc coś tam trenowałam - odparłam.
- Wiem widziałem zdjęcia na twoim profilu. Legia dodała zdjęcia z treningu i cię oznaczyła, a do tego piłkarze Warszawscy też pododawali zdjęcia z tobą - byłam zdziwiona tym co powiedział, ale się uśmiechnęłam.
Zadzwonił mój telefon.
- Wiedziałem że wszystko będzie dobrze. Szczęścia gołąbeczki. Jak tylko wrócicie do Dortmundu przyjeżdżam do was - krzyknął mi Dawid do słuchawki.
- Hahaha Dawid dziękujemy - posłałam mu buziaka.
- A teraz idę się spakować bo jadę na trening. Pa - pożegnałam się i rozłączyłam.
Poszłam na górę spakować rzeczy. Gotowa zeszłam na dół gdzie byli już wszyscy.
- Nigdy więcej mnie tak nie strasz idioto - przytuliłam się do mojego narzeczonego.
Jak to ładnie brzmi. Narzeczony hmmm...
- Przepraszam skarbie, ale chciałem ci niespodziankę zrobić. Chciałem żeby te oświadczyny nie były zwyczajne i dałaś mi taką okazje to zrobiłem haha - zaśmiał się i pocałował mnie w czubek głowy.
- Ale pieniądze za naprawę telefonu musisz oddać Dawidowi - uśmiechnęłam się głupio.
- Rozwaliłaś telefon? - zadziwił się.
- Tak po tym SMS-ie rzuciłam nim o ziemię - wyszczerzyłam moje śnieżno-białe zęby.
- Są wszyscy? To jedziemy? Zostało nam 6 dni obozu - krzyknął trener.
- Determinacja laski, bo jutro mamy sparing - klasnęłam w dłonie.
- A my to co? - popatrzył się na mnie Marco.
- Wy też grubasy - posłałam mu buziaka.
Pojechaliśmy na boisko treningowe. Przed nim stali kibice z wielkim napisem "Willkommen zuruck Lena". Oczywiście zrobiłam zdjęcie na snap'a i weszłam do szatni. Przebrałam się i wybiegłam na boisko. Brakowało mi tego właśnie boiska.
- I tak się czujesz znowu wśród nas? - uśmiechnęła się do mnie Majka.
- Najlepiej na świecie - wyszczerzyłam zęby.
Trening minął nam bardzo szybko. W dobrych humorach wróciliśmy do hotelu, zjedliśmy kolacje i każdy poszedł do siebie. Pożegnałam się z Marco i weszłam do naszego "apartamentu". Rzuciłam się na kanapę i włączyłam jakiś film. Chwile później przyszły dziewczyny i dołączyło do mnie.
- Opowiadaj jak było w Polsce - zaśmiała się Zuza.
- Dawid od razu mnie przyjął. Kupił ubrania, zapłacił za naprawę telefonu. Codziennie płakałam. Poznałam Edytę i Kubą którzy są mega sympatyczni i od razu się z nimi zakolegowałam. Miałam trening z Legią Warszawą, bo jak szłam Kuba mnie potrącił poznał i zaproponował trening. I co ja mogę więcej wam powiedzieć. Cieszę się że jestem znowu z wami, a jutro musimy wygrać - przytuliłam wszystkie.
Gdy film się skończył poszłam do siebie do pokoju. Wypakowałam walizkę z Polski i włączyłam laptopa i zadzwoniłam na skypie do taty. Odebrał. Opowiedziałam mu wszystko co się działo. Był zszokowany. Po 2 godzinnej rozmowie pożegnaliśmy się. Zeszłam do dziewczyn, ale ich nie było. Nie martwiłam się o nie tylko wróciłam do siebie do góry. Ukąpałam się, ubrałam piżamę i położyłam do łóżka. Nawet nie zauważyłam kiedy usnęłam.

------------------------------------------------------------------------------------------------

Obudziłam się w objęciach mojego chłopaka. Nie wiem jak on się tu znalazł, ale nie powiem było miło. Zdziwiło mnie gdzie jest Majka z którą dzielę ten pokój.Popatrzyłam na zegarek który wskazywał godzinę 8:00 czyli mam godzinę żeby się ogarnąć i zejść na śniadanie. Postanowiłam jednak poleżeć jeszcze w objęciach mojego narzeczonego.
- Hej skarbie - podniósł się i pocałował mnie w policzek.
- Hej kochanie - uśmiechnęłam się do niego.
- Co ty tu robisz? - zadałam pytanie.
- Wszyscy poszli na imprezę. No znaczy kilka osób zostało, a nikt ci nie powiedział że idą, bo wiedzieli że jesteś zmęczona więc ja też nie poszedłem i przyszedłem do ciebie, ale ty już spałaś - wyszczerzył się.
- Dziękuje - pocałowałam go.
- A teraz jeśli ci to nie przeszkadza to się przebiorę, bo dzisiaj mam mecz - uśmiechnęłam się do siebie.
- Wy macie mecz dopiero o 17:00 my mamy o 14:00 - powiedział.
- Ale muszę się ubrać i chce mieć już wszystko spakowane, a do tego za godzinę jest śniadanie w piżamie nie zejdę - zaśmiałam się.
- Jak się cieszę że znów się uśmiechasz - pocałował mnie w policzek.
- Mogę tak iść? - spytałam.
- Ale na mecz? - odpowiedział pytaniem.
- Nie. Na mecz pójdę w tym - pokazałam mu zestaw.
- Teraz możesz, a na mecz też możesz tak iść. Będziesz wyglądała ślicznie - uśmiechnął się.
Poszłam się przebrać, a jak wyszłam Marco już nie było. Pomyślałam że pewnie poszedł się przebrać.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------


Nic się nie dzieje. Rozdział krótki, ale chce wam go dać, bo on wyjaśnia "zdradę" Marco

Dziękuję tym o zostali. Kocham was :*