Strony

Muzyka

sobota, 6 grudnia 2014

Rozdział 23 - "Nie no serio ?!"

(...)
Gdy podszedł do mnie popłakałam się i wtuliłam w niego. Gala się skończyła. Zrobiliśmy kilka zdjęć z nagrodą i z naszymi znajomymi. Gdy wychodziliśmy ktoś złapał mnie za rękę i zaczął ciągnąć z dół. Nie wiedziałam co się dzieje. Zdążyłam zobaczyć tylko przerażony wzrok Marco...
(...)
Obudziłam się w szpitalu, a przy mnie siedział Marco, a po drugiej stronie tata. Maja chodziła w kółko na środku sali. Zuzi nie było.
- Kochanie - wstał i wtulił się we mnie Marco gdy tylko zauważył że otworzyłam oczy.
- Co się stało ? Co ja tu robię ? - zapytałam.
Marco spuścił głowę.
- Jesteś tu dlatego że jak wychodziłaś z Marco z gali Caroline Bosh pociągnęła cię za rękę i uderzyłaś głową o próg. Byłaś tydzień w śpiączce. Jutro cię już wypiszą, bo powiedzieli że dzień po wybudzeniu i możesz od razu grać. Na szczęście złamanej ręce nic się nie stało i ściągną ci gips 27 lipca tak jak miało być - oznajmił tata.
- Nie musisz się już niczym przejmować kolejna osoba wylądowała w więzieniu - pocałowała mnie w policzek Maja.
- Siedzi ? - zdziwiłam się.
- Tak 5 lat - odparł Marco.
- 2 dni temu był tu Dawid siedział przy tobie i kazał Marco iść spać, bo Reus od tygodnia nie spał tylko czekał aż się wybudzisz - powiedziała Majka.
- Naprawdę ? - oczy mi się zaszkliły.
- Tak - spuścił głowę Niemiec.
Uniosłam ją do góry i pocałowałam.
- Witam pani Leno - uśmiechnął się znajomy mi lekarz wchodzący do pokoju.
- Witam doktorze - odpowiedziałam.
- Cieszę się że jest pani z powrotem z nami. To co chce pani już wyjść ? - spytał, a ja przytaknęłam.
- To proszę się spakować, a ja załatwię z panem wszystkie formalności - zwrócił się do taty.
- Przecież mieliście ją wypisać jutro - zdziwił się tata.
- Tak, ale dziewczyna jest silna i gotowa funkcjonować samodzielnie. Proszę za mną - powiedział do ojca i wyszli z sali razem z Mają.
Zostałam sama z Marco.
- Tęskniłem - oznajmił ze spuszczona głową.
- Ja też kochanie - złapałam go za rękę.
Poczułam że ręką mam trochę cięższą. Popatrzyłam na nią. Byłą to bransoletka której na pewno nie miałam nigdy na sobie. Była czarno-żółta i przypięte do niej serduszko z napisem "Będę cię zawsze kochał ~ Marco". Łzy zaczęły mi spływać po policzkach. Wstałam z łóżka i bardzo mocno przytuliłam Marco. Złapałam go za rękę i wyszliśmy. Kupiliśmy kawę w automacie i czekaliśmy na ojca. Nagle podszedł do nas jakiś pan z kamerą i pani z mikrofonem.
- Pani Leno jak się pani czuje po wypadku ? Marco nie opuszczał pani na krok. Wybaczy pani kiedyś Caroline ? Marco czy czułeś że ją tracisz ? Dlaczego tak długo nie mogła się wybudzić ? - zadawała pytania.
- Czuję się bardzo dobrze, dziękuję. Zawsze wybaczam, ale nigdy jej tego nie zapomnę - odpowiedziałam na pytania zadane mi.
- Tak czułem że ona mnie opuszcza. Stąd ta bransoletka na nadgarstku chciałem żeby miała ją w dniu śmieci. Nie mogła się długo wybudzić, bo brakowało jej krwi. Dużo krwi straciła w walce o życie czyli przy operacji i przy upadku - odparł Reus.
- Co pani pamięta z tego dnia ? - spytała.
- Wszystko do upadku. Nie straciłam pamięci co graniczy się z cudem, bo powinnam. Pamiętam bardzo dobrze jak ktoś pociągnął mnie za rękę i Marco z przerażeniem w oczach. Tylko tyle - powiedziałam i musieliśmy już iść, bo tata przyszedł.
Wsiedliśmy do samochodu.
- Gdzie jest Zuza ? - zdziwiłam się.
- Odsypia siedziała 3 dni z rzędu przy tobie - oznajmił mi tata.
- Tam jest nasza ulica - wskazałam palcem, bo ominęliśmy skręt.
- Jedziesz do Marco, bo ja muszę iść do pracy. Maja pójdzie spać, a ktoś się musi tobą opiekować - wybełkotał ojciec.
Wysiedliśmy pod domem Niemca. Marco pomógł mi wejść do domu i położył mnie na sofie, a sam poszedł do kuchni i zaraz wrócił z dwiema herbatami w ręce.
- Dziękuję - odebrałam od niego napój. 
Usiadł obok. 
- Przepraszam - odparł i zbierało mu się na płacz.
- Za co kochanie ? - zdziwiłam się.
- Nie złapałem cię i straciłaś tydzień z życia - oznajmił.
- To nie twoja wina - pocałowałam go w policzek.
- Moja obiecałem ci że będę zawsze bez względu na to co się stanie, a wtedy tak jakby mnie nie było - spuścił wzrok.
- Nie dałeś rady nic zrobić rozumiem chodź tu do mnie - przytuliłam go.
- Oglądamy coś ? - spytał.
- Wolałabym zagrać w fife - powiedziałam, a on się uśmiechnął.
Włączył grę. Podał mi pad'a i zaczęliśmy grać. Graliśmy dobre kilka godzin przy tym rozmawiając o wszystkim. Dowiedziałam się o nim dużo nowych rzeczy. Po którymś z kolei meczu popatrzyłam na godzinę. 
- Jezu już 23:00 ja będę się zbierać - chciałam już wstać, a złapał mnie za nadgarstek.
- Zostajesz dzisiaj u mnie na noc, bo tata pracuje całą noc, a dziewczyny śpią - pociągnął mnie do siebie na kolana.
Zaczęła się gra wstępna. W pewnym momencie źle się poczułam i oderwałam się od Marco.
- Co jest ? - zdziwił się.
- Źle się czuje. Może dokończymy to jutro albo kiedy indziej, bo jestem zmęczona i źle się czuję - odparłam, a on wyłączył telewizor i wziął mnie na ręce.
Zaniósł mnie do sypialni i położył na łóżku.
- To dobranoc królewno - pocałował mnie w czoło.
- Nie jesteś zły ? - zapytałam.
- Nie, bo wiem że rano zobaczę ciebie tu przy mnie i to mi wystarcza - uśmiechnęłam się tylko i wtuliłam w niego.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
22 lipca
Obudziłam się o 9:00. Marco jeszcze spał. Poszłam na dół i postanowiłam zrobić omlety. Do tego nalałam soku pomarańczowego. Włożyłam dwa talerze i dwie szklanki z sokiem na tacę i poszłam na górę. Pocałowałam Reus'a. Otworzył oczy przeciągną się i dał mi buziaka.
- Dzień dobry kochanie. Zrobiłam śniadanie - uśmiechnęłam się.
Jedliśmy w ciszy. Gdy wszystko zjedliśmy Marco wziął tacę i zaniósł na zlewu, a ja czekałam w sypialni.
- Było pyszne. Lepiej się dzisiaj czujesz ? - spytał zamykając za sobą drzwi.
- O wiele lepiej. Chodź zrobimy zdjęcie, bo wyglądasz sexownie jak jesteś taki nie ogarnięty - pocałowałam go.
Zrobiliśmy kilka zdjęć
- Co dzisiaj mamy w planach ? - zapytałam.
- Jedziemy na Idune później do Polski, a później idziemy spać - uśmiechnął się. 
- Okej to chodźmy... Czekaj czekaj coooo ?! - patrzyłam na niego ze zdziwieniem.
- Jeśli ci się coś nie podoba zmienimy plany - oznajmił.
- Serio jedziemy do Polski ? - byłam bardzo podekscytowana.
- No tak. Dawid prosił żebyś przyjechała jak się wybudzisz - odparł, a ja go przytuliłam.
Zbiegłam na dół. Ubrałam kurtkę i buty i czekałam na Marco.
- Jedziemy na Idune i później do Polski no pośpiesz się - krzyknęłam do niego jak już zszedł.
Ubrał się i wyszliśmy.
- Pierwsze jedziemy do mnie się przebrać - kazałam mu skręcić w tą drogę.
Szybko się przebrałam i wróciłam do samochodu. Pojechaliśmy na SIP i czekał tam na nas Mario i Mats. 
- Misie - przytuliłam ich.
- No hej Lenaa. Jak się czujesz ? - spytał Mats.
- Dobrze dziękuję. Jedziecie z nami ? - zapytałam, a oni przytaknęli.
- A Maja i Zuza jadą ? - pytałam ich.
- Niestety nie. Zuzia jedzie z Durm'em i tą twoją sąsiadką Julią do Leonardo, a Maja ma spotkanie o prace jako fotograf, ale nic nie wiesz - uśmiechnął się.
- A gdzie? - spytałam.
- To już ona sama ci powie - wsiedliśmy do samochodu.
Mario za kółkiem koło niego Mats, a ja z Marco z tyłu. Podjechaliśmy pod wytwórnie mojego taty.
- Co my tu robimy ? - zdziwiłam się.
- Jest tu ktoś kto czeka na ciebie. Zapomniałaś o nim - powiedział Marco.
Wyszedł z auta i zaraz przyszedł z yorkiem.
- Madi - piesek był otulony kocykiem, wzięłam go na ręce i przytuliłam.
- Na ile my w ogóle jedziemy ? Bo do Gorzowa autem jedzie się około 6 godzin - mówiłam przytulając psa.
- Jedziemy tam na 3 dni. Jest 10 dojedziemy tam około 16. Pokarzesz nam wszytko, przywitasz się z rodzicami Dawida i ze znajomymi z Gorzowa i około 23-24 jedziemy do Warszawy i tam nocujemy u Dawida - odparł Reus.
- To w drogę - oznajmiłam z dumą, a Mario ruszył.
Wybrałam numer do Tomka i zadzwoniłam.
L: Hej Tomi
T: Lena? Cześć

L: Gracie dzisiaj u siebie ?
T: Tak o 18:00, a czemu pytasz?
L: Bo chciałabym oglądnąć 
T: A co tam u ciebie?
L: A dobrze, wczoraj wybudziłam się ze śpiączki 
T: No coś słyszałem. Przykro mi, a jak z twoim chłopakiem?
L: Super własnie jedziemy sobie samochodem na wycieczkę, a opowiadaj co tam u ciebie
T: Okej, dobra ja lecę, bo trening mamy za 30 minut. Trzymaj kciuki. Pa
L: Oczywiście że będę. Pa
- Na trybunach - powiedziałam jak tylko się rozłączył.
- Mam już plany dla nas na wieczór w Gorzowie - zaśmiałam się.
- Jakie ? - zapytał mój chłopak.
- Pójdziemy sobie na mecz Warty Gorzów, a teraz was na chwilkę przepraszam - wybrałam numer do mamy Dawida.
L: Dzień dobry pani Agnieszko
MD: Lenuś skarbie. Jak tam dobrze się już czujesz ?
L: Znakomicie. Jedziemy właśnie z Marco, Mario i Matsem do Polski i miałabym do pani prośbę 
MD: Słucham cię
L: Kupiła by nam pani 4 bilety na dzisiejszy mecz Warty? I nikt ma się nie dowiedzieć że przyjeżdżamy, bo to niespodzianka, a jutro rano jadę do Dawida do Warszawy
MD: Dobrze nikt się nie dowie i kupie wam bilety. Czy ja słyszę szczekanie psa?
L: Tak to Madi. Czy mogłaby się pani nim zająć jak pójdziemy na mecz?
MD: Z miłą chęcią. Miłej drogi dziecko
L: Dziękuję do zobaczenia :)
Położyłam się na ramieniu Marco i usnęłam z psem na kolanach. Obudziłam się około 15:40 przez głośną muzykę którą włączył Mario.
- Mario... Ludziom spać nie dajesz - skrzywiłam się. 
Marco razem z Matsem się zaśmiali.
- Jezu przepraszam Lena zapomniałem że śpisz - usprawiedliwiał się.
- Dobra dobra za ile będziemy? - spytałam.
- Za około 20 minut - pocałował mnie w policzek mój blondyn. 
Mario włączył piosenkę Sia - Chandelier. Śpiewaliśmy i śmialiśmy się z naszych fałszów. Po kilkunastu minutach byliśmy w Gorzowie.
- Boże jakie wy macie dziurawe drogi - kręcił głową Goetze.
- Dobra grubasie. Teraz skręć tu, a zaraz tu i zaparkuj tam - rozkazałam.
Zaparkowaliśmy pod starym blokiem Dawida. Pani Agnieszka wyszła przed blok. Gdy tylko mnie zobaczyła podbiegła i wyściskała mnie z całych sił. Przedstawiłam jej pieska, Mario i Matsa. Weszliśmy na górę gdzie była Głuszko, Karla, Karasiov, Michniewicz i tata Dawida. Od razu wszyscy mnie wyściskali i pieska. Przywitali się z chłopakami, a Mario i Matsa im przedstawiłam. Postanowiliśmy iść z psem na spacer. Więc poszliśmy całym Aloha Teamem i moim teamem do mojego ulubionego parku. Kilkanaście ludzi nas zatrzymywało i robiło zdjęcia i brało autografy ode mnie i od piłkarzy.
- Ej Lena a ta dziewczyna siedzi ? - spytała mnie Karla.
- Ale jaka ? - zdziwiłam się.
- Ta co sprawiła że byłaś w śpiączce - oznajmiła.
- Tak siedzi, ale tymczasowo i czeka na rozprawę - odparłam.
Chodziliśmy po parku półtorej godziny i gdy wróciliśmy do domu ja się przebrałam chłopacy też. Zostawiliśmy psa, wzięliśmy bilety i wyszliśmy na "stadion". Szłam z Marco za rękę, a koło mnie szedł Mats, a koło Marco Mario. Po 5 minutach byliśmy pod boiskiem. Sprawdzili nam bilety i poszliśmy na wyznaczone miejsca. Najbliżej boiska. Zauważyłam trenera stojącego przy ławce. 
- Panie trenerze - krzyknęłam, a ten energicznie się odwrócił.
- LENA! - podszedł do trybun.
Kazał ochroniarzom nas puścić do siebie wiec razem z Mario, Marco i Matsem zeszliśmy do niego. Przytuliłam się do niego i zaczęłam płakać.
- Nie płacz słoneczko. Co ty tutaj robisz? - zapytał.
- Przyjechałam z chłopakami, a wieczorem jedziemy do Warszawy do Dawida Kwiatkowskiego. Jak mam nie płakać jak wracam na boisko na którym się uczyłam grać jako widz i członek innego klubu - znów łzy mi napłynęły do oczu.
- Mam nadzieję że wygramy. Chodź do chłopaków do szatni zdeterminujesz ich, bo podobno idziesz na psychologię - oznajmił i już mieliśmy iść, ale Mario chrząknął więc przedstawiłam chłopaków trenerowi i poszliśmy. 
Trener wszedł do szatni, a ja po 2 minutach zapukałam. Usłyszałam "Proszę". Razem z chłopakami weszłam.
- Lena ! - od razu podskoczył do mnie Tomek.
Znowu wybuchnęłam płaczem. To z tym składem zaczynałam grać, a teraz będę oglądać jak grają. Nie będę się z nimi na boisku męczyć.
- O co płaczesz ? - zdziwił się Michał.
- Chciałabym zagrać ostatni mecz z wami. Taki pożegnalny - otarłam łzy.
- Możesz. To jest mecz towarzyski, a ty jeszcze nie podpisałaś kontraktu z Borussią - uśmiechnął się Łukasz.
Moje oczy przerodziły się w iskierki. 
- Przebieraj się - trener rzucił mi strój.
- Naprawdę mogę ? Mario? Mats? Marco? - zwróciłam się do chłopaków którzy ze mną tu przyjechali i do trenera.
- Ja zezwalam - uśmiechnął się trener.
- Zawsze chciałem cię zobaczyć w akcji. Poznałem cię jako piłkarkę Warty więc dawaj - zaśmiał się Mario.
- Graj jeśli to twoja pasja - wyszczerzył się Hummels.
Podszedł do mnie Marco widocznie zły. Wiedziałam że się nie zgodzi.
- Przyjechałem tu z tobą żeby oglądać twoich kolegów, ale lepszym widokiem będzie oglądanie ciebie, ale pamiętaj ściągnij gips - zaśmiał się i mnie pocałował.
Ubrałam swój strój z "11", korki które zostawiłam tu na pamiątkę i ochraniacze. Ściągnęłam gips. Musiałam uważać na tą rękę, ale dla gry zrobię wszystko.Ubrałam bluzę klubową i pobiegłam na rozgrzewkę. Marco, Mario i Mats poszli na nasze trybuny. 
- Proszę państwa co się dzieje w składzie Warty. Na dzisiejszy mecz do składu wraca LENA WOLFINGER !! Lena chciałaby zagrać pożegnalny mecz. Przed chwilą widzieliśmy ją z gipsem, a teraz na boisku pojawiła się bez niego - dziwił się komentator. 
Podbiegłam do sztabu medycznego. Zbadali mi rękę. Powiedzieli że jest ok i nawet jak upadnę nie powinna się złamać z powrotem, bo już się zrosła, a gips nosiłam na wszelki wypadek. Dobra rozgrzewka. 18:25 zbiegliśmy do tunelu, ściągnęliśmy bluzy. Stanęłam przed ostatnia jak robiłam to zawsze. Ruszyli. Gdy przekroczyłam linię boczną boiska usłyszałam brawa i ludzi skandujących moje imię. Łza zakręciła mi się w oku. Popatrzyłam na chłopaków zaciskali mocno kciuki. Klasnęliśmy w stronę kibiców i ustawiliśmy się na swoich połowach. Zaczynaliśmy my więc to my od razu podążyliśmy do ataku. Nie interesowało mnie teraz że mój chłopak jest zawodowym piłkarzem i mógł by mnie wyśmiać liczyłam się tylko ja, piłka, koledzy z drużyny, bramka przeciwnika i rywal nic więcej. Zaczęłam swoje popisy z piłką. Jeden, drugi, trzeci, czwarty. Piłka dośrodkowana na głowę Łukasza, ale bramkarz przeciwników był czujny. Od razu zaczęli grę i ruszyli w stronę naszej bramki, ale w połowie stracili piłkę. Stałam obok ostatniego zawodnika Maczka (bo z nimi graliśmy). Po odzyskaniu przez nas piłki byłam z przodu tylko ja. Tomek posłał piłkę na połowę połowy boiska jak najszybciej do niej podbiegłam byłam sama z bramkarzem, a za plecami miałam 3 wkurzonych obrońców którzy chcieli zrobić mi krzywdę. Nagle czuje ból w kostce i upadam na ziemię. Sędzia zatrzymuje grę. Podbiega i sięga po czerwony kartonik. Wstaje o własnych siłach. Chcę wykonać ten rzut wolny dlatego prosiłam żeby nie wołali sztabu medycznego. Przy piłce stał już Mateusz.
- Proszę - powiedziałam do niego, a on udał się w stronę muru. 
Popatrzyłam na Marco, który kiwnął twierdząco głową. Odeszłam 1,5 metra od piłki. 
- Caroline Bosh - pomyślałam. 
Gwizdek. Rozpędziłam się, wzięłam zamach i GOLLLL ! usłyszałam na trybunach. Zaczęłam biec w stronę Marco od podbiegł do barierek.
- Dziękuję że mnie tego nauczyłeś. To dla ciebie - pocałowałam go.
Wskoczyłam ponownie na murawę gdzie zaczęli mi gratulować koledzy z drużyny. 
- 20 minuta spotkania. Gola dla gospodarzy strzela LENA ... - powiedział komentator.
- WOLFINGER - dokończyli kibice. 
Zaczęli od środka. Podbiegłam do chłopaka który miał piłkę. Oczywiście odebrałam mu ją i ruszyłam do ataku. Biegł za mną. Gdy już nie dał rady uderzył mnie łokciem w plecy.
- Nie no serio ?! - krzyknęłam i upadłam na ziemię.
Druga czerwień. 
- Jeszcze się policzymy su*o - powiedział i zszedł z boiska.
-------------------------------------------------------------------------------------------

Pozdrawiam i całuję Jula :*

środa, 19 listopada 2014

Rozdział 22 - "Hola, hola nie tak szybko Mats. Był zakład płacisz"

(...)
Opowiedziałam mu dokładnie tak jak Maja mi.
- W miłości nie ma kilometrów przecież - zdziwił się Marco.
Ktoś zapukał do drzwi. Była to Lisa Kasper i Moritz Leitner. Nie poznałam jej na początku.
- Lena Wolfinger ? - poznałam jej głos.
Wskoczyłam jej na szyję i zaczęłam płakać. Ona to samo.
- Co ty tu robisz ? Przecież mieszkasz w Gorzowie - zdziwiła się.
- Mieszkałam. Mieszka teraz w Dortmundzie z tatą, Mają i Zuzą, a ty co robisz w Berlinie ? - zapytałam.
- Mój chłopak chciał odwiedzić kolegów, a ty co robisz w Berlinie ? - uśmiechnęła się, podeszła to Moritza i przytuliła go.
- Też przyjechałam z chłopakiem - wtuliłam się w Marco.
- Marco nie chwaliłeś się że masz dziewczynę i do tego że jest nią Lena - skarciła go wzrokiem.
- Nie pytałaś nie Moritz ? - popatrzył na kolegę.
- Reus ku*wa! Zaplanowaliście to. Nienawidzę cię - zaczęłam się śmiać.
- Widząc to zdjęcie w twoim pokoju i jak powiedziałaś mi że to Lisa od razu chciałem żebyście się spotkały, a tu jest cudowna okazja - pocałował mnie w głowę.
- Moritz czemu nic nie powiedziałeś ? - zdziwiła się.
- Niespodzianka to niespodzianka kochanie - pocałował ją.
- Dziękuję - dałam Marco buziaka w policzek.
Lisa i Moritz przywitali się z każdym w pokoju.
- Gdzie druga papużka nierozłączka ? - zaśmiał się Mats.
- Eh szkoda gadać - spuścił głowę.
- Jeśli chodzi o Leo to jest na dole podpisuje autografy, a ty się nie popisuj - powiedziała Lisa.
- Leonardo ? Bittencourt ? - spytałam.
- Tak. Znasz go ? - zdziwił się Marco.
- Nie że znam, ale moja Majka z nim była - zaśmiałam się.
- Maja Sawko ? Jego była dziewczyna ? - popatrzył na mnie Leitner, a ja przytaknęłam.
Mina Mario nie wróżyła nic dobrego. 
- Mario może lepiej no wiesz. Idź wiesz gdzie i po co - zacisnęłam zęby, a on wybiegł z pokoju.
- Co jest ? - szepnął do mnie Reus.
- Maja nie może się spotkać z Leo - odparłam.
- Zaraz wrócimy - złapałam Marco za rękę i pobiegliśmy do pokoju Mai i Zuzy.
- Ku*wa Maja lepiej idź na miasto. On nie może cię zobaczyć. Chyba sama tego nie chcesz - powiedziałam i stanęła przede mną Maja.
- Nie chce - pociągła mnie za rękę.
Wysłałam SMSa do Hummels'a


"Nie mówcie Leo że Maja tutaj jest. Proszę"

Momentalnie mi odpisał.

"Obiecujemy. Niech lepiej się przebierze i gdzieś idzie, bo podobno Leo wie że jest tutaj, bo widział zdjęcia ze świętowania"

- KU*WA - krzyknęłam.
- Leo wie że tu jesteś. Widział zdjęcia. Tylko dlatego przyjechał. Chce z tobą pogadać. Szybko się przebieraj i idź na miasto - odparłam trochę ciszej, ale też zdenerwowanym głosem.
- Zawsze jestem ubezpieczona - pokazała mi perukę.
Ubrała się. Włosy miała kolorowe. Okulary na oczy. Była gotowa. Zadzwoniliśmy do niej, a ona szła z komórką żebyśmy słyszeli wszystko. Gdy zjechała windą wpadła na kogoś. Mieliśmy już lecieć ją ratować, ale pobiegł sam Mario że niby na stołówkę tak jak do Mai zadzwoniliśmy do niego z telefonu Marco. Gdy zbiegł ze schodów wychylił się i zobaczył Leo podnoszącego Maję. Zszedł jak niby nigdy nic. Zagada Leo, a Maja sobie pójdzie. 
- Leo ! - krzyknął Mario.
- Goetze - zaśmiał się.
Maja podziękowała Mario ruchem ust i wyszła.
- Co tam stary u ciebie ? - spytał Mario.
- No nie za dobrze. Dziewczyna ze mną zerwała. Chciałbym z nią pogadać dlatego tu jestem, a co u ciebie ? Wyrwałeś jakąś w Brazylii ? - odrzekł.
- Nie jedną haha, ale jedna Polka skradła moje serce - oznajmił Niemiecki Messi.
- Szkoda że mieszka w Polsce no moja była też jest Polką i jest tutaj z tego co mi wiadomo - popatrzył Leo na Mario.
- Zuza ? Lena ? Lisa ? Montana nie bo ona wyjechała dzisiaj, Cathy też wyjechała. Która ? - zapytał Mario.
- Widzę że spotkałeś już się z Lisą i Moritzem, ale moja to żadna z nich. Nazywa się Maja. Nie ma takiej tu ? Przecież jak jechaliście autokarem to była na nim z Leną i Zuzą - powiedział.
- Oooo tak Maja. Była. Wyjechała dzisiaj. Jak wiesz gra w Borussii Dortmund i musiała coś załatwić w Dortmundzie nie wiem co. Może zadzwoń do niej - Leo wyciągnął telefon i wybrał numer do Mai. 
Zajęty. Powiedziałam do Mai że jak coś to jest w Dortmundzie i załatwia sprawy związane z grą w Borussii. Rozłączyła się.
- No to dzwonie - oznajmił Leonardo.
Po 2 sygnałach odebrała.
- Słucham ? - zapytała.
- Hej Maja to ja Leonardo. Gdzie jesteś ? - spytał.
- W Dortmundzie, a coś się stało ? - zdziwiła się.
- A co rano robiłaś ? - chciał żeby mu powiedziała wszystko.
- Byłam w Berlinie i wspierałam chłopaków z Leną i Zuzą. Cały życie na walizkach. Muszę kończyć jak chcesz zadzwoń później pa - rozłączyła się.
- Chodź Leo przywitamy się ze wszystkimi - objął kumpla ramieniem.
Poszli na górę. Pierwszy w ich kolejce był pokój Mai i Zuzy. Więc ten w którym znajdowałam się z Zuzą i Marco. Udawaliśmy że rozmawiamy o obozie przygotowawczym.
- Hej - odezwał się Leo.
- Leoś! - krzyknął Marco i przytulił kolegę.
- Też się cieszę że ci widzę Marco - zaśmiał się.
- Poznaj moją dziewczynę Lenę Wolfinger i jej siostrę Zuzę - wskazał na nas, a my uścisnęliśmy sobie ręce.
- Ej Zuza nie widziałaś Marco i Leny... Leonardo ! - wparował Hummi, a za nim Andre, Erik, Moritz i Lisa.
- Bittencourt ! - przytulił się do niego Erik.
- Durmi! - uściskał kolegę.
- Co ty tu stary robisz ? - udawał zdziwionego Erik.
- Przyjechałem z nimi i chciałem się zobaczyć z byłą, ale ona wyjechała już do Dortmundu. Moritz, Lisa zaraz jedziemy nie ? - zwrócił się do zakochanych.
- Tak. Pogadamy chwilę i jedziemy - powiedział Moritz i usiadł koło mnie na łóżku.
- Nie zapędzaj się stary ona jest moja - zwalił go Mats.
- Ona jest moją przyjaciółką - dokończył i wyszczerzył zęby.
Każdy zaczął się śmiać.
- Jedziemy oni mnie tu nie chcą - zasmucił się Moritz.
- A tak serio musimy się zbierać. Jutro lecimy na wakacje żeby Leosiowi poprawić humor trochę po zerwaniu, a jeszcze się nie spakowaliśmy. To do zobaczenia - podeszła do mnie Lisa i mnie przytuliła.
Dała jej buziaka w policzek i szepnęłam że za niedługo się zobaczymy. Przytuliłam też Leitner'a i Bittencourt'a. Pożegnali się i wyszli. Zadzwoniłam do Mai i powiedziałam że może wracać. Po 20 minutach Maja była już z nami w pokoju.
- Dzięki wszystkim za pomoc - mówiła ściągając perukę.
- I tak prędzej czy później będziecie musieli pogadać - powiedziałam, a do pokoju wpadł Leo.
- Sorry zapomniałem bluzy... Maja ? - zdziwił się.
- Hej Leo - uśmiechnęła się sztucznie.
- Co ty tu robisz miałaś być w Dortmundzie ? - spytał.
- Przyjechałam już. Jak dzwoniłeś to wracałam właśnie z Dortmundu - odrzekła.
- Możemy chwilkę pogadać ? - zapytał, a on przytaknęła.
Weszli do pokoju obok i zamknęli drzwi. Minęło 10 minut. Uszy przykładaliśmy do drzwi żeby coś usłyszeć.
- Do jasnej cholery gdzie jest Leo ?! - wparował zdenerwowany Moritz z Lisą, a my odskoczyliśmy od drzwi.
- Ciiii... Rozmawia z Mają - uciszyłam ich.
- Idą - wszyscy wskoczyliśmy na łóżko i wyszła Maja z Leo.
- Już jedziemy Mo. Pa Maja - pocałował Maję w policzek.
Myślałam że Mario wyskoczą oczy jak to zobaczył. Wyszedł szybkim krokiem z pokoju. Maja uśmiechnęła się do Leonardo który nie widział Mario i wyszedł z Lisą i Mo.
- Co ty laska odpierdalasz ?! Nie poznaje cię. Odejdź ! - krzyknęłam jak się przybliżała.
Wybiegłam z pokoju, a za mną Marco. Złapał mnie przy naszym pokoju.
- Słońce - powiedział.
Wbiłam się w jego usta. Potrzebowałam tego w tej chwili. Pragnęłam tylko jego. Otworzyłam pokój, a on zamknął go na klucz za nami. Wziął mnie na ręce i zaczął całować gdy już zaczął ściągać mi bluzkę ktoś zapukał  do drzwi.
- No kurwa ! - krzyknął, a ja go pocałowałam.
- Mamy jeszcze całą noc - przejechałam mu po twarzy palcem, a on poszedł otworzyć.
W drzwiach stał Mario.
- Siadaj i mów co jest. Oprócz tego co sama widziałam. Co jeszcze wiesz - oznajmiłam.
- Maja nie jest z Leo tylko się przyjaźnią na szczęście, a to był taki przyjacielski pocałunek jak twój dla mnie na autokarze i Zuza jest z Erikiem - wyszczerzył zęby.
- To teraz ty idź do Mai i zapytaj ją o chodzenie - znów ktoś zapukał do drzwi.
Marco poszedł otworzyć, a w drzwiach stała Maja. Podeszła do mnie, a ja wstałam.
- Źle to odebrałaś - oznajmiła.
- Wiem - odrzekłam.
Przytuliłam się do niej. Mario wstał i podszedł do Mai.
- Maju wiem że znamy się krótko, ale czy zechciałabyś być moją dziewczyną. Gdy cię pierwszy raz ujrzałem wiedziałem że chcę z tobą być. Tylko teraz to twoja decyzja - zapytał.
- Oczywiście że tak - przytuliła się do niego.
- Mamy kolejną parę lol. Na każdych zgrupowaniach się tak dzieje ? - spytałam Marco.
- To zgrupowanie jest wyjątkowe tak jak ty - pocałował mnie.
- To my będziemy lecieć. Pa - powiedział Mario i już chciał wychodzić.
- Mario! Proszę powiedz każdemu żeby do nas nie przychodził. Proszę - poprosił Reus, a Goetze przytaknął.
Wiedziałam że z tego hotelu nie wyjadę jako dziewica. 
- Kochanie ? - chciałam odwlec ten moment.
- Tak ? - spytał.
- Idę biegać. Idziesz ze mną ? - zapytałam i się uśmiechnęłam.
- Dobrze, ale i tak przed tym nie uciekniesz - zaśmiał się.
- Zobaczymy - pocałowałam go i powędrowałam do walizki.
Była godzina 21:30, a my postanowiliśmy biegać. Wyciągnęłam pierwszy lepszy zestaw do biegania i poszłam do łazienki się przebrać. Gdy wyszłam czekał już na mnie gotowy Marco.
- Wyglądasz cudownie. To co lecimy ? - spytał, a ja wybiegłam z pokoju.
Czekałam na niego na dole. Chwilę czekałam, bo musiał pokój zamknąć. 
- Tylnym wejściem. Fani tu stoją - powiedział i udaliśmy się w drugą stronę. 
Wyszliśmy tylnym wejściem i zaczęliśmy biegać. Przebiegliśmy około 10 km. Usiadłam na ławce w parku.
- Zmęczona księżniczka ? - zaśmiał się.
- Tak. Dlatego dzisiaj mi dasz spokój - pocałowałam go i pobiegłam w stronę hotelu. 
Wiadomo piłkarz. Więc szybko mnie dogonił i biegliśmy razem do hotelu. Udaliśmy się do tylnego wejścia. Zamknięte. Musieliśmy iść głównym. Pod hotelem spali fani, a w drzwiach stali ochroniarze. Wpuścili nas, a my udaliśmy się do pokoju. Była godzina 22:45. Poszłam się umyć. Ubrałam piżamę i czekałam na Marco który też poszedł wziąć prysznic. Przyszedł po 10 minutach. Wtuliłam się w niego.
- Kocham cię słoneczko i nikomu cię nie oddam. Dobranoc - pocałował mnie w czubek głowy.
- Też cię kocham Marco. Dobranoc - pocałowałam go.
Głowę położyłam na jego torsie. Słyszałam bicie jego serca i przy tych dźwiękach zasnęłam.
----------------------------------------------------------------------------------------------
14 lipiec
Obudziłam się, a obok mnie nikogo nie było. Spojrzałam na telefon który leżał na półce obok. Widniała na nim godzina 12:00.
- No to sobie pospałam. Pewnie Marco jest na obiedzie - pomyślałam.
Poszłam do łazienki. Ogarnęłam się troszeczkę i ubrałam. Schodząc na dół już słyszałam śmiechy chłopców. Skierowałam się w stronę stołówki i miałam rację jedli oni obiad. 
- Dzień dobry i smacznego - uśmiechnęłam się, a wszyscy zwrócili głowy w moją stronę.
- Cześć Lena - powiedzieli chórem.
- Lena ! - krzyknął Mats i przybiegł się przytulić.
Podeszłam z nim do stolika. Marco wstał i ucałował mnie w policzek.
- Jak się spało ? - zapytał.
- Znakomicie, ale gorzej jak poszedłeś - posmutniałam.
- Pewnie nawet nie wiesz kiedy wyszedłem - zaśmiał się.
- Wszyscy spali do max 9, a ty sobie tak wstałaś o 12 i na śniadanie jesz obiad - oznajmił Mario, a kucharka przyniosła mi talerz z jedzeniem.
- A kto bogatemu zabroni - wyszczerzyłam zęby.
Wszyscy zaczęli się śmiać.
- Marco dlaczego mnie nie obudziłeś ? - spytałam.
- Tak słodko spałaś że nie chciałem ci tego zrobić - uśmiechnął się mój chłopak.
- No dobrze. O której jedziemy ? - zapytałam.
- Za godzinkę. Jedziemy sami, bo Mats weźmie Maję, Zuzię, Kevina i Erik'a. Roman jedzie z Matthias'em - odpowiedział Marco.
- Dobrze. Smacznego - uśmiechnęłam się do nich i zaczęłam jeść zupę.
Wszyscy z mojego stolika poczekali aż zjem. Udaliśmy się na górę. Spakowałam się i czekałam na mojego misia. Weszłam na laptopa.
A: Jesteś taka żałosna. Marco już cię zdradził
Zaszkliły mi się oczy, ale odpisałam.
J: Amanda... Największa wywłoka. Wykorzystałaś mnie. Ciekawe niby skąd to wiesz jak Marco się zablokował. Ufam mu i nie zniszczysz naszego związku. Żegnam.
Usunęłam są ze znajomych, zablokowałam i zaczęłam płakać. Z łazienki wyszedł Marco.
- Kotek co jest ? - podbiegł do mnie i otarł moje łzy.
Podałam mu laptopa.
- Na za suka. Jak ona może tak do ciebie pisać. Taką nieprawdę - oburzył się.
Płakałam jeszcze bardziej.
- Wiesz że bym ci tego nie zrobił. Ja nawet Caroline nie dałem rady tego zrobić. Kocham cię niezmiernie, a teraz nie płacz wielki smile i idziemy - pocałował mnie w głowę.
Wstałam, spakowałam laptopa. Marco wziął nasze walizki i pojechał windą. Ja pomyślałam że zejdę schodami. Na schodach zobaczyłam Maję i Mario całujących się. Postanowiłam jednak poczekać na windę. Chwilę później sami przyszli do mnie.
- Hej Lena. Gdzie masz Marco ? - zapytał jakby nigdy nic Mario.
- Yyyy...A no wiesz co. Pojechał windą z walizkami, a jak jeszcze zahaczyłam o pokój Toniego - oznajmiłam.
Winda przyjechała, a ja pospiesznie do niej weszłam. Gdy zjechałam na dół stała już większość, a w tym Toni do którego podeszłam.
- Jakby coś to byłam u ciebie w pokoju. Jakby Mario pytał - powiedziałam i powędrowałam do Marco który stał do mnie tyłem.
- Reus ! - krzyknęłam.
Odwrócił się momentalnie, a ja wskoczyłam mu w ramiona i pocałowałam.
- Nie przy ludziach - oburzył się Hummi.
- No pewnie - znowu złożyłam pocałunek na ustach mojego chłopaka.
- Lubisz wkurzać ludzi - oznajmił Mats, a ja ochoczo pokiwałam głową.
Gdy już wszyscy z naszej paczki przyszli powędrowaliśmy do aut i udaliśmy się w drogę do Dortmundu. Mario pożegnał się z Mają całusem w policzek. Jechałam w aucie sama z Marco. Jechaliśmy autostradą więc Marco miał pole do popisu i ścigał się z chłopakami.
- Marco proszę cię zwolnij. Jedziemy prawie 200 km/h - poprosiłam.
Zwolnił. Jechaliśmy 150 km/h. Po 2 godzinach i 30 minutach jazdy zatrzymaliśmy się w Wolfsburgu, bo Matsowi się chciało sikać. To miasto było piękne. Zatrzymaliśmy się na stacji.
- Hola, hola nie tak szybko Mats. Był zakład płacisz - zaśmiał się Roman.
- Jaki zakład ? - zapytałam Marco.
- Temu komu pierwszemu się będzie z nas chciało sikać płaci za tankowanie - oznajmił.
- To co tankujemy do pełna ? Dobrze że jedziecie autem Kevina, bo on też zatankuje - powiedział Weindefeller.
Marco, Roman i Kevin zatankowali do pełna, a Mats poszedł się wysikać i zapłacić. Gdy wrócił wyjechaliśmy w dalszą drogę. Później jeszcze przejeżdżaliśmy przez Hannover i po 2 godzinach i 50 minutach byliśmy w domu. Marco podwiózł mnie pod dom i oznajmił że będzie po 20 po mnie żebym ubrała się wyjściowo. Chłopcy podwieźli też Maję i Zuzę. Pożegnałyśmy się i weszłyśmy do domu. Taty nie było. Była kartka że wróci po 24. Okazało się że razem z Mają i Zuzą gdzieś chyba razem idziemy, bo do Mai dzwonił Mario żeby się ubrała wyjściowo, bo będzie po 20, a Erik powiedział to samo Zuzi. Wybraliśmy kreację Majce później Zuzi, a na koniec mi. Gdy skończyłyśmy się szykować była 19:40. Napisałam do taty liścik.
"Wróciłyśmy, ale Marco, Erik i Mario zabrali nas gdzieś więc nie wiemy o której wrócimy. Kochamy cie bardzo"
Sprawdziłam facebook'a. Zmieniłam pracę na "zawodniczka Borussii Dortmund". Wylogowałam się i w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Nagle usłyszałam śmiechy na dole. Postanowiłam zejść. W korytarzu była Zuza, Maja, Mario, Erik i mój chłopak. 
- Witam - uśmiechnęłam się do nich schodząc z góry.
- Jak ty ślicznie wyglądasz - Marco zaświeciły się oczy.
- Dziękuję. To gdzie jedziemy ? - zapytałam, a on pociągnął mnie za rękę do limuzyny która stała przed wejściem.
Stanęliśmy przed wielkim budynkiem. Weszliśmy do środka. Wszyscy się witali z piłkarzami i z nami. Ja, Marco, Erik, Mario i Maja dostaliśmy kieliszki. Zuzce też chcieli dać, ale ona odmówiła.
- Marco gdzie jesteśmy ? - spytałam.
- Na gali słoneczko - weszliśmy przez wielkie drzwi.
Blask fleszy nas oślepił.
- Panie Reus ma pan największe szanse na tą nagrodę jak pan się z tym czuje - zapytał go jakiś reporter.
- To nie jest tak że mam największe szanse tu się liczy tylko ten co wygra więc później panu powiem jak się czuję - uśmiechnął się, chwycił mnie za rękę i pociągną za sobą.
- Marcel stary - przytulił się do kolegi.
- Cześć Marco - uśmiechnął się do nas.
- Poznaj moją dziewczynę Lenę. Lena to jest mój przyjaciel Marcel - przedstawił nas.
Podałam Marcelowi rękę, a on mnie w nią pocałował.
- Co ty tu robisz ? - zapytał mój chłopak.
- Przyjechałem zobaczyć jak wygrywasz mistrzu - zaśmiał się.
- Dzięki, ale nic nie jest wiadome - odparł Reus.
- Ja wiem swoje. Musze lecieć zobaczymy się później. Powodzenia - poklepał Marco po plecach i poszedł.
Usiedliśmy na miejscach podpisanych naszymi nazwiskami i czekaliśmy. Po 10 minutach wyszedł jakiś pan i rozległy się gorące brawa, a gdy ucichły mężczyzna zaczął swoją przemowę.
- Nagrodę otrzymuje ... - trzymał w napięciu.
- Marco Reus - rozległy się brawa, a Marco mnie przytulił i pocałował.
Gdy już wyszedł i odebrał nagrodę dali mu mikrofon.
- Wow. Dziękuję bardzo za tą nagrodę którą dedykuje mojej cudownej dziewczynie Lenie za to że jest przy mnie w tych najgorszych chwilach. Dziękuję wszystkim piłkarzom za oddane głosy. Moim przyjaciołom i osobom które zaangażowały się w ten sukces, a także moim fanom. Kocham was - powiedział i zszedł ze sceny.
Gdy podszedł do mnie popłakałam się i wtuliłam w niego. Gala się skończyła. Zrobiliśmy kilka zdjęć z nagrodą i z naszymi znajomymi. Gdy wychodziliśmy ktoś złapał mnie za rękę i zaczął ciągnąć z dół. Nie wiedziałam co się dzieje. Zdążyłam zobaczyć tylko przerażony wzrok Marco...

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

W końcu wam go oddaje
Do tygodnia czasu dam wam kolejny :*
Przepraszam za tą długą przerwę, ale nauka :/
Dobranoc :**

Całuję i pozdrawiam Jula :* ♥

piątek, 24 października 2014

Rozdział 21 - "Ale inni są wszędzie"

(...)
Marco jak to piłkarz. Podpisał kilka autografów przed wejściem na pokład. Nawet ode mnie chcieli i do tego pozowałam do zdjęć z nimi. Najczęściej z dziećmi i tą część kibiców najbardziej lubiłam. Najmłodsi którzy od małego spełniają marzenia.
(...)
Wsiedliśmy do samolotu. Siedziałam z Marco i Mario. Przed nami siedział Erik, Maja i Zuza, a za nami Mats, Cathy i Julian Draxler. Całe 13 godzin przegadaliśmy. Wylądowaliśmy na lotnisku w Berlinie. Czekały tłumy od wczoraj dlatego po przekładali inne loty. Wzięliśmy nasze bagaże i jako pierwsi wyszliśmy z Marco. Usłyszeliśmy piski i gromkie brawa. Pomachałam im. Szłam z uśmiechem na ustach. Podpisywaliśmy autografy przy samych barierkach. Znowu ludzie chcieli ze mną zdjęcia. Na końcu całą reprezentacją zrobiliśmy sobie z każdą stroną. Gdy po 30 minutach weszliśmy do autokaru udaliśmy się do hotelu. Przebrałyśmy się w sukienki które miałyśmy przygotowane w pokojach. Zuzia miała na sobie fioletową koronkową sukienkę, Maja śliczną czarną sukienkę, a ja natomiast postawiłam na jasny kolor i ubrałam śliczną beżową sukienkę. Wyszłam z łazienki w której się przebierałam. W pokoju stał ON. Gdy usłyszał moje kroki obrócił się, a ja wskoczyłam mu na szyję. Obrócił mnie dwa razy i pocałował.
- Ciesze się że ciebie mam. Kocham cię - wtuliłam się w niego.
- Ja ciebie też kocham Lenuś - postawił mnie i ucałował w czubek głowy.
Staliśmy tak wtuleni w siebie. 
- Marco! Lena! idziemy - wleciał do nas Mario.
- Sorrki nie wiedziałem że przeszkadzam - cofnął się.
- Nie przeszkadzasz. Idziemy - uśmiechnęłam się do niego.
Złapałam Marco za rękę i podążaliśmy za Mistrzem Świata. Wyszliśmy na zewnątrz. Fani krzyczeli. Ubrałam okulary przeciw słoneczne. Marco zrobił to samo i Mario zresztą też. Pomachałam im.
- Marco i Lena możecie się ustawić do kilku zdjęć ? - zapytał ktoś.
- No pewnie - uśmiechnęłam się.
Przytuliłam Marco, a on objął mnie ramieniem. Patrzyłam na niego trochę z dołu, ale tylko trochę, bo szpilki miałam. Widziałam że jego oczy wypełnia radość. Odwróciliśmy się jeszcze w drugą stronę do reszty reporterów gdy nagle zobaczyłam płaczącą dziewczynkę.. Miała może 9-10 lat. Jak to ja. Podeszłam do niej.
- Dlaczego płaczesz ? - spytałam.
- Nie wierze że tu stoisz. Podziwiam cię i twojego chłopaka - Marco stał i rozmawiał z reporterem, ale co chwilkę się patrzył w moją stronę.
- Kochanie nie płacz. Uśmiech. Chodź tu do mnie - przełożyłam ją przez barierki i przytuliłam mocno.
Zaczęła jeszcze bardziej płakać. Podeszłam z nią na rękach do Marco.
- Kochanie - podałam mu ją.
Ona momentalnie popłakała się jeszcze bardziej niż przedtem.
- Kocham cię...Dziękuję że jesteś....Wracaj do nas szybko...Proszę - mówiła między napadami płaczu.
Podszedł do mnie Mats i zaczął gilgotać.
- Nie jesteś zazdrosna ? - zapytał patrząc na Marco i dziewczynkę.
- Nie. Kocham dzieci to ja ją mu dałam i wyciągnęłam z tego ścisku - popatrzyłam na kibiców.
- MATS - krzyknęła i znów się rozpłakała.
Mats wziął ją od Marco i przytulił. Później oddał mi.
- Dziękuję za wszystko - wtuliła się we mnie bardzo mocno, a ja poczułam takie ciepło w sercu. Oddałam ją mamie, która też płakała. Złapała mnie za rękę.
- Dziękuję. Spełniłaś jej marzenie. Jesteś niesamowita - przytuliła mnie, a mi się zaszkliły oczy.
Podeszłam do Marco, który stał z Hummelsem przy autokarze. Złapałam go za rękę i weszliśmy na górę. Wszyscy już na nas czekali. Podeszliśmy do trenera ucałowałam go u policzek, a Reus podał mu rękę. Podbiegła do mnie Zuzia z Mają.
- Wyglądasz rewelacyjnie. Cudowne było to co zrobiłaś z tą dziewczynką - chwaliły mnie.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się i pocałowałam każdą w policzek.
- No wyglądasz rewelacyjnie czy ja też dostanę buziaka ? - zaśmiał się podchodzący do Goetze.
Podeszłam do niego i dałam mu buziaka.
- Upsss. Marco nie bij - skrzywił się i schował się za Matsem który stał obok i rozmawiał z Tonim.
- Co jest tchórzu ? - zaśmiał się.
- Marco chce mnie pobić, bo Lena dała mi całusa w policzek - schował się jeszcze bardziej, a Hummi wybuchł śmiechem. 
- Hummels gdzie masz dziewczynę ? A gdzie Montana Andre ? - spytałam Mistrzów.
- Musiały wyjechać w sprawach służbowych - oznajmił Andre.
Chłopcy dostali koszulki z numerem "1". Marco popatrzył na nią później na mnie. Złapał mnie za rękę tak jakby się bał i poszliśmy do trenera.
- Proszę - oddał mu koszulkę.
- Dla nas będziesz zawsze Mistrzem. Wygraliśmy dla ciebie. Z tobą pewnie byśmy wygrali. Za 4 lata wygramy to razem z tobą. Proszę załóż ją - popatrzył na Marco, a w jego oczach malował się smutek, żal i współczucie.
Marco wziął od trenera koszulkę. Ściągną swoją i założył tę. Ubrałam okulary, a po policzku spłynęła mu łza jak już odchodziliśmy tylko ja to widziałam i wtuliłam się w niego.
- Marco... - spojrzałam na niego.
Ściągnął okulary i popatrzył na mnie swoimi pięknymi załzawionymi oczkami.
- Coś się stało słońce ? - zapytał.
- Nie płacz...Jesteś Mistrzem Świata i udowodnisz to całemu światu jeszcze w tym roku słyszysz ? Ja tego dopilnuje. Jesteś wielki i masz cudowne serce. Musisz tylko powiedzieć trzy słowa, a mianowicie JESTEM MISTRZEM ŚWIATA może nie grałeś tam z nimi, ale miałeś tam był i jeszcze bardziej bylibyście nie pokonani. Wygralibyście - oznajmiłam.
- Lena ma racje Marco. Jesteś Mistrzem Świata z nami. Wygraliśmy bez ciebie. Bez jednego z najlepszych zawodników z tobą by była jeszcze większa przewaga nad Brazylią. Możesz sobie powiedzieć JESTEM MISTRZEM ŚWIATA - powiedział Mario który razem z resztą zespołu stał za nami.
W tym momencie ruszyliśmy. Przedstawili każdego. Nawet mnie i dziewczyny. Manuel od razu przejąć mikrofon. 
- Ej ludzie. Jest tu z nami osoba która miała grać i świętować dzisiaj z nami. Kontuzji doznała 2 dni przed wyjazdem do Brazylii i teraz jest smutna, bo nie chce powiedzieć że JEST MISTRZEM ŚWIATA czy waszym zdaniem Marco powinien mówić o sobie Mistrz Świata ? - spytał fanów.
Ich odpowiedzi były różne, ale wszystkie były pozytywne. Manuel podał Marco mikrofon. Ręce mu drżały. Łza spłynęła po policzku. Popatrzył na mnie. Pokazałam mu zaciśnięte kciuki. To chyba dodało mu odrobinę otuchy. Podszedł do barierki autokaru.
- JESTEM MISTRZEM ŚWIATA ! - krzyknął i zaczęły się brawa i krzyki.
Z głośników ktoś puścił muzykę. Chłopcy zaczęli skakać. Ja stałam koło Mai i Zuzy. Podszedł do nas trener i podał torby. Były tam ubrania. Popatrzyłyśmy na niego.
- No co ? W sukienkach skakać nie będziecie. Idźcie na dół, a ja dopilnuje żeby nikt wam nie wszedł - uśmiechnął się na dół.
Jak najszybciej poszłyśmy na dół. Jako pierwsza przebierała się Zuza. Pasował jej ten styl. Następnie ubrała się Maja. W końcu przyszedł czas na mnie. Miałam na sobie białe converse, sportową bluzkę i niebieskie jeansy. Wyszłyśmy do chłopców, który skakali do piosenki Helene Fischer. Zaczęłyśmy bić im brawo do rytmu. Zuza przyniosła mikrofon i biłyśmy do mikrofonu i nagle kibice też zaczęli klaskać. Chłopcy się obrócili w naszą stronę i stanęli jak wryci. Pomachałyśmy im i uśmiechnęłyśmy się. Podszedł do mnie Marco i wziął mnie na barana. Zaczął skakać. Nagle ktoś mnie złapał z tyłu i pociągnął w dół. Już wiedziałam że to koniec, ale wylądowałam w ramionach Toniego, Thomasa, Mario, Erika, Kevina i Matsa. 
- Po*ebało was do reszty ? - zaczęłam się z nich śmiać.
- Lena ! - krzyknął Reus i się odwrócił. 
Wziął mnie od chłopaków. Kevin podał mi szalik Borussii. Oczywiście go ubrałam. Mai i Zuzi też dał, a sam miał okulary z BVB. 
- Mogę zrobić wam zdjęcie ? - zapytał jakiś pan z aparatem, który stanął przy mnie, Mai i Zuzi.
Zgodziłyśmy się. Pozowałyśmy podnosząc szaliki Borussii do góry. Podszedł Marco.
- Mogę zrobił wam razem zdjęcie ? - spytał po raz kolejny.
Zbliżyłam się do Reus'a i pocałowałam go. Był widocznie zdziwiony tym gestem, ale go odwzajemnił. Gdy już się od niego odkleiłam przytuliłam się do niego. Wzięłam szalik z mojej szyi i związałam nam ręce. Reporter zrobił jeszcze kilka zdjęć. 
- Marco ? - zaczęłam.
- Tak słoneczko ? - zapytał.
- Wiesz czemu związałam nam ręce ? - spytałam.
- Nie wiem - odparł.
- Chce żebyś został na zawsze - wtuliłam się w niego i zaczęłam płakać.
- Kotek nie płacz. Będę na zawsze obiecuję - pocałował mnie w czubek głowy.
- Lena co jest bawimy się nie ? - podbiegł do nas Mario z pociągnął mnie ze sobą i od razu Marco.
Zaczęliśmy skakać w rytm piosenki. Po godzinnej jeździe przyjechaliśmy na scenę na którą mieli wyjść piłkarze. Kilka godzin tam spędziliśmy, a później pojechaliśmy do hotelu. Mieliśmy się przespać i każdy jechał w swoją stronę. Gdy przyjechaliśmy do hotelu była godzina 18. Stal tam tłum ludzi, ale mniej niż rano. Chłopcy podpisali autografy, porobili selfie z fanami. Ja oczywiście też pozowałam do zdjęć i podpisywałam autografy. W pewnym momencie podbiegli do mnie chłopcy (Mats, Toni, Thomas, Mario, Manuel, Marco, Miro, Mesut).
- Łapiecie ją ? Od was będzie zależało czy Marco nadal będzie miał dziewczynę - zaśmiał się Hummels.
- Hummels ku*wa !! - krzyknęłam, a ci rzucili mnie na fanów.
Myślałam że to koniec, ale złapali mnie i wędrowałam po ich rękach. 
- Dobra, a teraz mi ją oddajcie, bo w drugą stronę ją trzeba rzucić - śmiał się Reus.
Powędrowałam do samego początku. Gdy już skończyłam chłopak złapał mnie za dupę. Obróciłam się i dałam mu w twarz. Złapał się za policzek, a ja weszłam do hotelu wkurzona na maksa. Miałam klucze więc weszłam do pokoju i zamknęłam się w nim. Nagle ktoś chciał wejść.
- Ku*wa gdzie jest Lena ?! Na dole jej nie ma, a pokój jest zamknięty, a ona ma klucze - zdenerwował się mój luby.
- Pierdol się - pomyślałam.
Zaczęłam płakać. 
- Lena ? - zapytał Marco wchodząc do pokoju.
Nie wiem skąd miał klucz. Przecież ja go miałam. Podbiegł do mnie i mocno przytulił. Delikatnie go odepchnęłam.
- Co jest ? - zdziwił się.
- Pierdol się - wybuchłam jeszcze większym płaczem. 
Wstałam i już chciałam wyjść, ale złapał mnie za nadgarstek. Przyciągnął do siebie i namiętnie pocałował. Odwzajemniłam to, chodź tego nie chciałam. W pewnym momencie się oderwałam. 
- Ku*wa Lena co się dzieje ?! - podniósł głos.
Znowu wybuchłam płaczem. 
- Nie było cię kiedy cię potrzebowałam, a miałeś być zawsze. Nawet nie wiem co wtedy robiłeś jak moje serce pękało. Miałeś mnie łapać od tych kibiców, a tymczasem ja zostałam złapana, ale za coś innego, a ciebie nie było - płakałam.
- Ku*wa chodź na dół. Weźmiemy Hummiego, Thomasa, Mario, Andre, Toniego i pójdziemy mu wje*ać. Nikt nie będzie tykał mojej dziewczyny. Chodź pokarzesz nam który - złapał mnie mocno za rękę i pociągnął za sobą.
Poszliśmy po Matsa, Kroos'a, Muller'a, Schurrle i po Goetze. Opowiedzieliśmy im wszystko. Ja płakałam. Cała 6 szła wku*wiona. Wyszliśmy przed hotel zaczęli się piski napalonych faneczek. Pokazałam palcem na tego, któremu dałam w twarz. Teraz poznałam tą twarz. Był to były chłopak mojej siostry i najlepszej przyjaciółki. Dawid. Podeszliśmy do niego.
- Co ty sobie ch*ju wyobrażasz ? Że możesz dotykać każdą. Lepiej następnym razem się zastanów, a nie przystawiaj się do dziewczyny piłkarza, bo może się to dla ciebie źle skończyć - wrzasnął Mario, a kibica obok delikatnie się odsunęli.
- Ku*wa dziweczka gwiazdeczki z Dortmundu się znalazła. Pierdoli mnie to kim ona jest rozumiecie ? Pieprzył bym ją tak że byś jej lalusiu nie poznał - przewrócił oczami za co dostał w twarz od Matsa.
Wtuliłam się mocniej z Marco.
- Mylicie że jak jesteście piłkarzami mam się was bać ? Gówno prawda, a ty suko się bój poskarżyłaś się gwiazdeczką. Nie będą cię całe życie bronić - zaczął się śmiać.
Znów dostał w twarz, ale tym razem od Andre.
- Wiesz co ci powiem to co kiedyś. Spier*alaj lepiej do Gorzowa, bo tu w Niemczech cię nikt nie chce. Zuza do ciebie nie wróci. Zdradziłeś ją szmato. Nie jesteś wart żebyśmy ci czas poświęcali lepiej niech się zajmie tobą ktoś kto jest od tego. OCHRONA ! - krzyknęłam.
Przybiegli od razu. Wskazałam tylko palcem na Dawida i od razu go zabrali, a mu wróciliśmy do hotelu. Gdy tylko przekroczyliśmy próg Marco tak mocno jak jeszcze nigdy nie przytulił.
- Nie będzie nam już nikt przeszkadzał. Chodź pójdziemy spać i jutro rano wrócimy do Dortmundu - pocałował mnie w głowę.
- Chłopaki ! - zawołałam moich obrońców.
- Tak ? - odparli wszyscy chórem.
- Dziękuję - przytuliłam się do każdego.
- Co wy na to żeby zamówić pizze ? - spytał Reus.
Wszyscy przytaknęli. 
- Znam dobrą pizzernie tu w Berlinie - powiedział Thomas i wybrał numer.
- Dobry wieczór chciałbym zamówić 5 dużych pizz do hotelu Grand Hyatt Berlin. Dziękuję do widzenia - powiedział i się rozłączył.
- Będą za godzinę. To za godzinę tam na stołówce i weźcie Maję i Zuze - powiedział i wskazał na drzwi.
Poszedł na zewnątrz i rozmawiał z ochroniarzami i dał im pieniądze, a my udaliśmy się wszyscy do siebie do pokoi. Położyłam się na łóżku, a Marco położył się obok. Odwróciłam się w jego stronę i zobaczyłam jego śliczne oczka bacznie mi się przyglądające. Pocałowałam go. Wstałam i wyciągnęłam laptopa z torebki. Włączyłam facebook'a. Postanowiłam coś zmienić. Na tło dodałam zdjęcie jak się całujemy z Marco na finale, ale zapragnęłam też zmienić profilowe tylko na jakie. 
- Zmień na to - pokazał mi swój telefon. 
Na zdjęciu byłam ja z Marco jak trzymamy się za ręce i idziemy tyłem. Było to zdjęcie które robił nam Goetze w Brazylii. Przesłałam je na komputer i zmieniłam profilowe. tak strasznie mi się nudziło więc dodałam opis do zdjęcia "Jestem szczęśliwa że poznałam takiego człowieka jak ON".
- Proszę - podałam Reus'owi laptopa.
Zalogował się na facebooku. Zmienił profilowe na zdjęcie z przed hotelu rano, a na tło ustawił to samo co ja. Wylogował się i wyłączył laptopa. Położył do na szafce, bał mi buziaka i przykrył się kołdrą.
- Hola hola. Spać nie idziesz na pizze czekamy pedałku - zaśmiałam się.
Popatrzył się na mnie.
- Dla ciebie wszystko laleczko - pocałował mnie.
- Fuj... Pedał mnie pocałował fuj - wstałam z łóżka i pobiegłam do łazienki umyć usta.
Gdy już tak byłam i płukałam twarz wszedł Marco i złapał mnie w pasie.
- Kocham cię - pocałował mnie namiętnie.
Moglibyśmy tak stać w pocałunku i mogło nawet dojść do czegoś poważniejszego, ale przeszkodził nam dzwonek do drzwi. 
- Japier*ole - zdenerwował się Marco i poszedł otworzyć.
Zaśmiałam się cicho i poszłam za nim.
- Co jest ? - warknął.
- Pizza. Wołaj Lenę i chodźcie - w tym samym momencie ominęłam ich i pobiegłam na dół.
Czekałam na Reus'a na dole. W końcu zszedł wyraźnie wku*wiony. 
- Dokończymy to później - pocałowałam go, a ten tylko się uśmiechnął.
Złapałam go za rękę i weszliśmy do jadalni. Byli już wszyscy, a na stole stało 6 pudełek pizzy.
- Miało być 5 nie ? - zdziwiłam się.
- Zamów pięć szósta gratis - wyszczerzył się Thomas. 
Usiedliśmy i się zajadaliśmy przepyszną pizzą. Gdy skończyliśmy jeść każdy zaczął się rozchodzić do siebie do pokoju. 
- Lena możemy pogadać ? - spytał Mario.
- Pewnie. Marco przyjdę do ciebie. Idź do Matsa. Co jest Mario ? - zapytałam.
- No nie wiem właśnie. Maja się dziwnie zachowuje tak samo Marco dziwnie teraz na mnie patrzył - spuścił głowę.
- Marco ? haha. Przerwałeś mu całowanie mnie i był wkurzony, bo liczył że inaczej się skończy ten pocałunek no wiesz - zaśmiałam się.
- Bardzo przepraszam nie wiedziałem - kręcił przecząco głową.
- Nie musisz i tak nie chce tego. Boje się że jak to zrobi to od razu mnie zostawi - spuściłam wzrok.
- Powiedział ci że cię kocha ? - spytał.
- Tak - odparłam.
- Mówi to szczerze. Zawsze kocham było u niego tylko słowem szczerym. Tak jak na zawsze i lubię - oznajmił.
- To o co chodzi z Mają ? - zmieniłam temat.
- Właśnie chciałbym wiedzieć. Pierwsze mówiła mi że jej się podobam, później mnie pocałowała, później się pocięła, później się przytulała, a teraz mnie unika. Widziałaś na pizzy jej nie było, bo jak przyszedłem po nią i Zuzę. Zuzia mi powiedziała że wyszła na spacer. Na scenie ani jednego słowa nie zamieniła ze mną. Zapytałem się jej ja się bawi powiedziała że świetnie, ale musi iść do toalety i zaraz wróci i jak wróciła to już do mnie nie przyszła. Nie wiesz co jest ? - zapytał.
- Pierwsze słyszę, ale pójdę do niej i pogadam z nią, a później napiszę ci SMSa dobra ? - spytałam, a Mario tylko przytaknął.
- Dzięki jesteś najlepszą przyjaciółką - przytulił mnie i wyszedł. 
Siedziałam sama na stołówce gdy nagle przyszła Maja.
- Co tak sama tu siedzisz ? - zapytała.
- A sama nie wiem, a ty co tu robisz ? - zdziwiłam się.
- Wracałam ze spaceru i zauważyłam że światło się świeci to weszłam. Twoje ? Mogę ? - spytała pokazując na kawałek pizzy.
- Twoje miałam ci iść zanieść, bo jedliśmy pizze, ale Zuza powiedziała że wyszłaś to zostawiliśmy ci trochę - uśmiechnęłam się, a ona usiadła i zaczęła jeść.
- Mogę cię o coś zapytać ? - zapytała.
- Pewnie pytaj o co chcesz - odparłam.
- O czym rozmawiałaś z Mario ? Widziałam jak stąd wychodził. Musieliście rozmawiać, bo inaczej byłby z tobą Marco - powiedziała.
- Masz rację rozmawialiśmy. Co się z tobą dzieję. Najpierw wyznanie miłości, później pocałunek, cięcie, przytulanie, a teraz go unikasz. Co jest ? - oznajmiłam.
- Wiesz. Boję się. Jestem z nim blisko. O wiele za blisko. Chciałabym mieć chłopaka z którym nie dzieli mnie 605 kilometrów. Dlatego postanowiłam że jak będę go unikać zapomni o mnie i znajdzie inną, a ja zapomnę o nim. Ku*wa kogo ja oszukuje nie zapomnę o nim. Jest najlepszą rzeczą jaka mnie spotkała, ale te je*ane kilometry, a do tego on gra w Bayernie, a ja w Borussii. Dwa nienawidzące się kluby - posmutniała.
- Kurde Maja. W miłości nie istnieją kilometry. Myślisz co ja zrobię jak np. Marco wyjedzie do Madrytu grać mecz z Realem. Nie będzie go dwa dni, a ja z nim nie pojadę. Jak się ciebie zapyta Mario o chodzenie zgódź się. On dla ciebie będzie przyjeżdżał i pokonywał tyle kilometrów. Zarażał się na wypadek. 5 godzina za kółkiem i tylko dla ciebie. Codziennie możecie gadać przez telefon i na skype'ie np. Misia dla prawdziwej miłości kilometrów nie ma, a jeśli go kochasz zrozumiesz  - wygłosiłam przemowę.
Wstała i rozłożyła ręce. Wstałam i przytuliłam ją mocno. 
- Jak już rozmawiamy to pokłóciłam się ostatnio z Amandą - usiadła z powrotem, a ja zrobiłam to samo.
- Dlaczego ? - zdziwiłam się.
- Bo zaczęła że bardziej by pasowała do Marco, że nie zasługujesz na niego, że jesteś z nim dla kasy i sławy, że nie kochasz go, bo oglądasz się za innymi, że jak możesz patrzyć na Piszczka i innych jak koło ciebie siedzi Marco i zaczęła się wyzywać od pi*d, s*k, dzi*ek i tak dalej - oznajmiła.
- Co za picza. Jak może. Dzięki mnie ma Marco w znajomych. Dzięki mnie gra w Borussii, ale ja zrobię tak żeby ją stąd wypier*olić. Jak ona śmie w ogóle. Powiem Marco niech wyjebie ją ze znajomych. Dziękuję ci kochanie za info - zdenerwowałam się, pocałowałam ją u policzek i wyszłam ze stołówki.
Poszłam do Hummels'a. Była tam Mario, Marco, Mats i Andre.
- I co ? - podbiegł do mnie Mario.
- Później ci opowiem, ale teraz muszę pogadać z Reus'em - Marco wstał i podszedł do mnie.
- Co się stało ? Nie mów mi że nic, bo widzę zdenerwowanie w twoich oczach - odparł.
- Kojarzysz Amandę którą kazałam ci zaprosić do znajomych ? Bez żadnego, ale masz ją wypierdzielić ze znajomych. Zwyzywała mnie, powiedziała że będziecie lepiej do siebie pasować, że jestem z tobą dla kasy i sławy, że nie zasługuje na ciebie, że nie powinnam się patrzeć np. na Piszczka jak trenuje, bo siedzisz obok mnie - powiedziałam skróconą wersję tego.
- Misiu już dawno nie mam jej w znajomych. Właśnie chłopakom pokazywałem co do mnie wypisywała dlatego ją zablokowałem patrz  - pokazał mi iPhone'a.
A: Zerwij z tą pizdą jestem od niej lepsza i ładniejsza
M: Dla mnie ona jest idealna
A: Toś sobie wybrał dziweczkę
M: Czemu tak twierdzisz ?
A: Siedzisz obok niej, a ona patrzy jak trenuje Piszczek albo Marcel
M: Już się nie może nigdzie patrzyć ?
A: Może, ale nie na innych
M: Ale inni są wszędzie
A: Jest z tobą dla kasy i sławy
M: A ty się z nią "przyjaźniłaś" żebym cię zaprosił do znajomych i żebym cię poznał
A: I co z tego ?
M: Wykorzystałaś ją, a ona ma ciebie za przyjaciółkę
A: Pierdoli mnie to za kogo ona mnie ma. Najważniejsze że znasz mnie i mam cię w znajomych
M: Już nie masz. Żegnam
Koniec rozmowy na czacie
- Co za szuja ! - wrzasnęłam.
- Chodź tu do mnie i opowiedz Mario co wiesz - usiadłam mu na kolanach i zaczęłam mówić.
Opowiedziałam mu dokładnie tak jak Maja mi.
- W miłości nie ma kilometrów przecież - zdziwił się Marco.
Ktoś zapukał do drzwi. Była to ....

--------------------------------------------------------------------------------------------------------

Udało wam się. 5000 wyświetleń. Dziękuję <3 Borussia w Bundeslidze na 8 meczy ma 7 pkt, a w Lidze Mistrzów na 3 mecze ma 9 pkt. 
Borussia 2:0 Arsenal
Borussia 3:0 Anderlecht
Borussia 4:0 Galatasaray 

 Marco na lotnisku po przylocie do Stambułu 
 Marco na lotnisku przy wylocie do Dortmundu
 Perfect *_*
Gol Marco z Galatasaray


CZYTASZ = KOMENTUJESZ ♥

Pozdrawiam i całuję Jula :**