Opowiedziałam mu dokładnie tak jak Maja mi.
- W miłości nie ma kilometrów przecież - zdziwił się Marco.
Ktoś zapukał do drzwi. Była to Lisa Kasper i Moritz Leitner. Nie poznałam jej na początku.
- Lena Wolfinger ? - poznałam jej głos.
Wskoczyłam jej na szyję i zaczęłam płakać. Ona to samo.
- Co ty tu robisz ? Przecież mieszkasz w Gorzowie - zdziwiła się.
- Mieszkałam. Mieszka teraz w Dortmundzie z tatą, Mają i Zuzą, a ty co robisz w Berlinie ? - zapytałam.
- Mój chłopak chciał odwiedzić kolegów, a ty co robisz w Berlinie ? - uśmiechnęła się, podeszła to Moritza i przytuliła go.
- Też przyjechałam z chłopakiem - wtuliłam się w Marco.
- Marco nie chwaliłeś się że masz dziewczynę i do tego że jest nią Lena - skarciła go wzrokiem.
- Nie pytałaś nie Moritz ? - popatrzył na kolegę.
- Reus ku*wa! Zaplanowaliście to. Nienawidzę cię - zaczęłam się śmiać.
- Widząc to zdjęcie w twoim pokoju i jak powiedziałaś mi że to Lisa od razu chciałem żebyście się spotkały, a tu jest cudowna okazja - pocałował mnie w głowę.
- Moritz czemu nic nie powiedziałeś ? - zdziwiła się.
- Niespodzianka to niespodzianka kochanie - pocałował ją.
- Dziękuję - dałam Marco buziaka w policzek.
Lisa i Moritz przywitali się z każdym w pokoju.
- Gdzie druga papużka nierozłączka ? - zaśmiał się Mats.
- Eh szkoda gadać - spuścił głowę.
- Jeśli chodzi o Leo to jest na dole podpisuje autografy, a ty się nie popisuj - powiedziała Lisa.
- Leonardo ? Bittencourt ? - spytałam.
- Tak. Znasz go ? - zdziwił się Marco.
- Nie że znam, ale moja Majka z nim była - zaśmiałam się.
- Maja Sawko ? Jego była dziewczyna ? - popatrzył na mnie Leitner, a ja przytaknęłam.
Mina Mario nie wróżyła nic dobrego.
- Mario może lepiej no wiesz. Idź wiesz gdzie i po co - zacisnęłam zęby, a on wybiegł z pokoju.
- Co jest ? - szepnął do mnie Reus.
- Maja nie może się spotkać z Leo - odparłam.
- Zaraz wrócimy - złapałam Marco za rękę i pobiegliśmy do pokoju Mai i Zuzy.
- Ku*wa Maja lepiej idź na miasto. On nie może cię zobaczyć. Chyba sama tego nie chcesz - powiedziałam i stanęła przede mną Maja.
- Nie chce - pociągła mnie za rękę.
Wysłałam SMSa do Hummels'a
"Nie mówcie Leo że Maja tutaj jest. Proszę"
Momentalnie mi odpisał.
"Obiecujemy. Niech lepiej się przebierze i gdzieś idzie, bo podobno Leo wie że jest tutaj, bo widział zdjęcia ze świętowania"
- KU*WA - krzyknęłam.
- Leo wie że tu jesteś. Widział zdjęcia. Tylko dlatego przyjechał. Chce z tobą pogadać. Szybko się przebieraj i idź na miasto - odparłam trochę ciszej, ale też zdenerwowanym głosem.
- Zawsze jestem ubezpieczona - pokazała mi perukę.
Ubrała się. Włosy miała kolorowe. Okulary na oczy. Była gotowa. Zadzwoniliśmy do niej, a ona szła z komórką żebyśmy słyszeli wszystko. Gdy zjechała windą wpadła na kogoś. Mieliśmy już lecieć ją ratować, ale pobiegł sam Mario że niby na stołówkę tak jak do Mai zadzwoniliśmy do niego z telefonu Marco. Gdy zbiegł ze schodów wychylił się i zobaczył Leo podnoszącego Maję. Zszedł jak niby nigdy nic. Zagada Leo, a Maja sobie pójdzie.
- Leo ! - krzyknął Mario.
- Goetze - zaśmiał się.
Maja podziękowała Mario ruchem ust i wyszła.
- Co tam stary u ciebie ? - spytał Mario.
- No nie za dobrze. Dziewczyna ze mną zerwała. Chciałbym z nią pogadać dlatego tu jestem, a co u ciebie ? Wyrwałeś jakąś w Brazylii ? - odrzekł.
- Nie jedną haha, ale jedna Polka skradła moje serce - oznajmił Niemiecki Messi.
- Szkoda że mieszka w Polsce no moja była też jest Polką i jest tutaj z tego co mi wiadomo - popatrzył Leo na Mario.
- Zuza ? Lena ? Lisa ? Montana nie bo ona wyjechała dzisiaj, Cathy też wyjechała. Która ? - zapytał Mario.
- Widzę że spotkałeś już się z Lisą i Moritzem, ale moja to żadna z nich. Nazywa się Maja. Nie ma takiej tu ? Przecież jak jechaliście autokarem to była na nim z Leną i Zuzą - powiedział.
- Oooo tak Maja. Była. Wyjechała dzisiaj. Jak wiesz gra w Borussii Dortmund i musiała coś załatwić w Dortmundzie nie wiem co. Może zadzwoń do niej - Leo wyciągnął telefon i wybrał numer do Mai.
Zajęty. Powiedziałam do Mai że jak coś to jest w Dortmundzie i załatwia sprawy związane z grą w Borussii. Rozłączyła się.
- No to dzwonie - oznajmił Leonardo.
Po 2 sygnałach odebrała.
- Słucham ? - zapytała.
- Hej Maja to ja Leonardo. Gdzie jesteś ? - spytał.
- W Dortmundzie, a coś się stało ? - zdziwiła się.
- A co rano robiłaś ? - chciał żeby mu powiedziała wszystko.
- Byłam w Berlinie i wspierałam chłopaków z Leną i Zuzą. Cały życie na walizkach. Muszę kończyć jak chcesz zadzwoń później pa - rozłączyła się.
- Chodź Leo przywitamy się ze wszystkimi - objął kumpla ramieniem.
Poszli na górę. Pierwszy w ich kolejce był pokój Mai i Zuzy. Więc ten w którym znajdowałam się z Zuzą i Marco. Udawaliśmy że rozmawiamy o obozie przygotowawczym.
- Hej - odezwał się Leo.
- Leoś! - krzyknął Marco i przytulił kolegę.
- Też się cieszę że ci widzę Marco - zaśmiał się.
- Poznaj moją dziewczynę Lenę Wolfinger i jej siostrę Zuzę - wskazał na nas, a my uścisnęliśmy sobie ręce.
- Ej Zuza nie widziałaś Marco i Leny... Leonardo ! - wparował Hummi, a za nim Andre, Erik, Moritz i Lisa.
- Bittencourt ! - przytulił się do niego Erik.
- Durmi! - uściskał kolegę.
- Co ty tu stary robisz ? - udawał zdziwionego Erik.
- Przyjechałem z nimi i chciałem się zobaczyć z byłą, ale ona wyjechała już do Dortmundu. Moritz, Lisa zaraz jedziemy nie ? - zwrócił się do zakochanych.
- Tak. Pogadamy chwilę i jedziemy - powiedział Moritz i usiadł koło mnie na łóżku.
- Nie zapędzaj się stary ona jest moja - zwalił go Mats.
- Ona jest moją przyjaciółką - dokończył i wyszczerzył zęby.
Każdy zaczął się śmiać.
- Jedziemy oni mnie tu nie chcą - zasmucił się Moritz.
- A tak serio musimy się zbierać. Jutro lecimy na wakacje żeby Leosiowi poprawić humor trochę po zerwaniu, a jeszcze się nie spakowaliśmy. To do zobaczenia - podeszła do mnie Lisa i mnie przytuliła.
Dała jej buziaka w policzek i szepnęłam że za niedługo się zobaczymy. Przytuliłam też Leitner'a i Bittencourt'a. Pożegnali się i wyszli. Zadzwoniłam do Mai i powiedziałam że może wracać. Po 20 minutach Maja była już z nami w pokoju.
- Dzięki wszystkim za pomoc - mówiła ściągając perukę.
- I tak prędzej czy później będziecie musieli pogadać - powiedziałam, a do pokoju wpadł Leo.
- Sorry zapomniałem bluzy... Maja ? - zdziwił się.
- Hej Leo - uśmiechnęła się sztucznie.
- Co ty tu robisz miałaś być w Dortmundzie ? - spytał.
- Przyjechałam już. Jak dzwoniłeś to wracałam właśnie z Dortmundu - odrzekła.
- Możemy chwilkę pogadać ? - zapytał, a on przytaknęła.
Weszli do pokoju obok i zamknęli drzwi. Minęło 10 minut. Uszy przykładaliśmy do drzwi żeby coś usłyszeć.
- Do jasnej cholery gdzie jest Leo ?! - wparował zdenerwowany Moritz z Lisą, a my odskoczyliśmy od drzwi.
- Ciiii... Rozmawia z Mają - uciszyłam ich.
- Idą - wszyscy wskoczyliśmy na łóżko i wyszła Maja z Leo.
- Już jedziemy Mo. Pa Maja - pocałował Maję w policzek.
Myślałam że Mario wyskoczą oczy jak to zobaczył. Wyszedł szybkim krokiem z pokoju. Maja uśmiechnęła się do Leonardo który nie widział Mario i wyszedł z Lisą i Mo.
- Co ty laska odpierdalasz ?! Nie poznaje cię. Odejdź ! - krzyknęłam jak się przybliżała.
Wybiegłam z pokoju, a za mną Marco. Złapał mnie przy naszym pokoju.
- Słońce - powiedział.
Wbiłam się w jego usta. Potrzebowałam tego w tej chwili. Pragnęłam tylko jego. Otworzyłam pokój, a on zamknął go na klucz za nami. Wziął mnie na ręce i zaczął całować gdy już zaczął ściągać mi bluzkę ktoś zapukał do drzwi.
- No kurwa ! - krzyknął, a ja go pocałowałam.
- Mamy jeszcze całą noc - przejechałam mu po twarzy palcem, a on poszedł otworzyć.
W drzwiach stał Mario.
- Siadaj i mów co jest. Oprócz tego co sama widziałam. Co jeszcze wiesz - oznajmiłam.
- Maja nie jest z Leo tylko się przyjaźnią na szczęście, a to był taki przyjacielski pocałunek jak twój dla mnie na autokarze i Zuza jest z Erikiem - wyszczerzył zęby.
- To teraz ty idź do Mai i zapytaj ją o chodzenie - znów ktoś zapukał do drzwi.
Marco poszedł otworzyć, a w drzwiach stała Maja. Podeszła do mnie, a ja wstałam.
- Źle to odebrałaś - oznajmiła.
- Wiem - odrzekłam.
Przytuliłam się do niej. Mario wstał i podszedł do Mai.
- Maju wiem że znamy się krótko, ale czy zechciałabyś być moją dziewczyną. Gdy cię pierwszy raz ujrzałem wiedziałem że chcę z tobą być. Tylko teraz to twoja decyzja - zapytał.
- Oczywiście że tak - przytuliła się do niego.
- Mamy kolejną parę lol. Na każdych zgrupowaniach się tak dzieje ? - spytałam Marco.
- To zgrupowanie jest wyjątkowe tak jak ty - pocałował mnie.
- To my będziemy lecieć. Pa - powiedział Mario i już chciał wychodzić.
- Mario! Proszę powiedz każdemu żeby do nas nie przychodził. Proszę - poprosił Reus, a Goetze przytaknął.
Wiedziałam że z tego hotelu nie wyjadę jako dziewica.
- Kochanie ? - chciałam odwlec ten moment.
- Tak ? - spytał.
- Idę biegać. Idziesz ze mną ? - zapytałam i się uśmiechnęłam.
- Dobrze, ale i tak przed tym nie uciekniesz - zaśmiał się.
- Zobaczymy - pocałowałam go i powędrowałam do walizki.
Była godzina 21:30, a my postanowiliśmy biegać. Wyciągnęłam pierwszy lepszy zestaw do biegania i poszłam do łazienki się przebrać. Gdy wyszłam czekał już na mnie gotowy Marco.
- Wyglądasz cudownie. To co lecimy ? - spytał, a ja wybiegłam z pokoju.
Czekałam na niego na dole. Chwilę czekałam, bo musiał pokój zamknąć.
- Tylnym wejściem. Fani tu stoją - powiedział i udaliśmy się w drugą stronę.
Wyszliśmy tylnym wejściem i zaczęliśmy biegać. Przebiegliśmy około 10 km. Usiadłam na ławce w parku.
- Zmęczona księżniczka ? - zaśmiał się.
- Tak. Dlatego dzisiaj mi dasz spokój - pocałowałam go i pobiegłam w stronę hotelu.
Wiadomo piłkarz. Więc szybko mnie dogonił i biegliśmy razem do hotelu. Udaliśmy się do tylnego wejścia. Zamknięte. Musieliśmy iść głównym. Pod hotelem spali fani, a w drzwiach stali ochroniarze. Wpuścili nas, a my udaliśmy się do pokoju. Była godzina 22:45. Poszłam się umyć. Ubrałam piżamę i czekałam na Marco który też poszedł wziąć prysznic. Przyszedł po 10 minutach. Wtuliłam się w niego.
- Kocham cię słoneczko i nikomu cię nie oddam. Dobranoc - pocałował mnie w czubek głowy.
- Też cię kocham Marco. Dobranoc - pocałowałam go.
Głowę położyłam na jego torsie. Słyszałam bicie jego serca i przy tych dźwiękach zasnęłam.
----------------------------------------------------------------------------------------------
14 lipiec
Obudziłam się, a obok mnie nikogo nie było. Spojrzałam na telefon który leżał na półce obok. Widniała na nim godzina 12:00.
- No to sobie pospałam. Pewnie Marco jest na obiedzie - pomyślałam.
Poszłam do łazienki. Ogarnęłam się troszeczkę i ubrałam. Schodząc na dół już słyszałam śmiechy chłopców. Skierowałam się w stronę stołówki i miałam rację jedli oni obiad.
- Dzień dobry i smacznego - uśmiechnęłam się, a wszyscy zwrócili głowy w moją stronę.
- Cześć Lena - powiedzieli chórem.
- Lena ! - krzyknął Mats i przybiegł się przytulić.
Podeszłam z nim do stolika. Marco wstał i ucałował mnie w policzek.
- Jak się spało ? - zapytał.
- Znakomicie, ale gorzej jak poszedłeś - posmutniałam.
- Pewnie nawet nie wiesz kiedy wyszedłem - zaśmiał się.
- Wszyscy spali do max 9, a ty sobie tak wstałaś o 12 i na śniadanie jesz obiad - oznajmił Mario, a kucharka przyniosła mi talerz z jedzeniem.
- A kto bogatemu zabroni - wyszczerzyłam zęby.
Wszyscy zaczęli się śmiać.
- Marco dlaczego mnie nie obudziłeś ? - spytałam.
- Tak słodko spałaś że nie chciałem ci tego zrobić - uśmiechnął się mój chłopak.
- No dobrze. O której jedziemy ? - zapytałam.
- Za godzinkę. Jedziemy sami, bo Mats weźmie Maję, Zuzię, Kevina i Erik'a. Roman jedzie z Matthias'em - odpowiedział Marco.
- Dobrze. Smacznego - uśmiechnęłam się do nich i zaczęłam jeść zupę.
Wszyscy z mojego stolika poczekali aż zjem. Udaliśmy się na górę. Spakowałam się i czekałam na mojego misia. Weszłam na laptopa.
A: Jesteś taka żałosna. Marco już cię zdradził
Zaszkliły mi się oczy, ale odpisałam.
J: Amanda... Największa wywłoka. Wykorzystałaś mnie. Ciekawe niby skąd to wiesz jak Marco się zablokował. Ufam mu i nie zniszczysz naszego związku. Żegnam.
Usunęłam są ze znajomych, zablokowałam i zaczęłam płakać. Z łazienki wyszedł Marco.
- Kotek co jest ? - podbiegł do mnie i otarł moje łzy.
Podałam mu laptopa.
- Na za suka. Jak ona może tak do ciebie pisać. Taką nieprawdę - oburzył się.
Płakałam jeszcze bardziej.
- Wiesz że bym ci tego nie zrobił. Ja nawet Caroline nie dałem rady tego zrobić. Kocham cię niezmiernie, a teraz nie płacz wielki smile i idziemy - pocałował mnie w głowę.
Wstałam, spakowałam laptopa. Marco wziął nasze walizki i pojechał windą. Ja pomyślałam że zejdę schodami. Na schodach zobaczyłam Maję i Mario całujących się. Postanowiłam jednak poczekać na windę. Chwilę później sami przyszli do mnie.
- Hej Lena. Gdzie masz Marco ? - zapytał jakby nigdy nic Mario.
- Yyyy...A no wiesz co. Pojechał windą z walizkami, a jak jeszcze zahaczyłam o pokój Toniego - oznajmiłam.
Winda przyjechała, a ja pospiesznie do niej weszłam. Gdy zjechałam na dół stała już większość, a w tym Toni do którego podeszłam.
- Jakby coś to byłam u ciebie w pokoju. Jakby Mario pytał - powiedziałam i powędrowałam do Marco który stał do mnie tyłem.
- Reus ! - krzyknęłam.
Odwrócił się momentalnie, a ja wskoczyłam mu w ramiona i pocałowałam.
- Nie przy ludziach - oburzył się Hummi.
- No pewnie - znowu złożyłam pocałunek na ustach mojego chłopaka.
- Lubisz wkurzać ludzi - oznajmił Mats, a ja ochoczo pokiwałam głową.
Gdy już wszyscy z naszej paczki przyszli powędrowaliśmy do aut i udaliśmy się w drogę do Dortmundu. Mario pożegnał się z Mają całusem w policzek. Jechałam w aucie sama z Marco. Jechaliśmy autostradą więc Marco miał pole do popisu i ścigał się z chłopakami.
- Marco proszę cię zwolnij. Jedziemy prawie 200 km/h - poprosiłam.
Zwolnił. Jechaliśmy 150 km/h. Po 2 godzinach i 30 minutach jazdy zatrzymaliśmy się w Wolfsburgu, bo Matsowi się chciało sikać. To miasto było piękne. Zatrzymaliśmy się na stacji.
- Hola, hola nie tak szybko Mats. Był zakład płacisz - zaśmiał się Roman.
- Jaki zakład ? - zapytałam Marco.
- Temu komu pierwszemu się będzie z nas chciało sikać płaci za tankowanie - oznajmił.
- To co tankujemy do pełna ? Dobrze że jedziecie autem Kevina, bo on też zatankuje - powiedział Weindefeller.
Marco, Roman i Kevin zatankowali do pełna, a Mats poszedł się wysikać i zapłacić. Gdy wrócił wyjechaliśmy w dalszą drogę. Później jeszcze przejeżdżaliśmy przez Hannover i po 2 godzinach i 50 minutach byliśmy w domu. Marco podwiózł mnie pod dom i oznajmił że będzie po 20 po mnie żebym ubrała się wyjściowo. Chłopcy podwieźli też Maję i Zuzę. Pożegnałyśmy się i weszłyśmy do domu. Taty nie było. Była kartka że wróci po 24. Okazało się że razem z Mają i Zuzą gdzieś chyba razem idziemy, bo do Mai dzwonił Mario żeby się ubrała wyjściowo, bo będzie po 20, a Erik powiedział to samo Zuzi. Wybraliśmy kreację Majce później Zuzi, a na koniec mi. Gdy skończyłyśmy się szykować była 19:40. Napisałam do taty liścik.
"Wróciłyśmy, ale Marco, Erik i Mario zabrali nas gdzieś więc nie wiemy o której wrócimy. Kochamy cie bardzo"
Sprawdziłam facebook'a. Zmieniłam pracę na "zawodniczka Borussii Dortmund". Wylogowałam się i w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Nagle usłyszałam śmiechy na dole. Postanowiłam zejść. W korytarzu była Zuza, Maja, Mario, Erik i mój chłopak.
- Witam - uśmiechnęłam się do nich schodząc z góry.
- Jak ty ślicznie wyglądasz - Marco zaświeciły się oczy.
- Dziękuję. To gdzie jedziemy ? - zapytałam, a on pociągnął mnie za rękę do limuzyny która stała przed wejściem.
Stanęliśmy przed wielkim budynkiem. Weszliśmy do środka. Wszyscy się witali z piłkarzami i z nami. Ja, Marco, Erik, Mario i Maja dostaliśmy kieliszki. Zuzce też chcieli dać, ale ona odmówiła.
- Marco gdzie jesteśmy ? - spytałam.
- Na gali słoneczko - weszliśmy przez wielkie drzwi.
Blask fleszy nas oślepił.
- Panie Reus ma pan największe szanse na tą nagrodę jak pan się z tym czuje - zapytał go jakiś reporter.
- To nie jest tak że mam największe szanse tu się liczy tylko ten co wygra więc później panu powiem jak się czuję - uśmiechnął się, chwycił mnie za rękę i pociągną za sobą.
- Marcel stary - przytulił się do kolegi.
- Cześć Marco - uśmiechnął się do nas.
- Poznaj moją dziewczynę Lenę. Lena to jest mój przyjaciel Marcel - przedstawił nas.
Podałam Marcelowi rękę, a on mnie w nią pocałował.
- Co ty tu robisz ? - zapytał mój chłopak.
- Przyjechałem zobaczyć jak wygrywasz mistrzu - zaśmiał się.
- Dzięki, ale nic nie jest wiadome - odparł Reus.
- Ja wiem swoje. Musze lecieć zobaczymy się później. Powodzenia - poklepał Marco po plecach i poszedł.
Usiedliśmy na miejscach podpisanych naszymi nazwiskami i czekaliśmy. Po 10 minutach wyszedł jakiś pan i rozległy się gorące brawa, a gdy ucichły mężczyzna zaczął swoją przemowę.
- Nagrodę otrzymuje ... - trzymał w napięciu.
- Marco Reus - rozległy się brawa, a Marco mnie przytulił i pocałował.
Gdy już wyszedł i odebrał nagrodę dali mu mikrofon.
- Wow. Dziękuję bardzo za tą nagrodę którą dedykuje mojej cudownej dziewczynie Lenie za to że jest przy mnie w tych najgorszych chwilach. Dziękuję wszystkim piłkarzom za oddane głosy. Moim przyjaciołom i osobom które zaangażowały się w ten sukces, a także moim fanom. Kocham was - powiedział i zszedł ze sceny.
Gdy podszedł do mnie popłakałam się i wtuliłam w niego. Gala się skończyła. Zrobiliśmy kilka zdjęć z nagrodą i z naszymi znajomymi. Gdy wychodziliśmy ktoś złapał mnie za rękę i zaczął ciągnąć z dół. Nie wiedziałam co się dzieje. Zdążyłam zobaczyć tylko przerażony wzrok Marco...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
W końcu wam go oddaje
Do tygodnia czasu dam wam kolejny :*
Przepraszam za tą długą przerwę, ale nauka :/
Dobranoc :**
- Bittencourt ! - przytulił się do niego Erik.
- Durmi! - uściskał kolegę.
- Co ty tu stary robisz ? - udawał zdziwionego Erik.
- Przyjechałem z nimi i chciałem się zobaczyć z byłą, ale ona wyjechała już do Dortmundu. Moritz, Lisa zaraz jedziemy nie ? - zwrócił się do zakochanych.
- Tak. Pogadamy chwilę i jedziemy - powiedział Moritz i usiadł koło mnie na łóżku.
- Nie zapędzaj się stary ona jest moja - zwalił go Mats.
- Ona jest moją przyjaciółką - dokończył i wyszczerzył zęby.
Każdy zaczął się śmiać.
- Jedziemy oni mnie tu nie chcą - zasmucił się Moritz.
- A tak serio musimy się zbierać. Jutro lecimy na wakacje żeby Leosiowi poprawić humor trochę po zerwaniu, a jeszcze się nie spakowaliśmy. To do zobaczenia - podeszła do mnie Lisa i mnie przytuliła.
Dała jej buziaka w policzek i szepnęłam że za niedługo się zobaczymy. Przytuliłam też Leitner'a i Bittencourt'a. Pożegnali się i wyszli. Zadzwoniłam do Mai i powiedziałam że może wracać. Po 20 minutach Maja była już z nami w pokoju.
- Dzięki wszystkim za pomoc - mówiła ściągając perukę.
- I tak prędzej czy później będziecie musieli pogadać - powiedziałam, a do pokoju wpadł Leo.
- Sorry zapomniałem bluzy... Maja ? - zdziwił się.
- Hej Leo - uśmiechnęła się sztucznie.
- Co ty tu robisz miałaś być w Dortmundzie ? - spytał.
- Przyjechałam już. Jak dzwoniłeś to wracałam właśnie z Dortmundu - odrzekła.
- Możemy chwilkę pogadać ? - zapytał, a on przytaknęła.
Weszli do pokoju obok i zamknęli drzwi. Minęło 10 minut. Uszy przykładaliśmy do drzwi żeby coś usłyszeć.
- Do jasnej cholery gdzie jest Leo ?! - wparował zdenerwowany Moritz z Lisą, a my odskoczyliśmy od drzwi.
- Ciiii... Rozmawia z Mają - uciszyłam ich.
- Idą - wszyscy wskoczyliśmy na łóżko i wyszła Maja z Leo.
- Już jedziemy Mo. Pa Maja - pocałował Maję w policzek.
Myślałam że Mario wyskoczą oczy jak to zobaczył. Wyszedł szybkim krokiem z pokoju. Maja uśmiechnęła się do Leonardo który nie widział Mario i wyszedł z Lisą i Mo.
- Co ty laska odpierdalasz ?! Nie poznaje cię. Odejdź ! - krzyknęłam jak się przybliżała.
Wybiegłam z pokoju, a za mną Marco. Złapał mnie przy naszym pokoju.
- Słońce - powiedział.
Wbiłam się w jego usta. Potrzebowałam tego w tej chwili. Pragnęłam tylko jego. Otworzyłam pokój, a on zamknął go na klucz za nami. Wziął mnie na ręce i zaczął całować gdy już zaczął ściągać mi bluzkę ktoś zapukał do drzwi.
- No kurwa ! - krzyknął, a ja go pocałowałam.
- Mamy jeszcze całą noc - przejechałam mu po twarzy palcem, a on poszedł otworzyć.
W drzwiach stał Mario.
- Siadaj i mów co jest. Oprócz tego co sama widziałam. Co jeszcze wiesz - oznajmiłam.
- Maja nie jest z Leo tylko się przyjaźnią na szczęście, a to był taki przyjacielski pocałunek jak twój dla mnie na autokarze i Zuza jest z Erikiem - wyszczerzył zęby.
- To teraz ty idź do Mai i zapytaj ją o chodzenie - znów ktoś zapukał do drzwi.
Marco poszedł otworzyć, a w drzwiach stała Maja. Podeszła do mnie, a ja wstałam.
- Źle to odebrałaś - oznajmiła.
- Wiem - odrzekłam.
Przytuliłam się do niej. Mario wstał i podszedł do Mai.
- Maju wiem że znamy się krótko, ale czy zechciałabyś być moją dziewczyną. Gdy cię pierwszy raz ujrzałem wiedziałem że chcę z tobą być. Tylko teraz to twoja decyzja - zapytał.
- Oczywiście że tak - przytuliła się do niego.
- Mamy kolejną parę lol. Na każdych zgrupowaniach się tak dzieje ? - spytałam Marco.
- To zgrupowanie jest wyjątkowe tak jak ty - pocałował mnie.
- To my będziemy lecieć. Pa - powiedział Mario i już chciał wychodzić.
- Mario! Proszę powiedz każdemu żeby do nas nie przychodził. Proszę - poprosił Reus, a Goetze przytaknął.
Wiedziałam że z tego hotelu nie wyjadę jako dziewica.
- Kochanie ? - chciałam odwlec ten moment.
- Tak ? - spytał.
- Idę biegać. Idziesz ze mną ? - zapytałam i się uśmiechnęłam.
- Dobrze, ale i tak przed tym nie uciekniesz - zaśmiał się.
- Zobaczymy - pocałowałam go i powędrowałam do walizki.
Była godzina 21:30, a my postanowiliśmy biegać. Wyciągnęłam pierwszy lepszy zestaw do biegania i poszłam do łazienki się przebrać. Gdy wyszłam czekał już na mnie gotowy Marco.
- Wyglądasz cudownie. To co lecimy ? - spytał, a ja wybiegłam z pokoju.
Czekałam na niego na dole. Chwilę czekałam, bo musiał pokój zamknąć.
- Tylnym wejściem. Fani tu stoją - powiedział i udaliśmy się w drugą stronę.
Wyszliśmy tylnym wejściem i zaczęliśmy biegać. Przebiegliśmy około 10 km. Usiadłam na ławce w parku.
- Zmęczona księżniczka ? - zaśmiał się.
- Tak. Dlatego dzisiaj mi dasz spokój - pocałowałam go i pobiegłam w stronę hotelu.
Wiadomo piłkarz. Więc szybko mnie dogonił i biegliśmy razem do hotelu. Udaliśmy się do tylnego wejścia. Zamknięte. Musieliśmy iść głównym. Pod hotelem spali fani, a w drzwiach stali ochroniarze. Wpuścili nas, a my udaliśmy się do pokoju. Była godzina 22:45. Poszłam się umyć. Ubrałam piżamę i czekałam na Marco który też poszedł wziąć prysznic. Przyszedł po 10 minutach. Wtuliłam się w niego.
- Kocham cię słoneczko i nikomu cię nie oddam. Dobranoc - pocałował mnie w czubek głowy.
- Też cię kocham Marco. Dobranoc - pocałowałam go.
Głowę położyłam na jego torsie. Słyszałam bicie jego serca i przy tych dźwiękach zasnęłam.
----------------------------------------------------------------------------------------------
14 lipiec
Obudziłam się, a obok mnie nikogo nie było. Spojrzałam na telefon który leżał na półce obok. Widniała na nim godzina 12:00.
- No to sobie pospałam. Pewnie Marco jest na obiedzie - pomyślałam.
Poszłam do łazienki. Ogarnęłam się troszeczkę i ubrałam. Schodząc na dół już słyszałam śmiechy chłopców. Skierowałam się w stronę stołówki i miałam rację jedli oni obiad.
- Dzień dobry i smacznego - uśmiechnęłam się, a wszyscy zwrócili głowy w moją stronę.
- Cześć Lena - powiedzieli chórem.
- Lena ! - krzyknął Mats i przybiegł się przytulić.
Podeszłam z nim do stolika. Marco wstał i ucałował mnie w policzek.
- Jak się spało ? - zapytał.
- Znakomicie, ale gorzej jak poszedłeś - posmutniałam.
- Pewnie nawet nie wiesz kiedy wyszedłem - zaśmiał się.
- Wszyscy spali do max 9, a ty sobie tak wstałaś o 12 i na śniadanie jesz obiad - oznajmił Mario, a kucharka przyniosła mi talerz z jedzeniem.
- A kto bogatemu zabroni - wyszczerzyłam zęby.
Wszyscy zaczęli się śmiać.
- Marco dlaczego mnie nie obudziłeś ? - spytałam.
- Tak słodko spałaś że nie chciałem ci tego zrobić - uśmiechnął się mój chłopak.
- No dobrze. O której jedziemy ? - zapytałam.
- Za godzinkę. Jedziemy sami, bo Mats weźmie Maję, Zuzię, Kevina i Erik'a. Roman jedzie z Matthias'em - odpowiedział Marco.
- Dobrze. Smacznego - uśmiechnęłam się do nich i zaczęłam jeść zupę.
Wszyscy z mojego stolika poczekali aż zjem. Udaliśmy się na górę. Spakowałam się i czekałam na mojego misia. Weszłam na laptopa.
A: Jesteś taka żałosna. Marco już cię zdradził
Zaszkliły mi się oczy, ale odpisałam.
J: Amanda... Największa wywłoka. Wykorzystałaś mnie. Ciekawe niby skąd to wiesz jak Marco się zablokował. Ufam mu i nie zniszczysz naszego związku. Żegnam.
Usunęłam są ze znajomych, zablokowałam i zaczęłam płakać. Z łazienki wyszedł Marco.
- Kotek co jest ? - podbiegł do mnie i otarł moje łzy.
Podałam mu laptopa.
- Na za suka. Jak ona może tak do ciebie pisać. Taką nieprawdę - oburzył się.
Płakałam jeszcze bardziej.
- Wiesz że bym ci tego nie zrobił. Ja nawet Caroline nie dałem rady tego zrobić. Kocham cię niezmiernie, a teraz nie płacz wielki smile i idziemy - pocałował mnie w głowę.
Wstałam, spakowałam laptopa. Marco wziął nasze walizki i pojechał windą. Ja pomyślałam że zejdę schodami. Na schodach zobaczyłam Maję i Mario całujących się. Postanowiłam jednak poczekać na windę. Chwilę później sami przyszli do mnie.
- Hej Lena. Gdzie masz Marco ? - zapytał jakby nigdy nic Mario.
- Yyyy...A no wiesz co. Pojechał windą z walizkami, a jak jeszcze zahaczyłam o pokój Toniego - oznajmiłam.
Winda przyjechała, a ja pospiesznie do niej weszłam. Gdy zjechałam na dół stała już większość, a w tym Toni do którego podeszłam.
- Jakby coś to byłam u ciebie w pokoju. Jakby Mario pytał - powiedziałam i powędrowałam do Marco który stał do mnie tyłem.
- Reus ! - krzyknęłam.
Odwrócił się momentalnie, a ja wskoczyłam mu w ramiona i pocałowałam.
- Nie przy ludziach - oburzył się Hummi.
- No pewnie - znowu złożyłam pocałunek na ustach mojego chłopaka.
- Lubisz wkurzać ludzi - oznajmił Mats, a ja ochoczo pokiwałam głową.
Gdy już wszyscy z naszej paczki przyszli powędrowaliśmy do aut i udaliśmy się w drogę do Dortmundu. Mario pożegnał się z Mają całusem w policzek. Jechałam w aucie sama z Marco. Jechaliśmy autostradą więc Marco miał pole do popisu i ścigał się z chłopakami.
- Marco proszę cię zwolnij. Jedziemy prawie 200 km/h - poprosiłam.
Zwolnił. Jechaliśmy 150 km/h. Po 2 godzinach i 30 minutach jazdy zatrzymaliśmy się w Wolfsburgu, bo Matsowi się chciało sikać. To miasto było piękne. Zatrzymaliśmy się na stacji.
- Hola, hola nie tak szybko Mats. Był zakład płacisz - zaśmiał się Roman.
- Jaki zakład ? - zapytałam Marco.
- Temu komu pierwszemu się będzie z nas chciało sikać płaci za tankowanie - oznajmił.
- To co tankujemy do pełna ? Dobrze że jedziecie autem Kevina, bo on też zatankuje - powiedział Weindefeller.
Marco, Roman i Kevin zatankowali do pełna, a Mats poszedł się wysikać i zapłacić. Gdy wrócił wyjechaliśmy w dalszą drogę. Później jeszcze przejeżdżaliśmy przez Hannover i po 2 godzinach i 50 minutach byliśmy w domu. Marco podwiózł mnie pod dom i oznajmił że będzie po 20 po mnie żebym ubrała się wyjściowo. Chłopcy podwieźli też Maję i Zuzę. Pożegnałyśmy się i weszłyśmy do domu. Taty nie było. Była kartka że wróci po 24. Okazało się że razem z Mają i Zuzą gdzieś chyba razem idziemy, bo do Mai dzwonił Mario żeby się ubrała wyjściowo, bo będzie po 20, a Erik powiedział to samo Zuzi. Wybraliśmy kreację Majce później Zuzi, a na koniec mi. Gdy skończyłyśmy się szykować była 19:40. Napisałam do taty liścik.
"Wróciłyśmy, ale Marco, Erik i Mario zabrali nas gdzieś więc nie wiemy o której wrócimy. Kochamy cie bardzo"
Sprawdziłam facebook'a. Zmieniłam pracę na "zawodniczka Borussii Dortmund". Wylogowałam się i w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Nagle usłyszałam śmiechy na dole. Postanowiłam zejść. W korytarzu była Zuza, Maja, Mario, Erik i mój chłopak.
- Witam - uśmiechnęłam się do nich schodząc z góry.
- Jak ty ślicznie wyglądasz - Marco zaświeciły się oczy.
- Dziękuję. To gdzie jedziemy ? - zapytałam, a on pociągnął mnie za rękę do limuzyny która stała przed wejściem.
Stanęliśmy przed wielkim budynkiem. Weszliśmy do środka. Wszyscy się witali z piłkarzami i z nami. Ja, Marco, Erik, Mario i Maja dostaliśmy kieliszki. Zuzce też chcieli dać, ale ona odmówiła.
- Marco gdzie jesteśmy ? - spytałam.
- Na gali słoneczko - weszliśmy przez wielkie drzwi.
Blask fleszy nas oślepił.
- Panie Reus ma pan największe szanse na tą nagrodę jak pan się z tym czuje - zapytał go jakiś reporter.
- To nie jest tak że mam największe szanse tu się liczy tylko ten co wygra więc później panu powiem jak się czuję - uśmiechnął się, chwycił mnie za rękę i pociągną za sobą.
- Marcel stary - przytulił się do kolegi.
- Cześć Marco - uśmiechnął się do nas.
- Poznaj moją dziewczynę Lenę. Lena to jest mój przyjaciel Marcel - przedstawił nas.
Podałam Marcelowi rękę, a on mnie w nią pocałował.
- Co ty tu robisz ? - zapytał mój chłopak.
- Przyjechałem zobaczyć jak wygrywasz mistrzu - zaśmiał się.
- Dzięki, ale nic nie jest wiadome - odparł Reus.
- Ja wiem swoje. Musze lecieć zobaczymy się później. Powodzenia - poklepał Marco po plecach i poszedł.
Usiedliśmy na miejscach podpisanych naszymi nazwiskami i czekaliśmy. Po 10 minutach wyszedł jakiś pan i rozległy się gorące brawa, a gdy ucichły mężczyzna zaczął swoją przemowę.
- Nagrodę otrzymuje ... - trzymał w napięciu.
- Marco Reus - rozległy się brawa, a Marco mnie przytulił i pocałował.
Gdy już wyszedł i odebrał nagrodę dali mu mikrofon.
- Wow. Dziękuję bardzo za tą nagrodę którą dedykuje mojej cudownej dziewczynie Lenie za to że jest przy mnie w tych najgorszych chwilach. Dziękuję wszystkim piłkarzom za oddane głosy. Moim przyjaciołom i osobom które zaangażowały się w ten sukces, a także moim fanom. Kocham was - powiedział i zszedł ze sceny.
Gdy podszedł do mnie popłakałam się i wtuliłam w niego. Gala się skończyła. Zrobiliśmy kilka zdjęć z nagrodą i z naszymi znajomymi. Gdy wychodziliśmy ktoś złapał mnie za rękę i zaczął ciągnąć z dół. Nie wiedziałam co się dzieje. Zdążyłam zobaczyć tylko przerażony wzrok Marco...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
W końcu wam go oddaje
Do tygodnia czasu dam wam kolejny :*
Przepraszam za tą długą przerwę, ale nauka :/
Dobranoc :**
Całuję i pozdrawiam Jula :* ♥
Świetny rozdział! Czekam na kolejny :*
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie! :)
Super rozdział z resztą jak każdy z niecierpliwością czekam na kolejny. Ciekawa jestem o co chodzi w tej sytuacji z Leną. Dodaj proszę jak najszybciej
OdpowiedzUsuń