Strony

Muzyka

wtorek, 9 września 2014

Rozdział 17 - "Miałeś mi wytłumaczyć co z tym klubami"

(...)
Po 10 okrążeniach każdy zaczął odpadać oprócz mnie, Mai, piłkarzy, Zuzy, Ani Lewandowskiej i kilku innych osób. Nikogo już nie bolała głowa.
- No proszę proszę kogo ja tu widzę - powiedziała osoba która stanęłam za mną.
Odwróciłam się i dostałam w twarz.
- Zostaw ją Caroline - podbiegł do niej Marco.
Zuza, Maja, Ania, Dawid, Tugba i jeszcze kilka innych dziewczyn podbiegło do mnie i wypytywało się czy coś mnie boli. Z mojej wargi lała się krew, bo ją przygryzłam. Wstałam i podeszłam do Carolinę. Uderzyłam ją. Ręka mnie zabolała.
- Co ty sobie s*ko myślisz. Spierd*laj od Marco. Daje ci 24 godziny. Jak nie to inaczej pogadamy - popatrzyła na mnie złowrogim wzrokiem.
-Myślisz że się ciebie boje ? Jesteś psychiczna i tyle. Współczuje Marco że tyle z tobą wytrzymał - przewróciłam oczami.
Podeszła do mnie. Chciała mnie uderzyć, ale jej rękę złapał Lewy.
- Dziewczyno nie widzisz że są szczęśliwi. Może za niedługo będą razem, a tobie nic do tego. Reus zerwał z tobą, bo go zdradziłaś więc teraz odpuść, bo nie będzie tak milutko - odparł Lewandowski, a ona się wyrwała i poszła w swoją stronę.
Niemiec od razu do mnie podszedł i przytulił najmocniej jak się dało. Zaczęłam płakać.
- Marco ja nie dam rady. Może ona ma rację. Może powinnam odejść - spuściłam głowę.
- Nawet o tym nie myśl. Kocham cię i chyba to jest najważniejsze. Wiesz co "Każda miłość się rozwala gdy ktoś trzeci się wpier*ala" - szepnął mi do ucha.
Wszyscy siedzieli na murawie i odpoczywali po biegu.
- Bolą was dalej głowy ? - zapytałam.
- No właśnie nie. Jesteś świetna - uśmiechnął się Kwiat, a wszyscy zaczęli bić brawo.
Podeszło do mnie kilku chłopaków. Złapało mnie i zaczęło podrzucać.
- Lena Lena Lena ! - skandowali moje imię.
Na ręce wziął mnie Marco i zaczęli sobie mną rzucać z Lewym, Nurim, Jonasem i innymi.
- Jesteście psychiczni. Postawcie mnie - krzyknęłam.
- Dobra postawimy cię - powiedział Lewy który miał mnie na rękach. 
Nuri i Marco zrobili kołyskę. Robert postawił mi nogi na ich rękach. 
- Ty się na cheerleaderkę nadajesz - powiedział do mnie Dawid.
Teraz z góry zauważyłam że mojego taty nie ma. Musiał pojechać do pracy. 
- Serio ?! Masz coś z głową. Ja jestem masywna, bo gram w piłkę nożną, a nie chudziutka jak patyk. Nie mam figury cheerleaderki - uśmiechnęłam się.
- Ale ty właśnie jesteś chuda. Nie jesteś masywna. Dobrze grasz w piłkę, ale nadajesz się na cheerleaderkę. U ciebie na uczelni jest klub cheerleaderek. Dopingują chłopaków na meczach koszykówki. Zapisz się - oznajmił Reus.
- Dobra, ale jak mi ich treningi nie będą się zlewać z tymi treningami i ich mecze z moimi meczami, a teraz mnie postawcie na ziemię - wytknęłam mu język.
Postawili mnie. 
- Boże dzisiaj 10 lipca. Maja !! - zawołałam, a ona zaczęła skakać z radości razem ze mną.
- A co jest dzisiaj ? - zdziwił się Lewy.
- Wyniki - powiedział tata stając koło nas i  podając nam dwie koperty.
- To to ? - czułam jak ręce mi się trzęsą.
- Tak. Tu na murawie Signal Iduna Park dowiecie się czy zostałyście przyjęte - zaśmiał się tata.
Zaczęłam powoli rozrywać kopertę. Tak samo jak Maja. Oderwała to szybko i przeczytała. Nagle zaczęła skakać.
- Dostałaś się ? - spytałam.
- TAK !! - krzyknęła i przytuliła się do mnie.
Płakała ze szczęścia. Marco stanął za mną. Otworzyłam powoli kopertę. Wszyscy patrzyli na mnie. Przeczytałam i zrobiłam to samo co Maja. Zaczęłam skakać.
- Gratulację - przytulił się do mnie Marco.
Każdy po kolei przychodził i gratulował. Po 30 minutach wszyscy się rozeszli. Zostałam Ja, Ania, Lewy i Marco. Leżeliśmy na murawie. Ania na Robercie, a ja na Reus'ie.
- Ania, idziemy biegać ? - spytałam starszej koleżanki, a ta przytaknęła.
Zostawiłyśmy chłopaków leżących na murawie. Kiedy byliśmy już kawałek od nich postanowiłam zacząć rozmowę.
- Jak myślisz. Czy ja nie powinnam zerwać z Marco i wyjechać. Odkąd jesteśmy razem są same problemy - zmieszałam się.
- Nie. Caroline nie powinna decydować o was, a Patrykiem i Kubą już się nie przejmuj zobaczysz ich za 2 lata. Pierwszy raz widzę Reus'a z takim uśmiechem który pojawił się na jego twarzy od kiedy cie poznał. Ostatnio po zerwaniu z Caro był przybity, a teraz jest szczęśliwy że ma ciebie - uśmiechnęła się i biegłyśmy dalej.
Zrobiłyśmy 5 kółek i stwierdziłyśmy że za dzisiaj koniec.
- Zmęczone ? - zaśmiał się Lewy.
- A widać to po nas ? Chyba nie. Więc sam sobie odpowiedz na pytanie - powiedziała z ironią Ania.
Siedzieliśmy dobre 20 minut na murawie.
- Trzeba zabrać prezenty i zmywać się do domu - odparł Marco.
Pożegnaliśmy się z Anią i Robertem i poszliśmy na salę gdzie wczoraj/dzisiaj się bawiliśmy. Zabraliśmy wszystkie prezenty które były na sali. Ledwo się zmieściły do samochodu Niemca i pojechaliśmy do mojego domu. Wnieśliśmy wszystko. Ja postanowiłam się iść umyć. Marco tez chciał więc pojechał do siebie i miał być za godzinę. Ubrałam się w coś lekkiego. Uczesałam i czekałam na Marco. Zostało mi jeszcze 30 minut więc włączyłam laptopa. Odpowiedziałam na resztę życzeń. Sprawdziłam twittera, instagrama na telefonie. Wyłączyłam laptopa i zostało mi jeszcze 5 minut. Więc zabrałam się za czytanie listu z uczelni. Pisało w nim że naukę zaczynam 10 września i że dostaniemy tablety na których będziemy pisać, a tablet przyjdzie 13.07 wtedy do będę na finale MŚ, ale to tata odbierze. Będzie potrzebny też laptop i chyba tyle. W tym samym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzył ktoś na dole, bo słyszałam rozmowy, a chwilę później w moim pokoju pojawił się Marco.
- Wow. Wyglądasz seksownie - podeszłam do niego i dałam mu buziaka w policzek.
- Ty też kochanie, a teraz zwijamy się na trening - uśmiechnął się.
Dzisiaj miałam pierwszy trening. Zupełnie o nim zapomniałam.
- Marco dziękuję - powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek.
Spakowałam do torby spodenki, bluzkę i korki na wszelki wypadek. Chodź i tak nie będę grała, bo mam złamaną rękę. Złapałam Reus'a za rękę i zeszliśmy na dół gdzie była Zuzia i Maja.
- To jedziemy - powiedział Niemiec do dziewczyn i wyszliśmy z domu.
Usiadłam z przodu, a dziewczyny z tyłu. Po 10 minutach byliśmy na SIP. Zbliżała się 16:00. Dziewczyny pobiegły się przebrać, a ja razem z moim chłopakiem weszliśmy na murawę na której było już kilka dziewczyn i pan Watzke.
- Dzień dobry - przywitaliśmy się.
Uścisnął nasze dłonie.
- Będziecie oglądać i patrzyć która jest dobra ? - zapytał.
- Możemy spróbować - uśmiechnęłam się.
- Wiesz kto was będzie trenował ? - zaśmiał się.
- Nie - zdziwiłam się.
- Matthias Sammer. Marco ci nie powiedział ? - spytał, a ja pokręciłam przecząco głową.
Nic nie mogłam z siebie wykrztusić. Nie wierzyłam. Pożegnałam się z panem Watzke i poszłam do Reus'a którego oblegały dziewczyny.
- Marco - powiedziałam, ale nikt nie zareagował.
- Reus ! - krzyknęłam, a ten wyszedł z kółka w którym był.
- Lena Wolfinger ? - zapytała jedna z dziewczyn.
- Tak - uśmiechnęłam się sztucznie.
- Amanda Kowalska. Bardzo miło mi cię poznać - podała mi dłoń.
- Amanda. Jednak jesteś strasznie się cieszę. Poznaj mojego przyjaciela Marco. Marco to jest Amanda o której ci mówiłam - przedstawiłam ich sobie.
- Miło mi - uśmiechała się do niego co trochę mnie zdenerwowało.
- Przepraszamy, ale musimy już iść. Pa. Zobaczymy się po treningu - odparłam i złapałam piłkarza za rękę.
Poszliśmy na ławkę rezerwowych. Byłam zła na Marco.
- Kicia co jest ? - spytał.
- Idź zapytaj tych dziewczyn tam - wskazałam na 10 osobową grupkę.
- Zazdrosna jesteś ? - zdziwił się.
- Dziwisz się. Ładne dziewczyny które przytulają do zdjęcia mojego chłopaka ? - podniosłam głos.
- Kotek wiesz że kocham tylko ciebie, a to tylko zdjęcia - przytulił się, a ja go delikatnie odepchnęłam.
- Jesteś przystojny. Każda na ciebie leci. Możesz mieć każdą. Dlaczego wybrałeś akurat mnie ? - zapytałam.
- Bo jesteś nie powtarzalna. Ja nie chce każdej. Chce ciebie. Masz super charakter. Mega talent. Tą samą pasję co ja i do tego jesteś śliczna - oznajmił.
- To prawda - powiedział ktoś stojący niedaleko mnie.
Odwróciłam głowę i zobaczyłam Kwiata. Wskoczyłam mu na szyję.
- Co ty tu robisz ? - spytałam jak już usiedliśmy na ławce.
- Nie odbierasz telefonu więc pomyślałem że zadzwonię do Mai i powiedziała mi że tu jesteś - uśmiechnął się.
- Dziwne że nie odbieram jak go nie mam - popatrzyłam znaczącym wzrokiem na Reus'a.
- A no tak zapomniałem. Proszę - podał mi telefon.
- Coś się stało ? Jesteś jakaś podenerwowana - zwrócił się do mnie Dawid.
- Miło by ci było jakbym np. twoja dziewczyna przytulała się z przystojnymi piłkarzami ? - zapytałam.
- No nie. Aaaaa... Marco do zdjęcia się pewnie przytulał z tamtymi pannami tak ? - zaśmiał się na co ja go skarciłam wzrokiem.
- Dobra mniejsza o to. Chce mieć pamiątkę z Dortmundu. Stańcie tu i zrobimy zdjęcia - pokazał nam i zrobiliśmy około 20 różnych zdjęć. 
- Prześlesz mi wszystkie. Najładniejsze powieszę na ścianie, a jak będzie okazja to mi inne podpiszecie - zaśmiałam się.
Dawid wybrał najlepsze zdjęcie i wrzucił na fejsa z opisem "Z najlepszymi bijacz ♥". Włączyłam swój telefon i przejrzałam galerię. Były tu zdjęcia które miałam wrzucić. Dodałam zdjęcie z Marco i Fabianem na lotnisku "Słodko". Dodałam zdjęcia z dziewczynami które robiłyśmy przed kolacją na której był pan Watzke. "Spóźnione, ale jest". Weszłam na messengera i zapisałam wszystkie zdjęcia które wysłał mi Łukasz z Warty. Dodałam zdjęcie ze wszystkimi z dopiskiem "Fajnie być ostatni raz ze swoimi ♥". Wyłączyłam internet i usiadłam na ławce. Po 5 minutach z 10 dziewczyn zrobiło się około 30, później 40 i 50. Na tym się skończyło. Mieliśmy wybierać skład z 50 dziewczyn. Dobrze że miałam Marco on mi pomoże. Na murawę wszedł Sammer i zaczął się rozglądać. Jego wzrok zatrzymał się na mnie.
- Lena chodźcie tu do nas - zawoła, a ja, Marco i Dawid udaliśmy się do niego.
- Witam - uścisnęłam jego dłoń.
- Będziecie patrzyć i zapisywał numerki która dziewczyna dostaje się do podstawowej 11, a która na rezerwę i później kto do składu B dobrze ? Pomoże wam w tym jeszcze Łukasz, Kuba, Mitch - chłopcy wyszli z tunelu.
Dostaliśmy planszę i długopisy. Każda dziewczyna miała numerek na koszulce. Na osobnej planszy mieliśmy wypisane koło numerków nazwiska.
- Trenerze, ale tu nie ma 11 - zdziwiłam się.
- Myślałem że chcesz grać z 11 - odparł.
- No chcę. Czyli 11 jest dla mnie tak ? i mam się gdzieś na boisku ustawić - spytałam, a on przytaknął.
Kazał przebiec dziewczyną 8 kółek. My usiedliśmy na ławce rezerwowych.
- To dzielimy się. Łukasz patrzy na obronę, Kuba i Marco na pomoc, Mitch na bramkę, a ja z Dawidem na atak. Dobrze ? - wszyscy się zgodzili więc zaczęliśmy obserwację.
W pewnym monecie miałam świetny pomysł i pobiegłam z jedną planszą do trenera.
- Trenerze, a może by tak je zapytać która gdzie chce grać. Bo Mitch by sobie zapisał na jakie numerki na patrzyć. Marco i Kubie też by było łatwiej oraz Łukaszowi, mi i Dawidowi - powiedziałam mój pomysł.
- Dobry pomysł - pochwalił.
Zawołałam chłopaków którzy przyszli z planszami. Sammer zadał im polecenie żeby ustawiły się w grupkach gdzie chcą grać. Za Mitchellem bramkarki, za Łukaszem obrońcy, za Marco i Kubą pomocniczki i za mną i Dawidem napastniczki. Każda się ustawiła, a my pospisywałyśmy numerki na dwóch kartkach, bo jedną daliśmy trenerowi.
- Lena, a ty gdzie grasz ? - zapytał gdy już miałam odejść.
- Lewa pomoc albo atak - uśmiechnęłam się i poszliśmy na ławkę.
Całe 1,5 godziny obserwowaliśmy dziewczyny. Dla mnie to było męczące, ale chłopakom się podobało. Po 90 minutach przyszedł czas na mały treningowy meczyk. Podeszliśmy do trenera i wskazaliśmy 4 równe składy i po dwie rezerwowe. Kuba sędziował w jednym meczu, a Mitch w drugim, a my z trenerem omawialiśmy podstawową jedenastkę, rezerwy i skład B. Podobało mu się to jak wybraliśmy, a skład nas był następujący. Julia na bramce. Na prawej obronie Zuza, na środku obrony Karolina i Tanja, na prawej Eva. Na środku Amanda i Jessica. Wysunięty pomocnik Maja na lewej, Anke na środku i Simone na prawej. Ja na ataku, a jak mnie nie będzie teraz na sparingach to za mnie Monika. Rezerwa : Monika, Melanie, Petra, Nicola, Gabriele, Ilona i Anne. Skład B to pozostali. Po meczu im to ogłosiliśmy. W szatni rozdaliśmy stroje treningowe. Skład B miał kiedy indziej trening niż pierwszy skład więc ustaliliśmy datę i godzinę. A ustaliliśmy na jutro o 16:00 i na pojutrze o 16:00. Skład B dostanie innego trenera i będzie miał jutro o 13:00 i po jutrze o 13:00. O 18:00 rozeszliśmy się do domów.
- Dawid kiedy wyjeżdżasz ? - spytałam.
- Jutro o 15:00 - uśmiechnął się i wsiadł do auta.
- Przepraszam cię kochanie - powiedział Marco gdy już wsiedliśmy do auta.
Pomyślałam sobie o tych tysiącach dziewczyn które może Marco mieć i o tych które go bardzo kochają. Przytulają się do zdjęcia i dają mu buziaki w policzek. Po moim policzku spłynęła łza.
- Nie płacz. Lena nie lubię jak się smucisz. Powiedz mi co jest - zasmucił się.
- Po pierwsze to jak patrzyła na ciebie każda z dziewczyn a najbardziej Amanda po drugie nie chcę cię stracić, ale jestem mega zazdrosna, a po trzecie boję się że będziemy się kłócić przez takie akcje i zerwiemy - przytulił mnie do siebie i głaskał po głowie.
Nie odezwał się. Oderwał się ode mnie i pojechaliśmy do domu. Poszliśmy do mojego pokoju.
- Wystarczasz mi ty - powiedział po długiej ciszy.
- Ahhhh - westchnęłam.
Poszłam do łazienki się przebrać w coś wygodniejszego i usiadłam na łóżku koło Niemca. W pewnej chwili się do niego przytuliłam. Oczywiście odwzajemnił to.
- Kocham cię - oznajmiłam.
- Ja ciebie też misiu - dałam mu buziaka w policzek.
Oderwałam się od niego. Wzięłam laptopa i weszłam na facebook'a. Po chwili sobie coś uświadomiłam. 
- Miałeś mi wytłumaczyć co z tym klubami i zarywaniu do dziewczyn - odłożyłam laptopa.
- No tak. Co byś chciała wiedzieć ? - zapytał.
- Wszytko - odparłam.
- Ja rzadko chodzę do klubów. Chodzę tylko jak poprosi mnie któryś z chłopaków. Nigdy nie zarywałem do żadnej na parkiecie i przy barze ani nawet przy stoliku. Mam swoje zasady. Dziewczyn się nie wykorzystuje. Dziewczyny nie są na jedną noc. Nie wybiera się tych ładnych tylko te mądre, ale ładna też może do tego być. Chce swój pierwszy raz mieć z kimś wyjątkowym takim jak ty - oznajmił.
Zatkało mnie. On jest prawiczkiem. Nie mogłam uwierzyć. Chyba oczy mi na wierzch wyleciały.
- Ty.. Ty jesteś prawiczkiem ? Nigdy tego nie robiłeś ? A z Caro ? - zdziwiłam się.
- Nie nigdy. Wiem że wyda ci się to dziwne, ale czekałem na tą jedyną, a teraz wiem że ją mam przy sobie - uśmiechnął się, a ja wbiłam się w jego usta.
Chwilę się całowaliśmy, ale przerwał nam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć, bo nikogo nie było w domu. Zuza i Maja poszły na noc do Julii. W drzwiach stał Lewy który od razu się do mnie przytulił.
- Co ty tu robisz ? Skąd wiedziałeś że tu mieszkam ? - zdziwiłam się.
- Marco napisał żebym wpadł to jestem. Wysłał mi adres, a i tak nie mam co robić, bo Ania pojechała na zgrupowanie więc przyjechałem - uśmiechnął się i poszliśmy do mnie do pokoju.
- Tak myślałem że to Robert jak zawsze w najmniej odpowiednim momencie - powiedział Niemiec, a ja go szturchnęłam.
- Przeszkadzam wam ? - spytał.
- Nie skądże po prostu Marco już odwala - zaśmiałam się za co piłkarz skarcił mnie wzrokiem.
- Zostajecie na noc prawda ? - zapytałam i popatrzyłam na nich błagalnym wzrokiem.
- Nie będziemy przeszkadzać - powiedział Marco.
- Nie będziecie, a i tak będę sama, bo Zuza i Maja u Julki, a tata koło 22 przyjedzie - oznajmiłam.
- Dobra, ale śpimy tu u ciebie - zaśmiał się Lewy, a ja przytaknęłam.
Wzięłam laptopa. Podłączyłam do niego słuchawki i puściłam piosenkę. Chłopcy rozmawiali, a ja przeglądałam Facebook'a. Nagle się zerwałam.
- ZDJĘCIA TIME ! - krzyknęłam.
Stawiliśmy się zrobiliśmy kilka mega zdjęć, a ja przesłałam je na komputer. Znowu założyłam słuchawki i wrzuciłam jedno zdjęcie na fejsa z dopiskiem "To będzie długo noc =D".
- Kiedy wy chcecie powiedzieć że jesteście razem ? - spytał nagle Lewandowski.
- Myśleliśmy nad finałem Mistrzostw na który jedziemy - przytuliłam się do Reus'a.
- Ślicznie razem wyglądacie, a wracając do tematu. To długo nie wytrzymacie w ukryciu - odparł.
- Wiemy dlatego musimy jak najszybciej się ujawnić, a najgorsze jest to że Goetze jak się dowie że ty wiedziałeś, a on nie to się obrazi jak zawsze - wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
- A tak w ogóle kto o was wie ? - zapytał.
- Ty, Ania, Zuza, Maja, tata, Dawid i chyba tyle - uśmiechnęłam się.
- A rodzice Marco ? - spytał i obydwoje popatrzyliśmy się na mojego chłopaka.
- Jeszcze nie wiedzą - spuścił głowę.
- Serio ? myślałam że im powiedziałeś - zdziwiłam się.
- Nie chce im mówić - oznajmił.
- Marco musisz im powiedzieć. Zaakceptują to na pewno - pocieszał go Robert.
- Jestem chyba nie w temacie - siedziałam zdezorientowana.
- Reus od dawna nie rozmawia z rodzicami, bo oni nie tolerowali Caroline, a on z nią był i ją kochał i się pokłócili, ale ciebie na pewno zaakceptują. Marco ona jest inna niż Caro. Pojedziecie tam razem. Przeprosisz rodziców i powiesz że mieli rację co co Bosh dobra ? Pojedziecie tam jutro do południa, a teraz zadzwoń do rodziców że wpadniesz - zwrócił się do piłkarza Lewandowski. 
Ten wybrał numer.
- Cześć mamo...Tak...Nic się nie stało po prostu chciałem powiedzieć że jutro przyjeżdżam i przedstawię wam moją nową dziewczynę...Nie nie jest taka jak ona. Jest jej przeciwieństwem...Około 12 powinniśmy być...Dobra to do zobaczenia... - rozłączył się.
- I co mama krzyczała ? - uśmiechnęłam się.
- Płakała ze szczęścia że zadzwoniłem - zaszkliły mu się oczy, a ja go momentalnie przytuliłam.
Znowu przerwał nam dzwonek do drzwi.
- Kto tym razem do cholery - zezłościłam się.
- Ja pójdę otworzyć - powiedział Lewy i zszedł na dół.
Po krótkiej chwili wrócił z Kwiatem, Pilewiczem, Głuszko, Karlą, Janją, Alą, Patrykiem, Saszan, Patrykiem, Panią i Panem Kwiatkowskimi. Przytuliłam każdego.
- Co wy tu robicie ? - zdziwiłam się.
- Nudziło nam się w hotelu i chcieliśmy do ciebie wpaść, bo jutro wyjeżdżamy, ale widzimy że masz gości - uśmiechnął się Kwiat i już chciał wyjść, ale złapałam go za rękę.
- Nie wiem jak to zrobicie, ale siadajcie - wszyscy usiedli na łóżku, a ja na ziemi.
O równej 22:00 wszyscy wyszli oprócz Lewego i Reus'a. Marco bardzo dobrze dogadywał się z Kwiatem z czego się cieszyłam.
- Idę się przebrać i idziemy spać - powiedziałam i udałam się do łazienki. 
Wzięłam szybki prysznic. 
Ubrałam piżamę i wyszłam z łazienki. Na łóżku siedział Marco, Robert i mój tata. Przywitałam się z nim buziakiem w policzek. 
- Jak tam córcia ? Widzę że dobrze się umiesz ustawić, a gdzie Maja i Zuza ? - spytał.
- Tato. Marco jest mój, a Robi ma żonę. Maja i Zuzia u Julii. U mnie dobrze. Jutro jadę poznać rodziców Marco - powiedziałam podekscytowana.
Rozmawialiśmy chwilę, ale tata musiał iść, bo był bardzo zmęczony. Chłopcy ściągnęli spodnie i bluzki, ale zostawili bokserki. Siedziałam na facebook'u na telefonie i w pewniej chwili napisała do mnie Amanda.
A: Hej
J: Hejka
A: Co tam ? Mam sprawę.
J: U mnie bardzo dobrze, a cb ? Mów
A: Nie za dobrze, bo podoba mi się Marco, ale on chyba woli ciebie
Wybuchłam niepohamowanym śmiechem. Chłopcy dziwnie się na mnie patrzyli. Podałam telefon Lewemu. Który też zaczął się śmiać i przetłumaczył Marco, bo rozmawiałyśmy po polsku. Reus zaczął się śmiać. Kiedy już się ogarnęłam. Nie wiedziałam co jej napisać
J: Skąd niby to wiesz ?
A: Nie widzisz jak na ciebie patrzy.
J: Normalnie
A: Jest zakochany. Życzę żeby wam się ułożyło, a ja sobie znajdę innego. Dobranoc
J: Dobranoc
- Jak słodko - powiedział Robert stojący nade mną.
Oczywiście przetłumaczył mojemu chłopakowi. Wyszłam z facebook'a i położyłam się na środku. Marco po mojej prawej, a Robert po lewej.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
11 lipca
Obudziłam się i nikogo koło mnie nie było chodź pamiętam że zasypiałam z dwoma najprzystojniejszymi piłkarzami Borussii. No jeden już Bayernu Monachium. Poszłam do łazienki. Ubrałam się, uczesałam i zeszłam na dół, a przy stole siedział Lewy, Zuza, Julia, Kacper, Max, Maja, a Marco robił coś przy kuchence. Pokazałam im żeby byli cicho. Podeszłam i stanęłam za Reus'em.
- Trzeba zaraz iść po ... - obrócił się.
- Po kogo ? - zapytałam i go pocałowałam.
- Po ciebie - zaśmiał się, a ja usiadłam do stołu.
- Co mój kucharz gotuje ? - spytałam.
- Jajecznicę a'la Marco Reus - przewrócił oczami Lewy.
- Wszystko chyba jest a'la Marco Reus - każdy wybuchł śmiechem, a ja zostałam spiorunowana wzrokiem przez Niemca.
Zjedliśmy jajecznicę.
- My z Leną jedziemy do moich rodziców - oznajmił Marco.
- Dobra, ale ja się idę przebrać. Czekaj tu - odparłam i pobiegłam na górę.
Nie wierze. Dopiero się ubrałam i znowu muszę się przebierać. Postawiłam na coś wygodnego. Wzięłam telefon i pobiegłam na dół. Marco czekał na mnie też przebrany w stylowy zestaw. Weszliśmy do jego auta, a z nami Lewy. Wysadziliśmy go pod SIP, a sami pojechaliśmy dalej. Zaparkowaliśmy przed pięknym dużym domem. Z tego co mi Marco powiedział mieszkają tam jego rodzice, dwie siostry, jedna z mężem i dzieckiem, a druga sama. Reus otworzył mi drzwi od auta. Wysiadłam z samochodu i złapałam Niemca za rękę. Momentalnie się uśmiechnął. Zapukaliśmy do drzwi. Otworzyłam nam starsza kobieta. 
- Mamo to jest Lena. Lenuś to jest moja mama - przedstawił nas sobie, a my podałysmy sobie ręce.
Strasznie dziwnie się na mnie patrzyła. W salonie gdzie się udaliśmy siedział chyba tata Marco, dwie siostry, mąż jednej i dziecko.
- Ujek Malco - rzucił się mały na mojego chłopaka.
- Nico - wziął go na ręce i przytulił do siebie.
- To to jest ujku ? - zapytał mały piłkarza.
- To mój mały jest moja dziewczyna Lena. Lenka to jest Nico - przedstawił nas.
Mały zszedł z Reus'a i podszedł do mnie i przytulił się do moich nóg. Wzięłam go na ręce. Podszedł do nas każdy członek rodziny. Wszyscy się na mnie dziwnie patrzyli. Marco przedstawił mnie każdemu i usiedliśmy na kanapie w salonie. Zaczęliśmy jakąś rozmowę. Gdzie mieszkam. Skąd jestem. Jak się poznaliśmy. Ile jesteśmy razem i inne podstawowe pytania. Nagle zwróciła się do mnie mama Reus'a.
- Dlaczego nie ubrałaś się elegancko tylko na luzie ? Nie zależało ci na dobrym wrażeniu - popatrzyła się na mnie, a ja zaczęłam płakać i wyszłam z domu. Jak najszybciej. Nie dano mi wyjść, bo jak się później okazało mój chłopak zamknął mi bramę.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wiem że długo, ale co poradzę. Szkoła -,- Rozdział powinnam dodawać raz w tygodniu.



 Marco ma kontuzje ZNOWU :'(


Mina Mario : Ty tak ku*wa poważnie ?!
HAHAHAHHA



BIEDACTWO MOJE :'(


CZYTASZ = KOMENTUJESZ ♥
Pozdrawiam całuję i przepraszam Jula :* :(

1 komentarz:

  1. Kocham tego bloga. Rozdział super. Biedny Marco i 4 tyg. przerwy na pewno będzie lepiej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń