Musze przyznać nigdy tu nie byłam. Byliśmy w szatni chłopcy powspominali porobiliśmy kilka fotek. Spędziłam czas najlepiej jak mogłam, a do tego z moimi przyjaciółmi. Gdy wychodziliśmy przed stadionem czekał ktoś na nas.
(...)
Na zewnątrz czekały na nas fanki Dawida. Stwierdziłam to po tym jak zaczęły krzyczeć imię mojego przyjaciela.
- Czy ty dodałeś gdziekolwiek zdjęcie ze Stadionu ? - zmierzyłam go wzrokiem.
- Tylko na Instagram'a - skrzywił się.
- O Instagram'a za dużo - do Dawida podleciało już dużo dziewczyn.
Igor próbował trochę załagodzić sytuację, ale się nie dało. Było ich około 60-70. Ja, Marco, Mario i Mats usiedliśmy na murku koło stadionu.
- Ej dziewczyny! - krzyknęłam i stanęłam na murku.
Dawid i każda się na mnie popatrzyła.
- Dajcie Dawidowi tu przejść usiądzie sobie, a teraz się uśmiechnijcie, bo selfie robię - zaśmiałam się.
Mario,Mats i Marco stanęli przed tłumem. Kilka dziewczyn ich przytuliło do zdjęcia. Zrobiłam kilka fotek, a Dawid przeszedł na murek, a my przeszliśmy na schody i tam czekaliśmy. Oczywiście podeszło do nas kilka dziewczyn i posiedziało z nami. Jedna się nazywała Ania, druga Nina, trzecia Kasia, czwarta Iza, piąta Sandra i szósta Julka. Wszystkie miały po 16 lat. Bardzo fajnie mi się z nimi rozmawiało. Wymieniłyśmy się numerami i zaprosiłam je na facebook'u. Oczywiście jak to teraźniejsze nastolatki porobiłyśmy selfie. Po jakichś 30 minutach Dawid się uwolnił. Pożegnałam się z dziewczynami i poszliśmy dalej.
- Wstawiłeś jedno zdjęcie, a one zostawiły wszystko i przyszły tu to niesamowite - powiedział do Dawida Marco.
- One zawsze mnie zaskakują - odpowiedział mój przyjaciel.
- Wiecie że już jest 10 ? - odparłam, a oni popatrzyli na mnie jakbym spadła z nieba, ale gdy spojrzeli na swoje zegarki złapali się za głowy.
Poszliśmy na jakieś śniadanie do baru mlecznego. Oczywiście gdy piłkarze weszli podleciał właściciel dał najlepszy stolik i poprosił o autografy i zdjęcia. Dał nam specjał dnia czyli jajecznicę z parówkami i serem. Piłkarze pierwsze odmówili jedzenia.
- Pewnie będziecie grubsi przez jajecznicę i dwie parówki - zaczęłam się z nich śmiać i dopiero wtedy zaczęli jeść. Po zjedzonym śniadaniu udaliśmy się do domu. Ja z chłopakami poszliśmy się przespać, a Dawid i Igor gdzieś wyszli i powiedzieli że będą za 3 godziny i pójdziemy na obiad.
- Kocham cię skarbie - pocałował mnie Marco.
- Ja ciebie też kotku. Dobranoc - wtuliłam się w niego i zasnęłam.
Po kilku godzinach snu obudził mnie Dawid. Była godzina 16. Wstałam poszłam do kuchni i nalałam 3 kubki zimnej wody. Poszłam do chłopaków oblałam ich i oczywiście to nagrałam. To samo zrobiłam z Marco. Razem z Kwiatkowskim ledwo staliśmy na nogach, bo ich reakcje były bezcenne. Później oni wzięli wodę i nas oblali więc poszłam się przebrać. Chłopcy zrobili to samo i poszliśmy do jakiejś restauracji na obiad.
3 dni później
Całe 3 dni minęły nam strasznie podobnie, ale całymi dniami chodziliśmy po mieście. Gdy nadszedł czas wyjazdu popłakałam się. Około 5 minut stałam wtulona w Dawida. Obiecał mi że za niedługo do mnie przyjedzie. Chłopcy też się pożegnali i wyjechaliśmy w drogę powrotną do Dortmundu. Była 13.00. Jechaliśmy 9 godzin. Na miejscu przywitał nas mój tata, Zuza i Maja. Maja pogadała z Mario i chwile później Goetze pojechał, bo jutro miał trening, a my pojechaliśmy odwieść Matsa i do mnie do domu. Udaliśmy się do kuchni gdzie czekało na nas jedzenie. Zjedliśmy je ze smakiem ponieważ byliśmy głodni. Następne udaliśmy się do mnie do pokoju. Poszłam się umyć. Ubrałam piżamę, położyłam się na łóżku i czekałam na Marco. Przeglądałam zdjęcie z Warszawy. Popłakałam się. Reus wyszedł z łazienki.
- Skarbie co się stało ? - od razu do mnie podbiegł.
- Już za nim tęsknie - pokazałam mu zdjęcie z Dawidem jak mnie przytula.
- Obiecał że za niedługo przyjedzie nie martw się - pocałował mnie.
- Kocham cię misiu. Jutro spędzamy cały dzień razem tak ? - przytuliłam go.
- Jeśli tylko mój kotek sobie tego życzy to pewnie - uśmiechnął się.
- Która godzina ? - spytałam.
- 23 - odparł.
- Ej kochanie jutro jest 27 - uśmiechnęłam się.
- Jutro ci ściągają gips. Pojadę z tobą do kontroli jak chcesz - oznajmił.
- Było by miło - pocałowałam go w policzek.
- Trzeba jutro się spakować, bo o 9:00 chyba wyjeżdżamy - powiedział.
- Tak wiem, a teraz chodźmy spać. Dobranoc skarbie - wtuliłam się w niego.
- Dobranoc księżniczko - ucałował mnie w czubek głowy i zasnęłam.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
27 lipca
Obudził mnie czyjś wzrok na moim ciele.
- Dzień dobry kochanie - dostałam buziaka.
- Cześć misiaczku - odwzajemniłam pocałunek.
- Idziemy na śniadanie, a później jedziemy do lekarza. Załatwiłem ci już wizytę - uśmiechnął się do mnie.
- Jesteś kochany - przytuliłam go.
- To chodź szybko, bo się spóźnimy - zaśmiał się.
Zjedliśmy śniadanie. Pogadaliśmy przy stole z Mają i Zuzą. Poszłam na górę i się ubrałam. Wzięłam telefon i pieniądze. Złapałam Marco za rękę i wyszliśmy. Cieszyłam się bardzo że dzisiaj mi zdejmowali gips. Na mecz mi go ściągnęli, ale później musieli z powrotem mi go założyć. Podjechaliśmy pod klinikę.
- Marco boję się że będą kazać mi dłużej nosić za to że na mecz ściągnęłam - posmutniałam.
- Jeśli będą to go sami ściągniemy i pojedziemy na obóz - złapał mnie za rękę i weszliśmy do środka.
Lekarz od razu nas przyjął.
- Witam pani Leno - przywitał się lekarz.
- Witam doktorze - odparłam, a Marco podał mu rękę.
- To co ściągamy ? - uśmiechnął się, a ja przytaknęłam.
- Jutro jedziecie na obóz prawda ? Rozmawiałem z Panem Watzke. Lena możesz biegać, ale uważaj na rękę proszę cię. Słyszałem też że miałaś mały wypadek po gali. Miałaś szczęście że ręce nic się nie stało, bo miałabyś po obozie - mówił rozcinając gips.
- A teraz idźcie na rentgen i wracajcie do mnie - powiedział, a my poszliśmy.
Po rentgenie wróciliśmy do niego. On oglądnął zdjęcie i powiedział że wszystko ładnie się zrosło, ale że jeszcze 2 tygodnie nie mogę grać, ale biegać owszem. Pożegnaliśmy się i wyszliśmy.
- Ej skarbie nocujesz dzisiaj u mnie, a rano pojedziemy na zbiórkę ? - spytał mnie Marco.
- Jeśli tata mi pozwoli to pewnie - uśmiechnęłam się.
- A co zrobisz z Madi w trakcie obozu ? Bo Maja i Zuza jadą, a twój tata cały czas pracuje - zapytał.
- Nie martw się. Madi jest teraz w wytwórni i tam będzie przez najbliższe 2 tygodnie - odparłam.
- Dobra jedźmy już - oznajmił mój luby.
- Ale gdzie ? - zdziwiłam się.
- Zobaczysz - popatrzył na mnie tajemniczo.
Zaparkowaliśmy pod Signal Iduna Park. Z tego co było mi wiadome chłopcy nie mieli dzisiaj treningu, ale pod stadionem była masa samochodów i ludzi.
- Lena! Marco! - podlecieli do nas jak tylko wysiedliśmy.
Podpisałam kilkadziesiąt autografów i porobiłam sobie z nimi zdjęcie. Reus złapał mnie za rękę i weszliśmy na stadion gdzie czekała na nas cała drużyna dziewczyn i chłopców w strojach.
- Co tu się dzieje ? - wrzasnęłam, bo był straszny huk.
- Marco ci nic nie powiedział ? Sparing mamy i każda z drużyn będzie grała bez najlepszego zawodnika. Dziewczyny bez ciebie, a chłopcy bez Marco, a ty z Marco zasiądziecie na swoich ławkach czyli osobno i pieniądze z meczu będą przekazane na cel charytatywny - pojawił się przede mną pan Watzke.
- Marco mieliśmy razem spędzić dzień - posmutniałam.
- Przykro mi słonko, ale damy rade 90 minut bez siebie. Chociaż wiadomo że to my wygramy - zaśmiał się.
- COOOO?! Śnisz chyba, dziewczyny was pokonają. Może i nie są w 1 lidze jak wy, ale są świetne, a chłopcy bez ciebie, Roman'a i Mats'a nie dadzą rady skarbie. Nie pozdrawiam - odwróciłam się tyłem i poszłam do trenera.
- Witam trenerze - przywitałam się.
- Cześć Lena widzę że już bez gipsu. Szkoda że dzisiaj nie zagrasz z nami, ale obiecujemy że damy z siebie wszystko żeby wygrać nad chłopakami, bo taka prawda że nie mają Marco, Roman'a i Mats'a - odparł.
- Przed chwilom to samo wygarnęłam Marco. DZIEWCZYNY! - zawołałam je do siebie.
- Macie dać z siebie wszystko i skopać dupę chłopakom. Pokarzcie że to że są w 1 lidze, a my w 3 to nie znaczy że są lepsi. Bez Marco, Roman'a i Mats'a będą osłabieni więc spróbujcie to wykorzystać. Grajcie tak jak na treningach. Bądźcie sobą nie przejmujcie się niczym. Pamiętajcie że tylko piłka się tu liczy. Wierze w was dziewczyny - motywowałam je.
- Jeden za wszystkich. Wszyscy za jednego ! - krzyknęła Maja.
- Tak jest, a teraz spinamy dupy i na boisko - uśmiechnęłam się i podeszłam do trenera.
- Chcesz zostać na dzisiaj moją asystentką ? spytał.
- Ja ? Oczywiście - wyszczerzyłam zęby i wyszliśmy.
Kapitanowie czyli Maja i Immobile wybierają połowy. Ja razem i trenerem podeszliśmy do linii połowy gdzie czekał na nas Marco z trenerem Jurgen'em.
- Witam trenerze - uśmiechnęłam się do niego.
- Hej Lena. Powodzenia - podał mi rękę którą uścisnęłam.
Mój trener uścisnął rękę Marco i Jurgen'a, a ja odwróciłam się i poszłam.
- Zaczekaj - krzyknął za mną Reus.
- Czego chcesz ? - warknęłam.
- Przepraszam za to co powiedziałem nie chciałem cię urazić. Nie chce się z tobą kłócić. Kocham cię - chciał mnie przytulić.
- Jeśli kochasz to poczekasz i następnym razem pomyślisz zanim coś powiesz. Żegnam - odepchnęłam go i poszłam.
Gdy to zrobiłam na trybunach zabrzmiało gorzkie "Uuuuu" i "Ooooo". Z tego co mi trener powiedział pokazali nas w tym momencie na telebimie i to pewnie dlatego. Po kilku minutach dostałam SMSa
"Kocham Cię"
Nie odpisałam. Ale co minutę dosłownie przychodził mi taki sam SMS.
Zaczęli grać. Dziewczyny kontrolowały całą grę. W końcu nadarzyła się okazja żeby wyjść na prowadzenie i ta okazję wykorzystała Maja. Cały stadion ożył, a Maja wskazała na mnie palcem jakby tego gola dedykowała mi. Popatrzyłam na Marco który bacznie mi się przeglądał i zmierzyłam go wzrokiem. Później kolejna podobna akcja i tym razem Zuza z nie wiadomych powodów znalazła się pod polem karnym i wykorzystała sytuacją i ta też wskazała na mnie. Do przerwy wynik się nie zmienił. Szłam do szatni w jak najlepszym humorze. W szatni wszyscy rozmawiali o bramkach i każdy się motywował. Znów dostałam SMSa
"Wyjdź przed szatnię. Proszę"
Zrobiłam co mi kazał. Czekał na mnie z bukietem róż.
- Skarbie. Przepraszam. Naprawdę nie chciałem cię urazić. Jesteś dla mnie najważniejsza. Widzę że miałaś rację i dziewczyny prowadzą grę niezależnie od ligi. Pewnie z tobą będą jeszcze lepiej grały, bo jesteś niesamowita i po 2 sezonach będziecie w tej wymarzonej lidze. Kłócimy się o byle co, a widzę że chłopcy stracili na formie przez ta przerwę. Kocham cię jak nikogo innego i nie chce cię stracić. Proszę - podał mi bukiet róż.
Wzięłam go, wtuliłam się w niego i zaczęłam płakać.
- Nikt nigdy mi czegoś tak kochanego nie powiedział. Dziękuję - płakałam.
- Skarbie to wybaczysz mi ? - zapytał.
- Ty się jeszcze pytasz. Pewnie że tak - pocałowałam go.
- Jezu kamień spadł mi z serca - odrzekł.
- Kocham cię lamusie, ale i tak my to wygramy. To co widzimy się później - dałam mu buziaka w policzek i weszłam do szatni.
- A od kogo taki bukiet ? - zaśmiała się Maja.
- Od Marco - wyszczerzyłam zęby.
- To wy nie jesteście pokłóceni ? - zdziwiła się.
- Teraz już nie - usiadłam.
Włożyłam kwiatki do butelki z wodą i przysłuchiwałam się rozmową dziewczyn z trenerem. Po 10 minutach wyszliśmy z szatni i udaliśmy się na boisko. Przed drzwiami czekał na mnie Marco.
- Stęskniłem się to przyszedłem po ciebie i razem sobie pójdziemy na boisko - puścił mi oczko.
- Pewnie - złapałam go za rękę i poszliśmy.
Gdy tylko kibice nas zobaczyli trzymających się za rękę i uśmiechających się zaczęli bić brawo, a ja dałam Marco buziaka w policzek i udałam się na swoją ławkę. Druga połowa nie przyniosła rezultatów i dziewczyny wygrały 2:0 z chłopakami. Wszyscy dziękowali sobie za mecz, a ja wbiegłam na boisko i przytulałam każdą z osobna oprócz Amandy. Chłopakom też dziękowałam za mecz. Utworzyłyśmy kółko i zawołałyśmy chłopaków żeby się do nas dołączyli.
- Kto wygrał mecz ?! - wrzasnęłam.
- Borussia - odpowiedzieli.
- Kto ?! - powtórzyłam.
- Borussia - odparli.
Gdy już skończyliśmy. Obróciliśmy się w kółko i biliśmy brawo kibicom.
- Gratuluje ślicznotko - podszedł do mnie Marco.
- A dziękuję, dziękuję. To może jakaś nagroda za wygraną - zaśmiałam się.
Poszedł do chłopaków powiedział im coś, a każdy podleciał do jednej dziewczyny i kazał jej wskoczyć mu na barana. Mi to samo kazał Marco. Oczywiście zgodziłam się.
- Zaraz się kościotrupie połamiesz - powiedziałam skacząc na jego plecy.
- Jesteś strasznie lekka - oznajmił.
Poszedł kawałek ze mną.
- Młoda złaś i wejdź mi na barki - poklepał się po ramionach.
- Chyba cię coś boli, ale raz się żyje - kucnął, a ja weszłam mu na barki.
- Ale czad - krzyknęłam.
Wyglądało to prawdopodobnie tak. Podbiegł do nas fotograf Borussii i zrobił nam parę zdjęć.
- Kochanie jak się czujesz ? - spytał mnie Marco.
- Czuję się na pewno lepiej od ciebie - śmiałam się.
- Nie narzekam - pocałował moją rękę którą trzymał.
- Marco postaw już mnie - poprosiłam.
On kucnął, a ja zeszłam. Stanęłam naprzeciwko niego i pocałowałam go. Był wyraźnie zaskoczony tym, ale to odwzajemnił. Wtedy usłyszeliśmy gromkie brawa z trybun i murawy.
- Chodźmy już - uśmiechnęłam się do niego gdy tylko się od siebie oderwaliśmy.
- Dla mojego misiaczka wszystko - złapał mnie za rękę i z resztą zespołów zeszliśmy do szatni.
Wzięłam z szatni róże i wyszliśmy ze stadionu. Oczywiście kilkanaście fanów nas zatrzymało. Dałam jednej osobie moje róże żeby mi nie przeszkadzały.
- Kocham cię Lena jesteś niesamowita - powiedział do mnie może 14 letni chłopczyk.
- Jezu dziękuję bardzo. Ciesze się że komuś podoba się to co robię - odparłam.
- A gdy ja mówię że cię kocham i że jesteś niesamowita to tak nie reagujesz pfff - oburzył się Marco który stał obok mnie i podpisywał autografy, a wszyscy wokół wybuchli śmiechem.
- A gdy ja mówię że cię kocham to nie dajesz mi autografu i nie robisz sobie ze mną zdjęcia - podniosłam brwi do góry.
- Okej jesteśmy kwita - dał mi buziaka w policzek.
- Mogę wam zrobić zdjęcie razem, bo mam was na tapecie i wyglądacie razem perfekcyjnie, a ta mi się już znudziła - pokazała mi tapetę 14/15 letnia dziewczyna.
- Pewnie. Reus buzi proszę - pokazałam na mój policzek.
On przytulił mnie w pasie i dał mi buziaka.
- Teraz ty, a ja wybiorę ładniejsze zdjęcie - wskazał na swój policzek.
- Aha Reus aha ? - popukałam go po głowie.
Przytuliłam go i pocałowałam, ale u usta.
- To na pewno będzie ładniejsze - powiedział do dziewczyny.
- No patrz - pokazała nam zdjęcia.
- Naprawdę ładne. Prześlij mi je - powiedziałam i dalej podpisywałam autografy i robiłam sobie zdjęcia.
Gdy zdjęcia już było wysłane.
- Ja się nazywasz ? - zapytałam.
- Amelia - oznajmiła, a ja przytaknęłam.
- Marco jestem głodna - podniosłam głos, a wtedy przed moją twarzą pojawił się hot dog, hamburger, paluszki, sałatka z McDonalda.
- Ojeju na prawdę mogę ? - spytałam biorąc sałatkę, a kobieta przytaknęła.
- Przepraszam że nie wybrałam hot doga albo hamburgera, ale dieta piłkarza - zaśmiałam się i zaczęłam zajadać sałatkę.
- Mogę z tobą zdjęcie na snapchata ? - zapytał jakich chłopak.
- Pewnie, ale pozwolisz że ja podpisze i wybiorę pozę - wyszczerzyłam zęby.
- Dobra to jak ? - spytał.
- Ty się uśmiechnij, a ja dam ci buziaka w policzek - wzięłam od niego telefon i zrobiliśmy tak jak powiedziałam.
- Masz dziewczynę ? - zapytałam go.
- Nie mam - odparł.
- To dobrze - zaśmiałam się.
Podpisałam zdjęcie "Moja miłość ♥"
- Coś sugerujesz ? - podniósł brwi mój chłopak.
- Znudziłeś mi się mam nowego. Byłam z tobą tylko dla hajsu - przytuliłam chłopaka z którym robiłam sobie zdjęcie.
- Już to widzę. Życzę szczęścia grubasko - zaśmiał się.
- Zapiszesz to zdjęcie i wyślesz mi na facebook'u ? - spytałam, a on przytaknął.
- Marco sam jesteś gruby - wtrąciłam się do jego rozmowy z jakąś dziewczyną.
- Sorry, ale ja też mam nową - objął ją ramieniem.
Wiedziałam że to na żarty, ale coś we mnie buzowało.
- Dobra to cześć i czołem - pomachałam mu i chciałam odejść, ale złapał mnie za rękę.
Przyciągnął do siebie i pocałował.
- Też cię kocham żabko - uśmiechnął się.
Kochałam te jego uśmiech. Miękły mi przy nim kolana. W każdym detalu był perfekcyjny. Nie umiałam się na niego gniewać.
- Ja ciebie już nie - droczyłam się z nim.
- Foch - obrócił się.
- Jak focha to kocha. To kto jeszcze nie ma zdjęcia ? - wytknęłam mu język i zwróciłam się do fanów.
Kilka osób się odezwało.
- Przepuśćcie ich tu do przodu - powiedziałam.
Zrobiliśmy jeszcze kilka zdjęć.
- Ej ej ej... Gdzie są moje róże ? - zdziwiłam się.
- Ja je mam - krzyknął ktoś z tyłu.
- Dziękuję bardzo - wzięłam od dziewczyny bukiet.
- Do zobaczenia - pomachałam im wchodząc do samochodu.
- To gdzie teraz chcesz jechać ? - zapytał mój luby.
- Możemy pojechać hmmm... do mnie do domu, a ja się spakuję i pojedziemy do ciebie i tam zostaniemy do jutra co ty na to ? - Marco tylko się delikatnie uśmiechnął i ruszył w stronę mojego domu.
- Co trzeba zabrać na taki wyjazd ? - spytałam Reus'a.
- Tylko wygodne rzeczy i może kilka takich wyjściowych jakbyśmy chcieli iść na miasto albo na imprezę, bo tak to tylko w hotelu siedzimy i mamy treningi lub sparingi, a i jakiś strój kąpielowy, bo tam jest basen - odparł.
- Na dwa tygodnie czyli muszę wziąć 14 zestawów plus strój, 4 zestawy wyjściowe i 5 takich na miasto i do tego jakieś 4 piżamy. O jezus - złapałam się za głowę.
Wzięłam 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14 wygodnych zestawów. 1, 2, 3, 4 imprezowe zestawy. 1, 2, 3, 4, 5 zestawów na miasto. 1 strój kąpielowy i do tego 1, 2, 3, 4 piżamy. Wzięłam również najpotrzebniejsze kosmetyki bez których najczęściej z domu nie wychodzę.
- Jestem spakowana - stanęłam z dumą obok 2 walizek i pojemnej torby.
- Ty serio tyle bierzesz ? - oczy wyszły mu na wierzch.
- Nie spakowałam to dla jaj. Oczywiście że tyle biorę. Jestem dziewczynę. Kurde prawie zapomniałam. Coś na jutrzejszy wyjazd - podbiegłam do szafy.
- Mogę w tym jutro jechać ? - pokazałam mu zestaw.
- Pewnie że tak ślicznotko, a teraz chodź jedziemy - wymusił uśmiech.
- Chce jeszcze wziąć to zdjęcie - spakowałam ramkę do walizki pośród ubrań.
- To jestem ja, Dawid i ty ? - zapytał.
- Tak. Jestem zakochana w tym zdjęciu. Poczekaj chwilkę wezmę laptopa - odłączyłam go od ładowarki i spakowałam.
- W końcu spędzę więcej czasu z dziewczynami - ucieszyłam się.
- Jak to? Nie chcesz być w pokoju ze mną? - zdziwił się.
- Skarbie z tobą będę robić wszystko. Pozwól mi być z dziewczynami. Kontakty nam się pogorszyły chce je naprawić, a jeśli będę chciała i tak będą do ciebie przychodzić i spać z tobą - pocałowałam go w policzek.
- No dobrze - posmutniał.
Włączyłam laptopa i dodałam to zdjęcie które zabieram ze sobą. Napisałam "Te wspomnienia będą tym czego nie zabierze nikt" Oznaczyłam Dawida i Marco. Za chwilę przyszło mi powiadomienie "Dawid Kwiatkowski dodał zdjęcie na którym cię oznaczono". Było to to samo zdjęcie które dodałam przed chwilom z dopiskiem "W końcu mam to zdjęcie z najpiękniejszą parą na świecie. Dziękuję bardzo za ten dzień było najlepiej. Tęsknie za wami, ale widzimy się za 2 tygodnie. I love them. Nowa notka na blogu z przyjazdu Leny, Marco, Mario i Mats'a do Polski i o moich odczuciach po wypadku Leny" Napisałam komentarz "We love you too ♥" Wylogowałam się z facebook'a.
- Skarbie to jedziemy do ciebie ? - zapytałam.
- Pewnie - energicznie wstał i wziął moje walizki.
- Marco masz jakieś wino w domu. Chętnie bym się napiła - odparłam, a on popatrzył się na mnie jakbym spadła z nieba.
- Przecież ty nie lubisz alkoholu ? - oczy miał na wierzchu.
- Nie lubię wódki - skrzywiłam się na samą myśl.
- Tak mam wino. Bierz torbę i chodźmy - powiedział.
Załadowaliśmy je do jego bagażnika i dostałam telefon.
- Marco ty wsiądź już do samochodu, a ja odbiorę - odebrałam telefon.
- Halo ? - powiedziałam do słuchawki.
- Lena Wolfinger ? - zapytał.
- Tak. Z kim rozmawiam ? - zdziwiłam się, bo nie znałam tego głosu.
- Nie ważne. Marco to twój chłopak tak ? - spytał.
- Tak, a o co chodzi ? - byłam coraz bardziej zdenerwowana.
- Bo ostatnio widziałem go z Amandą. Grasz z nią w jednej drużynie. Całowali się - oznajmił, a mnie zamurowało.
- Czemu mam panu wierzyć ? - podniosłam ton głosu.
- Po co bym dzwonił jakby nie była to prawda. On się bawi dziewczynami. Mówi że je kocha, a później zostawia tak samo było z moją siostrą. Zrobiłem im także zdjęcia. Jeśli chcesz je zobaczyć to jutro o 13 pod starbucks'em niedaleko Iduny - odparł.
- Jutro wyjeżdżam o 9:00 i będę w Dortmundzie dopiero za 2 tygodnie. To może wtedy się umówimy. Za 2 tygodnie pod starbucks'em o 13 ? - zapytałam.
- Dobrze. To do widzenia - rozłączył się.
Trzęsłam się cała. Nie powiem Marco, bo i tak mi prawdy nie powie. Boję się na niego spojrzeć teraz. Jeśli to prawda to wracam do Polski do Dawida. Nie wierzę że on mógł mnie zdradzić. Obiecał że mnie nie zrani. Łza momentalnie popłynęłam mi po policzku. Otarłam ją szybkim ruchem i wsiadłam do samochodu Niemca.
- To co jedziemy do mnie ? - uśmiechnął się do mnie.
- Mhym - mruknęłam i przez resztę drogi nie zamieniłam z nim słowa.
Mój wzrok cały czas był zwrócony w stronę szyby. Patrzyłam na tych szczęśliwych ludzi. Dlaczego to mi zawsze się musi zawalać świat. Chodź to nie jest jeszcze zdrada taka że się z kimś całował. Zdrada będzie jeśli ktoś z kimś się prześpi. Byłam zła na niego, ale go kochałam, a jeśli to sprawka Caroline i kazała komuś do mnie zadzwonić i to przekazać żeby odzyskać Marco. Nie chciałam o tym myśleć, ale moje myśli kręciły się tylko wokół tego. Nie chciałam mu pokazywać że coś mnie gnębi.
- Jesteśmy w domu - otworzył mi drzwi.
- Coś się stało, płakałaś ? - od razu zauważył.
- Wydaj ci się - ominęłam go jednym ruchem i podeszłam do bagażnika.
- Widzę że coś jest. To związane z tym telefonem prawda ? - popatrzył na mnie znaczącym wzrokiem.
- Tak - odparłam.
- Weź tylko torbę, bo tam masz rzeczy na jutro, a walizki zostawimy - zmienił temat, ale miał rację.
Wzięłam torbę i udałam się do jego domu.
- Powiesz mi co jest ? - stanął przed drzwiami i nie pozwolił mi wejść.
- Przepuść mnie - odparłam sucho.
- To mi powiedz do cholery co jest ?! - podniósł głos, a mi poleciały łzy po policzku.
Rzuciłam torbę i wybiegłam z jego posiadłości. Oczywiście dogonił mnie, bo ma trochę lepsza kondycję ode mnie.
- Przepraszam nie chciałem - przytulił mnie, a ja go odepchnęłam.
- Wiesz jak zdrada boli prawda ? - popatrzyłam mu prosto w oczy.
- Wiem - spuścił głowę.
Wtedy przypomniały mi się słowa trenera. "Jeśli mówi kocham to nie kłamie". "Chciał ją zdradzić, bo ona robiła mu to samo, ale on nie umiał". "Jest strasznie uczuciowy, ale też szczery i wierny". Nie potrafił jej zdradzić chodź ona mu to zrobiła to po co miałby mnie zdradzić ?! Już nic nie rozumiałam. Pomyślałam że powiem Marco o wszystkim, ale nie powiem mu o spotkaniu z tym kimś.
- To dlaczego mi to zrobiłeś ? - spytałam ze spokojem i zarazem smutkiem w głosie.
- CO ?! TWIERDZISZ ŻE CIĘ ZDRADZIŁEM ?! JAK MOŻESZ MNIE O TAK COŚ OSKARŻAĆ. JEŚLI MAMY WOLNY CZAS TO SPĘDZAM GO Z TOBĄ NIE MIAŁ BYM CZASU CIĘ ZDRADZIĆ, A DO TEGO ZA BARDZO CIE KOCHAM ŻEBY TO ZROBIĆ I NIE UMIAŁBYM ! - krzyczał.
I tu miał rację. Każdą wolną chwilę spędzał ze mną. Rozpłakałam się i poszłam do jego domu. Wzięłam torbę i 2 walizki z bagażnika.
- STÓJ ! - wydarł się i podbiegł do swojego domu przy którym właśnie stałam, bo zabierałam torbę.
- Jeszcze ci mało. Czego chcesz ? - odparłam z wyrzutami przez płacz.
- Nie chciałem. Nie rozumiem skąd temu komuś z kim gadałaś przyszło to do głowy że cię zdradzam. Wiesz że nie umiałem zdradzić Caroline która mnie zdradziła. To po co miałbym zdradzać ciebie jak ty mi nic nie zrobiłaś ? Dlaczego każdy chce zrujnować mój związek z tobą - uderzył ręką o ścianę domu tak że zaczęłam mu lecieć krew nie zważał na to cały czas patrzył mi w oczy.
- Może Bóg wystawia nas na próbę czy przetrwamy, ale razem przecież pokonamy świat - zacytował piosenkę Dawida "Szepczę".
- Marco - zwróciłam się do niego.
- Tak ? - popatrzył na mnie.
- Ręka ci krwawi. Chodź opatrzymy ją - oznajmiłam, a jemu oczy wyskoczyły na wierzch.
Otworzył domu. Ja wniosłam wszystko i kazałam mu usiąść w salonie.
- Gdzie masz apteczkę ? - zapytałam.
- W szafle pod umywalką w łazience - odpowiedział.
Udałam się tam i wzięłam apteczkę. Odkaziłam ranę i zawinęłam ją w bandaż.
- Ja tak nie umiem - mówiłam w trakcie zawijania.
- Ale jak ? - popatrzył się na mnie dziwnie.
- Nie umiem być z tobą jeśli mamy mieć same przeszkody przed sobą. Kocham cię jak nikogo innego, ale albo tobie albo mi coś się dzieje - spuściłam wzrok.
- Chcesz ze mną zerwać ?! - krzyknął, a do jego oczu napłynęły łzy.
- Nie Marco. Nie potrafiłabym. Jesteś dla mnie najważniejszy, ale chyba wyjadę do Polski na jakiś czas żeby się wszystko poukładało - odparłam.
- Proszę cię nie zostawiaj mnie tu. Nie wiem co bez ciebie zrobię, a do tego studia tu masz - odparł, a ja wtedy sobie o nich przypomniałam.
Nie zmieniła ta informacja jednak podejścia do sytuacji.
- Marco która godzina ? - zmieniłam temat patrząc znacząco na Niemca co oznaczało że ma nie drążyć tematu.
- 20 - odrzekł.
- Zrobię nam kolację - udałam się do kuchni.
Z tego co słyszałam Marco udał się do góry więc miałam wolną rękę. Postanowiłam że zrobię jajecznicę. Zaczęłam gotować gdy nagle ktoś złapał mnie w pasie. Delikatnie podskoczyłam. Odwróciłam się i moim oczom ukazał się Reus.
- Skarbie przepraszam cię za moje dzisiejsze zachowanie. Nie wiem co się ze mną stało. Nie chcę żebyś myślała że cię zdradzam, bo wtedy byś mi przestała ufać. Kocham cię całym sercem i oddałbym dla ciebie życie jeśli było by trzeba więc przyjmij proszę ten malutki podarunek - gdy to mówił patrzył cały czas mi w oczy.
Podał mi małe pudełeczko, a w nim było coś czego się nie spodziewałam. Czyli pendrive. Dziwnie się popatrzyłam na Marco.
- Nie to nie chodzi o pendrive tylko o to co jest w środku. Miałem ci to dać na naszą miesięcznicę, ale chyba lepiej żebyś obejrzała to teraz. Wzięłam laptopa z walizki. Wpięłam do niego małe urządzenie i podłączyłam to telewizora. Na nagraniu byłam ja z Marco. Nasze zdjęcia. Różne filmiki, a do tego była podłożona muzyka której nigdy nie słyszałam nie wiedziałam kto to śpiewa, ale piosenka była o mnie, a na końcu piosenki były słowa "Kochammmm cięęę"
- Dziękuję - wtuliłam się w chłopaka.
- Podoba ci się piosenka ? - zapytał.
- Tak. Kto to śpiewa ? - nie mogłam rozpoznać głosu wykonawcy.
- Dawid, a słowa napisałem ja. Tylko on mi został, bo ja śpiewać raczej nie umiem - uśmiechnął się do mnie.
- Miesięcznicę mamy w trakcie obozu, bo 6.08 prawda ? - spytałam, a ten przytaknął.
Dokończyłam jajecznicę, zjedliśmy ją i pozmywałam, a raczej pobawiłam się pianą z Marco. Z nim mi było zawsze wesoło. Byłam cała mokra, ale to nic. Zadzwonił mój telefon.
- Co się stało tatusiu ? - powiedziałam do słuchawki odrzucając Marco pianą.
- Gdzie ty jesteś ?! Jutro wyjeżdżasz ? - krzyknął.
- Kurde zapomniałam ci powiedzieć. Spakowałam swoje rzeczy i śpię u Marco dzisiaj. Jutro odwieź dziewczyny na 9:00 pod SIP i pożegnamy się wtedy. Powiedz im żeby brały coś wygodnego i kilka zestawów na miasto i imprezy. Kocham cię śpij dobrze - cmoknęłam w telefon.
- No dobra, ale nie przeginajcie tam. Też cię kocham. Dobranoc - też cmoknął.
- Tata ? - zapytał Reus znów obrzucając mnie pianą.
- Tak, a teraz kotku tu posprzątaj, bo jeśli nie to śpię w gościnnym - mrugnęłam do niego.
- Tak się nie bawimy - złapał mnie w pasie, przerzucił przez ramie i zaniósł do jego sypialni.
- No to inaczej. Idź to posprzątaj, a ja się umyję, przebiorę i będę tu na ciebie czekać - pocałowałam go.
- Skoro tak chcesz - odparł i już miał wychodzić.
- Marco, ale przyniósł byś mi torbę proszę - zrobiłam oczy jak kot z Shrek'a.
- Coś za coś mała - poruszył brwiami.
- Sama sobie przyniosę jednak - wstałam z łóżka.
- Przyniosę ci, ale za to kiedy indziej mi się odwdzięczysz - posłał mi buziaka w powietrzu.
Położyłam się na łóżku i czekałam na niego. Po kilku chwilach przyniósł moją torbę.
- Dziękuję kochanie - pocałowałam go.
- A teraz idziesz sprzątać - uśmiechnęłam się do niego, a sama poszłam do łazienki.
Gdy już się umyłam i ubrałam w piżamę jego jeszcze nie było. Za to dzwonił jego telefon.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Wzięłam go, wtuliłam się w niego i zaczęłam płakać.
- Nikt nigdy mi czegoś tak kochanego nie powiedział. Dziękuję - płakałam.
- Skarbie to wybaczysz mi ? - zapytał.
- Ty się jeszcze pytasz. Pewnie że tak - pocałowałam go.
- Jezu kamień spadł mi z serca - odrzekł.
- Kocham cię lamusie, ale i tak my to wygramy. To co widzimy się później - dałam mu buziaka w policzek i weszłam do szatni.
- A od kogo taki bukiet ? - zaśmiała się Maja.
- Od Marco - wyszczerzyłam zęby.
- To wy nie jesteście pokłóceni ? - zdziwiła się.
- Teraz już nie - usiadłam.
Włożyłam kwiatki do butelki z wodą i przysłuchiwałam się rozmową dziewczyn z trenerem. Po 10 minutach wyszliśmy z szatni i udaliśmy się na boisko. Przed drzwiami czekał na mnie Marco.
- Stęskniłem się to przyszedłem po ciebie i razem sobie pójdziemy na boisko - puścił mi oczko.
- Pewnie - złapałam go za rękę i poszliśmy.
Gdy tylko kibice nas zobaczyli trzymających się za rękę i uśmiechających się zaczęli bić brawo, a ja dałam Marco buziaka w policzek i udałam się na swoją ławkę. Druga połowa nie przyniosła rezultatów i dziewczyny wygrały 2:0 z chłopakami. Wszyscy dziękowali sobie za mecz, a ja wbiegłam na boisko i przytulałam każdą z osobna oprócz Amandy. Chłopakom też dziękowałam za mecz. Utworzyłyśmy kółko i zawołałyśmy chłopaków żeby się do nas dołączyli.
- Kto wygrał mecz ?! - wrzasnęłam.
- Borussia - odpowiedzieli.
- Kto ?! - powtórzyłam.
- Borussia - odparli.
Gdy już skończyliśmy. Obróciliśmy się w kółko i biliśmy brawo kibicom.
- Gratuluje ślicznotko - podszedł do mnie Marco.
- A dziękuję, dziękuję. To może jakaś nagroda za wygraną - zaśmiałam się.
Poszedł do chłopaków powiedział im coś, a każdy podleciał do jednej dziewczyny i kazał jej wskoczyć mu na barana. Mi to samo kazał Marco. Oczywiście zgodziłam się.
- Zaraz się kościotrupie połamiesz - powiedziałam skacząc na jego plecy.
- Jesteś strasznie lekka - oznajmił.
Poszedł kawałek ze mną.
- Młoda złaś i wejdź mi na barki - poklepał się po ramionach.
- Chyba cię coś boli, ale raz się żyje - kucnął, a ja weszłam mu na barki.
- Ale czad - krzyknęłam.
Wyglądało to prawdopodobnie tak. Podbiegł do nas fotograf Borussii i zrobił nam parę zdjęć.
- Kochanie jak się czujesz ? - spytał mnie Marco.
- Czuję się na pewno lepiej od ciebie - śmiałam się.
- Nie narzekam - pocałował moją rękę którą trzymał.
- Marco postaw już mnie - poprosiłam.
On kucnął, a ja zeszłam. Stanęłam naprzeciwko niego i pocałowałam go. Był wyraźnie zaskoczony tym, ale to odwzajemnił. Wtedy usłyszeliśmy gromkie brawa z trybun i murawy.
- Chodźmy już - uśmiechnęłam się do niego gdy tylko się od siebie oderwaliśmy.
- Dla mojego misiaczka wszystko - złapał mnie za rękę i z resztą zespołów zeszliśmy do szatni.
Wzięłam z szatni róże i wyszliśmy ze stadionu. Oczywiście kilkanaście fanów nas zatrzymało. Dałam jednej osobie moje róże żeby mi nie przeszkadzały.
- Kocham cię Lena jesteś niesamowita - powiedział do mnie może 14 letni chłopczyk.
- Jezu dziękuję bardzo. Ciesze się że komuś podoba się to co robię - odparłam.
- A gdy ja mówię że cię kocham i że jesteś niesamowita to tak nie reagujesz pfff - oburzył się Marco który stał obok mnie i podpisywał autografy, a wszyscy wokół wybuchli śmiechem.
- A gdy ja mówię że cię kocham to nie dajesz mi autografu i nie robisz sobie ze mną zdjęcia - podniosłam brwi do góry.
- Okej jesteśmy kwita - dał mi buziaka w policzek.
- Mogę wam zrobić zdjęcie razem, bo mam was na tapecie i wyglądacie razem perfekcyjnie, a ta mi się już znudziła - pokazała mi tapetę 14/15 letnia dziewczyna.
- Pewnie. Reus buzi proszę - pokazałam na mój policzek.
On przytulił mnie w pasie i dał mi buziaka.
- Teraz ty, a ja wybiorę ładniejsze zdjęcie - wskazał na swój policzek.
- Aha Reus aha ? - popukałam go po głowie.
Przytuliłam go i pocałowałam, ale u usta.
- To na pewno będzie ładniejsze - powiedział do dziewczyny.
- No patrz - pokazała nam zdjęcia.
- Naprawdę ładne. Prześlij mi je - powiedziałam i dalej podpisywałam autografy i robiłam sobie zdjęcia.
Gdy zdjęcia już było wysłane.
- Ja się nazywasz ? - zapytałam.
- Amelia - oznajmiła, a ja przytaknęłam.
- Marco jestem głodna - podniosłam głos, a wtedy przed moją twarzą pojawił się hot dog, hamburger, paluszki, sałatka z McDonalda.
- Ojeju na prawdę mogę ? - spytałam biorąc sałatkę, a kobieta przytaknęła.
- Przepraszam że nie wybrałam hot doga albo hamburgera, ale dieta piłkarza - zaśmiałam się i zaczęłam zajadać sałatkę.
- Mogę z tobą zdjęcie na snapchata ? - zapytał jakich chłopak.
- Pewnie, ale pozwolisz że ja podpisze i wybiorę pozę - wyszczerzyłam zęby.
- Dobra to jak ? - spytał.
- Ty się uśmiechnij, a ja dam ci buziaka w policzek - wzięłam od niego telefon i zrobiliśmy tak jak powiedziałam.
- Masz dziewczynę ? - zapytałam go.
- Nie mam - odparł.
- To dobrze - zaśmiałam się.
Podpisałam zdjęcie "Moja miłość ♥"
- Coś sugerujesz ? - podniósł brwi mój chłopak.
- Znudziłeś mi się mam nowego. Byłam z tobą tylko dla hajsu - przytuliłam chłopaka z którym robiłam sobie zdjęcie.
- Już to widzę. Życzę szczęścia grubasko - zaśmiał się.
- Zapiszesz to zdjęcie i wyślesz mi na facebook'u ? - spytałam, a on przytaknął.
- Marco sam jesteś gruby - wtrąciłam się do jego rozmowy z jakąś dziewczyną.
- Sorry, ale ja też mam nową - objął ją ramieniem.
Wiedziałam że to na żarty, ale coś we mnie buzowało.
- Dobra to cześć i czołem - pomachałam mu i chciałam odejść, ale złapał mnie za rękę.
Przyciągnął do siebie i pocałował.
- Też cię kocham żabko - uśmiechnął się.
Kochałam te jego uśmiech. Miękły mi przy nim kolana. W każdym detalu był perfekcyjny. Nie umiałam się na niego gniewać.
- Ja ciebie już nie - droczyłam się z nim.
- Foch - obrócił się.
- Jak focha to kocha. To kto jeszcze nie ma zdjęcia ? - wytknęłam mu język i zwróciłam się do fanów.
Kilka osób się odezwało.
- Przepuśćcie ich tu do przodu - powiedziałam.
Zrobiliśmy jeszcze kilka zdjęć.
- Ej ej ej... Gdzie są moje róże ? - zdziwiłam się.
- Ja je mam - krzyknął ktoś z tyłu.
- Dziękuję bardzo - wzięłam od dziewczyny bukiet.
- Do zobaczenia - pomachałam im wchodząc do samochodu.
- To gdzie teraz chcesz jechać ? - zapytał mój luby.
- Możemy pojechać hmmm... do mnie do domu, a ja się spakuję i pojedziemy do ciebie i tam zostaniemy do jutra co ty na to ? - Marco tylko się delikatnie uśmiechnął i ruszył w stronę mojego domu.
- Co trzeba zabrać na taki wyjazd ? - spytałam Reus'a.
- Tylko wygodne rzeczy i może kilka takich wyjściowych jakbyśmy chcieli iść na miasto albo na imprezę, bo tak to tylko w hotelu siedzimy i mamy treningi lub sparingi, a i jakiś strój kąpielowy, bo tam jest basen - odparł.
- Na dwa tygodnie czyli muszę wziąć 14 zestawów plus strój, 4 zestawy wyjściowe i 5 takich na miasto i do tego jakieś 4 piżamy. O jezus - złapałam się za głowę.
Wzięłam 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14 wygodnych zestawów. 1, 2, 3, 4 imprezowe zestawy. 1, 2, 3, 4, 5 zestawów na miasto. 1 strój kąpielowy i do tego 1, 2, 3, 4 piżamy. Wzięłam również najpotrzebniejsze kosmetyki bez których najczęściej z domu nie wychodzę.
- Jestem spakowana - stanęłam z dumą obok 2 walizek i pojemnej torby.
- Ty serio tyle bierzesz ? - oczy wyszły mu na wierzch.
- Nie spakowałam to dla jaj. Oczywiście że tyle biorę. Jestem dziewczynę. Kurde prawie zapomniałam. Coś na jutrzejszy wyjazd - podbiegłam do szafy.
- Mogę w tym jutro jechać ? - pokazałam mu zestaw.
- Pewnie że tak ślicznotko, a teraz chodź jedziemy - wymusił uśmiech.
- Chce jeszcze wziąć to zdjęcie - spakowałam ramkę do walizki pośród ubrań.
- To jestem ja, Dawid i ty ? - zapytał.
- Tak. Jestem zakochana w tym zdjęciu. Poczekaj chwilkę wezmę laptopa - odłączyłam go od ładowarki i spakowałam.
- W końcu spędzę więcej czasu z dziewczynami - ucieszyłam się.
- Jak to? Nie chcesz być w pokoju ze mną? - zdziwił się.
- Skarbie z tobą będę robić wszystko. Pozwól mi być z dziewczynami. Kontakty nam się pogorszyły chce je naprawić, a jeśli będę chciała i tak będą do ciebie przychodzić i spać z tobą - pocałowałam go w policzek.
- No dobrze - posmutniał.
Włączyłam laptopa i dodałam to zdjęcie które zabieram ze sobą. Napisałam "Te wspomnienia będą tym czego nie zabierze nikt" Oznaczyłam Dawida i Marco. Za chwilę przyszło mi powiadomienie "Dawid Kwiatkowski dodał zdjęcie na którym cię oznaczono". Było to to samo zdjęcie które dodałam przed chwilom z dopiskiem "W końcu mam to zdjęcie z najpiękniejszą parą na świecie. Dziękuję bardzo za ten dzień było najlepiej. Tęsknie za wami, ale widzimy się za 2 tygodnie. I love them. Nowa notka na blogu z przyjazdu Leny, Marco, Mario i Mats'a do Polski i o moich odczuciach po wypadku Leny" Napisałam komentarz "We love you too ♥" Wylogowałam się z facebook'a.
- Skarbie to jedziemy do ciebie ? - zapytałam.
- Pewnie - energicznie wstał i wziął moje walizki.
- Marco masz jakieś wino w domu. Chętnie bym się napiła - odparłam, a on popatrzył się na mnie jakbym spadła z nieba.
- Przecież ty nie lubisz alkoholu ? - oczy miał na wierzchu.
- Nie lubię wódki - skrzywiłam się na samą myśl.
- Tak mam wino. Bierz torbę i chodźmy - powiedział.
Załadowaliśmy je do jego bagażnika i dostałam telefon.
- Marco ty wsiądź już do samochodu, a ja odbiorę - odebrałam telefon.
- Halo ? - powiedziałam do słuchawki.
- Lena Wolfinger ? - zapytał.
- Tak. Z kim rozmawiam ? - zdziwiłam się, bo nie znałam tego głosu.
- Nie ważne. Marco to twój chłopak tak ? - spytał.
- Tak, a o co chodzi ? - byłam coraz bardziej zdenerwowana.
- Bo ostatnio widziałem go z Amandą. Grasz z nią w jednej drużynie. Całowali się - oznajmił, a mnie zamurowało.
- Czemu mam panu wierzyć ? - podniosłam ton głosu.
- Po co bym dzwonił jakby nie była to prawda. On się bawi dziewczynami. Mówi że je kocha, a później zostawia tak samo było z moją siostrą. Zrobiłem im także zdjęcia. Jeśli chcesz je zobaczyć to jutro o 13 pod starbucks'em niedaleko Iduny - odparł.
- Jutro wyjeżdżam o 9:00 i będę w Dortmundzie dopiero za 2 tygodnie. To może wtedy się umówimy. Za 2 tygodnie pod starbucks'em o 13 ? - zapytałam.
- Dobrze. To do widzenia - rozłączył się.
Trzęsłam się cała. Nie powiem Marco, bo i tak mi prawdy nie powie. Boję się na niego spojrzeć teraz. Jeśli to prawda to wracam do Polski do Dawida. Nie wierzę że on mógł mnie zdradzić. Obiecał że mnie nie zrani. Łza momentalnie popłynęłam mi po policzku. Otarłam ją szybkim ruchem i wsiadłam do samochodu Niemca.
- To co jedziemy do mnie ? - uśmiechnął się do mnie.
- Mhym - mruknęłam i przez resztę drogi nie zamieniłam z nim słowa.
Mój wzrok cały czas był zwrócony w stronę szyby. Patrzyłam na tych szczęśliwych ludzi. Dlaczego to mi zawsze się musi zawalać świat. Chodź to nie jest jeszcze zdrada taka że się z kimś całował. Zdrada będzie jeśli ktoś z kimś się prześpi. Byłam zła na niego, ale go kochałam, a jeśli to sprawka Caroline i kazała komuś do mnie zadzwonić i to przekazać żeby odzyskać Marco. Nie chciałam o tym myśleć, ale moje myśli kręciły się tylko wokół tego. Nie chciałam mu pokazywać że coś mnie gnębi.
- Jesteśmy w domu - otworzył mi drzwi.
- Coś się stało, płakałaś ? - od razu zauważył.
- Wydaj ci się - ominęłam go jednym ruchem i podeszłam do bagażnika.
- Widzę że coś jest. To związane z tym telefonem prawda ? - popatrzył na mnie znaczącym wzrokiem.
- Tak - odparłam.
- Weź tylko torbę, bo tam masz rzeczy na jutro, a walizki zostawimy - zmienił temat, ale miał rację.
Wzięłam torbę i udałam się do jego domu.
- Powiesz mi co jest ? - stanął przed drzwiami i nie pozwolił mi wejść.
- Przepuść mnie - odparłam sucho.
- To mi powiedz do cholery co jest ?! - podniósł głos, a mi poleciały łzy po policzku.
Rzuciłam torbę i wybiegłam z jego posiadłości. Oczywiście dogonił mnie, bo ma trochę lepsza kondycję ode mnie.
- Przepraszam nie chciałem - przytulił mnie, a ja go odepchnęłam.
- Wiesz jak zdrada boli prawda ? - popatrzyłam mu prosto w oczy.
- Wiem - spuścił głowę.
Wtedy przypomniały mi się słowa trenera. "Jeśli mówi kocham to nie kłamie". "Chciał ją zdradzić, bo ona robiła mu to samo, ale on nie umiał". "Jest strasznie uczuciowy, ale też szczery i wierny". Nie potrafił jej zdradzić chodź ona mu to zrobiła to po co miałby mnie zdradzić ?! Już nic nie rozumiałam. Pomyślałam że powiem Marco o wszystkim, ale nie powiem mu o spotkaniu z tym kimś.
- To dlaczego mi to zrobiłeś ? - spytałam ze spokojem i zarazem smutkiem w głosie.
- CO ?! TWIERDZISZ ŻE CIĘ ZDRADZIŁEM ?! JAK MOŻESZ MNIE O TAK COŚ OSKARŻAĆ. JEŚLI MAMY WOLNY CZAS TO SPĘDZAM GO Z TOBĄ NIE MIAŁ BYM CZASU CIĘ ZDRADZIĆ, A DO TEGO ZA BARDZO CIE KOCHAM ŻEBY TO ZROBIĆ I NIE UMIAŁBYM ! - krzyczał.
I tu miał rację. Każdą wolną chwilę spędzał ze mną. Rozpłakałam się i poszłam do jego domu. Wzięłam torbę i 2 walizki z bagażnika.
- STÓJ ! - wydarł się i podbiegł do swojego domu przy którym właśnie stałam, bo zabierałam torbę.
- Jeszcze ci mało. Czego chcesz ? - odparłam z wyrzutami przez płacz.
- Nie chciałem. Nie rozumiem skąd temu komuś z kim gadałaś przyszło to do głowy że cię zdradzam. Wiesz że nie umiałem zdradzić Caroline która mnie zdradziła. To po co miałbym zdradzać ciebie jak ty mi nic nie zrobiłaś ? Dlaczego każdy chce zrujnować mój związek z tobą - uderzył ręką o ścianę domu tak że zaczęłam mu lecieć krew nie zważał na to cały czas patrzył mi w oczy.
- Może Bóg wystawia nas na próbę czy przetrwamy, ale razem przecież pokonamy świat - zacytował piosenkę Dawida "Szepczę".
- Marco - zwróciłam się do niego.
- Tak ? - popatrzył na mnie.
- Ręka ci krwawi. Chodź opatrzymy ją - oznajmiłam, a jemu oczy wyskoczyły na wierzch.
Otworzył domu. Ja wniosłam wszystko i kazałam mu usiąść w salonie.
- Gdzie masz apteczkę ? - zapytałam.
- W szafle pod umywalką w łazience - odpowiedział.
Udałam się tam i wzięłam apteczkę. Odkaziłam ranę i zawinęłam ją w bandaż.
- Ja tak nie umiem - mówiłam w trakcie zawijania.
- Ale jak ? - popatrzył się na mnie dziwnie.
- Nie umiem być z tobą jeśli mamy mieć same przeszkody przed sobą. Kocham cię jak nikogo innego, ale albo tobie albo mi coś się dzieje - spuściłam wzrok.
- Chcesz ze mną zerwać ?! - krzyknął, a do jego oczu napłynęły łzy.
- Nie Marco. Nie potrafiłabym. Jesteś dla mnie najważniejszy, ale chyba wyjadę do Polski na jakiś czas żeby się wszystko poukładało - odparłam.
- Proszę cię nie zostawiaj mnie tu. Nie wiem co bez ciebie zrobię, a do tego studia tu masz - odparł, a ja wtedy sobie o nich przypomniałam.
Nie zmieniła ta informacja jednak podejścia do sytuacji.
- Marco która godzina ? - zmieniłam temat patrząc znacząco na Niemca co oznaczało że ma nie drążyć tematu.
- 20 - odrzekł.
- Zrobię nam kolację - udałam się do kuchni.
Z tego co słyszałam Marco udał się do góry więc miałam wolną rękę. Postanowiłam że zrobię jajecznicę. Zaczęłam gotować gdy nagle ktoś złapał mnie w pasie. Delikatnie podskoczyłam. Odwróciłam się i moim oczom ukazał się Reus.
- Skarbie przepraszam cię za moje dzisiejsze zachowanie. Nie wiem co się ze mną stało. Nie chcę żebyś myślała że cię zdradzam, bo wtedy byś mi przestała ufać. Kocham cię całym sercem i oddałbym dla ciebie życie jeśli było by trzeba więc przyjmij proszę ten malutki podarunek - gdy to mówił patrzył cały czas mi w oczy.
Podał mi małe pudełeczko, a w nim było coś czego się nie spodziewałam. Czyli pendrive. Dziwnie się popatrzyłam na Marco.
- Nie to nie chodzi o pendrive tylko o to co jest w środku. Miałem ci to dać na naszą miesięcznicę, ale chyba lepiej żebyś obejrzała to teraz. Wzięłam laptopa z walizki. Wpięłam do niego małe urządzenie i podłączyłam to telewizora. Na nagraniu byłam ja z Marco. Nasze zdjęcia. Różne filmiki, a do tego była podłożona muzyka której nigdy nie słyszałam nie wiedziałam kto to śpiewa, ale piosenka była o mnie, a na końcu piosenki były słowa "Kochammmm cięęę"
- Dziękuję - wtuliłam się w chłopaka.
- Podoba ci się piosenka ? - zapytał.
- Tak. Kto to śpiewa ? - nie mogłam rozpoznać głosu wykonawcy.
- Dawid, a słowa napisałem ja. Tylko on mi został, bo ja śpiewać raczej nie umiem - uśmiechnął się do mnie.
- Miesięcznicę mamy w trakcie obozu, bo 6.08 prawda ? - spytałam, a ten przytaknął.
Dokończyłam jajecznicę, zjedliśmy ją i pozmywałam, a raczej pobawiłam się pianą z Marco. Z nim mi było zawsze wesoło. Byłam cała mokra, ale to nic. Zadzwonił mój telefon.
- Co się stało tatusiu ? - powiedziałam do słuchawki odrzucając Marco pianą.
- Gdzie ty jesteś ?! Jutro wyjeżdżasz ? - krzyknął.
- Kurde zapomniałam ci powiedzieć. Spakowałam swoje rzeczy i śpię u Marco dzisiaj. Jutro odwieź dziewczyny na 9:00 pod SIP i pożegnamy się wtedy. Powiedz im żeby brały coś wygodnego i kilka zestawów na miasto i imprezy. Kocham cię śpij dobrze - cmoknęłam w telefon.
- No dobra, ale nie przeginajcie tam. Też cię kocham. Dobranoc - też cmoknął.
- Tata ? - zapytał Reus znów obrzucając mnie pianą.
- Tak, a teraz kotku tu posprzątaj, bo jeśli nie to śpię w gościnnym - mrugnęłam do niego.
- Tak się nie bawimy - złapał mnie w pasie, przerzucił przez ramie i zaniósł do jego sypialni.
- No to inaczej. Idź to posprzątaj, a ja się umyję, przebiorę i będę tu na ciebie czekać - pocałowałam go.
- Skoro tak chcesz - odparł i już miał wychodzić.
- Marco, ale przyniósł byś mi torbę proszę - zrobiłam oczy jak kot z Shrek'a.
- Coś za coś mała - poruszył brwiami.
- Sama sobie przyniosę jednak - wstałam z łóżka.
- Przyniosę ci, ale za to kiedy indziej mi się odwdzięczysz - posłał mi buziaka w powietrzu.
Położyłam się na łóżku i czekałam na niego. Po kilku chwilach przyniósł moją torbę.
- Dziękuję kochanie - pocałowałam go.
- A teraz idziesz sprzątać - uśmiechnęłam się do niego, a sama poszłam do łazienki.
Gdy już się umyłam i ubrałam w piżamę jego jeszcze nie było. Za to dzwonił jego telefon.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Oddaje wam go.
Jak myślicie kto dzwoni do Marco ?
Piszcie w komentarzach co ile chcecie rozdziały, a ja postaram się to spełnić, ale nie żeby było "codziennie", bo ja też nie będę cały czas pisać. Od 1 tygodnia w górę.
Marco przedłużył kontrakt z BVB do 2019r.
#REUS2019
To zdjęcie z grupy Nur der BVB
A dwa ostatnie to moje ulubione zdjęcia z tego dnia *.*
CZYTASZ=KOMENTUJESZ ♥
Pozdrawiam i całuję Jula :**









Nie mam pojęcia kto może dzwonić do Marco z niecierpliwością czekam na nexta, proszę dodawaj raz w tygodniu, proszę.
OdpowiedzUsuńMam akurat ferie więc spróbuje napisać na zapas i wstawiać raz w tygodniu :)
UsuńŚwietny rozdział ;)
OdpowiedzUsuńHaha scena między Marco i Leną z fanami!
Fajnie jak byś rozdziały dodawała co tydzień ;)
Życzę dużo weny!
+
Zapraszam do siebie
http://milosciniewybierasz.blogspot.com