Strony

Muzyka

niedziela, 15 marca 2015

Rozdział 28 - "Dwa pacany się dobrały"

(...)
- Nie macie mojego telefonu przez przypadek ? - zapytałam nerwowo dziewczyn.
- Zgubiłaś ? - spytała Julka.
- Chyba tak albo ktoś mi ukradł - chodziłam cała ze strachu.
(...)
Akurat obok przechodził pan który zakładał nam siatkę.
- Proszę pana nie widział pan przez przypadek iPhone'a białego ? - zapytałam przerażona.
- Takiego ? - pomachał mi nim przed twarzą.
- Tak. Skąd pan go ma ? - ucieszyłam się i wzięłam od niego swoją zgubę.
- Leżał na ziemi to podniosłem - uśmiechnął się.
- Dziękuję - przytuliłam go.
Gdy nasza czwórka była gotowa poszliśmy do holu hotelowego.
- Ej zbliża się 23. Jest cisza nocna, a do tego jutro o 9:00 mamy śniadanie i jedziemy na trening - powiedziała Maja.
- Kto najlepiej w siatkę gra ?
Oczywiście Marco, Erik i dziewczyny z Aubą sobie poradzili
i zgnoili ich raz dwa - krzyczał Marco z Erikiem.
- Cisza debile. Cisza nocna jest ! - warknęłam.
- Złość piękności szkodzi skarbie - pocałował mnie w policzek.
- Nie chce mi się wychodzić po tych schodach, a windą będzie za głośno - usiadłam na ziemi.
- Wskakuj - kucnął do mnie tyłem Marco, a ja wyskoczyłam do niego na plecy.
Gdy już byliśmy na górze każdy poszedł do siebie do pokoju Erik pożegnał się z Zuzą, a ja stałam z Marco przed naszym pokojem.
- Kocham cię pamiętaj. Dobranoc księżniczko - pocałował mnie w policzek i już chciał odejść.
- Marco poczekaj - złapałam go za nadgarstek.
Ten się obrócił, a ja wbiłam się w jego usta.
- Dobranoc - uśmiechnęłam się po pocałunku.
- Dobranoc - odwzajemnił uśmiech i poszedł na górę, a ja weszłam do pokoju.
Dziewczyn nie było w salonie więc pewnie poszły się umyć po basenie i pójdą spać. Weszłam do pokoju mojej siostry i Julki.
- Dobranoc - powiedziałam.
- Dobranoc - odpowiedziała mi Zuza która leżała na łóżku i coś robiła w telefonie.
- Maja jestem - oznajmiłam wchodząc do pokoju.
- Ja się kąpie jak wyjdę to ty będziesz mogła - odezwała się przez drzwi łazienki.
Dostałam SMSa.


"Mam nadzieję że jeszcze się spotkamy. Jesteś bardzo pozytywną osobą. Jeśli chcesz to możesz zaakceptować moja zaproszenie na facebook'u. Wiem że cię pewnie obudziłem, bo rano masz trening więc dobranoc. Marcos :*"

Zapisałam sobie numer i odpisałam. 

"Nie nie obudziłeś mnie właśnie przyszłam z basenu. Oczywiście że zaakceptuje. Dziękuję za miłe słowa i dobranoc :*"

Już nie otrzymałam odpowiedzi. Gdy Maja wyszła od razu weszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Wyszłam po jakichś 20 minutach. Majka wybierała ubranie na jutro. Więc postanowiłam zrobić to samo. Pierwsze się wypakowałam. Każda z nas miała osobną szafę. Wybrałam ten zestaw
- Mogę iść jutro w tym ? - zapytała mnie o zdanie.
- Oczywiście że tak - uśmiechnęłam się.
- Hej ! - wbił nam do pokoju Marco z Aubą.
- Morda ! Cisza nocna jest pacany ! - skarciłam ich.
- Co moje słońce takie nie w sosie ? - przytulił mnie Reus.
- A czemu mam być w sosie ? - zdziwiłam się.
- Bo się super bawiliśmy - uśmiechnął się.
- Aaaa... W takim sosie, a to nie wiem - zaczęłam się śmiać na co oni wybuchnęli także śmiechem.
- Co wy się tak śmiejecie ? - wbiegła do pokoju Zuza z Julką i Erik'iem.
- Bo mówię do Leny czemu jest nie w sosie, a ona myślała że taki do potraw - Marco już tarzał się po podłodze i dołączyła do niego Zuza.
- Dobra idźcie już. Żegnam - udałam obrażoną, ale ukryć się nie dało że śmieszyło mnie to.
- No skarbusiu - pocałował mnie w policzek Marco.
- Już chce iść spać - pocałowałam go i wygoniłam z pokoju.
- Pa sosiku - powiedział Aubameyang wychodząc za co dostał kopniaka w tyłek.
- Ała.. Za co to ? - skrzywił się.
- Za żywota - posłałam mu buziaka i zamknęłam za nimi drzwi.
- Zazdroszczę - posmutniała Maja.
- Czego skarbie ? - usiadłam obok niej na łóżku.
- Masz kochającego chłopaka przy sobie, a mój mieszka 600 km ode mnie - zaczęła płakać.
- Ej misia obiecałam że wasz związek przetrwa, a ja skończysz studia pojedziesz do niego i nie interesuje mnie czy będziesz grać dla Bayernu czy na jakiegoś innego gówna chce żebyś była szczęśliwa, a jeśli nie to on będzie musiał przyjechać do ciebie - mówiłam.
- Dziękuję - przytuliła mnie.
- Teraz chodźmy spać. Dobranoc - przykryłam się kołdrą.
- Zróbmy zdjęcie na snap'a - zaśmiała się i otarła łzy.
- Pewnie - wzięłam telefon i zrobiłyśmy zdjęcie z dopiskiem "Rano trzeba wstać. Dobranoc".
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
29 lipca
Obudziłam się o 8:00. Maja jeszcze spała więc postanowiłam że nie będę jej budzić. Zahaczyłam o poranną toaletę, ubrałam się w to co wczoraj przygotowałam i wyszłam. W salonie siedziała Julka i rozmawiała z kimś przez telefon.
- Tak też cię kocham Leo - mówiła.
Zrobiło mi się tak ciepło na sercu.
- Hej Julka - podeszłam do niej i dałam jej buziaka w policzek.
- Hej. Co tak wcześnie ? - uśmiechnęła się do mnie.
- Lecę obudzić Marco, a ty zaraz idź budź dziewczyny. Wrócę do 20 minut - odparłam i po cichu wyszłam z pokoju.
Udałam się na piętro. Chłopcy mieli pokój nad nami.
- Witaj Leno - przywitał się trener Jurgen.
- Dzień dobry - ukłoniłam się.
- Pomożesz mi budzić chłopaków ? - spytał.
- Z miłą chęcią, a możemy Marco, Erik'a i Aubameyang'a zostawić na koniec ? - zaśmiałam się, a ten przytaknął.
- Zróbmy tak że będziesz podchodzić do ich łóżek głaskać po policzku i mówić "Kochanie wstajemy" - śmiał się.
- Dobra jestem za - powędrowaliśmy do pokoju Nuri'ego i Adrian'a.
- Kochanie wstajemy - pogłaskałam Sahin'a.
- Słońce daj mi jeszcze 5 minut. Zaraz zaraz przecież tu nie ma Tugby - zerwał się na co wybuchnęliśmy śmiechem.
Wszyscy którzy mieli swoje partnerki reagowali podobnie, a ci którzy nie mieli wydawało im się że przespali się z jakąś pierwszą lepszą. Nadszedł czas na pokój mojego chłopaka.
- Mam pomysł. Mam nagrane jak Auba mówi "Hej kotku" możesz powiedzieć "Hej skarbie", a ja włączę głos Pierre i buziaki jakieś w tle i Marco się zerwie, a jeśli nie usłyszy to wskoczysz na niego - podał pomysł Klopp, a ja delikatnie się zaśmiałam i weszłam.
Wszyscy spali. 
- Hej skarbie - po tym zdaniu nastąpił buziak i Auba mi "odpowiedział".
- KU*WA AUBA ! - zerwał się i wrzasnął Marco, a ja już leżałam na podłodze ze śmiechu.
Jurgen opierał się o ścianę, bo ustać nie mógł, ale oczywiście nagrał wszystko.
- To nie było śmieszne - oburzył się Marco.
- Pokazać ci twoja minę ? - otarł łzy Kloppo.
- Co się wydzierasz i ludziom spać nie dajesz ? - przeciągnął się Auba, a trener pokazał mu nagranie i razem z Erikiem który też wstał śmiali się jak głupi.
- Musi mi to pan wysłać jak będę mieć zły dzień będę sobie to puszczała - podniosłam się z ziemi.
- Dobrze to później mi podasz e-mail'a, a teraz się sprężcie, bo o 9:00 śniadanie - wyszedł z pokoju.
- Hej skarbie - pocałowałam Marco w policzek.
- Idź do Auby - odwrócił się plecami.
- Okej. Hej Auba, cześć Erik - pomachałam im.
- Idę pierwszy do łazienki - oburzył się Marco, wziął ubrania i wszedł do wspomnianego pomieszczenia.
- I tak musicie przyznać że udane to było - zaśmiałam się, a oni przytaknęli.
- Ej, bo z trenerem mamy taki pomysł, bo Marco ostatnio przybiła kontuzja i chcemy jutro po treningu urządzić przyjęcie niespodziankę. Przyjedziemy koło 18/17 z treningu i o 19:00 umówimy się na "kolacje" i ja mu napisze kartkę że mam wolny pokój żeby się ubrał ładnie i po kolacji pójdziemy do mnie, a jak wejdzie na stołówkę będzie impreza, a wy schowacie sobie np. u Nuri'ego ciuchy i chwilkę przed 19 wyjdziecie przebierzecie się i przyjdziecie na dół. Powiecie mu po prostu że idziecie już na dół. Będziecie musieli podłożyć mu też tą kartkę np. jak będziecie wychodzić - powiedziałam im nasz plan z trenerem.
- Czadowy. Zrobimy to - oznajmił Pierre i w tym momencie wyszedł Reus.
- Kotek bardzo jesteś zły - podeszłam do niego i przygryzłam wargę.
On popatrzył kątem oka na kolegów.
- Nie prowokuj mnie przy ludziach - szepnął mi do ucha.
- Czyli nie jesteś - wyszczerzyłam się.
- Na ciebie nie umiem - również się uśmiechnął.
- Ej nie chcę was martwić, ale Erik i Auba są w piżamach, a jest 8:50 - skrzywiłam się, a Durm był już w toalecie.
- To ja idę. Widzimy się na dole - wyszłam z pokoju.
Powędrowałam do siebie.
- Idziemy ? - powiedziała Zuza do Mai i Julki gdy otworzyłam drzwi.
- Hej laski idziemy ? - pomachałam im.
- Jasne - wyszły na korytarz, a Zuza zamknęła drzwi.
- Możemy na chwilkę wpaść do trenera chłopców ? - spytałam.
- Pewnie - odparły chórem.
Zapukałam do drzwi, a gdy usłyszałam "Proszę" weszłam.
- Trenerze jest może jakiś projektor na stołówce ? - zapytałam.
- Wydaje mi się że w hotelu gdzieś jest, a na stołówce da się go podłączyć, a co ? - zdziwił się.
- Proszę niech pan załatwi projektor i puścimy wszystkim pobudkę Marco, ale niech pan mu nie mówi że to moja sprawka. Do zobaczenia - uśmiechnęłam się i wyszłam.
- Jaka pobudka Marco ? - zdziwiła się Maja.
- Zobaczycie - zaśmiałam się i otworzyłam windę.
Na dole było już kilka chłopców i dziewczyn. Porozmawiałyśmy chwilkę z dziewczynami z drużyny gdy podszedł do mnie Klopp.
- Załatwione - szepnął, a ja się uśmiechnęłam.
O równej 9:00 wszyscy byli na dole oprócz Reus'a, Durm'a i Aubameyang'a.
- A gdzie Reus, Durm i Auba ?! - zdenerwował się trener.
- Już jesteśmy - zbiegli zdyszani po schodach.
- 10 pompek za spóźnienie i za każde następne słowo plus 20. Raz, raz, bo wszyscy czekają - rozkazał Jurgen.
Gdy chłopcy skończyli, weszliśmy na stołówkę.
- Po co tu jest projektor ? - zdziwił się Marcel.
- Usiądźcie wygodnie i zanim zaczniecie jeść coś wam włączymy z trenerem Klopp'em - powiedział mój trener.
Zaczęło się jakimiś przyśpiewkami kibiców wykonanych przez małe dzieci co było cudowne, a zaraz po tym filmik Marco. Wszyscy dosłownie wybuchnęli śmiechem tylko nie Reus. Mnie znów trzeba było zbierać z podłogi.
- Skarbie dystansu do świata i do siebie gwiazdeczko. Jeszcze się zemścisz - pocałowałam go w policzek jak już Maja mnie podniosła.
- Oj zemszczę się zemszczę - potarł ręce.
- A teraz brawa dla głównego bohatera filmiku. Marco Reus'a - Jurgen zaczął bić brawo jak cała sala. 
Wszyscy powstawali z miejsc. Marco również wstał i się ukłonił. Zaczęliśmy jeść śniadanie gdy przyszła kelnerka.
- Sos do naleśników - powiedziała i podała nam sos, a Auba, Reus, Erik, Maja, Julka i Zuza zwróciły wzrok w moją stronę.
- No co ? - oburzyłam się.
- Ej słuchajcie. Może to nie będzie śmieszniejsze niż ten filmik, ale też jest śmieszne - stanął na krześle Marco.
- Marco ma rację. Lepiej przełknijcie to co macie w buzi - wstał też Auba.
- Reus, Aubameyang Ryj ! - warknęłam.
- Wczoraj Marco zapytał Leny czemu jest nie w sosie - zaczął Auba.
- A ona odpowiedziała czemu ma być w sosie, bo myślała że chodzi mi o ten do potraw - skończył mój chłopak.
Wszyscy znów wybuchnęli śmiechem. 
- Dwa pacany się dobrały - powiedział Nuri który siedział przy stoliku obok, od razu za moimi plecami i dostał mocno w głowę.
- Bolało - złapał się za nią.
- Miało - wystawiłam mu język.
Po zjedzonym i przegadanym śniadaniu trener ogłosił że o 10 mamy zbiórkę. Pobiegłam na górę spakowałam torbę i pobiegłam do holu którym wychodzili ludzie ze śniadania.
- Ty już ? - zdziwił się Reus.
- Idę do kibiców, bo od raza czekają - uśmiechnęłam się.
- Czekaj pójdę z tobą, a spakuję się później - złapał mnie za rękę i wyszliśmy przed hotel.
- Cześć Lena, cześć Marco - krzyknęli gdy nas zobaczyli.
- Ciocia Lena ! - krzyknęła dziewczyna z wczorajszego treningu.
- Nadia! - wzięłam ją na rączki.
- Ciociu tio jest mój blat Mateuś. Mateuś to ciocia Lena - wskazała palcem na brata.
- To ty jesteś Mati. Jesteś strasznie dzielny. Wiesz kogo mi przypominasz ? - zwróciłam się do niego.
- Kogo ? - odpowiedział.
- Marco. Jesteś silny mimo kontuzji. Mimo że twój zespół wygrał bez ciebie ty nadal pozostajesz silny - mówiłam.
- To dzięki tobie i Marco. Dajecie mi siłę żeby dążyć do celu. Dzięki wam wiem że marzenia się spełniają. Jesteście moimi autorytetami - odpowiedział, a mi się oczy zaszkliły żaden kibic nigdy nic tak miłego mi nie powiedział.
- Chodź tu do mnie - oddałam mamie dziewczynkę i przytuliłam chłopca. 
- Marco - wtuliłam się w chłopaka i zaczęłam płakać.
- Kotek co się stało ? - spytał.
- Ten chłopczyk powiedział że jestem jego autorytetem tak jak ty i że dajemy mu siłę żeby dążyć do celu i jesteśmy przykładem że marzenia się spełniają żaden kibic nigdy mi czegoś tak wspaniałego nie powiedział. Rozumiesz jak wyglądamy w jego oczach. Jak takie nieosiągalne gwiazdeczki, a jednak teraz z nami rozmawia - płakałam.
- Dziękuję - zwrócił się do chłopaka.
- To ja dziękuję - odpowiedział. 
- Marco musimy załatwić mu wejście na jakiś mecz. Zróbmy coś dla niego proszę cię - popatrzyłam mu prosto w oczy.
- Dobrze - podszedł do kobiety.
- Da mi pani swój numer - powiedział po niemiecku i kobieta popatrzyła dziwnym wzrokiem na mnie i na niego.
- Marco zapytał czy dasz mu numer - przetłumaczył chłopczyk.
Podała mu numer, a ja do niej podeszłam.
- Jak się zacznie sezon zadzwonimy do pani i jakby pani dała rady to przyjedzie pani z Mateuszem do Dortmundu na mecz - otarłam łzy.
- Lena ? - zawołał mnie Mateusz.
- Tak skarbie ? - odwróciłam się.
- Mogę zdjęcie ? - zapytał.
Włączyłam swojego snapa zrobiłam sobie z nim zdjęcie i napisałam "Z moim autorytetem".
- Ja też chcę z wami - oznajmiła mała Nadia.
Razem z Marco z Matim, Nadią i ich mamą zrobiliśmy sobie grupowe selfie.
- Dziękuję - odrzekłam i poszłam do dalszych kibiców.
Podpisałam kilkanaście autografów i porobiłam kilkadziesiąt zdjęć.
- Skarbie musimy iść, bo o 10 mamy zbiórkę, a ja jeszcze muszę iść się spakować - upomniał mnie Marco.
Podpisałam jeszcze kilka autografów, kilka zdjęć i poszliśmy do pokoju numer 11. Marco się spakował tak jak chłopcy i całą 4 poszliśmy na dół gdzie były już moje dziewczyny.
- Czemu cię w ogóle w pokoju nie było ? - spytała Julia.
- Byłam szybko się spakowałam i wyszłam do kibiców. Wybaczcie mi - posmutniałam, a one mnie przytuliły.
- To co dzisiaj rewanż ? Ciro powiedział że do nas dołączy - podszedł Aubameyang.
- Pewnie i tak przegracie - wytknęłam mu język.
- Marco, Erik jak to było ? 
Ooo wiem... Kto najlepiej w siatkę gra ?
Oczywiście Marco, Erik i dziewczyny z Aubą sobie poradzili
i zgnoili ich raz dwa - zaczęła śpiewać cała nasza drużyna i inni się przyłączyli.
- Co tu tak wesoło ? - wyszedł z windy trener Sammer z trenerem Kloppem.
- Trenerze oni się z nas śmieją - poskarżył się Pierre.
- Z was ? Na słyszę że z ciebie - zaśmiał się trener i też zaczął śpiewać.
W tak świetnych nastrojach pojechaliśmy na trening.
Trening zleciał nam szybko i podobnie jak wczoraj.
- Lena ! - zawołał mnie trener Klopp.
- Tak ? - zapytałam.
- Jutro robimy tą imprezę powiedziałaś wszystkim ? Ja mam wszystko zorganizowane tylko trzeba powiadomić wszystkich - oznajmił.
- Dobra to ja lecę się przebrać i przybiegnę do szatni i pośpieszę Marco, a jak wyjdziemy pan powie chłopakom i pójdzie do dziewczyn, a Auba i Erik już wiedzą - uśmiechnęłam się i pobiegłam szybko do szatni.
Błyskawicznie się przebrałam i udałam się do szatni chłopców. Zapukałam.
- Proszę - usłyszałam.
- Marco szybko szybko idziemy do kibiców - pośpieszyłam chłopaka.
- Dobra już lecę - ubrał koszulkę, złapał torbę i wyszliśmy.
Podpisaliśmy kilkanaście autografów, porobiliśmy kilkanaście zdjęć. Nie miałam na to ochoty. Chciałam tylko żeby trenerowi się udało. Wpłynęło to na moje zachowanie odnośnie fanów. Niektórzy pytali co się stało odpowiadałam "No właśnie nic". Miałam dziwne przeczucie że za niedługo stracę kogoś bliskiego. Czułam tęsknotę i ból.
- Podejrzewa coś ? - podszedł do mnie Jurgen, a ja się przestraszyłam.
- Przestraszył mnie pan. Nie chyba nie - oznajmiłam i weszłam do autokaru. Pod hotelem byliśmy o 12:30 od razu udaliśmy się na obiad. Było znów zdrowe jedzenie #dietapiłkarza. Dzisiaj jadłam strasznie długo. Po 30 minutach jedzenie udałam się na górę gdzie byli już prawie wszyscy moi znajomi. Mieliśmy odpoczywać i przygotować się do kolejnego treningu. Przez pierwsze 30 minut mieliśmy nigdzie nie wychodzić, a następną godzinę już mogliśmy. 14:30 mieliśmy zbiórkę na dole. Postanowiłam się przespać. Tak też zrobiłam oznajmiłam dziewczyną żeby mi nie przeszkadzały i poszłam spać. Obudziłam się, a koło mnie spać Reus. Uśmiechnęłam się i zrobiłam mu zdjęcie na snapchat'a. Po chwili otworzył oczy.
- Hej słońce która godzina ? - spytał.
- 14:10 - oznajmiłam patrząc na telefon.
- Idziemy się zbierać ? - zapytał.
- Poleżmy jeszcze 5 minut - wtuliłam się w niego, a on się uśmiechnął.
Przy nim czułam że nic mi się nie stanie. Przestałam myśleć o tym że kogoś stracę. Do czasu. Tą cudowną chwilę przerwał mój telefon.
- Łukasz - powiedziałam do siebie.
- Ku*wa Mateusz przyjedź pod nasze drzewo. Tomek chce się powiesić. Krzyczy że ona go nie kocha i on nie ma dla kogo żyć. Że on ją kocha i nie chce jej zostawić, ale ranić jej też nie chce - mówił zdenerwowany Łukasz.
- CO ?! Jak to ?! Kto go nie kocha ?! Łukasz tu Lena pomyliłeś numery mów co jest ?! - wrzasnęłam ze łzami w oczach, a Marco odrzuciło.
- Ku*wa. Lena zadzwonię zaraz muszę pierwsze powiadomić Mateusza - rozłączył się.
Zaczęłam ryczeć. To nie była moja podświadomość. To była rzeczywistość. Zostawiłam przyjaciela w Gorzowie. On mnie niezmiernie kocha, ale ja mam chłopaka i kocham Marco, ale Tomek jest dla mnie panicznie ważny. Marco się nie odzywał widział że może pogorszyć sytuację tylko się we mnie wpatrywał. Rzuciłam się na niego wybuchając panicznym płaczem. Przytulałam go najmocniej jak mogłam.
- Kocham cię. Kocham cię - powtarzałam.
- Mnie czy Tomka ? - posmutniał, a po jego policzku spłynęła łza.
- Ciebie. Obiecaj że nigdy nie zrobisz tego co Tomek. Nigdy nie będziesz chciał się powiesić - dalej płakałam.
- Obiecuję - szepnął mi do ucha i wtedy zadzwonił mój telefon.
Momentalnie oderwałam się do mojego Niemca.
- Łukasz mów co z nim - krzyknęłam zalewając się łzami.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------


ROZDZIAŁ DLA ANNY TRELA 
(nie wiem czy się odmienia. Przepraszam)
Oddaję wam go. Jak myślicie Tomek dostanie argumenty i się nie powiesi czy Lena w trakcie wyjazdu będzie musiała jechać na pogrzeb ? 
Jak myślicie czemu Marco i Lena się tak bardzo kłócą ? 


Kocham to zdjęcie 

CZYTASZ = KOMENTUJESZ ♥

Pozdrawiam i całuję Jula ;**

piątek, 6 marca 2015

Rozdział 27 - "Gdzie reszta"

(...)
Splątał nasze dłonie i on się skulił, a ja się rozciągnęłam i przestał boleć mnie brzuch.
- Dobra, a teraz żegnam i widzimy się o 17 - pocałowałam go, a oni wyszli.
- Byłaś mega dzielna - przytuliła mnie Julka.
- Chodźcie tu do mnie - przytuliłam całą trójkę.
(...)
Postanowiłyśmy powoli schodzić na dół, bo była już 16:50. Zeszłyśmy schodami i nikogo jeszcze nie było. Usiadłyśmy na schodach i w tym momencie schodziła Amanda z rodzicami.
- Jak mogłaś nam takiego wstydu narobić ?! - wrzasnęła jej matka.
- Ale ja nic nie zrobiłam złego. Należało jej się - odparła Amanda.
- Dzień dobry - przywitałyśmy się.
Jej mama popatrzyła na mnie.
- Bardzo cie przepraszam za córkę. Ona nie chciała się tak zachować. Strasznie mi wstyd - podeszła do mnie.
- Nic się nie stało naprawdę - uśmiechnęłam się.
- Jeszcze raz przepraszam do widzenia - ukłoniła się i wyszła z córka oraz mężem.
- Dziwna ta rodzina - oznajmiła Julia na co my się zaśmiałyśmy.
Do 17 na dole byli już wszyscy. Nasz pokój właśnie rozmawiał z Erikiem i Marco gdy zeszli trenerzy.
- Dziewczyny chodźcie tu do mnie proszę - zawołał trener.
- Chłopcy do mnie już ! - krzyknął trener Jurgen.
- Czemu pan tak na nas krzyczy, a trener Sammer nie krzyczy na dziewczyny ? - zapytał Ciro.
- Bo to są dziewczyny, a wy z nimi przegraliście trzeba wam dyscypline wprowadzić, bo dziewczyny są posłuszne i trenują, a nie wygłupiają się. Koniec tematu - odrzekł trener Klopp na co żeńska drużyna wytknęła chłopakom język.
Odebrałyśmy nasze stroję treningowe i ustawiłyśmy się przed wejściem. O 17:20 podjechał autokar do którego wsiedliśmy i pojechaliśmy na boisko treningowe. Tam wysiedliśmy i poszliśmy się przebrać. Po przebraniu pobiegłam od razu na boisko. Wokół boiska było dużoo kibiców. Przyglądałam im się uważnie gdy ktoś nagle we mnie wleciał i upadłam.
- Uważaj gdzie łazisz ! - krzyknęłam i zobaczyłam szczerzącego się w moją stronę Reus'a.
- Marco pacanie - wstałam i go uderzyłam.
- Ała - złapał się za bark.
- Następnym razem mi tak nie rób - skrzywiłam się, odwróciłam i pobiegłam na zbiórkę.
- Przepraszam - krzyknął w moją stronę i poszedł na swoją zbiórkę.
Delikatnie się uśmiechnęłam.
- Lena, a ty co. Biegasz z Marco nie ? - odezwał się do mnie trener Sammer.
- Tak trenerze, ale nie z nim tylko koło niego - uśmiechnęłam się do niego.
- No to leć biegać - odezwał się, a ja pobiegłam.
- To co biegamy - podbiegł do mnie Marco i Kuba.
- Kubuś - wskoczyłam mu na szyję.
- Oj Reus Reus już jej nie pociągasz - zaśmiał się Błaszczu.
- Nie zapomnij że mam numer do Agaty - odegrał się mój luby.
- Dobra koniec tych żartów biegamy grubasy, bo trochę po kontuzji wam się spasło - poklepałam Marco po brzuchu i pobiegłam przodem.
Oni natychmiast mnie dogonili.
Zrobiliśmy dobre 20 kółek przy tym śmiejąc się i rozmawiając o wszystkim.
- Ile wy jeszcze możecie biegać ? - zdziwił się trener.
- A ile biegamy już ? - spytałam.
- Biegacie dobre 45 minut. Może teraz czas na odpoczynek i później kolejne 45 co ? - odezwał się Jurgen.
Poszliśmy się napić.
- Lena, Marco, Kuba możemy zdjęcie - krzyknął jakiś kibic za ławką.
- Skarby to po treningu, bo patrzcie jak ja teraz wyglądam - otarłam pot z czoła.
- Ale mam zaraz samolot i wyjeżdżam - powiedział ten sam chłopak.
Pociągnęłam Marco i Kubę za rękę i zrobiliśmy sobie zdjęcie.
- Bardzo wam dziękuję. Jesteście świetni - pomachał nam chłopak i poszedł.
- Skarby, a wy za 45 minut po treningu dobrze ? - uśmiechnęłam się i pobiegłam.
- Co dzisiaj wieczorem robi mój skarbuś ? - podbiegł Marco.
- Jest już po 18 jak wrócimy będzie około 19:30. Pewnie będziemy oglądać z dziewczynami jakiś film - odrzekłam.
- Możemy z Aubą i Erikiem do was wpaść ? - dopytywał.
- Jeżeli chcecie - pocałowałam go w policzek.
Biegaliśmy i znów rozmawialiśmy. Po skończeniu treningu trener zawołał nas na zbiórkę oczywiście chłopcy udali się do swojej grupy. Przebrałam się jako pierwsza i wyszłam do kibiców których już nie było na boisku tylko czekali na zewnątrz. 
- A gdzie reszta ? - krzyknął ktoś w tłumu.
- Chciałam spędzić z wami więcej czasu albo nawet tylko ja, bo nie wiadomo czy pozwolą, a wy z takimi tekstami ? - zrobiło mi się smutno.
- Ciocia Lena ? - powiedziała po polsku jakaś może 4 letnia dziewczynka ze łzami w oczach.
- Jejku skarbku - wzięłam ją na ręce i przytuliłam.
- Przepraszam za zamieszanie, ale od kiedy mój syn cię zobaczył to wywołał tyle twoich zdjęć i musiałam coś powiedzieć dziecku. Niestety nie ma z nami mojego syna ponieważ złamał rękę i nie mógł przyjechać - odpowiedziała mi kobieta od której wzięłam dziecko.
- Ma pani coś do podpisania ? - zwróciłam się do niej, a ona podała mi kilkanaście moich zdjęć.
- Jak syn ma na imię ? - spytałam.
- Mateusz - odparła.
"Trzymaj się Mati i walcz o swoje. Lena"
- To podpisałam tak, a resztę "Dla Mateusza. Lena" - podałam jej zdjęcia.
- Bardzo dziękuję. Jeżeli nam się uda to oczywiście Mateusz przyjedzie na jakiś następny trening - odpowiedziała.
- Mogę sobie zrobić zdjęcie z małą ? - zapytałam.
- Jeśli Nadia chce to oczywiście. Nadia chcesz zdjęcie z ciocią Lena ? - zwróciła się do dziewczynki.
- Chcie - odpowiedziała.
Zrobiłam sobie z nią zdjęcie na snapchata.
- Mati teź ma taką aplikaćje - uśmiechnęła się i wzięła mi telefon.
Chwile później mi go oddała. Dała tam 3 kolorowe serduszka, a ja wstawiłam to na My Story.
- Co jest słońce ? - stanął koło mnie Marco i pocałował mnie w policzek.
- Ujek Malco ? - zdziwiła się dziewczynka.
Oczywiście mówiła po polsku i Reus zrozumiał tylko swoje imię i patrzył dziwnym wzrokiem na nią, a ja się zaśmiałam.
- Ona powiedziała "wujek Marco" - chichotałam.
- A czemu powiedziała do mnie wujek i czemu mówi po polsku ? - odparł zdezorientowany. 
- Bo ja jestem ciocia, a to dlatego że jej brat wywołał dużo moich zdjęć i jej mamie się tak powiedziało, a mówi po polsku, bo jest polką - zaśmiałam się.
- Jesteście tu przejazdem czy jak, bo mówisz że jesteście z Polski ? - teraz mnie to zainteresowało.
- Jesteśmy na wakacjach, bo chcieliśmy wybrać termin w którym chłopcy z Borussii tu będą, a mój syn odkąd otworzyła się damska zakochał się w waszych buźkach. Szczególnie w twojej, Julki, Mai i Zuzi - wymieniła.
- Ale słodko, ale muszę już lecieć. Wpadnijcie kiedyś z synem, a załatwię wam wejście na trening na murawę - uśmiechnęłam się i poszłam dalej do kibiców.
- Co ty tak uciekasz ? Byłem u ciebie w szatni powiedzieli że cię już nie ma, poszedłem na murawę też nie. Ty tylko przy fanach mogłaś być - odwrócił mnie tak żebym patrzyła na niego, a ja się rozpłakałam, bo przypomniałam sobie co powiedzieli kibice jak przyszłam.
Udałam się prostu do autokaru który właśnie podjechał.
- Kotek co się stało ? Powiedziałem coś nie tak ? - troszczył się o mnie.
- Ty nic. Za to moi kochający kibice tak. Przy tej dziewczynce tak o tym zapomniałam, ale mi przypomniałeś - odrzekłam.
- Co ci powiedzieli i kto ?! - podniósł siebie i swój głos.
- Nie wiem ktoś z tłumu krzyknął "gdzie reszta ?!" i to mnie zabolało, bo jako pierwsza chciałam żeby się uśmiechali chyba nawet w 3 minuty się przebrałam, a oni mi takie coś krzyczą - znów łzy poleciały mi po policzku.
- Nie przejmuj się kotek. Chodź rozdamy autografy tym normalnym fanom - wstał i podał mi rękę.
Podpisaliśmy kilkadziesiąt autografów. Porobiliśmy tyle samo zdjęć aż przyszły nasze zespoły.
- Tu jesteście, a my was szukamy. Następnym razem mówcie ze idziecie do fanów, a teraz do autokaru - widać że zdenerwował się lekko Sammer.
- Przepraszam trenerze, ale kibice są dla mnie bardzo ważni, a wiedziałam że czasu nie będziemy mieć później - przeprosiłam.
- Nic się nie stało. Dobrze że jest takie coś jak Dawid i snapchat- zaśmiał się i wsiadł do autokaru.
Również zrobiłam to samo co on.
- Dzwoniliście może do Dawida dzisiaj ? - podejrzliwie popatrzyłam na Maję i Zuzę, bo tylko one mają numer do mojego przyjaciela.
- Tak. On powiedział że przed chwilom dodałaś zdjęcie na snap'a z jakimś dzieckiem wiec pomyślałyśmy że z fanami jesteś - gestykulowała mi Maja.
- Dobra nic się przecież nie stało, ale wy też mogłyście same na to wpaść, a tak poza tym może oglądniemy jakiś film, a Auba, Erik i Marco do nas wpadną co wy na to ? - zwróciłam się do moich współlokatorek które przytaknęły.
- To jesteśmy umówieni - wyszczerzył się Durm do Zuzy.
- Durm my też tak będziemy - tym razem ja się wyszczerzyłam do niego, a reszta się zaśmiała.
- A my też możemy ? - pokazał na siebie, Adrian'a, Nuri'ego, Olivier'a Marcel.
- Pewnie jeśli chcecie wpadajcie - odwróciłam się w ich stronę.
- Kochani o 20 kolacja - powiedział przez mikrofon trener Sammer.
- Czyli co po kolacji u nas ? - zaśmiała się Maja, a my przytaknęliśmy.
Dojechaliśmy do hotelu i udaliśmy się do swoich pokoi.
- Lena mogłabyś na chwilę zostać ? - zapytał mnie trener Jurgen.
- Oczywiście - uśmiechnęłam się sztucznie. 
- Chodzi mi o Marco - zaczął gdy reszta już była na górze.
- Tak ? - zdziwiłam się.
- Chłopaka gnębi i gnębiła kontuzja. Jest smutny że nie może grać z chłopakami. Chciałbym mu zrobić jakąś niespodziankę, a jego dziewczyna by mi w tym pomogła - odrzekł.
- Niech pan mówi dalej - zaśmiałam się.
- Myślałem nad czymś żeby pokazać Marco że jesteśmy z nim i zawsze będzie mógł na nas liczyć nawet jakby umarł mu ktoś z rodziny. My jesteśmy też jego rodziną - odparł.
- Można by było kiedyś zrobić tak po treningu przyjedziemy około 17 wszyscy będą wiedzieć. Pójdziemy się przebrać i umówimy się na 19 na kolację i chłopaki od niego z pokoju pójdą koło 19 do kogoś innego przebiorą się, a my już będziemy na dole i on przyjdzie na kolację, a tu bum impreza, a ja mu napisze szminką na kartce "Ubierz się ładnie, bo dzisiaj mam wolny pokój" - dostałam olśnienia.
- Hahahaha Lena ty to masz pomysły, ale pomysł jest mega super zrealizujemy go po jutrze jak będę coś chciał dopracować wpadnę do ciebie, a teraz leć na górę - jak powiedział tak zrobiłam.
Weszłam do pokoju i zobaczyłam Zuzę i Erik całujących się.
- Przepraszam - wyszłam szybko skrępowana i udałam się do pokoju mojego chłopaka. 
- Wy debile ! - krzyknęłam do Mai, Julki, Marco i Auby którzy znajdowali się w pokoju.
- Co się stało ? - zdziwiła się Maja.
- Nie powiedzieliście mi że Zuza jest sama z Erikiem w pokoju i weszłam jak się całowali - rzuciłam się wściekła na łóżko, a oni wybuchli niepohamowanym śmiechem.
- Morda ! - wrzasnęłam poirytowana i wyszłam z ich pokoju.
Pobiegłam schodami na sam dół i wyszłam przed hotel.
- Cześć Lena ! - oczywiście pod hotelem było kilku fanów i kilka fanek.
- Hej - burknęłam.
- Coś się stało ? - zapytał jeden.
- Nic po prostu zdenerwowała mnie postawa takiej czwórki, ale poróbmy sobie zdjęcia jak już wyszłam - momentalnie poprawił mi się humor.
- Lena mogę zadać ci parę pytań ? - odezwał się stojący fotoreporter.
- Jasne - odpowiedziałam.
- Jak poznałaś Marco wiedziałaś że to się tak potoczy ? - spytał.
- Wolałabym pytania odnośnie mojej kariery ewentualnie odnośnie świata piłki, a wracając do pytania. Nie nigdy sobie nawet w marzeniach nie wyobrażałam że będę chodzić z własnym idolem. Tak dobrze słyszeliście Marco to mój idol i bardzo się cieszę że to się tak potoczyło - odparłam.
- Zaraz zadam ci pytania odnośnie piłki, ale mam pytanie odnośnie twojej wypowiedzi. Nie wydaje ci się że kochasz go dalej jako idola ? - zapytał.
- Nie. Kocham go jak idola, jak chłopaka, jak przyjaciela jest dla mnie wszystkim - uśmiechnęłam się.
- Twoja kariera rozwija się w mgnieniu oka czy uważasz że kiedyś będziesz wielką piłkarką ? - zadał pytanie.
- Nigdy nie uważałam się za taką i nigdy nie będę. Nie jestem kimś sławnym tylko rozpoznawalnym i nawet jak to będzie nie prawda ja i tak się będę tego trzymać - powiedziałam.
- Masz jakiś cel na ten sezon ? - spytał dziennikarz.
- Mam. Chce razem z klubem wyjść z 3 ligi i zagrać jakiś sparing przeciwko polskiej drużynie - wyprostowałam się dumnie.
- Jesteś patriotką ? Czy będziesz grała dla Niemieckiej reprezentacji jeśli dostaniesz propozycję ? - pytał dalej.
- Jestem patriotką chodź wiem że będę musiała wtedy jeździć do Polski na zgrupowanie i zostawiać tu wszystkich, a wracając do kadry Niemieckiej dostałam propozycję którą oczywiście odrzuciłam, bo własnie jak mówię chciałabym grać dla ojczystego kraju - popatrzyłam na zegarek w telefonie.
19:55.
- Przepraszam, ale ja już muszę iść dziękuję za wywiad. A wy kochani się trzymajcie buźka - posłałam im buziaka i weszłam do hotelu.
- Gdzie ty byłaś ?! - krzyknął Nuri.
- Cicho Nuri ! - uciszyłam go.
- Czemu ? - zdziwił się.
- Jestem na nich bardzo zła nie chcę żeby wiedzieli że jestem, a ja byłam tylko przed hotelem. Nie mów im nic. Nie chce z nimi gadać - odparłam.
- Ale oni cię szukają po całym hotelu, bo wiedzą że miasta nie znasz i się martwią, dzwonią do ciebie - oznajmił.
- Niech się martwią. Dobrze że telefon wyciszyłam. Następnym razem nie zrobią z poważnej sprawy żartów i tak zaraz zobaczą że jestem, bo jest 19:57 i zejdą na kolację - udałam się na stołówkę.
- Nuri widziałeś ją ? - powiedział Marco do Nuriego który nadal stał na korytarzu.
W jego głosie było czuć zdenerwowanie, złość i troskę.
- Nie. Zjedzmy kolację i pójdziemy na miasto jej szukać - muszę przyznać że Sahin powiedział to bardzo przekonująco.
- Niech będzie, ale jeśli jej się coś stanie to ja sobie nie wybaczę - w głosie Marco wyczułam też załamanie.
Zbliżała się 20. Zbierali się powoli w korytarzu, a ja sobie cichutko czekałam przy stoliku dla jednej osoby. Niektórzy rozmawiali o mnie, a niektórzy o tym co będzie na kolację. O równej 20 zjawili się na stołówce i od razu wzrok ich powędrował w moją stronę. Pierwszy podbiegł do mnie Marco.
- Cholera gdzie ty byłaś ?! Wiesz jak się martwiłem ?! - wrzeszczał.
- Hahahahaha - zaśmiałam się ironicznie.
- To już nie było śmieszne ! - krzyknął.
- Tamto też i dupy sobie mną już więcej nie zawracaj ! - łzy popłynęły mi po policzkach i pobiegłam przed siebie. 
- KU*WA ! - wrzasnął.
Znalazłam się na basenie krytym. Usiadłam na krawędzi, zamoczyłam nogi i płakałam dalej. Nie miałam teraz przy sobie nikogo, ale było mi z tym dobrze. Wybrałam numer i zadzwoniłam do Dawida. Po kilku sygnałach odebrał.
- Hej skarbie - czułam jak się szczerzy, a ja wybuchłam płaczem.
- Lena co się stało. Mów teraz ! - podenerwował się lekko.
- Marco... Pokłóciliśmy się i powiedziałam mu żeby sobie już więcej mną dupy nie zawracał - szlochałam dalej.
- Kochanie pogodzicie się. Ty go kochasz on ciebie też będziecie razem nic was nie rozłączy. Nawet jeśli będziecie mieć przed sobą przeszkodę to będziesz czekać aż sama się odsunie czy przeskoczysz ją albo ominiesz ? - mówił jak psycholog.
- Ominę lub przeskoczę, ale co ja mam zrobić. Emocję wzięły górę - mówiłam kiedy usłyszałam za sobą kroki.
- Musze kończyć ktoś idzie zadzwonię zaraz - dodałam i się rozłączyłam.
Odwróciłam się i zobaczyłam jego.
- Nie chciałem wiesz o tym. Przepraszam nie powinienem, ale czasu nie cofnę - powiedział ze spuszczoną głową.
Wstałam, wskoczyłam mu na szyję i rozpłakałam się jak małe dziecko.
- Ciiii... Kicia nie płacz. Cichutko - głaskał mnie po głowie.
- Marco kocham...Cię - wydukałam przez łzy.
- Ja ciebie też skarbie najmocniej na świecie - odpowiedział.
- Ja nie powinnam i nie dam już rady Marco. Musimy chyba żyć osobno - łzy znów zaczęły lecieć mi po policzkach.
- Poje*ało cię do reszty ?! Kocham cię jak nikogo innego, a ty chcesz mnie zostawić ?! Po co ja tu w ogóle przyszedłem. Teraz będę musiał zapomnieć o tobie. Muszę zapomnieć o całym moim świecie. Dzięki i zostaw mnie z spokoju - odepchnął mnie i wyszedł.
Zaczęłam ryczeć. Czemu o takie gówno się pokłóciliśmy ? Nie wiem. Nie mam pojęcia co chcę od życia. Wybiegłam z hotelu. Pobiegłam do najbliższego parku. Usiadłam na ławce i zaczęłam szlochać jeszcze bardziej.
- Nie płacz. Co się stało? - usiadł obok mnie mężczyzna.
- Pokłóciłam się z osobą która jest dla mnie wszystkim. Z moim chłopakiem - odpowiedziałam.
- Cicho - przytulił mnie.
Ten głos gdzieś słyszałam. Nagle obok nas przejechał samochód i zaświecił światłami, a ja ujrzałam jego twarz. Było to Marcos Rojo.
- Marcos ? - zapytałam.
- Tak, a ty jak masz na imię ? - uśmiechnął się do mnie.
- Lena. Lena Wolfinger - popatrzyłam mu prosto w oczy.
- Przecież my się znamy z finału Mistrzostw - odskoczył zaskoczony.
- Przecież wiem haha - zaśmiałam się gdy zadzwonił mój telefon.
Maja. Odebrałam.
- Przepraszam cię na chwilkę - powiedziałam do Marcosa.
- Co się stało ? - spytałam.
- Jak to co. Gdzie ty jesteś ? - w jej głosie czułam zdenerwowanie.
- A po co ci to wiedzieć ? - odpowiedziałam oschle.
- Bo Marco mi tu płacze, a ty nie płaczesz ? - w jej głosie usłyszałam nutkę zdziwienia.
- Płakałam poszłam tam gdzie jestem i podszedł do mnie chłopak, przytulił mnie i pocieszył, a okazało się że znam tego chłopaka z finału Mistrzostw to Marcos Rojo piłkarz reprezentacji Argentyny - oznajmiłam.
- Aha. Nie masz zamiaru na razie wracać ? - zapytała.
- Chyba nie. Jak może będzie zimniej - wydukałam, bo znów łzy napłynęły mi do oczu ponieważ usłyszałam płacz w tle z tego co Maja powiedziała to Marco płakał.
- Chodzi mi o Reus'a - zdenerwowała się.
- Kocham go. Chce z nim być to on wybrał nie ja - wybuchnęłam płaczem.
- To ty mu powiedziałaś że chyba musicie żyć osobno, bo już nie dajesz rady ! - wydarła się.
- Wiem... Ale nie chciałam tego nie chciałam żeby to tak zabrzmiało. On jest dla mnie wszystkim zrozum. Nigdy nikogo nie kochałam. Była długo z Kubą, bo aż 2 lata z Reusem jestem prawie miesiąc i kocham go najbardziej na świecie jest dla mnie najważniejszy, ale co mam zrobić to on podjął decyzję. Uwierz mi lub nie mi też jest z tym bardzo trudno, ale nic nie zrobię, bo on podjął decyzję więc on musi to odkręcić. Będę w hotelu za 20 minut pa - rozłączyłam się.
- Lena dasz mi swój numer ? - popatrzył na mnie Marcos.
Podałam mu swój numer. Pożegnałam się i powoli wracałam do hotelu myśląc o wszystkim co się zdarzyło dzisiaj. Nagle z naprzeciwka zobaczyłam stojących na ulicy muzyków i moich znajomych, a wśród nich był Marco. Zastawili ulicę.
- Lena kochanie. Kocham cię jak nikogo innego. Chciałbym z tobą spędzić resztę mojego życia, ale do ciebie zależy decyzja czy przyjmiesz mnie z powrotem - podążał w moją stronę Marco.
- Gdy cię zobaczyłem wiedziałem że jesteś tą jedyną dlatego nie wiem co mi odpierdo*iło że ci zrobiłem takie świństwo i zerwałem z tobą. Ja to przeżyłem i ty to przeżyłaś chodź było to jakąś godzinę temu. Jesteś najważniejsza dla mnie. Jeśli nie będziesz chciała ze mną być po tym wszystkim zrozumiem, ale wiedz że cię kochałem, kocham i będę kochać - skończył, a ludzie którzy się zebrali i nasi znajomi zaczęli bić brawo.
Marco podszedł do mnie podał mi bukiet róż i patrzył na mnie, a po jego policzku spływała łza którą nawet ja zauważyłam, a robiło się już ciemno. Wzięłam od niego mikrofon.
- Byłabym głupia gdybym ci odmówiła. Oczywiście że cię przyjmę skarbie - rozpłakałam się i wtuliłam w niego.
Wszyscy zaczęli bić brawo i wiwatować. Ten mnie wziął na ręce i zaniósł do hotelu który był niedaleko. Postawił mnie na korytarzu w hotelu.
- Kocham cię - powiedział i wbił się w moje usta.
- Ja ciebie też - odpowiedziałam między pocałunkami.
- Nie chce się z tobą kłócić skarbie. Poniosło mnie wiem, ale jesteś dla mnie najważniejsza i nie chciałem cię stracić, a ty chciałaś tak po prostu ode mnie odejść nie patrząc na to jak ja się będę czuł - posmutniał.
- Ale teraz jesteśmy razem i to jest najważniejsze i dzisiaj byłam tylko przed hotelem jak mnie zdenerwowaliście. Nie pomyśleliście o tym, a później na basenie krytym i później pobiegłam zapłakana do najbliższego parku i spotkałam Marcos'a Rojo z Argentyny i mnie pocieszał. Już wiesz gdzie dzisiaj byłam jak mnie szukaliście, a ty więcej masz nie płakał rozumiemy się - pocałowałam go, a ten uśmiechnął się i pokiwał głową.
- Jeśli nasz plan z oglądaniem filmów nie wypalił chodźmy na basen co wy na to ? - zapytał całą naszą grupkę Marcel.
- Pewnie to chodźcie po stroje i tu się spotykamy - uśmiechnęłam się i udałam na górę trzymając cały czas mocno Reus'a za rękę.
- Nie puścisz mnie prawda ? - zaśmiał się.
- Widzimy się za chwilę na dole - dałam mu buziaka w policzek i weszłam do siebie.
- Ten dzień był dziwny - opadłam na kanapę w salonie.
- Dawaj dawaj przebieramy się i na dół - pociągnęła mnie za rękę Julka.
- Kocham was - przytuliłam je wszystkie.
- My ciebie też - dała mi buziaka siostra i weszła do siebie do pokoju.
- Masz cudownego chłopaka, bo który normalny tak się stara - usiadła na łóżku Maja.
- Mario, Erik, Leo, Robert - wymieniałam.
- Dobra dobra - zaśmiała się, wzięła strój i udała się do łazienki.
- Tylko szybko, bo ja też chcę - krzyknęłam za nią.
Usiadłam na łóżku i dostałam SMSa. "Marco ♥"

"Najlepszy twój wywiad jaki widziałem (link)"


Weszłam w link. Obejrzałam wywiad i odpisałam od razu.

"Cieszę się że ci się podoba chciałam bardzo żeby tak było i wyszedł genialnie"

- Jestem teraz ty, a ja tu czekam na ciebie - wyszła gotowa Maja.
Wzięłam strój i pobiegłam do łazienki. Przebrałam się, wzięłam ręcznik i całą czwórką poszłyśmy do holu gdzie miałyśmy się spotkać z chłopakami.
- Jak to możliwe że dziewczyny się wyrobiły, a oni nie. My przecież jeszcze makijaż zmyć musiałyśmy i w ogóle - powiedziała zirytowana Zuza i w tym momencie zeszli chłopacy.
- Długo czekacie ? - zapytał Erik podchodząc do niej.
- Z 5 minut ? - skłamała.
- Przepraszamy - przeprosił Reus za wszystkich. 
Udaliśmy się naszą paczką na basen. Poszliśmy do przebieralni i ściągnęliśmy ubrania.
- Nie lubię jakoś tego miejsca - złapałam mocno Marco za rękę i szepnęłam tak żeby nie usłyszał.
Jak to Niemiec musiał usłyszeć.
- Ja też - odrzekł.
Wziął mnie na ręce i wskoczył do wody.
- Głowa cię boli ?! - wrzasnęłam gdy się wynurzyliśmy.
- Ja cię zawsze będę trzymał - złapał mnie w pasie.
- Nie powiem milutko tam macie więc skaczę - wskoczył Aubameyang do wody i podpłynął do nas. 
- Nie za milutko - zanurkowałam czym wyrwałam się z objęć Marco i popłynęłam pod wodą tak że nie wiedzieli gdzie jestem dopóki się nie wynurzyłam. 
- No hej - pomachałam im, bo byłam dobre 4 metrów od nich.
Basen był duży nikogo oprócz mnie Marco i Auby na razie w nim nie było. Ci popatrzyli się na siebie zanurkowali, a ja zaczęłam płynąć w innym kierunku. Dopłynęłam do drabinki i pospiesznie wyszłam gdy się wynurzyli znów im pomachałam i wtedy przyszła cała reszta ekipy.
- W co wy tu się bawicie ? - obróciłam się i stała Maja za mną i wepchnęła mnie do wody, bo jak inaczej.
Zdążyłam złapał ją za rękę i wylądowałyśmy w wodzie razem. Nagle poczułam jak ktoś mnie łapie za nogę, a zaraz obejmuje w pasie i wynurzyła się głowa mojego chłopaka.
- No proszę proszę kogo my tu mamy - pocałował mnie z czoło.
- Na pewno nie mnie - powiedziałam i znów się wyrwałam.
- Gramy w siatkówkę ? - zaproponowała Majka.
- Pewnie, ale ja wybieram drużynę - podpłynęłam do niej.
- I ja też - podpłynął do nas Auba.
- Marco skarbie - uśmiechnęłam się.
- Ej to nie fair - oburzył się Aubameyang.
- Jesteśmy razem my możemy - wyszczerzyłam się.
Nasze składy były następujące : Ja, Marco, Maja, Zuza, Erik i Julka na Aubameyang'a, Nuri'ego, Marcel'a, Oliver'a i Adrian'a.
- Będziecie grać w siatkówkę ? - odezwał się jakiś pan przechodzący.
- Nie ma siatki w sumie - teraz sobie przypomniałam że do siatkówki musi być siatka.
- Mogę wam założyć jak chcecie - uśmiechnął się i otworzył jakiś kantorek z którego wyciągnął siatkę.
- Pomogę panu - Marco wyszedł z wody.
Po kilku chwilach siatka była rozłożona, a my staliśmy na swoich połowach.
- Umie ktoś tu grać oprócz Leny ? - spytała Zuza.
- Maja i ty na pewno reszta nie wiem - zaśmiałam się.
- Śmieszne - wytknął mi język Reus.
- Zaczynamy ? - zapytałam i wykonałam zagrywkę.
Graliśmy dobre 40 minut.
- Dobra wracajmy już jutro dokończymy - zaśmiałam się, bo wygrywaliśmy 40:25. 
- Dobra, ale jutro przegracie i jeszcze jedną osobę sobie weźmiemy - powiedział zdenerwowany Auba.
- Dobrze - posłałam mu buziaka.
Poszliśmy się przebrać w mojej szafce nie było mojego telefonu co wyraźnie mnie zdziwiło, bo na pewno go tu wkładałam.
- Nie macie mojego telefonu przez przypadek ? - zapytałam nerwowo dziewczyn.
- Zgubiłaś ? - spytała Julka.
- Chyba tak albo ktoś mi ukradł - chodziłam cała ze strachu.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jak myślicie co z tym telefonem ? 
Dziękuję za 10 tys wyświetleń. Jutro jeszcze jeden rozdział jak obiecałam na 10 tys
Marco sfaulowali w meczu z Dynamo Drezno i zszedł w 23 minucie kulejąc
Ale jak się okazało nic poważnego tylko siniak i stłuczenie i Reus jeszcze w trakcie meczu wrócił na ławkę rezerwowych
Dziękuję że to czytacie chodź wiem że nie jest to takie dobre 

CZYTASZ = KOMENTUJESZ ♥

Pozdrawiam i całuję Jula :***