Splątał nasze dłonie i on się skulił, a ja się rozciągnęłam i przestał boleć mnie brzuch.
- Dobra, a teraz żegnam i widzimy się o 17 - pocałowałam go, a oni wyszli.
- Byłaś mega dzielna - przytuliła mnie Julka.
- Chodźcie tu do mnie - przytuliłam całą trójkę.
(...)
Postanowiłyśmy powoli schodzić na dół, bo była już 16:50. Zeszłyśmy schodami i nikogo jeszcze nie było. Usiadłyśmy na schodach i w tym momencie schodziła Amanda z rodzicami.
- Jak mogłaś nam takiego wstydu narobić ?! - wrzasnęła jej matka.
- Ale ja nic nie zrobiłam złego. Należało jej się - odparła Amanda.
- Dzień dobry - przywitałyśmy się.
Jej mama popatrzyła na mnie.
- Bardzo cie przepraszam za córkę. Ona nie chciała się tak zachować. Strasznie mi wstyd - podeszła do mnie.
- Nic się nie stało naprawdę - uśmiechnęłam się.
- Jeszcze raz przepraszam do widzenia - ukłoniła się i wyszła z córka oraz mężem.
- Dziwna ta rodzina - oznajmiła Julia na co my się zaśmiałyśmy.
Do 17 na dole byli już wszyscy. Nasz pokój właśnie rozmawiał z Erikiem i Marco gdy zeszli trenerzy.
- Dziewczyny chodźcie tu do mnie proszę - zawołał trener.
- Chłopcy do mnie już ! - krzyknął trener Jurgen.
- Czemu pan tak na nas krzyczy, a trener Sammer nie krzyczy na dziewczyny ? - zapytał Ciro.
- Bo to są dziewczyny, a wy z nimi przegraliście trzeba wam dyscypline wprowadzić, bo dziewczyny są posłuszne i trenują, a nie wygłupiają się. Koniec tematu - odrzekł trener Klopp na co żeńska drużyna wytknęła chłopakom język.
Odebrałyśmy nasze stroję treningowe i ustawiłyśmy się przed wejściem. O 17:20 podjechał autokar do którego wsiedliśmy i pojechaliśmy na boisko treningowe. Tam wysiedliśmy i poszliśmy się przebrać. Po przebraniu pobiegłam od razu na boisko. Wokół boiska było dużoo kibiców. Przyglądałam im się uważnie gdy ktoś nagle we mnie wleciał i upadłam.
- Uważaj gdzie łazisz ! - krzyknęłam i zobaczyłam szczerzącego się w moją stronę Reus'a.
- Marco pacanie - wstałam i go uderzyłam.
- Ała - złapał się za bark.
- Następnym razem mi tak nie rób - skrzywiłam się, odwróciłam i pobiegłam na zbiórkę.
- Przepraszam - krzyknął w moją stronę i poszedł na swoją zbiórkę.
Delikatnie się uśmiechnęłam.
- Lena, a ty co. Biegasz z Marco nie ? - odezwał się do mnie trener Sammer.
- Tak trenerze, ale nie z nim tylko koło niego - uśmiechnęłam się do niego.
- No to leć biegać - odezwał się, a ja pobiegłam.
- To co biegamy - podbiegł do mnie Marco i Kuba.
- Kubuś - wskoczyłam mu na szyję.
- Oj Reus Reus już jej nie pociągasz - zaśmiał się Błaszczu.
- Nie zapomnij że mam numer do Agaty - odegrał się mój luby.
- Dobra koniec tych żartów biegamy grubasy, bo trochę po kontuzji wam się spasło - poklepałam Marco po brzuchu i pobiegłam przodem.
Oni natychmiast mnie dogonili.
Zrobiliśmy dobre 20 kółek przy tym śmiejąc się i rozmawiając o wszystkim.
- Ile wy jeszcze możecie biegać ? - zdziwił się trener.
- A ile biegamy już ? - spytałam.
- Biegacie dobre 45 minut. Może teraz czas na odpoczynek i później kolejne 45 co ? - odezwał się Jurgen.
Poszliśmy się napić.
- Lena, Marco, Kuba możemy zdjęcie - krzyknął jakiś kibic za ławką.
- Skarby to po treningu, bo patrzcie jak ja teraz wyglądam - otarłam pot z czoła.
- Ale mam zaraz samolot i wyjeżdżam - powiedział ten sam chłopak.
Pociągnęłam Marco i Kubę za rękę i zrobiliśmy sobie zdjęcie.
- Bardzo wam dziękuję. Jesteście świetni - pomachał nam chłopak i poszedł.
- Skarby, a wy za 45 minut po treningu dobrze ? - uśmiechnęłam się i pobiegłam.
- Co dzisiaj wieczorem robi mój skarbuś ? - podbiegł Marco.
- Jest już po 18 jak wrócimy będzie około 19:30. Pewnie będziemy oglądać z dziewczynami jakiś film - odrzekłam.
- Możemy z Aubą i Erikiem do was wpaść ? - dopytywał.
- Jeżeli chcecie - pocałowałam go w policzek.
Biegaliśmy i znów rozmawialiśmy. Po skończeniu treningu trener zawołał nas na zbiórkę oczywiście chłopcy udali się do swojej grupy. Przebrałam się jako pierwsza i wyszłam do kibiców których już nie było na boisku tylko czekali na zewnątrz.
- A gdzie reszta ? - krzyknął ktoś w tłumu.
- Chciałam spędzić z wami więcej czasu albo nawet tylko ja, bo nie wiadomo czy pozwolą, a wy z takimi tekstami ? - zrobiło mi się smutno.
- Ciocia Lena ? - powiedziała po polsku jakaś może 4 letnia dziewczynka ze łzami w oczach.
- Jejku skarbku - wzięłam ją na ręce i przytuliłam.
- Przepraszam za zamieszanie, ale od kiedy mój syn cię zobaczył to wywołał tyle twoich zdjęć i musiałam coś powiedzieć dziecku. Niestety nie ma z nami mojego syna ponieważ złamał rękę i nie mógł przyjechać - odpowiedziała mi kobieta od której wzięłam dziecko.
- Ma pani coś do podpisania ? - zwróciłam się do niej, a ona podała mi kilkanaście moich zdjęć.
- Jak syn ma na imię ? - spytałam.
- Mateusz - odparła.
"Trzymaj się Mati i walcz o swoje. Lena"
- To podpisałam tak, a resztę "Dla Mateusza. Lena" - podałam jej zdjęcia.
- Bardzo dziękuję. Jeżeli nam się uda to oczywiście Mateusz przyjedzie na jakiś następny trening - odpowiedziała.
- Mogę sobie zrobić zdjęcie z małą ? - zapytałam.
- Jeśli Nadia chce to oczywiście. Nadia chcesz zdjęcie z ciocią Lena ? - zwróciła się do dziewczynki.
- Chcie - odpowiedziała.
Zrobiłam sobie z nią zdjęcie na snapchata.
- Mati teź ma taką aplikaćje - uśmiechnęła się i wzięła mi telefon.
Chwile później mi go oddała. Dała tam 3 kolorowe serduszka, a ja wstawiłam to na My Story.
- Co jest słońce ? - stanął koło mnie Marco i pocałował mnie w policzek.
- Ujek Malco ? - zdziwiła się dziewczynka.
Oczywiście mówiła po polsku i Reus zrozumiał tylko swoje imię i patrzył dziwnym wzrokiem na nią, a ja się zaśmiałam.
- Ona powiedziała "wujek Marco" - chichotałam.
- A czemu powiedziała do mnie wujek i czemu mówi po polsku ? - odparł zdezorientowany.
- Bo ja jestem ciocia, a to dlatego że jej brat wywołał dużo moich zdjęć i jej mamie się tak powiedziało, a mówi po polsku, bo jest polką - zaśmiałam się.
- Jesteście tu przejazdem czy jak, bo mówisz że jesteście z Polski ? - teraz mnie to zainteresowało.
- Jesteśmy na wakacjach, bo chcieliśmy wybrać termin w którym chłopcy z Borussii tu będą, a mój syn odkąd otworzyła się damska zakochał się w waszych buźkach. Szczególnie w twojej, Julki, Mai i Zuzi - wymieniła.
- Ale słodko, ale muszę już lecieć. Wpadnijcie kiedyś z synem, a załatwię wam wejście na trening na murawę - uśmiechnęłam się i poszłam dalej do kibiców.
- Co ty tak uciekasz ? Byłem u ciebie w szatni powiedzieli że cię już nie ma, poszedłem na murawę też nie. Ty tylko przy fanach mogłaś być - odwrócił mnie tak żebym patrzyła na niego, a ja się rozpłakałam, bo przypomniałam sobie co powiedzieli kibice jak przyszłam.
Udałam się prostu do autokaru który właśnie podjechał.
- Kotek co się stało ? Powiedziałem coś nie tak ? - troszczył się o mnie.
- Ty nic. Za to moi kochający kibice tak. Przy tej dziewczynce tak o tym zapomniałam, ale mi przypomniałeś - odrzekłam.
- Co ci powiedzieli i kto ?! - podniósł siebie i swój głos.
- Nie wiem ktoś z tłumu krzyknął "gdzie reszta ?!" i to mnie zabolało, bo jako pierwsza chciałam żeby się uśmiechali chyba nawet w 3 minuty się przebrałam, a oni mi takie coś krzyczą - znów łzy poleciały mi po policzku.
- Nie przejmuj się kotek. Chodź rozdamy autografy tym normalnym fanom - wstał i podał mi rękę.
Podpisaliśmy kilkadziesiąt autografów. Porobiliśmy tyle samo zdjęć aż przyszły nasze zespoły.
- Tu jesteście, a my was szukamy. Następnym razem mówcie ze idziecie do fanów, a teraz do autokaru - widać że zdenerwował się lekko Sammer.
- Przepraszam trenerze, ale kibice są dla mnie bardzo ważni, a wiedziałam że czasu nie będziemy mieć później - przeprosiłam.
- Nic się nie stało. Dobrze że jest takie coś jak Dawid i snapchat- zaśmiał się i wsiadł do autokaru.
Również zrobiłam to samo co on.
- Dzwoniliście może do Dawida dzisiaj ? - podejrzliwie popatrzyłam na Maję i Zuzę, bo tylko one mają numer do mojego przyjaciela.
- Tak. On powiedział że przed chwilom dodałaś zdjęcie na snap'a z jakimś dzieckiem wiec pomyślałyśmy że z fanami jesteś - gestykulowała mi Maja.
- Dobra nic się przecież nie stało, ale wy też mogłyście same na to wpaść, a tak poza tym może oglądniemy jakiś film, a Auba, Erik i Marco do nas wpadną co wy na to ? - zwróciłam się do moich współlokatorek które przytaknęły.
- To jesteśmy umówieni - wyszczerzył się Durm do Zuzy.
- Durm my też tak będziemy - tym razem ja się wyszczerzyłam do niego, a reszta się zaśmiała.
- A my też możemy ? - pokazał na siebie, Adrian'a, Nuri'ego, Olivier'a Marcel.
- Pewnie jeśli chcecie wpadajcie - odwróciłam się w ich stronę.
- Kochani o 20 kolacja - powiedział przez mikrofon trener Sammer.
- Czyli co po kolacji u nas ? - zaśmiała się Maja, a my przytaknęliśmy.
Dojechaliśmy do hotelu i udaliśmy się do swoich pokoi.
- Lena mogłabyś na chwilę zostać ? - zapytał mnie trener Jurgen.
- Oczywiście - uśmiechnęłam się sztucznie.
- Chodzi mi o Marco - zaczął gdy reszta już była na górze.
- Tak ? - zdziwiłam się.
- Chłopaka gnębi i gnębiła kontuzja. Jest smutny że nie może grać z chłopakami. Chciałbym mu zrobić jakąś niespodziankę, a jego dziewczyna by mi w tym pomogła - odrzekł.
- Niech pan mówi dalej - zaśmiałam się.
- Myślałem nad czymś żeby pokazać Marco że jesteśmy z nim i zawsze będzie mógł na nas liczyć nawet jakby umarł mu ktoś z rodziny. My jesteśmy też jego rodziną - odparł.
- Można by było kiedyś zrobić tak po treningu przyjedziemy około 17 wszyscy będą wiedzieć. Pójdziemy się przebrać i umówimy się na 19 na kolację i chłopaki od niego z pokoju pójdą koło 19 do kogoś innego przebiorą się, a my już będziemy na dole i on przyjdzie na kolację, a tu bum impreza, a ja mu napisze szminką na kartce "Ubierz się ładnie, bo dzisiaj mam wolny pokój" - dostałam olśnienia.
- Hahahaha Lena ty to masz pomysły, ale pomysł jest mega super zrealizujemy go po jutrze jak będę coś chciał dopracować wpadnę do ciebie, a teraz leć na górę - jak powiedział tak zrobiłam.
Weszłam do pokoju i zobaczyłam Zuzę i Erik całujących się.
- Przepraszam - wyszłam szybko skrępowana i udałam się do pokoju mojego chłopaka.
- Wy debile ! - krzyknęłam do Mai, Julki, Marco i Auby którzy znajdowali się w pokoju.
- Co się stało ? - zdziwiła się Maja.
- Nie powiedzieliście mi że Zuza jest sama z Erikiem w pokoju i weszłam jak się całowali - rzuciłam się wściekła na łóżko, a oni wybuchli niepohamowanym śmiechem.
- Morda ! - wrzasnęłam poirytowana i wyszłam z ich pokoju.
Pobiegłam schodami na sam dół i wyszłam przed hotel.
- Cześć Lena ! - oczywiście pod hotelem było kilku fanów i kilka fanek.
- Hej - burknęłam.
- Coś się stało ? - zapytał jeden.
- Nic po prostu zdenerwowała mnie postawa takiej czwórki, ale poróbmy sobie zdjęcia jak już wyszłam - momentalnie poprawił mi się humor.
- Lena mogę zadać ci parę pytań ? - odezwał się stojący fotoreporter.
- Jasne - odpowiedziałam.
- Jak poznałaś Marco wiedziałaś że to się tak potoczy ? - spytał.
- Wolałabym pytania odnośnie mojej kariery ewentualnie odnośnie świata piłki, a wracając do pytania. Nie nigdy sobie nawet w marzeniach nie wyobrażałam że będę chodzić z własnym idolem. Tak dobrze słyszeliście Marco to mój idol i bardzo się cieszę że to się tak potoczyło - odparłam.
- Zaraz zadam ci pytania odnośnie piłki, ale mam pytanie odnośnie twojej wypowiedzi. Nie wydaje ci się że kochasz go dalej jako idola ? - zapytał.
- Nie. Kocham go jak idola, jak chłopaka, jak przyjaciela jest dla mnie wszystkim - uśmiechnęłam się.
- Twoja kariera rozwija się w mgnieniu oka czy uważasz że kiedyś będziesz wielką piłkarką ? - zadał pytanie.
- Nigdy nie uważałam się za taką i nigdy nie będę. Nie jestem kimś sławnym tylko rozpoznawalnym i nawet jak to będzie nie prawda ja i tak się będę tego trzymać - powiedziałam.
- Masz jakiś cel na ten sezon ? - spytał dziennikarz.
- Mam. Chce razem z klubem wyjść z 3 ligi i zagrać jakiś sparing przeciwko polskiej drużynie - wyprostowałam się dumnie.
- Jesteś patriotką ? Czy będziesz grała dla Niemieckiej reprezentacji jeśli dostaniesz propozycję ? - pytał dalej.
- Jestem patriotką chodź wiem że będę musiała wtedy jeździć do Polski na zgrupowanie i zostawiać tu wszystkich, a wracając do kadry Niemieckiej dostałam propozycję którą oczywiście odrzuciłam, bo własnie jak mówię chciałabym grać dla ojczystego kraju - popatrzyłam na zegarek w telefonie.
19:55.
- Przepraszam, ale ja już muszę iść dziękuję za wywiad. A wy kochani się trzymajcie buźka - posłałam im buziaka i weszłam do hotelu.
- Gdzie ty byłaś ?! - krzyknął Nuri.
- Cicho Nuri ! - uciszyłam go.
- Czemu ? - zdziwił się.
- Jestem na nich bardzo zła nie chcę żeby wiedzieli że jestem, a ja byłam tylko przed hotelem. Nie mów im nic. Nie chce z nimi gadać - odparłam.
- Ale oni cię szukają po całym hotelu, bo wiedzą że miasta nie znasz i się martwią, dzwonią do ciebie - oznajmił.
- Niech się martwią. Dobrze że telefon wyciszyłam. Następnym razem nie zrobią z poważnej sprawy żartów i tak zaraz zobaczą że jestem, bo jest 19:57 i zejdą na kolację - udałam się na stołówkę.
- Nuri widziałeś ją ? - powiedział Marco do Nuriego który nadal stał na korytarzu.
W jego głosie było czuć zdenerwowanie, złość i troskę.
- Nie. Zjedzmy kolację i pójdziemy na miasto jej szukać - muszę przyznać że Sahin powiedział to bardzo przekonująco.
- Niech będzie, ale jeśli jej się coś stanie to ja sobie nie wybaczę - w głosie Marco wyczułam też załamanie.
Zbliżała się 20. Zbierali się powoli w korytarzu, a ja sobie cichutko czekałam przy stoliku dla jednej osoby. Niektórzy rozmawiali o mnie, a niektórzy o tym co będzie na kolację. O równej 20 zjawili się na stołówce i od razu wzrok ich powędrował w moją stronę. Pierwszy podbiegł do mnie Marco.
- Cholera gdzie ty byłaś ?! Wiesz jak się martwiłem ?! - wrzeszczał.
- Hahahahaha - zaśmiałam się ironicznie.
- To już nie było śmieszne ! - krzyknął.
- Tamto też i dupy sobie mną już więcej nie zawracaj ! - łzy popłynęły mi po policzkach i pobiegłam przed siebie.
- KU*WA ! - wrzasnął.
Znalazłam się na basenie krytym. Usiadłam na krawędzi, zamoczyłam nogi i płakałam dalej. Nie miałam teraz przy sobie nikogo, ale było mi z tym dobrze. Wybrałam numer i zadzwoniłam do Dawida. Po kilku sygnałach odebrał.
- Hej skarbie - czułam jak się szczerzy, a ja wybuchłam płaczem.
- Lena co się stało. Mów teraz ! - podenerwował się lekko.
- Marco... Pokłóciliśmy się i powiedziałam mu żeby sobie już więcej mną dupy nie zawracał - szlochałam dalej.
- Kochanie pogodzicie się. Ty go kochasz on ciebie też będziecie razem nic was nie rozłączy. Nawet jeśli będziecie mieć przed sobą przeszkodę to będziesz czekać aż sama się odsunie czy przeskoczysz ją albo ominiesz ? - mówił jak psycholog.
- Ominę lub przeskoczę, ale co ja mam zrobić. Emocję wzięły górę - mówiłam kiedy usłyszałam za sobą kroki.
- Musze kończyć ktoś idzie zadzwonię zaraz - dodałam i się rozłączyłam.
Odwróciłam się i zobaczyłam jego.
- Nie chciałem wiesz o tym. Przepraszam nie powinienem, ale czasu nie cofnę - powiedział ze spuszczoną głową.
Wstałam, wskoczyłam mu na szyję i rozpłakałam się jak małe dziecko.
- Ciiii... Kicia nie płacz. Cichutko - głaskał mnie po głowie.
- Marco kocham...Cię - wydukałam przez łzy.
- Ja ciebie też skarbie najmocniej na świecie - odpowiedział.
- Ja nie powinnam i nie dam już rady Marco. Musimy chyba żyć osobno - łzy znów zaczęły lecieć mi po policzkach.
- Poje*ało cię do reszty ?! Kocham cię jak nikogo innego, a ty chcesz mnie zostawić ?! Po co ja tu w ogóle przyszedłem. Teraz będę musiał zapomnieć o tobie. Muszę zapomnieć o całym moim świecie. Dzięki i zostaw mnie z spokoju - odepchnął mnie i wyszedł.
Zaczęłam ryczeć. Czemu o takie gówno się pokłóciliśmy ? Nie wiem. Nie mam pojęcia co chcę od życia. Wybiegłam z hotelu. Pobiegłam do najbliższego parku. Usiadłam na ławce i zaczęłam szlochać jeszcze bardziej.
- Nie płacz. Co się stało? - usiadł obok mnie mężczyzna.
- Pokłóciłam się z osobą która jest dla mnie wszystkim. Z moim chłopakiem - odpowiedziałam.
- Cicho - przytulił mnie.
Ten głos gdzieś słyszałam. Nagle obok nas przejechał samochód i zaświecił światłami, a ja ujrzałam jego twarz. Było to Marcos Rojo.
- Marcos ? - zapytałam.
- Tak, a ty jak masz na imię ? - uśmiechnął się do mnie.
- Lena. Lena Wolfinger - popatrzyłam mu prosto w oczy.
- Przecież my się znamy z finału Mistrzostw - odskoczył zaskoczony.
- Przecież wiem haha - zaśmiałam się gdy zadzwonił mój telefon.
Maja. Odebrałam.
- Przepraszam cię na chwilkę - powiedziałam do Marcosa.
- Co się stało ? - spytałam.
- Jak to co. Gdzie ty jesteś ? - w jej głosie czułam zdenerwowanie.
- A po co ci to wiedzieć ? - odpowiedziałam oschle.
- Bo Marco mi tu płacze, a ty nie płaczesz ? - w jej głosie usłyszałam nutkę zdziwienia.
- Płakałam poszłam tam gdzie jestem i podszedł do mnie chłopak, przytulił mnie i pocieszył, a okazało się że znam tego chłopaka z finału Mistrzostw to Marcos Rojo piłkarz reprezentacji Argentyny - oznajmiłam.
- Aha. Nie masz zamiaru na razie wracać ? - zapytała.
- Chyba nie. Jak może będzie zimniej - wydukałam, bo znów łzy napłynęły mi do oczu ponieważ usłyszałam płacz w tle z tego co Maja powiedziała to Marco płakał.
- Chodzi mi o Reus'a - zdenerwowała się.
- Kocham go. Chce z nim być to on wybrał nie ja - wybuchnęłam płaczem.
- To ty mu powiedziałaś że chyba musicie żyć osobno, bo już nie dajesz rady ! - wydarła się.
- Wiem... Ale nie chciałam tego nie chciałam żeby to tak zabrzmiało. On jest dla mnie wszystkim zrozum. Nigdy nikogo nie kochałam. Była długo z Kubą, bo aż 2 lata z Reusem jestem prawie miesiąc i kocham go najbardziej na świecie jest dla mnie najważniejszy, ale co mam zrobić to on podjął decyzję. Uwierz mi lub nie mi też jest z tym bardzo trudno, ale nic nie zrobię, bo on podjął decyzję więc on musi to odkręcić. Będę w hotelu za 20 minut pa - rozłączyłam się.
- Lena dasz mi swój numer ? - popatrzył na mnie Marcos.
Podałam mu swój numer. Pożegnałam się i powoli wracałam do hotelu myśląc o wszystkim co się zdarzyło dzisiaj. Nagle z naprzeciwka zobaczyłam stojących na ulicy muzyków i moich znajomych, a wśród nich był Marco. Zastawili ulicę.
- Lena kochanie. Kocham cię jak nikogo innego. Chciałbym z tobą spędzić resztę mojego życia, ale do ciebie zależy decyzja czy przyjmiesz mnie z powrotem - podążał w moją stronę Marco.
- Gdy cię zobaczyłem wiedziałem że jesteś tą jedyną dlatego nie wiem co mi odpierdo*iło że ci zrobiłem takie świństwo i zerwałem z tobą. Ja to przeżyłem i ty to przeżyłaś chodź było to jakąś godzinę temu. Jesteś najważniejsza dla mnie. Jeśli nie będziesz chciała ze mną być po tym wszystkim zrozumiem, ale wiedz że cię kochałem, kocham i będę kochać - skończył, a ludzie którzy się zebrali i nasi znajomi zaczęli bić brawo.
Marco podszedł do mnie podał mi bukiet róż i patrzył na mnie, a po jego policzku spływała łza którą nawet ja zauważyłam, a robiło się już ciemno. Wzięłam od niego mikrofon.
- Byłabym głupia gdybym ci odmówiła. Oczywiście że cię przyjmę skarbie - rozpłakałam się i wtuliłam w niego.
Wszyscy zaczęli bić brawo i wiwatować. Ten mnie wziął na ręce i zaniósł do hotelu który był niedaleko. Postawił mnie na korytarzu w hotelu.
- Kocham cię - powiedział i wbił się w moje usta.
- Ja ciebie też - odpowiedziałam między pocałunkami.
- Nie chce się z tobą kłócić skarbie. Poniosło mnie wiem, ale jesteś dla mnie najważniejsza i nie chciałem cię stracić, a ty chciałaś tak po prostu ode mnie odejść nie patrząc na to jak ja się będę czuł - posmutniał.
- Ale teraz jesteśmy razem i to jest najważniejsze i dzisiaj byłam tylko przed hotelem jak mnie zdenerwowaliście. Nie pomyśleliście o tym, a później na basenie krytym i później pobiegłam zapłakana do najbliższego parku i spotkałam Marcos'a Rojo z Argentyny i mnie pocieszał. Już wiesz gdzie dzisiaj byłam jak mnie szukaliście, a ty więcej masz nie płakał rozumiemy się - pocałowałam go, a ten uśmiechnął się i pokiwał głową.
- Jeśli nasz plan z oglądaniem filmów nie wypalił chodźmy na basen co wy na to ? - zapytał całą naszą grupkę Marcel.
- Pewnie to chodźcie po stroje i tu się spotykamy - uśmiechnęłam się i udałam na górę trzymając cały czas mocno Reus'a za rękę.
- Nie puścisz mnie prawda ? - zaśmiał się.
- Widzimy się za chwilę na dole - dałam mu buziaka w policzek i weszłam do siebie.
- Ten dzień był dziwny - opadłam na kanapę w salonie.
- Dawaj dawaj przebieramy się i na dół - pociągnęła mnie za rękę Julka.
- Kocham was - przytuliłam je wszystkie.
- My ciebie też - dała mi buziaka siostra i weszła do siebie do pokoju.
- Masz cudownego chłopaka, bo który normalny tak się stara - usiadła na łóżku Maja.
- Mario, Erik, Leo, Robert - wymieniałam.
- Dobra dobra - zaśmiała się, wzięła strój i udała się do łazienki.
- Tylko szybko, bo ja też chcę - krzyknęłam za nią.
Usiadłam na łóżku i dostałam SMSa. "Marco ♥"
"Najlepszy twój wywiad jaki widziałem (link)"
Weszłam w link. Obejrzałam wywiad i odpisałam od razu.
"Cieszę się że ci się podoba chciałam bardzo żeby tak było i wyszedł genialnie"
- Jestem teraz ty, a ja tu czekam na ciebie - wyszła gotowa Maja.
Wzięłam strój i pobiegłam do łazienki. Przebrałam się, wzięłam ręcznik i całą czwórką poszłyśmy do holu gdzie miałyśmy się spotkać z chłopakami.
- Jak to możliwe że dziewczyny się wyrobiły, a oni nie. My przecież jeszcze makijaż zmyć musiałyśmy i w ogóle - powiedziała zirytowana Zuza i w tym momencie zeszli chłopacy.
- Długo czekacie ? - zapytał Erik podchodząc do niej.
- Z 5 minut ? - skłamała.
- Przepraszamy - przeprosił Reus za wszystkich.
Udaliśmy się naszą paczką na basen. Poszliśmy do przebieralni i ściągnęliśmy ubrania.
- Nie lubię jakoś tego miejsca - złapałam mocno Marco za rękę i szepnęłam tak żeby nie usłyszał.
Jak to Niemiec musiał usłyszeć.
- Ja też - odrzekł.
Wziął mnie na ręce i wskoczył do wody.
- Głowa cię boli ?! - wrzasnęłam gdy się wynurzyliśmy.
- Ja cię zawsze będę trzymał - złapał mnie w pasie.
- Nie powiem milutko tam macie więc skaczę - wskoczył Aubameyang do wody i podpłynął do nas.
- Nie za milutko - zanurkowałam czym wyrwałam się z objęć Marco i popłynęłam pod wodą tak że nie wiedzieli gdzie jestem dopóki się nie wynurzyłam.
- No hej - pomachałam im, bo byłam dobre 4 metrów od nich.
Basen był duży nikogo oprócz mnie Marco i Auby na razie w nim nie było. Ci popatrzyli się na siebie zanurkowali, a ja zaczęłam płynąć w innym kierunku. Dopłynęłam do drabinki i pospiesznie wyszłam gdy się wynurzyli znów im pomachałam i wtedy przyszła cała reszta ekipy.
- W co wy tu się bawicie ? - obróciłam się i stała Maja za mną i wepchnęła mnie do wody, bo jak inaczej.
Zdążyłam złapał ją za rękę i wylądowałyśmy w wodzie razem. Nagle poczułam jak ktoś mnie łapie za nogę, a zaraz obejmuje w pasie i wynurzyła się głowa mojego chłopaka.
- No proszę proszę kogo my tu mamy - pocałował mnie z czoło.
- Na pewno nie mnie - powiedziałam i znów się wyrwałam.
- Gramy w siatkówkę ? - zaproponowała Majka.
- Pewnie, ale ja wybieram drużynę - podpłynęłam do niej.
- I ja też - podpłynął do nas Auba.
- Marco skarbie - uśmiechnęłam się.
- Ej to nie fair - oburzył się Aubameyang.
- Jesteśmy razem my możemy - wyszczerzyłam się.
Nasze składy były następujące : Ja, Marco, Maja, Zuza, Erik i Julka na Aubameyang'a, Nuri'ego, Marcel'a, Oliver'a i Adrian'a.
- Będziecie grać w siatkówkę ? - odezwał się jakiś pan przechodzący.
- Nie ma siatki w sumie - teraz sobie przypomniałam że do siatkówki musi być siatka.
- Mogę wam założyć jak chcecie - uśmiechnął się i otworzył jakiś kantorek z którego wyciągnął siatkę.
- Pomogę panu - Marco wyszedł z wody.
Po kilku chwilach siatka była rozłożona, a my staliśmy na swoich połowach.
- Umie ktoś tu grać oprócz Leny ? - spytała Zuza.
- Maja i ty na pewno reszta nie wiem - zaśmiałam się.
- Śmieszne - wytknął mi język Reus.
- Zaczynamy ? - zapytałam i wykonałam zagrywkę.
Graliśmy dobre 40 minut.
- Dobra wracajmy już jutro dokończymy - zaśmiałam się, bo wygrywaliśmy 40:25.
- Dobra, ale jutro przegracie i jeszcze jedną osobę sobie weźmiemy - powiedział zdenerwowany Auba.
- Dobrze - posłałam mu buziaka.
Poszliśmy się przebrać w mojej szafce nie było mojego telefonu co wyraźnie mnie zdziwiło, bo na pewno go tu wkładałam.
- Nie macie mojego telefonu przez przypadek ? - zapytałam nerwowo dziewczyn.
- Zgubiłaś ? - spytała Julka.
- Chyba tak albo ktoś mi ukradł - chodziłam cała ze strachu.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak myślicie co z tym telefonem ?
Dziękuję za 10 tys wyświetleń. Jutro jeszcze jeden rozdział jak obiecałam na 10 tys
Marco sfaulowali w meczu z Dynamo Drezno i zszedł w 23 minucie kulejąc
Ale jak się okazało nic poważnego tylko siniak i stłuczenie i Reus jeszcze w trakcie meczu wrócił na ławkę rezerwowych
Dziękuję że to czytacie chodź wiem że nie jest to takie dobre
CZYTASZ = KOMENTUJESZ ♥
Pozdrawiam i całuję Jula :***
nie mogę się doczekać :))
OdpowiedzUsuńJuz chce kolejny rozdzial ;p
OdpowiedzUsuńWiem wiem. Będzie w środę. Mam naukę niestety. Za to że tyle czekasz dam go z dedykacją dla ciebie :*
Usuń