- Nie macie mojego telefonu przez przypadek ? - zapytałam nerwowo dziewczyn.
- Zgubiłaś ? - spytała Julka.
- Chyba tak albo ktoś mi ukradł - chodziłam cała ze strachu.
(...)
Akurat obok przechodził pan który zakładał nam siatkę.
- Proszę pana nie widział pan przez przypadek iPhone'a białego ? - zapytałam przerażona.
- Takiego ? - pomachał mi nim przed twarzą.
- Tak. Skąd pan go ma ? - ucieszyłam się i wzięłam od niego swoją zgubę.
- Leżał na ziemi to podniosłem - uśmiechnął się.
- Dziękuję - przytuliłam go.
Gdy nasza czwórka była gotowa poszliśmy do holu hotelowego.
- Ej zbliża się 23. Jest cisza nocna, a do tego jutro o 9:00 mamy śniadanie i jedziemy na trening - powiedziała Maja.
- Kto najlepiej w siatkę gra ?
Oczywiście Marco, Erik i dziewczyny z Aubą sobie poradzili
i zgnoili ich raz dwa - krzyczał Marco z Erikiem.
- Cisza debile. Cisza nocna jest ! - warknęłam.
- Złość piękności szkodzi skarbie - pocałował mnie w policzek.
- Nie chce mi się wychodzić po tych schodach, a windą będzie za głośno - usiadłam na ziemi.
- Wskakuj - kucnął do mnie tyłem Marco, a ja wyskoczyłam do niego na plecy.
Gdy już byliśmy na górze każdy poszedł do siebie do pokoju Erik pożegnał się z Zuzą, a ja stałam z Marco przed naszym pokojem.
- Kocham cię pamiętaj. Dobranoc księżniczko - pocałował mnie w policzek i już chciał odejść.
- Marco poczekaj - złapałam go za nadgarstek.
Ten się obrócił, a ja wbiłam się w jego usta.
- Dobranoc - uśmiechnęłam się po pocałunku.
- Dobranoc - odwzajemnił uśmiech i poszedł na górę, a ja weszłam do pokoju.
Dziewczyn nie było w salonie więc pewnie poszły się umyć po basenie i pójdą spać. Weszłam do pokoju mojej siostry i Julki.
- Dobranoc - powiedziałam.
- Dobranoc - odpowiedziała mi Zuza która leżała na łóżku i coś robiła w telefonie.
- Maja jestem - oznajmiłam wchodząc do pokoju.
- Ja się kąpie jak wyjdę to ty będziesz mogła - odezwała się przez drzwi łazienki.
Dostałam SMSa.
(...)
Akurat obok przechodził pan który zakładał nam siatkę.
- Proszę pana nie widział pan przez przypadek iPhone'a białego ? - zapytałam przerażona.
- Takiego ? - pomachał mi nim przed twarzą.
- Tak. Skąd pan go ma ? - ucieszyłam się i wzięłam od niego swoją zgubę.
- Leżał na ziemi to podniosłem - uśmiechnął się.
- Dziękuję - przytuliłam go.
Gdy nasza czwórka była gotowa poszliśmy do holu hotelowego.
- Ej zbliża się 23. Jest cisza nocna, a do tego jutro o 9:00 mamy śniadanie i jedziemy na trening - powiedziała Maja.
- Kto najlepiej w siatkę gra ?
Oczywiście Marco, Erik i dziewczyny z Aubą sobie poradzili
i zgnoili ich raz dwa - krzyczał Marco z Erikiem.
- Cisza debile. Cisza nocna jest ! - warknęłam.
- Złość piękności szkodzi skarbie - pocałował mnie w policzek.
- Nie chce mi się wychodzić po tych schodach, a windą będzie za głośno - usiadłam na ziemi.
- Wskakuj - kucnął do mnie tyłem Marco, a ja wyskoczyłam do niego na plecy.
Gdy już byliśmy na górze każdy poszedł do siebie do pokoju Erik pożegnał się z Zuzą, a ja stałam z Marco przed naszym pokojem.
- Kocham cię pamiętaj. Dobranoc księżniczko - pocałował mnie w policzek i już chciał odejść.
- Marco poczekaj - złapałam go za nadgarstek.
Ten się obrócił, a ja wbiłam się w jego usta.
- Dobranoc - uśmiechnęłam się po pocałunku.
- Dobranoc - odwzajemnił uśmiech i poszedł na górę, a ja weszłam do pokoju.
Dziewczyn nie było w salonie więc pewnie poszły się umyć po basenie i pójdą spać. Weszłam do pokoju mojej siostry i Julki.
- Dobranoc - powiedziałam.
- Dobranoc - odpowiedziała mi Zuza która leżała na łóżku i coś robiła w telefonie.
- Maja jestem - oznajmiłam wchodząc do pokoju.
- Ja się kąpie jak wyjdę to ty będziesz mogła - odezwała się przez drzwi łazienki.
Dostałam SMSa.
"Mam nadzieję że jeszcze się spotkamy. Jesteś bardzo pozytywną osobą. Jeśli chcesz to możesz zaakceptować moja zaproszenie na facebook'u. Wiem że cię pewnie obudziłem, bo rano masz trening więc dobranoc. Marcos :*"
Zapisałam sobie numer i odpisałam.
"Nie nie obudziłeś mnie właśnie przyszłam z basenu. Oczywiście że zaakceptuje. Dziękuję za miłe słowa i dobranoc :*"
Już nie otrzymałam odpowiedzi. Gdy Maja wyszła od razu weszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Wyszłam po jakichś 20 minutach. Majka wybierała ubranie na jutro. Więc postanowiłam zrobić to samo. Pierwsze się wypakowałam. Każda z nas miała osobną szafę. Wybrałam ten zestaw.
- Mogę iść jutro w tym ? - zapytała mnie o zdanie.
- Oczywiście że tak - uśmiechnęłam się.
- Hej ! - wbił nam do pokoju Marco z Aubą.
- Morda ! Cisza nocna jest pacany ! - skarciłam ich.
- Co moje słońce takie nie w sosie ? - przytulił mnie Reus.
- A czemu mam być w sosie ? - zdziwiłam się.
- Bo się super bawiliśmy - uśmiechnął się.
- Aaaa... W takim sosie, a to nie wiem - zaczęłam się śmiać na co oni wybuchnęli także śmiechem.
- Co wy się tak śmiejecie ? - wbiegła do pokoju Zuza z Julką i Erik'iem.
- Bo mówię do Leny czemu jest nie w sosie, a ona myślała że taki do potraw - Marco już tarzał się po podłodze i dołączyła do niego Zuza.
- Dobra idźcie już. Żegnam - udałam obrażoną, ale ukryć się nie dało że śmieszyło mnie to.
- No skarbusiu - pocałował mnie w policzek Marco.
- Już chce iść spać - pocałowałam go i wygoniłam z pokoju.
- Pa sosiku - powiedział Aubameyang wychodząc za co dostał kopniaka w tyłek.
- Ała.. Za co to ? - skrzywił się.
- Za żywota - posłałam mu buziaka i zamknęłam za nimi drzwi.
- Zazdroszczę - posmutniała Maja.
- Czego skarbie ? - usiadłam obok niej na łóżku.
- Masz kochającego chłopaka przy sobie, a mój mieszka 600 km ode mnie - zaczęła płakać.
- Ej misia obiecałam że wasz związek przetrwa, a ja skończysz studia pojedziesz do niego i nie interesuje mnie czy będziesz grać dla Bayernu czy na jakiegoś innego gówna chce żebyś była szczęśliwa, a jeśli nie to on będzie musiał przyjechać do ciebie - mówiłam.
- Dziękuję - przytuliła mnie.
- Teraz chodźmy spać. Dobranoc - przykryłam się kołdrą.
- Zróbmy zdjęcie na snap'a - zaśmiała się i otarła łzy.
- Pewnie - wzięłam telefon i zrobiłyśmy zdjęcie z dopiskiem "Rano trzeba wstać. Dobranoc".
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
29 lipca
Obudziłam się o 8:00. Maja jeszcze spała więc postanowiłam że nie będę jej budzić. Zahaczyłam o poranną toaletę, ubrałam się w to co wczoraj przygotowałam i wyszłam. W salonie siedziała Julka i rozmawiała z kimś przez telefon.
- Tak też cię kocham Leo - mówiła.
Zrobiło mi się tak ciepło na sercu.
- Hej Julka - podeszłam do niej i dałam jej buziaka w policzek.
- Hej. Co tak wcześnie ? - uśmiechnęła się do mnie.
- Lecę obudzić Marco, a ty zaraz idź budź dziewczyny. Wrócę do 20 minut - odparłam i po cichu wyszłam z pokoju.
Udałam się na piętro. Chłopcy mieli pokój nad nami.
- Witaj Leno - przywitał się trener Jurgen.
- Dzień dobry - ukłoniłam się.
- Pomożesz mi budzić chłopaków ? - spytał.
- Z miłą chęcią, a możemy Marco, Erik'a i Aubameyang'a zostawić na koniec ? - zaśmiałam się, a ten przytaknął.
- Zróbmy tak że będziesz podchodzić do ich łóżek głaskać po policzku i mówić "Kochanie wstajemy" - śmiał się.
- Dobra jestem za - powędrowaliśmy do pokoju Nuri'ego i Adrian'a.
- Kochanie wstajemy - pogłaskałam Sahin'a.
- Słońce daj mi jeszcze 5 minut. Zaraz zaraz przecież tu nie ma Tugby - zerwał się na co wybuchnęliśmy śmiechem.
Wszyscy którzy mieli swoje partnerki reagowali podobnie, a ci którzy nie mieli wydawało im się że przespali się z jakąś pierwszą lepszą. Nadszedł czas na pokój mojego chłopaka.
- Mam pomysł. Mam nagrane jak Auba mówi "Hej kotku" możesz powiedzieć "Hej skarbie", a ja włączę głos Pierre i buziaki jakieś w tle i Marco się zerwie, a jeśli nie usłyszy to wskoczysz na niego - podał pomysł Klopp, a ja delikatnie się zaśmiałam i weszłam.
Wszyscy spali.
- Hej skarbie - po tym zdaniu nastąpił buziak i Auba mi "odpowiedział".
- KU*WA AUBA ! - zerwał się i wrzasnął Marco, a ja już leżałam na podłodze ze śmiechu.
Jurgen opierał się o ścianę, bo ustać nie mógł, ale oczywiście nagrał wszystko.
- To nie było śmieszne - oburzył się Marco.
- Pokazać ci twoja minę ? - otarł łzy Kloppo.
- Co się wydzierasz i ludziom spać nie dajesz ? - przeciągnął się Auba, a trener pokazał mu nagranie i razem z Erikiem który też wstał śmiali się jak głupi.
- Musi mi to pan wysłać jak będę mieć zły dzień będę sobie to puszczała - podniosłam się z ziemi.
- Dobrze to później mi podasz e-mail'a, a teraz się sprężcie, bo o 9:00 śniadanie - wyszedł z pokoju.
- Hej skarbie - pocałowałam Marco w policzek.
- Idź do Auby - odwrócił się plecami.
- Okej. Hej Auba, cześć Erik - pomachałam im.
- Idę pierwszy do łazienki - oburzył się Marco, wziął ubrania i wszedł do wspomnianego pomieszczenia.
- I tak musicie przyznać że udane to było - zaśmiałam się, a oni przytaknęli.
- Ej, bo z trenerem mamy taki pomysł, bo Marco ostatnio przybiła kontuzja i chcemy jutro po treningu urządzić przyjęcie niespodziankę. Przyjedziemy koło 18/17 z treningu i o 19:00 umówimy się na "kolacje" i ja mu napisze kartkę że mam wolny pokój żeby się ubrał ładnie i po kolacji pójdziemy do mnie, a jak wejdzie na stołówkę będzie impreza, a wy schowacie sobie np. u Nuri'ego ciuchy i chwilkę przed 19 wyjdziecie przebierzecie się i przyjdziecie na dół. Powiecie mu po prostu że idziecie już na dół. Będziecie musieli podłożyć mu też tą kartkę np. jak będziecie wychodzić - powiedziałam im nasz plan z trenerem.
- Czadowy. Zrobimy to - oznajmił Pierre i w tym momencie wyszedł Reus.
- Kotek bardzo jesteś zły - podeszłam do niego i przygryzłam wargę.
On popatrzył kątem oka na kolegów.
- Nie prowokuj mnie przy ludziach - szepnął mi do ucha.
- Czyli nie jesteś - wyszczerzyłam się.
- Na ciebie nie umiem - również się uśmiechnął.
- Ej nie chcę was martwić, ale Erik i Auba są w piżamach, a jest 8:50 - skrzywiłam się, a Durm był już w toalecie.
- To ja idę. Widzimy się na dole - wyszłam z pokoju.
Powędrowałam do siebie.
- Idziemy ? - powiedziała Zuza do Mai i Julki gdy otworzyłam drzwi.
- Hej laski idziemy ? - pomachałam im.
- Jasne - wyszły na korytarz, a Zuza zamknęła drzwi.
- Możemy na chwilkę wpaść do trenera chłopców ? - spytałam.
- Pewnie - odparły chórem.
Zapukałam do drzwi, a gdy usłyszałam "Proszę" weszłam.
- Trenerze jest może jakiś projektor na stołówce ? - zapytałam.
- Wydaje mi się że w hotelu gdzieś jest, a na stołówce da się go podłączyć, a co ? - zdziwił się.
- Proszę niech pan załatwi projektor i puścimy wszystkim pobudkę Marco, ale niech pan mu nie mówi że to moja sprawka. Do zobaczenia - uśmiechnęłam się i wyszłam.
- Jaka pobudka Marco ? - zdziwiła się Maja.
- Zobaczycie - zaśmiałam się i otworzyłam windę.
Na dole było już kilka chłopców i dziewczyn. Porozmawiałyśmy chwilkę z dziewczynami z drużyny gdy podszedł do mnie Klopp.
- Załatwione - szepnął, a ja się uśmiechnęłam.
O równej 9:00 wszyscy byli na dole oprócz Reus'a, Durm'a i Aubameyang'a.
- A gdzie Reus, Durm i Auba ?! - zdenerwował się trener.
- Już jesteśmy - zbiegli zdyszani po schodach.
- 10 pompek za spóźnienie i za każde następne słowo plus 20. Raz, raz, bo wszyscy czekają - rozkazał Jurgen.
Gdy chłopcy skończyli, weszliśmy na stołówkę.
- Po co tu jest projektor ? - zdziwił się Marcel.
- Usiądźcie wygodnie i zanim zaczniecie jeść coś wam włączymy z trenerem Klopp'em - powiedział mój trener.
Zaczęło się jakimiś przyśpiewkami kibiców wykonanych przez małe dzieci co było cudowne, a zaraz po tym filmik Marco. Wszyscy dosłownie wybuchnęli śmiechem tylko nie Reus. Mnie znów trzeba było zbierać z podłogi.
- Skarbie dystansu do świata i do siebie gwiazdeczko. Jeszcze się zemścisz - pocałowałam go w policzek jak już Maja mnie podniosła.
- Oj zemszczę się zemszczę - potarł ręce.
- A teraz brawa dla głównego bohatera filmiku. Marco Reus'a - Jurgen zaczął bić brawo jak cała sala.
Wszyscy powstawali z miejsc. Marco również wstał i się ukłonił. Zaczęliśmy jeść śniadanie gdy przyszła kelnerka.
- Sos do naleśników - powiedziała i podała nam sos, a Auba, Reus, Erik, Maja, Julka i Zuza zwróciły wzrok w moją stronę.
- No co ? - oburzyłam się.
- Ej słuchajcie. Może to nie będzie śmieszniejsze niż ten filmik, ale też jest śmieszne - stanął na krześle Marco.
- Marco ma rację. Lepiej przełknijcie to co macie w buzi - wstał też Auba.
- Reus, Aubameyang Ryj ! - warknęłam.
- Wczoraj Marco zapytał Leny czemu jest nie w sosie - zaczął Auba.
- A ona odpowiedziała czemu ma być w sosie, bo myślała że chodzi mi o ten do potraw - skończył mój chłopak.
Wszyscy znów wybuchnęli śmiechem.
- Dwa pacany się dobrały - powiedział Nuri który siedział przy stoliku obok, od razu za moimi plecami i dostał mocno w głowę.
- Bolało - złapał się za nią.
- Miało - wystawiłam mu język.
Po zjedzonym i przegadanym śniadaniu trener ogłosił że o 10 mamy zbiórkę. Pobiegłam na górę spakowałam torbę i pobiegłam do holu którym wychodzili ludzie ze śniadania.
- Ty już ? - zdziwił się Reus.
- Idę do kibiców, bo od raza czekają - uśmiechnęłam się.
- Czekaj pójdę z tobą, a spakuję się później - złapał mnie za rękę i wyszliśmy przed hotel.
- Cześć Lena, cześć Marco - krzyknęli gdy nas zobaczyli.
- Ciocia Lena ! - krzyknęła dziewczyna z wczorajszego treningu.
- Nadia! - wzięłam ją na rączki.
- Ciociu tio jest mój blat Mateuś. Mateuś to ciocia Lena - wskazała palcem na brata.
- To ty jesteś Mati. Jesteś strasznie dzielny. Wiesz kogo mi przypominasz ? - zwróciłam się do niego.
- Kogo ? - odpowiedział.
- Marco. Jesteś silny mimo kontuzji. Mimo że twój zespół wygrał bez ciebie ty nadal pozostajesz silny - mówiłam.
- To dzięki tobie i Marco. Dajecie mi siłę żeby dążyć do celu. Dzięki wam wiem że marzenia się spełniają. Jesteście moimi autorytetami - odpowiedział, a mi się oczy zaszkliły żaden kibic nigdy nic tak miłego mi nie powiedział.
- Chodź tu do mnie - oddałam mamie dziewczynkę i przytuliłam chłopca.
- Marco - wtuliłam się w chłopaka i zaczęłam płakać.
- Kotek co się stało ? - spytał.
- Ten chłopczyk powiedział że jestem jego autorytetem tak jak ty i że dajemy mu siłę żeby dążyć do celu i jesteśmy przykładem że marzenia się spełniają żaden kibic nigdy mi czegoś tak wspaniałego nie powiedział. Rozumiesz jak wyglądamy w jego oczach. Jak takie nieosiągalne gwiazdeczki, a jednak teraz z nami rozmawia - płakałam.
- Dziękuję - zwrócił się do chłopaka.
- To ja dziękuję - odpowiedział.
- Marco musimy załatwić mu wejście na jakiś mecz. Zróbmy coś dla niego proszę cię - popatrzyłam mu prosto w oczy.
- Dobrze - podszedł do kobiety.
- Da mi pani swój numer - powiedział po niemiecku i kobieta popatrzyła dziwnym wzrokiem na mnie i na niego.
- Marco zapytał czy dasz mu numer - przetłumaczył chłopczyk.
Podała mu numer, a ja do niej podeszłam.
- Jak się zacznie sezon zadzwonimy do pani i jakby pani dała rady to przyjedzie pani z Mateuszem do Dortmundu na mecz - otarłam łzy.
- Lena ? - zawołał mnie Mateusz.
- Tak skarbie ? - odwróciłam się.
- Mogę zdjęcie ? - zapytał.
Włączyłam swojego snapa zrobiłam sobie z nim zdjęcie i napisałam "Z moim autorytetem".
- Ja też chcę z wami - oznajmiła mała Nadia.
Razem z Marco z Matim, Nadią i ich mamą zrobiliśmy sobie grupowe selfie.
- Dziękuję - odrzekłam i poszłam do dalszych kibiców.
Podpisałam kilkanaście autografów i porobiłam kilkadziesiąt zdjęć.
- Skarbie musimy iść, bo o 10 mamy zbiórkę, a ja jeszcze muszę iść się spakować - upomniał mnie Marco.
Podpisałam jeszcze kilka autografów, kilka zdjęć i poszliśmy do pokoju numer 11. Marco się spakował tak jak chłopcy i całą 4 poszliśmy na dół gdzie były już moje dziewczyny.
- Czemu cię w ogóle w pokoju nie było ? - spytała Julia.
- Byłam szybko się spakowałam i wyszłam do kibiców. Wybaczcie mi - posmutniałam, a one mnie przytuliły.
- To co dzisiaj rewanż ? Ciro powiedział że do nas dołączy - podszedł Aubameyang.
- Pewnie i tak przegracie - wytknęłam mu język.
- Marco, Erik jak to było ?
Ooo wiem... Kto najlepiej w siatkę gra ?
Oczywiście Marco, Erik i dziewczyny z Aubą sobie poradzili
i zgnoili ich raz dwa - zaczęła śpiewać cała nasza drużyna i inni się przyłączyli.
- Co tu tak wesoło ? - wyszedł z windy trener Sammer z trenerem Kloppem.
- Trenerze oni się z nas śmieją - poskarżył się Pierre.
- Z was ? Na słyszę że z ciebie - zaśmiał się trener i też zaczął śpiewać.
W tak świetnych nastrojach pojechaliśmy na trening.
Trening zleciał nam szybko i podobnie jak wczoraj.
- Lena ! - zawołał mnie trener Klopp.
- Tak ? - zapytałam.
- Jutro robimy tą imprezę powiedziałaś wszystkim ? Ja mam wszystko zorganizowane tylko trzeba powiadomić wszystkich - oznajmił.
- Dobra to ja lecę się przebrać i przybiegnę do szatni i pośpieszę Marco, a jak wyjdziemy pan powie chłopakom i pójdzie do dziewczyn, a Auba i Erik już wiedzą - uśmiechnęłam się i pobiegłam szybko do szatni.
Błyskawicznie się przebrałam i udałam się do szatni chłopców. Zapukałam.
- Proszę - usłyszałam.
- Marco szybko szybko idziemy do kibiców - pośpieszyłam chłopaka.
- Dobra już lecę - ubrał koszulkę, złapał torbę i wyszliśmy.
Podpisaliśmy kilkanaście autografów, porobiliśmy kilkanaście zdjęć. Nie miałam na to ochoty. Chciałam tylko żeby trenerowi się udało. Wpłynęło to na moje zachowanie odnośnie fanów. Niektórzy pytali co się stało odpowiadałam "No właśnie nic". Miałam dziwne przeczucie że za niedługo stracę kogoś bliskiego. Czułam tęsknotę i ból.
- Podejrzewa coś ? - podszedł do mnie Jurgen, a ja się przestraszyłam.
- Przestraszył mnie pan. Nie chyba nie - oznajmiłam i weszłam do autokaru. Pod hotelem byliśmy o 12:30 od razu udaliśmy się na obiad. Było znów zdrowe jedzenie #dietapiłkarza. Dzisiaj jadłam strasznie długo. Po 30 minutach jedzenie udałam się na górę gdzie byli już prawie wszyscy moi znajomi. Mieliśmy odpoczywać i przygotować się do kolejnego treningu. Przez pierwsze 30 minut mieliśmy nigdzie nie wychodzić, a następną godzinę już mogliśmy. 14:30 mieliśmy zbiórkę na dole. Postanowiłam się przespać. Tak też zrobiłam oznajmiłam dziewczyną żeby mi nie przeszkadzały i poszłam spać. Obudziłam się, a koło mnie spać Reus. Uśmiechnęłam się i zrobiłam mu zdjęcie na snapchat'a. Po chwili otworzył oczy.
- Hej słońce która godzina ? - spytał.
- 14:10 - oznajmiłam patrząc na telefon.
- Idziemy się zbierać ? - zapytał.
- Poleżmy jeszcze 5 minut - wtuliłam się w niego, a on się uśmiechnął.
Przy nim czułam że nic mi się nie stanie. Przestałam myśleć o tym że kogoś stracę. Do czasu. Tą cudowną chwilę przerwał mój telefon.
- Łukasz - powiedziałam do siebie.
- Ku*wa Mateusz przyjedź pod nasze drzewo. Tomek chce się powiesić. Krzyczy że ona go nie kocha i on nie ma dla kogo żyć. Że on ją kocha i nie chce jej zostawić, ale ranić jej też nie chce - mówił zdenerwowany Łukasz.
- CO ?! Jak to ?! Kto go nie kocha ?! Łukasz tu Lena pomyliłeś numery mów co jest ?! - wrzasnęłam ze łzami w oczach, a Marco odrzuciło.
- Ku*wa. Lena zadzwonię zaraz muszę pierwsze powiadomić Mateusza - rozłączył się.
Zaczęłam ryczeć. To nie była moja podświadomość. To była rzeczywistość. Zostawiłam przyjaciela w Gorzowie. On mnie niezmiernie kocha, ale ja mam chłopaka i kocham Marco, ale Tomek jest dla mnie panicznie ważny. Marco się nie odzywał widział że może pogorszyć sytuację tylko się we mnie wpatrywał. Rzuciłam się na niego wybuchając panicznym płaczem. Przytulałam go najmocniej jak mogłam.
- Kocham cię. Kocham cię - powtarzałam.
- Mnie czy Tomka ? - posmutniał, a po jego policzku spłynęła łza.
- Ciebie. Obiecaj że nigdy nie zrobisz tego co Tomek. Nigdy nie będziesz chciał się powiesić - dalej płakałam.
- Obiecuję - szepnął mi do ucha i wtedy zadzwonił mój telefon.
Momentalnie oderwałam się do mojego Niemca.
- Łukasz mów co z nim - krzyknęłam zalewając się łzami.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Hej ! - wbił nam do pokoju Marco z Aubą.
- Morda ! Cisza nocna jest pacany ! - skarciłam ich.
- Co moje słońce takie nie w sosie ? - przytulił mnie Reus.
- A czemu mam być w sosie ? - zdziwiłam się.
- Bo się super bawiliśmy - uśmiechnął się.
- Aaaa... W takim sosie, a to nie wiem - zaczęłam się śmiać na co oni wybuchnęli także śmiechem.
- Co wy się tak śmiejecie ? - wbiegła do pokoju Zuza z Julką i Erik'iem.
- Bo mówię do Leny czemu jest nie w sosie, a ona myślała że taki do potraw - Marco już tarzał się po podłodze i dołączyła do niego Zuza.
- Dobra idźcie już. Żegnam - udałam obrażoną, ale ukryć się nie dało że śmieszyło mnie to.
- No skarbusiu - pocałował mnie w policzek Marco.
- Już chce iść spać - pocałowałam go i wygoniłam z pokoju.
- Pa sosiku - powiedział Aubameyang wychodząc za co dostał kopniaka w tyłek.
- Ała.. Za co to ? - skrzywił się.
- Za żywota - posłałam mu buziaka i zamknęłam za nimi drzwi.
- Zazdroszczę - posmutniała Maja.
- Czego skarbie ? - usiadłam obok niej na łóżku.
- Masz kochającego chłopaka przy sobie, a mój mieszka 600 km ode mnie - zaczęła płakać.
- Ej misia obiecałam że wasz związek przetrwa, a ja skończysz studia pojedziesz do niego i nie interesuje mnie czy będziesz grać dla Bayernu czy na jakiegoś innego gówna chce żebyś była szczęśliwa, a jeśli nie to on będzie musiał przyjechać do ciebie - mówiłam.
- Dziękuję - przytuliła mnie.
- Teraz chodźmy spać. Dobranoc - przykryłam się kołdrą.
- Zróbmy zdjęcie na snap'a - zaśmiała się i otarła łzy.
- Pewnie - wzięłam telefon i zrobiłyśmy zdjęcie z dopiskiem "Rano trzeba wstać. Dobranoc".
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
29 lipca
Obudziłam się o 8:00. Maja jeszcze spała więc postanowiłam że nie będę jej budzić. Zahaczyłam o poranną toaletę, ubrałam się w to co wczoraj przygotowałam i wyszłam. W salonie siedziała Julka i rozmawiała z kimś przez telefon.
- Tak też cię kocham Leo - mówiła.
Zrobiło mi się tak ciepło na sercu.
- Hej Julka - podeszłam do niej i dałam jej buziaka w policzek.
- Hej. Co tak wcześnie ? - uśmiechnęła się do mnie.
- Lecę obudzić Marco, a ty zaraz idź budź dziewczyny. Wrócę do 20 minut - odparłam i po cichu wyszłam z pokoju.
Udałam się na piętro. Chłopcy mieli pokój nad nami.
- Witaj Leno - przywitał się trener Jurgen.
- Dzień dobry - ukłoniłam się.
- Pomożesz mi budzić chłopaków ? - spytał.
- Z miłą chęcią, a możemy Marco, Erik'a i Aubameyang'a zostawić na koniec ? - zaśmiałam się, a ten przytaknął.
- Zróbmy tak że będziesz podchodzić do ich łóżek głaskać po policzku i mówić "Kochanie wstajemy" - śmiał się.
- Dobra jestem za - powędrowaliśmy do pokoju Nuri'ego i Adrian'a.
- Kochanie wstajemy - pogłaskałam Sahin'a.
- Słońce daj mi jeszcze 5 minut. Zaraz zaraz przecież tu nie ma Tugby - zerwał się na co wybuchnęliśmy śmiechem.
Wszyscy którzy mieli swoje partnerki reagowali podobnie, a ci którzy nie mieli wydawało im się że przespali się z jakąś pierwszą lepszą. Nadszedł czas na pokój mojego chłopaka.
- Mam pomysł. Mam nagrane jak Auba mówi "Hej kotku" możesz powiedzieć "Hej skarbie", a ja włączę głos Pierre i buziaki jakieś w tle i Marco się zerwie, a jeśli nie usłyszy to wskoczysz na niego - podał pomysł Klopp, a ja delikatnie się zaśmiałam i weszłam.
Wszyscy spali.
- Hej skarbie - po tym zdaniu nastąpił buziak i Auba mi "odpowiedział".
- KU*WA AUBA ! - zerwał się i wrzasnął Marco, a ja już leżałam na podłodze ze śmiechu.
Jurgen opierał się o ścianę, bo ustać nie mógł, ale oczywiście nagrał wszystko.
- To nie było śmieszne - oburzył się Marco.
- Pokazać ci twoja minę ? - otarł łzy Kloppo.
- Co się wydzierasz i ludziom spać nie dajesz ? - przeciągnął się Auba, a trener pokazał mu nagranie i razem z Erikiem który też wstał śmiali się jak głupi.
- Musi mi to pan wysłać jak będę mieć zły dzień będę sobie to puszczała - podniosłam się z ziemi.
- Dobrze to później mi podasz e-mail'a, a teraz się sprężcie, bo o 9:00 śniadanie - wyszedł z pokoju.
- Hej skarbie - pocałowałam Marco w policzek.
- Idź do Auby - odwrócił się plecami.
- Okej. Hej Auba, cześć Erik - pomachałam im.
- Idę pierwszy do łazienki - oburzył się Marco, wziął ubrania i wszedł do wspomnianego pomieszczenia.
- I tak musicie przyznać że udane to było - zaśmiałam się, a oni przytaknęli.
- Ej, bo z trenerem mamy taki pomysł, bo Marco ostatnio przybiła kontuzja i chcemy jutro po treningu urządzić przyjęcie niespodziankę. Przyjedziemy koło 18/17 z treningu i o 19:00 umówimy się na "kolacje" i ja mu napisze kartkę że mam wolny pokój żeby się ubrał ładnie i po kolacji pójdziemy do mnie, a jak wejdzie na stołówkę będzie impreza, a wy schowacie sobie np. u Nuri'ego ciuchy i chwilkę przed 19 wyjdziecie przebierzecie się i przyjdziecie na dół. Powiecie mu po prostu że idziecie już na dół. Będziecie musieli podłożyć mu też tą kartkę np. jak będziecie wychodzić - powiedziałam im nasz plan z trenerem.
- Czadowy. Zrobimy to - oznajmił Pierre i w tym momencie wyszedł Reus.
- Kotek bardzo jesteś zły - podeszłam do niego i przygryzłam wargę.
On popatrzył kątem oka na kolegów.
- Nie prowokuj mnie przy ludziach - szepnął mi do ucha.
- Czyli nie jesteś - wyszczerzyłam się.
- Na ciebie nie umiem - również się uśmiechnął.
- Ej nie chcę was martwić, ale Erik i Auba są w piżamach, a jest 8:50 - skrzywiłam się, a Durm był już w toalecie.
- To ja idę. Widzimy się na dole - wyszłam z pokoju.
Powędrowałam do siebie.
- Idziemy ? - powiedziała Zuza do Mai i Julki gdy otworzyłam drzwi.
- Hej laski idziemy ? - pomachałam im.
- Jasne - wyszły na korytarz, a Zuza zamknęła drzwi.
- Możemy na chwilkę wpaść do trenera chłopców ? - spytałam.
- Pewnie - odparły chórem.
Zapukałam do drzwi, a gdy usłyszałam "Proszę" weszłam.
- Trenerze jest może jakiś projektor na stołówce ? - zapytałam.
- Wydaje mi się że w hotelu gdzieś jest, a na stołówce da się go podłączyć, a co ? - zdziwił się.
- Proszę niech pan załatwi projektor i puścimy wszystkim pobudkę Marco, ale niech pan mu nie mówi że to moja sprawka. Do zobaczenia - uśmiechnęłam się i wyszłam.
- Jaka pobudka Marco ? - zdziwiła się Maja.
- Zobaczycie - zaśmiałam się i otworzyłam windę.
Na dole było już kilka chłopców i dziewczyn. Porozmawiałyśmy chwilkę z dziewczynami z drużyny gdy podszedł do mnie Klopp.
- Załatwione - szepnął, a ja się uśmiechnęłam.
O równej 9:00 wszyscy byli na dole oprócz Reus'a, Durm'a i Aubameyang'a.
- A gdzie Reus, Durm i Auba ?! - zdenerwował się trener.
- Już jesteśmy - zbiegli zdyszani po schodach.
- 10 pompek za spóźnienie i za każde następne słowo plus 20. Raz, raz, bo wszyscy czekają - rozkazał Jurgen.
Gdy chłopcy skończyli, weszliśmy na stołówkę.
- Po co tu jest projektor ? - zdziwił się Marcel.
- Usiądźcie wygodnie i zanim zaczniecie jeść coś wam włączymy z trenerem Klopp'em - powiedział mój trener.
Zaczęło się jakimiś przyśpiewkami kibiców wykonanych przez małe dzieci co było cudowne, a zaraz po tym filmik Marco. Wszyscy dosłownie wybuchnęli śmiechem tylko nie Reus. Mnie znów trzeba było zbierać z podłogi.
- Skarbie dystansu do świata i do siebie gwiazdeczko. Jeszcze się zemścisz - pocałowałam go w policzek jak już Maja mnie podniosła.
- Oj zemszczę się zemszczę - potarł ręce.
- A teraz brawa dla głównego bohatera filmiku. Marco Reus'a - Jurgen zaczął bić brawo jak cała sala.
Wszyscy powstawali z miejsc. Marco również wstał i się ukłonił. Zaczęliśmy jeść śniadanie gdy przyszła kelnerka.
- Sos do naleśników - powiedziała i podała nam sos, a Auba, Reus, Erik, Maja, Julka i Zuza zwróciły wzrok w moją stronę.
- No co ? - oburzyłam się.
- Ej słuchajcie. Może to nie będzie śmieszniejsze niż ten filmik, ale też jest śmieszne - stanął na krześle Marco.
- Marco ma rację. Lepiej przełknijcie to co macie w buzi - wstał też Auba.
- Reus, Aubameyang Ryj ! - warknęłam.
- Wczoraj Marco zapytał Leny czemu jest nie w sosie - zaczął Auba.
- A ona odpowiedziała czemu ma być w sosie, bo myślała że chodzi mi o ten do potraw - skończył mój chłopak.
Wszyscy znów wybuchnęli śmiechem.
- Dwa pacany się dobrały - powiedział Nuri który siedział przy stoliku obok, od razu za moimi plecami i dostał mocno w głowę.
- Bolało - złapał się za nią.
- Miało - wystawiłam mu język.
Po zjedzonym i przegadanym śniadaniu trener ogłosił że o 10 mamy zbiórkę. Pobiegłam na górę spakowałam torbę i pobiegłam do holu którym wychodzili ludzie ze śniadania.
- Ty już ? - zdziwił się Reus.
- Idę do kibiców, bo od raza czekają - uśmiechnęłam się.
- Czekaj pójdę z tobą, a spakuję się później - złapał mnie za rękę i wyszliśmy przed hotel.
- Cześć Lena, cześć Marco - krzyknęli gdy nas zobaczyli.
- Ciocia Lena ! - krzyknęła dziewczyna z wczorajszego treningu.
- Nadia! - wzięłam ją na rączki.
- Ciociu tio jest mój blat Mateuś. Mateuś to ciocia Lena - wskazała palcem na brata.
- To ty jesteś Mati. Jesteś strasznie dzielny. Wiesz kogo mi przypominasz ? - zwróciłam się do niego.
- Kogo ? - odpowiedział.
- Marco. Jesteś silny mimo kontuzji. Mimo że twój zespół wygrał bez ciebie ty nadal pozostajesz silny - mówiłam.
- To dzięki tobie i Marco. Dajecie mi siłę żeby dążyć do celu. Dzięki wam wiem że marzenia się spełniają. Jesteście moimi autorytetami - odpowiedział, a mi się oczy zaszkliły żaden kibic nigdy nic tak miłego mi nie powiedział.
- Chodź tu do mnie - oddałam mamie dziewczynkę i przytuliłam chłopca.
- Marco - wtuliłam się w chłopaka i zaczęłam płakać.
- Kotek co się stało ? - spytał.
- Ten chłopczyk powiedział że jestem jego autorytetem tak jak ty i że dajemy mu siłę żeby dążyć do celu i jesteśmy przykładem że marzenia się spełniają żaden kibic nigdy mi czegoś tak wspaniałego nie powiedział. Rozumiesz jak wyglądamy w jego oczach. Jak takie nieosiągalne gwiazdeczki, a jednak teraz z nami rozmawia - płakałam.
- Dziękuję - zwrócił się do chłopaka.
- To ja dziękuję - odpowiedział.
- Marco musimy załatwić mu wejście na jakiś mecz. Zróbmy coś dla niego proszę cię - popatrzyłam mu prosto w oczy.
- Dobrze - podszedł do kobiety.
- Da mi pani swój numer - powiedział po niemiecku i kobieta popatrzyła dziwnym wzrokiem na mnie i na niego.
- Marco zapytał czy dasz mu numer - przetłumaczył chłopczyk.
Podała mu numer, a ja do niej podeszłam.
- Jak się zacznie sezon zadzwonimy do pani i jakby pani dała rady to przyjedzie pani z Mateuszem do Dortmundu na mecz - otarłam łzy.
- Lena ? - zawołał mnie Mateusz.
- Tak skarbie ? - odwróciłam się.
- Mogę zdjęcie ? - zapytał.
Włączyłam swojego snapa zrobiłam sobie z nim zdjęcie i napisałam "Z moim autorytetem".
- Ja też chcę z wami - oznajmiła mała Nadia.
Razem z Marco z Matim, Nadią i ich mamą zrobiliśmy sobie grupowe selfie.
- Dziękuję - odrzekłam i poszłam do dalszych kibiców.
Podpisałam kilkanaście autografów i porobiłam kilkadziesiąt zdjęć.
- Skarbie musimy iść, bo o 10 mamy zbiórkę, a ja jeszcze muszę iść się spakować - upomniał mnie Marco.
Podpisałam jeszcze kilka autografów, kilka zdjęć i poszliśmy do pokoju numer 11. Marco się spakował tak jak chłopcy i całą 4 poszliśmy na dół gdzie były już moje dziewczyny.
- Czemu cię w ogóle w pokoju nie było ? - spytała Julia.
- Byłam szybko się spakowałam i wyszłam do kibiców. Wybaczcie mi - posmutniałam, a one mnie przytuliły.
- To co dzisiaj rewanż ? Ciro powiedział że do nas dołączy - podszedł Aubameyang.
- Pewnie i tak przegracie - wytknęłam mu język.
- Marco, Erik jak to było ?
Ooo wiem... Kto najlepiej w siatkę gra ?
Oczywiście Marco, Erik i dziewczyny z Aubą sobie poradzili
i zgnoili ich raz dwa - zaczęła śpiewać cała nasza drużyna i inni się przyłączyli.
- Co tu tak wesoło ? - wyszedł z windy trener Sammer z trenerem Kloppem.
- Trenerze oni się z nas śmieją - poskarżył się Pierre.
- Z was ? Na słyszę że z ciebie - zaśmiał się trener i też zaczął śpiewać.
W tak świetnych nastrojach pojechaliśmy na trening.
Trening zleciał nam szybko i podobnie jak wczoraj.
- Lena ! - zawołał mnie trener Klopp.
- Tak ? - zapytałam.
- Jutro robimy tą imprezę powiedziałaś wszystkim ? Ja mam wszystko zorganizowane tylko trzeba powiadomić wszystkich - oznajmił.
- Dobra to ja lecę się przebrać i przybiegnę do szatni i pośpieszę Marco, a jak wyjdziemy pan powie chłopakom i pójdzie do dziewczyn, a Auba i Erik już wiedzą - uśmiechnęłam się i pobiegłam szybko do szatni.
Błyskawicznie się przebrałam i udałam się do szatni chłopców. Zapukałam.
- Proszę - usłyszałam.
- Marco szybko szybko idziemy do kibiców - pośpieszyłam chłopaka.
- Dobra już lecę - ubrał koszulkę, złapał torbę i wyszliśmy.
Podpisaliśmy kilkanaście autografów, porobiliśmy kilkanaście zdjęć. Nie miałam na to ochoty. Chciałam tylko żeby trenerowi się udało. Wpłynęło to na moje zachowanie odnośnie fanów. Niektórzy pytali co się stało odpowiadałam "No właśnie nic". Miałam dziwne przeczucie że za niedługo stracę kogoś bliskiego. Czułam tęsknotę i ból.
- Podejrzewa coś ? - podszedł do mnie Jurgen, a ja się przestraszyłam.
- Przestraszył mnie pan. Nie chyba nie - oznajmiłam i weszłam do autokaru. Pod hotelem byliśmy o 12:30 od razu udaliśmy się na obiad. Było znów zdrowe jedzenie #dietapiłkarza. Dzisiaj jadłam strasznie długo. Po 30 minutach jedzenie udałam się na górę gdzie byli już prawie wszyscy moi znajomi. Mieliśmy odpoczywać i przygotować się do kolejnego treningu. Przez pierwsze 30 minut mieliśmy nigdzie nie wychodzić, a następną godzinę już mogliśmy. 14:30 mieliśmy zbiórkę na dole. Postanowiłam się przespać. Tak też zrobiłam oznajmiłam dziewczyną żeby mi nie przeszkadzały i poszłam spać. Obudziłam się, a koło mnie spać Reus. Uśmiechnęłam się i zrobiłam mu zdjęcie na snapchat'a. Po chwili otworzył oczy.
- Hej słońce która godzina ? - spytał.
- 14:10 - oznajmiłam patrząc na telefon.
- Idziemy się zbierać ? - zapytał.
- Poleżmy jeszcze 5 minut - wtuliłam się w niego, a on się uśmiechnął.
Przy nim czułam że nic mi się nie stanie. Przestałam myśleć o tym że kogoś stracę. Do czasu. Tą cudowną chwilę przerwał mój telefon.
- Łukasz - powiedziałam do siebie.
- Ku*wa Mateusz przyjedź pod nasze drzewo. Tomek chce się powiesić. Krzyczy że ona go nie kocha i on nie ma dla kogo żyć. Że on ją kocha i nie chce jej zostawić, ale ranić jej też nie chce - mówił zdenerwowany Łukasz.
- CO ?! Jak to ?! Kto go nie kocha ?! Łukasz tu Lena pomyliłeś numery mów co jest ?! - wrzasnęłam ze łzami w oczach, a Marco odrzuciło.
- Ku*wa. Lena zadzwonię zaraz muszę pierwsze powiadomić Mateusza - rozłączył się.
Zaczęłam ryczeć. To nie była moja podświadomość. To była rzeczywistość. Zostawiłam przyjaciela w Gorzowie. On mnie niezmiernie kocha, ale ja mam chłopaka i kocham Marco, ale Tomek jest dla mnie panicznie ważny. Marco się nie odzywał widział że może pogorszyć sytuację tylko się we mnie wpatrywał. Rzuciłam się na niego wybuchając panicznym płaczem. Przytulałam go najmocniej jak mogłam.
- Kocham cię. Kocham cię - powtarzałam.
- Mnie czy Tomka ? - posmutniał, a po jego policzku spłynęła łza.
- Ciebie. Obiecaj że nigdy nie zrobisz tego co Tomek. Nigdy nie będziesz chciał się powiesić - dalej płakałam.
- Obiecuję - szepnął mi do ucha i wtedy zadzwonił mój telefon.
Momentalnie oderwałam się do mojego Niemca.
- Łukasz mów co z nim - krzyknęłam zalewając się łzami.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
ROZDZIAŁ DLA ANNY TRELA
(nie wiem czy się odmienia. Przepraszam)
Oddaję wam go. Jak myślicie Tomek dostanie argumenty i się nie powiesi czy Lena w trakcie wyjazdu będzie musiała jechać na pogrzeb ?
(nie wiem czy się odmienia. Przepraszam)
Oddaję wam go. Jak myślicie Tomek dostanie argumenty i się nie powiesi czy Lena w trakcie wyjazdu będzie musiała jechać na pogrzeb ?
Jak myślicie czemu Marco i Lena się tak bardzo kłócą ?
Pozdrawiam i całuję Jula ;**

zajebisty rozdział :)) mam nadzieje ze nikt się nie powiesi i w końcu wszystko będzie ok :))
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział !! :)
OdpowiedzUsuńCzekam na nn ;)
Do następnego i życzę ci dużo weny :*