- Czekamy na ciebie stary - usiadł obok niego Auba, a ja się uśmiechnęłam i wstałam.
Chłopcy też się podnieśli i poszliśmy na zbiórkę. Trening minął tak jak nasz pierwszy tu czyli cały czas biegałam z Marco i Kubą.
(...)
Po skończonym treningu wróciliśmy do hotelu szybko pobiegłam na górę, bo za 30 minut miał być obiad po obiedzie trening znów i później impreza dla Marco nie mogłam się doczekać już tego wszystkiego.
- Lena zaczekaj! - krzyknął za mną trener Klopp.
Niechętnie się zatrzymałam podszedł do mnie.
- Dzwoniłem do Andre, Mario, Mats'a, Roman'a, Kevin'a i mówili że postarają się przyjechać, bo dopiero jutro wylatują na wakacje - oznajmił.
- To by było super jakby przyjechali Marco na pewno by się ucieszył - uśmiechnęłam się, przytuliłam trenera i poszłam na górę do siebie.
U nas w pokoju zgromadzili się chyba wszyscy zawodnicy i zawodniczki obozu.
- A co wy tu wszyscy robicie? - zdziwiłam się.
- Macie największy pokój więc przyszliśmy sobie pograć w Fifę u was - podszedł do mnie Marco i objął mnie w pasie.
- Tak to fajnie, ale ja chce odpocząć - zmierzyłam go wzrokiem.
- To chodźmy na górę to sobie odpoczniemy - poruszył brwiami.
- Ja mogę pójść, a ty tu zostaniesz - wyszczerzyłam się i poszłam do swojego pokoju.
Marco nie protestował został na dole. Położyłam się na łóżku i zasnęłam. Miałam sen, a może raczej koszmar.
"Znajdowałam się w małym pomieszczeniu, a dokładniej w szklanym. Z jednej strony miałam mecz Borussii Marco w pewnym momencie strzelił bramkę pokazał serce w stronę trybun, a na nich siedziała jakaś blondynka która puściła buziaka w jego stronę. Znałam ją z widzenia, ale nie mogłam sobie przypomnieć kto to jest. Nie mogłam na to patrzeć zaczęłam płakać i odwróciłam się w drugą stronę. Na kolejnej ścianie była impreza.
- Wszystkiego najlepszego kochanie - powiedział Marco.
Podszedł do tej samej blondynki i pocałował ją. Zaczęłam się krztusić łzami.
- On nie mógł mi tego zrobić - wmawiałam sobie.
Znów odwróciłam głowę w inną stronę. Tam natomiast była moja matka obściskująca się z moim byłym. Rzygać mi się chciało. Ta ich "zabawa" nabierała tempa. Czułam do nich jeszcze większą nienawiść. Już zapomniałam co zobaczyłam za poprzednimi ścianami. Nie mogłam na to patrzeć i znów obróciłam głowę. Była tam Zuzia szczęśliwa jak nigdy z Erikiem oraz Maja z Mario. Byli tak szczęśliwi. Aż chciało mi się patrzeć.
- A teraz porozmawiajmy o Lenie i Marco - oznajmiła Zuza.
- Nie ma co rozmawiać. Jak Lena się dowie co Marco odj*bał od razu go zostawi. A do tego że z Amandą. Jest skończony w jej oczach. Ona jest zaślepiona miłością do niego nie zauważy tego tak szybko. Trzeba będzie jej w tym pomóc. On ma szczęście że ma taką kochającą dziewczynę. Spierdo*ił wszystko - odezwał się Mario.
No tak ta blondynka to Amanda tylko w blondzie. Już wiem skąd znałam ten ryj.
- Masz rację ja nie mogę na niego patrzeć od razu mi się robi niedobrze. Zdradził dziewczynę z jej największym wrogiem - przytaknęłam Majka.
- TO KU*WA NIE MOŻE BYĆ PRAWDA. NIEEE!! ON NIE MÓGŁ MNIE ZDRADZIĆ - wrzasnęłam i upadłam na kolana chowając twarz w rękach i płacząc jak nigdy."
- Lena! LENA! - Reus mnie obudził.
- Już wszystko dobrze to zły sen cicho - przytulił mnie.
Odepchnęłam go. Nie mogłam na niego patrzeć po tym co mi się przyśniło.
- Wypierd*laj stąd. Nienawidzę cię! - wrzasnęłam i wtuliłam się w poduszkę.
On posłusznie wyszedł. Zawsze wiedział kiedy zostać kiedy wyjść. Ja natomiast płakałam jeszcze bardziej.
- Lena obiad jest. Ty płaczesz?! - przyszła do mnie Maja.
- Maja chce zostać sama. Powiedz im że obiadu nie będę jadła - wydukałam przez łzy.
- Przyjdę potem i pogadamy - wyszła.
Siedziałam sama w tym wielkim pokoju. Nie wiedziałam co zrobić ze swoim życiem. Gdy wiedziałam że wszyscy już są na obiedzie zeszłam na dół i udałam się na miasto. Miałam na sobie przeciwsłoneczne okulary i czapkę z daszkiem żeby mnie nikt nie poznał. Nie miałam ochoty na żadne zdjęcia lub autografy. Ludzie przechodzący dziwnie się na mnie patrzyli. Zadzwonił mój telefon. Maja.
- Lena skarbie gdzie jesteś? - w jej głosie słyszałam troskę.
- Poszłam. Powiedz trenerowi Kloppowi żeby do mnie zadzwonił - oznajmiłam i się rozłączyłam.
Zaraz zadzwonił telefon od trenera.
- Trenerze ja nie jadę z wami na trening. Wrócę nie wiem o której. Niech dziewczyny zostawią klucz do drzwi w recepcji. A ja też ogarnę wszystko co związane z tą imprezą. Nie martwcie się o mnie jak muszę kilka spraw przemyśleć. Jak będzie coś nie tak zadzwonię do was. Kocham was, no może oprócz Marco. Pa - powiedziałam co miałam powiedzieć nie dałam mu dojść do głosu i się rozłączyłam.
Zaraz później dostałam SMSa od Kloppa.
"Co miało znaczyć zdanie "no może oprócz Marco"?"
Nie kazałam mu długo czekać na wiadomość.
"Hehe to już jest moja sprawa. Nie, nie zerwaliśmy. Po prostu muszę coś przemyśleć"
Nie otrzymałam wiadomości, ale znów ktoś zadzwonił, a dokładnie Marco.
- Lena wysłuchaj mnie. Tak to nie jest rozmowa na telefon, ale muszę ci to powiedzieć. Słyszałem jak krzyknęłaś przez sen że nie mógłbym cię zdradzić, a więc lepiej żebyś wiedziała niż żebym to ukrywał....Zdradziłem cię z......Amandą i to nie z tobą miałem pierwszy raz, ale byłem wypity zrozum mnie - zaciął się.
Rzuciłam telefonem o ziemię. Pękła szybka. Rozpłakałam się jak jeszcze nigdy dzisiaj.
- Sen staje się realny - wydukałam do siebie.
Czułam do niego nienawiść, ale kochałam go. Akurat jechała taksówka wzięłam ją i zawiozła mnie na lotnisko. Poleciałam do Polski. Zostawiłam wszystkie rzeczy w hotelu. Zostawiłam wszystko i poleciałam do Polski nikomu nic nie mówiąc. Warszawa. Kochałam to miasto. Chodź przypomniały mi się chwile z Mario, Matsem i Marco tu. Z tym trzecim nie chciałam mieć nic wspólnego. Wzięłam z pod lotniska taksówkę i pojechałam pod dom Dawida. Cały lot przepłakałam, całą drogę. Stanęłam zaryczana pod jego drzwiami i zadzwoniłam.
- Słucham? - odezwał się głos mojego przyjaciela w słuchawce.
- Dawid wpuść mnie - znów się rozpłakałam.
Zaraz na dole pojawił się Dawid. Przytulił mnie i nie puszczał.
- Chodźmy na górę wszystko mi opowiesz - wziął mnie na ręce bo ja ledwo się na nogach trzymałam.
Opowiedziałam mu wszystko. Pocieszał mnie. Mówił że będzie dobrze. Chciałam w to wierzyć, ale nie mogłam. Zaproponował mi żebym na razie u niego zamieszkała. I tak nie miałam gdzie iść. Do Dortmundu nie wrócę chyba że dopiero na studia. Nie chcę już tam grać. Wybrałam numer do Jurgena i zadzwoniłam z telefonu Dawida, bo mój był rozwalony.
- Trenerze jestem w Polsce. Po tym co się dowiedziałam wzięłam samolot i wyleciałam. Może pan jedynie powiedzieć panu Sammerowi nikomu innemu. Nikt ma nie wiedzieć gdzie jestem. Nie chcę już grać w Borussii będzie mi to przypominało o Marco. Wrócę do Dortmundu, ale dopiero na studia teraz jestem u przyjaciela. Proszę się o nic nie martwić. Moje rzeczy niech dziewczyny wezmą do Dortmundu. Dziękuję za wszystko. Do zobaczenia - wydusiłam i znów zalałam się łzami.
Kilka dni później
Dzwoniła do mnie kilka razy Majka, Zuzka, Julka i sam ten przez którego wyjechałam. Marco. Zasypał mnie również tysiącami SMSów że był wypity i nawet tego nie pamiętał że dopiero Auba mu uświadomił. Że kocha tylko mnie. Też go kochałam, ale po takim czymś nie mogłam z nim być. Straciłam dziewictwo z nim, a on nie jest prawiczkiem przez Amandę tą głupią ździrę. Tak, mój telefon został naprawiony więc każdy teraz ma dostęp do kontaktu ze mną, ale z żadnym nie mam zamiaru gadać. Zamknęłam się w sobie. Rozmawiam tylko z Dawidem i jak on ode mnie to wyłudzi, bo tak to nie jem, nie piję i cały czas siedzę w domu.
- Lena tak nie może być. Za niedługo znów zaczynam trasę sama w domu nie będziesz. Znajdź sobie jakieś zajęcie albo jedź ze mną - Dawid się zdenerwował.
- To ja wychodzę. Zjem na mieście obiad. Nie czekaj na mnie, a będę przed kolacją - leniwie wstałam z łóżka i poszłam wybrać ubrania do szafy.
W ciągu tych dni byłam z Dawidem na zakupach to on kupił mi wszystkie rzeczy, bo ja większość pieniędzy zostawiłam albo w Niemczech albo w hotelu. Mój telefon znowu za wibrował ponad tysięczny raz. Oznaczyło to że znowu ktoś dzwoni. Już denerwowało mnie takie ukrywanie się. Dzwoniła Maja. Odebrałam.
- Halo? - powiedziałam zdenerwowanym głosem.
- LENAAAA!! Ty żyjesz! - krzyknęła mi do słuchawki i słyszałam jak z krzeseł ktoś wstał.
- Żyję. Nie przejmujcie się mną. Weźcie do mnie tak nie wydzwaniajcie, bo chce sobie życie odbudować, a jak dzwonicie to wszystko przypomina mi o NIM. Spakujcie moje rzeczy i z powrotem do Dortmundu je zabierzcie - uśmiechnęłam się do słuchawki, a po policzku zaczęły spływać mi łzy.
- Płaczesz? Skarbie będzie dobrze. Marco zamknął się w sobie. Nie chodzi na treningi, nie je, pije tylko, ale nie wodę tylko alkohol. Próbujemy go odciągnąć, ale się nie da. On się zapije na śmierć. Trener chce go wysłać do domu, ale on nie chce, bo tam tym bardziej wszystkie piękne chwile z tobą będą mu się kojarzyły - słyszałam po jej głosie że też zaraz się rozpłaczę.
- Daj mi go do telefonu - postanowiłam się przełamać.
Kiedyś będę musiała z nim pogadać. Słyszałam jak Maja idzie do góry po schodach. Schody które bardzo dobrze znałam. Zapukała do jego drzwi.
- Zostawcie mnie ku*wa w spokoju! - krzyknął Marco co nawet ja usłyszałam po drugiej stronie słuchawki.
- Lena chce z tobą pogadać - powiedziała Maja, a w drzwiach momentalnie zamek się przekręcił.
- Halo? - powiedział niepewnie.
- Cześć skarbie - powiedziałam już płacząc.
Kochałam go. Dla mnie dalej był skarbem największym na świecie. Nikt mu nie dorówna, a jednak nie mogłam z nim być...
- Lena kochanie ja nie chciałem. Byłem wypity. Nic nie pamiętam. Kocham cię nad życie nikt się z tobą nie równa. Proszę cię wróć do mnie - rozpłakał się na co ja zareagowałam jeszcze głośniejszym szlochaniem.
- Nie mogę Marco wiesz żebym chciała, ale nie mogę. Nie umiem ci wybaczyć po tym że zdradziłeś mnie z moim największym wrogiem i że ja straciłam dziewictwo z tobą myśląc że ty dalej jesteś prawiczkiem. Nienawidzę cię cholera! - wykrzyczałam, a do mojego pokoju wbiegł Dawid i mocno mnie przytulił.
Rozłączyłam się. Nie chciałam go dalej słuchać. Zrobiłam to co przed telefonem od Mai. Na polu dzisiaj było około 25 stopni więc postawiłam na spódniczkę z szelkami, zieloną koszulkę i białe converse. Wyszłam z domu i szłam ulicami Warszawy. Szłam sobie chodnikiem gdy nagle moim oczom ukazał się duży stadion którego nigdy wcześniej nie miałam okazji zobaczyć. Jakoś nigdy tędy nie przechodziłam. Wiedziałam kogo to stadion.
- Legia Warszawa - pomyślałam.
Stałam tak i wpatrywałam się w stadion gdy ktoś wpadł w moje plecy.
- Przepraszam cię bardzo śpieszę się na trening - podniósł mnie.
- Czekaj ja cię znam - przymrużył oczy.
- Lena Wolfinger - wyciągnęłam rękę.
- Jakub Rzeźniczak. Grasz w Borussii prawda? - zapytał, a ja przytaknęłam.
- Może chcesz iść ze mną na trening? - wskazał na stadion.
- Bardzo chętnie - odpowiedziałam i poszliśmy.
Całą drogę do szatni przegadaliśmy. Kuba pożegnał się ze mną i pokazał drogę na murawę, a sam wszedł do szatni. Wydaje się strasznie miły. Gdy szłam tunelem przeszedł koło mnie Kuba Kosecki przyglądając mi się. Nie zdziwiło mnie to. Ostatnio było głośno o moim transferze mógł mnie skojarzyć. Po kilku minutach chłopacy zaczęli się zbierać w tym podszedł do mnie Rzeźnik.
- A może chciałabyś potrenować z nami? Może nie będzie to tak jak u was w Dortmundzie no, ale - uśmiechnął się do mnie.
- Mogłabym? - zaiskrzyły mi się oczy.
Ostatnio trenowałam jakoś 5 dni temu na obozie. Udałam się za Kubą do szatni gdzie już nikogo nie było.
- A czy nie powinnaś być teraz na obozie w Bad Ragaz? - spytał.
- Wyjechałam. Zerwałam z Marco, a dokładniej on mnie zdradził z moim wrogiem numer jeden i wyjechałam. Jestem u przyjaciela w Warszawie. Kazał mi się czymś zająć to poszłam na spacer - zaszkliły mi się oczy na samą myśl o Reus'ie.
- Ooo przepraszam że zapytałem. Współczuję strasznie - spuścił wzrok.
- Nie wiedziałeś. I już nie gram w Dortmundzie, bo przypominało by mi to wszystko o Marco. Może kiedyś wrócę do gry z nimi. Na razie nie chcę wracać do Dortmundu, ale będę musiała na studia i do taty. On jeszcze o niczym nie wie. Nikt nie wie gdzie jestem oprócz trenerów - mój wzrok także wbił się w podłogę, ale zaraz go podniosłam i ubrałam szorty.
- Jeśli chcesz możesz dzisiaj wpaść do mnie i mojej dziewczyny Edyty na obiad - zaproponował.
I tak nic innego nie miałam do roboty, a poza tym powiedziałam Dawidowi że obiad zjem na mieście.
- Zgoda - uśmiechnęłam się gdy skończyłam wiązać buta.
Wyszliśmy razem na murawę i chłopcy już biegali.
- Dzień dobry trenerze! To jest Lena Wolfinger. Zawodniczka Borussii Dortmund, ale na razie zawiesiła swoją karierę. Czy mogłaby dzisiaj z nami potrenować? - powiedział Kuba.
Trener popatrzył na mnie i się uśmiechnął.
- Oczywiście że może. Dużo o tobie słyszałem. Widziałem co robisz z piłką. To niesamowite - gestykulował.
- Dziękuję bardzo, ale nie jestem taka niesamowita. Zdarzają mi się wpadki - odrzekłam.
- Na przykład związek z Marco - dodałam ciszej, a dokładniej szeptem.
- Mówiłaś coś ? - zapytał.
- Nie nic - wyszczerzyłam się i pobiegłam z Kubą na rozgrzewkę.
W trakcie biegu przedstawił mi wszystkich. Usłyszałam dużo miłych komentarzy od chłopaków co było naprawdę super uczuciem że ktoś docenia moją pracę.
Trening minął mi naprawdę szybko na koniec rozegraliśmy bardzo fajny meczyk. Chłopcy porobili sobie ze mną zdjęcia w szatni i tak wszyscy się rozstaliśmy, a ja poszłam z Kubą do jego domu, a raczej mieszkania, bo mieszkał w bloku.
- Hej kochanie, przyprowadziłem nam gościa - krzyknął na wejściu Rzeźniczak i zaatakował go piesek.
Edyta weszła do korytarzyka i przeleciała mnie wzrokiem.
- Edyta - uśmiechnęła się.
- Lena - wymusiłam uśmiech.
- Co u nas robisz? Jeśli można spytać - zapytała.
- Lena sobie spacerowała niechcący na nią wpadłem, a że ją poznałem to zaproponowałem nasz trening, później trenowała z nami, a jak się dowiedziałem że zerwała z chłopakiem, bo ją zdradził to zaprosiłem ją do nas na obiad żeby nie była sama - odpowiedział za mnie Kuba.
- Rozumiem, bardzo ci współczuje - usiedliśmy na kanapie.
- Takiego dupka nie ma co żałować - delikatnie się uśmiechnęłam.
- A przez co zerwaliście ? - znowu zadała pytanie.
- Zdradził mnie z największym wrogiem. Tłumacząc się że był wypity i nic nie pamięta - zaśmiałam się, ale poczułam ukłucie w sercu.
W tym momencie zadzwonił mój telefon. Marco... Postanowiłam odebrać.
- Przepraszam na chwilkę. Muszę odebrać - uśmiechnęłam się i weszłam do pierwszego lepszego pokoju którym była łazienka.
- Co chcesz? - powiedziałam oczywiście w języku niemieckim.
- Kocham cię - powiedział po polsku na co się zdziwiłam i momentalnie rozpłakałam.
- Jesteś dla mnie najważniejsza nie chcę cię stracić. Przyrzekam na moją rodzinę że już nigdy cię nie zdradzę. Kocham cię proszę wróć do mnie - dalej mówił po polsku a ja wyłam.
- Lena wszystko w porządku - zapukał Rzeźnik do łazienki.
- Tak Kuba zaraz wyjdę - odezwałam się.
- Marco, ale ja nie mogę do ciebie wrócić. Zdradziłeś mnie do tego z Amandą. Wrócę jutro na obóz, bo stęskniłam się za ludźmi i treningami. Wtedy pogadamy powiedz tam trenerowi że przyjeżdżam i chcę kogoś żeby przyjechał po mnie na lotnisko niech zadzwoni do mnie dogadamy się o której godzinie będę. Niech przyjeżdża kto chce tylko ciebie tam nie chcę widzieć. Kocham cię pa - uśmiechnęłam się do siebie i rozłączyłam.
Wyszłam z łazienki.
- Lenka wszystko okej? - podszedł Kuba.
- Jutro wracam na obóz. Dzwonił Marco mówił po polsku. Nie mogę tego tak skończyć - rozpłakałam się i wtuliłam w Kubę.
- Co wy na to żebyśmy zjedli obiad i całą trójką udali się na zakupy przed wyjazdem? - poleciła Edyta.
- Ja jestem za, a może jeszcze iść z nami mój przyjaciel u którego jestem ? - spytałam.
- Oczywiście - wyszczerzyła się.
Postanowiłam zadzwonić do Dawida i wszystko mu opowiedzieć.
- To na jakim osiedlu jesteście? Ja tam wpadnę i pójdziemy na zakupy - odezwał się Kwiatkowski po moim całym gadaniu.
Podałam mu ulicę. Pomogłam Edycie dokończyć obiad. Zjedliśmy go w miłej atmosferze, a jak zbierałam talerze na domofon zadzwonił Dawid. Pozmywaliśmy i wyszliśmy na miasto. Dawidowi było trochę smutno że już wyjeżdżam, ale nie dawał po sobie tego poznać, ale że znam go bardzo długo to wiem że się przejmował.
- Zarezerwowałaś już lot? - zapytał po chwili.
- Jeszcze nie. Zrobię to przez internet u ciebie - odparłam.
- Możemy podjechać na lotnisko jak chcesz - powiedział Kuba prowadzący samochód.
- Jeśli to nie byłby problem to jasne - odrzekłam.
Więc najpierw pojechaliśmy na lotnisko i kupiliśmy bilet na 15:00 od razu zadzwoniłam do trenera, ale nie Klopp'a tylko mojego trenera Sammer'a. Od razu odebrał jakby czekał na telefon.
- Witam trenerze. Jutro mam wylot z Polski o 15:00 i wracam do treningów, bo się stęskniłam proszę żeby ktoś przyjechał po mnie na lotnisko. Tylko żeby to nie był Marco - ucieszyłam się na myśl powrotu, a później przypomniał mi się Marco i już nie miałam tego uśmiechu na twarzy.
- Dobrze przyjadę z Majką, Zuzą i Julką bo się stęskniły. My także i brakuje nam napastniczki, a po jutrze mamy sparing z tutejszą damską drużyną - odrzekł.
- Piłka to jedyne zajęcie dzięki któremu zapominam o wszystkim. Czuje się na siłach żeby zagrać - wyprostowałam się dumnie.
- Mam nadzieję hehe, a co będzie z tobą i Marco? - spytał, a mnie zabolało serce.
- Nic na razie. Na razie nas nie ma jestem ja i jest Marco nie ma nas jesteśmy osobno. Nie wie pan jak bardzo zdrada boli. Nigdy nikogo jak jego nie kochałam - odrzekłam i zalałam się łzami.
Dawid który siedział obok mocno mnie przytulił.
- Lenka nie płacz. Będzie dobrze zapewniam cię że Marco zrobi wszystko żebyś zapomniała i była znów z nim szczęśliwa. On naprawdę żałuje. Chłopcy mają przed nami sparing. Marco już powinien grać, ale od czasu jak wyjechałaś nie chodzi na treningi. W nocy wymyka się i pije ehhhh... Może ty do niego dotrzesz jak wrócisz. Pamiętasz tą imprezę co miała być dla Marco? Nie zrobiliśmy jej. Postanowiliśmy że ty zadecydujesz kiedy będzie - czułam że się uśmiecha.
Podziękowałam, pożegnałam się i rozłączyłam. Pochodziliśmy do późna po sklepach. Zaprzyjaźniłam się i z Edytą jak i z Kubą. Bardzo szczęśliwi i sympatyczni ludzie i własnie tego im zazdrościłam. Pożegnaliśmy się i umówiliśmy się że jutro mnie odwiozą na lotnisko, a Dawid pojedzie z nami. Gdy przyszłam z Kwiatem do domu poszłam się umyć, przebrałam się i zasnęłam z telefonem w ręku czytając SMSy z Marco....
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kilka dni później
Dzwoniła do mnie kilka razy Majka, Zuzka, Julka i sam ten przez którego wyjechałam. Marco. Zasypał mnie również tysiącami SMSów że był wypity i nawet tego nie pamiętał że dopiero Auba mu uświadomił. Że kocha tylko mnie. Też go kochałam, ale po takim czymś nie mogłam z nim być. Straciłam dziewictwo z nim, a on nie jest prawiczkiem przez Amandę tą głupią ździrę. Tak, mój telefon został naprawiony więc każdy teraz ma dostęp do kontaktu ze mną, ale z żadnym nie mam zamiaru gadać. Zamknęłam się w sobie. Rozmawiam tylko z Dawidem i jak on ode mnie to wyłudzi, bo tak to nie jem, nie piję i cały czas siedzę w domu.
- Lena tak nie może być. Za niedługo znów zaczynam trasę sama w domu nie będziesz. Znajdź sobie jakieś zajęcie albo jedź ze mną - Dawid się zdenerwował.
- To ja wychodzę. Zjem na mieście obiad. Nie czekaj na mnie, a będę przed kolacją - leniwie wstałam z łóżka i poszłam wybrać ubrania do szafy.
W ciągu tych dni byłam z Dawidem na zakupach to on kupił mi wszystkie rzeczy, bo ja większość pieniędzy zostawiłam albo w Niemczech albo w hotelu. Mój telefon znowu za wibrował ponad tysięczny raz. Oznaczyło to że znowu ktoś dzwoni. Już denerwowało mnie takie ukrywanie się. Dzwoniła Maja. Odebrałam.
- Halo? - powiedziałam zdenerwowanym głosem.
- LENAAAA!! Ty żyjesz! - krzyknęła mi do słuchawki i słyszałam jak z krzeseł ktoś wstał.
- Żyję. Nie przejmujcie się mną. Weźcie do mnie tak nie wydzwaniajcie, bo chce sobie życie odbudować, a jak dzwonicie to wszystko przypomina mi o NIM. Spakujcie moje rzeczy i z powrotem do Dortmundu je zabierzcie - uśmiechnęłam się do słuchawki, a po policzku zaczęły spływać mi łzy.
- Płaczesz? Skarbie będzie dobrze. Marco zamknął się w sobie. Nie chodzi na treningi, nie je, pije tylko, ale nie wodę tylko alkohol. Próbujemy go odciągnąć, ale się nie da. On się zapije na śmierć. Trener chce go wysłać do domu, ale on nie chce, bo tam tym bardziej wszystkie piękne chwile z tobą będą mu się kojarzyły - słyszałam po jej głosie że też zaraz się rozpłaczę.
- Daj mi go do telefonu - postanowiłam się przełamać.
Kiedyś będę musiała z nim pogadać. Słyszałam jak Maja idzie do góry po schodach. Schody które bardzo dobrze znałam. Zapukała do jego drzwi.
- Zostawcie mnie ku*wa w spokoju! - krzyknął Marco co nawet ja usłyszałam po drugiej stronie słuchawki.
- Lena chce z tobą pogadać - powiedziała Maja, a w drzwiach momentalnie zamek się przekręcił.
- Halo? - powiedział niepewnie.
- Cześć skarbie - powiedziałam już płacząc.
Kochałam go. Dla mnie dalej był skarbem największym na świecie. Nikt mu nie dorówna, a jednak nie mogłam z nim być...
- Lena kochanie ja nie chciałem. Byłem wypity. Nic nie pamiętam. Kocham cię nad życie nikt się z tobą nie równa. Proszę cię wróć do mnie - rozpłakał się na co ja zareagowałam jeszcze głośniejszym szlochaniem.
- Nie mogę Marco wiesz żebym chciała, ale nie mogę. Nie umiem ci wybaczyć po tym że zdradziłeś mnie z moim największym wrogiem i że ja straciłam dziewictwo z tobą myśląc że ty dalej jesteś prawiczkiem. Nienawidzę cię cholera! - wykrzyczałam, a do mojego pokoju wbiegł Dawid i mocno mnie przytulił.
Rozłączyłam się. Nie chciałam go dalej słuchać. Zrobiłam to co przed telefonem od Mai. Na polu dzisiaj było około 25 stopni więc postawiłam na spódniczkę z szelkami, zieloną koszulkę i białe converse. Wyszłam z domu i szłam ulicami Warszawy. Szłam sobie chodnikiem gdy nagle moim oczom ukazał się duży stadion którego nigdy wcześniej nie miałam okazji zobaczyć. Jakoś nigdy tędy nie przechodziłam. Wiedziałam kogo to stadion.
- Legia Warszawa - pomyślałam.
Stałam tak i wpatrywałam się w stadion gdy ktoś wpadł w moje plecy.
- Przepraszam cię bardzo śpieszę się na trening - podniósł mnie.
- Czekaj ja cię znam - przymrużył oczy.
- Lena Wolfinger - wyciągnęłam rękę.
- Jakub Rzeźniczak. Grasz w Borussii prawda? - zapytał, a ja przytaknęłam.
- Może chcesz iść ze mną na trening? - wskazał na stadion.
- Bardzo chętnie - odpowiedziałam i poszliśmy.
Całą drogę do szatni przegadaliśmy. Kuba pożegnał się ze mną i pokazał drogę na murawę, a sam wszedł do szatni. Wydaje się strasznie miły. Gdy szłam tunelem przeszedł koło mnie Kuba Kosecki przyglądając mi się. Nie zdziwiło mnie to. Ostatnio było głośno o moim transferze mógł mnie skojarzyć. Po kilku minutach chłopacy zaczęli się zbierać w tym podszedł do mnie Rzeźnik.
- A może chciałabyś potrenować z nami? Może nie będzie to tak jak u was w Dortmundzie no, ale - uśmiechnął się do mnie.
- Mogłabym? - zaiskrzyły mi się oczy.
Ostatnio trenowałam jakoś 5 dni temu na obozie. Udałam się za Kubą do szatni gdzie już nikogo nie było.
- A czy nie powinnaś być teraz na obozie w Bad Ragaz? - spytał.
- Wyjechałam. Zerwałam z Marco, a dokładniej on mnie zdradził z moim wrogiem numer jeden i wyjechałam. Jestem u przyjaciela w Warszawie. Kazał mi się czymś zająć to poszłam na spacer - zaszkliły mi się oczy na samą myśl o Reus'ie.
- Ooo przepraszam że zapytałem. Współczuję strasznie - spuścił wzrok.
- Nie wiedziałeś. I już nie gram w Dortmundzie, bo przypominało by mi to wszystko o Marco. Może kiedyś wrócę do gry z nimi. Na razie nie chcę wracać do Dortmundu, ale będę musiała na studia i do taty. On jeszcze o niczym nie wie. Nikt nie wie gdzie jestem oprócz trenerów - mój wzrok także wbił się w podłogę, ale zaraz go podniosłam i ubrałam szorty.
- Jeśli chcesz możesz dzisiaj wpaść do mnie i mojej dziewczyny Edyty na obiad - zaproponował.
I tak nic innego nie miałam do roboty, a poza tym powiedziałam Dawidowi że obiad zjem na mieście.
- Zgoda - uśmiechnęłam się gdy skończyłam wiązać buta.
Wyszliśmy razem na murawę i chłopcy już biegali.
- Dzień dobry trenerze! To jest Lena Wolfinger. Zawodniczka Borussii Dortmund, ale na razie zawiesiła swoją karierę. Czy mogłaby dzisiaj z nami potrenować? - powiedział Kuba.
Trener popatrzył na mnie i się uśmiechnął.
- Oczywiście że może. Dużo o tobie słyszałem. Widziałem co robisz z piłką. To niesamowite - gestykulował.
- Dziękuję bardzo, ale nie jestem taka niesamowita. Zdarzają mi się wpadki - odrzekłam.
- Na przykład związek z Marco - dodałam ciszej, a dokładniej szeptem.
- Mówiłaś coś ? - zapytał.
- Nie nic - wyszczerzyłam się i pobiegłam z Kubą na rozgrzewkę.
W trakcie biegu przedstawił mi wszystkich. Usłyszałam dużo miłych komentarzy od chłopaków co było naprawdę super uczuciem że ktoś docenia moją pracę.
Trening minął mi naprawdę szybko na koniec rozegraliśmy bardzo fajny meczyk. Chłopcy porobili sobie ze mną zdjęcia w szatni i tak wszyscy się rozstaliśmy, a ja poszłam z Kubą do jego domu, a raczej mieszkania, bo mieszkał w bloku.
- Hej kochanie, przyprowadziłem nam gościa - krzyknął na wejściu Rzeźniczak i zaatakował go piesek.
Edyta weszła do korytarzyka i przeleciała mnie wzrokiem.
- Edyta - uśmiechnęła się.
- Lena - wymusiłam uśmiech.
- Co u nas robisz? Jeśli można spytać - zapytała.
- Lena sobie spacerowała niechcący na nią wpadłem, a że ją poznałem to zaproponowałem nasz trening, później trenowała z nami, a jak się dowiedziałem że zerwała z chłopakiem, bo ją zdradził to zaprosiłem ją do nas na obiad żeby nie była sama - odpowiedział za mnie Kuba.
- Rozumiem, bardzo ci współczuje - usiedliśmy na kanapie.
- Takiego dupka nie ma co żałować - delikatnie się uśmiechnęłam.
- A przez co zerwaliście ? - znowu zadała pytanie.
- Zdradził mnie z największym wrogiem. Tłumacząc się że był wypity i nic nie pamięta - zaśmiałam się, ale poczułam ukłucie w sercu.
W tym momencie zadzwonił mój telefon. Marco... Postanowiłam odebrać.
- Przepraszam na chwilkę. Muszę odebrać - uśmiechnęłam się i weszłam do pierwszego lepszego pokoju którym była łazienka.
- Co chcesz? - powiedziałam oczywiście w języku niemieckim.
- Kocham cię - powiedział po polsku na co się zdziwiłam i momentalnie rozpłakałam.
- Jesteś dla mnie najważniejsza nie chcę cię stracić. Przyrzekam na moją rodzinę że już nigdy cię nie zdradzę. Kocham cię proszę wróć do mnie - dalej mówił po polsku a ja wyłam.
- Lena wszystko w porządku - zapukał Rzeźnik do łazienki.
- Tak Kuba zaraz wyjdę - odezwałam się.
- Marco, ale ja nie mogę do ciebie wrócić. Zdradziłeś mnie do tego z Amandą. Wrócę jutro na obóz, bo stęskniłam się za ludźmi i treningami. Wtedy pogadamy powiedz tam trenerowi że przyjeżdżam i chcę kogoś żeby przyjechał po mnie na lotnisko niech zadzwoni do mnie dogadamy się o której godzinie będę. Niech przyjeżdża kto chce tylko ciebie tam nie chcę widzieć. Kocham cię pa - uśmiechnęłam się do siebie i rozłączyłam.
Wyszłam z łazienki.
- Lenka wszystko okej? - podszedł Kuba.
- Jutro wracam na obóz. Dzwonił Marco mówił po polsku. Nie mogę tego tak skończyć - rozpłakałam się i wtuliłam w Kubę.
- Co wy na to żebyśmy zjedli obiad i całą trójką udali się na zakupy przed wyjazdem? - poleciła Edyta.
- Ja jestem za, a może jeszcze iść z nami mój przyjaciel u którego jestem ? - spytałam.
- Oczywiście - wyszczerzyła się.
Postanowiłam zadzwonić do Dawida i wszystko mu opowiedzieć.
- To na jakim osiedlu jesteście? Ja tam wpadnę i pójdziemy na zakupy - odezwał się Kwiatkowski po moim całym gadaniu.
Podałam mu ulicę. Pomogłam Edycie dokończyć obiad. Zjedliśmy go w miłej atmosferze, a jak zbierałam talerze na domofon zadzwonił Dawid. Pozmywaliśmy i wyszliśmy na miasto. Dawidowi było trochę smutno że już wyjeżdżam, ale nie dawał po sobie tego poznać, ale że znam go bardzo długo to wiem że się przejmował.
- Zarezerwowałaś już lot? - zapytał po chwili.
- Jeszcze nie. Zrobię to przez internet u ciebie - odparłam.
- Możemy podjechać na lotnisko jak chcesz - powiedział Kuba prowadzący samochód.
- Jeśli to nie byłby problem to jasne - odrzekłam.
Więc najpierw pojechaliśmy na lotnisko i kupiliśmy bilet na 15:00 od razu zadzwoniłam do trenera, ale nie Klopp'a tylko mojego trenera Sammer'a. Od razu odebrał jakby czekał na telefon.
- Witam trenerze. Jutro mam wylot z Polski o 15:00 i wracam do treningów, bo się stęskniłam proszę żeby ktoś przyjechał po mnie na lotnisko. Tylko żeby to nie był Marco - ucieszyłam się na myśl powrotu, a później przypomniał mi się Marco i już nie miałam tego uśmiechu na twarzy.
- Dobrze przyjadę z Majką, Zuzą i Julką bo się stęskniły. My także i brakuje nam napastniczki, a po jutrze mamy sparing z tutejszą damską drużyną - odrzekł.
- Piłka to jedyne zajęcie dzięki któremu zapominam o wszystkim. Czuje się na siłach żeby zagrać - wyprostowałam się dumnie.
- Mam nadzieję hehe, a co będzie z tobą i Marco? - spytał, a mnie zabolało serce.
- Nic na razie. Na razie nas nie ma jestem ja i jest Marco nie ma nas jesteśmy osobno. Nie wie pan jak bardzo zdrada boli. Nigdy nikogo jak jego nie kochałam - odrzekłam i zalałam się łzami.
Dawid który siedział obok mocno mnie przytulił.
- Lenka nie płacz. Będzie dobrze zapewniam cię że Marco zrobi wszystko żebyś zapomniała i była znów z nim szczęśliwa. On naprawdę żałuje. Chłopcy mają przed nami sparing. Marco już powinien grać, ale od czasu jak wyjechałaś nie chodzi na treningi. W nocy wymyka się i pije ehhhh... Może ty do niego dotrzesz jak wrócisz. Pamiętasz tą imprezę co miała być dla Marco? Nie zrobiliśmy jej. Postanowiliśmy że ty zadecydujesz kiedy będzie - czułam że się uśmiecha.
Podziękowałam, pożegnałam się i rozłączyłam. Pochodziliśmy do późna po sklepach. Zaprzyjaźniłam się i z Edytą jak i z Kubą. Bardzo szczęśliwi i sympatyczni ludzie i własnie tego im zazdrościłam. Pożegnaliśmy się i umówiliśmy się że jutro mnie odwiozą na lotnisko, a Dawid pojedzie z nami. Gdy przyszłam z Kwiatem do domu poszłam się umyć, przebrałam się i zasnęłam z telefonem w ręku czytając SMSy z Marco....
------------------------------------------------------------------------------------------------------
JESTTTT!!!!
KRÓTKI BO KRÓTKI ALE JEST. TAK SIĘ CIESZE ŻE WAM GO DAJE OD TERAZ RAZ NA DWA TYGODNIE BĘDZIE CHYBA ŻE MI COŚ WYPADNIE TO WAM NAPISZE.
AUBAMEYANG PRZEDŁUZYŁ KONTRAKT Z BVB DO 2020
#AUBA2020
(zdjęcia są zebrane z kilku miesięcy)
2014 2015
Auba i Reus z treningu
Yours, Kloppo :'(
Nasz cały skład razem z Jurgenem Klopp'em i Sebastianem Kehl'em
Dwie legendy:( #DankeKehli #DankeKloppo
Czasami lubi hehe
Tak Marco wypoczywał i przygotowywał się do kolejnego sezonu
Marco na lotnisku
Bayern złodzieje </3
Pierwszy gol Erik'a w Bundeslidze w całej karierze ♥
Piszczu is back
Radość Erik'a po bramce
Marco u fryzjera na wakacjach
Nareszcie!! ♥
#OppaKehl
Sebastian na pożegnanym meczu
Mats i Jurgen podczas konferencji
Po 2 sezonach na wypożyczeniu wrócił do nas Moritz Leitner *.*
Jakie smutne ehhh...
Cały nasz skład w wersji rysunkowej
Z wypożyczenia wrócił również Hoffi ♥
Pozdrawiam i całuję Julka ;* ♥
























NARESZCZE, W KOŃCU doczekałam się rozdziału na twoim blogu. Jestem w szoku. Marco zdradził Lenę, no nie wierzę i do tego z Amandą. Widać, jednak, że uczucie między Leną, a Marco jest prawdziwe i silne mam nadzieję, że jednak się pogodzą. Czekam na kolejny rozdział pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńNo cudo *.* Mam nadzieje ze się pogodzą 😊 Czekam z niecierpliwością na next <3 😍
OdpowiedzUsuńKiedy dodasz coś nowego? :'(
OdpowiedzUsuńJak odrobie się z nauką, bo musze tylko dokończyć go
UsuńOk czekam :/
UsuńEhh... Ja już wątpie że coś dodasz...
OdpowiedzUsuńSkarbie!! mam dobrą wiadomość. Wyrobiłam się z zaległościami i rozdział bedzie w tym tygodniu:*
Usuń