Strony

Muzyka

środa, 3 lutego 2016

Rozdział 35 - "Zakład"

(...)
- Dziękuje Lena - popłynęła mu łza po policzku którą szybko otarłam żeby nikt nie widział.
- Nie ma za co i tak dla mnie zrobiłeś dużo więcej. A teraz chodź idziemy się bawić - zaśmiałam się.
- Poczekaj tu pójdę podziękować trenerowi - puścił moją rękę i poszedł do trenera. 
(...)
Gdy już wrócił ruszyliśmy na parkiet i bawiliśmy się do samego rana. Oczywiście ja bez alkoholu, bo z rana trening nie zamierzam mieć kaca. Mój narzeczony wypił chyba kilka kieliszków wódki, ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Denerwowałam się tylko czasami jak tańczył z jakąś obcą dziewczyną, a ona przed nim odstawiała taniec erotyczny, ale stwierdziłam że po co mam się denerwować i denerwować jego w jego wieczór jak on i tak kocha tylko mnie. Tak wiem skromna jestem haha. Bawiłam się świetnie naprawdę. Około 3:00 wszyscy wróciliśmy do hotelu Auba był w takim stanie że Marco i Erik nieśli go na rękach, a że sami byli po kilku kieliszkach to na schodach niemal z nim nie spadli dlatego jak dotarli na 1 piętro pojechali windą na 2. Ja poszłam się umyć i położyłam się do łóżka. Maja zrobiła to samo gdy weszła do łóżka przytuliła się do mnie. Zawsze tak robiła jak było coś nie tak.
- Co się dzieje ? - spytałam.
- Boje się - odparła.
- Czego ? - znów zapytałam.
- Że Mario ze mną zerwie. Trochę się dzisiaj posprzeczaliśmy - wybuchnęła płaczem.
- O co poszło ? - zawsze nawzajem się wypytywałyśmy o szczegóły, a później "wystawiałyśmy diagnozę". 
- Poszło o to że piłam - odrzekła.
- Jak to? Skąd on wiedział że piłaś ? - zdziwiłam się.
- Wieczorem często dzwoni i zadzwonił jak byłam na imprezie i już byłam po kilku głębszych  i trochę bluźniłam i powiedział że nie wyobrażał sobie że mogę tak pić że nie chce żebym piła, a ja krzyknęłam że nie będzie mi życia układał, bo i tak go nigdy przy mnie nie ma, a on na to że mam rację i się rozłączył - płakała jeszcze bardziej niż wcześniej.
- Będzie dobrze on zrozumie że to pod wpływem alkoholu tak powiedziałaś. Zadzwoń do niego teraz i przeproś za to. Od tego telefonu coś piłaś ? - spytałam.
- Nie. Znaczy piwo. Chciałam się zapić do przytomności, ale uświadomiłam sobie że to nie jest dobry pomysł jak to właśnie o alkohol nam poszło więc wypiłam tylko jedno piwo i doszłam trochę do siebie - mówiła między napadami płaczu.
- Zadzwoń do niego i powiedz mu że przemyślałaś to i go przepraszasz że to było pod wpływem alkoholu i że później już nie piłaś, bo miałaś wyrzuty sumienia - uśmiechnęłam się do niej.
Wstała i wzięła telefon z szafki nocnej. Zadzwoniła do niego. Nie odebrał. Zadzwoniła więc drugi raz. Znowu nic. Wiemy dobrze że Mario jest teraz na wakacjach, a nie jest z resztą drużyny na obozie, bo był na Mistrzostwach i ma czas na odpoczynek, ale dzisiaj miał wracać więc miał czas żeby porozmawiać z Majką.
- Poczekaj może nie odbiera od ciebie, bo nie chce z tobą rozmawiać. Ja do niego zadzwonię - wybrałam numer i przycisnęłam zieloną słuchawkę.
Nic. Zaczęłyśmy się martwić. Poszłyśmy do Marco. Najlepszy przyjaciel musi coś wiedzieć albo przynajmniej od niego Mario odbierze. Gdy byłyśmy już przy pokoju mojego chłopaka usłyszałyśmy że z kimś rozmawia.
- Mario ona na pewno powiedziała to pod wpływem alkoholu. Ty też gadasz bzdury po alkoholu - mówił poważnym głosem mój narzeczony.
Zdziwiłyśmy się czemu nie było zajętego jak do niego dzwoniłyśmy jak rozmawiał z Marco, ale pewnie rozmawiał z drugiego numeru. Tak Mario ma dwa numery i nawet dwa telefony. Jeden służbowy, a drugi dla przyjaciół, ale czemu rozmawiali przez służbowy.
- Tak Mario, ale jej na pewno zależy na tobie. Posłuchaj mnie nie będę ci mówił co masz robić masz rację, ale nie zrywaj przez jakiś jebany alkohol, bo i tak od tak o niej nie zapomnisz, a do tego jak ją kochasz to już w ogóle - podniósł głos Reus.
- To będzie lub miałaby być twoja najgłupsza decyzja w życiu stary - dodał.
-Tak nie rozumiem, bo Lenka nie pije. Ona brzydzi się alkoholu, ale od czasu do czasu pewnie się czegoś napije, ale nie będę zły, bo ona też ze mną po alkoholu wytrzymuje. Majka z tobą też będzie musiała to ty z nią wytrzymaj, ale jak chcesz postaw jej ultimatum.... Nie wiem jakie mnie nie pytaj.... Mario czy ty.. Czy ty płaczesz? - w głosie Marco można było wyczuć troskę i współczucie.
- To ona dzwoniła? Trzeba było odebrać i sobie z nią to wyjaśnić. Ja bym poczekał. Lenka też? Pewnie zaraz do mnie przyjdą zapytać co się stało. Co mam im powiedzieć? - przerwał gdy zobaczył nas w drzwiach.
Po tych słowach weszłyśmy do pokoju.
- Nic nie musisz mówić. Wszystko już wiem - popłakała się Majka.
- Wiemy - poprawiłam ją.
- Jak ma zamiar zerwać to niech to robi proszę bardzo droga wolna jak przez takie gówno chce zerwać niech zrywa - opadła na ziemię i zwinęła się w kłębek.
- Mario one wszystko słyszały... Mario halo.... GOETZE CHOLERA.... - rzucił telefon na łóżko Marco.
Ja już klęczałam obok Majki przytulając ją do siebie. Reus zaczął iść w naszą stronę.
- Nawet nie podchodź - warknęłam, a ten się cofnął.
Nagle dostał SMSa nie wiadomo od kogo, ale szybko coś wystukał i podszedł do nas.
- Majka masz przy sobie telefon ? - odezwał się do mojej przyjaciółki.
- Co cię to do cholery teraz obchodzi ? Straciłam chłopaka który był moim ideałem przez jakiś jebany alkohol najchętniej miałabym teraz przy sobie wódkę, a nie telefon - już raz ją taką widziałam.
Po zerwaniu z Dawidem. To był najgorszy czas w jej życiu nawet przez tydzień nie chodziła do szkoły. Codziennie chodziłam do niej po lekcjach i dawałam jej zeszyty i rozmawiałyśmy do wieczora. Bałam się co teraz będzie, a już za dwa dni kolejny sparing. Z rozmyśleń wyrwał mnie telefon mojego chłopaka.
- Tak może - tylko tyle powiedział i znów do nas wrócił. 
Nagle usłyszałyśmy kroki na schodach i przed nami stanął Mario. Mario Goetze. Chłopak mojej przyjaciółki który chciał z nią zerwać, a w ręce trzymał bukiet pięknych czerwonych róż.
- Jeśli przyszedłeś z nią zerwać to sobie daruj - wstałam.
- Czy wyglądam jakbym przyszedł z nią zerwać ? Od razu po naszej "kłótni" stwierdziłem że Majka potrzebuje mojego towarzystwa nie byłem na nią zły. Tylko na siebie. Od razu wybrałem lot tutaj. Gdy dzwoniła do mnie nie odebrałem chciałem jej zrobić niespodziankę. Później zadzwoniłaś ty. Wiedziałem że coś musimy zrobić i wiedziałem że przyjdziecie do Marco z tą sprawą więc do niego zadzwoniłem i zanim stanęłyście pod drzwiami omówiłem jak nasza "rozmowa" ma wyglądać. Marco tak naprawę rozmawiał sam do wyłączonego telefonu więc nawet sam nie wiem jak to wyszło haha. A ciebie Maju chcę przeprosić. Obiecuję że będę częściej się z tobą widywał, bo nigdy nikogo takiego jak ty nie poznałem. Jesteś moim skarbem którego nikomu nie oddam - uklęknął przed Majką i dał jej kwiaty, do mnie poszedł Marco, a ja się w niego wtuliłam i nawet ze dwie łezki uroniłam.
- Mario - rzuciła mu się na szyję jakby dopiero teraz go zauważyła.
- Ciiii... już jestem przy tobie - pogładził ją po głowie.
- To ja już pójdę spać. Dobranoc - ziewnęłam.
- Lena czy moglibyśmy. No wiesz spać razem u was w pokoju? - spytał Goetze gdy już chciałam odejść.
- Yyyyy... tak jasne tylko bez żadnych rzeczy, bo ja później tam będę spała - zaśmiałam się, ale czułam się taka zmęczona.
- A ty gdzie będziesz spać? - zwrócił się do mnie Reus.
- Ja? Na kanapie w salonie - uśmiechnęłam się delikatnie.
- O nie nie śpisz u mnie - pociągnął mnie do środka.
- No dobra. To dobranoc - pocałowałam Majkę w policzek i zamknęłam drzwi.
Marco miał łóżko dwuosobowe. Jak się później dowiedziałam to dlatego jakbym chciała właśnie kiedyś z nim spać. Przynajmniej tak mi powiedział.
- Dobranoc skarbie - pocałował mnie w policzek i mocno się przytulił jakby zaraz miał mnie stracić.
- Marco kochanie - uśmiechnęłam się do niego.
- Tak? - odparł z zamkniętymi oczami.
- Dusisz - zaśmiałam się ostatkami sił.
- O jeju przepraszam - rozluźnił uścisk.
- Teraz dobranoc - pocałowałam go w obojczyk, bo tylko tak dałam radę się obrócić.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------

- POBUDKAAAA!! Lena? - wszedł trener Klopp.
- Dzień dobry trenerze - powiedziałam zaspanym głosem.
- Co tutaj robisz? - zdziwił się.
- No wczoraj do Mai przyjechał Mario i zapytali czy mogą spać razem to Marco mnie przygarnął - uśmiechnęłam się z zamkniętymi oczami.
- No dobrze. To idź do siebie się ubrać o 7:30 śniadanie - podszedł do Aubameyanga i go obudził.
Później poszedł do Erika, a ja obudziłam Marco. Pękały im głowy, a Aubie to już w ogóle.
- Co się wczoraj stało? Co tu robisz? Czy wy przy mnie? - trzymał się za głowę.
- Zaszalałeś za bardzo. Bardzo za bardzo. Śpię tu, bo Goetze mnie wyrzucił z łóżka. Nie, my z Marco nic - zaśmiałam się.
- MARIO PRZYJECHAŁ?! - wyskoczył z "pokoju" obok Durm.
- Tak, a teraz proszę się ogarnąć idę do siebie się ubrać - uśmiechnęłam się i poszłam.
Na korytarzu spotkałam trenera Sammera, który właśnie wyszedł ode mnie z pokoju.
- Witaj Lena. Słyszałem o małej zamianie w nocy. Rozmawiałem już z Mario. Dzisiaj wieczorem wyjeżdża więc nie będzie tej nocy zamieszania - uśmiechnął się.
- Dziękuję, ale mi wcale źle nie było - odwzajemniłam uśmiech i weszłam do siebie. 
Maja i Mario siedzieli w salonie więc krótko się przywitałam i poszłam do siebie. Postanowiłam dzisiaj odsłonić brzuch i związać włosy w kucyka. Wyglądałam bardzo kobieco. Legginsy podkreślały mój tyłek, a sportowy top odsłaniający brzuch pokazywał moją ładną sylwetkę. Nie mam jakiejś idealnej figury. Jest taka jak powinna być, ale pewnie jako piłkarka jeszcze brzuch wyrobię. Zauważyłam że zostawiłam telefon u Marco. Zeszłam z powrotem na dół.
- No Lena zajebiście wyglądasz - zwróciła się do mnie Julka. 
Podeszłam do niej i dałam jej buziaka w policzek zresztą Zuzi i Majce też.
- A dziękuję - zaśmiałam się.
- Gdzie idziesz? Dopiero przyszłaś - zdziwiła się Zuzia.
- Zapomniałam telefonu od Marco. Zaraz wrócę - już chciałam wychodzić, ale Jula mnie zatrzymała.
- Ja pójdę, Marco zobaczy cię dopiero przy śniadaniu to zacznie mu ślinka cieknąć, ale nie na widok jedzenia. Powiemy trenerowi żeby na ciebie nie czekać i wejdziesz jak już będziemy przy stołach okej? - zaśmiała się i wyminęła mnie w drzwiach.
- Aż tak dobrze wyglądam? - zwróciłam się do reszty, a oni pokiwali twierdząco głową.
Majka z Mario cały czas rozmawiali jakby się 5 lat nie widzieli. Przytulali się i całowali. To było takie słodkie. 
- Zuza nie idziesz się przywitać z Erikiem? - spytałam siostry.
- Na zbiórce się z nim zobaczę. W jakim jest stanie? - zaśmiała się.
- Nie najlepszym, ale na pewno lepszym niż Auba - wybuchnęłyśmy śmiechem i Julka przyszła z moim telefonem.
Była 7:27 więc poszli na śniadanie, a ja usiadłam na kanapie. Gdy było już po 7:30 zeszłam na dół. Przywitałam ochronę w drzwiach i weszłam na jadalnie. Usłyszałam gwizdy od któregoś z chłopaków, ale szukałam wzrokiem Marco. W momencie gdy go znalazłam odwrócił się i patrzył na mnie z otwartą buzią. Usłyszałam brawa.
- O co wam chodzi? Spóźniam się na śniadaniem i dostaje brawa - przewróciłam oczami i podeszłam do naszego stolika.
Reus odsunął mi krzesło.
- Dziękuję i zamknij tą buzię, bo ci coś wleci - pocałowałam go w policzek.
- Wy....wy.... wyglądasz cudownie - zająkał się, a dziewczyny się zaśmiały.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się.
- Mario opowiadaj jak było na wakacjach - zwróciłam się do kolegi, który siedział obok Mai.
Przy stole było mniej miejsca, bo został dostawiony talerz dla Mario.
- Dobrze. Szkoda że bez Mai - popatrzył znów na swoją ukochaną.
- Wyglądacie jak najszczęśliwsi zakochani - odparłam.
- Tak się czujemy - dodała Maja nie odrywając od niego wzroku.
Zrobiłam im zdjęcie na snapa. Zagrałam też filmik w którym każdy ze stolika macha i podpisałam "takie śniadania mogę jeść zawsze". Telefon mi zaczął wibrować. Dzwonił Dawid.
- Pozdrów Mario - tak właśnie wita się Dawid Kwiatkowski.
- Hej Dawid - zaśmiałam się.
- Ej Goetze masz pozdrowienia od Kwiatkowskiego - zwróciłam się znowu do kolegi z naprzeciwka.
- Też go pozdrów i powiedz że nadal czekam kiedy wpadnie - zaśmiał się.
- Mario też pozdrawia i mówi że nadal czeka kiedy wpadniesz - znów powiedziałam do słuchawki.
- Niebawem. Lenka? - zawahał się.
- Co jest? - uśmiech zszedł mi z twarzy.
- Nie będę dał rady wpaść jak przyjedziecie, bo mam koncerty codziennie albo co dwa, trzy dni. Przepraszam - czułam że mu jest przykro.
- Nie przejmuj się. Przyjedziesz jak dasz rady - posłałam mu buziaka.
- Serio? Dobra już nie przeszkadzam. Jedz i na trening - znowu wróciła do niego energia i się rozłączył.
Nagle na stołówkę wszedł Mats, Roman, Ciro, Kevin, Matthias.
- MATS!! - poleciałam się przytulić do mojego "męża".
- ŻONA!! - wziął mnie na ręce się mocno przytulił.
- Tęskniłam - zaśmiałam się.
- Ja też bardzo. Nie miałem z kim się śmiać - przytulił mnie jeszcze mocniej.
- Nie mam tlenu - udało mi się wydusić, a ten postawił mnie na ziemi.
Przywitałam się z Romanem, Kevinem i Matthiasem, a Ciro mi się przedstawił.
- Ładnie dzisiaj wyglądasz Lenka, Maja, Zuzia wy też. Mario co ty tu robisz?! - zdziwił się.
- Mam dziewczynę tu to jestem - zaśmiał się jego kolega z drużyny.
Gdy każdy już poznał każdego znowu dołożyli talerz do naszego stołu i usiadł obok mnie Mats.
- Jak ci minęły wakacje? - spytałam.
- Będziesz każdego tak pytać? - oburzył się Marco.
- Marco zazdrośnik - śmiał się Hummels.
- Marco? - popatrzyłam wymownym wzrokiem na niego.
- No co? Nic mi nie jest - uśmiechnął się, ale widziałam że tylko udaje.
- Na wakacjach było okej, ale brakowało mi kolegów z drużyny. Dobra, a teraz jemy i idziemy na trening - powiedział wkładając kanapkę do ust.
- Tak jest panie kapitanie - zasalutowałam.
- Coś mi się obiło o uszy że w meczykach na treningach dostajecie baty od dziewczyn. To prawda? Zrobię z wami porządek - przełknął kawałek kanapki.
- No taki porządek zrobisz że przegracie jeszcze bardziej - razem z dziewczynami zaczęłyśmy się śmiać i przybiłyśmy sobie piątki.
- Jedyne na co się nadajecie to cheerleaderki - ściął Hummi.
- Uuuuuu - zabrzmiało przy stoliku, nie tylko naszym.
- Zakład że dzisiaj też was rozniesiemy? Jak się boisz że po wakacjach musisz formę złapać to nie narażaj drużyny na porażkę - uśmiechnęłam się ironicznie.
- Zakład - podał mi rękę.
Uścisnęłam ją, a Marco ją "przeciął".
- Dziewczyny wychodzimy - pstryknęłam w palce jak liderka cheerleaderek i wyszłyśmy.
- Rozniesiemy ich spokojnie - parsknęła śmiechem Jula.
- Ja to wiem, ale Mats nie. Pokażemy mu - przybiłam im piątki i każda udała się do swojego pokoju.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozdziały będą częściej, ale będą krótsze. Miłego czytania. Osobiście podoba mi się bardziej niż tamten, ale to jeszcze nie to. Kolejny zakład. Jak myślicie wygra pewna siebie Lena czy może pewny siebie Mats?
Nie daje wam dzisiaj zdjęć, bo już jest 0:50 w nocy i mi się szukać nie chce, a poza tym mam dzisiaj szkołę haha. Dobra jednak dam jakieś ostatnie z facebooka. Dobra jednak poszukałam kilka zdjęć Marco (i jedno Auby). Piszcie czy chcecie same zdjęcia Marco czy zdjęcia piłkarzy BVB. Dobranoc 💋

















Buziaki 💋💋

1 komentarz:

  1. Rozdział jak zawsze fenomenalny. Chcę więcej. Z niecierpliwością czekam na kolejny. Stawiam na Lenę.

    OdpowiedzUsuń