Mogę sukać z panią ? - zrobił oczy jak kot z Shrek'a.
- No to chodź - powiedziałam i poszliśmy do samochodu.
"8. No to pewnie Fabian dał ci kartkę. Pamiętasz krew ? Brat pana od krwi :)"
(...)
- Pan od krwi to był Patryk, a jego brat to Kuba. Już wiem... albo to będzie pod moimi drzwiami, bo nas tam Kuba naszedł raz albo to będzie przy domu Jonasa. Zapnij Fabian pasy jedziemy - powiedziałam i ruszyłam z pod lotniska pod dom Hofmann'a.
Nie myliłam się karteczka była na podjeździe.
"9. Mądra bestia :*. Następną kartkę znajdziesz tam gdzie mieszka twój były :)"
- Ale on siedzi w więzieniu - zdziwiłam się.
- To może mamy tam jechać i pan policjant nam da kalteczke - uśmiechnął się Fabian.
Wsiedliśmy z powrotem do samochodu i pojechaliśmy na komisariat.
- Dzień dobry. Czy nie było tu przez przypadek Marco Reus'a ? - zapytałam pana który siedział za biurkiem.
- Był i kazał przekazał tą kartkę nie jakiej Lenie Wolfinger to pani prawda ? - spytał, a ja przytaknęłam.
Podał mi kartkę i wyszliśmy z Fabianem na zewnątrz.
"10. Powinna być teraz 11:00. Już godzinkę powinniśmy bawić się w tą zabawę. Justin Bieber, Miley Cyrus, Dawid Kwiatkowski..."
- To są wokalisci plawda ? - zapytał Fabianek.
- Tak. O co może Marco chodzić teraz - myślałam nad tym około 10 minut, aż coś mnie olśniło.
- Wsiadaj mały jedziemy pod wytwórnię mojego ojca - jak najszybciej odjechałam.
Wysiedliśmy po dużym budynkiem
- Malcon ? - spytał Fabianem.
- Tak wytwórnia płytowa mojego ojca. U mojego taty nagrywała Miley, Justin i Dawid to pewnie o to mu chodziło, a teraz daj rączkę i idziemy - uśmiechnęłam się.
Weszliśmy do budynku i podeszliśmy do recepcji.
- Ooo pani Lena. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Przykro mi, ale twojego taty nie ma - odparła recepcjonistka.
- Ja nie do taty. Dziękuję za życzenia. Mogę wiedzieć czemu nie ma mojego taty ? - zdziwiłam się.
- Wziął dzisiaj wolne, bo masz urodziny. Nie widziałaś się z nim ? - zapytała.
- Szczerze ? Jeszcze nie. Bawię się z Reus'em w szukanie karteczek - pokazałam jej ostatnią kartkę.
- Marco był dzisiaj u nas. Jakieś 30 minut temu. Powiedział że idzie do studia gdzie nagrywał Justin - odparła.
- I tu go mam ! A jak dojść do tego studia ? - spytałam.
- Na drugie piętro i sala numer 18 - oznajmiła.
- Dziękuję za pomoc. Fabianku zostań tu z panią ja tylko pójdę po tą kartkę i zaraz wracam - powiedziałam i pobiegłam na górę.
W studiu na mikrofonie była kartka.
"11. Twoja najdłuższa zagadka prawda ? Zostały ci jeszcze 4 karteczki. Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie ? Najlepsza kawa w mieście :)"
Zbiegłam na dół. Od razu wiedziałam gdzie to będzie, ale musiałam się dopytać recepcjonistki.
- Nie wiesz gdzie jest najlepsza kawa w mieście ? - zapytałam, a ona napisała mi adres na kartce.
Wzięłam Fabiana i poszliśmy do samochodu. Ustawiłam nawigację i pojechaliśmy do Starbucks'a. Na miejscu kupiłam kawę i jak każdego zapytałam o Marco. Nic nie odpowiedziała tylko podała mi karteczkę. Usiedliśmy z Fabiankiem przy stoliku.
"12. Ktoś ci pomógł z tym ;(. Dobra mniejsza. Tam gdzie naszedł cie twój były, były Zuzy, Patryk, mama".
Wzięłam kawę i pojechałam pod mój dom. W drzwiach była przytrzaśnięta karteczka. Otworzyłam drzwi i wzięłam kartkę.
"13. Nie chciałaś żebym tam był"
- Fabian idź się po baw, a ja poszukam kolejnej - zwróciłam się do chłopca, a ten zrobił to co kazałam.
Usiadłam w kuchni i myślałam gdzie ja nie chciałam żeby on był.
Myślałam nad tym około 10 minut. A później przypomniałam sobie że nie chciałam żeby spał w gościnnym. Poszłam tam i przed drzwiami była kolejna karteczka.
"14. Ciekawie się robi. Jeszcze jedna jest gdzieś gdzie spędziliśmy miły wieczór"
- KANAPA ! - krzyknęłam i tam właśnie była.
"15. To jest ostatnia karteczka, ale nie martw się na niej też jest zadanie. Młody Goetze. Miłej zabawy"
- Jaki młody Goetze ? - zdziwiłam się.
- Ben ! - krzyknął wbiegający do salonu Fabian.
- Jaki Ben ? - zdziwiłam się.
- Kuzyn Mario Goetze - uśmiechnął się.
Wzięłam go na ręce. Włożyłam do auta. Zamknęłam dom i pojechałam na boisko. Na którym grałam z Ben'em.
Zaparkowałam i razem z Fabianem pobiegliśmy na boisko. Stała tam nie kto inny jak mój chłopak.
- Nareszcie jesteś. Hej Fabian - uśmiechnął się gdy tylko mnie zobaczył.
- Dzień dobly - powiedział mały.
- Gdyby nie on nie wiedziałabym o jakiego młodego Goetze ci chodzi - przewróciłam oczami.
- Podobała się zabawa ? - spytał.
- Na prawdę fajna - odparłam.
- Ja już idę, bo mama się będzie maltwić, a mieszkam tu zalaz. Pa - oznajmił i pobiegł.
- Chodź - pociągnął mnie za rękę Reus.
- Gdzie ? - zdziwiłam się.
- Mówiłem cały dzień to niespodzianka, a tak w ogóle nie umiem nie okazywać ci czułości publicznie - posmutniał.
- Jak chcesz możemy się ujawnić na meczu finałowym - uśmiechnęłam się.
- Na prawdę ? - zapytał.
- Tak. Ja też nie umiem - powiedziałam i szliśmy dalej.
Po 2 minutach stanęliśmy przed śliczną restauracją.
- Dzisiaj tu jemy obiad - oznajmił i otworzył mi drzwi.
Podeszliśmy do pana który wskazuje stoliki.
- Rezerwacja na nazwisko Reus - mówił mój chłopak.
- Stolik numer 11. Życzymy smacznego - uśmiechnął się, a my poszliśmy do naszego stolika.
- Na co masz ochotę ? - spytał się mnie Marco.
- Na przystawkę warzywna koloryzacja na danie główne za Chiny ludowe, a na deser symfonia słodkości - uśmiechnęłam się.
Marco zamówił to samo dla siebie. Zjedliśmy wszystko. Było wyśmienite. Dochodziła 14:00.
- Boże spóźnimy się - powiedział ze zdenerwowaniem w głosie.
Zostawił pieniądze na stoliku i wybiegliśmy z restauracji. Wsiedliśmy do samochodu którym tu przyjechałam i odjechaliśmy z piskiem opon. Marco zaparkował pod kinem. Weszliśmy i zaczął się film. Film pod tytułem "Osiemnastka". Po 1,5 godzinie wyszliśmy z kina zadowoleni. Film był na prawdę super. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy za Dortmund. Wysiedliśmy nad jakimś jeziorem. Było tu prze cudownie.
- Boże jak tu ślicznie - powiedziałam.
- Ciesze się że ci się podoba, a teraz proszę. Wszystkiego najlepszego - podał mi torebeczkę.
- Nie mogę tego przyjąć już tyle dla mnie zrobiłeś - oznajmiłam, a ten włożył mi do ręki tą torebeczkę i kazał otworzyć.
W torebeczce było pudełeczko, a w pudełeczku śliczny naszyjnik.
- Boże jaki cudowny dziękuję - wtuliłam się w Reus'a.
- Ciesze się że ci się podoba, ale to nie wszystko - uśmiechnął się, a ja zerknęłam do torebeczki w której nic już nie było.
- Ale tu nic nie ma - zdziwiłam się.
- Bo to nie teraz głupku - pocałował mnie w czoło.
Marco wyciągnął koc z bagażnika. Posiedzieliśmy chwilę i pojechaliśmy do jego domu. Usiedliśmy na sofie. Reus wyciągnął Fifę. Podał mi pada i zaczęliśmy grać. Grałam MU, a Marco Borussią. Był remis 3:3. Po skończonej grze zagraliśmy drugą rundkę tym razem ja Realem on Barceloną. Znowu remis 3:3.
- Do trzech razy sztuka. Gramy - powiedziałam.
Wybrałam Bayern, a Marco Real. Przegrałam z nim 1:0.
- Brawo. Gratuluję - podałam mu rękę.
- Nie ciesze się z tego, bo wiem że masz złamaną rękę, a mogłabyś mnie w każdym meczu pokonać - zmieszał się.
- Masz racje - wyszczerzyłam zęby.
- Boże dochodzi 18. Chodź ze mną do sypialni - odparł.
- Co ?! chory jesteś ?! - oburzyłam się.
- Boże nie dlatego. Musze ci coś dać - pobiegł do góry, a ja udałam się za nim.
Wyciągnął z szafy śliczny zestaw.
- Podoba ci się ? - zapytał.
- Bardzo - odpowiedziałam.
- To zakładaj. Umaluj się, uczesz. Zrób ze sobą co chcesz, ale o 19:00 masz być gotowa - uśmiechnął się i wyszedł.
Ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż i uczesałam warkocza, a do włosów włożyłam diadem. Podeszłam do lustra żeby się przejrzeć. Wszystko pasowało do siebie idealnie.
- Dzisiaj ty jesteś księżniczką - powiedziałam do siebie.
Popatrzyłam na zegarek który wisiał na ścianie, bo Marco nie oddał mi jeszcze telefonu. Była 18:55. Zeszłam na dół.
- Wow wyglądasz cudownie - powiedział i dał mi całusa w policzek.
- Dziękuję ty też - uśmiechnęłam się.
Marco był ubrany w luźny strój.
- To co idziemy ? - zapytał.
- Mogę wiedzieć gdzie ? - zdziwiłam się.
- Nie nie możesz, a teraz chodź - pociągnął mnie za rękę.
Zamknął dom, a my wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy na SIP. Szliśmy jakimś korytarzem, którym nigdy nie szłam. W końcu zatrzymaliśmy się przed jakimiś drzwiami. Marco kazał mi zamknąć oczy. Sprzeciwiłam się mu więc sam zakrył mi oczy swoimi rękami i otworzył drzwi do sali.
- NIESPODZIANKA !! - wykrzyczeli wszyscy goście.
- Boże nie wierze. Marco dziękuję - wtuliłam się w Niemca strasznie mocno.
Jak już się oderwaliśmy. Zobaczyłam kogoś kogo chciałam zobaczyć.
- DAWID ! - krzyknęłam i poleciałam się przytulić.
- Witaj słońce - pocałował mnie w czubek głowy.
- Co ty tu robisz ? - zdziwiłam się.
- Mówiłem że zobaczymy się szybciej niż ci się zdaje - uśmiechnął się.
- Kto cię zaprosił ? - spytałam.
- Twój chłopak. Całe to przyjęcie to jego pomysł, a pomagał mu Kuba Błaszczykowski, bo to on rozmawiał z Polakami - oznajmił, a ja oderwałam się od niego i poszłam na scenę.
- Witam was wszystkich serdecznie. Mam nadzieję że będziecie się dobrze bawić. Chciałabym bardzo podziękować Kubie Błaszczykowskiego za ściągnięcie tu polaków - przerwano mi.
- Ale ja tylko dzwoniłem nie był to mój pomysł - krzyknął Kuba.
- Tak. Więc dziękuję człowiekowi który jest sprawcą całej tej imprezy. Marco dziękuję. Nigdy nikt nic takiego dla mnie nie zrobił - popłakałam się.
- Ale to nie wszystkie prezenty dzisiaj - krzyknął Nuri.
- Nie ? - zdziwiłam się.
- Nie. Jeszcze te od nas - krzyknął Dawid.
- No dobra. Dziękuję wam wszystkim za przybycie i życzę miłej zabawy - zeszłam ze sceny.
- Zróbcie wielkie koło, a Marco i Lena do środka - powiedział DJ, a wszyscy zrobili to co kazał.
- Przywitajcie gorącymi oklaskami Dawida Kwiatkowskiego - odparł, a na scenie pojawił się mój przyjaciel.
Zaśpiewał "Na Zawsze", a ja tańczyłam na środku kółka z Marco. Dawid wleciał do kółka. Porwał mnie odkręcił dwa razy i oddał Marco.
- Nie ma słów, które zniszczą cię we mnie.
Przenoszę się do miejsc, w których mam cię
Na zawsze, jesteś dla mnie
Twój obraz w mojej głowie nie zgaśnie,
Nie zgaśnie, nie wyblaknie.
Zachowam cię już w sercu na zawsze.
Na zawsze, jesteś dla mnie
I zostań już - nuciłam.
Gdy Dawid skończył śpiewać. Zszedł ze sceny i ustawił się w kółku.- Nie rozchodzimy się, bo tu teraz dla was i dla Leny zaśpiewa MILEY CYRUS - zapowiedział DJ, a zza rogu wyszła Miley i zaśpiewała "We can't stop", a ja tańczyłam wtulona w Marco. Kochałam tą piosenkę i piosenkarkę. Zeszła ze sceny, a do mnie podszedł Dawid i zapytał czy możemy zatańczyć. Oczywiście się zgodziłam, a tym razem zza rogu wyszedł Justin Bieber złożył mi życzenia po angielsku i zaczął śpiewać "Confident". Popłakałam się w ramionach Dawida. Po skończonej piosence wyszła Ariana Grande i Iggy Azalea i zaśpiewały "Problem", a tą piosenkę tańczyłam z Lewym. Następnie podszedł mój tata i poprosił do tańca, a wyszła Selena Gomez i zaśpiewała "Come & Get it".
- Lena. Mamy dla ciebie niespodziankę. Marco chodź tu - odezwał się DJ.
- Cześć wszystkim. Dzisiaj Lena jest księżniczką każdego z nas. Dzięki jednej osobie stąd zrobiliśmy jej mega niespodziankę, a mianowicie dzięki Dawidowi - wskazał na Dawida, a ten wskoczył na scenę.
- Nie było by tu mnie gdyby nie Kuba Błaszczykowski - Kuba stał blisko sceny więc od razu wszedł na nią.
- Nie udało by się to wszystko bez taty Leny, który załatwił muzyków - teraz mój tata wchodził na scenę.
- Nie udało by się to bez każdego z was. Dotrzymaliście tajemnicy. Lena nic nie wiedziała i nie wie dalej co się wydarzy jeszcze. Brawa ja każdego z was - wtedy wszyscy zaczęli bić brawo.
- Ale jedna osoba jest tu szczególna. Jest nią Marco. Zapłacił za wszystko. Za przeloty ludzi z Polski. Za wynajęcie tej sali na Signal Iduna Park. Za tort. Kupił cudowne prezenty mojej córce, zapłacił za alkohol i jedzenie, za DJ i muzyków. Oraz za kreację w której jest dzisiaj moja córka. Wielkie brawa - zaczęły się piski i brawa.
- Dziękuję, ale chciałbym teraz żeby tu weszła nasza solenizantka - weszłam do niego na scenę.
Tata, Kuba i Dawid zeszli. Usiadłam na krześle.
- Dawajcie to - krzyknął Marco.
Na scenę wyszedł Justin i Miley z kieliszkami i wódką.
- Tak przed wszystkimi ten pierwszy raz. Chyba że już piłaś ? - zapytał.
- Nigdy nie piłam i się boję. Dajcie colę - od razu dostałam colę.
Marco nalał trunek do 4 kieliszków. Dla mnie dla niego dla Miley i dla Justina.
- Raz, dwa trzy ! - krzyknął DJ, a ja wypiłam trunek.
Otrzepało mnie. Było to mega gorzkie. Popiłam colą. I zaczęły się brawa. Zeszliśmy ze sceny.
- Otwieramy prezenty - krzyknął ktoś z tłumu.
- Jak chcecie to chodźmy - uśmiechnęłam się.
- Nie w tą stronę. Tam do tej sali - wszyscy polecieli jak najszybciej i usiedli na ziemi, a ja szłam powoli z chłopakiem.
Nagle przede mną wyrósł stos prezentów.
- To wszystko moje ? - zdziwiłam się, a Marco tylko się zaśmiał i pociągnął mnie na środek.
- Masz - podał mi pierwszy prezent.
Wzięłam go i usiadłam na krześle.
- Ale mam patrzyć czy zamknąć oczy ? - zapytałam.
- Jak wolisz ? - spytał.
- Zamknąć oczy i zgadywać - odparłam.
- No to dawaj - wyszczerzył zęby.
Wzięłam do ręki pierwszą rzecz. Był o pudełeczko. Otworzyłam nic nie widząc i podałam Marco pokrywkę. Po sali rozeszły się wow. Poczułam pod palcami coś śliskiego. Wzięłam to do ręki. Małe.
- Kolczyki - powiedziałam, a moim oczom ukazały się piękne wiszące kolczyki.
- Nie wiem komu, ale dziękuję są śliczne - podziękowałam.
- Pomagałem - oznajmił Marco.
- O ty - szturchnęłam go.
Zamknęłam oczy i dalej zgadywałam.
Były różnorodne prezenty aż w końcu dostałam coś czego się nie spodziewałam. Było to pudełko plastikowe z kratką. Poprosiłam czy mogę otworzyć oczy. Wszyscy się zgodzili, a moim oczom ukazał się piękny mały york.
- Jejku. Chodź do pani śliczny - wzięłam pieska na kolana.
- Jak go nazwiesz ? - krzyknął Auba.
- A mogę wiedzieć od kogo go mam ? - zapytałam.
- Ode mnie, od Zuzy i Mai - uśmiechnął się tata.
- Dziękuję bardzo - podbiegłam do niego i go uściskałam.
To samo dziewczyny.
- Dziewczynka czy chłopak ? - spytałam.
- Dziewczynka - odparł.
- To będzie Bibi albo Mia. Nie Dejw ? - zwróciłam się do przyjaciela.
- Mia ładnie, ale to Janji więc nazwij ją Bibi albo tak myślałem nad ... - podszedł do mnie i powiedział mi na ucho.
- Dobry pomysł. Madi ślicznie - oznajmiłam.
- Madi ? czemu tak ? - zdziwił się Marco.
- Wytłumaczę ci później - powiedziałam i schowałam pieska do pudełka.
Zamknęłam oczy i losowałam śliczne prezenty. Np. ten żółty iPod, ten srebrny pierścionek itp. było strasznie dużo prezentów. Kiedy już otwarłam wszystkie podziękowałam i poszliśmy znów tańczyć. Pierwszy do tańca porwał mnie mój chłopak który mnie wystraszył, bo podszedł i złapał mnie od tyłu.
- Debilu nie strasz mnie tak. Która godzina ? - zapytałam.
- 21, a czemu pytasz ? - zdziwił się.
- O której tort ? - spytałam.
- O 23, a teraz tańczymy - pociągnął mnie za środek sali.
Tańczyliśmy chyba przez 3 piosenki. Później podchodzili następni i następni. Poszedł Dawid i poprosił mnie do tańca. Zgodziłam się chodź byłam wykończona, bo nie miałam chwili odpoczynku od otwierania prezentów. Tańczyliśmy do Rihanny "Diamonds". Obydwoje uwielbialiśmy tą wokalistkę, ale nie byliśmy Rihanna Navy. Po skończonej piosence na scenę wyszła Zuza i Maja.
- Witamy wszystkich. Widzę że zabawa się rozkręca. Z tego miejsca chcę złożyć Lenie najlepsze życzenia i dziękuję jej za każdą minutę spędzoną ze mną. Kocham cię młoda - posłała mi buziaka Maja.
- Ja chciałam powiedzieć to samo. Dziękuję za wytrzymanie 17 lat ze mną i za to że zawsze pomożesz mi w nawet najgorszej sytuacji. Buziaki siostra - Zuza zrobiła to samo co Maja i zeszły ze sceny.
- Zbliża się 23 więc chyba trzeba zawołać tort - oznajmił DJ, a na salę wjechał śliczny tort.
Pokroiłam go. Zostało jeszcze trochę. Wszyscy usiedli do stołów i delektowali się tortem od najlepszego Dortmundzkiego cukiernika. Był pyszny. Nikt nic nie zostawił. Później znowu zaczęły się tańce. Nagle zadzwonił mój telefon więc wyszłam przed salę i odebrałam. Dzwonił Hummels.
MH: Najlepszego Lena
J: Dziękuję Mats
MH: Nie ma za co. Jak impreza się udała ?
J: Ona nadal trwa. Pewnie do 5-6 rano będzie
MH: Nie oglądaliście meczu ?
J: BOŻE to dzisiaj graliście z Brazylią i jaki wynik. Mam jechać na finał czy na mecz pocieszenia ?
MH: Na finał
J: WYGRALIŚCIE !! Jestem z was taka dumna pogratuluj każdemu ode mnie, a jaki wynik ?
MH: 7:1
J: Co tak dużo ?!
MH: W pierwszej połowie było 5:0 strzelił Muller, Klose, Kroos dwie, Khedira, Schuerrle dwie
J: Boże gratulacje dla każdego z osobna. A piłkarz meczu ?
MH: Toni, dwie bramki i asysta, a do tego zagrał super mecz. Nie było Neymara i Thiago i nie umieli sobie bez nich poradzić
J: Ogłoszę to zaraz wszystkim. Jeszcze raz gratuluję i dziękuję za życzenia
MH: Nie ma za co. Pozdrów wszystkich od nas, a w szczególności Marco i baw się dobrze. Chłopcy ci też kazali życzenia złożyć więc składam od każdego z osobna. Dobranoc
J: Dobranoc Mats
Weszłam na salę i poszłam na scenę.
- SŁUCHAJCIE WSZYSCY. NIKT Z NAS NIE OGLĄDAŁ PÓŁFINAŁOWEGO MECZU NIEMCY-BRAZYLIA. A więc Niemcy wygrali 7:1 po golach Mullera, Klose, dwóch Kroosa, Khediry i dwóch Schuerrle w takiej kolejności i pozdrawiają was wszystkich, a w szczególności Marco - ogłosiłam i rozległy się brawa.
- Skąd to wiesz ? - zdziwił się ktoś.
- Dzwonił do mnie Mats i składał życzenia i pytał czy impreza się udała to mu powiedziałam że trwa jeszcze, a on powiedział że pewnie nie oglądałam meczu, a ja że zapomniałam i zapytałam jak tam i powiedział mi wszystko - uśmiechnęłam się i zeszłam ze sceny.
Podszedł do mnie Marco.
- Jesteś cudowna wiesz ? - zapytał.
- Wiem że dużo wypiłeś - zaśmiałam się.
- No trochę, ale i tak jesteś cudowna słonko - chciał mi dać buziaka, ale go odepchnęłam.
- Reus kurwa wypiłeś o wiele za dużo - warknęłam i odeszłam.
Poszłam do Kwiata.
- Jak się bawicie ? - zapytałam podchodząc do ich stolika.
- Zabawa pierwsza klasa, a co ty taka zła ? - zdziwił się Dawid.
- Aż tak bardzo widać ? - spytałam.
- Nie po prostu nie znam cię od dziś więc teraz gadaj - zaśmiał się.
Odciągnęłam go i zaprowadziłam przed salę.
- Mój chłopak, ale tak jakby nie mój chłopak. Nikt nie wie i ma się nie dowiedzieć. Powiedział że jestem cudowna, a ja mu na to że za dużo wypił, a on i tak swoje i chciał mi dać buziaka, ale go odepchnęłam i poszłam do was - spuściłam wzrok.
Podniósł moją głowę tak żebym patrzyła na niego.
- Wiesz chyba sama że takie ukrywanie nie jest dla niego łatwe. Chce ci przy każdej możliwej okazji pokazać jak bardzo cie kocha. Próbuje się powstrzymać, ale nie daje czasami rady. Lepiej zerwijcie lub jak najszybciej się ujawnijcie kochana - przytulił mnie do siebie.
- Masz rację Dawid chyba się ujawnimy za 4 dni - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Co takie dokładne pomiary ? - zdziwił się.
- Mecz finałowy MŚ na którym będę z Marco. Wtedy pokażemy całemu światu że jesteśmy razem - oznajmiłam z dumą.
- A rozumiem. Coś mówiłaś że będziesz wieszać chłopakom medale na szyi ? - chciał się upewnić.
- Tak otóż to, a teraz wracajmy, bo będą nas szukać - weszliśmy do środka.
Podszedł do mnie Marco.
- Przepraszam - odparł i spuścił głowę.
- Wiem że ukrywanie się jest dla ciebie trudne, ale musisz poczekać kiedy będzie odpowiedni czas powiemy wszystkim dobrze ? - zapytałam, a on przytaknął.
- Tańczysz ? - podszedł do mnie Lewy i pociągnął mnie za parkiet.
Skończyła się piosenka, a DJ złapał mikrofon i zaczął mówić.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
10 lipca.
- Teraz gdy wybiła północ mamy dla Leny niezwykły prezent ode mnie i całego klubu w którym pracuję. Jeśli Lena ma chłopaka to bardzo go za to przepraszam. Lena usiądź na krześle - powiedział i zza rogu wyszedł striptizer.
Wybuchnęłam nie pohamowanym śmiechem.
- Lena oto prezent od nas - zaśmiał się DJ.
- Ty tak serio ? - zdziwiłam się.
- No tak, a teraz miłej zabawy - wytknął mi język.
- Dobra, ale on ma się nie rozbierać. Tańczyć może, ale nie chce żeby się rozbierał - uśmiechnęłam się głupkowato.
Striptizer podszedł do mnie i zaczął tańczyć. Siadał mi na kolanach, dotykał mnie po nodze szedł coraz wyżej i wyżej aż dostał ode mnie po rękach i rozbrzmiało wielkie UUUUUU.... Przenieśli rurę i na niej zaczął tańczyć. Po prostu nie rozumiem jak można takim czymś zarabiać. Skończył po 30 minutach. Ja cała podenerwowana wstałam z krzesła.
- On chyba za dużo wypił. To było straszne - krzyknęłam, a wszyscy zaczęli się śmiać.
DJ puścił muzykę, a wszyscy zaczęli tańczyć i tak do 7 rano. Obudziłam się na krześle przy stole o 14:00. Wszyscy bez wyjątków jeszcze spali. Nikt z wczorajszej imprezy nie wyszedł. Wszyscy zaczynali się budzić, a kelnerki chodziły z wodą i tabletkami. Jedna podeszła do mnie.
- Proszę - podała mi tabletkę i wodę.
- Na kaca najlepsze jest bieganie więc idę zaraz biegać - uśmiechnęłam się, a ta odeszła.
Poszłam do taty po kluczę. Dał mi je, a ja poszłam do domu. 10 minut drogi stąd. Ubrałam coś do biegania, zamknęłam dom i wyszłam. Założyłam sobie słuchawki na uszy. Biegłam sobie powoli. Stanęłam przed SIP, ale zaraz pobiegłam dalej. Biegłam około 30 minut. Wróciłam na stadion. Wszyscy już wstali i było widać że czegoś szukają.
- Jest - krzyknął Dawid jak weszłam, a wszyscy się zlecieli.
- Nic ci się nie stało ? - zapytał tata.
- Ludzie co wam jest. Wy macie kaca, a ja słyszałam że na kaca najlepsze jest bieganie więc poszłam do domu przebrałam się i zaczęłam biegać - wyprostowałam się dumnie.
- A my się o ciebie martwiliśmy, a nie odbierałaś telefonu - powiedział ze strachem w oczach Reus.
- Przepraszam no. A teraz każdy idzie do domu. Przebiera się w coś wygodnego i widzę was tutaj za godzinkę. Sprawdzę obecność jak kogoś nie będzie to może się pożegnać z nagrodą - uśmiechnęłam się.
- Jaką nagrodą ? - zdziwiła się Zuza.
- Śliczną, a dalej to niespodzianka - uśmiechnęłam się podejrzanie i poszłam w stronę murawy.
- Nie masz nic dla nich prawda ? - odezwał się ktoś za mną.
Był to Dawid.
- Mam. Ja nie kłamię, a ty czemu nie jedziesz się przebrać ? - zdziwiłam się.
- Przywiozą mi tutaj - uśmiech nie schodził z jego twarzy.
- Co tam masz ? - zaciekawiło mnie to co trzymał za sobą.
- Wolałem ci dać to osobiście. Proszę - podał mi pudełeczko.
Otwarłam a moim oczom ukazał się piękny naszyjnik.
- Jejku jest śliczny. Ale mam rozumieć że ty bierzesz jedną połówkę tak ? - popatrzyłam na niego znaczącym wzrokiem.
- Tak. Tylko który chcesz ? - spytał.
- Ten z prosiaczkiem, bo jestem niższa i młodsza - wzięłam do ręki ten z Puchatkiem i kazałam się odwrócić Kwiatowi.
Zapięłam mu go na szyi, a on zrobił to samo z moim. Usiedliśmy na trybunach. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy jakieś 10 minut aż w końcu przyszedł Igor i dał Dawidowi ubranie, a ten poszedł się przebrać. Po godzinie czasu każdy przyszedł. Kazałam im się ustawić w kolejce dziewczyny osobno, a chłopcy osobno i rozdałam im bransoletki. Dziewczyny były bardzo zadowolone z nowego nabytku tak samo jak chłopcy. Wszyscy schowali sobie to i poszliśmy biegać, ale nie na ulicę, a na murawę Signal Iduna Park. Kilka razy kazałam im stanąć, bo chciałam zrobić im zdjęcie. Niektórzy też podchodzili i też robili. Po 10 okrążeniach każdy zaczął odpadać oprócz mnie, Mai, piłkarzy, Zuzy, Ani Lewandowskiej i kilku innych osób. Nikogo już nie bolała głowa.
- No proszę proszę kogo ja tu widzę - powiedziała osoba która stanęłam za mną.
Odwróciłam się i dostałam w twarz.
- Zostaw ją ....
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sorrki. Znowu opóźnienie, ale nie mogłam tego skończyć xd
Podoba się ? Kto dał Lenie w twarz ?
Łapcie tylko Marco dzisiaj :))
CZYTASZ=KOMENTUJESZ ♥
Pozdrawiam i całuję Jula :**


