Strony

Muzyka

piątek, 29 sierpnia 2014

Rozdział 16 - "Jesteś cudowna wiesz ?"

(...)
 Mogę sukać z panią ? - zrobił oczy jak kot z Shrek'a.
- No to chodź - powiedziałam i poszliśmy do samochodu.
"8. No to pewnie Fabian dał ci kartkę. Pamiętasz krew ? Brat pana od krwi :)"
(...)
- Pan od krwi to był Patryk, a jego brat to Kuba. Już wiem... albo to będzie pod moimi drzwiami, bo nas tam Kuba naszedł raz albo to będzie przy domu Jonasa. Zapnij Fabian pasy jedziemy - powiedziałam i ruszyłam z pod lotniska pod dom Hofmann'a.
Nie myliłam się karteczka była na podjeździe.
"9. Mądra bestia :*. Następną kartkę znajdziesz tam gdzie mieszka twój były :)"
- Ale on siedzi w więzieniu - zdziwiłam się.
- To może mamy tam jechać i pan policjant nam da kalteczke - uśmiechnął się Fabian.
Wsiedliśmy z powrotem do samochodu i pojechaliśmy na komisariat.
- Dzień dobry. Czy nie było tu przez przypadek Marco Reus'a ? - zapytałam pana który siedział za biurkiem.
- Był i kazał przekazał tą kartkę nie jakiej Lenie Wolfinger to pani prawda ? - spytał, a ja przytaknęłam.
Podał mi kartkę i wyszliśmy z Fabianem na zewnątrz.
"10. Powinna być teraz 11:00. Już godzinkę powinniśmy bawić się w tą zabawę. Justin Bieber, Miley Cyrus, Dawid Kwiatkowski..."
- To są wokalisci plawda ? - zapytał Fabianek.
- Tak. O co może Marco chodzić teraz - myślałam nad tym około 10 minut, aż coś mnie olśniło.
- Wsiadaj mały jedziemy pod wytwórnię mojego ojca - jak najszybciej odjechałam.
Wysiedliśmy po dużym budynkiem
- Malcon ? - spytał Fabianem.
- Tak wytwórnia płytowa mojego ojca. U mojego taty nagrywała Miley, Justin i Dawid to pewnie o to mu chodziło, a teraz daj rączkę i idziemy - uśmiechnęłam się.
Weszliśmy do budynku i podeszliśmy do recepcji.
- Ooo pani Lena. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Przykro mi, ale twojego taty nie ma - odparła recepcjonistka.
- Ja nie do taty. Dziękuję za życzenia. Mogę wiedzieć czemu nie ma mojego taty ? - zdziwiłam się.
- Wziął dzisiaj wolne, bo masz urodziny. Nie widziałaś się z nim ? - zapytała.
- Szczerze ? Jeszcze nie. Bawię się z Reus'em w szukanie karteczek - pokazałam jej ostatnią kartkę.
- Marco był dzisiaj u nas. Jakieś 30 minut temu. Powiedział że idzie do studia gdzie nagrywał Justin - odparła.
- I tu go mam ! A jak dojść do tego studia ? - spytałam.
- Na drugie piętro i sala numer 18 - oznajmiła.
- Dziękuję za pomoc. Fabianku zostań tu z panią ja tylko pójdę po tą kartkę i zaraz wracam - powiedziałam i pobiegłam na górę.
W studiu na mikrofonie była kartka.
"11. Twoja najdłuższa zagadka prawda ? Zostały ci jeszcze 4 karteczki. Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie ? Najlepsza kawa w mieście :)"
Zbiegłam na dół. Od razu wiedziałam gdzie to będzie, ale musiałam się dopytać recepcjonistki.
- Nie wiesz gdzie jest najlepsza kawa w mieście ? - zapytałam, a ona napisała mi adres na kartce.
Wzięłam Fabiana i poszliśmy do samochodu. Ustawiłam nawigację i pojechaliśmy do Starbucks'a. Na miejscu kupiłam kawę i jak każdego zapytałam o Marco. Nic nie odpowiedziała tylko podała mi karteczkę. Usiedliśmy z Fabiankiem przy stoliku.
"12. Ktoś ci pomógł z tym ;(. Dobra mniejsza. Tam gdzie naszedł cie twój były, były Zuzy, Patryk, mama".
Wzięłam kawę i pojechałam pod mój dom. W drzwiach była przytrzaśnięta karteczka. Otworzyłam drzwi i wzięłam kartkę.
"13. Nie chciałaś żebym tam był"
- Fabian idź się po baw, a ja poszukam kolejnej - zwróciłam się do chłopca, a ten zrobił to co kazałam.
Usiadłam w kuchni i myślałam gdzie ja nie chciałam żeby on był.
Myślałam nad tym około 10 minut. A później przypomniałam sobie że nie chciałam żeby spał w gościnnym. Poszłam tam i przed drzwiami była kolejna karteczka.
"14. Ciekawie się robi. Jeszcze jedna jest gdzieś gdzie spędziliśmy miły wieczór"
- KANAPA ! - krzyknęłam i tam właśnie była.
"15. To jest ostatnia karteczka, ale nie martw się na niej też jest zadanie. Młody Goetze. Miłej zabawy"
- Jaki młody Goetze ? - zdziwiłam się.
- Ben ! - krzyknął wbiegający do salonu Fabian.
- Jaki Ben ? - zdziwiłam się.
- Kuzyn Mario Goetze - uśmiechnął się.
Wzięłam go na ręce. Włożyłam do auta. Zamknęłam dom i pojechałam na boisko. Na którym grałam z Ben'em.
Zaparkowałam i razem z Fabianem pobiegliśmy na boisko. Stała tam nie kto inny jak mój chłopak.
- Nareszcie jesteś. Hej Fabian - uśmiechnął się gdy tylko mnie zobaczył.
- Dzień dobly - powiedział mały.
- Gdyby nie on nie wiedziałabym o jakiego młodego Goetze ci chodzi - przewróciłam oczami.
- Podobała się zabawa ? - spytał.
- Na prawdę fajna - odparłam.
- Ja już idę, bo mama się będzie maltwić, a mieszkam tu zalaz. Pa - oznajmił i pobiegł.
- Chodź - pociągnął mnie za rękę Reus.
- Gdzie ? - zdziwiłam się.
- Mówiłem cały dzień to niespodzianka, a tak w ogóle nie umiem nie okazywać ci czułości publicznie - posmutniał.
- Jak chcesz możemy się ujawnić na meczu finałowym - uśmiechnęłam się.
- Na prawdę ? - zapytał.
- Tak. Ja też nie umiem - powiedziałam i szliśmy dalej. 
Po 2 minutach stanęliśmy przed śliczną restauracją.
- Dzisiaj tu jemy obiad - oznajmił  i otworzył mi drzwi.
Podeszliśmy do pana który wskazuje stoliki.
- Rezerwacja na nazwisko Reus - mówił mój chłopak.
- Stolik numer 11. Życzymy smacznego - uśmiechnął się, a my poszliśmy do naszego stolika.
- Na co masz ochotę ? - spytał się mnie Marco.
- Na przystawkę warzywna koloryzacja na danie główne za Chiny ludowe, a na deser symfonia słodkości - uśmiechnęłam się.
Marco zamówił to samo dla siebie. Zjedliśmy wszystko. Było wyśmienite. Dochodziła 14:00.
- Boże spóźnimy się - powiedział ze zdenerwowaniem w głosie.
Zostawił pieniądze na stoliku i wybiegliśmy z restauracji. Wsiedliśmy do samochodu którym tu przyjechałam i odjechaliśmy z piskiem opon. Marco zaparkował pod kinem. Weszliśmy i zaczął się film. Film pod tytułem "Osiemnastka". Po 1,5 godzinie wyszliśmy z kina zadowoleni. Film był na prawdę super. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy za Dortmund. Wysiedliśmy nad jakimś jeziorem. Było tu prze cudownie.
- Boże jak tu ślicznie - powiedziałam.
- Ciesze się że ci się podoba, a teraz proszę. Wszystkiego najlepszego - podał mi torebeczkę.
- Nie mogę tego przyjąć już tyle dla mnie zrobiłeś - oznajmiłam, a ten włożył mi do ręki tą torebeczkę i kazał otworzyć.
W torebeczce było pudełeczko, a w pudełeczku śliczny naszyjnik
- Boże jaki cudowny dziękuję - wtuliłam się w Reus'a.
- Ciesze się że ci się podoba, ale to nie wszystko - uśmiechnął się, a ja zerknęłam do torebeczki w której nic już nie było.
- Ale tu nic nie ma - zdziwiłam się.
- Bo to nie teraz głupku - pocałował mnie w czoło.
Marco wyciągnął koc z bagażnika. Posiedzieliśmy chwilę i pojechaliśmy do jego domu. Usiedliśmy na sofie. Reus wyciągnął Fifę. Podał mi pada i zaczęliśmy grać. Grałam MU, a Marco Borussią. Był remis 3:3. Po skończonej grze zagraliśmy drugą rundkę tym razem ja Realem on Barceloną. Znowu remis 3:3.
- Do trzech razy sztuka. Gramy - powiedziałam.
Wybrałam Bayern, a Marco Real. Przegrałam z nim 1:0.
- Brawo. Gratuluję - podałam mu rękę.
- Nie ciesze się z tego, bo wiem że masz złamaną rękę, a mogłabyś mnie w każdym meczu pokonać - zmieszał się.
- Masz racje - wyszczerzyłam zęby.
- Boże dochodzi 18. Chodź ze mną do sypialni - odparł.
- Co ?! chory jesteś ?! - oburzyłam się.
- Boże nie dlatego. Musze ci coś dać - pobiegł do góry, a ja udałam się za nim.
Wyciągnął z szafy śliczny zestaw.
- Podoba ci się ? - zapytał.
- Bardzo - odpowiedziałam.
- To zakładaj. Umaluj się, uczesz. Zrób ze sobą co chcesz, ale o 19:00 masz być gotowa - uśmiechnął się i wyszedł.
Ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż i uczesałam warkocza, a do włosów włożyłam diadem. Podeszłam do lustra żeby się przejrzeć. Wszystko pasowało do siebie idealnie.
- Dzisiaj ty jesteś księżniczką - powiedziałam do siebie.
Popatrzyłam na zegarek który wisiał na ścianie, bo Marco nie oddał mi jeszcze telefonu. Była 18:55. Zeszłam na dół. 
- Wow wyglądasz cudownie - powiedział i dał mi całusa w policzek.
- Dziękuję ty też - uśmiechnęłam się.
Marco był ubrany w luźny strój
- To co idziemy ? - zapytał.
- Mogę wiedzieć gdzie ? - zdziwiłam się.
- Nie nie możesz, a teraz chodź - pociągnął mnie za rękę.
Zamknął dom, a my wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy na SIP. Szliśmy jakimś korytarzem, którym nigdy nie szłam. W końcu zatrzymaliśmy się przed jakimiś drzwiami. Marco kazał mi zamknąć oczy. Sprzeciwiłam się mu więc sam zakrył mi oczy swoimi rękami i otworzył drzwi do sali.
- NIESPODZIANKA !! - wykrzyczeli wszyscy goście.
- Boże nie wierze. Marco dziękuję - wtuliłam się w Niemca strasznie mocno.
Jak już się oderwaliśmy. Zobaczyłam kogoś kogo chciałam zobaczyć.
- DAWID ! - krzyknęłam i poleciałam się przytulić.
- Witaj słońce - pocałował mnie w czubek głowy.
- Co ty tu robisz ? - zdziwiłam się.
- Mówiłem że zobaczymy się szybciej niż ci się zdaje - uśmiechnął się.
- Kto cię zaprosił ? - spytałam.
- Twój chłopak. Całe to przyjęcie to jego pomysł, a pomagał mu Kuba Błaszczykowski, bo to on rozmawiał z Polakami - oznajmił, a ja oderwałam się od niego i poszłam na scenę.
- Witam was wszystkich serdecznie. Mam nadzieję że będziecie się dobrze bawić. Chciałabym bardzo podziękować Kubie Błaszczykowskiego za ściągnięcie tu polaków - przerwano mi.
- Ale ja tylko dzwoniłem nie był to mój pomysł - krzyknął Kuba.
- Tak. Więc dziękuję człowiekowi który jest sprawcą całej tej imprezy. Marco dziękuję. Nigdy nikt nic takiego dla mnie nie zrobił - popłakałam się.
- Ale to nie wszystkie prezenty dzisiaj - krzyknął Nuri.
- Nie ? - zdziwiłam się.
- Nie. Jeszcze te od nas - krzyknął Dawid.
- No dobra. Dziękuję wam wszystkim za przybycie i życzę miłej zabawy - zeszłam ze sceny.
- Zróbcie wielkie koło, a Marco i Lena do środka - powiedział DJ, a wszyscy zrobili to co kazał.
- Przywitajcie gorącymi oklaskami Dawida Kwiatkowskiego - odparł, a na scenie pojawił się mój przyjaciel. 
Zaśpiewał "Na Zawsze", a ja tańczyłam na środku kółka z Marco. Dawid wleciał do kółka. Porwał mnie odkręcił dwa razy i oddał Marco. 
- Nie ma słów, które zniszczą cię we mnie.
Przenoszę się do miejsc, w których mam cię
Na zawsze, jesteś dla mnie
Twój obraz w mojej głowie nie zgaśnie,
Nie zgaśnie, nie wyblaknie.
Zachowam cię już w sercu na zawsze.
Na zawsze, jesteś dla mnie
I zostań już - nuciłam.
Gdy Dawid skończył śpiewać. Zszedł ze sceny i ustawił się w kółku.
- Nie rozchodzimy się, bo tu teraz dla was i dla Leny zaśpiewa MILEY CYRUS - zapowiedział DJ, a zza rogu wyszła Miley i zaśpiewała "We can't stop", a ja tańczyłam wtulona w Marco. Kochałam tą piosenkę i piosenkarkę. Zeszła ze sceny, a do mnie podszedł Dawid i zapytał czy możemy zatańczyć. Oczywiście się zgodziłam, a tym razem zza rogu wyszedł Justin Bieber złożył mi życzenia po angielsku i zaczął śpiewać "Confident". Popłakałam się w ramionach Dawida. Po skończonej piosence wyszła Ariana Grande i Iggy Azalea i zaśpiewały "Problem", a tą piosenkę tańczyłam z Lewym. Następnie podszedł mój tata i poprosił do tańca, a wyszła Selena Gomez i zaśpiewała "Come & Get it".
- Lena. Mamy dla ciebie niespodziankę. Marco chodź tu - odezwał się DJ.
- Cześć wszystkim. Dzisiaj Lena jest księżniczką każdego z nas. Dzięki jednej osobie stąd zrobiliśmy jej mega niespodziankę, a mianowicie dzięki Dawidowi - wskazał na Dawida, a ten wskoczył na scenę.
- Nie było by tu mnie gdyby nie Kuba Błaszczykowski - Kuba stał blisko sceny więc od razu wszedł na nią.
- Nie udało by się to wszystko bez taty Leny, który załatwił muzyków - teraz mój tata wchodził na scenę.
- Nie udało by się to bez każdego z was. Dotrzymaliście tajemnicy. Lena nic nie wiedziała i nie wie dalej co się wydarzy jeszcze. Brawa ja każdego z was - wtedy wszyscy zaczęli bić brawo.
- Ale jedna osoba jest tu szczególna. Jest nią Marco. Zapłacił za wszystko. Za przeloty ludzi z Polski. Za wynajęcie tej sali na Signal Iduna Park. Za tort. Kupił cudowne prezenty mojej córce, zapłacił za alkohol i jedzenie, za DJ i muzyków. Oraz za kreację w której jest dzisiaj moja córka. Wielkie brawa - zaczęły się piski i brawa.
- Dziękuję, ale chciałbym teraz żeby tu weszła nasza solenizantka - weszłam do niego na scenę.
Tata, Kuba i Dawid zeszli. Usiadłam na krześle.
- Dawajcie to - krzyknął Marco.
Na scenę wyszedł Justin i Miley z kieliszkami i wódką.
- Tak przed wszystkimi ten pierwszy raz. Chyba że już piłaś ? - zapytał.
- Nigdy nie piłam i się boję. Dajcie colę - od razu dostałam colę.
Marco nalał trunek do 4 kieliszków. Dla mnie dla niego dla Miley i dla Justina.
- Raz, dwa trzy ! - krzyknął DJ, a ja wypiłam trunek.
Otrzepało mnie. Było to mega gorzkie. Popiłam colą. I zaczęły się brawa. Zeszliśmy ze sceny. 
- Otwieramy prezenty - krzyknął ktoś z tłumu.
- Jak chcecie to chodźmy - uśmiechnęłam się.
- Nie w tą stronę. Tam do tej sali - wszyscy polecieli jak najszybciej i usiedli na ziemi, a ja szłam powoli z chłopakiem.
Nagle przede mną wyrósł stos prezentów.
- To wszystko moje ? - zdziwiłam się, a Marco tylko się zaśmiał i pociągnął mnie na środek.
- Masz - podał mi pierwszy prezent.
Wzięłam go i usiadłam na krześle.
- Ale mam patrzyć czy zamknąć oczy ? - zapytałam.
- Jak wolisz ? - spytał.
- Zamknąć oczy i zgadywać - odparłam.
- No to dawaj - wyszczerzył zęby.
Wzięłam do ręki pierwszą rzecz. Był o pudełeczko. Otworzyłam nic nie widząc i podałam Marco pokrywkę. Po sali rozeszły się wow. Poczułam pod palcami coś śliskiego. Wzięłam to do ręki. Małe.
- Kolczyki - powiedziałam, a moim oczom ukazały się piękne wiszące kolczyki.
- Nie wiem komu, ale dziękuję są śliczne - podziękowałam.
- Pomagałem - oznajmił Marco.
- O ty - szturchnęłam go.
Zamknęłam oczy i dalej zgadywałam.
Były różnorodne prezenty aż w końcu dostałam coś czego się nie spodziewałam. Było to pudełko plastikowe z kratką. Poprosiłam czy mogę otworzyć oczy. Wszyscy się zgodzili, a moim oczom ukazał się piękny mały york.
- Jejku. Chodź do pani śliczny - wzięłam pieska na kolana.
- Jak go nazwiesz ? - krzyknął Auba.
- A mogę wiedzieć od kogo go mam ? - zapytałam.
- Ode mnie, od Zuzy i Mai - uśmiechnął się tata.
- Dziękuję bardzo - podbiegłam do niego i go uściskałam.
To samo dziewczyny.
- Dziewczynka czy chłopak ? - spytałam.
- Dziewczynka - odparł.
- To będzie Bibi albo Mia. Nie Dejw ? - zwróciłam się do przyjaciela.
- Mia ładnie, ale to Janji więc nazwij ją Bibi albo tak myślałem nad ... - podszedł do mnie i powiedział mi na ucho.
- Dobry pomysł. Madi ślicznie - oznajmiłam.
- Madi ? czemu tak ? - zdziwił się Marco.
- Wytłumaczę ci później - powiedziałam i schowałam pieska do pudełka.
Zamknęłam oczy i losowałam śliczne prezenty. Np. ten żółty iPod, ten srebrny pierścionek itp. było strasznie dużo prezentów. Kiedy już otwarłam wszystkie podziękowałam i poszliśmy znów tańczyć. Pierwszy do tańca porwał mnie mój chłopak który mnie wystraszył, bo podszedł i złapał mnie od tyłu.
- Debilu nie strasz mnie tak. Która godzina ? - zapytałam.
- 21, a czemu pytasz ? - zdziwił się.
- O której tort ? - spytałam.
- O 23, a teraz tańczymy - pociągnął mnie za środek sali.
Tańczyliśmy chyba przez 3 piosenki. Później podchodzili następni i następni. Poszedł Dawid i poprosił mnie do tańca. Zgodziłam się chodź byłam wykończona, bo nie miałam chwili odpoczynku od otwierania prezentów. Tańczyliśmy do Rihanny "Diamonds". Obydwoje uwielbialiśmy tą wokalistkę, ale nie byliśmy Rihanna Navy. Po skończonej piosence na scenę wyszła Zuza i Maja.
- Witamy wszystkich. Widzę że zabawa się rozkręca. Z tego miejsca chcę złożyć Lenie najlepsze życzenia i dziękuję jej za każdą minutę spędzoną ze mną. Kocham cię młoda - posłała mi buziaka Maja.
- Ja chciałam powiedzieć to samo. Dziękuję za wytrzymanie 17 lat ze mną i za to że zawsze pomożesz mi w nawet najgorszej sytuacji. Buziaki siostra - Zuza zrobiła to samo co Maja i zeszły ze sceny.
- Zbliża się 23 więc chyba trzeba zawołać tort - oznajmił DJ, a na salę wjechał śliczny tort.
Pokroiłam go. Zostało jeszcze trochę. Wszyscy usiedli do stołów i delektowali się tortem od najlepszego Dortmundzkiego cukiernika. Był pyszny. Nikt nic nie zostawił. Później znowu zaczęły się tańce. Nagle zadzwonił mój telefon więc wyszłam przed salę i odebrałam. Dzwonił Hummels.
MH: Najlepszego Lena
J: Dziękuję Mats
MH: Nie ma za co. Jak impreza się udała ?
J: Ona nadal trwa. Pewnie do 5-6 rano będzie
MH: Nie oglądaliście meczu ?
J: BOŻE to dzisiaj graliście z Brazylią i jaki wynik. Mam jechać na finał czy na mecz pocieszenia ?
MH: Na finał
J: WYGRALIŚCIE !! Jestem z was taka dumna pogratuluj każdemu ode mnie, a jaki wynik ?
MH: 7:1
J: Co tak dużo ?!
MH: W pierwszej połowie było 5:0 strzelił Muller, Klose, Kroos dwie, Khedira, Schuerrle dwie
J: Boże gratulacje dla każdego z osobna. A piłkarz meczu ?
MH: Toni, dwie bramki i asysta, a do tego zagrał super mecz. Nie było Neymara i Thiago i nie umieli sobie bez nich poradzić
J: Ogłoszę to zaraz wszystkim. Jeszcze raz gratuluję i dziękuję za życzenia
MH: Nie ma za co. Pozdrów wszystkich od nas, a w szczególności Marco i baw się dobrze. Chłopcy ci też kazali życzenia złożyć więc składam od każdego z osobna. Dobranoc
J: Dobranoc Mats 
Weszłam na salę i poszłam na scenę.
- SŁUCHAJCIE WSZYSCY. NIKT Z NAS NIE OGLĄDAŁ PÓŁFINAŁOWEGO MECZU NIEMCY-BRAZYLIA. A więc Niemcy wygrali 7:1 po golach Mullera, Klose, dwóch Kroosa, Khediry i dwóch Schuerrle w takiej kolejności i pozdrawiają was wszystkich, a w szczególności Marco - ogłosiłam i rozległy się brawa.
- Skąd to wiesz ? - zdziwił się ktoś.
- Dzwonił do mnie Mats i składał życzenia i pytał czy impreza się udała to mu powiedziałam że trwa jeszcze, a on powiedział że pewnie nie oglądałam meczu, a ja że zapomniałam i zapytałam jak tam i powiedział mi wszystko - uśmiechnęłam się i zeszłam ze sceny.
Podszedł do mnie Marco.
- Jesteś cudowna wiesz ? - zapytał.
- Wiem że dużo wypiłeś - zaśmiałam się.
- No trochę, ale i tak jesteś cudowna słonko - chciał mi dać buziaka, ale go odepchnęłam.
- Reus kurwa wypiłeś o wiele za dużo - warknęłam i odeszłam.
Poszłam do Kwiata.
- Jak się bawicie ? - zapytałam podchodząc do ich stolika.
- Zabawa pierwsza klasa, a co ty taka zła ? - zdziwił się Dawid.
- Aż tak bardzo widać ? - spytałam.
- Nie po prostu nie znam cię od dziś więc teraz gadaj - zaśmiał się.
Odciągnęłam go i zaprowadziłam przed salę.
- Mój chłopak, ale tak jakby nie mój chłopak. Nikt nie wie i ma się nie dowiedzieć. Powiedział że jestem cudowna, a ja mu na to że za dużo wypił, a on i tak swoje i chciał mi dać buziaka, ale go odepchnęłam i poszłam do was - spuściłam wzrok.
Podniósł moją głowę tak żebym patrzyła na niego.
- Wiesz chyba sama że takie ukrywanie nie jest dla niego łatwe. Chce ci przy każdej możliwej okazji pokazać jak bardzo cie kocha. Próbuje się powstrzymać, ale nie daje czasami rady. Lepiej zerwijcie lub jak najszybciej się ujawnijcie kochana - przytulił mnie do siebie.
- Masz rację Dawid chyba się ujawnimy za 4 dni - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Co takie dokładne pomiary ? - zdziwił się.
- Mecz finałowy MŚ na którym będę z Marco. Wtedy pokażemy całemu światu że jesteśmy razem - oznajmiłam z dumą.
- A rozumiem. Coś mówiłaś że będziesz wieszać chłopakom medale na szyi ? - chciał się upewnić.
- Tak otóż to, a teraz wracajmy, bo będą nas szukać - weszliśmy do środka.
Podszedł do mnie Marco.
- Przepraszam - odparł i spuścił głowę.
- Wiem że ukrywanie się jest dla ciebie trudne, ale musisz poczekać kiedy będzie odpowiedni czas powiemy wszystkim dobrze ? - zapytałam, a on przytaknął.
- Tańczysz ? - podszedł do mnie Lewy i pociągnął mnie za parkiet.
Skończyła się piosenka, a DJ złapał mikrofon i zaczął mówić.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
10 lipca.
- Teraz gdy wybiła północ mamy dla Leny niezwykły prezent ode mnie i całego klubu w którym pracuję. Jeśli Lena ma chłopaka to bardzo go za to przepraszam. Lena usiądź na krześle - powiedział i zza rogu wyszedł striptizer.
Wybuchnęłam nie pohamowanym śmiechem. 
- Lena oto prezent od nas - zaśmiał się DJ.
- Ty tak serio ? - zdziwiłam się.
- No tak, a teraz miłej zabawy - wytknął mi język.
- Dobra, ale on ma się nie rozbierać. Tańczyć może, ale nie chce żeby się rozbierał - uśmiechnęłam się głupkowato.
Striptizer podszedł do mnie i zaczął tańczyć. Siadał mi na kolanach, dotykał mnie po nodze szedł coraz wyżej i wyżej aż dostał ode mnie po rękach i rozbrzmiało wielkie UUUUUU.... Przenieśli rurę i na niej zaczął tańczyć. Po prostu nie rozumiem jak można takim czymś zarabiać. Skończył po 30 minutach. Ja cała podenerwowana wstałam z krzesła.
- On chyba za dużo wypił. To było straszne - krzyknęłam, a wszyscy zaczęli się śmiać.
DJ puścił muzykę, a wszyscy zaczęli tańczyć i tak do 7 rano. Obudziłam się na krześle przy stole o 14:00. Wszyscy bez wyjątków jeszcze spali. Nikt z wczorajszej imprezy nie wyszedł. Wszyscy zaczynali się budzić, a kelnerki chodziły z wodą i tabletkami. Jedna podeszła do mnie.
- Proszę - podała mi tabletkę i wodę.
- Na kaca najlepsze jest bieganie więc idę zaraz biegać - uśmiechnęłam się, a ta odeszła.
Poszłam do taty po kluczę. Dał mi je, a ja poszłam do domu. 10 minut drogi stąd. Ubrałam coś do biegania, zamknęłam dom i wyszłam. Założyłam sobie słuchawki na uszy. Biegłam sobie powoli. Stanęłam przed SIP, ale zaraz pobiegłam dalej. Biegłam około 30 minut. Wróciłam na stadion. Wszyscy już wstali i było widać że czegoś szukają.
- Jest - krzyknął Dawid jak weszłam, a wszyscy się zlecieli.
- Nic ci się nie stało ? - zapytał tata.
- Ludzie co wam jest. Wy macie kaca, a ja słyszałam że na kaca najlepsze jest bieganie więc poszłam do domu przebrałam się i zaczęłam biegać - wyprostowałam się dumnie.
- A my się o ciebie martwiliśmy, a nie odbierałaś telefonu - powiedział ze strachem w oczach Reus.
- Przepraszam no. A teraz każdy idzie do domu. Przebiera się w coś wygodnego i widzę was tutaj za godzinkę. Sprawdzę obecność jak kogoś nie będzie to może się pożegnać z nagrodą - uśmiechnęłam się.
- Jaką nagrodą ? - zdziwiła się Zuza.
- Śliczną, a dalej to niespodzianka - uśmiechnęłam się podejrzanie i poszłam w stronę murawy.
- Nie masz nic dla nich prawda ? - odezwał się ktoś za mną.
Był to Dawid.
- Mam. Ja nie kłamię, a ty czemu nie jedziesz się przebrać ? - zdziwiłam się.
- Przywiozą mi tutaj - uśmiech nie schodził z jego twarzy.
- Co tam masz ? - zaciekawiło mnie to co trzymał za sobą.
- Wolałem ci dać to osobiście. Proszę - podał mi pudełeczko.
Otwarłam a moim oczom ukazał się piękny naszyjnik.
- Jejku jest śliczny. Ale mam rozumieć że ty bierzesz jedną połówkę tak ? - popatrzyłam na niego znaczącym wzrokiem.
- Tak. Tylko który chcesz ? - spytał.
- Ten z prosiaczkiem, bo jestem niższa i młodsza - wzięłam do ręki ten z Puchatkiem i kazałam się odwrócić Kwiatowi.
Zapięłam mu go na szyi, a on zrobił to samo z moim. Usiedliśmy na trybunach. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy jakieś 10 minut aż w końcu przyszedł Igor i dał Dawidowi ubranie, a ten poszedł się przebrać. Po godzinie czasu każdy przyszedł. Kazałam im się ustawić w kolejce dziewczyny osobno, a chłopcy osobno i rozdałam im bransoletki. Dziewczyny były bardzo zadowolone z nowego nabytku tak samo jak chłopcy. Wszyscy schowali sobie to i poszliśmy biegać, ale nie na ulicę, a na murawę Signal Iduna Park. Kilka razy kazałam im stanąć, bo chciałam zrobić im zdjęcie. Niektórzy też podchodzili i też robili. Po 10 okrążeniach każdy zaczął odpadać oprócz mnie, Mai, piłkarzy, Zuzy, Ani Lewandowskiej i kilku innych osób. Nikogo już nie bolała głowa.
- No proszę proszę kogo ja tu widzę - powiedziała osoba która stanęłam za mną.
Odwróciłam się i dostałam w twarz.
- Zostaw ją ....

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Sorrki. Znowu opóźnienie, ale nie mogłam tego skończyć xd
Podoba się ? Kto dał Lenie w twarz ?


Łapcie tylko Marco dzisiaj :))

CZYTASZ=KOMENTUJESZ ♥


Pozdrawiam i całuję Jula :**

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Rozdział 15 - "Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin księżniczko"

(...)
Rozłączył się, a ja schowałam telefon do torebki.
- Proszę proszę kogo ja tu widzę - powiedział znajomy mi głos.
Odwróciłam się i zobaczyłam mojego przyjaciela, a do tego idola. Dawida Kwiatkowskiego.
- Boże Dawid - krzyknęłam i rzuciłam się na niego.
- Witaj księżniczko - powiedział i dał mi buziaka w policzek.
- Co ty tu robisz ? - zapytałam.
- Powiedziałem że jak dam rady to przyjadę. Mam koncert 20 km stad więc jestem - uśmiechnął się.
- O której masz koncert ? - spytałam.
- O 17. Chcesz jechać ze mną ? - zapytał z nadzieją w głosie.
- Jak pan Watzke się zgodzi to pojedziemy z tobą - odparłam i podeszliśmy do pana Watzke.
- Proszę pana. Możemy jechać na koncert z Dawidem ? Bardzo mi na tym zależy - oznajmiłam.
- Powiedz mu że chce cie zabrać, bo jutro masz urodziny - mówił Dawid.
- A Kwiatkowski chce mnie zabrać, bo jutro mam urodziny - dodałam.
- Dobrze to o której jedziemy ? - spytał.
- O 17 mamy być, a Dawid musi być o godzinę wcześniej czyli o 16 - odpowiedziałam.
- Dobrze - odparł.
- JEDZIEMY !! - krzyknęłam i znowu wpadłam w ramiona Dawida.
Będzie to trochę dziwne, bo ja z gipsem będę.
- A teraz mów misia o swoim chłopaku i co ci się stało w rękę - rozkazał.
- Jak wychodziłam z imprezy złapał mnie Kuba. Ten wiesz mój były. Maja i Zuza pobiegły po Lewego, Kubę, Łukasza i innych. Oni krzyknęli żeby mnie zostawił puścił mnie i upadłam na rękę i miałam złamanie z przemieszczeniem, a jeśli chodzi i o mojego chłopaka to aktualnie jest w Monachium u Roberta. Nazywa się Marco Reus i ma 25 lat - opowiedziałam.
- Nie za stary dla ciebie ? - zapytał.
- Tylko 7 lat różnicy to nie dużo - powiedziałam.
- No tak. Przypominam sobie ciebie taką małą, a już jutro będziesz pełno letnia - uśmiechnął się.
- A ty kurduplu też byleś taki malutki - odparłam i w tej samej chwili zadzwonił mi telefon.
No tak Marco.
J: Co chcesz lamo ?
M: Chce usłyszeć twój głos
J: Będziesz tak dzwonił do 10 minut ?
M: A chcesz ?
J: Nie musisz mnie aż tak pilnować
- Pozdrów go ode mnie - powiedział Kwiat.
J: Masz pozdrowienia od Kwiata
M: Od kogo ?
J: Od Dawida Kwiatkowskiego
M: Jest koło ciebie ?
J: Tak
M: Czyli jednak przyjechał ?
J: Tak. I od 17 do 19 masz nie dzwonić, bo razem z Panem Watzke jedziemy na koncert 
M: Dobra tylko nie szalej mi tam
J: Boże zazdrosny jesteś
M: Czy to źle ?
J: Trochę ?
M: Dobra nie będę. Dasz mi Dawida na chwilę ? Robert będzie tłumaczył
Podałam Dawidowi słuchawkę
- Nie. Tak. Nigdy w życiu. Marco. Przyjacielem. Jutro opowiem. Jestem inny. Nikt nie wie. Nikomu. Zajmę niech się Reus nie martwi. Ok daję - podał mi słuchawkę.
M: Dobra już się nie martwię
J: Czemu ?
M: Dawid się tobą zajmie i nie dobierze do ciebie, bo jest inny
J: No tak. Ale ty jesteś tępy 
M: Też cię kocham. Dobra kończymy, bo lecimy na miasto papa
J: Papa. Kocham cię
Rozłączyłam się.
- Po co im mówiłeś ? - zdziwiłam się.
- Niech wiedzą że go nie zdradzisz - oznajmił.
- Chodź pójdziemy do mojego domu. Moi rodzice się ucieszą na twój widok - uśmiechnął się.
Poszłam do pana Watzke powiedziałam mu że idziemy ten wstał i udał się za nami. Dawid mieszkał 5 minut od boiska więc często chodził na mecze jak nie był jeszcze sławny. Weszliśmy do domu.
- Lena ! Jak ja cię dawno nie widziałam - przytuliła się do mnie mama Dawida.
Tata też podszedł i dał mi buziaka w policzek. Traktowałam ich jak swoich rodziców. Przedstawiłam im pana Watzke i weszliśmy do salonu. Siedział tak Igor, Wrzosek, Głuszko, Patryk, Ala, Karla. Do każdego podeszłam przytuliłam się i dałam buziaka, a Patrykowi i Ali się przedstawiłam, bo ich nie znałam. Tylko raz ich widziałam na koncercie w Gorzowie.
- Co tam Lena u ciebie słychać nie mieszkasz już chyba w Gorzowie. Gdzie teraz mieszkasz ? - spytała mama Dawida.
- Mieszkam w Dortmundzie. Będę grała w tamtejszym klubie, ale damskim który powstaje. Przyjechałam podpisać formularz że 2,5 mln przeszło na konto Warty za mój transfer i że przechodzę - odparłam.
- To super, ale aż tyle pieniędzy ? - zdziwiła się.
- Podobno tyle jestem warta - uśmiechnęłam się.
- Co ci się stało z ręką - zapytała.
Jego mama zawsze chciała wszystko wiedzieć, ale lubiłam ją strasznie.
- Długa historia, ale były - zaśmiałam się.
- Karla gimbusie jak tam test gimnazjalny ? - zachichotałam.
- A dobrze ciesze się że się dostałam tam gdzie chciałam - oznajmiła.
- Masz chłopaka ? - spytała ni stąd ni zowąd mama Kwiata.
- Trudny temat. Mam, ale nie chce żeby cały świat wiedział i po miesiącu się dopiero ujawnimy. Chyba że nie wytrzymamy to wcześniej - odparłam.
- Możemy wiedzieć kto skradł serce naszej córeczki - wszyscy wybuchnęli śmiechem, a ja popatrzyłam znacząco na Dawida.
- Ale nikomu nikomu nie powiecie.Nawet JEMU że wiecie - powiedziałam.
- No dobra, a teraz gadaj - wybełkotał Wrzosek.
- Marco. Marco Reus - wyprostowałam się dumnie.
- Serio ? Nie dość że masz super życie, bo każdy na ciebie leci to jeszcze twoim chłopakiem jest piłkarz. Żal mi się laska - powiedziała ironicznie Głuszko, a wszyscy się zaczęli śmiać.
- Tak wyszło - uśmiechnęłam się.
- Lena chodź, bo oni cie zamęczą idziemy do mojego pokoju mamo - krzyknął Dawid i pobiegliśmy na górę.
- Jesteś zmęczona, bo musiałaś rano wstać prawda ? - zapytał, a ja przytaknęłam.
- To zrobimy zdjęcia i nastawiam budzik na 15:30 i idziemy na chwilkę spać - odparł.
Porobiliśmy zdjęcia. Dawid zrobił kolaż i wrzucił na fejsa z opisem "Kilometry nie istnieją. Super się spotkać po kilku miesiącach. Moja niepełnoletnia <3" Zdziwiło mnie to że zrobiliśmy 9 zdjęć, a on dodał 8 i to bez tego najładniejszego.
- Czemu nie wstawiłeś tego najładniejszego ? - zapytałam.
- Bo wstawię ci o północy na tablicę, ale nie tylko to. Połączę kilka zdjęć, a jutro zobaczysz jakich - uśmiechnął się.
Położyliśmy się na łóżku. Przytuliliśmy się do siebie i zasnęliśmy. Potrzebowałam jego bliskości. Tęskniłam za moim Intektualistą, ale teraz już nim nie jest. Jest Dawidem. Dawidem Kwiatkowski za którym szaleją dziewczyny. Obudził nas budzik. Była 15:30. Wzięłam grzebień Dawida i zaczęłam się czesać. Dawid poszedł się przebrać. Kiedy wyszedł znów zrobiliśmy kilka ślicznych fotek, ale tym razem moim telefonem i to ja wybrałam zdjęcie i wrzuciłam na facebook'a z opisem "Miłość nigdy nie wygasa. Tęskniłam".
Poszliśmy na dół gdzie czekali już wszyscy. Kilka sekund później podjechał bus 9893. Wsiedliśmy do niego i pojechaliśmy na miejsce. Dawid zrobił próbę i zaczęły się piski znaczące że dziewczyny już stoją pod sceną. Plener. Koncert. Zadzwonił mój telefon. 
M: Hej misia. Śliczne zdjęcie
J: Hej kotek. Dziękuję
M: Co robisz ?
J: Czekam. Dawid robi próbę dźwięku. Zaraz wybiegnie na tą scenę i zrobi miazgę, a wy co robicie ?
M: Chodzimy po sklepach i szukamy prezentu dla ciebie
J: Mówiłam że nic nie chce
M: A kto powiedział że ode mnie ? Lewy chce coś kupić
J: Chyba że tak. Chciałabym najlepiej zacząć te urodziny
M: Czyli ?
J: Chciałabym dostać od ciebie buziaka o północy
M: Jak sobie życzysz księżniczko, a teraz baw się dobrze i pozdrów Kwiatkowskiego
J: Dobrze. Kocham cię papa
M: Też cie kocham papa
Rozłączył się. Jeszcze minuta. O równej 17 Kwiat wleciał na scenę, a po całym mieście rozniósł się pisk dziewczyn które skandowały imię mojego przyjaciela. Zaraz piosenka "Miliony monet" wszyscy czekają kogo wybierze Dawid.
- Jest tu dziewczyna którą kocham ponad życie, ale jako przyjaciółkę. Jest dla mnie jak siostra. Rzadko się widzimy, a do tego ona teraz się przeprowadziła. Chciałbym żebyśmy zaśpiewali jej STO LAT, bo jutro kończy 18 lat stanie się dorosła chodź swoim zachowaniem tego nie pokazuje, bo jest tak pojechana jak ja. Lena chodź tu do mnie - wskazał na mnie palcem.
Weszłam na scenę usłyszałam ogromne brawa. Usiadłam na wyznaczonym miejscu i usłyszałam STO LAT. Włączyłam telefon i zaczęłam nagrywać. Te setki ludzi śpiewających sto lat dla mnie. Dawid usiadł koło mnie przytulił i śpiewał do mikrofonu. Łzy zaczęły ściekać mi po policzku. Nikt czegoś takiego dla mnie nie zrobił. Jak już skończyli wyszedł Igor z Patrykiem i Wrzoskiem. Perkusista zszedł, gitarzyści odłożyli gitary. Każdy facet podszedł do mnie. Łącznie z Dawidem. Widziałam jak Karla włącza nagrywanie. Wzięli mnie na ręce i zaczęli podrzucać 18 razy. Usiadłam z powrotem na krześle, a Kwiatkowski zaśpiewał dla mnie "Miliony monet". Znowu się popłakałam. Kochałam tą piosenkę w jego wykonaniu. Zawsze jak widział że jest mi smutno śpiewał mi ją. Cudownie było ją usłyszeć śpiewającą tylko dla mnie. Dla mnie jedynej. Po zaśpiewaniu dał mi buziaka w policzek, a ja zeszłam ze sceny. I wtedy Karla skończyła nagrywać.
- Daj telefon prześle ci to - powiedziała, a ja podałam jej telefon.
Przesłała mi to jak mnie podrzucają. To jak śpiewają 100 lat i to jak śpiewał dla mnie "Miliony monet". Po zakończonym koncercie pojechałam do Gorzowa z Dawidem i Igorem, a band pojechał dalej w trasę, bo oni zawsze muszą być szybciej. Kwiat i Pilewicz odwieźli mnie i pana Watzke na lotnisko. Nie chciałam się żegnać z Dawidem nie wiadomo na jak długo.
- Zobaczymy się szybciej niż ci się zdaje. Obiecuję ci to - szepnął mi do ucha jak go przytulałam.
- Miejmy nadzieję że masz rację - powiedziałam przez łzy, które ściekały mi po policzku.
Po jakiś 5 minutach stania wtuleni usłyszałam że proszą nas na odprawę. Odkleiłam się od Dawida i poszłam do Igora przytuliłam się i powiedziałam żeby dbał i zajmował się Dawidem. On pokazał mi zdjęcia które nam zrobił jak spaliśmy wtuleni w siebie i zdjęcia z teraz które zrobił. Przesłał mi je szybko, a ja powędrowałam z panem Watzke na odprawę. Cały czas miałam łzy w oczach, bo zostawiam mojego najlepszego przyjaciela tu w Polsce, a ja wylatuje tam do Niemiec.
- Widać że traktujesz go jak brata - odezwał się pan Watzke.
- Jest moim bratem. Kocham go ponad wszystko, ale nie bardziej niż Marco. Marco kocham jak chłopaka, a jego jak rodzonego brata - oznajmiłam. 
Dalej szliśmy i lecieliśmy w ciszy. O 21 wylądowaliśmy na lotnisku w Dortmundzie. Cieszyłam się że zobaczę w końcu Marco, ale też było mi przykro że zostawiłam tam Dawida. Chciałam ich mieć razem obok. Od razu zobaczyłam mojego chłopaka, bo był oblegany przez fanów.
- MARCO !! - krzyknęłam z daleka i pobiegłam do Niemca.
On oderwał się od fanów i pobiegł w moim kierunku. Wtuliłam się w niego bardzo mocno. Czułam zapach jego perfum. Kochałam ten zapach.
- Tęskniłem - szepnął.
- Ja też nie wiesz jak bardzo - wtuliłam się w niego jeszcze mocniej.
- Ja ci minął dzień z Dawidem ? - spytał gdy już się od siebie oderwaliśmy.
- Tak super że nie chciałam wyjeżdżać. On jest dla mnie jak brat. Chciałabym mieć was obydwóch razem przy sobie, ale on jest piosenkarzem i nie może ehhhh - posmutniałam.
- Witaj Marco - przywitał się pan Watzke.
- Dobry wieczór. Był grzeczna ? - wskazał palcem na mnie.
- Tak. Jest na prawdę super. Dobrze że ją masz. Jest strasznie wrażliwa i jak najszybciej musicie jechać do Kwiatkowskiego, bo oni naprawdę są jak rodzeństwo i nie umieją bez siebie żyć. Ciebie kocha jak chłopaka, ale jego jak brata - mojego chłopaka zamurowało nie wiedział co powiedzieć, a pan Watzke ominął nas i poszedł do swojego samochodu.
- To prawda ? - zapytał jak się otrząsnął. 
- Tak, ale on jest jak mój rodzony brat którego nigdy nie było mi dane mieć. Jest jak mój bliźniak, a ciebie kocham jak chłopaka. Jesteś dla mnie wszystkim zrozum - powiedziałam przez łzy.
- Ej Lena czemu płaczesz. To jest cudowne że masz kogoś takiego z którym możesz pogadać o wszystkim i który jest dla ciebie bardzo ważny. Wiem że ja jestem dla ciebie najważniejszy i nie zdradzisz mnie z nim więc nie płacz - przytulił mnie do siebie, a do nas podbiegli fani.
- Pani Lena ? - spytał młody chłopczyk.
- Tak to ja - uśmiechnęłam się.
- Cy pani jest z Malco ? - zadał pytanie.
- Misiu to jest skomplikowane, ale na razie nie - odparłam.
- Ale obieca mi pani ze go pani nie zlani jak będzie pani z nim chodziła ? - zapytał.
- Obiecuję ci kochany - oznajmiłam.
- A mogę z panią zdjęcie ? - spytał, a ja przytaknęłam.
Zrobiliśmy sobie razem zdjęcie, a ja kazałam mu poczekać i zawołałam Marco.
- Zróbmy sobie razem zdjęcie z tym chłopcem. Weźmiesz go na ręce, a ja się do ciebie przytulę co ty na to ? - zapytałam Niemca.
- Dobra. Chodź do mnie mały - zwrócił się do chłopca.
Wziął go na ręce. Przytuliłam się tak że nie było widać że mam gips. Dziewczyna może 3 lata młodsza ode mnie zrobiła nam zdjęcie moim i chłopczyka telefonem.
- Jak masz na imię ? - spytał go mój chłopak.
- Fabian - powiedział.
- Śliczne masz imię - uśmiechnął się do niego piłkarz.
- Mogę z panem zdjęcie ? - zapytał Fabian.
- No pewnie. Lenuś zrobisz nam zdjęcie ? - zwrócił się do mnie, a ja im zrobiłam.
Jedno zrobiłam swoim telefonem żeby wrzucić na facebook'a. Jeszcze kilkanaście osób do mnie podchodziło i prosiło o zdjęcie albo autograf. Gdy już się z Marco uwolniliśmy była 21:30.
- Jesteś cudowna wiesz ? - pocałował mnie w policzek jak już byliśmy w aucie.
- A to czemu ? - zdziwiłam się.
- Bo nie kazałaś mi iść od fanów tylko razem ze mną podpisywałaś autografy i robiłaś sobie zdjęcia. Najlepsze jest chyba to ze wszystkimi - uśmiechnął się.
- Jak widziałam te ich uśmiechnięte twarze że widzą idola nie mogłabym cię odciągnąć. Tak jest ładne, ale to nasze z Fabiankiem jest kochane. Wyglądamy jak szczęśliwa rodzinka - zaśmiałam się.
- Obiecuję ci że kiedyś będziemy takie mieli. Jesteś odwrotnością Caroline. Ona od zawsze mnie odciągała od fanów, bo mówiła że musimy nacieszyć się sobą - przewrócił oczami.
- S*ka nienawidzę jej - złapałam się za szyję.
Po 15 minutach byliśmy w domu Marco.
- To tak mieszkasz - zachichotałam.
- Nie podoba ci się ? - zdziwił się.
- Podoba jest tu ślicznie. Urządzony jest z pasją i pomysłem - odparłam.
Weszłam do salonu. Na ścianie wisiało nasze zdjęcie z naszego pierwszego spotkania.
- Widzę że jestem częścią tego domu - wybuchnęłam śmiechem.
- I częścią mojego serca - złapał mnie w pasie od tyłu.
Staliśmy i tak się wpatrywaliśmy w ten obraz.
- Co jutro moja solenizantka chce robić ? - spytał.
- Spędzić czas z miłością mojego życia - odwróciłam się i go pocałowałam.
- Chyba to będzie niemożliwe. Szkoda że Mario nie będzie, Matsa, Erika, Kevina i Romana - skrzywił się.
- Czyli niespodzianka ? - uśmiechnęłam się.
- Tak - pocałował mnie w sam czubek głowy.
- Masz kabel żeby podłączyć telefon do telewizora ? - zapytałam.
- Pierwsza półka pod telewizorem - oznajmił i usiadł na sofie.
Wzięłam kabel. Podłączyłam jedną część do telefonu, a drugą do telewizora i włączyłam Marco nagranie jak śpiewają mi sto lat. Później jak mnie podrzucają, a na końcu "miliony monet". 
- Cudowne, ale czemu płakałaś ? - spytał.
- Bo zawsze jak była smutna Dawid śpiewał mi tą piosenkę, a teraz ją śpiewał tylko dla mnie przed takim tłumem - odparłam.
Pokazałam mu nasze zdjęcia które robiliśmy.
- To jest najładniejsze czemu nie ma go na facebook'u ? - zdziwił się.
- Dawid mówi że o północy wrzuci mi je na tablicę - zaśmiałam się.
Pokazałam mu jak spaliśmy wtuleni i jak się przytulaliśmy na lotnisku.
- Spałaś z nim, a ze mną nie ? - zdenerwował się.
- Tak spałam w ubraniu i na 1,5 godziny, a my to dzisiaj odrobimy i już się tak nie denerwuj - pocałowałam go w policzek.
Odłączyłam telefon i usiadłam na kolanach Marco, ale twarzą do niego. Nagle zadzwonił jego telefon.
- Kto znowu - krzyknął. 
Wstał i odebrał.
- Halo...No...Jutro...Musisz coś zrobić...Mam nadzieję...Ratujesz mi dupę stary... Dobra...O 19:00...Narka - włożył telefon do kieszeni.
- Moja niespodzianka ? - uśmiechnęłam się.
- Nie dokładnie, ale część - usiadł znowu na sofie i wziął mnie na kolana do siebie.
Zaczęliśmy się zbliżać do siebie.
- Marco jesteśmy sami w domu. Wiesz jak to się może skończyć, a ja chce zrobić to pierwszy raz po 18-stce - zmieszałam się.
- Rozumiem poczekam - pocałował mnie w policzek.
- Kocham cię, a teraz idę się myć - powiedziałam.
- Pierwsze drzwi po prawo to moja sypialnia wejdź tam są drzwi i jest łazienka - oznajmił, a ja udałam się w wyznaczone miejsce.
Wyciągnęłam z jego szafy jakąś koszulkę i poszłam pod prysznic. Wyszłam po 20 minutach. Ubrałam majtki i włożyłam pasującą do tego koszulkę którą wyciągnęłam z szafy Marco. Wyszłam z łazienki, a na łóżku leżał Marco.
- Wow, ale wyglądasz seksownie - pocałował mnie.
- Dziękuję, ale to zasługa tej twojej, ale już mojej koszulki. Jest śliczna wiec od razu ją wzięłam, a do tego pasuję mi do majtek. Wiem że to wyjściowa koszulka, ale ja dzisiaj w niej śpię - uśmiechnęłam się.
- Dobra. Ja idę się umyć i idziemy spać, bo jutro moja dziewczyna kończy 18 lat - zaśmiał się.
- Imię i nazwisko. Zabiję dzidę - krzyknęłam i razem wybuchnęliśmy śmiechem.
Marco poszedł się umyć, a ja włączyłam laptopa leżącego na szafce. Weszłam na fejsa i się zalogowałam. Była godzina 23:05. Już za 55 minut będę pełnoletnia. Dodałam posta na tablicy.
"Nie wierze że taki rozwydrzony bachor jak ja już za 55 minut kończy 18 lat. Porażka." Pierwszy komentarz mnie powalił. "Boże jaka stara, a dzieci jeszcze nie ma XDDD". Posypały się lajki i komentarze. Po 5 minutach miałam tego dość i wylogowałam się z facebook'a. Wyłączyłam komputer i czekałam na chłopaka. Po 5 minutach wyszedł.
- Gotowa na pierwszą noc ze swoim chłopakiem ? - zaśmiał się.
- Spałam już raz z tobą lamo - wytknęłam mu język.
- Ale nie byliśmy wtedy parą, a teraz naciesz się życiem gówniarza - odparł.
Zaczęłam skakać po pokoju i tańczyć. Włączyłam na telefonie pierwszą lepszą piosenkę i tańczyłam. Po kilku minutach znudziło mi się to i położyłam się obok mojego chłopaka który miał ze mnie niezły ubaw. Nawet kawałek nagrał.
- Dobranoc śliczna - pocałował mnie w głowę.
- Dobranoc - odparłam i od razu zasnęłam, ale nie na długo o północy obudziła mnie piosenka.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
9 lipca
Wstałam. Zapaliłam światło. Niemca nie było w łóżku. Na ziemi były rozsypane płatki róż. Poszłam za nimi. Dotarłam do jakiejś piwnicy. Od schodów paliły się świece, a w piwnicy stał Marco ubrany w czarne rurki i białą koszulę z wielkim bukietem róż.
- WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO KSIĘŻNICZKO - podszedł do mnie, wręczył mi bukiet i pocałował.
- Boże jesteś najlepszy kocham cię - przytuliłam się do niego.
- Też cię kocham, a teraz siadaj - usiadłam tam gdzie kazał, a on usiadł koło mnie.
Włączył film. Na początku były to zdjęcia które sam mi robił, po prostu moje zdjęcia, później zdjęcia z innymi ludźmi/przyjaciółmi, a na koniec filmiki. Pierwsze te co jestem na nich ja te śmieszne, a później filmiki od moich znajomych z życzeniami. 
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin księżniczko - Maja.
- Spełnienia marzeń siostra - Zuza.
- Dużo miłości - Goetze.
- Dużo pieniędzy - Kwiat.
- Dużo słodyczy - Julia.
- Dużo szczęścia - Amanda.
- Dużo zdrowia - Karla.
- Wszystkiego co najlepsze - tata.
- Dużo sukcesów - Mats.
- Mniej kontuzji - Robert.
- Dużo dzieci - Jonas.
- Kochającego chłopaka - Durm.
- Żebyś była jeszcze piękniejsza niż jesteś - Tugba.
- Dużo wygranych meczów - Kuba Błaszczykowski.
- Dużo radości - Aubameyang.
- Pomyślności - Kevin.
- Dużo imprez - Ewa Piszczek.
- I szaleństwa - Łukasz.
- Mniej skandali - Pan Watzke.
- Dużo gry - Głuszko.
- Zdania studiów - Pilewicz.
- 100 lat - Mitchell.
- Dużo prezentów - chórem Max i Kacper.
- Mało fałszywych przyjaciół - Lisa Kasper.
- Szczerości wśród bliskich - Riri.
- Mniej wylanych łez - Wrzosek.
- Dużo wspomnień - Patryk Kumór.
- I wiele wiele innych. Najlepszego księżniczko - Marco.
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO - piłkarze Warty.
ALLES GUTE - piłkarze reprezentacji Niemiec.
ZUM GEBURTSTAG - piłkarze Borussii Dortmund.
Łzy lały mi się po policzkach. Byli najlepsi. Podeszłam do Marco i się do niego przytuliłam.
- Podoba się ? - uśmiechnął się do mnie.
- Ty się jeszcze pytasz ? Najlepszy prezent jaki dostałam. Dziękuję - pocałowałam go.
- Nie mów że najlepszy dopóki dzień się nie skończy - zaśmiał się.
Wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju. Położył na łóżku, a sam się położył obok.
- Dobranoc solenizantko - powiedział.
- Dobranoc misiu - odparłam i wtuliłam się w jego tors.
Obudziłam się o 9:00 Marco już nie było obok, ale za to czułam zapach dochodzący z kuchni. Zeszłam na dół i zobaczyłam Marco w samych bokserkach przygotowującego śniadanie.
- Witaj przystojniaku - dałam mu buziaka w policzek.
- Hej kochanie. Jak się spało ? - zapytał.
- Z tobą najlepiej - uśmiechnęłam się.
- Twój tata przywiózł jakieś rzeczy idź się ubierz, a ja zrobię jakieś śniadanie - oznajmił, a ja poszłam do korytarza.
Wzięłam walizkę i poszłam się ubrać. Ubrałam się w luźny zestaw. Zeszłam na dół do Marco.
- I jak ? - spytałam.
- Ślicznie wyglądasz, ale jest twój dzień więc załóż sukienkę lub spódniczkę. Nawet jeden dzień wycierpisz w butach na obcasie - wyszczerzył swoje śnieżnobiałe zęby, a ja poszłam na górę się przebrać.
Ubrałam sukienkę, która mi się najbardziej podobała i zeszłam z powrotem do mojego chłopaka.
- A jak teraz ? - zapytałam.
- O wiele lepiej, a teraz siadaj i jedz - położył przede mną moje śniadanie, a sam przyniósł dla siebie drugą porcję i usiadł na przeciwko mnie.
- Jejku to jest przepyszne - pochwaliłam.
- Ciesze się że ci smakuje. Pamiętasz coś z nocy ? - spytał.
- Wszystko. Moje łzy. Róże. Filmik. Właśnie gdzie róże ? - zapytałam.
- Włożyłem do wazonu i stoją w salonie - uśmiechnął się.
- Jaki mamy na dzisiaj plan ? - spytałam.
- Niespodzianka, ale obiecaj że do nikogo nie będziesz dzwoniła. Najlepiej oddaj mi telefon - rozkazał, a ja oddałam mu posłusznie mojego iPhone'a.
- Ale idziemy gdzieś czy siedzimy tu ? - znowu próbowałam coś wyciągnąć od mojego chłopaka.
- Na razie sprawdzisz facebook'a i podziękujesz każdemu z osobna za życzenia - powiedział.
Resztę śniadania jedliśmy w ciszy. Po zjedzeniu podziękowałam za smaczne śniadanie i poszłam na górę do laptopa. Włączyłam i zalogowałam się na fejsie. Miałam dużo powiadomień, a dokładnie 120. Czytałam każde życzenia. Były dołączone zdjęcia ze mną, sklejki różnego rodzaju i też filmiki. Dawid dodał sklejkę ze zdjęciami z dzieciństwa i z teraźniejszymi. Podziękowałam każdemu z osobna, a zajęło mi to 20 minut.
- Marco skończyłam ! - krzyknęłam, ale nikt mi nie odpowiedział.
Poszłam na dół, ale nikogo tu nie zastałam, ale była karteczka na stole.
"1. No to zaczynamy zabawę. Zbieraj każdą kartkę będzie pamiątka, a więc następną kartkę znajdziesz tak gdzie "Lewy Real rozgromił""
Od razu pomyślałam o Fifie, ale gdzie on ją ma. Widziałam ją chyba wczoraj. Podeszłam do telewizora i otworzyłam pierwszą szafkę. Nie myliłam się była tam Fifa. Otworzyłam pudełko, a w pudełku kolejna kartka.
"2. Myślałem że pojedziesz na Signal Iduna Park, ale jesteś sprytniejsza niż mi się zdawało. Twój basen znajduje się w .... też mam tam basen. Goniliśmy się kiedyś, bo tej "łące""
- Co za tuman jakie to łatwe - zaśmiałam się.
Udałam się do ogrodu i szukałam następnej karteczki. Długo nie szukałam, bo wisiała na bramce.
"3. Zaraz zrobi się trudniej. Piłka jest okrągła, a bramki są dwie ~ ... Szukaj"
- Boże co, czy on nie ma czegoś z mózgiem. Kartki pozostawiał zamiast SMSy pisać. Boże. Ten cytat powiedział Pele, ale co ja mam... Już wiem - wleciałam z powrotem do domu. 
Marco na korytarzu ma zdjęcie Pele. Nie pomyliłam się kartka była włożona za obraz.
- Boże on myśli że ja taka tępa jestem - zaśmiałam się.
"4. Jesteś strasznie mądra jak już tu doszłaś. Nasz pierwszy całus odbył się u ciebie w domu. W twoim pokoju na twoim..."
- Łóżku. Ja takich rzeczy nie zapominam - udałam się w stronę sypialni Reus'a.
Na łóżku Marco leżała kolejna karteczka.
"5. Nie zapomniałaś. Tak głupio że krążysz po moim domu więc OSTATNIA kartka jest tu. Znajdź ją później powiem ci co dalej"
- Jak mam ją znaleźć jak podpowiedzi żadnej nie dał podkreślił tylko OSTATNIA może to. No tak. Ostatnie piętro - mówiłam sama do siebie.
Poszłam do piwnicy gdzie w nocy mnie zaciągnął. Karteczka była na krześle.
"6. O ty spryciulo. Teraz patrz. Pójdziesz do góry na wieszaku wiszą kluczyki. Dwie pary. Jednymi zamkniesz dom i weźmiesz je i zejdziesz tu z powrotem. Wejdziesz w te drzwi po prawo i tak naciśniesz guzik i otworzy ci się auto. Masz ustawioną nawigację więc jedź tam gdzie ci każe, a kolejna karteczka będzie w miejscu docelowym"
Zamknęłam dom od środka. Wzięłam kluczyki. Weszłam przez drzwi i nacisnęłam guzik. Bałam się jechać. Może policja mnie złapać, a ja prawka jeszcze nie mam, ale jeździłam już taty samochodem nie raz może nic mi się nie stanie. Dojechała w wyznaczone miejsce. 
- Lotnisko ? co za debil - zerknęłam na nawigację czy to na pewno tu i się nie myliłam, ale karteczka była na nawigacji na "miejscu docelowym"
"7. Pewnie pojechałaś na lotnisko żeby dopiero znaleźć karteczkę teraz idź na to lotnisko i zobaczysz kogoś niedawno poznanego, on ci da kolejną"
Poszłam na lotnisko. Od razu zobaczyłam Fabianka.
- Hej Fabian - uśmiechnęłam się.
- Dzień dobly pani Leno. Wsystkiego najlepsego - przytulił się do mnie.
- Dziękuję ci bardzo. Masz coś dla mnie. Może od Marco ? - zapytałam.
- Tak pan Malco mi to dał zebym pani pzekazał - podał mi kartkę.
- Dobrze dziękuję i lecę szukać kolejnych - uśmiechnęłam się.
- Mogę sukać z panią ? - zrobił oczy jak kot z Shrek'a.
- No to chodź - powiedziałam i poszliśmy do samochodu.
"8. No to pewnie Fabian dał ci kartkę. Pamiętasz krew ? Brat pana od krwi :)"
----------------------------------------------------------------------------------------------

Daje wam 15 rozdział jako wynagrodzenie że tamten był dopiero po 10 dniach.
Miło mi się go pisało i strasznie mi się podoba mój pomysł na pomysł Marco XD
Czekajcie na kolejne streszczenie z urodzin Lenki. Jak myślicie dokąd ją Marco doprowadzi ?



DOM ♥ :')

Bez obrazy dla kibiców Bayernu :))

CZYTASZ=KOMENTUJESZ ♥

Pozdrawiam i całuję Jula :*