Strony

Muzyka

sobota, 2 sierpnia 2014

Rozdział 11 - "Gdy byliśmy blisko siebie. Popatrzyłem raz na Ciebie"

(...)
- Nie denerwuj się. Traktuję cię jak przyjaciółkę chodź znamy się krótko. Uwielbiam jak jesteś blisko. Kocham cię przytulać, dawać buziaki i pieszczotliwie do ciebie mówić. Jesteś niepowtarzalna. Zmieniłaś moje życie o 180 stopni. Budzę się, bo wiem że gdzieś tam czekasz na mnie. Długo się nie mogłem pozbierać po Caroline, bo zdradziła mnie. Zdradza boli. Teraz poznałem ciebie. Wszyscy zauważyli że odkąd spędzamy razem czas częściej się uśmiecham i taka jest prawda. Sprawiasz że się uśmiecham. Gdy tylko cię widzę mam ochotą zrobić to co zrobiłem ostatniej nocy. Chce poczuć dotyk twoich delikatnych ust. Lena ja.... ja...ja się chyba zakochałem. Zakochałem się z tobie. Kocham cię to odpowiednie słowo jakie mogą użyć w tej sytuacji. Jesteś dla mnie najważniejsza nie wiem co bym zrobił jakby ci się coś stało. Kocham Cię. Chodź wiem że ty masz mnie tylko za przyjaciela albo nawet za kolegę, bo znamy się za krótko - skończył swoją przemowę i spuścił wzrok.
- Marco czuję do ciebie to samo co ty do mnie. Czyli przyjaźń. Znamy się krótko, ale stałeś się dla mnie bardzo ważny. Moje życie po przyjeździe tutaj się zmieniło. Uwielbiam jak się do mnie przytulasz. Budzę się z chęcią do życia, bo wiem że za kilka godzin lub minut się spotkamy. Masz na mnie duży wpływ i jakby nagle ciebie zabrakło nie wiem co bym zrobiła. Jesteś dla mnie wszystkim. Nikogo nie kochałam tak jak ciebie - nagle podniósł wzrok i popatrzył się na mnie.
- Tak nie przesłyszałeś się. Kocham Cię. Jesteś jedyną osobą z którą nigdy się nie smucę. Sprawiasz że się uśmiecham. Nawet mały SMS od ciebie to dla mnie coś wielkiego. Kocham Cię od dawna. Wtedy kochałam cię jak fanka piłkarza, ale teraz jak cię poznałam. Zakochałam się na nowo, ale ja dziewczyna w chłopaku. Znamy się krótko, ale czas pokazał że czujemy do siebie coś więcej niż tylko przyjaźń. Miłość nie zna dnia ani godziny nie wiesz kiedy się zakochasz. Moją miłość do ciebie mogę nazwać miłością od pierwszego wejrzenia - dokończyłam.
Podszedł do mnie, bo siedział po drugiej stronie stolika, bo jedliśmy naleśniki. Wstałam do niego. Złapał mnie w tali. Przyciągnął jak najbliżej siebie. Nasze usta dzieliły milimetry. Patrzył mi głęboko w oczy.
- Kocham Cię Leno Wolfinger - powiedział i złożył na moich ustach delikatny pocałunek.
Po chwili się od siebie oderwaliśmy, ale nadal trzymał mnie w tali i patrzył w oczy.
- Kocham Cię Marco Reus'ie - tym razem ja złożyłam na jego ustach pocałunek.
Trwał by pewnie długo, ale przerwał nam dzwonek do drzwi.
- Wybacz mi na chwilę. Pójdę otworzyć - poszłam i usłyszałam jak Marco znowu włączył Fifę.
Otwarłam drzwi, a w drzwiach stał nie kto inny jak Dawid Malski.
- Hej Lenka zastałem Zuzię ? - spytał.
- Hej ? Nie ma Zuzki. Co ty tu robisz ? Skąd masz ten adres ? - zadawałam pytania.
- Przyjechałem, bo Zuza się nie pożegnała ani telefonu nie odbiera, a adres mi dała wcześniej jakbym chciał przyjechać - oznajmił.
- Ku*wa ćwoku. Zdradziłeś ją z tą pi*dą Wartą w dzień wyjazdu !! Nie pamiętasz ?! Zuza szła się z tobą spotkać i zobaczyła was całujących się. Wy*ierdalaj z jej życia ma już kogoś innego rozumiemy się ?! - krzyknęłam.
Marco musiał usłyszeć że podniosłam głos, bo cicho podszedł, ale schował się za otwartymi drzwiami do przedpokoju.
- Co ku*wa ?! Jak to mnie widziała ?! A c*uj z nią teraz znajdę inną. A ty s*ko jakim prawem się na mnie drzesz ?! - już chciał mnie uderzyć, ale w porę wyskoczył Reus i złapał jego rękę.
- Nie wyraziła się dość jasno ? Wy*ierdalaj w podskokach i żebym cię tu więcej nie widział, bo jak nie to zadzwonię po policję rozumiemy się ? - powiedział ze spokojem Marco.
- O ku*wa piłkarzyka sobie znalazłaś i będziesz się z nim zabawiać ? Tak jak z każdym w Warcie ? Widzę że się nie zmieniłaś rozpieszczona dziewczynko haha - śmiał mi się w twarz.
Nie wytrzymałam. Niemiec dalej trzymał jego ręce, a ja jak najmocniej mogłam uderzyłam go w twarz. Zaczęła się lać krew. Chyba przygryzł sobie wargę. Złapał się za czerwony policzek.
- Pożałujesz tego s*ko i wtedy twój laluś cię nie obroni - Marco nie wytrzymał i uderzył go w drugi policzek i zaczęło wypływać jeszcze więcej krwi.
- Skończ, bo źle się to dla ciebie skończy dobra ? Daj nam spokój. Żyj sobie z Emilią w Polsce. Zabawiaj się dziewczynami, ale w nasze życie się nie mieszaj. Masz za swoje, a teraz odejdź proszę, bo nie toleruje przemocy. Przepraszam za ten policzek. Emocje wzięły górę. Daj mi, Marco, Zuzce i Majce spokój i tak będzie najlepiej - powiedziałam ze spokojem w głosie i zamknęłam mu drzwi przed nosem. 
W szybkim tempie poszłam do salonu i położyłam się, bo z tych emocji zaczęła mnie boleć głowa. Uroniłam jedną łzę. Nienawidzę przemocy, a w ciągu 4 dni uderzyłam mocno dwie osoby.
- Lenuś nie płacz on nie jest tego warty - przytulił mnie do siebie Niemiec.
- Wiem, ale głowa mnie boli, a ta łza,  bo bije osoby, a sama nienawidzę przemocy - odparłam.
- Otworzyłem drzwi jak poszłaś i powiedział że da sobie spokój, bo Emilia jest ładniejsza niż Zuzka, a i tak twojej siostry nigdy nie kochał tak jak reszty swoich dziewczyn - powiedział Reus.
- Dziękuję - wtuliłam się mocniej w Marco.
- Nie ma za co, a teraz połóż się, a ja przyniosę tabletkę na ból głowy. Gdzie macie tabletki ? - spytał. 
- Pierwsza półka nad kuchenką - oznajmiłam, a po chwili był już z tabletką i szklanką wody w ręce.
- Proszę księżniczko. Możemy dokończyć naszą wcześniejszą rozmowę ? - w jego głosie można było wyczuć zdenerwowanie. Połknęłam tabletkę.
- Dobrze. Skończyliśmy chyba na tym że oboje się kochamy - spuściłam wzrok.
- Kochasz mnie, ale nie chcesz być ze mną prawda ? - zapytał.
- Skąd że. Czemu taka głupota ci na myśl przyszła ? - zdziwiłam się.
- Spuściłaś wzrok - odparł.
- Bo kochamy się, ale nie jesteśmy razem - powiedziałam.
- Czyli jakbym się ciebie o chodzenie zapytał zgodziłabyś się ? - spytał Niemiec.
- Tak Marco, ale nie teraz. Nie wyobrażam sobie że znamy się 4 dni i jesteśmy już parą. Pomyślą że jestem dzi*ką co leci na kasę piłkarza. Poczekajmy jeszcze 10 dni żeby co najmniej dwa tygodnie minęły - oznajmiłam.
- A nie możemy zrobić tak że będziemy chodzić, ale ukrywać ze jesteśmy parą i np. po miesiącu poznania się ujawnić ? - był to bardzo dobry pomysł.
- Dobrze - powiedziałam.
- Poczekaj tu minutkę ja tylko wezmę coś z samochodu - powiedział i wybiegł z domu.
Po chwili wrócił z podpalaną kartką. Wręczył mi ją i kazał przeczytać na głos, a wiersz brzmiał tak :


"Gdy byliśmy blisko siebie
Popatrzyłem raz na Ciebie.
Zobaczyłem Twoja twarz

I że śliczne oczka masz

Pokochałem usta twe

Chciałem aby były me.

Gdy spojrzałem jeszcze raz

Chciałem patrzeć cały czas.

Choć te chwile krótko trwały,

Spodobałaś mi się cała.

Wszystko w Tobie fajne jest

Każdy uśmiech, każdy gest.
Za ten wiersz nie gniewaj się
O chodzenie proszę cię
Weź to zrób zgódź się"

Czułam jak łza spływa mi po policzku, ale nie ze smutku ze szczęścia.
- Sam to napisałeś ? - spytałam.
- Tak. Podoba się ? - zapytał.
- Nie wiesz jak bardzo. Nie widzisz tych łez szczęścia. A wracając do wiersza czy dałbyś rady go zacytować ? - chciałam ostatnie 2 zdania usłyszeć z jego ust.
Zacytował wiersz.
- Zgadzam się, ale na takich warunkach jak omawialiśmy wcześniej - powiedziałam i wtuliłam się w niego.
Trochę odepchnął mnie od siebie żeby moje oczy patrzyły w jego. Pocałował mnie delikatnie, ale namiętnie. Kochałam jego dotyk. Jego usta. Kochałam w nim wszystko po prostu wszystko. Jak już oderwaliśmy się od siebie usiedliśmy na kanapie.
- To co ? - spytał podając mi pada.
- Obiecałam, ale się boje że jak przegrasz będziesz płakał - zaśmiałam się.
- Ze mną nie wygrasz - uśmiechnął się łobuziarsko.
- Tak ? To ja gram Borussią - wytknęłam mu język.
- Ja Realem - wyszczerzył zęby.
- Chcesz powtórkę ? 4:1 ? - zdziwiłam się.
- Zapewniam cię że aż tyle mi nie strzelisz - odparł i zaczął grę.
Mylił się. Real przegrał 4:1 po czterech golach Lewego jak w półfinale i jednym Ronaldo.
- HAHAHAHHAHAHAHAHA widzisz lamo - wybuchnęłam śmiechem.
- Dziewczyna mnie pokonała w fifę - załamywał się.
- Ojejku jak przykro - nadal się śmiałam.
- Widzisz jaką mam zdolną dziewczynę. Jesteś świetna w fifę i jesteś pierwszą dziewczyną co ze mną wygrała. Składam pokłony - ukląkł i kłaniał się.
- Dobra ja idę coś zjeść. Chcesz coś ? - zapytałam.
- A co robisz ? - spytał.
- Pewnie koktajl z owoców. Uwielbiam ten napój - oznajmiłam.
- To ja też chcę. Jak naleśniki były takie dobre może to też będzie, ale ja ci pomagam - zaśmiał się.
- Dobra dobra chodź - powiedziałam i w tym samym czasie drzwi się otworzyły i weszła Maja.
- Witam witam jak było ? - spytałam.
- Bardzo dobrze, a wy jak ? - patrzyła na mnie podejrzanie.
- Też świetnie. Chcesz koktajl z owoców ? - zapytałam.
- Pewnie. Przyniesiesz mi na górę ? - spytała.
- Dobra - odparłam, a ona zniknęła na gorze.
- Ja zrobię, a ty idź z nią pogadać - szturchnął mnie Niemiec.
Udałam się do pokoju przyjaciółki. Zapukałam.
- Proszę - usłyszałam.
- Mogę ? - wskazałam na łóżko.
- Jasne siadaj. Coś się stało ? - zapytała.
- Nie, nie wiem, a w sumie tak - zmieszałam się.
- To mów co jest - usiadła koło mnie.
- Problem jest, a tematem przewodnim Lena i Majka - spuściłam wzrok.
- A co z nami nie tak ? - zdziwiła się.
- Od przyjazdu zaczęłyśmy się od siebie oddalać nie zauważyłaś ? - spytałam.
- Zauważyłam. Też chciałam z tobą o tym pogadać, ale to chyba tylko dlatego że cały czas spędzasz z Marco, ale nie przejmuj się teraz będziemy razem studiowały i grały z piłkę i więcej czasu razem spędzimy - uśmiechnęła się.
- W sumie masz rację. To co robimy dzisiaj babski wypad na miasto ? - zaśmiałam się.
- No pewnie będzie super - przytuliła się do mnie.
Siedziałyśmy tak w uścisku aż ktoś nie zapukał do drzwi, a tym ktosiem był Reus.
- Proszę koktajl a'la Marco Reus dla pań - powiedział podając nam napoje.
- Dziękujemy - odparłam biorąc od niego picie.
Niemiec usiadł koło mnie.
- Może jej powiemy. Jako jedynej. To jednak twoja przyjaciółka - szepnął do mnie.
- Maju muszę ci jeszcze coś powiedzieć - oznajmiłam.
- Mów śmiało - mówiła popijając koktajl.
- Ja i Marco jesteśmy razem - po tych słowach zostałam opluta piciem.
- Jejku przepraszam - krzyknęła, pobiegła do łazienki po ręcznik i zaczęła mnie wycierać.
- Nic się nie stało - uśmiechnęłam się.
Jak już skończyła znowu zaczęliśmy rozmowę.
- Wy się znacie dopiero 4 dni - zdziwiła się.
- Miłość od pierwszego wejrzenia - zaśmiałam się.
- Ale ty go jeszcze dobrze nie znasz - pokazała palcem na Niemca.
- Czuje że go kocham, a to jest chyba najważniejsze - uśmiech pojawił się znowu na mojej twarzy.
- No w takim razie szczęścia, kto jeszcze wie ? - spytała.
- Dziękujemy - odparliśmy chórem.
- Tylko ty i nikt więcej ma się nie dowiedzieć, bo jak ktoś się dowie to reszta się dowie i w mediach będzie że znam Marco 4 dni a już jesteśmy razem i że lecę na kasę - oznajmiłam poważnym głosem.
- Dziękuję że tak mi ufasz. Obiecuje nikt inny się nie dowie, a kiedy innym macie zamiar powiedzieć ? - zapytała.
- Po miesiącu bycia razem - uśmiechnął się piłkarz.
- Dobra, a teraz leć się przebrać i zamocz ciuchy w szarym mydle, bo inaczej się nie puści - powiedziała, a ja z Reus'em wyszłam z pokoju i udaliśmy się do mojego.
Toto czy to  ? - spytałam.
- To drugie - uśmiechnął się.
Wzięłam rzeczy które wybrał Marco i poszłam do łazienki się ubrać. Gdy wyszłam Niemiec przeglądał coś na moim laptopie.
- Ślicznie tu wyszłaś - pokazał mi zdjęcie z mojej sesji.
- Też bardzo mi się podoba - przypominałam każdą chwile.
- Tęsknisz za Polską - stwierdził.
- Skąd ta myśl ? - zdziwiłam się.
- Widzę po twoich oczach. Którego masz urodziny ? - zapytał ni stąd ni zowąd.
- 9 lipca. Mówiłam ci na imprezie w domu Lewego - zaśmiałam się.
- To za cztery dni - zdziwił się.
- Yes - kiwnęłam głową.
- Dostaniesz najlepszy prezent na świecie, a dzień później zaczynasz treningi prawda ? - spytał.
- Tak, ale trochę mnie dziwi, bo chyba powinien być obóz przygotowawczym do sezonu. Zaczynamy od 3 ligi prawda ? - ciekawiła mnie odpowiedź.
- Może pojedziecie z Borussią na obóz, a najlepsze jest to że ja też wtedy pojadę, ale pierwsze będą treningi, sparingi, towarzyskie i później obóz i liga. Na pewno awansujecie - uśmiechnął się do mnie.
- Miejmy nadzieję - zmieszałam się.
- Z taką piłkarką jak ty awansujecie, ale musisz mieć z kim grać nie to co Lewy w reprezentacji Polski - wybuchnęliśmy śmiechem.
Zbliżała się 18:30. Marco popatrzył na zegarek i się przeraził.
- Kochanie będę po ciebie 19:45 ubierz się ładnie. Co ja mówię ty zawsze ładnie wyglądasz. Ubierz się elegancko. Kocham cię, a tam gdzie cię zabiorę to niespodzianka - pocałował mnie  w policzek i wybiegł z pokoju.
Poszłam więc do Majki żeby mi pomogła coś wybrać. Oczywiście się zgodziła. Zaczęłyśmy grzebać w mojej szafie. Maja znalazła trzy zestawy w każdym były szpilki, ale jak mus to mus. Pierwszy był elegancki i na luzie, drugi był bardziej taki na urodziny, a trzeci już 100 procentowo elegancki. Wybrałam zestaw numer dwa. Miejmy nadzieję że Marco się będzie podobał. Poszłam się umyć. Po wyjściu z wanny postanowiłam ubrać szlafrok, bo nie było sensu się jeszcze ubierać, ale jak popatrzyłam na zegarek to zmieniłam zdanie. Weszłam do łazienki nałożyłam lekki makijaż i zaczęłam się ubierać. Po założeniu wszystkiego zeszłam na dół po jakieś żelki, bo byłam głodna. Na dole zastałam elegancko ubraną Zuzię z Aubameyang'iem oraz Maję z Riri i Mitchell'em.
- Jejku jak ty ślicznie wyglądasz. Gdzie wychodzisz ? - spytała mnie Riri.
- A dziękuję. Sama nie wiem Marco mi kazał być gotową i ubrać się elegancko - zaśmiałam się.
W tym samym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Jeśli można to nazwać chodzeniem. W butach na obcasie nie lubię chodzić. Może jak będę z Marco się przyzwyczaję, bo na gale trzeba będzie je ubierać. W drzwiach stał nie kto inny jak mój chłopak. Pocałowałam go w policzek na powitanie i wpuściłam do środka.
- Ślicznie wyglądasz, a do tego założyłaś szpilki - przyglądał mi się uważnie z uśmiechem na ustach.
- Dziękuję. Tak założyłam, ale i tak wole trampki. Ty też misiu ślicznie wyglądasz - zaśmiałam się.
- Ktoś jest u ciebie ? - zapytał.
- Cała banda - wskazałam ręką na wszystkich jak weszliśmy do salonu.
- Hej Marco - powiedzieli chórem.
- Witam wszystkich, a wy nie na imprezie ? Już mi stąd wynocha - zaśmiał się, a wszyscy posłusznie wyszli.
- Jakiej imprezie kochanie ? - zdziwiłam się.
- Zobaczysz. Chodź jedziemy - oznajmił, a ja wzięłam jakieś jabłko i torebkę i wyszłam zamykając dom na klucz. 
Od samego rana nie widziałam się z tatą, ale zapewne przyjedzie późno jak zawsze chyba że ma wolne. Wsiedliśmy do samochodu Niemca. Po 15 minutach byliśmy już na miejscu. Nie wiedziałam gdzie jesteśmy, ale był to czyjś dom. Na parkingu stał Auba z Zuzą, Majka z Leonardo ? Mitchell z Riri, Lewy z Anią i Nuri z Tugbą. Zaczęło się chujowo, bo ....

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zaczynają się dłuższe rozdziały :3
Jestem dumna z tego rozdziału bardzo fajnie mi się go pisało w super okolicznościach <3
Jak myślicie czemu źle się zaczęło ?
Fajne zwrotu akcji są :3

 Reus już trenuje z drużyną ♥
Na lotnisku w Dortmundzie :3

CZYTASZ = KOMENTUJESZ ♥

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Pozdrawiam i całuję
Jula :** <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz