Zbliżała się godzina 20:00 więc postanowiłam przygotować coś na przyjście Niemca. Pożegnałam się z Amandą i poszłam na dół. Była godzina 19:55 i zadzwonił dzwonek do drzwi. Pomyślałam że to Reus przyszedł chwilę wcześniej, ale to co zobaczyłam za drzwiami na prawdę mnie zaskoczyło...
(...)
Za drzwiami stała nie kto inny jak Caroline Bosh, była dziewczyna Marco Reus'a. Przestraszyłam się ponieważ miała nóż w ręku.
- Mogę ci w czymś pomóc ? - zapytałam.
- Odwal się od mojego Marco - warknęła.
- Przepraszam, ale ja z Reus'em nie kręcę - byłam zdezorientowana.
- Nie wcale. Na imprezie u Jonas'a za rękę się trzymaliście. W galerii handlowej byliście razem. Wszędzie jesteście razem - odparła.
- Bo to mój przyjaciel - oznajmiłam, a Niemka się do mnie zbliżyła.
Przyłożyła nóż do mojego gardła, a w tej chwili do domu wparował Marco.
- CO TY TU KUR*A ROBISZ ?! - krzyknął, a Caroline ze strachu rzuciła nóż.
Czułam że coś mi spływa po szyi. Dotknęłam i na mojej ręce zobaczyłam krew. Marco kłócił się z Caroline. Ja wbiegłam do kuchni i złapałam apteczkę. Otworzyłam bandaż i zawinęłam sobie szyję. Usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Weszłam do przed pokoju i zobaczyłam Reus'a opierającego się o drzwi. Carolinę już nie było. Podeszłam i przytuliłam Marco.
- Przepraszam kochanie. Moja wina. Znowu przeze mnie jesteś ranna - posmutniał i wskazał na moja szyję.
- Nie przejmuj się nic mi nie jest. Będzie dobrze tak jak z twoją rękę - uśmiechnęłam się.
- Ja się za bardzo tobą przejmuję, ale nie miej mi tego za złe. Kocham cię i nie chce żeby tobie się coś stało, a na razie jak jesteś ze mną dzieją się najgorsze rzeczy - powiedział.
Wzięłam go za rękę i zaprowadziłam do salonu. Siedział na kanapie i patrzył w ścianę naprzeciwko. Usiadłam mu na kolanach, ale tak żeby być przodem do niego.
- Wiesz że cię bardzo kocham prawda ? Jesteś dla mnie najważniejszy i nie wiem co bym zrobiła jakbyś nagle odszedł, a teraz oglądajmy film - powiedziałam, zeszłam Niemcowi z kolan i usiadłam koło niego.
- Też cię bardzo kocham słonko - pocałował mnie w czoło.
- Mam rozumieć że zostajesz dzisiaj na noc ? - uśmiechnęłam się do niego.
- Kochanie mam sporo pracy - oznajmił.
- Rano od razu cię wypuszczę. Proszę - zrobiłam minę jak kot z Shrek'a.
- No dobrze, ale tylko dzisiaj, bo dużo roboty mam - odparł.
- Leczysz kontuzję czyli masz odpoczywać. Dzisiaj wyleciałeś ode mnie jak z procy, a teraz mi mówisz że masz robotę, a to nie możliwe, bo leczysz kontuzje czyli żadnych spraw piłkarskich nie masz, a tylko tym się zajmujesz i teraz znowu mi mówisz że nie chcesz zostać. Co się z tobą dzieje Marco ? - spytałam.
- Nic kochanie. Po prostu pomagam siostrze w przeprowadzce - powiedział.
- No dobra niech ci będzie. Trzymajmy się tej wersji - uśmiechnęłam się.
Reus włączył film. Oparłam się o jego ramię i oglądaliśmy. Nawet nie wiedziałam kiedy usnęłam.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
8 lipca.
Obudził mnie budzik. Tak nastawiłam budzik, bo to już dzisiaj leciałam do Gorzowa. Do mojego miasta. Była godzina 8:30, a Reus miał być o 9:40. Porozglądałam się dookoła. Byłam na kanapie. No tak oglądaliśmy tu film. Poszłam do kuchni. Na stole były 2 kartki.
"Marco zostawił kartkę. Przepraszam że przeczytałem, ale coś mnie zmusiło. Mogłaś powiedzieć że jedziesz do Gorzowa. Tęsknię za tobą kochanie i mam nadzieję że znajdziemy dla siebie czas. W twoje urodziny wziąłem sobie wolne i spędzę ten czas z tobą. Kocham cię tata"
Ten list był od taty. Czyli drugi był od Marco.
"Witaj kochanie. Jeśli to czytasz musiałaś już wstać. Przepraszam że tak uciekłem, ale musiałem coś zrobić ZNOWU -,- Będę o 9:40 tak jak mówiłem. Bardzo, ale to bardzo cię kocham. Całuski Marco :*"
Uśmiechnęłam się sama do siebie. Wzięłam kartki i poszłam na górę. Zajrzałam do Mai i Zuzi które jeszcze spały. Umyłam się, uczesałam i zrobiłam lekki makijaż. Ubrałam się w to co wczoraj wybraliśmy z Reus'em. Poszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie. Jak już zjadłam była 9:10. Zdziwiłam się że tak szybko się wyrobiłam. Udałam się na górę i włączyłam laptopa.
"Marco Reus dodał zdjęcie na którym cię oznaczono". Wyskoczyło w moich powiadomieniach. Weszłam na to zdjęcie i było to nasze zdjęcie w centrum handlowym w lustrze. Opis do zdjęcia był strasznie prosty. "Czy idol nie może stać się przyjacielem ? ". Polubiłam zdjęcie i napisałam. "No Reus jak mogłeś tak nisko upaść. Żeby z taką brzydką dziewczyną zdjęcia sobie robić. Żałosne :/". Od razu komentarze i lajki, a do zamieszania wtrącił się Niemiec. "Widzę że wstałaś XD Nie zapominaj że mam zdjęcia tej brzydkiej dziewczyny jak śpi :*". Napisałam mu SMSa.
"Frajer :*"
Szybko dostałam odpowiedź.
"Też cię kocham żabko :*"
Udostępniłam zdjęcie na swojej tablicy. Napisała do mnie jedna z "napalonych" lasek.
NL: Jeśli chcesz mieć go dla siebie to trzeba było mówić
LW: Ty piczo. Będę dzisiaj w Gorzowie. O 17. Pod boiskiem Warty. Ty i ja. Zmasakruje ci tą twarzyczkę :*
NL: Nie no przepraszam. Twój Marco mnie pobije jejku
LW: Będę bez niego kochanie :)))
NL: Ale kalek nie biję
LW: Przyjadę za 2-3 miesiące do Gorzowa to wtedy pogadamy. Ściągną mi gips, a teraz żegnam niedo*ebanie mózgowe :**
Wylogowałam się. Wzięłam torebkę i spakowałam do niej telefon, klucze do domu, chusteczki, portfel i słuchawki. O 9:40 zadzwonił dzwonek do drzwi. Zeszłam żeby otworzyć, a w drzwiach stała Zuza i Marco.
- Witam słońca moje - podeszłam do nich i każdemu dałam buziaka w policzek.
- No hej - odpowiedzieli.
- Maja śpi ? - zapytałam.
- Tak - odpowiedziała mi Zuza.
- Ja lecę do Polski. Wrócę o 22 coś takiego albo pojadę do Marco na noc. Więc nie czekajcie, bo wzięłam klucze - oznajmiłam.
- No dobra. Bawcie się dobrze - powiedziała.
- Jadę sama. Podpisać kontrakt. Jadę z Panem Watzke. Ucałuj ode mnie Majkę - odparłam i wyszliśmy z Niemcem.
Zuza machała mi na pożegnanie.
- Reus zatrzymaj się tu - jak powiedziałam tak zrobił.
- Dlaczego każesz mi stanąć ? - spytał.
- Na lotnisku pewnie nie będzie dane nam się pożegnać tak jak byśmy chcieli więc kochanie. Będę tęsknić - oznajmiłam i pocałowałam go.
- Ja też będę za tobą misia tęsknił, ale obiecaj że zadzwonisz jak dolecisz - powiedział jak już się od siebie oderwaliśmy.
- Obiecuję. Kocham cię - przytuliłam się do niego.
- Ja ciebie też - szepnął.
Dalej jechaliśmy w ciszy. Marco co jakiś czas spoglądał na mnie. Po 20 minutach jazdy zaparkowaliśmy pod lotniskiem.
- Boże Lena już się bałem że ciebie nie będzie. Za 5 minut mamy odprawę - krzyknął jak tylko mnie zobaczył Pan Watzke.
- Proszę się następnym razem nie martwić Marco zadbał o wszystko - uśmiechnęłam się.
- Lepiej żebyście uważali. Dziennikarze są w środku - oznajmił, a ja się przeraziłam.
Weszliśmy do środka od razu otoczyli nas dziennikarze.
- Czy jesteście razem ? Ile się znacie ? Marco jak twoja kontuzja ? Lena co ci się stało w rękę - zadawali pytania.
- Nie jesteśmy razem. Przyjaźnimy się. Nic mi się nie stało w rękę. Potknęłam się i złamałam. Wszystko okej z kontuzją Marco. Wraca do siebie i za niedługo zacznie trenować, a teraz przepraszam, bo się spieszę - odpowiedziałam, złapałam Reus'a za rękę który był w nie małym szoku i wyszłam z kółka.
Przytuliłam się do niego i poszłam na odprawę. Pomachałam mu z daleka, a po moim policzku spłynęła łza. Chodź to tylko jeden cały dzień. Marco od razu został otoczony przez dziennikarzy. Przeszliśmy przez odprawę i czekaliśmy na samolot. W tym momencie zadzwonił mój telefon. Marco.
J: Halo
M: Cześć słońce przepraszam że już dzwonię, ale stęskniłem się
J: Ja jak odchodziłam też łzy mi po policzku spływały, ale wieczorem jak mnie odbierzesz mogę pojechać do ciebie chyba że nie chcesz
M: Pewnie że chcę
J: Dobra misiu ja kończę, bo idziemy już do samolotu. Pa Kocham Cię
M: Ja ciebie też kocham. Zadzwoń ja wylądujecie
Schowałam telefon i poszłam do samolotu. Zajęliśmy z Panem Watzke swoje miejsca i czekaliśmy na wylot.
- Tęsknisz za nim - powiedział.
- Skąd pan wie ? - zdziwiłam się.
- Widać to po twoich oczach. Nie jesteście razem strasznie długo, ale widać że go kochasz i jest dla ciebie mega ważny tak samo ty dla niego - oznajmił.
- Skąd pani wie że jestem dla niego ważna ? - zapytałam.
- Od czasu kiedy cię poznał cały czas się uśmiecha. Kocha cie i martwi się o ciebie. Tak jak było po wypadku. Myślisz czemu teraz dzwonił. Martwi się. Marco znam bardzo dobrze. Jest to jeden z otwartych zawodników. Nic nie ukrywa. Szybko się do czegoś lub do kogoś przywiązuję i jest strasznie wrażliwy na krzywdę innych, a swoich bliskich szczególnie - odparł, a nasz samolot oderwał się od ziemi.
Założyłam słuchawki i puściłam jakąś piosenkę. Zaczęłam przeglądać zdjęcia w telefonie. Zawsze robiłam dużo zdjęć, ale teraz jak przyjechałam do Dortmundu nie mam na to czasu. Cały czas jestem gdzieś. Najwięcej zdjęć z Dortmund miałam z Marco. Łza znowu zakręciła mi się w oku. Miałam uczucie że go tracę. Wybrałam numer i zadzwoniłam do Reus'a. Od razu odebrał.
J:Uffff...
M: Już jesteście ?
J: Nie po prostu czułam się jakbym cię traciła i musiałam zadzwonić
M: Kiciu jestem tylko i jedynie twój. Jadę właśnie do Roberta do Monachium więc nie bój się o nic
J: Zadzwoń jak dojedziesz dobrze?
M: Dla ciebie wszystko. Nie bój się o takie rzeczy. To tylko 11 godzin.
J: Dobrze. Pozdrów ode mnie Roberta
M: Dobrze kochanie. Kocham cię papa
J: Ja ciebie też
Rozłączyłam się. Czułam się już lepiej. Przestałam się o niego bać. Godzina lotu i dotarliśmy do Gorzowa. Moje miasto. Tu się urodziłam prawie 18 lat temu. Wysiedliśmy z samolotu. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Reus'a. Nie odebrał. Przestraszyłam się, ale zaraz usłyszałam jak dzwoni.
M: Hej kochanie dolecieliście ?
J: Tak.
M: Coś się stało ?
J: Gdzie jesteś ? czemu nie odbierasz ? Zdradzasz mnie ?
M: Misia co to za pomysł nie odebrałem, bo zostawiłem telefon w aucie. Jestem na stacji i poszedłem do toalety i zapomniałem telefonu. Teraz wróciłem i widzę że przed chwilą dzwoniłaś to oddzwaniam. Na lotnisku powinno być WiFi włącz i zadzwoń do mnie na skypie
Rozłączyłam się i szybko zadzwoniłam na skypie od razu odebrał. Pokazał mi że siedzi w samochodzie że obok jest stacja.
J: Przepraszam, ale boję się, bo te plotki że zmieniasz dziewczyny jak rękawiczki i że często jesteś w klubach i widują cię z innymi pannami. Boże co ja gadam znam cię i taki nie jesteś, ale boję się o nas, bo ty jesteś piłkarzem, a ja zwyczajną dziewczyną
M: Jesteś wyjątkową i nie dziewczyną, a też piłkarzem tylko płci żeńskiej chyba to się nazywa piłkarka hahaha
J: *uśmiech*
M: Miło widzieć cię uśmiechniętą misiu
J: Ciebie też. Zadzwoń jak dojedziesz do Roberta
M: To tylko plotki co mówią o mnie i o klubach, ale to ci wytłumaczę dzisiaj wieczorem, bo to nie jest rozmowa na skype. Kocham cię
J: Jak za pierwszym razem nie odbiorę to znaczy że mam spotkanie więc więcej nie dzwoń po spotkaniu zobaczę i oddzwonię. Też cię kocham papa i czekam na wytłumaczenie
Rozłączyłam się i poszłam za panem Watzke. Przed lotniskiem czekała na nas limuzyna. Wsiedliśmy i pojechaliśmy na boisko Warty. Tak boisko, bo nie był to stadion jak w Dortmundzie. Wysiedliśmy z samochodu i udaliśmy się do biura. Po boisku biegali moi koledzy z drużyny.
- Zaraz do pana dołączę - powiedziałam i poszłam się przywitać.
- LENA ! - krzyknęli wszyscy razem i zaczęli biec w moją stronę.
Przytulali mnie bardzo mocno, a nie widzieliśmy się tylko tydzień.
- Witamy zawodniczkę Borussii Dortmund w naszych skromnych progach. W porównaniu do waszego stadionu to jest tylko trawa - pokazał ja murawę Łukasz.
- Misie wiecie że to boisko nawet jak się stanie trawą będzie dla mnie czymś wielkim. Tu nauczyłam się grać. Tu stawiałam pierwsze kroki. Tu grałam mecze. Tu walczyłam o zwycięstwo. To tu walczyłam o pierwszy skład. To tu jako dziewczyna zagrałam przeciwko chłopakom. To stąd przechodzę do Borussii za 2,5 mln. Znajdziecie kogoś na moje miejsce za taką kasę - uśmiechnęłam się.
- Takiego nigdzie nie znajdziemy. Jesteś lepsza nawet od Messiego, od Ronaldo i od swojego przyjaciela Marco Reus'a. Widzieliśmy tą reklamę damskiej Borussii i te wolne gdzie się tego nauczyłaś, bo chyba już nie tu ? - powiedział ironicznie Mateusz.
- Tu. W Dortmundzie to tylko podszkoliłam. To ty tu byłeś od wolnych więc ja się nie wpieprzałam do tego, a Marco mi pokazał co zrobić żeby to wyglądało mega - odparłam.
- No tak Marco. Podziękuj mu od nas i przekaż że ma się tobą opiekować małolato - wytknął mi język Mati.
- No jeszcze małolata, ale już jutro będę dla was Pani Lena hahahaha - wybuchłam śmiechem.
- Daj mi swój autograf. Kiedyś sprzedam go za fortunę mówiąc że ciebie znam. Obiecaj że o nas nie zapomnisz - oznajmił najmłodszy z nasz wszystkich 17-letni Tomek.
- Tomi nigdy tego nie sprzedasz za dużą kasę, a jak mam was na facebook'u to o was nie zapomnę - uśmiechnęłam się, a oni wybuchnęli śmiechem.
- Dobra idę, bo się będą martwić, a i przekażcie Natalii Latowicz że jeszcze się z nią policzę, ale to jak przyjadę osobno z Marco - odparłam i już miałam iść, ale zatrzymał mnie Łukasz.
- Nowa zawodniczka BVB musi zrobić sobie z nami razem zdjęcie, bo wygląda ślicznie - oznajmił.
Daliśmy jakiemuś nowemu trenerowi (bo go nie było jak ja byłam w Warcie) telefon Łukasza i zrobił nam razem zdjęcie. Łukasz, Mati, Tomi, Przemek, Robert, Adrian, Michał, Gabryś i Kuba zrobili sobie ze mną osobne zdjęcia. Oczywiście telefonem Łukasza, bo tylko on miał przy sobie.
- Nie wiesz co z Kubą ? Twoim byłym ? Nie przychodzi na treningi. Nie odpisuje na facebook'u - zapytał Michał.
- Dziwne żeby w więzieniu miał internet - powiedziałam.
- Siedzi ? Za co ? - zdziwił się Tomek.
- Za spowodowaniu uszczerbku na zdrowiu i na nękanie - pomachałam im moją ręką w gipsie.
- Za ile się go mamy spodziewać w Polsce ? - spytał Michał.
- On jest w Polsce. Niemcy go tu przewieźli, a on wyjdzie za 2 lata tak jak jego braciszek, który siedzi za to samo - odparłam.
- Boże lecz się, bo na razie w tej Borussii nie pograsz - śmiech się Tomi.
- No ściągają mi gips 27, a 28 jadę na obóz przygotowawczy z dziewczynami i chłopakami z BVB. Będę tylko biegała i jakieś kapki i takie różne razem z Marco i Kubą Błaszczykowskim. Poznałam dwie super dziewczyny. Byłam już na dwóch imprezach u piłkarzy. Mam super przyjaciela. 13 jadę na finał MŚ z Marco i chyba Mają i Zuzą. Miejmy nadzieję że jutro Niemcy wygrają, bo jak nie to jadę na mecz o 3 miejsce. Mój tata jest zarobiony i nie ma dla nas czasu. Mało czasu spędzam z Mają i Zuzą, a za to dużo z Reus'em. To chyba tyle co się u mnie stało - powiedziałam.
- Wow zazdroszczę jedziesz na finał, a co tam u dziewczyn ? - zapytał Tomi.
- Też grają. Majce się teraz skończył kontrakt z Wartą to idzie za darmo, a Zuza nie miała kontraktu. Mamy super bramkarkę Julkę i może będziemy mieli Amandę na pomocy jak nam się uda z nią dogadać to na pewno, a kto jeszcze zobaczy się za 2 dni na treningu. U dziewczyn super zadowolone są. Dobra będę lecieć, bo zaczną beze mnie - oznajmiłam, a w tej samej chwili zadzwonił mój telefon.
- Marco dzwoni odbieraj - odparł Łukasz.
- Łukasz ! - krzyknęłam.
- Słucham ? - uśmiechnął się głupio.
- Masz mi przesłać na facebook'u to zdjęcie ze wszystkimi i z osobna też możesz, a ja lecę nareczka - pobiegłam.
- PA ! - krzyknęli.
Odebrałam telefon.
M: Już się bałem że zły moment. Dotarłem
J: Sorrki, ale byłam z kolegami się przywitać i trochę mi to zajęło i nie mogłam się odciągnąć
M: Dziwisz się jak jesteś taka śliczna
J: Marco
M: Tak słońce ?
J: Czy ty nie jesteś zazdrosny ?
M: Jestem, ale ufam ci. Lewy chce z tobą pogadać daje ci go
R: Halo
J: Hej Robi
R: Lena !
J: Stęskniłeś się ?
R: I to nie wiesz jak
J: HAHAHHAAHAHA Dobra daj mi tą lamę i lecę podpisać formularz, a zadzwonię później
R: Dobra masz go. REUS TWOJA DZIEWCZYNA CIĘ TU PROSI SCHODŹ SZYBCIEJ, BO ZACZNIE COŚ PODEJRZEWAĆ !
M: DEBILU, ALE JA SIEDZĘ KOŁO CIEBIE !
J: Boże Lewy ty jesteś jakiś psychiczny HAHAHAHAHHAHA !
R: A ty za bardzo zazdrosna. Nie ufasz mu
J: Czekaj czekaj. Skąd wiesz że jesteśmy razem ?
R: Wygadał się hahahaha, ale nie miej mu tego za złe ja nikomu nie powiem
J: Dobra dobra, a teraz dawaj mi go
R: Proszę cię bardzo twój chłopak we własnej osobie
M: Co jest ?
J: Kocham cię mocno i nie jestem zazdrosna tylko się boję
M: Czyli jesteś zazdrosna, ale dobra nie przeszkadza mi to na razie. Też cię kocham i tęsknie
J: Ja też. Do zobaczenia lamo
M: Do zobaczenia małpko
Rozłączyłam się. Może i jestem za bardzo zazdrosna, ale nigdy nikogo tak nie kochałam jak jego. Udałam się szybkim krokiem do biura prezesa Warty. Było tam kilkanaście fotoreporterów.
- Co państwo tu robią ? - zapytałam.
- Czekamy na Lenę Wolfinger, a ty pani - uśmiechnął się.
- Tak to ja, ale czemu czekacie na mnie ? - zdziwiłam się.
- Przechodzi pani z tak małego klubu to tak dużej potęgi. Mino że wasza drużyna czyli drużyna dziewczyn nie jest jeszcze otwarta to wiadomo że z panią odniosą sukces - odparł.
- Nie mów do mnie pani, bo czuję się staro, a do tego jeszcze nie jestem pełnoletnia - oznajmiłam.
- Lena - podałam chłopakowi rękę.
- Daniel - wyciągnął i uścisnął moją dłoń.
- Mogę wiedzieć co ci się stało w rękę ? - spytał.
- Długa historia, a ja się spieszę, ale były. Idę pa - powiedziałam i odeszłam.
Podeszłam do Watzke który nie wiedział w ogóle kiedy przyszłam. Udaliśmy się na salę konferencyjną z prezesem Warty. Usiedliśmy za wielkim stołem ja na środku, pan Watzke po lewej i prezes po prawej. Podali mi kartkę i długopis. Każda kamera zwrócona na mnie. Popatrzyłam na wszystkich z przodu i na panów obok mnie. Wzięłam długopis i złożyłam podpis w wyznaczonym miejscu. Wstałam, pan Watzke też razem z prezesem podali sobie dłonie jak ja z prezesem. Pogratulował mi, a ja się tylko uśmiechałam. Teraz tylko do Dortmundu na podpisanie kontraktu.
- Idziemy gdzieś, bo jest dopiero 13, a lot mamy o 21 - zapytał Watzke.
- Chodźmy zobaczyć jak chłopacy trenują - odparłam i udaliśmy się w stronę boiska i nagle zadzwonił mój telefon.
M: Hej Lena co u ciebie ?
J: Mario ?
M: No tak to ja
J: Hej... U mnie dobrze jutro podpiszę kontrakt z Borussią, a teraz byłam podpisać formularz z moim dawnym klubem że mogę przejść
M: Ciesze się twoim szczęściem. Trzymajcie za nas jutro kciuki
J: Dobrze powiem Marco
M: Nie ma go z tobą ?
J: Pojechał do Roberta
M: Wiem dzwoniłem. Mam pytanie ?
J: Słucham ?
M: Czy ty z Marco coś ten tego. No wiesz
J: Jeśli ci chodzi o to czy chodzimy to nie. Nawet jakby się zapytał to za krótko się znamy
M: Aha. Rozumiem
J: A jak tam u ciebie ? Jak wrażenia z Brazylii ? Przed jutrzejszym meczem ?
M: Dobrze. Mamy nadzieję że wygramy
J: Ja też mam taką nadzieję, a teraz kończę, bo do Polski więcej zapłacisz
M: Jesteś w Polsce ?
J: Przecież musiałam jechać do Gorzowa podpisać ten formularz z Wartą o przejściu
M: Wartą Gorzów ?
J: Tak
M: Lena Wolfinger ?
J: Yes
M: Boże ja przez ten cały czas nie wiedziałem że to ty. Uwielbiam cię, grasz mega piłkę. Jesteś idealna
J: Jejku dziękuję Mario za te słowa
M: Oglądałem każdy mecz Warty z kuzynem ze względu na ciebie i Maję, bo jako jedyne grałyście tam
J: Teraz obie będziemy grać w damskiej Borussii
M: Nie mogę się doczekać jak zobaczę was w akcji. Jak będę miał czas będę przyjeżdżał na mecze
J: Dobra, a wiem że z kuzynem oglądałeś, bo ostatnio mnie zaczepił jakiś chłopczyk mówiąc że z kuzynem ogląda każdy mecz Warty i że jego kuzynem jesteś ty
M: I mi nie powiedziałaś ?
J: Myślałam że on ci powie. Sorry
M: Nie no spoko. Boże nie wierze już nie mogę się doczekać jak przyjedziecie na mecz finałowy wyściskam cię tak
J: Dobra Mario nie przesadzaj
M: Dobra, przecież jesteś Marco
J: Coooo ?!
M: Nic tak tylko mi się powiedziało. Dobra ja kończę papa
Nie musiałam długo czekać zaraz później zadzwonił Marco
M: Czemu ja się do ciebie nie mogę dodzwonić ? Cały czas zajęte i zajęte
J: Mój miś dzwonił
M: KTO ?!
J: Mario
M: Wyrwę mu flaki
J: Nie przesadzaj. Nie jesteś w ogóle zazdrosny
M: Nie jestem
J: Jesteś. Mario to nie mój miś. Dzwonił tak sobie po prostu
M: No dobra ok.
J: Jesteś zły czuję to w twoim głosie
M: Bo próbowałem się do mojego słońca dodzwonić, a tu cały czas zajęte
J: Nie przesadzaj. Nie pierwszy nie ostatni raz misiek
M: Może i tak
J: Kocham cię lamo
M: Też cie kocham małpo
J: Po co dzwoniłeś ?
M: Chciałem zobaczyć czy wszystko dobrze
J: Bardzo dobrze teraz tylko czekać 7 godzin na samolot boże
M: Biedna misia, a co teraz robisz ?
J: Siedzimy i patrzymy jak chłopcy biegają. Mega widok jeszcze jak każdy się do ciebie uśmiecha
M: Lena !
J: Co jest Marco ?
M: Prowokujesz mnie
J: Troszeczkę, ale taka prawda każdy się uśmiecha, bo nie zna, ale z żadnym nie chce chodzić, bo mam chłopaka którego kocham ponad życie. Z którym jestem szczęśliwa
M: Cieszę się że jesteś szczęśliwa misia. Dzwonił Mario i mówi że jak dotrą jutro do finału to załatwi nam mega miejsca.
J: Gdzie ?
M: Na rozdaniu medali będą przechodzić obok nas, a my im gratulować nawet jak zajmą 2 miejsce. Wiesz gdzie. Staniemy sobie obok pani kanclerz.
J: BOŻE SERIO ?!
M: Jak tylko będziesz chciała kochanie
J: Jasne że będę chciała
M: Dobrze to tyle. Kocham cię i tęsknie papa
J: Też cie kocham i też tęsknie. Nie pij alkoholu, bo masz po mnie przyjechać o 21
M: Dobrze pa słońce
Rozłączył się, a ja schowałam telefon do torebki.
- Proszę proszę kogo ja tu widzę - powiedział znajomy mi głos.
Odwróciłam się i zobaczyłam...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję że się podoba. Przepraszam że tak długo musieliście czekać, ale kuzynka była na kilka dni i nie dałam rady tego szybciej napisać. Jak myślicie kogo zobaczy Lena ?
Wczoraj Borussia przegrała 2:0 z Bayerem Leverkusen. Strasznie słaba forma Dortmundczyków. Bez Matsa, Romana, Kuby, Ilkaya i bez dobrej formy Marco to nie to samo. Marco zagrał około 70 minut jako kapitan.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ ♥
- Witam słońca moje - podeszłam do nich i każdemu dałam buziaka w policzek.
- No hej - odpowiedzieli.
- Maja śpi ? - zapytałam.
- Tak - odpowiedziała mi Zuza.
- Ja lecę do Polski. Wrócę o 22 coś takiego albo pojadę do Marco na noc. Więc nie czekajcie, bo wzięłam klucze - oznajmiłam.
- No dobra. Bawcie się dobrze - powiedziała.
- Jadę sama. Podpisać kontrakt. Jadę z Panem Watzke. Ucałuj ode mnie Majkę - odparłam i wyszliśmy z Niemcem.
Zuza machała mi na pożegnanie.
- Reus zatrzymaj się tu - jak powiedziałam tak zrobił.
- Dlaczego każesz mi stanąć ? - spytał.
- Na lotnisku pewnie nie będzie dane nam się pożegnać tak jak byśmy chcieli więc kochanie. Będę tęsknić - oznajmiłam i pocałowałam go.
- Ja też będę za tobą misia tęsknił, ale obiecaj że zadzwonisz jak dolecisz - powiedział jak już się od siebie oderwaliśmy.
- Obiecuję. Kocham cię - przytuliłam się do niego.
- Ja ciebie też - szepnął.
Dalej jechaliśmy w ciszy. Marco co jakiś czas spoglądał na mnie. Po 20 minutach jazdy zaparkowaliśmy pod lotniskiem.
- Boże Lena już się bałem że ciebie nie będzie. Za 5 minut mamy odprawę - krzyknął jak tylko mnie zobaczył Pan Watzke.
- Proszę się następnym razem nie martwić Marco zadbał o wszystko - uśmiechnęłam się.
- Lepiej żebyście uważali. Dziennikarze są w środku - oznajmił, a ja się przeraziłam.
Weszliśmy do środka od razu otoczyli nas dziennikarze.
- Czy jesteście razem ? Ile się znacie ? Marco jak twoja kontuzja ? Lena co ci się stało w rękę - zadawali pytania.
- Nie jesteśmy razem. Przyjaźnimy się. Nic mi się nie stało w rękę. Potknęłam się i złamałam. Wszystko okej z kontuzją Marco. Wraca do siebie i za niedługo zacznie trenować, a teraz przepraszam, bo się spieszę - odpowiedziałam, złapałam Reus'a za rękę który był w nie małym szoku i wyszłam z kółka.
Przytuliłam się do niego i poszłam na odprawę. Pomachałam mu z daleka, a po moim policzku spłynęła łza. Chodź to tylko jeden cały dzień. Marco od razu został otoczony przez dziennikarzy. Przeszliśmy przez odprawę i czekaliśmy na samolot. W tym momencie zadzwonił mój telefon. Marco.
J: Halo
M: Cześć słońce przepraszam że już dzwonię, ale stęskniłem się
J: Ja jak odchodziłam też łzy mi po policzku spływały, ale wieczorem jak mnie odbierzesz mogę pojechać do ciebie chyba że nie chcesz
M: Pewnie że chcę
J: Dobra misiu ja kończę, bo idziemy już do samolotu. Pa Kocham Cię
M: Ja ciebie też kocham. Zadzwoń ja wylądujecie
Schowałam telefon i poszłam do samolotu. Zajęliśmy z Panem Watzke swoje miejsca i czekaliśmy na wylot.
- Tęsknisz za nim - powiedział.
- Skąd pan wie ? - zdziwiłam się.
- Widać to po twoich oczach. Nie jesteście razem strasznie długo, ale widać że go kochasz i jest dla ciebie mega ważny tak samo ty dla niego - oznajmił.
- Skąd pani wie że jestem dla niego ważna ? - zapytałam.
- Od czasu kiedy cię poznał cały czas się uśmiecha. Kocha cie i martwi się o ciebie. Tak jak było po wypadku. Myślisz czemu teraz dzwonił. Martwi się. Marco znam bardzo dobrze. Jest to jeden z otwartych zawodników. Nic nie ukrywa. Szybko się do czegoś lub do kogoś przywiązuję i jest strasznie wrażliwy na krzywdę innych, a swoich bliskich szczególnie - odparł, a nasz samolot oderwał się od ziemi.
Założyłam słuchawki i puściłam jakąś piosenkę. Zaczęłam przeglądać zdjęcia w telefonie. Zawsze robiłam dużo zdjęć, ale teraz jak przyjechałam do Dortmundu nie mam na to czasu. Cały czas jestem gdzieś. Najwięcej zdjęć z Dortmund miałam z Marco. Łza znowu zakręciła mi się w oku. Miałam uczucie że go tracę. Wybrałam numer i zadzwoniłam do Reus'a. Od razu odebrał.
J:Uffff...
M: Już jesteście ?
J: Nie po prostu czułam się jakbym cię traciła i musiałam zadzwonić
M: Kiciu jestem tylko i jedynie twój. Jadę właśnie do Roberta do Monachium więc nie bój się o nic
J: Zadzwoń jak dojedziesz dobrze?
M: Dla ciebie wszystko. Nie bój się o takie rzeczy. To tylko 11 godzin.
J: Dobrze. Pozdrów ode mnie Roberta
M: Dobrze kochanie. Kocham cię papa
J: Ja ciebie też
Rozłączyłam się. Czułam się już lepiej. Przestałam się o niego bać. Godzina lotu i dotarliśmy do Gorzowa. Moje miasto. Tu się urodziłam prawie 18 lat temu. Wysiedliśmy z samolotu. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Reus'a. Nie odebrał. Przestraszyłam się, ale zaraz usłyszałam jak dzwoni.
M: Hej kochanie dolecieliście ?
J: Tak.
M: Coś się stało ?
J: Gdzie jesteś ? czemu nie odbierasz ? Zdradzasz mnie ?
M: Misia co to za pomysł nie odebrałem, bo zostawiłem telefon w aucie. Jestem na stacji i poszedłem do toalety i zapomniałem telefonu. Teraz wróciłem i widzę że przed chwilą dzwoniłaś to oddzwaniam. Na lotnisku powinno być WiFi włącz i zadzwoń do mnie na skypie
Rozłączyłam się i szybko zadzwoniłam na skypie od razu odebrał. Pokazał mi że siedzi w samochodzie że obok jest stacja.
J: Przepraszam, ale boję się, bo te plotki że zmieniasz dziewczyny jak rękawiczki i że często jesteś w klubach i widują cię z innymi pannami. Boże co ja gadam znam cię i taki nie jesteś, ale boję się o nas, bo ty jesteś piłkarzem, a ja zwyczajną dziewczyną
M: Jesteś wyjątkową i nie dziewczyną, a też piłkarzem tylko płci żeńskiej chyba to się nazywa piłkarka hahaha
J: *uśmiech*
M: Miło widzieć cię uśmiechniętą misiu
J: Ciebie też. Zadzwoń jak dojedziesz do Roberta
M: To tylko plotki co mówią o mnie i o klubach, ale to ci wytłumaczę dzisiaj wieczorem, bo to nie jest rozmowa na skype. Kocham cię
J: Jak za pierwszym razem nie odbiorę to znaczy że mam spotkanie więc więcej nie dzwoń po spotkaniu zobaczę i oddzwonię. Też cię kocham papa i czekam na wytłumaczenie
Rozłączyłam się i poszłam za panem Watzke. Przed lotniskiem czekała na nas limuzyna. Wsiedliśmy i pojechaliśmy na boisko Warty. Tak boisko, bo nie był to stadion jak w Dortmundzie. Wysiedliśmy z samochodu i udaliśmy się do biura. Po boisku biegali moi koledzy z drużyny.
- Zaraz do pana dołączę - powiedziałam i poszłam się przywitać.
- LENA ! - krzyknęli wszyscy razem i zaczęli biec w moją stronę.
Przytulali mnie bardzo mocno, a nie widzieliśmy się tylko tydzień.
- Witamy zawodniczkę Borussii Dortmund w naszych skromnych progach. W porównaniu do waszego stadionu to jest tylko trawa - pokazał ja murawę Łukasz.
- Misie wiecie że to boisko nawet jak się stanie trawą będzie dla mnie czymś wielkim. Tu nauczyłam się grać. Tu stawiałam pierwsze kroki. Tu grałam mecze. Tu walczyłam o zwycięstwo. To tu walczyłam o pierwszy skład. To tu jako dziewczyna zagrałam przeciwko chłopakom. To stąd przechodzę do Borussii za 2,5 mln. Znajdziecie kogoś na moje miejsce za taką kasę - uśmiechnęłam się.
- Takiego nigdzie nie znajdziemy. Jesteś lepsza nawet od Messiego, od Ronaldo i od swojego przyjaciela Marco Reus'a. Widzieliśmy tą reklamę damskiej Borussii i te wolne gdzie się tego nauczyłaś, bo chyba już nie tu ? - powiedział ironicznie Mateusz.
- Tu. W Dortmundzie to tylko podszkoliłam. To ty tu byłeś od wolnych więc ja się nie wpieprzałam do tego, a Marco mi pokazał co zrobić żeby to wyglądało mega - odparłam.
- No tak Marco. Podziękuj mu od nas i przekaż że ma się tobą opiekować małolato - wytknął mi język Mati.
- No jeszcze małolata, ale już jutro będę dla was Pani Lena hahahaha - wybuchłam śmiechem.
- Daj mi swój autograf. Kiedyś sprzedam go za fortunę mówiąc że ciebie znam. Obiecaj że o nas nie zapomnisz - oznajmił najmłodszy z nasz wszystkich 17-letni Tomek.
- Tomi nigdy tego nie sprzedasz za dużą kasę, a jak mam was na facebook'u to o was nie zapomnę - uśmiechnęłam się, a oni wybuchnęli śmiechem.
- Dobra idę, bo się będą martwić, a i przekażcie Natalii Latowicz że jeszcze się z nią policzę, ale to jak przyjadę osobno z Marco - odparłam i już miałam iść, ale zatrzymał mnie Łukasz.
- Nowa zawodniczka BVB musi zrobić sobie z nami razem zdjęcie, bo wygląda ślicznie - oznajmił.
Daliśmy jakiemuś nowemu trenerowi (bo go nie było jak ja byłam w Warcie) telefon Łukasza i zrobił nam razem zdjęcie. Łukasz, Mati, Tomi, Przemek, Robert, Adrian, Michał, Gabryś i Kuba zrobili sobie ze mną osobne zdjęcia. Oczywiście telefonem Łukasza, bo tylko on miał przy sobie.
- Nie wiesz co z Kubą ? Twoim byłym ? Nie przychodzi na treningi. Nie odpisuje na facebook'u - zapytał Michał.
- Dziwne żeby w więzieniu miał internet - powiedziałam.
- Siedzi ? Za co ? - zdziwił się Tomek.
- Za spowodowaniu uszczerbku na zdrowiu i na nękanie - pomachałam im moją ręką w gipsie.
- Za ile się go mamy spodziewać w Polsce ? - spytał Michał.
- On jest w Polsce. Niemcy go tu przewieźli, a on wyjdzie za 2 lata tak jak jego braciszek, który siedzi za to samo - odparłam.
- Boże lecz się, bo na razie w tej Borussii nie pograsz - śmiech się Tomi.
- No ściągają mi gips 27, a 28 jadę na obóz przygotowawczy z dziewczynami i chłopakami z BVB. Będę tylko biegała i jakieś kapki i takie różne razem z Marco i Kubą Błaszczykowskim. Poznałam dwie super dziewczyny. Byłam już na dwóch imprezach u piłkarzy. Mam super przyjaciela. 13 jadę na finał MŚ z Marco i chyba Mają i Zuzą. Miejmy nadzieję że jutro Niemcy wygrają, bo jak nie to jadę na mecz o 3 miejsce. Mój tata jest zarobiony i nie ma dla nas czasu. Mało czasu spędzam z Mają i Zuzą, a za to dużo z Reus'em. To chyba tyle co się u mnie stało - powiedziałam.
- Wow zazdroszczę jedziesz na finał, a co tam u dziewczyn ? - zapytał Tomi.
- Też grają. Majce się teraz skończył kontrakt z Wartą to idzie za darmo, a Zuza nie miała kontraktu. Mamy super bramkarkę Julkę i może będziemy mieli Amandę na pomocy jak nam się uda z nią dogadać to na pewno, a kto jeszcze zobaczy się za 2 dni na treningu. U dziewczyn super zadowolone są. Dobra będę lecieć, bo zaczną beze mnie - oznajmiłam, a w tej samej chwili zadzwonił mój telefon.
- Marco dzwoni odbieraj - odparł Łukasz.
- Łukasz ! - krzyknęłam.
- Słucham ? - uśmiechnął się głupio.
- Masz mi przesłać na facebook'u to zdjęcie ze wszystkimi i z osobna też możesz, a ja lecę nareczka - pobiegłam.
- PA ! - krzyknęli.
Odebrałam telefon.
M: Już się bałem że zły moment. Dotarłem
J: Sorrki, ale byłam z kolegami się przywitać i trochę mi to zajęło i nie mogłam się odciągnąć
M: Dziwisz się jak jesteś taka śliczna
J: Marco
M: Tak słońce ?
J: Czy ty nie jesteś zazdrosny ?
M: Jestem, ale ufam ci. Lewy chce z tobą pogadać daje ci go
R: Halo
J: Hej Robi
R: Lena !
J: Stęskniłeś się ?
R: I to nie wiesz jak
J: HAHAHHAAHAHA Dobra daj mi tą lamę i lecę podpisać formularz, a zadzwonię później
R: Dobra masz go. REUS TWOJA DZIEWCZYNA CIĘ TU PROSI SCHODŹ SZYBCIEJ, BO ZACZNIE COŚ PODEJRZEWAĆ !
M: DEBILU, ALE JA SIEDZĘ KOŁO CIEBIE !
J: Boże Lewy ty jesteś jakiś psychiczny HAHAHAHAHHAHA !
R: A ty za bardzo zazdrosna. Nie ufasz mu
J: Czekaj czekaj. Skąd wiesz że jesteśmy razem ?
R: Wygadał się hahahaha, ale nie miej mu tego za złe ja nikomu nie powiem
J: Dobra dobra, a teraz dawaj mi go
R: Proszę cię bardzo twój chłopak we własnej osobie
M: Co jest ?
J: Kocham cię mocno i nie jestem zazdrosna tylko się boję
M: Czyli jesteś zazdrosna, ale dobra nie przeszkadza mi to na razie. Też cię kocham i tęsknie
J: Ja też. Do zobaczenia lamo
M: Do zobaczenia małpko
Rozłączyłam się. Może i jestem za bardzo zazdrosna, ale nigdy nikogo tak nie kochałam jak jego. Udałam się szybkim krokiem do biura prezesa Warty. Było tam kilkanaście fotoreporterów.
- Co państwo tu robią ? - zapytałam.
- Czekamy na Lenę Wolfinger, a ty pani - uśmiechnął się.
- Tak to ja, ale czemu czekacie na mnie ? - zdziwiłam się.
- Przechodzi pani z tak małego klubu to tak dużej potęgi. Mino że wasza drużyna czyli drużyna dziewczyn nie jest jeszcze otwarta to wiadomo że z panią odniosą sukces - odparł.
- Nie mów do mnie pani, bo czuję się staro, a do tego jeszcze nie jestem pełnoletnia - oznajmiłam.
- Lena - podałam chłopakowi rękę.
- Daniel - wyciągnął i uścisnął moją dłoń.
- Mogę wiedzieć co ci się stało w rękę ? - spytał.
- Długa historia, a ja się spieszę, ale były. Idę pa - powiedziałam i odeszłam.
Podeszłam do Watzke który nie wiedział w ogóle kiedy przyszłam. Udaliśmy się na salę konferencyjną z prezesem Warty. Usiedliśmy za wielkim stołem ja na środku, pan Watzke po lewej i prezes po prawej. Podali mi kartkę i długopis. Każda kamera zwrócona na mnie. Popatrzyłam na wszystkich z przodu i na panów obok mnie. Wzięłam długopis i złożyłam podpis w wyznaczonym miejscu. Wstałam, pan Watzke też razem z prezesem podali sobie dłonie jak ja z prezesem. Pogratulował mi, a ja się tylko uśmiechałam. Teraz tylko do Dortmundu na podpisanie kontraktu.
- Idziemy gdzieś, bo jest dopiero 13, a lot mamy o 21 - zapytał Watzke.
- Chodźmy zobaczyć jak chłopacy trenują - odparłam i udaliśmy się w stronę boiska i nagle zadzwonił mój telefon.
M: Hej Lena co u ciebie ?
J: Mario ?
M: No tak to ja
J: Hej... U mnie dobrze jutro podpiszę kontrakt z Borussią, a teraz byłam podpisać formularz z moim dawnym klubem że mogę przejść
M: Ciesze się twoim szczęściem. Trzymajcie za nas jutro kciuki
J: Dobrze powiem Marco
M: Nie ma go z tobą ?
J: Pojechał do Roberta
M: Wiem dzwoniłem. Mam pytanie ?
J: Słucham ?
M: Czy ty z Marco coś ten tego. No wiesz
J: Jeśli ci chodzi o to czy chodzimy to nie. Nawet jakby się zapytał to za krótko się znamy
M: Aha. Rozumiem
J: A jak tam u ciebie ? Jak wrażenia z Brazylii ? Przed jutrzejszym meczem ?
M: Dobrze. Mamy nadzieję że wygramy
J: Ja też mam taką nadzieję, a teraz kończę, bo do Polski więcej zapłacisz
M: Jesteś w Polsce ?
J: Przecież musiałam jechać do Gorzowa podpisać ten formularz z Wartą o przejściu
M: Wartą Gorzów ?
J: Tak
M: Lena Wolfinger ?
J: Yes
M: Boże ja przez ten cały czas nie wiedziałem że to ty. Uwielbiam cię, grasz mega piłkę. Jesteś idealna
J: Jejku dziękuję Mario za te słowa
M: Oglądałem każdy mecz Warty z kuzynem ze względu na ciebie i Maję, bo jako jedyne grałyście tam
J: Teraz obie będziemy grać w damskiej Borussii
M: Nie mogę się doczekać jak zobaczę was w akcji. Jak będę miał czas będę przyjeżdżał na mecze
J: Dobra, a wiem że z kuzynem oglądałeś, bo ostatnio mnie zaczepił jakiś chłopczyk mówiąc że z kuzynem ogląda każdy mecz Warty i że jego kuzynem jesteś ty
M: I mi nie powiedziałaś ?
J: Myślałam że on ci powie. Sorry
M: Nie no spoko. Boże nie wierze już nie mogę się doczekać jak przyjedziecie na mecz finałowy wyściskam cię tak
J: Dobra Mario nie przesadzaj
M: Dobra, przecież jesteś Marco
J: Coooo ?!
M: Nic tak tylko mi się powiedziało. Dobra ja kończę papa
Nie musiałam długo czekać zaraz później zadzwonił Marco
M: Czemu ja się do ciebie nie mogę dodzwonić ? Cały czas zajęte i zajęte
J: Mój miś dzwonił
M: KTO ?!
J: Mario
M: Wyrwę mu flaki
J: Nie przesadzaj. Nie jesteś w ogóle zazdrosny
M: Nie jestem
J: Jesteś. Mario to nie mój miś. Dzwonił tak sobie po prostu
M: No dobra ok.
J: Jesteś zły czuję to w twoim głosie
M: Bo próbowałem się do mojego słońca dodzwonić, a tu cały czas zajęte
J: Nie przesadzaj. Nie pierwszy nie ostatni raz misiek
M: Może i tak
J: Kocham cię lamo
M: Też cie kocham małpo
J: Po co dzwoniłeś ?
M: Chciałem zobaczyć czy wszystko dobrze
J: Bardzo dobrze teraz tylko czekać 7 godzin na samolot boże
M: Biedna misia, a co teraz robisz ?
J: Siedzimy i patrzymy jak chłopcy biegają. Mega widok jeszcze jak każdy się do ciebie uśmiecha
M: Lena !
J: Co jest Marco ?
M: Prowokujesz mnie
J: Troszeczkę, ale taka prawda każdy się uśmiecha, bo nie zna, ale z żadnym nie chce chodzić, bo mam chłopaka którego kocham ponad życie. Z którym jestem szczęśliwa
M: Cieszę się że jesteś szczęśliwa misia. Dzwonił Mario i mówi że jak dotrą jutro do finału to załatwi nam mega miejsca.
J: Gdzie ?
M: Na rozdaniu medali będą przechodzić obok nas, a my im gratulować nawet jak zajmą 2 miejsce. Wiesz gdzie. Staniemy sobie obok pani kanclerz.
J: BOŻE SERIO ?!
M: Jak tylko będziesz chciała kochanie
J: Jasne że będę chciała
M: Dobrze to tyle. Kocham cię i tęsknie papa
J: Też cie kocham i też tęsknie. Nie pij alkoholu, bo masz po mnie przyjechać o 21
M: Dobrze pa słońce
Rozłączył się, a ja schowałam telefon do torebki.
- Proszę proszę kogo ja tu widzę - powiedział znajomy mi głos.
Odwróciłam się i zobaczyłam...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję że się podoba. Przepraszam że tak długo musieliście czekać, ale kuzynka była na kilka dni i nie dałam rady tego szybciej napisać. Jak myślicie kogo zobaczy Lena ?
Wczoraj Borussia przegrała 2:0 z Bayerem Leverkusen. Strasznie słaba forma Dortmundczyków. Bez Matsa, Romana, Kuby, Ilkaya i bez dobrej formy Marco to nie to samo. Marco zagrał około 70 minut jako kapitan.
Kapitan Reus
Chłopcy na sezon 2014/15
Marco z Erikiem
Reus is back *_*
CZYTASZ=KOMENTUJESZ ♥
Pozdrawiam i całuję Jula :*










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz