Rozłączył się, a ja schowałam telefon do torebki.
- Proszę proszę kogo ja tu widzę - powiedział znajomy mi głos.
Odwróciłam się i zobaczyłam mojego przyjaciela, a do tego idola. Dawida Kwiatkowskiego.
- Boże Dawid - krzyknęłam i rzuciłam się na niego.
- Witaj księżniczko - powiedział i dał mi buziaka w policzek.
- Co ty tu robisz ? - zapytałam.
- Powiedziałem że jak dam rady to przyjadę. Mam koncert 20 km stad więc jestem - uśmiechnął się.
- O której masz koncert ? - spytałam.
- O 17. Chcesz jechać ze mną ? - zapytał z nadzieją w głosie.
- Jak pan Watzke się zgodzi to pojedziemy z tobą - odparłam i podeszliśmy do pana Watzke.
- Proszę pana. Możemy jechać na koncert z Dawidem ? Bardzo mi na tym zależy - oznajmiłam.
- Powiedz mu że chce cie zabrać, bo jutro masz urodziny - mówił Dawid.
- A Kwiatkowski chce mnie zabrać, bo jutro mam urodziny - dodałam.
- Dobrze to o której jedziemy ? - spytał.
- O 17 mamy być, a Dawid musi być o godzinę wcześniej czyli o 16 - odpowiedziałam.
- Dobrze - odparł.
- JEDZIEMY !! - krzyknęłam i znowu wpadłam w ramiona Dawida.
Będzie to trochę dziwne, bo ja z gipsem będę.
- A teraz mów misia o swoim chłopaku i co ci się stało w rękę - rozkazał.
- Jak wychodziłam z imprezy złapał mnie Kuba. Ten wiesz mój były. Maja i Zuza pobiegły po Lewego, Kubę, Łukasza i innych. Oni krzyknęli żeby mnie zostawił puścił mnie i upadłam na rękę i miałam złamanie z przemieszczeniem, a jeśli chodzi i o mojego chłopaka to aktualnie jest w Monachium u Roberta. Nazywa się Marco Reus i ma 25 lat - opowiedziałam.
- Nie za stary dla ciebie ? - zapytał.
- Tylko 7 lat różnicy to nie dużo - powiedziałam.
- No tak. Przypominam sobie ciebie taką małą, a już jutro będziesz pełno letnia - uśmiechnął się.
- A ty kurduplu też byleś taki malutki - odparłam i w tej samej chwili zadzwonił mi telefon.
No tak Marco.
J: Co chcesz lamo ?
M: Chce usłyszeć twój głos
J: Będziesz tak dzwonił do 10 minut ?
M: A chcesz ?
J: Nie musisz mnie aż tak pilnować
- Pozdrów go ode mnie - powiedział Kwiat.
J: Masz pozdrowienia od Kwiata
M: Od kogo ?
J: Od Dawida Kwiatkowskiego
M: Jest koło ciebie ?
J: Tak
M: Czyli jednak przyjechał ?
J: Tak. I od 17 do 19 masz nie dzwonić, bo razem z Panem Watzke jedziemy na koncert
M: Dobra tylko nie szalej mi tam
J: Boże zazdrosny jesteś
M: Czy to źle ?
J: Trochę ?
M: Dobra nie będę. Dasz mi Dawida na chwilę ? Robert będzie tłumaczył
Podałam Dawidowi słuchawkę
- Nie. Tak. Nigdy w życiu. Marco. Przyjacielem. Jutro opowiem. Jestem inny. Nikt nie wie. Nikomu. Zajmę niech się Reus nie martwi. Ok daję - podał mi słuchawkę.
M: Dobra już się nie martwię
J: Czemu ?
M: Dawid się tobą zajmie i nie dobierze do ciebie, bo jest inny
J: No tak. Ale ty jesteś tępy
M: Też cię kocham. Dobra kończymy, bo lecimy na miasto papa
J: Papa. Kocham cię
Rozłączyłam się.
- Po co im mówiłeś ? - zdziwiłam się.
- Niech wiedzą że go nie zdradzisz - oznajmił.
- Chodź pójdziemy do mojego domu. Moi rodzice się ucieszą na twój widok - uśmiechnął się.
Poszłam do pana Watzke powiedziałam mu że idziemy ten wstał i udał się za nami. Dawid mieszkał 5 minut od boiska więc często chodził na mecze jak nie był jeszcze sławny. Weszliśmy do domu.
- Lena ! Jak ja cię dawno nie widziałam - przytuliła się do mnie mama Dawida.
Tata też podszedł i dał mi buziaka w policzek. Traktowałam ich jak swoich rodziców. Przedstawiłam im pana Watzke i weszliśmy do salonu. Siedział tak Igor, Wrzosek, Głuszko, Patryk, Ala, Karla. Do każdego podeszłam przytuliłam się i dałam buziaka, a Patrykowi i Ali się przedstawiłam, bo ich nie znałam. Tylko raz ich widziałam na koncercie w Gorzowie.
- Co tam Lena u ciebie słychać nie mieszkasz już chyba w Gorzowie. Gdzie teraz mieszkasz ? - spytała mama Dawida.
- Mieszkam w Dortmundzie. Będę grała w tamtejszym klubie, ale damskim który powstaje. Przyjechałam podpisać formularz że 2,5 mln przeszło na konto Warty za mój transfer i że przechodzę - odparłam.
- To super, ale aż tyle pieniędzy ? - zdziwiła się.
- Podobno tyle jestem warta - uśmiechnęłam się.
- Co ci się stało z ręką - zapytała.
Jego mama zawsze chciała wszystko wiedzieć, ale lubiłam ją strasznie.
- Długa historia, ale były - zaśmiałam się.
- Karla gimbusie jak tam test gimnazjalny ? - zachichotałam.
- A dobrze ciesze się że się dostałam tam gdzie chciałam - oznajmiła.
- Masz chłopaka ? - spytała ni stąd ni zowąd mama Kwiata.
- Trudny temat. Mam, ale nie chce żeby cały świat wiedział i po miesiącu się dopiero ujawnimy. Chyba że nie wytrzymamy to wcześniej - odparłam.
- Możemy wiedzieć kto skradł serce naszej córeczki - wszyscy wybuchnęli śmiechem, a ja popatrzyłam znacząco na Dawida.
- Ale nikomu nikomu nie powiecie.Nawet JEMU że wiecie - powiedziałam.
- No dobra, a teraz gadaj - wybełkotał Wrzosek.
- Marco. Marco Reus - wyprostowałam się dumnie.
- Serio ? Nie dość że masz super życie, bo każdy na ciebie leci to jeszcze twoim chłopakiem jest piłkarz. Żal mi się laska - powiedziała ironicznie Głuszko, a wszyscy się zaczęli śmiać.
- Tak wyszło - uśmiechnęłam się.
- Lena chodź, bo oni cie zamęczą idziemy do mojego pokoju mamo - krzyknął Dawid i pobiegliśmy na górę.
- Jesteś zmęczona, bo musiałaś rano wstać prawda ? - zapytał, a ja przytaknęłam.
- To zrobimy zdjęcia i nastawiam budzik na 15:30 i idziemy na chwilkę spać - odparł.
Porobiliśmy zdjęcia. Dawid zrobił kolaż i wrzucił na fejsa z opisem "Kilometry nie istnieją. Super się spotkać po kilku miesiącach. Moja niepełnoletnia <3" Zdziwiło mnie to że zrobiliśmy 9 zdjęć, a on dodał 8 i to bez tego najładniejszego.
- Czemu nie wstawiłeś tego najładniejszego ? - zapytałam.
- Bo wstawię ci o północy na tablicę, ale nie tylko to. Połączę kilka zdjęć, a jutro zobaczysz jakich - uśmiechnął się.
Położyliśmy się na łóżku. Przytuliliśmy się do siebie i zasnęliśmy. Potrzebowałam jego bliskości. Tęskniłam za moim Intektualistą, ale teraz już nim nie jest. Jest Dawidem. Dawidem Kwiatkowski za którym szaleją dziewczyny. Obudził nas budzik. Była 15:30. Wzięłam grzebień Dawida i zaczęłam się czesać. Dawid poszedł się przebrać. Kiedy wyszedł znów zrobiliśmy kilka ślicznych fotek, ale tym razem moim telefonem i to ja wybrałam zdjęcie i wrzuciłam na facebook'a z opisem "Miłość nigdy nie wygasa. Tęskniłam".
Poszliśmy na dół gdzie czekali już wszyscy. Kilka sekund później podjechał bus 9893. Wsiedliśmy do niego i pojechaliśmy na miejsce. Dawid zrobił próbę i zaczęły się piski znaczące że dziewczyny już stoją pod sceną. Plener. Koncert. Zadzwonił mój telefon.
M: Hej misia. Śliczne zdjęcie
J: Hej kotek. Dziękuję
M: Co robisz ?
J: Czekam. Dawid robi próbę dźwięku. Zaraz wybiegnie na tą scenę i zrobi miazgę, a wy co robicie ?
M: Chodzimy po sklepach i szukamy prezentu dla ciebie
J: Mówiłam że nic nie chce
M: A kto powiedział że ode mnie ? Lewy chce coś kupić
J: Chyba że tak. Chciałabym najlepiej zacząć te urodziny
M: Czyli ?
J: Chciałabym dostać od ciebie buziaka o północy
M: Jak sobie życzysz księżniczko, a teraz baw się dobrze i pozdrów Kwiatkowskiego
J: Dobrze. Kocham cię papa
M: Też cie kocham papa
Rozłączył się. Jeszcze minuta. O równej 17 Kwiat wleciał na scenę, a po całym mieście rozniósł się pisk dziewczyn które skandowały imię mojego przyjaciela. Zaraz piosenka "Miliony monet" wszyscy czekają kogo wybierze Dawid.
- Jest tu dziewczyna którą kocham ponad życie, ale jako przyjaciółkę. Jest dla mnie jak siostra. Rzadko się widzimy, a do tego ona teraz się przeprowadziła. Chciałbym żebyśmy zaśpiewali jej STO LAT, bo jutro kończy 18 lat stanie się dorosła chodź swoim zachowaniem tego nie pokazuje, bo jest tak pojechana jak ja. Lena chodź tu do mnie - wskazał na mnie palcem.
Weszłam na scenę usłyszałam ogromne brawa. Usiadłam na wyznaczonym miejscu i usłyszałam STO LAT. Włączyłam telefon i zaczęłam nagrywać. Te setki ludzi śpiewających sto lat dla mnie. Dawid usiadł koło mnie przytulił i śpiewał do mikrofonu. Łzy zaczęły ściekać mi po policzku. Nikt czegoś takiego dla mnie nie zrobił. Jak już skończyli wyszedł Igor z Patrykiem i Wrzoskiem. Perkusista zszedł, gitarzyści odłożyli gitary. Każdy facet podszedł do mnie. Łącznie z Dawidem. Widziałam jak Karla włącza nagrywanie. Wzięli mnie na ręce i zaczęli podrzucać 18 razy. Usiadłam z powrotem na krześle, a Kwiatkowski zaśpiewał dla mnie "Miliony monet". Znowu się popłakałam. Kochałam tą piosenkę w jego wykonaniu. Zawsze jak widział że jest mi smutno śpiewał mi ją. Cudownie było ją usłyszeć śpiewającą tylko dla mnie. Dla mnie jedynej. Po zaśpiewaniu dał mi buziaka w policzek, a ja zeszłam ze sceny. I wtedy Karla skończyła nagrywać.
- Daj telefon prześle ci to - powiedziała, a ja podałam jej telefon.
Przesłała mi to jak mnie podrzucają. To jak śpiewają 100 lat i to jak śpiewał dla mnie "Miliony monet". Po zakończonym koncercie pojechałam do Gorzowa z Dawidem i Igorem, a band pojechał dalej w trasę, bo oni zawsze muszą być szybciej. Kwiat i Pilewicz odwieźli mnie i pana Watzke na lotnisko. Nie chciałam się żegnać z Dawidem nie wiadomo na jak długo.
- Zobaczymy się szybciej niż ci się zdaje. Obiecuję ci to - szepnął mi do ucha jak go przytulałam.
- Miejmy nadzieję że masz rację - powiedziałam przez łzy, które ściekały mi po policzku.
Po jakiś 5 minutach stania wtuleni usłyszałam że proszą nas na odprawę. Odkleiłam się od Dawida i poszłam do Igora przytuliłam się i powiedziałam żeby dbał i zajmował się Dawidem. On pokazał mi zdjęcia które nam zrobił jak spaliśmy wtuleni w siebie i zdjęcia z teraz które zrobił. Przesłał mi je szybko, a ja powędrowałam z panem Watzke na odprawę. Cały czas miałam łzy w oczach, bo zostawiam mojego najlepszego przyjaciela tu w Polsce, a ja wylatuje tam do Niemiec.
- Widać że traktujesz go jak brata - odezwał się pan Watzke.
- Jest moim bratem. Kocham go ponad wszystko, ale nie bardziej niż Marco. Marco kocham jak chłopaka, a jego jak rodzonego brata - oznajmiłam.
Dalej szliśmy i lecieliśmy w ciszy. O 21 wylądowaliśmy na lotnisku w Dortmundzie. Cieszyłam się że zobaczę w końcu Marco, ale też było mi przykro że zostawiłam tam Dawida. Chciałam ich mieć razem obok. Od razu zobaczyłam mojego chłopaka, bo był oblegany przez fanów.
- MARCO !! - krzyknęłam z daleka i pobiegłam do Niemca.
On oderwał się od fanów i pobiegł w moim kierunku. Wtuliłam się w niego bardzo mocno. Czułam zapach jego perfum. Kochałam ten zapach.
- Tęskniłem - szepnął.
- Ja też nie wiesz jak bardzo - wtuliłam się w niego jeszcze mocniej.
- Ja ci minął dzień z Dawidem ? - spytał gdy już się od siebie oderwaliśmy.
- Tak super że nie chciałam wyjeżdżać. On jest dla mnie jak brat. Chciałabym mieć was obydwóch razem przy sobie, ale on jest piosenkarzem i nie może ehhhh - posmutniałam.
- Witaj Marco - przywitał się pan Watzke.
- Dobry wieczór. Był grzeczna ? - wskazał palcem na mnie.
- Tak. Jest na prawdę super. Dobrze że ją masz. Jest strasznie wrażliwa i jak najszybciej musicie jechać do Kwiatkowskiego, bo oni naprawdę są jak rodzeństwo i nie umieją bez siebie żyć. Ciebie kocha jak chłopaka, ale jego jak brata - mojego chłopaka zamurowało nie wiedział co powiedzieć, a pan Watzke ominął nas i poszedł do swojego samochodu.
- To prawda ? - zapytał jak się otrząsnął.
- Tak, ale on jest jak mój rodzony brat którego nigdy nie było mi dane mieć. Jest jak mój bliźniak, a ciebie kocham jak chłopaka. Jesteś dla mnie wszystkim zrozum - powiedziałam przez łzy.
- Ej Lena czemu płaczesz. To jest cudowne że masz kogoś takiego z którym możesz pogadać o wszystkim i który jest dla ciebie bardzo ważny. Wiem że ja jestem dla ciebie najważniejszy i nie zdradzisz mnie z nim więc nie płacz - przytulił mnie do siebie, a do nas podbiegli fani.
- Pani Lena ? - spytał młody chłopczyk.
- Tak to ja - uśmiechnęłam się.
- Cy pani jest z Malco ? - zadał pytanie.
- Misiu to jest skomplikowane, ale na razie nie - odparłam.
- Ale obieca mi pani ze go pani nie zlani jak będzie pani z nim chodziła ? - zapytał.
- Obiecuję ci kochany - oznajmiłam.
- A mogę z panią zdjęcie ? - spytał, a ja przytaknęłam.
Zrobiliśmy sobie razem zdjęcie, a ja kazałam mu poczekać i zawołałam Marco.
- Zróbmy sobie razem zdjęcie z tym chłopcem. Weźmiesz go na ręce, a ja się do ciebie przytulę co ty na to ? - zapytałam Niemca.
- Dobra. Chodź do mnie mały - zwrócił się do chłopca.
Wziął go na ręce. Przytuliłam się tak że nie było widać że mam gips. Dziewczyna może 3 lata młodsza ode mnie zrobiła nam zdjęcie moim i chłopczyka telefonem.
- Jak masz na imię ? - spytał go mój chłopak.
- Fabian - powiedział.
- Śliczne masz imię - uśmiechnął się do niego piłkarz.
- Mogę z panem zdjęcie ? - zapytał Fabian.
- No pewnie. Lenuś zrobisz nam zdjęcie ? - zwrócił się do mnie, a ja im zrobiłam.
Jedno zrobiłam swoim telefonem żeby wrzucić na facebook'a. Jeszcze kilkanaście osób do mnie podchodziło i prosiło o zdjęcie albo autograf. Gdy już się z Marco uwolniliśmy była 21:30.
- Jesteś cudowna wiesz ? - pocałował mnie w policzek jak już byliśmy w aucie.
- A to czemu ? - zdziwiłam się.
- Bo nie kazałaś mi iść od fanów tylko razem ze mną podpisywałaś autografy i robiłaś sobie zdjęcia. Najlepsze jest chyba to ze wszystkimi - uśmiechnął się.
- Jak widziałam te ich uśmiechnięte twarze że widzą idola nie mogłabym cię odciągnąć. Tak jest ładne, ale to nasze z Fabiankiem jest kochane. Wyglądamy jak szczęśliwa rodzinka - zaśmiałam się.
- Obiecuję ci że kiedyś będziemy takie mieli. Jesteś odwrotnością Caroline. Ona od zawsze mnie odciągała od fanów, bo mówiła że musimy nacieszyć się sobą - przewrócił oczami.
- S*ka nienawidzę jej - złapałam się za szyję.
Po 15 minutach byliśmy w domu Marco.
- To tak mieszkasz - zachichotałam.
- Nie podoba ci się ? - zdziwił się.
- Podoba jest tu ślicznie. Urządzony jest z pasją i pomysłem - odparłam.
Weszłam do salonu. Na ścianie wisiało nasze zdjęcie z naszego pierwszego spotkania.
- Widzę że jestem częścią tego domu - wybuchnęłam śmiechem.
- I częścią mojego serca - złapał mnie w pasie od tyłu.
Staliśmy i tak się wpatrywaliśmy w ten obraz.
- Co jutro moja solenizantka chce robić ? - spytał.
- Spędzić czas z miłością mojego życia - odwróciłam się i go pocałowałam.
- Chyba to będzie niemożliwe. Szkoda że Mario nie będzie, Matsa, Erika, Kevina i Romana - skrzywił się.
- Czyli niespodzianka ? - uśmiechnęłam się.
- Tak - pocałował mnie w sam czubek głowy.
- Masz kabel żeby podłączyć telefon do telewizora ? - zapytałam.
- Pierwsza półka pod telewizorem - oznajmił i usiadł na sofie.
Wzięłam kabel. Podłączyłam jedną część do telefonu, a drugą do telewizora i włączyłam Marco nagranie jak śpiewają mi sto lat. Później jak mnie podrzucają, a na końcu "miliony monet".
- Cudowne, ale czemu płakałaś ? - spytał.
- Bo zawsze jak była smutna Dawid śpiewał mi tą piosenkę, a teraz ją śpiewał tylko dla mnie przed takim tłumem - odparłam.
Pokazałam mu nasze zdjęcia które robiliśmy.
- To jest najładniejsze czemu nie ma go na facebook'u ? - zdziwił się.
- Dawid mówi że o północy wrzuci mi je na tablicę - zaśmiałam się.
Pokazałam mu jak spaliśmy wtuleni i jak się przytulaliśmy na lotnisku.
- Spałaś z nim, a ze mną nie ? - zdenerwował się.
- Tak spałam w ubraniu i na 1,5 godziny, a my to dzisiaj odrobimy i już się tak nie denerwuj - pocałowałam go w policzek.
Odłączyłam telefon i usiadłam na kolanach Marco, ale twarzą do niego. Nagle zadzwonił jego telefon.
- Kto znowu - krzyknął.
Wstał i odebrał.
- Halo...No...Jutro...Musisz coś zrobić...Mam nadzieję...Ratujesz mi dupę stary... Dobra...O 19:00...Narka - włożył telefon do kieszeni.
- Moja niespodzianka ? - uśmiechnęłam się.
- Nie dokładnie, ale część - usiadł znowu na sofie i wziął mnie na kolana do siebie.
Zaczęliśmy się zbliżać do siebie.
- Marco jesteśmy sami w domu. Wiesz jak to się może skończyć, a ja chce zrobić to pierwszy raz po 18-stce - zmieszałam się.
- Rozumiem poczekam - pocałował mnie w policzek.
- Kocham cię, a teraz idę się myć - powiedziałam.
- Pierwsze drzwi po prawo to moja sypialnia wejdź tam są drzwi i jest łazienka - oznajmił, a ja udałam się w wyznaczone miejsce.
Wyciągnęłam z jego szafy jakąś koszulkę i poszłam pod prysznic. Wyszłam po 20 minutach. Ubrałam majtki i włożyłam pasującą do tego koszulkę którą wyciągnęłam z szafy Marco. Wyszłam z łazienki, a na łóżku leżał Marco.
- Wow, ale wyglądasz seksownie - pocałował mnie.
- Dziękuję, ale to zasługa tej twojej, ale już mojej koszulki. Jest śliczna wiec od razu ją wzięłam, a do tego pasuję mi do majtek. Wiem że to wyjściowa koszulka, ale ja dzisiaj w niej śpię - uśmiechnęłam się.
- Dobra. Ja idę się umyć i idziemy spać, bo jutro moja dziewczyna kończy 18 lat - zaśmiał się.
- Imię i nazwisko. Zabiję dzidę - krzyknęłam i razem wybuchnęliśmy śmiechem.
Marco poszedł się umyć, a ja włączyłam laptopa leżącego na szafce. Weszłam na fejsa i się zalogowałam. Była godzina 23:05. Już za 55 minut będę pełnoletnia. Dodałam posta na tablicy.
"Nie wierze że taki rozwydrzony bachor jak ja już za 55 minut kończy 18 lat. Porażka." Pierwszy komentarz mnie powalił. "Boże jaka stara, a dzieci jeszcze nie ma XDDD". Posypały się lajki i komentarze. Po 5 minutach miałam tego dość i wylogowałam się z facebook'a. Wyłączyłam komputer i czekałam na chłopaka. Po 5 minutach wyszedł.
- Gotowa na pierwszą noc ze swoim chłopakiem ? - zaśmiał się.
- Spałam już raz z tobą lamo - wytknęłam mu język.
- Ale nie byliśmy wtedy parą, a teraz naciesz się życiem gówniarza - odparł.
Zaczęłam skakać po pokoju i tańczyć. Włączyłam na telefonie pierwszą lepszą piosenkę i tańczyłam. Po kilku minutach znudziło mi się to i położyłam się obok mojego chłopaka który miał ze mnie niezły ubaw. Nawet kawałek nagrał.
- Dobranoc śliczna - pocałował mnie w głowę.
- Dobranoc - odparłam i od razu zasnęłam, ale nie na długo o północy obudziła mnie piosenka.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
9 lipca
Wstałam. Zapaliłam światło. Niemca nie było w łóżku. Na ziemi były rozsypane płatki róż. Poszłam za nimi. Dotarłam do jakiejś piwnicy. Od schodów paliły się świece, a w piwnicy stał Marco ubrany w czarne rurki i białą koszulę z wielkim bukietem róż.
- WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO KSIĘŻNICZKO - podszedł do mnie, wręczył mi bukiet i pocałował.
- Boże jesteś najlepszy kocham cię - przytuliłam się do niego.
- Też cię kocham, a teraz siadaj - usiadłam tam gdzie kazał, a on usiadł koło mnie.
Włączył film. Na początku były to zdjęcia które sam mi robił, po prostu moje zdjęcia, później zdjęcia z innymi ludźmi/przyjaciółmi, a na koniec filmiki. Pierwsze te co jestem na nich ja te śmieszne, a później filmiki od moich znajomych z życzeniami.
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin księżniczko - Maja.
- Spełnienia marzeń siostra - Zuza.
- Dużo miłości - Goetze.
- Dużo pieniędzy - Kwiat.
- Dużo słodyczy - Julia.
- Dużo szczęścia - Amanda.
- Dużo zdrowia - Karla.
- Wszystkiego co najlepsze - tata.
- Dużo sukcesów - Mats.
- Mniej kontuzji - Robert.
- Dużo dzieci - Jonas.
- Kochającego chłopaka - Durm.
- Żebyś była jeszcze piękniejsza niż jesteś - Tugba.
- Dużo wygranych meczów - Kuba Błaszczykowski.
- Dużo radości - Aubameyang.
- Pomyślności - Kevin.
- Dużo imprez - Ewa Piszczek.
- I szaleństwa - Łukasz.
- Mniej skandali - Pan Watzke.
- Dużo gry - Głuszko.
- Zdania studiów - Pilewicz.
- 100 lat - Mitchell.
- Dużo prezentów - chórem Max i Kacper.
- Mało fałszywych przyjaciół - Lisa Kasper.
- Szczerości wśród bliskich - Riri.
- Mniej wylanych łez - Wrzosek.
- Dużo wspomnień - Patryk Kumór.
- I wiele wiele innych. Najlepszego księżniczko - Marco.
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO - piłkarze Warty.
ALLES GUTE - piłkarze reprezentacji Niemiec.
ZUM GEBURTSTAG - piłkarze Borussii Dortmund.
Łzy lały mi się po policzkach. Byli najlepsi. Podeszłam do Marco i się do niego przytuliłam.
- Podoba się ? - uśmiechnął się do mnie.
- Ty się jeszcze pytasz ? Najlepszy prezent jaki dostałam. Dziękuję - pocałowałam go.
- Nie mów że najlepszy dopóki dzień się nie skończy - zaśmiał się.
Wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju. Położył na łóżku, a sam się położył obok.
- Dobranoc solenizantko - powiedział.
- Dobranoc misiu - odparłam i wtuliłam się w jego tors.
Obudziłam się o 9:00 Marco już nie było obok, ale za to czułam zapach dochodzący z kuchni. Zeszłam na dół i zobaczyłam Marco w samych bokserkach przygotowującego śniadanie.
- Witaj przystojniaku - dałam mu buziaka w policzek.
- Hej kochanie. Jak się spało ? - zapytał.
- Z tobą najlepiej - uśmiechnęłam się.
- Twój tata przywiózł jakieś rzeczy idź się ubierz, a ja zrobię jakieś śniadanie - oznajmił, a ja poszłam do korytarza.
Wzięłam walizkę i poszłam się ubrać. Ubrałam się w luźny zestaw. Zeszłam na dół do Marco.
- I jak ? - spytałam.
- Ślicznie wyglądasz, ale jest twój dzień więc załóż sukienkę lub spódniczkę. Nawet jeden dzień wycierpisz w butach na obcasie - wyszczerzył swoje śnieżnobiałe zęby, a ja poszłam na górę się przebrać.
Ubrałam sukienkę, która mi się najbardziej podobała i zeszłam z powrotem do mojego chłopaka.
- A jak teraz ? - zapytałam.
- O wiele lepiej, a teraz siadaj i jedz - położył przede mną moje śniadanie, a sam przyniósł dla siebie drugą porcję i usiadł na przeciwko mnie.
- Jejku to jest przepyszne - pochwaliłam.
- Ciesze się że ci smakuje. Pamiętasz coś z nocy ? - spytał.
- Wszystko. Moje łzy. Róże. Filmik. Właśnie gdzie róże ? - zapytałam.
- Włożyłem do wazonu i stoją w salonie - uśmiechnął się.
- Jaki mamy na dzisiaj plan ? - spytałam.
- Niespodzianka, ale obiecaj że do nikogo nie będziesz dzwoniła. Najlepiej oddaj mi telefon - rozkazał, a ja oddałam mu posłusznie mojego iPhone'a.
- Ale idziemy gdzieś czy siedzimy tu ? - znowu próbowałam coś wyciągnąć od mojego chłopaka.
- Na razie sprawdzisz facebook'a i podziękujesz każdemu z osobna za życzenia - powiedział.
Resztę śniadania jedliśmy w ciszy. Po zjedzeniu podziękowałam za smaczne śniadanie i poszłam na górę do laptopa. Włączyłam i zalogowałam się na fejsie. Miałam dużo powiadomień, a dokładnie 120. Czytałam każde życzenia. Były dołączone zdjęcia ze mną, sklejki różnego rodzaju i też filmiki. Dawid dodał sklejkę ze zdjęciami z dzieciństwa i z teraźniejszymi. Podziękowałam każdemu z osobna, a zajęło mi to 20 minut.
- Marco skończyłam ! - krzyknęłam, ale nikt mi nie odpowiedział.
Poszłam na dół, ale nikogo tu nie zastałam, ale była karteczka na stole.
"1. No to zaczynamy zabawę. Zbieraj każdą kartkę będzie pamiątka, a więc następną kartkę znajdziesz tak gdzie "Lewy Real rozgromił""
Od razu pomyślałam o Fifie, ale gdzie on ją ma. Widziałam ją chyba wczoraj. Podeszłam do telewizora i otworzyłam pierwszą szafkę. Nie myliłam się była tam Fifa. Otworzyłam pudełko, a w pudełku kolejna kartka.
"2. Myślałem że pojedziesz na Signal Iduna Park, ale jesteś sprytniejsza niż mi się zdawało. Twój basen znajduje się w .... też mam tam basen. Goniliśmy się kiedyś, bo tej "łące""
- Co za tuman jakie to łatwe - zaśmiałam się.
Udałam się do ogrodu i szukałam następnej karteczki. Długo nie szukałam, bo wisiała na bramce.
"3. Zaraz zrobi się trudniej. Piłka jest okrągła, a bramki są dwie ~ ... Szukaj"
- Boże co, czy on nie ma czegoś z mózgiem. Kartki pozostawiał zamiast SMSy pisać. Boże. Ten cytat powiedział Pele, ale co ja mam... Już wiem - wleciałam z powrotem do domu.
Marco na korytarzu ma zdjęcie Pele. Nie pomyliłam się kartka była włożona za obraz.
- Boże on myśli że ja taka tępa jestem - zaśmiałam się.
"4. Jesteś strasznie mądra jak już tu doszłaś. Nasz pierwszy całus odbył się u ciebie w domu. W twoim pokoju na twoim..."
- Łóżku. Ja takich rzeczy nie zapominam - udałam się w stronę sypialni Reus'a.
Na łóżku Marco leżała kolejna karteczka.
"5. Nie zapomniałaś. Tak głupio że krążysz po moim domu więc OSTATNIA kartka jest tu. Znajdź ją później powiem ci co dalej"
- Jak mam ją znaleźć jak podpowiedzi żadnej nie dał podkreślił tylko OSTATNIA może to. No tak. Ostatnie piętro - mówiłam sama do siebie.
Poszłam do piwnicy gdzie w nocy mnie zaciągnął. Karteczka była na krześle.
"6. O ty spryciulo. Teraz patrz. Pójdziesz do góry na wieszaku wiszą kluczyki. Dwie pary. Jednymi zamkniesz dom i weźmiesz je i zejdziesz tu z powrotem. Wejdziesz w te drzwi po prawo i tak naciśniesz guzik i otworzy ci się auto. Masz ustawioną nawigację więc jedź tam gdzie ci każe, a kolejna karteczka będzie w miejscu docelowym"
Zamknęłam dom od środka. Wzięłam kluczyki. Weszłam przez drzwi i nacisnęłam guzik. Bałam się jechać. Może policja mnie złapać, a ja prawka jeszcze nie mam, ale jeździłam już taty samochodem nie raz może nic mi się nie stanie. Dojechała w wyznaczone miejsce.
- Lotnisko ? co za debil - zerknęłam na nawigację czy to na pewno tu i się nie myliłam, ale karteczka była na nawigacji na "miejscu docelowym"
"7. Pewnie pojechałaś na lotnisko żeby dopiero znaleźć karteczkę teraz idź na to lotnisko i zobaczysz kogoś niedawno poznanego, on ci da kolejną"
Poszłam na lotnisko. Od razu zobaczyłam Fabianka.
- Hej Fabian - uśmiechnęłam się.
- Dzień dobly pani Leno. Wsystkiego najlepsego - przytulił się do mnie.
- Dziękuję ci bardzo. Masz coś dla mnie. Może od Marco ? - zapytałam.
- Tak pan Malco mi to dał zebym pani pzekazał - podał mi kartkę.
- Dobrze dziękuję i lecę szukać kolejnych - uśmiechnęłam się.
- Mogę sukać z panią ? - zrobił oczy jak kot z Shrek'a.
- No to chodź - powiedziałam i poszliśmy do samochodu.
"8. No to pewnie Fabian dał ci kartkę. Pamiętasz krew ? Brat pana od krwi :)"
----------------------------------------------------------------------------------------------
Daje wam 15 rozdział jako wynagrodzenie że tamten był dopiero po 10 dniach.
Miło mi się go pisało i strasznie mi się podoba mój pomysł na pomysł Marco XD
Czekajcie na kolejne streszczenie z urodzin Lenki. Jak myślicie dokąd ją Marco doprowadzi ?
DOM ♥ :')
Bez obrazy dla kibiców Bayernu :))
CZYTASZ=KOMENTUJESZ ♥
Pozdrawiam i całuję Jula :*


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz