Wypuściłam kartkę i bukiet z ręki i zaczęłam płakać.
- Kochanie co jest ? - podniósł kartkę i przeczytał.
- Nic ci nie zrobią. Nie bój się. Pójdziemy na policję i złapią tego szaleńca - przytulił mnie do siebie.
Rozpłakałam się jeszcze bardziej i pokazałam ręką na okno które prowadziło na taras. To co tam było było straszne. Marco się odwrócił i zamarł. Na tarasie była krew. Niemiec wyciągnął szybko z kieszeni telefon i zadzwonił na policję. Po 5 minutach pod moimi drzwiami stała policja. Marco im wszystko opowiedział. Dał kartkę, bukiet i zaprowadził na taras. Podeszła do mnie ta sama policjantka co tej nocy.
- To pani. Dzień dobry. Jak się pani czuje ? - zapytała.
- Było dobrze póki nie ten bukiet i ta krew, ale jeśli chodzi o rękę to bardzo dobrze - uśmiechnęłam się sztucznie.
- Jestem Claudia - podała mi rękę.
- Lena. Miło mi cię poznać - powiedziałam.
- Mi ciebie również w końcu grasz w piłkę nożną w Borussii Dortmund - uśmiechnęła się i już miała iść, ale ją zatrzymałam.
- Skąd wiesz ? - zdziwiłam się.
- Reklama leci w telewizji. Muszę przyznać grasz znakomicie, a jeszcze chyba Reus się w tobie zakochał. Tak w tej reklamie to wygląda jak grasz on się tak słodko na ciebie patrzy. Nie widziałaś tej reklamy ? - spytała.
- Nie - spuściłam wzrok.
- Mam ją tu na telefonie patrz - pokazała mi reklamę.
Rzeczywiście piłkarz przypominał zakochanego. Nagle wrócił Marco z dwoma policjantami i jakimś skutym chłopakiem.
- Droga Leno nie masz się już czym martwić. Straszył cię ten oto Patryk. Brat Jakuba którego złapaliśmy wczoraj. Będzie siedział w więzieniu za nękanie - uśmiechnął się jeden.
- Witaj księżniczko. Gdyby nie to że ten laluś dzisiaj był u ciebie dawno byś nie żyła - zaczął się śmiał Patryk.
- Dziękuję panom bardzo - uścisnęłam ich dłoń.
- Proszę podziękować Marco on go dogonił. Jako piłkarz ma świetną kondycje. Gdyby nie on na pewno by nam uciekł, a do tego ryzykował życie, bo ten oto pan miał nóż w ręce, ale zaraz nasza policjantka mu zabandażuje ranę - oznajmił.
Popatrzyłam na Niemca. Po jego ręce ściekała krew. Zaczęłam płakać. Wszyscy patrzyli się na mnie jak na idiotkę, a do tego przypomniałam sobie że dalej jestem w piżamie. Upadłam bezwładnie na ziemię. Nie czułam nóg.
- Nic pani nie jest ? - podbiegł jeden z policjantów.
Widziałam że piłkarz chciał do mnie podejść, ale powstrzymała go Claudia, która bandażowała mu rękę.
- Nie nic po prostu nie czuję nóg nic mi nie będzie - odparłam.
- To czemu pani płaczę - spytał.
- Bo przeze mnie Marco jest ranny - rozpłakałam się na dobre, a w tym momencie Claudia skończyła zawijać mu rękę. Podbiegł do mnie. Ukląkł i mnie przytulił.
- Błeeee. Jak ty możesz być z tym pedałem - odezwał się Patryk.
- Fuck Logic. Nie mogłabym być z pedałem, bo pedał woli chłopaków logika - odparłam.
- My już będziemy szli. Do widzenia i proszę na siebie uważać - powiedział policjant który trzymał Patryka i wyszli.
- Kochanie nie płacz. Już jest wszystko dobrze - uspokajał mnie Reus.
- Nie nic nie jest dobrze. Jesteś ranny przeze mnie - wtuliłam się jeszcze bardziej w niego.
- Cicho nie płacz. Nie przez ciebie. Kocham cię wiesz o tym zrobię dla ciebie wszystko, a teraz chodź pójdziemy się ubrać i jedziemy do chłopaków - wziął mnie na ręce i zaniósł na górę do mojego pokoju.
Na polu dzisiaj było ciepło więc postawiłam na prosty, ale oryginalny zestaw.
- I jak może być ? - zapytałam Niemca który właśnie patrzył na coś na laptopie.
- Ładny, ale nie chciałabyś czegoś mniej rzucającego się w oczy ? - zdziwił się.
- Chciałam coś oryginalnego więc taki zestaw mi się podoba. Tobie nie ? - spytałam.
- Jak tobie się podoba to najważniejsze - podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek.
- Na co patrzysz - podbiegłam szybko do laptopa i ustawiłam go na wysokości swojej klatki piersiowej.
- Przeglądam twoje foldery ślicznotko - złapał mnie od tyłu i oparł brodę na moim ramieniu.
- Nie dziwie się że ci się podobają. Najlepsza moja sesja - zaśmiałam się odkładając laptopa na łóżko.
- Dobra dobra, ale i tak jesteś śliczna - odwrócił mnie przodem do siebie.
- Chodź głupku, bo chłopcy się będą zamartwiać gdzie jesteś - szybkim ruchem wzięłam telefon do ręki i zbiegłam na dół, a Marco za mną.
Niemiec założył buty, wziął kluczyki i wyszedł. Ja zamknęłam dom i ruszyłam za nim w stronę samochodu.
- Proszę księżniczko - powiedział otwierając mi drzwi.
- Jaki dżentelmen hahaha - zaczęłam się śmiać.
Całą drogę przejechaliśmy w ciszy. Pod stadionem było już kilka samochodów.
- Kochanie ja pójdę do pana Watzke, a zrób co masz zrobić i spotkamy się na murawie - oznajmiłam i dałam mu buziaka w policzek.
Jak mówiłam tak zrobiłam. Poszłam do gabinetu pana Watzke. Zapukałam.
- Proszę - powiedział znajomy głos, a ja weszłam do biura.
- Witaj Leno - wstał i uścisnął moją prawą rękę, bo lewa była złamana.
- Dzień dobry panu - uśmiechnęłam się.
- Usiądź. Co cię do mnie sprowadza ? - zdziwił się trochę.
- Sprawa transferu. Była u nas rano policjantka. Długa historia - powiedziałam widząc jego minę.
- I powiedziała że jestem zawodniczką Borussii. Załatwił pan transfer ? - spytałam.
- Tak. Mięliśmy jutro jechać podpisać kontrakt z Wartą, ale jak się dowiedziałem o ręce to zapomniałem ci powiedzieć. Więc jutro o 11:00 mamy wylot, a o 21:00 powinniśmy był już w domu - uśmiechnął się.
- A mogłabym wiedzieć ile jestem warta ? - zapytałam, a pan Watzke się zaśmiał.
- Chcieli za ciebie 2,5 mln więc tyle im dałem - odparł.
- Wow. Nie wiedziałam że tyle jestem warta. Boże ile to kasy - zaniemówiłam.
- Dobra, a teraz leć do Marco. Widzimy się jutro pa - oznajmił.
- Do widzenia - wstałam i wyszłam z pokoju.
Udałam się na murawę gdzie grali już chłopcy.
- No no kogo ja tu widzę. Naszą najdroższą piłkarkę - zaśmiała się moja siostra Zuza która siedziała z Riri i Mają na ławce rezerwowych. Podeszłam do nich.
- Już wiesz ? - zapytałam.
- No pewnie że wiemy. Dziewczyno masz mega talent. Ja bym za ciebie więcej dała, ale jak Warta tyle chciała to ich strata - oznajmiła Maja.
- Nie widziałyście Marco ? - spytałam.
- Poszedł chyba po kawę dla siebie i dla Klopp'a - uśmiechnęła się Riri.
W tym samym momencie wyszedł mój chłopak z dwiema kawami w ręce. Jak tylko mnie zobaczył od razu się uśmiechnął. Podszedł do trenera. Podał mu kawę i podszedł do mnie.
- Jedziemy ? - szepnął mi do ucha.
- Miałeś patrzyć jak chłopcy zkacowani biegają - zaśmiałam się, a dziewczyny razem ze mną.
- Już się napatrzyłem, ale najlepszą furorę zrobił Jonas - cała czwórka wybuchnęła śmiechem, a ja nie wiedziałam o co chodzi.
- Jonas'owi zrobiło się nie dobrze i tak zapieprzał do toalety. Szybciej niż na meczu biega - mówiła Maja między napadami śmiechu.
Wybuchnęłam nie pohamowanym śmiechem.
- Dobra chodźmy do tego domu - oznajmił Marco.
- Miałam zamiar dzisiaj jechać na zakupy - odparłam.
- Dobrze to pojadę z tobą i będę ci doradzać - wyszczerzył swoje śnieżnobiałe zęby.
- No dobra to chodźmy. Pa dziewczyny - pomachałam im na pożegnanie one nam odmachały i znikliśmy w tunelu.
- To co kochanie kiedy podpisujesz kontrakt ? - zapytał.
- Jutro - oznajmiłam.
- Jutro ? Czyli wyjeżdżasz ? - zdziwił się.
- O 11:00 mam wylot, a o 21:00 powrót. Rano zawieziesz mnie na lotnisko, a wieczorem odbierzesz. Chyba że nie chcesz się ze mną widzieć to poproszę tatę - odparłam.
- Nie no pewnie że cię zawiozę i odbiorę. A teraz wsiadaj - otworzył mi drzwi.
- Jutro się zobaczę z moimi kolegami z klubu i koleżankami ze szkoły, bo przecież podpisanie nam długo nie zajmie, a następny samolot mamy o 21:00 więc pewnie pójdziemy gdzieś i spotkam kogoś. Mam dużo nadzieję że Dawid będzie w Gorzowie - powiedziałam.
- Jaki Dawid ? - spytał Niemiec.
- Mój dawny kolega z klasy. Teraz się uczy przez internet, bo nie ma czasu na naukę. Jest piosenkarzem i przeprowadził się do Warszawy. Mój najlepszy przyjaciel. Miałam z nim kontakt, ale teraz jak tu wyjechałam nie dzwoniłam do niego ani razu. Tęsknie za nim - łza zaczęła mi spływać po policzku.
- Ej kicia będzie dobrze. To ten piosenkarz co jego piosenkę puściliście z Lewym ? - zapytał, a ja przytaknęłam.
- Wiem jak to jest mieć idola i się z nim nie widzieć. A do tego to twój przyjaciel. Rozumiem że za nim tęsknisz. Zadzwoń do niego teraz i zapytaj kiedy będzie w Gorzowie i pojedziemy do niego razem - uśmiechnął się.
- Dobra - odparłam i wybrałam numer do Kwiatkowskiego.
- Hej Dawid...Tak ja...Tak płakałam...Bo tęsknie za tobą...Ale ja teraz mieszkam w Dortmundzie...Ale słuchaj. Kiedy będziesz w Gorzowie to ja przyjadę z chłopakiem i ci go przedstawię...Tak mam...Dziękuję...Chciałabym...No moje, ale nie wiem czy zrobię imprezę...Na pewno będziesz...Ale czy znajdziesz dla mnie czas...Dobra ja kończę, bo jestem już pod galerię...Też ci dziękuję...Tęsknię...Ja ciebie też...Papa...Zobaczę, a jakbyś dał radę jestem jutro w Gorzowie, bo podpisuję akt że przechodzę do Borussii...Tak damskiej...No papa - zakończyłam rozmowę.
- I jak już lepiej ? - zapytał Reus.
- Tak dziękuję - przytuliłam się do niego co go wyraźnie zdziwiło.
- Nie dziękuj, a teraz chodź - chwycił mnie za rękę.
Wyrwałam się chodź nie chciałam.
- Co jest ? - spytał zdezorientowany.
- Nie możemy pokazywać że jesteśmy razem - uśmiechnęłam się i poszłam przodem.
Już na wejściu spodobała mi się te bluzka.
- I jak ? - spytałam.
- Śliczna. Bierzesz ? - zapytał, a ja w tej chwili sobie przypomniałam że nie wzięłam pieniędzy z domu, bo przecież miałam jechać do domu i iść na nogach na zakupy.
- Nie - odparłam.
- Czemu ? - zdziwił się.
- Nie wzięłam pieniędzy z domu - oznajmiłam.
- To jak ci kupie wszystko co będziesz chciała, a później się rozliczymy. Co ty na to ? - uśmiechnął się, a ja przytaknęłam.
W następnym sklepie kupiłam sukienkę. Kupiłam jeszcze 11 bluz, bluzek i topów. Były śliczne. 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 i 11. Następnie pięć spódniczek. 1, 2, 3, 4, 5. Jedną sukienkę, krótkie spodenki, dwie pary butów na wysokim obcasie. 1 i 2. Chodź nie lubię takich butów. Piżamę i kurtkę. Marco kupił sobie pięć koszulek. 1, 2, 3, 4, 5. Dwie pary spodni. 1 i 2. Dwie bluzy 1 i 2. Poszliśmy do Starbucks'a. Wypiliśmy kawę i pojechaliśmy do domu. Po wyjściu z auta otworzyłam bagażnik i się przeraziłam. Było tam tyle toreb z ciuchami.
- To na pewno jest nasze ? - zdziwiłam się.
- Tak - zaśmiał się Marco.
- Jezu ile kasy wydałeś na mnie. Ja ci wszystko oddam - zapewniłam.
- Nie musisz. To masz taki mały. No nie taki mały prezent ode mnie - uśmiechnął się.
- Nie ja ci oddam - powiedziałam.
- Odpłacisz mi się inaczej, ale to kiedy indziej - pokiwał znacząco brwiami.
- Ty jesteś chory - wybuchnęłam śmiechem.
Marco pomógł mi zanieść torby do mojego pokoju. Zaczęłam rozpakowywać wszystko, a Reus usiadł na łóżku i się mi przyglądał.
- Jak aż tak źle wyglądam to powiedz - zwróciłam się do niego.
- Wyglądasz prześlicznie księżniczko - podszedł do mnie i złapał mnie od tyłu w pasie.
- Ty się książę nie zapędzaj. Pfff... Wam chłopakom tylko jedno w głowie - prychnęłam.
- Ej nie jestem taki jak inni - oburzył się.
- Jesteś niepowtarzalny i nienormalny - Marco dziwnie na mnie spojrzał.
- No powiedz mi jaki normalny chłopak kupi dziewczynie 11 bluzek, 5 spódnic, 2 sukienki, krótkie spodenki, piżamę, kurtkę i 2 pary butów no jaki normalny ? - spytałam.
- No jestem niepowtarzalny, a ty dobrze trafiłaś słonko - pocałował mnie w policzek.
- Widzę że wysoka samoocena - zaśmiałam się.
- Tak kochanie - uśmiechnął się.
- Widzę że droczyć się lubisz. Ja za to mam odwrotnie - powiedziałam poważnie.
- Przepraszam słoneczko - zrobił oczy jak kot z Shrek'a.
- Dobra na ciebie się gniewać nie umiem, a teraz pomóż mi coś wybrać na jutro. Ma być elegancko, ale nie za bardzo - oznajmiłam.
Wybraliśmy razem idealny zestaw pasował do Borussii, a był wygodny i elegancki.
- Marco który jest jutro ? - spytałam.
- 7, a czemu pytasz ? - zapytał.
- Już ? Boże to tylko 2 dni zostaną - uśmiechnęłam się.
- Do czego ? - zdziwił się.
- Do mojej osiemnastki - uśmiech pojawił się na mojej twarzy automatycznie.
- No tak. Muszę jakiś prezent kupić - powiedział.
- Dzisiaj dostałam od ciebie prezent skarbie - dałam mu buziaka w policzek.
- Ale to musi być coś niepowtarzalnego. JUŻ WIEM. Kochanie ja będę leciał. Będę jutro po ciebie o 9:40. Pa kocham cię - dał mi całusa w policzek i wyszedł.
Zastanawiałam się co ten głupek wymyślił, ale po chwili dałam sobie spokój. Usiadłam na łóżku. Wzięłam laptopa i zaczęłam sprawdzać Facebook'a. Była akurat moja koleżanka Karolina.
J - Ja
K- Karolina
J - Hej
K - Cześć
J - Co tam u was słychać ?
K - A dobrze, a jak u ciebie ? Jak ci się wiedzie w Dortmundzie ?
J - Bardzo dobrze. Mam kochającego chłopaka, za 2 dni urodziny, przyjaźnię się z chłopakami z Borussii Dortmund, sama od jutro będę grać w tym klubie
K- Jak to ? Przecież masz kontrakt z Wartą do 2015r.
J - Ale jutro lecę z panem Watzke do Polski. Warta chciała 2,5 mln za mnie to tyle dostaną, a ja będę grała w Borussii i podpiszę kontrakt
K - To życzę szczęścia. Będziemy oglądać każdy twój mecz :)
J - Dziękuję na pewno się przyda, ale grę zaczynam dopiero za 5 tygodni :/
K - Dlaczego ?
J - Pamiętasz mojego byłego Kubę ? Złapał mnie, a jak moim koledzy do niego podbiegali puścił mnie, a ja się podparłam ręką i ją złamałam i przez 5 tygodni grać nie mogę
K - O współczuje, ale wiesz że Kuba to zawsze był drań. Dobra kochana ja kończę. Jak będziesz miała jutro czas to wpadnij pogadamy. Papa :*
J - No dobra. Papa :*
Odpisałam kolegą z Warty, bo znowu pytali co i jak ze mną. Napisałam im że złamałam rękę, ale tak to jest świetnie i jutro do nich przyjeżdżam. Jeszcze trzeba było odpisać tym dziunią co pisały do mnie o Marco. Jedna wypadła z takim tekstem
- Weź mu powiedź żeby się nauczył polskiego i przyjeżdżał do Polski, bo tu są na niego napalone dziewczyny - jak to przeczytałam miałam łzy w oczach, ale nie ze smutku ze śmiechu, nie mogłam pohamować śmiechu.
- Sorry Ola, ale Marco już jest zajęty i ma naprawdę super dziewczynę i nigdzie nie musiał wyjeżdżać, bo ona sama do niego przyjechała. A teraz znajdźcie sobie innego chłopaka na którego się "napalicie". Wiem że dacie radę, bo jako pospolite dz*wki wam się to uda. Buziaczki :* - odpisałam.
Dodałam to śliczne zdjęcie z Marco jak tańczymy i napisałam "Piękne chwile trwają krótko. Za krótko
"
Oznaczyłam Marco i od razu posypały się like i komentarze. Były typu "Oni są razem ?", "oni razem kręcą", ale jeden mi się spodobał "Może i są razem, może i ze sobą kręcą, ale widać że są szczęśliwi, a to jest chyba najważniejsze. Jeśli Marco jest waszym idolem powinniście zaakceptować jego prywatność. Umawia się z kim chce, bo to jest jego życie, a jak nam jeszcze nie powiedział że ma dziewczynę to trzeba to uszanować. Może są tylko przyjaciółmi. Marco nam powie że ma dziewczynę i jest szczęśliwy kiedy będzie odpowiedni czas ". Odpowiedziałam na ten komentarz "Dobrze gada polać jej (y). Na razie mogę was zapewnić że Marco nie ma dziewczyny, a my się przyjaźnimy, a jeśli się coś zmieni to wam powiemy :)". Zrobiła screena. Powycinałam nie potrzebne drobiazgi w paincie, przesłałam na telefon i wysłałam Marco. Zaprosiłam do znajomych i napisałam do tej dziewczyny od komentarza. Od razu otrzymałam odpowiedź od obydwóch stron.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ ♥
- To pani. Dzień dobry. Jak się pani czuje ? - zapytała.
- Było dobrze póki nie ten bukiet i ta krew, ale jeśli chodzi o rękę to bardzo dobrze - uśmiechnęłam się sztucznie.
- Jestem Claudia - podała mi rękę.
- Lena. Miło mi cię poznać - powiedziałam.
- Mi ciebie również w końcu grasz w piłkę nożną w Borussii Dortmund - uśmiechnęła się i już miała iść, ale ją zatrzymałam.
- Skąd wiesz ? - zdziwiłam się.
- Reklama leci w telewizji. Muszę przyznać grasz znakomicie, a jeszcze chyba Reus się w tobie zakochał. Tak w tej reklamie to wygląda jak grasz on się tak słodko na ciebie patrzy. Nie widziałaś tej reklamy ? - spytała.
- Nie - spuściłam wzrok.
- Mam ją tu na telefonie patrz - pokazała mi reklamę.
Rzeczywiście piłkarz przypominał zakochanego. Nagle wrócił Marco z dwoma policjantami i jakimś skutym chłopakiem.
- Droga Leno nie masz się już czym martwić. Straszył cię ten oto Patryk. Brat Jakuba którego złapaliśmy wczoraj. Będzie siedział w więzieniu za nękanie - uśmiechnął się jeden.
- Witaj księżniczko. Gdyby nie to że ten laluś dzisiaj był u ciebie dawno byś nie żyła - zaczął się śmiał Patryk.
- Dziękuję panom bardzo - uścisnęłam ich dłoń.
- Proszę podziękować Marco on go dogonił. Jako piłkarz ma świetną kondycje. Gdyby nie on na pewno by nam uciekł, a do tego ryzykował życie, bo ten oto pan miał nóż w ręce, ale zaraz nasza policjantka mu zabandażuje ranę - oznajmił.
Popatrzyłam na Niemca. Po jego ręce ściekała krew. Zaczęłam płakać. Wszyscy patrzyli się na mnie jak na idiotkę, a do tego przypomniałam sobie że dalej jestem w piżamie. Upadłam bezwładnie na ziemię. Nie czułam nóg.
- Nic pani nie jest ? - podbiegł jeden z policjantów.
Widziałam że piłkarz chciał do mnie podejść, ale powstrzymała go Claudia, która bandażowała mu rękę.
- Nie nic po prostu nie czuję nóg nic mi nie będzie - odparłam.
- To czemu pani płaczę - spytał.
- Bo przeze mnie Marco jest ranny - rozpłakałam się na dobre, a w tym momencie Claudia skończyła zawijać mu rękę. Podbiegł do mnie. Ukląkł i mnie przytulił.
- Błeeee. Jak ty możesz być z tym pedałem - odezwał się Patryk.
- Fuck Logic. Nie mogłabym być z pedałem, bo pedał woli chłopaków logika - odparłam.
- My już będziemy szli. Do widzenia i proszę na siebie uważać - powiedział policjant który trzymał Patryka i wyszli.
- Kochanie nie płacz. Już jest wszystko dobrze - uspokajał mnie Reus.
- Nie nic nie jest dobrze. Jesteś ranny przeze mnie - wtuliłam się jeszcze bardziej w niego.
- Cicho nie płacz. Nie przez ciebie. Kocham cię wiesz o tym zrobię dla ciebie wszystko, a teraz chodź pójdziemy się ubrać i jedziemy do chłopaków - wziął mnie na ręce i zaniósł na górę do mojego pokoju.
Na polu dzisiaj było ciepło więc postawiłam na prosty, ale oryginalny zestaw.
- I jak może być ? - zapytałam Niemca który właśnie patrzył na coś na laptopie.
- Ładny, ale nie chciałabyś czegoś mniej rzucającego się w oczy ? - zdziwił się.
- Chciałam coś oryginalnego więc taki zestaw mi się podoba. Tobie nie ? - spytałam.
- Jak tobie się podoba to najważniejsze - podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek.
- Na co patrzysz - podbiegłam szybko do laptopa i ustawiłam go na wysokości swojej klatki piersiowej.
- Przeglądam twoje foldery ślicznotko - złapał mnie od tyłu i oparł brodę na moim ramieniu.
- Nie dziwie się że ci się podobają. Najlepsza moja sesja - zaśmiałam się odkładając laptopa na łóżko.
- Dobra dobra, ale i tak jesteś śliczna - odwrócił mnie przodem do siebie.
- Chodź głupku, bo chłopcy się będą zamartwiać gdzie jesteś - szybkim ruchem wzięłam telefon do ręki i zbiegłam na dół, a Marco za mną.
Niemiec założył buty, wziął kluczyki i wyszedł. Ja zamknęłam dom i ruszyłam za nim w stronę samochodu.
- Proszę księżniczko - powiedział otwierając mi drzwi.
- Jaki dżentelmen hahaha - zaczęłam się śmiać.
Całą drogę przejechaliśmy w ciszy. Pod stadionem było już kilka samochodów.
- Kochanie ja pójdę do pana Watzke, a zrób co masz zrobić i spotkamy się na murawie - oznajmiłam i dałam mu buziaka w policzek.
Jak mówiłam tak zrobiłam. Poszłam do gabinetu pana Watzke. Zapukałam.
- Proszę - powiedział znajomy głos, a ja weszłam do biura.
- Witaj Leno - wstał i uścisnął moją prawą rękę, bo lewa była złamana.
- Dzień dobry panu - uśmiechnęłam się.
- Usiądź. Co cię do mnie sprowadza ? - zdziwił się trochę.
- Sprawa transferu. Była u nas rano policjantka. Długa historia - powiedziałam widząc jego minę.
- I powiedziała że jestem zawodniczką Borussii. Załatwił pan transfer ? - spytałam.
- Tak. Mięliśmy jutro jechać podpisać kontrakt z Wartą, ale jak się dowiedziałem o ręce to zapomniałem ci powiedzieć. Więc jutro o 11:00 mamy wylot, a o 21:00 powinniśmy był już w domu - uśmiechnął się.
- A mogłabym wiedzieć ile jestem warta ? - zapytałam, a pan Watzke się zaśmiał.
- Chcieli za ciebie 2,5 mln więc tyle im dałem - odparł.
- Wow. Nie wiedziałam że tyle jestem warta. Boże ile to kasy - zaniemówiłam.
- Dobra, a teraz leć do Marco. Widzimy się jutro pa - oznajmił.
- Do widzenia - wstałam i wyszłam z pokoju.
Udałam się na murawę gdzie grali już chłopcy.
- No no kogo ja tu widzę. Naszą najdroższą piłkarkę - zaśmiała się moja siostra Zuza która siedziała z Riri i Mają na ławce rezerwowych. Podeszłam do nich.
- Już wiesz ? - zapytałam.
- No pewnie że wiemy. Dziewczyno masz mega talent. Ja bym za ciebie więcej dała, ale jak Warta tyle chciała to ich strata - oznajmiła Maja.
- Nie widziałyście Marco ? - spytałam.
- Poszedł chyba po kawę dla siebie i dla Klopp'a - uśmiechnęła się Riri.
W tym samym momencie wyszedł mój chłopak z dwiema kawami w ręce. Jak tylko mnie zobaczył od razu się uśmiechnął. Podszedł do trenera. Podał mu kawę i podszedł do mnie.
- Jedziemy ? - szepnął mi do ucha.
- Miałeś patrzyć jak chłopcy zkacowani biegają - zaśmiałam się, a dziewczyny razem ze mną.
- Już się napatrzyłem, ale najlepszą furorę zrobił Jonas - cała czwórka wybuchnęła śmiechem, a ja nie wiedziałam o co chodzi.
- Jonas'owi zrobiło się nie dobrze i tak zapieprzał do toalety. Szybciej niż na meczu biega - mówiła Maja między napadami śmiechu.
Wybuchnęłam nie pohamowanym śmiechem.
- Dobra chodźmy do tego domu - oznajmił Marco.
- Miałam zamiar dzisiaj jechać na zakupy - odparłam.
- Dobrze to pojadę z tobą i będę ci doradzać - wyszczerzył swoje śnieżnobiałe zęby.
- No dobra to chodźmy. Pa dziewczyny - pomachałam im na pożegnanie one nam odmachały i znikliśmy w tunelu.
- To co kochanie kiedy podpisujesz kontrakt ? - zapytał.
- Jutro - oznajmiłam.
- Jutro ? Czyli wyjeżdżasz ? - zdziwił się.
- O 11:00 mam wylot, a o 21:00 powrót. Rano zawieziesz mnie na lotnisko, a wieczorem odbierzesz. Chyba że nie chcesz się ze mną widzieć to poproszę tatę - odparłam.
- Nie no pewnie że cię zawiozę i odbiorę. A teraz wsiadaj - otworzył mi drzwi.
- Jutro się zobaczę z moimi kolegami z klubu i koleżankami ze szkoły, bo przecież podpisanie nam długo nie zajmie, a następny samolot mamy o 21:00 więc pewnie pójdziemy gdzieś i spotkam kogoś. Mam dużo nadzieję że Dawid będzie w Gorzowie - powiedziałam.
- Jaki Dawid ? - spytał Niemiec.
- Mój dawny kolega z klasy. Teraz się uczy przez internet, bo nie ma czasu na naukę. Jest piosenkarzem i przeprowadził się do Warszawy. Mój najlepszy przyjaciel. Miałam z nim kontakt, ale teraz jak tu wyjechałam nie dzwoniłam do niego ani razu. Tęsknie za nim - łza zaczęła mi spływać po policzku.
- Ej kicia będzie dobrze. To ten piosenkarz co jego piosenkę puściliście z Lewym ? - zapytał, a ja przytaknęłam.
- Wiem jak to jest mieć idola i się z nim nie widzieć. A do tego to twój przyjaciel. Rozumiem że za nim tęsknisz. Zadzwoń do niego teraz i zapytaj kiedy będzie w Gorzowie i pojedziemy do niego razem - uśmiechnął się.
- Dobra - odparłam i wybrałam numer do Kwiatkowskiego.
- Hej Dawid...Tak ja...Tak płakałam...Bo tęsknie za tobą...Ale ja teraz mieszkam w Dortmundzie...Ale słuchaj. Kiedy będziesz w Gorzowie to ja przyjadę z chłopakiem i ci go przedstawię...Tak mam...Dziękuję...Chciałabym...No moje, ale nie wiem czy zrobię imprezę...Na pewno będziesz...Ale czy znajdziesz dla mnie czas...Dobra ja kończę, bo jestem już pod galerię...Też ci dziękuję...Tęsknię...Ja ciebie też...Papa...Zobaczę, a jakbyś dał radę jestem jutro w Gorzowie, bo podpisuję akt że przechodzę do Borussii...Tak damskiej...No papa - zakończyłam rozmowę.
- I jak już lepiej ? - zapytał Reus.
- Tak dziękuję - przytuliłam się do niego co go wyraźnie zdziwiło.
- Nie dziękuj, a teraz chodź - chwycił mnie za rękę.
Wyrwałam się chodź nie chciałam.
- Co jest ? - spytał zdezorientowany.
- Nie możemy pokazywać że jesteśmy razem - uśmiechnęłam się i poszłam przodem.
Już na wejściu spodobała mi się te bluzka.
- I jak ? - spytałam.
- Śliczna. Bierzesz ? - zapytał, a ja w tej chwili sobie przypomniałam że nie wzięłam pieniędzy z domu, bo przecież miałam jechać do domu i iść na nogach na zakupy.
- Nie - odparłam.
- Czemu ? - zdziwił się.
- Nie wzięłam pieniędzy z domu - oznajmiłam.
- To jak ci kupie wszystko co będziesz chciała, a później się rozliczymy. Co ty na to ? - uśmiechnął się, a ja przytaknęłam.
W następnym sklepie kupiłam sukienkę. Kupiłam jeszcze 11 bluz, bluzek i topów. Były śliczne. 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 i 11. Następnie pięć spódniczek. 1, 2, 3, 4, 5. Jedną sukienkę, krótkie spodenki, dwie pary butów na wysokim obcasie. 1 i 2. Chodź nie lubię takich butów. Piżamę i kurtkę. Marco kupił sobie pięć koszulek. 1, 2, 3, 4, 5. Dwie pary spodni. 1 i 2. Dwie bluzy 1 i 2. Poszliśmy do Starbucks'a. Wypiliśmy kawę i pojechaliśmy do domu. Po wyjściu z auta otworzyłam bagażnik i się przeraziłam. Było tam tyle toreb z ciuchami.
- To na pewno jest nasze ? - zdziwiłam się.
- Tak - zaśmiał się Marco.
- Jezu ile kasy wydałeś na mnie. Ja ci wszystko oddam - zapewniłam.
- Nie musisz. To masz taki mały. No nie taki mały prezent ode mnie - uśmiechnął się.
- Nie ja ci oddam - powiedziałam.
- Odpłacisz mi się inaczej, ale to kiedy indziej - pokiwał znacząco brwiami.
- Ty jesteś chory - wybuchnęłam śmiechem.
Marco pomógł mi zanieść torby do mojego pokoju. Zaczęłam rozpakowywać wszystko, a Reus usiadł na łóżku i się mi przyglądał.
- Jak aż tak źle wyglądam to powiedz - zwróciłam się do niego.
- Wyglądasz prześlicznie księżniczko - podszedł do mnie i złapał mnie od tyłu w pasie.
- Ty się książę nie zapędzaj. Pfff... Wam chłopakom tylko jedno w głowie - prychnęłam.
- Ej nie jestem taki jak inni - oburzył się.
- Jesteś niepowtarzalny i nienormalny - Marco dziwnie na mnie spojrzał.
- No powiedz mi jaki normalny chłopak kupi dziewczynie 11 bluzek, 5 spódnic, 2 sukienki, krótkie spodenki, piżamę, kurtkę i 2 pary butów no jaki normalny ? - spytałam.
- No jestem niepowtarzalny, a ty dobrze trafiłaś słonko - pocałował mnie w policzek.
- Widzę że wysoka samoocena - zaśmiałam się.
- Tak kochanie - uśmiechnął się.
- Widzę że droczyć się lubisz. Ja za to mam odwrotnie - powiedziałam poważnie.
- Przepraszam słoneczko - zrobił oczy jak kot z Shrek'a.
- Dobra na ciebie się gniewać nie umiem, a teraz pomóż mi coś wybrać na jutro. Ma być elegancko, ale nie za bardzo - oznajmiłam.
Wybraliśmy razem idealny zestaw pasował do Borussii, a był wygodny i elegancki.
- Marco który jest jutro ? - spytałam.
- 7, a czemu pytasz ? - zapytał.
- Już ? Boże to tylko 2 dni zostaną - uśmiechnęłam się.
- Do czego ? - zdziwił się.
- Do mojej osiemnastki - uśmiech pojawił się na mojej twarzy automatycznie.
- No tak. Muszę jakiś prezent kupić - powiedział.
- Dzisiaj dostałam od ciebie prezent skarbie - dałam mu buziaka w policzek.
- Ale to musi być coś niepowtarzalnego. JUŻ WIEM. Kochanie ja będę leciał. Będę jutro po ciebie o 9:40. Pa kocham cię - dał mi całusa w policzek i wyszedł.
Zastanawiałam się co ten głupek wymyślił, ale po chwili dałam sobie spokój. Usiadłam na łóżku. Wzięłam laptopa i zaczęłam sprawdzać Facebook'a. Była akurat moja koleżanka Karolina.
J - Ja
K- Karolina
J - Hej
K - Cześć
J - Co tam u was słychać ?
K - A dobrze, a jak u ciebie ? Jak ci się wiedzie w Dortmundzie ?
J - Bardzo dobrze. Mam kochającego chłopaka, za 2 dni urodziny, przyjaźnię się z chłopakami z Borussii Dortmund, sama od jutro będę grać w tym klubie
K- Jak to ? Przecież masz kontrakt z Wartą do 2015r.
J - Ale jutro lecę z panem Watzke do Polski. Warta chciała 2,5 mln za mnie to tyle dostaną, a ja będę grała w Borussii i podpiszę kontrakt
K - To życzę szczęścia. Będziemy oglądać każdy twój mecz :)
J - Dziękuję na pewno się przyda, ale grę zaczynam dopiero za 5 tygodni :/
K - Dlaczego ?
J - Pamiętasz mojego byłego Kubę ? Złapał mnie, a jak moim koledzy do niego podbiegali puścił mnie, a ja się podparłam ręką i ją złamałam i przez 5 tygodni grać nie mogę
K - O współczuje, ale wiesz że Kuba to zawsze był drań. Dobra kochana ja kończę. Jak będziesz miała jutro czas to wpadnij pogadamy. Papa :*
J - No dobra. Papa :*
Odpisałam kolegą z Warty, bo znowu pytali co i jak ze mną. Napisałam im że złamałam rękę, ale tak to jest świetnie i jutro do nich przyjeżdżam. Jeszcze trzeba było odpisać tym dziunią co pisały do mnie o Marco. Jedna wypadła z takim tekstem
- Weź mu powiedź żeby się nauczył polskiego i przyjeżdżał do Polski, bo tu są na niego napalone dziewczyny - jak to przeczytałam miałam łzy w oczach, ale nie ze smutku ze śmiechu, nie mogłam pohamować śmiechu.
- Sorry Ola, ale Marco już jest zajęty i ma naprawdę super dziewczynę i nigdzie nie musiał wyjeżdżać, bo ona sama do niego przyjechała. A teraz znajdźcie sobie innego chłopaka na którego się "napalicie". Wiem że dacie radę, bo jako pospolite dz*wki wam się to uda. Buziaczki :* - odpisałam.
Dodałam to śliczne zdjęcie z Marco jak tańczymy i napisałam "Piękne chwile trwają krótko. Za krótko
Oznaczyłam Marco i od razu posypały się like i komentarze. Były typu "Oni są razem ?", "oni razem kręcą", ale jeden mi się spodobał "Może i są razem, może i ze sobą kręcą, ale widać że są szczęśliwi, a to jest chyba najważniejsze. Jeśli Marco jest waszym idolem powinniście zaakceptować jego prywatność. Umawia się z kim chce, bo to jest jego życie, a jak nam jeszcze nie powiedział że ma dziewczynę to trzeba to uszanować. Może są tylko przyjaciółmi. Marco nam powie że ma dziewczynę i jest szczęśliwy kiedy będzie odpowiedni czas ". Odpowiedziałam na ten komentarz "Dobrze gada polać jej (y). Na razie mogę was zapewnić że Marco nie ma dziewczyny, a my się przyjaźnimy, a jeśli się coś zmieni to wam powiemy :)". Zrobiła screena. Powycinałam nie potrzebne drobiazgi w paincie, przesłałam na telefon i wysłałam Marco. Zaprosiłam do znajomych i napisałam do tej dziewczyny od komentarza. Od razu otrzymałam odpowiedź od obydwóch stron.
"Dobrze powiedziane kochanie. Jak ja się cieszę że mam taki skarb jak ty. Kocham Cię i przepraszam że tak uciekłem. Przyjadę wieczorem i oglądniemy sobie jakiś film :*"
"No ja mam nadzieję że jeszcze dzisiaj cię zobaczę, bo tęsknie :(
Ta dziewczyna jest twoją fanką, bo właśnie mi to napisała. Zrób to dla mnie i zaproś ją do znajomych. Napisała cudowne słowa. Proszę dla mnie :("
"Wiesz kiciu że dla ciebie zrobię wszystko. Zaproszę ją jak tylko będę miał czas i warunki (internet), ale jeszcze dzisiaj ją zaproszę :*"
"Dziękuję <3 Kocham Cię bardzo i tęsknie :( <3"
"Ja też cię kocham i też tęsknie, ale koło 20:00 wpadnę :*"
- Wiesz dzisiaj cię czeka niespodzianka, ale to zobaczysz później :) - odpisałam dziewczynie.
Miała na imię Amanda i była z pochodzenia Polką. Mieszka w Dortmundzie i ma 17 lat. Amanda nosi okulary i jest brunetką.
- No dobra. Jesteś z Dortmundu prawda ? - spytała.
- Jesteś Polską, ale od tygodnia mieszkam w Dortmundzie i będę grała w tutejszym klubie - napisałam.
- Czyli możemy tu pisać po polsku ? - zapytała.
- No pewnie że tak. Będzie mniejsze ryzyko że ten wścipski Reus to przeczyta hahaha - odparłam.
- Zazdroszczę ci znasz Marco i resztę BVB.
- I nie zapominaj o Goetze hahahaa XDDD.
- Znasz Mario Goetze ?!
- Jeszcze nigdy go nie widziałam, ale gadaliśmy raz przez telefon :)
- Boże tak bardzo ci zazdroszczę twojego życia
- Zazdrościsz mi tego że moja matka jest w więzieniu ? Że mój były mnie prześladuje i przez niego mam złamaną rękę ?
- Jejku nie wiedziałam że masz mamę w więzieniu i twój były cię prześladuje przepraszam
- Nie nic się nie stało, ale mój były i jego brat już siedzą za kratkami za nękanie :)
- A to dobrze, a co tam u ciebie ?
- Dobrze o 20:00 wpada do mnie Reus i coś będziemy oglądać
- Jego nie ma z tobą ?
- Nie. Wyleciał jak z procy jak mu powiedziałam że urodziny mam za 2 dni
- Może niespodziankę szykuje
- Nie wydaje mi się. Kupił mi dzisiaj 11 bluzek, 2 sukienki, 2 pary butów, krótkie spodenki, kurtkę, 5 spódniczek i piżamę więc powiedziałam mu że nic nie chce
- I tak pewnie ci coś kupi
- Znając jego pewnie tak XD
Zbliżała się godzina 20:00 więc postanowiłam przygotować coś na przyjście Niemca. Pożegnałam się z Amandą i poszłam na dół. Była godzina 19:55 i zadzwonił dzwonek do drzwi. Pomyślałam że to Reus przyszedł chwilę wcześniej, ale to co zobaczyłam za drzwiami na prawdę mnie zaskoczyło...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję że się podoba. Mi osobiście nie. Nie miałam weny do tego xd
Możliwe że Marco będzie gotowy już na pierwszą kolejkę Bundesligi z Bayerem Leverkusen.
Wygrana w SuperPucharze Niemiec z Bayernem Monachium 2:0 po golach Aubameyanga i Mikiego.
Auba celebruje gola i dedykuje go synkowi który tego dnia kończył 3 latka ✌️
Goetzeus przed meczem Awwww... <3
Mario i Marco <3
Marco i Dante :D ✌️
CZYTASZ=KOMENTUJESZ ♥
Pozdrawiam i całuję Jula ♥ ✌️





Rozdział jak zawsze fenomenalny czekam z niecierpliwością na nexta, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńWOW! Dawno mnie tu nie było ale nadrobiłam straty ;)
OdpowiedzUsuńRozdział jest po prostu genialny!!!
Na następny czekam z niecierpliwością!
Również zapraszam do siebie :
http://nigdyniezapomnieszomilosci.blogspot.com/