(...)
- Nie jestem z tą lamą tylko żartowałam - śmiałam się dalej.
Weszliśmy na SIP i od razu kierowaliśmy się na murawę. Były już tam porozkładane kamery i byli chłopcy....
(...)
Na boisku był Ilkay, Neven, Nuri, Łukasz, Kuba i Mitchell.
- Hej dziewczyny - powiedzieli chórem.
- Hej chłopaki - zaśmiałyśmy się widząc minę zdziwionego Marco.
- Witaj Marco - wybuchnęli śmiechem chłopcy.
- Chłopaki to jest Kacper, a to jest Max i ich siostra Julia. Julia, Kacper, Max to jest Ilkay, Neven, Nuri, Łukasz, Kuba i Mitch - przedstawiłam ich.
- Miło mi was poznać - uśmiechnęła się Julia.
- Nam ciebie również - wyszczerzył zęby Kuba.
- Witam Witam. Widzę że już mamy kolejną kandydatkę do gry - odparł Watzke, który właśnie do nas podszedł.
- Szefie to jest Julia i jej bracia Kacper i Max, poznajcie pana Watzke - uśmiechnęłam się.
- Miło mi was poznać. To co zaczynamy ? - zapytał na co wszyscy przytaknęliśmy.
- Przedstawimy wam nasze wizję, ale najpierw pójdziecie się przebrać - powiedział jakiś pan.
Wzięłyśmy nasze stroje. Chłopcy zrobili to samo. Udałyśmy się do szatni gości, a oni do swojej szatni czyli szatni gospodarzy. Przebrałyśmy się w to. Każda miała swój rozmiar. Kurtkę narzuciłyśmy na siebie, ubrałyśmy nasze korki i wyszłyśmy z tunelu. Na murawie byli już chłopcy.
- To tak. Chcieliśmy żebyście zrobiły jakiej triki, a my to nagramy. Później któraś z was strzeli wolnego, a Mitch albo specjalnie nie obroni albo nie będzie dał rady obronić, a na koniec zagracie krótki meczyk - oznajmił nam ten pan.
- Ale tak siedmiu na cztery ? - zdziwiłam się.
- No pewnie że nie. Marco grać nie może. Kuba i Ilkay też się mają oszczędzać. Czyli wychodzi 4 na 4 pasuje ? - zawrócił się do mnie.
- Czyli jedna od nas na bramkę ? - spytałam.
- Tak - przytaknął.
- Ja jestem bramkarzem mogę pobronić - uśmiechnęła się Julia.
- Dobra, a teraz dziewczyny na stanowiska po piłki i zaczynamy - krzyknął Watzke.
Zrobiłyśmy kilka trików. Julia broniła od chłopaków. Max i Kacper kibicowali. Zrobiłam śliczną przewrotkę taką jak w pierwszy dzień tutaj.
- To miejsce musi być magiczne. Wszystko mi tu wychodzi - pomyślałam.
I nadszedł czas na wolne. Stanęłam 30 metrów od bramki Langerak'a. Pomyślałam jak zawsze o Emilii Warcie. Wyznaczyłam punkt, ale najgorsze stało przede mną. MUR. Chłopcy ustawili się w tak zwany murek. Wzięłam rozbieg,zamknęłam oczy i kopnęłam. Piłka przeleciała nad murem.
- Za wysoko - pomyślałam.
Nagle piłka zaczęła obniżać swój lot. Widziałam delikatnie zdziwione miny chłopaków. Oprócz Marco. On się uśmiechał. Piłka wylądowała tam gdzie chciałam. Lewe okno bramki. Była z siebie mega dumna. Widziałam że Mitch nie przepuścił piłki specjalnie tylko że ja strzeliłam gola bramkarzowi Borussii Dortmund. Podbiegły do mnie dziewczyny, które stały za mną i zaczęły się cieszyć ze mną. Wszystko wyszło idealnie. Po nakręceniu tego kawałka. Podszedł Marco.
- Wolny a'la... - oznajmił.
- Marco Reus - powiedzieliśmy w tym samym czasie.
Zaczęliśmy się śmiać.
- Śliczny wolny księżniczko. Wiedziałem że ci się uda chodź chyba pierwszy raz próbowałaś z murem. Widać było strach w twoich oczach - pocałował mnie w czoło.
- Tak to mój pierwszy raz, bo w Warcie mieliśmy od tego innych ludzi, którzy strzelali wolne. Dziękuję ci Marco - odparłam i wtuliłam się w Reus'a.
- Koniec tych czułości teraz trzeba meczyk rozegrać i mamy reklamę - krzyknął ten pan.
Wydaje mi się że jest on reżyserem całej reklamy, bo mówi nam co mamy robić. Rozegraliśmy 30 minutowy meczyk. Zuza, Julia i Maja bardzo dobrze sobie radziły, a mi się cudownie grało przeciw chłopakom z BVB. Pan Watzke powiedział że jutro reklama powinna być już w telewizji, a od 10 lipca zaczynamy treningi. Poszłyśmy się przebrać. Pożegnałyśmy się ze wszystkimi i wyszłyśmy ze stadionu. Szłyśmy w kierunku samochodu Marco. Staliśmy chwilkę przy aucie Niemca, aż w końcu nam otworzył. Usiedliśmy tak jak przedtem. Była godzina 13. Ten czas bardzo szybko leciał. Po 20 minutach byliśmy w domu ponieważ były straszne korki na ulicach. Julia poszła z Maxem i Kacprem do swojego domu. Zuza poszła na górę się przebrać, bo o 15 miała jechać gdzieś z Aubą, a do Majki miała przyjść Riri.
- Wejdź - wskazałam ręką na salon.
- Nie będę przeszkadzał ? - zapytał Niemiec.
- No pewnie że nie. Wchodź - powiedziałam i szturchnęłam Marco.
- Tak chcesz się bawić ? - zaśmiał się i zaczął mnie gilgotać.
Wyrwałam mu się i zaczęłam uciekać chodź wiedziałam że ma lepszą kondycję i z nim nie wygram. Wybiegłam do ogrodu. Gonił mnie cały czas. Co chwila się obracałam i patrzyłam czy dalej mnie goni. Zapatrzyłam się na niego.
- UWAŻAJ ! - krzyknął, ale było za późno.
Wylądowałam w basenie. Wiedziałam że Reus szybko do niego wskoczy więc zanurzyłam się i czekałam. Tak też myślałam. Wskoczył, a ja złapałam go w pasie i zaczęłam topić.
- Tak chcesz się teraz bawić słoneczko ? - poruszył znacząco brwiami.
Złapałam jego głowę i nacisnęłam jak przycisk i trzymałam dopóki nie zanurzyła się cała. Zaczęłam "uciekać". Piłkarz się wynurzył i od razu zaczął mnie "gonić". Tak sobie pływaliśmy po basenie aż w końcu się zmęczyłam i dałam mu się złapać. Wziął mnie na ręce. Wyniósł z basenu i położył na leżaku opok, a sam się położył na drugim.
- Masz dobrą kondycję jak na dziewczynę. Zmęczyłaś mnie - odparł.
- A dziękuję ty też masz dobrą blondasku. Taki był mój plan żeby cię zmęczyć - zaśmiałam się.
- Ale mogłabyś mnie następnym razem nie straszyć. Bo to wyglądało jakbyś wpadała do wody bez świadomości, a później jakbyś się utopiła - zmienił ton na poważniejszy.
- Przepraszam kochanie już nie będę, ale ten upadek do basenu nie był celowy zapatrzyłam się - oznajmiłam.
- Na mnie ? - uśmiechnął się.
- Nie, na tamte śliczne kwiatki - wskazałam na kwitnące kwiaty.
- Aha - zasmucił się.
- No na ciebie lamo - odparłam i szturchnęłam go.
- O ty - zaczął mnie gilgotać.
- Przestań !! Pomocy !! - krzyczałam między napadami śmiechu.
Po kilku minutach skończył mnie gilgotać, a ja szybko uciekłam do domu. Byłam głodna nic nie jadłam od śniadania, a jak się okazało była już 15:00.
Zaczęłam robić obiad. Był to mój ulubiony obiad. Zawsze jak zostawałam sama jadłam naleśniki. Już miałam wbijać jajka na ciasto, ale ktoś złapał mnie w tali i oparł się brodą na moim ramieniu.
- Misiaczku pościł byś mnie ? - zapytałam najsłodszym głosem jak tylko potrafiłam.
- Dla mojej księżniczki wszystko - oznajmił.
- Masz fifę ? - spytał.
- Jeszcze pytasz. Jest na półce pod telewizorem. Skończę naleśniki i zagramy rundkę - uśmiechnęłam się.
Niemiec poszedł do salonu. Chyba znalazł Fifę, bo w pewnej chwili usłyszałam muzyczkę z tej oto gry.
Skończyłam robić naleśniki i poszłam do Reus'a który grał właśnie mecz Borussia Dortmund - Bayern Monachium i Borussia wygrywała 5:0.
- Dziękuję - powiedział odbierając ode mnie talerz.
- Proszę bardzo mój specjał - zaśmiałam się.
- Mam nadzieję że się nie zatruję - wybuchnął śmiechem Marco na co ja go szturchnęłam.
- Niezły wynik lamo - wyszczerzyłam zęby w jego stronę.
- A dziękuję. Dobre te naleśniki - odparł.
- Cieszę się że ci smakują - oznajmiłam.
- Ale wy sobie słodzicie ojejku... Pasujecie do siebie. Ale teraz do tematu wychodzę z Riri na miasto nie wiem o której wrócę papa - powiedziała schodząca z góry Maja z Riri.
- Dobra. Cześć Riri - przywitałam się, a ona mi odmachała i wyszła z moją przyjaciółką.
- Nie czujesz się źle ? - zapytał piłkarz.
- Czemu mam się czuć źle ? - zdziwiłam się.
- Odbija ci przyjaciółkę - odparł.
To prawda, odkąd poznałam Marco moje życie się odmieniło już prawie nie gadam z Majką i Zuzą. Ja mam Reus'a, Zuza ma Aubameyang'a, a Maja Mitchell'a i Riri. Wszystko się zmieniło. Musze dzisiaj poważnie pogadać z Mają i Zuzą.
- Ziemia do Leny - machał mi ręką przed twarzą Niemiec.
- Przepraszam zamyśliłam się. Masz rację oddalam się do Mai i do tego od Zuzii. Muszę z nimi dzisiaj pogadać. Odkąd poznałam ciebie każdą wolną chwilę spędzam z tobą może Maja czuje się odrzucona i też znalazła przyjaciółkę, a Zuzia z Aubą kręci - powiedziałam.
- Masz racje. Musisz z nimi szczerze pogadać, a jak będzie potrzeba będę mógł ograniczyć spotkania z tobą - uśmiechnął się do mnie.
- Kochany jesteś. Dziękuję - wtuliłam się w niego.
- Ty też misiu - pocałował mnie w czubek głowy.
Kochałam to, ale musiałam z nim tą sprawę omówić.
- Marco ? - spytałam nieśmiało.
- Słucham księżniczko ? - oznajmił.
- Możemy pogadać o tym co jest między nami. Przytulamy się ok, jak przyjaciele, ale ja nie wiem czy jesteśmy przyjaciółmi. Znamy się zaledwie 4 dni i już jesteśmy przyjaciółmi ? Albo ten pocałunek albo te buziaki w policzek i czoło i głowę i do tego jeszcze te pieszczotliwe przezwiska. Marco powiedz mi szczerze kim ja dla ciebie jestem - popatrzyłam prosto w jego oczy.
Widziałam z nich strach przed tym co powie. Moje oczy nie wiem dlaczego zaczęły się szklić.
- Nie płacz Lena - otarł mi łzę która właśnie spływała po moim policzku.
- Marco powiedz szczerze co do mnie czujesz. Kim dla ciebie jestem i jak jestem przyjaciółką czemu chcesz być cały czas blisko mnie - powiedziałam ze zdenerwowanie w głosie.
- Nie denerwuj się. Traktuję cię jak przyjaciółkę chodź znamy się krótko. Uwielbiam jak jesteś blisko. Kocham cie przytulać, dawać buziaki i pieszczotliwie do ciebie mówić. Jesteś niepowtarzalna. Zmieniłaś moje życie o 180 stopni. Budzę się, bo wiem że gdzieś tam czekasz na mnie. Długo się nie mogłem pozbierać po Caroline, bo zdradziła mnie. Zdradza boli. Teraz poznałem ciebie. Wszyscy zauważyli że odkąd spędzamy razem czas częściej się uśmiecham i taka jest prawda. Sprawiasz że się uśmiecham. Gdy tylko cię widzę mam ochotą zrobić to co zrobiłem ostatniej nocy. Chce poczuć dotyk twoich delikatnych ust. Lena ja.... ja...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję że nie jest zły :/ Przepraszam że taki krótki, ale sprawy rodzinne i pisać się nie dało dlatego też przepraszam za jednodniowe opóźnienie :((
Jestem po wakacjach. Kupiłam koszulkę Marco :D
Następny rozdział za 2-3 dni zależy jak będzie z weną :/
Jak myślicie co powie Marco Lenie ?
I czy Lena pojedzie z Marco na finał MŚ 2014 czy może się coś stanie i jednak pojedzie sam Marco albo w ogóle nie pojadą ?
Zapraszam do czytania. Jeśli się spodobał powiedzcie znajomym :*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ ♥
Pozdrawiam i całuję Jula :** <3
czwartek, 31 lipca 2014
środa, 16 lipca 2014
Rozdział 9 - "Chyba się zakochałem"
(...)
- Jakie gołąbeczki ? - zadziwił się.
- Sama nie wiem o co chodzi, ale nie odzywajmy się, bo może tylko tak powiedział - uśmiechnęłam się.
- Wiesz że uwielbiam jak się uśmiechasz. Rób to częściej - puścił mi oczko Reus.
(...)
- Jejku jak słodko - zaśmiałam się.
Wzięłam ubrania i poszłam się ubrać, umyć i ogarnąć.
- Mogę tak jechać ? - spytałam.
- No pewnie, ale i tak ci się będą kazali przebrać - oznajmił Marco, który siedział na facebook'u.
- Ale czemu źle wyglądam ? - zdziwiłam się.
- Wyglądasz ślicznie, ale będą kazali ci się ubrać w rzeczy BVB - uśmiechnął się
- No dobra, a co powiesz na to ? - zapytałam pokazując mu inny zestaw.
- Bardziej sportowe niż tamto. Weź to - powiedział.
Poszłam do łazienki i się przebrałam. Popatrzyłam na zegarek. Była 9:28. Zeszliśmy na dół, a czekał na nas tata z dziewczynami.
- Witam gołąbeczki. Siadajcie - uśmiechnął się tata.
- Hej - powiedziała Maja.
- Siema - przywitała się Zuzia.
- Cześć - powiedzieliśmy chórem.
- Jak się spało ? - spytała Maja Reus'a.
- Bardzo dobrze - uśmiechnął się.
Zjedliśmy śniadanie. Marco bardzo smakowało, a że jest piłkarzem mieściło się w jego diecie. Wziął swoje rzeczy i pojechał do siebie się przebrać, bo po nas ma być o 10:45. Dziewczyny poszły się ubrać, a ja włączyłam laptopa i zauważyłam że Reus się nie wylogował z facebook'a. Postanowiłam poczytać jego wiadomości, bałam się trochę, ale to zrobiłam. Pierwsza rozmowa była z Goetze dzisiaj rano i brzmiała tak.
Reus: Hej
Goetze: Cześć
Reus: Pomóż mi
Goetze: W jakiej sprawie ?
Reus: Chyba się zakochałem
Goetze: W kim ?
Reus: Nie ważne w kim. Powiem ci przez telefon. Jak mam ją poderwać ?
Goetze: Zaproś na niesamowitą randkę niech zapamięta ją do końca życia
Reus: Dzięki stary jesteś najlepszy
Goetze: Nie ma za co. Od czego są przyjaciele
Reus: Dobra ja idę narka
Goetze: Pa
Ciekawe w kim się nasz Marco zakochał. Nie mogę go o to zapytać, bo odkryje że czytałam wiadomości. Jego profilu nikt nie widział, bo by miał zawalonego zaproszeniami. On tylko mógł zapraszać więc.
- Jestem ślicznym blondynem. Mam najlepszą przyjaciółkę na świecie, a jest nią Lena(tu się oznaczyłam). Kocham ją całym sercem i gra cudownie w piłkę nożną. Powinienem się zacząć wylogowywać z czyichś komputerów - napisałam i się wylogowałam.
Weszłam do siebie na facebook'a i polubiłam ten status. Odpisałam na kilka wiadomości. Wylogowałam się i do mojego pokoju wpadła Maja.
- Sprawdź szybko jego wiadomości - powiedziała.
- Już się wylogowałam - oznajmiłam.
- Szlak. Mogłaś się tyle o nim dowiedzieć - posmutniała.
- I już wiem więcej - szepnęłam.
- Jak to wiesz więcej - zdziwiła się.
- Sprawdziłam wiadomości. Pisał z Goetze że jakaś dziewczyna mu się podoba, ale nie napisał jaka, bo powiedział że powie mu przez telefon - odparłam.
- Dobra to ja idę się ubierać - powiedziała i wyszła.
Poszłam na dół. Usiadłam na tarasie i patrzyłam na dzieci grające w piłkę u sąsiada. Grały dobrze jak na swój wiek. Postanowiłam podejść do ogrodzenia i zadać im kilka pytań.
- Cześć - powiedziałam.
- Dzień dobly - odpowiedzieli.
- Bardzo dobrze gracie. Gracie w jakimś klubie ? - zapytałam.
- Chcemy glać w Bolussii Doltumnd, ale lodzice nam nie pozwalają - oznajmił jeden ze smutkiem.
Byli to bliźniacy, było widać że są identyczni.
- Chcielibyście jechać ze mną na Signal Iduna Park dzisiaj ? Robimy kampanie reklamową więc mogę was zabrać - odparłam i przyszedł ich ojciec.
- Gdzie pani chce zabrać moje dzieci ? - zapytał ojciec.
- Na Signal Iduna Park. Kręcimy tam dzisiaj reklamę z chłopakami z Borussii. Chłopcy by się ucieszyli jakbym takie szkraby przywiozła - uśmiechnęłam się.
- Dobrze. Chłopcy chcecie jechać ? - zwrócił się do dzieci.
- Takk - krzyknęli.
- O której wyjeżdżacie ? - spytał.
Popatrzyłam na zegarek była 10:15.
- Za 30 minut - odparłam.
- Dobra to ja ci ich przyprowadzę. Do zobaczenia. Chodźcie chłopaki jak chcecie jechać - powiedział i zniknął z dziećmi w drzwiach.
Poszłam do domu. W salonie siedziała Zuza z Majką.
- Ty tak chcesz wyglądać w reklamie ? - zdziwiła się Zuza.
- Marco jak był rano powiedział żebym ubrała coś wygodnego, bo i tak karzą nam się przebrać w rzeczy z Borussii - uśmiechnęłam się jak zobaczyłam ich miny.
Pogadałyśmy chwilkę aż zadzwonił dzwonek do drzwi. Stała tam dziewczyna w mniej więcej moim wieku z bliźniakami.
- Hej - krzyknęli chłopcy i się do mnie przytulili.
- Witaj. Jestem Julia siostra chłopaków - przedstawiła się.
- Cześć. Jestem Lena miło mi cię poznać - powiedziałam.
Była śliczną blondynką, była ubrana wyjściowo, ale na luzie jak to my zawsze.
- Możesz mi powiedzieć jaką reklamę kręcicie ? - spytała.
- Kręcimy reklamę żeby zachęcić dziewczyny do wstąpienia do damskiej Borussii Dortmund którą otwiera pan Watzke - wyprostowałam się dumnie.
- Grasz w piłkę nożną ? - zdziwiła się.
- Tak - odparłam.
- Ja też gram jakiś czas. Może wstąpię do BVB - zaśmiała się.
- Masz korki ? - zapytałam.
- Pewnie że tak 3 pary - uśmiechnęła się.
- To leć po nie i jedziesz z nami - powiedziałam i wskazałam drzwi zrobiła to co powiedziałam.
Dziewczyny poznały już chłopaków.Przypomniałam im o korkach więc każda z nas poszła na górę. Wzięłam moje ulubione niebiesko-różowe. Spakowałam do torby zeszłam na dół gdzie siedziała Majka, Zuza, Kacper i Max (tak mieli na imię chłopcy) oraz Julia. Jak już zeszłam zadzwonił dzwonek do drzwi więc poszłam otworzyć. W drzwiach stał nie kto inny jak Reus. Dałam mu buziaka w policzek i zawołałam wszystkich.
- To widzę że pomnożyło się nasze grono - zaśmiał się.
- Marco to jest Julia, Julia to jest Marco - przedstawiłam ich.
Kacper szturchnął mnie.
- A to jest Kacper i Max bracia Julii - zaśmiałam się.
- Miło mi was poznać - powiedział Marco.
Weszliśmy do jego samochodu. Marco za kierownicą ja obok niego. Dzieci z Julią na śrdoku, a z samego tyłu Zuza i Majka.
- Jesteśmy. Stadion Singal Iduna Park wybudowany...- przerwałam mu.
- Daruj sobie tą szopkę kochanie - powiedziałam i dałam buziaka blondynkowi.
- Wy jesteście razem ? - zdziwiła się Julia.
- A to coś dziwnego ? - zapytałam ironicznie.
- Nie no skąd że tylko pytam. Szczęścia - uśmiechnęła się, a my z Marco wybuchnęliśmy śmiechem.
- Nie jestem z tą lamą tylko żartowałam - śmiałam się dalej.
Weszliśmy na SIP i od razu kierowaliśmy się na murawę. Były już tam porozkładane kamery i byli chłopcy....
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sorrki że krótki, ale czasu nie mam jestem zabiegana jutro wyjazd następny rozdział będzie 30.07 bo wyjeżdżam :* Nareczka kocham was <3
Pozdrawiam i całuję Jula :)
(...)
- Jejku jak słodko - zaśmiałam się.
Wzięłam ubrania i poszłam się ubrać, umyć i ogarnąć.
- Mogę tak jechać ? - spytałam.
- No pewnie, ale i tak ci się będą kazali przebrać - oznajmił Marco, który siedział na facebook'u.
- Ale czemu źle wyglądam ? - zdziwiłam się.
- Wyglądasz ślicznie, ale będą kazali ci się ubrać w rzeczy BVB - uśmiechnął się
- No dobra, a co powiesz na to ? - zapytałam pokazując mu inny zestaw.
- Bardziej sportowe niż tamto. Weź to - powiedział.
Poszłam do łazienki i się przebrałam. Popatrzyłam na zegarek. Była 9:28. Zeszliśmy na dół, a czekał na nas tata z dziewczynami.
- Witam gołąbeczki. Siadajcie - uśmiechnął się tata.
- Hej - powiedziała Maja.
- Siema - przywitała się Zuzia.
- Cześć - powiedzieliśmy chórem.
- Jak się spało ? - spytała Maja Reus'a.
- Bardzo dobrze - uśmiechnął się.
Zjedliśmy śniadanie. Marco bardzo smakowało, a że jest piłkarzem mieściło się w jego diecie. Wziął swoje rzeczy i pojechał do siebie się przebrać, bo po nas ma być o 10:45. Dziewczyny poszły się ubrać, a ja włączyłam laptopa i zauważyłam że Reus się nie wylogował z facebook'a. Postanowiłam poczytać jego wiadomości, bałam się trochę, ale to zrobiłam. Pierwsza rozmowa była z Goetze dzisiaj rano i brzmiała tak.
Reus: Hej
Goetze: Cześć
Reus: Pomóż mi
Goetze: W jakiej sprawie ?
Reus: Chyba się zakochałem
Goetze: W kim ?
Reus: Nie ważne w kim. Powiem ci przez telefon. Jak mam ją poderwać ?
Goetze: Zaproś na niesamowitą randkę niech zapamięta ją do końca życia
Reus: Dzięki stary jesteś najlepszy
Goetze: Nie ma za co. Od czego są przyjaciele
Reus: Dobra ja idę narka
Goetze: Pa
Ciekawe w kim się nasz Marco zakochał. Nie mogę go o to zapytać, bo odkryje że czytałam wiadomości. Jego profilu nikt nie widział, bo by miał zawalonego zaproszeniami. On tylko mógł zapraszać więc.
- Jestem ślicznym blondynem. Mam najlepszą przyjaciółkę na świecie, a jest nią Lena(tu się oznaczyłam). Kocham ją całym sercem i gra cudownie w piłkę nożną. Powinienem się zacząć wylogowywać z czyichś komputerów - napisałam i się wylogowałam.
Weszłam do siebie na facebook'a i polubiłam ten status. Odpisałam na kilka wiadomości. Wylogowałam się i do mojego pokoju wpadła Maja.
- Sprawdź szybko jego wiadomości - powiedziała.
- Już się wylogowałam - oznajmiłam.
- Szlak. Mogłaś się tyle o nim dowiedzieć - posmutniała.
- I już wiem więcej - szepnęłam.
- Jak to wiesz więcej - zdziwiła się.
- Sprawdziłam wiadomości. Pisał z Goetze że jakaś dziewczyna mu się podoba, ale nie napisał jaka, bo powiedział że powie mu przez telefon - odparłam.
- Dobra to ja idę się ubierać - powiedziała i wyszła.
Poszłam na dół. Usiadłam na tarasie i patrzyłam na dzieci grające w piłkę u sąsiada. Grały dobrze jak na swój wiek. Postanowiłam podejść do ogrodzenia i zadać im kilka pytań.
- Cześć - powiedziałam.
- Dzień dobly - odpowiedzieli.
- Bardzo dobrze gracie. Gracie w jakimś klubie ? - zapytałam.
- Chcemy glać w Bolussii Doltumnd, ale lodzice nam nie pozwalają - oznajmił jeden ze smutkiem.
Byli to bliźniacy, było widać że są identyczni.
- Chcielibyście jechać ze mną na Signal Iduna Park dzisiaj ? Robimy kampanie reklamową więc mogę was zabrać - odparłam i przyszedł ich ojciec.
- Gdzie pani chce zabrać moje dzieci ? - zapytał ojciec.
- Na Signal Iduna Park. Kręcimy tam dzisiaj reklamę z chłopakami z Borussii. Chłopcy by się ucieszyli jakbym takie szkraby przywiozła - uśmiechnęłam się.
- Dobrze. Chłopcy chcecie jechać ? - zwrócił się do dzieci.
- Takk - krzyknęli.
- O której wyjeżdżacie ? - spytał.
Popatrzyłam na zegarek była 10:15.
- Za 30 minut - odparłam.
- Dobra to ja ci ich przyprowadzę. Do zobaczenia. Chodźcie chłopaki jak chcecie jechać - powiedział i zniknął z dziećmi w drzwiach.
Poszłam do domu. W salonie siedziała Zuza z Majką.
- Ty tak chcesz wyglądać w reklamie ? - zdziwiła się Zuza.
- Marco jak był rano powiedział żebym ubrała coś wygodnego, bo i tak karzą nam się przebrać w rzeczy z Borussii - uśmiechnęłam się jak zobaczyłam ich miny.
Pogadałyśmy chwilkę aż zadzwonił dzwonek do drzwi. Stała tam dziewczyna w mniej więcej moim wieku z bliźniakami.
- Hej - krzyknęli chłopcy i się do mnie przytulili.
- Witaj. Jestem Julia siostra chłopaków - przedstawiła się.
- Cześć. Jestem Lena miło mi cię poznać - powiedziałam.
Była śliczną blondynką, była ubrana wyjściowo, ale na luzie jak to my zawsze.
- Możesz mi powiedzieć jaką reklamę kręcicie ? - spytała.
- Kręcimy reklamę żeby zachęcić dziewczyny do wstąpienia do damskiej Borussii Dortmund którą otwiera pan Watzke - wyprostowałam się dumnie.
- Grasz w piłkę nożną ? - zdziwiła się.
- Tak - odparłam.
- Ja też gram jakiś czas. Może wstąpię do BVB - zaśmiała się.
- Masz korki ? - zapytałam.
- Pewnie że tak 3 pary - uśmiechnęła się.
- To leć po nie i jedziesz z nami - powiedziałam i wskazałam drzwi zrobiła to co powiedziałam.
Dziewczyny poznały już chłopaków.Przypomniałam im o korkach więc każda z nas poszła na górę. Wzięłam moje ulubione niebiesko-różowe. Spakowałam do torby zeszłam na dół gdzie siedziała Majka, Zuza, Kacper i Max (tak mieli na imię chłopcy) oraz Julia. Jak już zeszłam zadzwonił dzwonek do drzwi więc poszłam otworzyć. W drzwiach stał nie kto inny jak Reus. Dałam mu buziaka w policzek i zawołałam wszystkich.
- To widzę że pomnożyło się nasze grono - zaśmiał się.
- Marco to jest Julia, Julia to jest Marco - przedstawiłam ich.
Kacper szturchnął mnie.
- A to jest Kacper i Max bracia Julii - zaśmiałam się.
- Miło mi was poznać - powiedział Marco.
Weszliśmy do jego samochodu. Marco za kierownicą ja obok niego. Dzieci z Julią na śrdoku, a z samego tyłu Zuza i Majka.
- Jesteśmy. Stadion Singal Iduna Park wybudowany...- przerwałam mu.
- Daruj sobie tą szopkę kochanie - powiedziałam i dałam buziaka blondynkowi.
- Wy jesteście razem ? - zdziwiła się Julia.
- A to coś dziwnego ? - zapytałam ironicznie.
- Nie no skąd że tylko pytam. Szczęścia - uśmiechnęła się, a my z Marco wybuchnęliśmy śmiechem.
- Nie jestem z tą lamą tylko żartowałam - śmiałam się dalej.
Weszliśmy na SIP i od razu kierowaliśmy się na murawę. Były już tam porozkładane kamery i byli chłopcy....
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sorrki że krótki, ale czasu nie mam jestem zabiegana jutro wyjazd następny rozdział będzie 30.07 bo wyjeżdżam :* Nareczka kocham was <3
Chciałabym :( Nowa tapeta <3
Kochane, ale Romana, Krossa, Klose, Schurlle i Goetze też było super
Pozdrawiam i całuję Jula :)
poniedziałek, 14 lipca 2014
Rozdział 8 - "I NIC MIĘDZY NAMI NIE ZAJDZIE"
(...)
- Nie to niemożliwe - odparł zaskoczona Maja.
- Ale to tylko dzięki Lenie, bo urzekła Hummiego swoim charakterem - wybuchnęliśmy nie pohamowanym śmiechem, ale przerwał nam dzwonek do drzwi.
Poszłam otworzyć, ale nie wiedziałam kogo przyniosło o tak późnej porze. W drzwiach stał nie kto inny jak...
(...)
W drzwiach stał nie kto inny jak moja mama z moim pierwszym i jak na razie ostatnim chłopakiem.
- Co wy tu do cholery robicie ? Zjeżdżać mi stąd nie chce was widzieć na oczy - czułam jak napływają mi łzy.
Przybiegła Zuza, Maja, Marco i tata z góry.
- Co ty tu kur*a robisz ? Będziesz nachodzić moje dzieci ?! - zdenerwował się tata.
- Kuba chciał odszukać Leny, a ja się chciałam zobaczyć z córkami, bo to też moje dzieci ! - krzyczała mama.
Mówili do siebie po niemiecku więc Marco rozumiał wszystko.
- Sorry koleś, ale Lena chodzi teraz ze mną i wara od niej - zwrócił się do Kuby.
Zszokowało mnie to, ale odruchowo podeszłam do niego i się przytuliłam.
- Jak zawsze tylko na kasę lecisz. Wybaczyłem ci to, a ty co ?! Okazałaś się wredną ździrą - widziałam że Reus już miał mu przywalić.
- Tak zwykłą ździrą jak zdradziłeś mnie z moją matką. Nie poleciałam na kasę i wypier*alaj stąd w podskokach - odparłam i wtuliłam się z Niemca.
- Wielka gwiazdeczka niemieckiej piłki nożnej. Szwaby pierd*lone - powiedział Kuba.
Nie wytrzymałam. Przywaliłam mu. Widziałam jak się złapał za czerwony policzek.
- Przestań ich obrażać pier*ol się na na ryj. Nie znasz ich to nie oceniaj - krzyknęłam.
Chciał mnie uderzyć, ale Marco złapał jego rękę.
- Ty to jesteś ku*wa nienormalny? Na dziewczyną rękę podnosić. Ty chyba sobie kpisz - mówił wykręcając mu rękę Reus.
Mama z tatą się kłócili.
- Chcesz kasy prawda ? Już jako dziw*ę cie nikt nie chce i kasy nie masz ? I jak ty się tu znalazłaś masz zaraz opuszczania kraju za spanie z niepełnoletnimi - zapytał ze smutkiem i pokazał na Kubę ojciec.
- Ch*j ci do tego z kim śpię. Uciekłam z kraju - wyraźnie nie odpowiadał jej ton taty, bo podniosła głos.
- Wynoście się stąd - odepchnął mamę, później Kubę, wciągnął nas do środka i zamknął drzwi.
Łzy zaczęły mi spływać po policzkach. Pamiętałam jak tata był w Polsce byliśmy szczęśliwi, a teraz matka jest dzi*ką. Nie chciałam żeby Marco się o tym w ten sposób dowiedział. Taki wstyd przed piłkarzem. On z normalnej rodziny, a ja? Moja matka ma przepustkę, bo siedzi w więzieniu za spanie z nieletnimi oraz za bicie dzieci. Dostała 10 lat. Wtuliłam się z Reus'a. Pocieszał mnie. Mówił że wszystko się ułoży, ale ja w to nie wierzyłam. Boje się ze Kuba może coś Marco zrobić. Bałam się o swoje życie. Ona nie może wyjeżdżać poza kraj, a wyjechała. Jak to możliwe.
- Nie płacz księżniczko - powiedział i pocałował mnie w czubek głowy.
- Wy serio jesteście razem ? - zapytała Zuzia która razem z Mają była zaszokowana całym zdarzeniem.
- Nie, ale inaczej by nie odpuścił - oznajmił Reus.
Oderwałam się od niego.
- Jest sobie super dzień. Będę grała w Borussii Dortmund. Moja reprezentacja awansowała do półfinału Mistrzostw Świata i nagle dzwonek. Dzwonek do drzwi. Otwieram, a tu mój pierwszy i ostatni chłopak. Mój ex Kuba z moją kochaną mamusią, która nie może wyjeżdżać za kraj. Zaczyna się kłótnia i cały dzień do dupy - odparłam.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś że twoja matka jest w więzieniu ? - spytał Marco.
- A co miałam podejść i powiedzieć. Hej moja matka siedzi w więzieniu za sypianie z nieletnimi i bicie dzieci ? - odrzekłam z ironią i smutkiem w głosie.
- No nie. Przepraszam jestem głupi - powiedział.
- To ja przepraszam. Nie powinnam się na tobie wyżywać dlatego, bo moja matka się ze mną kłóciła - oznajmiłam i spuściłam głowę.
- Zostajesz na noc ? - zapytała Maja.
- Nie nie będę wam przeszkadzał - odparł Reus.
- Zostań. Przyda mi się ktoś, bo sama się będę bała - odpowiedziałam.
- Jeśli chcesz to zostanę. Dla mojej księżniczki wszystko - uśmiechnął się.
- Ale my nie mamy pokoju gościnnego - zmieszała się Maja.
- Marco zostaje na noc ? - zapytał schodzący z góry tata.
- Tak. Chyba że nie może - powiedziałam ze smutkiem.
- Jasne że może. Dla przyjaciół moich córeczek wszystko prawda Zuzia, Lena, Maja ? - odparł.
- Ja? - zdziwiła się Maja.
- A nie mogę mówić do Ciebie córka ? Zawsze cie traktowałam jak córkę - oznajmił.
- No dobra. Mamy problem, bo nie mamy pokoju gościnnego - zmieszała się Zuza.
- Jak to nie? Chyba nie widziałyście jeszcze całego domu - zaśmiał się tata i poszedł, a my za nim.
Otworzył drzwi na końcu korytarza. Nie byłam tu nigdy. Naszym oczom ukazał się piękny pokój.
- Naprawdę ja tu mam spać ? - zapytał zszokowany Marco.
- Tak. Chyba że ci się nie podoba - uśmiechnął się tata.
- Jasne że podoba, ale tu jest pięknie. A jak coś zepsuję ? - spytał Reus.
- To zapłacimy za naprawę lub kupimy nowe - zaśmiał się ojciec.
- Przecież może spać ze mną. Mam duże łóżko więc się zmieścimy. A sama dzisiaj nie chcę spać po TYM. I NIC MIĘDZY NAMI NIE ZAJDZIE - przesylabowałam ostatnie zdanie.
- No dobra - odparł zmieszany tata.
- Dziękuję - oznajmiłam i pocałowałam go w policzek.
Poszłam z Niemcem na górę.
- Usiądź. Pójdę się tylko przebrać i zaraz będę - powiedziałam i zniknęłam za drzwiami łazienki.
Przebrałam się w piżamę i wyszłam do Marco.
- Ślicznie wyglądasz wiesz ? - spytał z uśmiechem od ucha do ucha.
- Dziękuję - odparłam.
- To ty ? - zapytał i wskazał na zdjęcie z dzieciństwa.
- Tak to jestem ja, moja przyjaciółka Lisa Kasper i Zuza - uśmiechnęłam się.
- Czekaj czekaj. Lisa Kasper ? Znasz ją ? - zdziwił się Niemiec.
- Nie utrzymujemy teraz kontaktu, ale przyjaźniłyśmy się 11 lat - oznajmiłam.
- Aha. Rozumiem - odparł Reus.
- Ładna prawda ? - spytałam.
- W miarę, ale ty ładniejsza - powiedział i pocałował mnie w czoło.
Gdybyś ty wiedział co ja do Ciebie czuję i ile znaczy dla mnie dotyk twoich ust, ale nie, bo ja się boje tobie wyjawić miłość. Jestem strasznie dziwna. Niby chce z nim być, ale jednak nie chce.
Poszłam na dół po laptopa. Usiadłam na łóżku i zalogowałam się na facebook'u. Zaczęłam go przeglądać. Marco siadł koło mnie i wpatrywał się w ekran.
- Marco jak ja mam do ciebie mówić ? - zwróciłam się do niego.
- Jak tylko zechcesz - zaśmiał się.
- Czyli lama może być ? - droczyłam się z nim.
- Jak ci to odpowiada to tak - wytknął mi język.
- Dobra lamo - powiedziałam i od razu tego pożałowałam.
Niemiec zaczął mnie gilgotać, ale wybawił mnie jego telefon.
-Jeszcze do tego wrócimy - zagroził palcem i odebrał swojego iPhone'a z uśmiechem na ustach.
- Hej...No wiem...Trzymałem...No może wpadnę. Musze zobaczyć na grafik...Nie. Zostaje na noc u dziewczyn...Ty jakiś chory jesteś hahaha...Siedzę z Leną...Nie wiem czy będzie chciała - mówił Marco.
- Lenuś chcesz gadać z Goetze ? - zapytał.
- No pewnie dawaj - krzyknęłam i wyrwałam mu telefon.
- Siemka...Nie hahaha Jesteś jak Hummels...Długa historia...Bardzo...Może będę, ale nie wiem napięty grafik mam...Co za nie fart hahaha...Musisz mu coś powiedzieć, bo ta lama mnie gilgocze haha...Mam nadzieję...Oddaję ci go.Narka... - oddałam telefon Reus'owi.
- Haloo...Dlaczego?...Moja...Ahhh szkoda gadać jaka to uparta jest...Rozpieszczona dziewczynka - śmiał się Niemiec, a mi zaczęły łzy napływać do oczu.
Nagle wybuchłam płaczem. W szkole dużo osób mnie tak nazywało. Rozpieszczona dziewczynka. A ja byłam tylko zwykłą dziewczyną.
- Ja kończę zadzwonię jutro na razie - odłożył słuchawkę.
- Co jest Lenuś ? - zapytał mnie.
- Wyjdź stąd ! Nie chce cie widzieć na oczy. Spieprzaj ! - krzyczałam.
Przytulił mnie. Nie chciałam tego, ale oprzeć się nie mogłam.
- Co się stało ? - spytał ze spokojem w głosie.
- W podstawówce wszyscy mnie nazywali rozpieszczona dziewczynka za względu na to jak pomiatałam ludźmi i ze względu na to kim jest mój tata. Pomiatałam ludźmi, bo oni pomiatali mną, a ja taka nie jestem. Jestem miła, delikatna, wrażliwa, ale oni nie mieli szansy się o tym przekonać - rozpłakałam się.
- Cicho Lenuś. Będzie dobrze. Oni nie byli ciebie warci. A ja przepraszam nie wiedziałem że cie to urazi. Ja tylko żartowałem wybacz mi proszę - widziałam w jego oczach łzy widać było że mu jest przykro.
- Dobra lamo moja na ciebie nie umiem być długo zła - uśmiechnęłam się i otarłam ostatnie łzy.
- Ciesze się - zaśmiał się.
- Aaaa... Daj mi numer Hummiego - oznajmiłam.
- Po co mojej księżniczce numer do Hummels'a ? - spytał ze zdziwieniem.
- Potrzebny. Dawaj i nie gadaj - wytknęłam mu język, a ten zaczął dyktować.
Zadzwoniłam pod ten numer który dał Niemiec. Odebrał nie kto inny jak Mats.
- Hej...No jasne że tak. Jestem Lena...Ja też prawie zapomniałam ta lama mi przypomniała...Tak jest...Straszny pajac hahaha...No tak, bo to debil straszny haha...No obok...Nie nie mam chłopaka...Może i bym chciała, ale nie ma na razie takiego co skradł moje serce..Czekaj czekaj jest jeden taki co mi się podoba, ale szans nie mam...No jasne hahaha...Mam nadzieję że na finał, a nie na mecz pocieszenie...Jak nie to ty dostaniesz zjebe...No spoko...Przegląda chyba facebook'a...Ok - fajnie mi się z nim gadało.
- Marcuś masz pozdrowienia od Matsika - oznajmiłam.
- Pozdrów go też i nie obgadujcie mnie tak strasznie księżniczko - zaśmiał się.
- Też masz pozdrowienia...No księżniczko...A tak sobie zdrabniam, a tej lamie to nie przeszkadza...Może...Mówię ci że może...Chłopak powinien, ale nie wiem czy to prawda...Nie wiem sama...Jest taka jedna...Nie wiem czy nie ma...Dobra narka Hummi idziemy spać...No jasne...Zdam jutro narka - rozłączyłam się.
- Co moje kochanie robi ? - spytałam.
- Twoje kochanie? Podoba mi się - powiedział poruszając znacząco brwiami.
Przybliżył się. Czułam jego oddech na mojej szyi. Czułam że nadejdzie ten moment. Czułam że jesteśmy coraz bliżej siebie. Nasze usta się spotkały. Złączymy się w delikatnym pocałunku. Z każdą chwilą były bardziej namiętne, ale cały czas delikatne. Oderwaliśmy się od siebie. Czułam jakby się świat przewrócił do góry nogami.
- Przepraszam nie powinienem, ale nie dałem rady - spuścił wzrok Niemiec.
- Nic się nie stało. Żałujesz ? - zapytałam, a on był wyraźni zaskoczony pytaniem.
- Nie, a ty ? - spytał.
- Nie - tym razem ja spuściłam wzrok.
- Czyli żałujesz widzę to po twoich oczach - oznajmił Reus.
- Nie Marco. Po prostu to było tak cudowne że nie wierze że tak krótko - nie wiedziałam do mówię.
Po co ja to powiedziałam. Głupia ja. Piłkarz od razu się przybliżył i złożył kolejny pocałunek na moich ustach. Może jednak coś do mnie czuję. Po jakimś czasie się oderwał. Popatrzył na mnie i się uśmiechnął.
- Już wiem jak będę do ciebie mówić - zaśmiałam się.
- Jak ? - widać niecierpliwił się Reus.
- Marco, Marcuś, Reus, Reusik, kochanie, lama, piłkarzyk, nauczyciel, misiaczek, bo cudnie się do ciebie przytula - zaśmiałam się.
- Mi to odpowiada. A wiesz jak ja będę mówić do ciebie ? - zapytał.
- No jak ? - czułam że serce bije mi mocniej.
- Księżniczka, Lenuś, Lena, Słoneczko, uczennica, ślicznotka i piłkarka chyba ze wolisz wierna fanka ? - spytał.
- Wierna fanka chyba bardziej mi odpowiada - uśmiechnęłam się.
- No dobra, a teraz chodź idziemy spać, bo jutro się trzeba stawić o 11.00. A szef nie znosi spóźnialskich - zaśmiał się.
- Zadzwoniłeś do chłopaków że mają być ? Która godzina ? - denerwowałam się.
- Spokojnie Lenuś dzwoniłem, ale podobno szef już im mówił, a godzina jest dwunasta osiem - wyszczerzył zęby.
- JUŻ ?! Idziemy spać - pisnęłam i zgasiłam światło.
- Wiesz jak rozpoczęliśmy ten dzień ? - zapytał.
- Chyba wiem, ale teraz idziemy spać. Dobranoc - powiedziałam i dałam mu buziaka na dobranoc.
- Dobranoc księżniczko - przytulił się do mnie.
- Czekaj czekaj chcesz spać w spodniach ? - zdziwiłam się.
- A czemu nie ? - spytał Marco.
- Ściągaj spodnie i koszulkę będziesz spać w bokserkach. Tak ci będzie wygonie - zaśmiałam się.
- Twój tata może pomyśleć że doszło do jakieś sytuacji albo wywali mnie z domu - zmieszał się.
- To ja też się wyprowadzę i zamieszkamy u ciebie. Ściągaj to szybko, bo chce iść spać - zaśmiałam się.
- Dobra już dobra. Nastawić budzik czy ty zastawisz ? - zapytał Niemiec.
- Nastawię - powiedziałam i chwyciłam na telefon.
Nastawiłam budzik na 9.00. Bo wydawało mi się że to dobra godzina ja się zdążę ogarnąć, a Marco pojedzie do domu się przebrać i coś ze sobą zrobić. Nagle Reus dostał SMSa.
- Przeczytam ci go - oznajmił, a ja przytaknęłam.
- Nie to niemożliwe - odparł zaskoczona Maja.
- Ale to tylko dzięki Lenie, bo urzekła Hummiego swoim charakterem - wybuchnęliśmy nie pohamowanym śmiechem, ale przerwał nam dzwonek do drzwi.
Poszłam otworzyć, ale nie wiedziałam kogo przyniosło o tak późnej porze. W drzwiach stał nie kto inny jak...
(...)
W drzwiach stał nie kto inny jak moja mama z moim pierwszym i jak na razie ostatnim chłopakiem.
- Co wy tu do cholery robicie ? Zjeżdżać mi stąd nie chce was widzieć na oczy - czułam jak napływają mi łzy.
Przybiegła Zuza, Maja, Marco i tata z góry.
- Co ty tu kur*a robisz ? Będziesz nachodzić moje dzieci ?! - zdenerwował się tata.
- Kuba chciał odszukać Leny, a ja się chciałam zobaczyć z córkami, bo to też moje dzieci ! - krzyczała mama.
Mówili do siebie po niemiecku więc Marco rozumiał wszystko.
- Sorry koleś, ale Lena chodzi teraz ze mną i wara od niej - zwrócił się do Kuby.
Zszokowało mnie to, ale odruchowo podeszłam do niego i się przytuliłam.
- Jak zawsze tylko na kasę lecisz. Wybaczyłem ci to, a ty co ?! Okazałaś się wredną ździrą - widziałam że Reus już miał mu przywalić.
- Tak zwykłą ździrą jak zdradziłeś mnie z moją matką. Nie poleciałam na kasę i wypier*alaj stąd w podskokach - odparłam i wtuliłam się z Niemca.
- Wielka gwiazdeczka niemieckiej piłki nożnej. Szwaby pierd*lone - powiedział Kuba.
Nie wytrzymałam. Przywaliłam mu. Widziałam jak się złapał za czerwony policzek.
- Przestań ich obrażać pier*ol się na na ryj. Nie znasz ich to nie oceniaj - krzyknęłam.
Chciał mnie uderzyć, ale Marco złapał jego rękę.
- Ty to jesteś ku*wa nienormalny? Na dziewczyną rękę podnosić. Ty chyba sobie kpisz - mówił wykręcając mu rękę Reus.
Mama z tatą się kłócili.
- Chcesz kasy prawda ? Już jako dziw*ę cie nikt nie chce i kasy nie masz ? I jak ty się tu znalazłaś masz zaraz opuszczania kraju za spanie z niepełnoletnimi - zapytał ze smutkiem i pokazał na Kubę ojciec.
- Ch*j ci do tego z kim śpię. Uciekłam z kraju - wyraźnie nie odpowiadał jej ton taty, bo podniosła głos.
- Wynoście się stąd - odepchnął mamę, później Kubę, wciągnął nas do środka i zamknął drzwi.
Łzy zaczęły mi spływać po policzkach. Pamiętałam jak tata był w Polsce byliśmy szczęśliwi, a teraz matka jest dzi*ką. Nie chciałam żeby Marco się o tym w ten sposób dowiedział. Taki wstyd przed piłkarzem. On z normalnej rodziny, a ja? Moja matka ma przepustkę, bo siedzi w więzieniu za spanie z nieletnimi oraz za bicie dzieci. Dostała 10 lat. Wtuliłam się z Reus'a. Pocieszał mnie. Mówił że wszystko się ułoży, ale ja w to nie wierzyłam. Boje się ze Kuba może coś Marco zrobić. Bałam się o swoje życie. Ona nie może wyjeżdżać poza kraj, a wyjechała. Jak to możliwe.
- Nie płacz księżniczko - powiedział i pocałował mnie w czubek głowy.
- Wy serio jesteście razem ? - zapytała Zuzia która razem z Mają była zaszokowana całym zdarzeniem.
- Nie, ale inaczej by nie odpuścił - oznajmił Reus.
Oderwałam się od niego.
- Jest sobie super dzień. Będę grała w Borussii Dortmund. Moja reprezentacja awansowała do półfinału Mistrzostw Świata i nagle dzwonek. Dzwonek do drzwi. Otwieram, a tu mój pierwszy i ostatni chłopak. Mój ex Kuba z moją kochaną mamusią, która nie może wyjeżdżać za kraj. Zaczyna się kłótnia i cały dzień do dupy - odparłam.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś że twoja matka jest w więzieniu ? - spytał Marco.
- A co miałam podejść i powiedzieć. Hej moja matka siedzi w więzieniu za sypianie z nieletnimi i bicie dzieci ? - odrzekłam z ironią i smutkiem w głosie.
- No nie. Przepraszam jestem głupi - powiedział.
- To ja przepraszam. Nie powinnam się na tobie wyżywać dlatego, bo moja matka się ze mną kłóciła - oznajmiłam i spuściłam głowę.
- Zostajesz na noc ? - zapytała Maja.
- Nie nie będę wam przeszkadzał - odparł Reus.
- Zostań. Przyda mi się ktoś, bo sama się będę bała - odpowiedziałam.
- Jeśli chcesz to zostanę. Dla mojej księżniczki wszystko - uśmiechnął się.
- Ale my nie mamy pokoju gościnnego - zmieszała się Maja.
- Marco zostaje na noc ? - zapytał schodzący z góry tata.
- Tak. Chyba że nie może - powiedziałam ze smutkiem.
- Jasne że może. Dla przyjaciół moich córeczek wszystko prawda Zuzia, Lena, Maja ? - odparł.
- Ja? - zdziwiła się Maja.
- A nie mogę mówić do Ciebie córka ? Zawsze cie traktowałam jak córkę - oznajmił.
- No dobra. Mamy problem, bo nie mamy pokoju gościnnego - zmieszała się Zuza.
- Jak to nie? Chyba nie widziałyście jeszcze całego domu - zaśmiał się tata i poszedł, a my za nim.
Otworzył drzwi na końcu korytarza. Nie byłam tu nigdy. Naszym oczom ukazał się piękny pokój.
- Naprawdę ja tu mam spać ? - zapytał zszokowany Marco.
- Tak. Chyba że ci się nie podoba - uśmiechnął się tata.
- Jasne że podoba, ale tu jest pięknie. A jak coś zepsuję ? - spytał Reus.
- To zapłacimy za naprawę lub kupimy nowe - zaśmiał się ojciec.
- Przecież może spać ze mną. Mam duże łóżko więc się zmieścimy. A sama dzisiaj nie chcę spać po TYM. I NIC MIĘDZY NAMI NIE ZAJDZIE - przesylabowałam ostatnie zdanie.
- No dobra - odparł zmieszany tata.
- Dziękuję - oznajmiłam i pocałowałam go w policzek.
Poszłam z Niemcem na górę.
- Usiądź. Pójdę się tylko przebrać i zaraz będę - powiedziałam i zniknęłam za drzwiami łazienki.
Przebrałam się w piżamę i wyszłam do Marco.
- Ślicznie wyglądasz wiesz ? - spytał z uśmiechem od ucha do ucha.
- Dziękuję - odparłam.
- To ty ? - zapytał i wskazał na zdjęcie z dzieciństwa.
- Tak to jestem ja, moja przyjaciółka Lisa Kasper i Zuza - uśmiechnęłam się.
- Czekaj czekaj. Lisa Kasper ? Znasz ją ? - zdziwił się Niemiec.
- Nie utrzymujemy teraz kontaktu, ale przyjaźniłyśmy się 11 lat - oznajmiłam.
- Aha. Rozumiem - odparł Reus.
- Ładna prawda ? - spytałam.
- W miarę, ale ty ładniejsza - powiedział i pocałował mnie w czoło.
Gdybyś ty wiedział co ja do Ciebie czuję i ile znaczy dla mnie dotyk twoich ust, ale nie, bo ja się boje tobie wyjawić miłość. Jestem strasznie dziwna. Niby chce z nim być, ale jednak nie chce.
Poszłam na dół po laptopa. Usiadłam na łóżku i zalogowałam się na facebook'u. Zaczęłam go przeglądać. Marco siadł koło mnie i wpatrywał się w ekran.
- Marco jak ja mam do ciebie mówić ? - zwróciłam się do niego.
- Jak tylko zechcesz - zaśmiał się.
- Czyli lama może być ? - droczyłam się z nim.
- Jak ci to odpowiada to tak - wytknął mi język.
- Dobra lamo - powiedziałam i od razu tego pożałowałam.
Niemiec zaczął mnie gilgotać, ale wybawił mnie jego telefon.
-Jeszcze do tego wrócimy - zagroził palcem i odebrał swojego iPhone'a z uśmiechem na ustach.
- Hej...No wiem...Trzymałem...No może wpadnę. Musze zobaczyć na grafik...Nie. Zostaje na noc u dziewczyn...Ty jakiś chory jesteś hahaha...Siedzę z Leną...Nie wiem czy będzie chciała - mówił Marco.
- Lenuś chcesz gadać z Goetze ? - zapytał.
- No pewnie dawaj - krzyknęłam i wyrwałam mu telefon.
- Siemka...Nie hahaha Jesteś jak Hummels...Długa historia...Bardzo...Może będę, ale nie wiem napięty grafik mam...Co za nie fart hahaha...Musisz mu coś powiedzieć, bo ta lama mnie gilgocze haha...Mam nadzieję...Oddaję ci go.Narka... - oddałam telefon Reus'owi.
- Haloo...Dlaczego?...Moja...Ahhh szkoda gadać jaka to uparta jest...Rozpieszczona dziewczynka - śmiał się Niemiec, a mi zaczęły łzy napływać do oczu.
Nagle wybuchłam płaczem. W szkole dużo osób mnie tak nazywało. Rozpieszczona dziewczynka. A ja byłam tylko zwykłą dziewczyną.
- Ja kończę zadzwonię jutro na razie - odłożył słuchawkę.
- Co jest Lenuś ? - zapytał mnie.
- Wyjdź stąd ! Nie chce cie widzieć na oczy. Spieprzaj ! - krzyczałam.
Przytulił mnie. Nie chciałam tego, ale oprzeć się nie mogłam.
- Co się stało ? - spytał ze spokojem w głosie.
- W podstawówce wszyscy mnie nazywali rozpieszczona dziewczynka za względu na to jak pomiatałam ludźmi i ze względu na to kim jest mój tata. Pomiatałam ludźmi, bo oni pomiatali mną, a ja taka nie jestem. Jestem miła, delikatna, wrażliwa, ale oni nie mieli szansy się o tym przekonać - rozpłakałam się.
- Cicho Lenuś. Będzie dobrze. Oni nie byli ciebie warci. A ja przepraszam nie wiedziałem że cie to urazi. Ja tylko żartowałem wybacz mi proszę - widziałam w jego oczach łzy widać było że mu jest przykro.
- Dobra lamo moja na ciebie nie umiem być długo zła - uśmiechnęłam się i otarłam ostatnie łzy.
- Ciesze się - zaśmiał się.
- Aaaa... Daj mi numer Hummiego - oznajmiłam.
- Po co mojej księżniczce numer do Hummels'a ? - spytał ze zdziwieniem.
- Potrzebny. Dawaj i nie gadaj - wytknęłam mu język, a ten zaczął dyktować.
Zadzwoniłam pod ten numer który dał Niemiec. Odebrał nie kto inny jak Mats.
- Hej...No jasne że tak. Jestem Lena...Ja też prawie zapomniałam ta lama mi przypomniała...Tak jest...Straszny pajac hahaha...No tak, bo to debil straszny haha...No obok...Nie nie mam chłopaka...Może i bym chciała, ale nie ma na razie takiego co skradł moje serce..Czekaj czekaj jest jeden taki co mi się podoba, ale szans nie mam...No jasne hahaha...Mam nadzieję że na finał, a nie na mecz pocieszenie...Jak nie to ty dostaniesz zjebe...No spoko...Przegląda chyba facebook'a...Ok - fajnie mi się z nim gadało.
- Marcuś masz pozdrowienia od Matsika - oznajmiłam.
- Pozdrów go też i nie obgadujcie mnie tak strasznie księżniczko - zaśmiał się.
- Też masz pozdrowienia...No księżniczko...A tak sobie zdrabniam, a tej lamie to nie przeszkadza...Może...Mówię ci że może...Chłopak powinien, ale nie wiem czy to prawda...Nie wiem sama...Jest taka jedna...Nie wiem czy nie ma...Dobra narka Hummi idziemy spać...No jasne...Zdam jutro narka - rozłączyłam się.
- Co moje kochanie robi ? - spytałam.
- Twoje kochanie? Podoba mi się - powiedział poruszając znacząco brwiami.
Przybliżył się. Czułam jego oddech na mojej szyi. Czułam że nadejdzie ten moment. Czułam że jesteśmy coraz bliżej siebie. Nasze usta się spotkały. Złączymy się w delikatnym pocałunku. Z każdą chwilą były bardziej namiętne, ale cały czas delikatne. Oderwaliśmy się od siebie. Czułam jakby się świat przewrócił do góry nogami.
- Przepraszam nie powinienem, ale nie dałem rady - spuścił wzrok Niemiec.
- Nic się nie stało. Żałujesz ? - zapytałam, a on był wyraźni zaskoczony pytaniem.
- Nie, a ty ? - spytał.
- Nie - tym razem ja spuściłam wzrok.
- Czyli żałujesz widzę to po twoich oczach - oznajmił Reus.
- Nie Marco. Po prostu to było tak cudowne że nie wierze że tak krótko - nie wiedziałam do mówię.
Po co ja to powiedziałam. Głupia ja. Piłkarz od razu się przybliżył i złożył kolejny pocałunek na moich ustach. Może jednak coś do mnie czuję. Po jakimś czasie się oderwał. Popatrzył na mnie i się uśmiechnął.
- Już wiem jak będę do ciebie mówić - zaśmiałam się.
- Jak ? - widać niecierpliwił się Reus.
- Marco, Marcuś, Reus, Reusik, kochanie, lama, piłkarzyk, nauczyciel, misiaczek, bo cudnie się do ciebie przytula - zaśmiałam się.
- Mi to odpowiada. A wiesz jak ja będę mówić do ciebie ? - zapytał.
- No jak ? - czułam że serce bije mi mocniej.
- Księżniczka, Lenuś, Lena, Słoneczko, uczennica, ślicznotka i piłkarka chyba ze wolisz wierna fanka ? - spytał.
- Wierna fanka chyba bardziej mi odpowiada - uśmiechnęłam się.
- No dobra, a teraz chodź idziemy spać, bo jutro się trzeba stawić o 11.00. A szef nie znosi spóźnialskich - zaśmiał się.
- Zadzwoniłeś do chłopaków że mają być ? Która godzina ? - denerwowałam się.
- Spokojnie Lenuś dzwoniłem, ale podobno szef już im mówił, a godzina jest dwunasta osiem - wyszczerzył zęby.
- JUŻ ?! Idziemy spać - pisnęłam i zgasiłam światło.
- Wiesz jak rozpoczęliśmy ten dzień ? - zapytał.
- Chyba wiem, ale teraz idziemy spać. Dobranoc - powiedziałam i dałam mu buziaka na dobranoc.
- Dobranoc księżniczko - przytulił się do mnie.
- Czekaj czekaj chcesz spać w spodniach ? - zdziwiłam się.
- A czemu nie ? - spytał Marco.
- Ściągaj spodnie i koszulkę będziesz spać w bokserkach. Tak ci będzie wygonie - zaśmiałam się.
- Twój tata może pomyśleć że doszło do jakieś sytuacji albo wywali mnie z domu - zmieszał się.
- To ja też się wyprowadzę i zamieszkamy u ciebie. Ściągaj to szybko, bo chce iść spać - zaśmiałam się.
- Dobra już dobra. Nastawić budzik czy ty zastawisz ? - zapytał Niemiec.
- Nastawię - powiedziałam i chwyciłam na telefon.
Nastawiłam budzik na 9.00. Bo wydawało mi się że to dobra godzina ja się zdążę ogarnąć, a Marco pojedzie do domu się przebrać i coś ze sobą zrobić. Nagle Reus dostał SMSa.
- Przeczytam ci go - oznajmił, a ja przytaknęłam.
*Niech laski wezmą na jutro korki. Watzke*
Marco od razu mu odpisał.
*Wezmą, zadzwonię rano do Leny. Marco*
*Masz mnie za głupka? Wiem że jesteś u dziewczyn. Twoje auto stoi na parkingu. Tylko nie męcz ich tak, bo mają być wypoczęte na jutro*
Zaczęliśmy się śmiać.
*Dobrze szefie, ale pan chyba mnie nie zna, bo ja taki nie jestem*
*No wiem ty jesteś gorszy. Dobra dobranoc*
Nie mogliśmy pohamować śmiechu, ale jak już się ogarnęliśmy postanowiliśmy iść spać. Byłam tak zmęczona że nie wiem kiedy usnęłam.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
5 lipca 9:00.
Obudził mnie czyjś wzrok na moim ciele. Otwarłam oczy był to blondyn. Chwilę później zadzwonił budzik.
- Dzień dobry księżniczko - przywitał mnie promienny Reus.
- Witaj kochanie - odparłam i dałam mu buziaka w policzek.
- Ja idę się ubrać i jadę do siebie - powiedział Marco i pocałował mnie w czoło.
- Bez śniadania cie nie wypuszczę - zaśmiałam się, a Niemiec znikł w drzwiach łazienki.
- Lena Marco pobudk.... - krzyknął tata, ale nie dokończył, bo zobaczył mnie uśmiechającą się.
- Wstałam - zaśmiałam się.
- Marco już pojechał ? - zdziwił się.
- Nie. Jest w toalecie - odpowiedziałam.
- Dobra. Za 30 minut na śniadaniu was widzę gołąbeczki - zaśmiał się i wyszedł.
O co mu chodziło. Może gadał z Watzke. Na razie się nie będę odzywać na ten temat. Wyszedł Marco.
- Jakie gołąbeczki ? - zadziwił się.
- Sama nie wiem o co chodzi, ale nie odzywajmy się, bo może tylko tak powiedział - uśmiechnęłam się.
- Wiesz że uwielbiam jak się uśmiechasz. Rób to częściej - puścił mi oczko Reus.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
NIEMCY MISTRZAMI ŚWIATA !!!
MARIO I JEGO WSPANIAŁY GEST :')
TO DZIĘKI NIEMU NIEMCY MAJĄ PUCHAR
CUDOWNY TAKI *___*
Rozdziały będę dodawać do 4 dni, bo się nie wyrabiam :* Ale rozdział 9 będzie 16.07 i będzie on przed 14 dniową przerwą, bo ja wyjeżdżam :)
Pozdrawiam i całuję Jula :**
Pozdrawiam i całuję Jula :**
sobota, 12 lipca 2014
Rozdział 7 - "To będzie zaszczyt grać w tym samym klubie co ty"
(...)
- Nie raz z moim kuzynem oglądaliśmy mecze Warty na internecie, mój kuzyn też gra w piłkę i mówił zawsze że macie talent - wyszczerzył się chłopak.
Daliśmy mu autografy.
- Jak ma na imię twój kuzyn ? - spytałam z ciekawości, ale odpowiedź mnie zaskoczyła....
(...)
- Mój kuzyn ma na imię Mario. Mario Goetze - wyprostował się dumnie.
- Mario Goetze ten piłkarz Bayernu Monachium i ten co teraz jest na Mistrzostwach ? - zdziwiła się Zuzia.
- Otóż to. Jestem Lukas - wyciągnął do nas rękę.
- Jestem Maja, a to moje przyjaciółki Zuza i Lena. Są siostrami - uśmiechnęła się Maja i podaliśmy mu rękę.
- Miło mi was poznać. Jakieś 200 metrów stąd jest boisko może pójdziemy, a wy pokarzecie jakieś sztuczki ? - popatrzył na nas błagalnym wzrokiem.
- Dobrze, a masz piłkę ? - spytałam.
- Tam możne wypożyczyć - powiedział i pobiegł przodem.
Zatrzymałyśmy się przy orliku, wypożyczyłyśmy piłkę i zaczęłyśmy strzały na bramkę i różne triki.
- Lena pokarz mu twoje wolne - krzyknęła do mnie Zuzia.
Ustawiłam piłkę około 30 metrów od bramki pomyślałam o Emilce Warcie której nienawidzę. Wybrałam punkt, na chwilę zamknęłam oczy i strzeliłam. Piłka wylądowała tam gdzie chciałam. Usłyszałam oklaski okrzyki.
- Rzut wolny a'la Marco Reus - powiedziałam i się odwróciłam, a tam stała Maja, Zuza, Lukas i ..... Właśnie Niemiec. Rzuciłam mu się na szyję.
- Nie za dużo tych czułości - zaśmiał się.
- Co ty tu blondynku robisz ? - zapytałam.
- To już nie jestem piłkarzykiem ? - zasmucił się.
- To co ty tu robisz piłkarzyku - zaśmiałam się.
- Od razu lepiej. Przechodziłam i zobaczyłem dziewczyny na boisku, a to nie codzienny widok. Podszedłem bliżej i zobaczyłem że to ty, Maja, Zuza i kuzyn Mario. Więc czekałam aż strzelisz wolnego żeby się przywitać - uśmiechnął się do mnie.
- Oj Marcuś Marcuś - wyszczerzyłam swoje białe zęby.
- Wy się znacie ? - spytał kuzyn Mario.
- Tak, a ty je znasz ? - zapytał Marco młodszego chłopca.
- Tak. Mówił ci Mario kiedyś o takim klubie jak "Warta Gorzów Wielkopolski" ? - wymieniali się pytaniami.
- Coś tam mówił że grają tam 2 dziewczyny i że mają ogromny talent, a co ? - pytał Marco.
- To one. Maja Sawko i Lena Wolfinger - uśmiechnął się młody.
- Nie mówiłyście że grałyście w klubie - zdziwił się Marco.
- Nie pytałeś - zaśmiałyśmy się z jego miny.
- Zuza ty też grasz w piłkę ? - spytał Niemiec.
- Tak, ale nie grałam z nimi, grałam w juniorach, bo seniorzy byli tam od 17 lat, a ja mam jeszcze 16 - uśmiechnęła się.
- Mam pomysł. Jutro o 10:00 jestem po was i bez żadnego ale. Do zobaczenie - powiedział i poszedł.
Co temu debilowi przyszło do głowy. Mam nadzieję że się nie przestraszę.
Wróciłyśmy do domu była 21:30.
- Gdzie wy byłyście ? - zapytał zdenerwowany ojciec.
- Biegałyśmy. Będziesz dumny przebiegłyśmy 15 km. i później zaczepił nas chłopczyk i prosił o autografy. Okazało się że był to kuzyn Goetze'go i z Mario oglądał mecze Warty. I jutro o 10:00 będzie po nas Reus który przechodził i przyszedł na boisko, bo ma jakiś pomysł - opowiedziałam.
- No dobra, ale teraz do spania, a i Zuza dostałaś się do szkoły, a wasze wyniki na studia będą 10 lipca - uśmiechnął się tata.
Zuza zaczęła skakać z radości, bo dostała się do szkoły projektowania. A ja czekałam na wyniki do 10 lipca. Razem z Mają wybrałyśmy studia. Maja na fotografie, a ja na psychologię. Chciałam zostać psychologiem sportowym. Mam nadzieję że z takimi wynikami matury i z taką średnią mi się to uda. Moja średnia wychodziła 5.8, a Mai 5.7, a maturę napisałyśmy podobnie. Poszłam na górę. Przebrałam się w piżamę. Wzięłam laptopa i zalogowałam się na facebook'u. Miałam kilkadziesiąt zaproszeń do znajomych. Niektóre od piłkarzy Borussii, a resztę od fanów piłkarzy. Moje zdjęcie z Marco miało już 500.000 tysięcy like. Ustawiłam to zdjęcie jako zdjęcie w tle i znowu dodałam opis "Najlepszy nauczyciel :*" i oznaczyłam Marco. Znowu posypały się like i komentarze. Zabrałam się za czytanie wiadomości. Dostałam 5 wiadomości od kolegów z klubu. Pytali jak jest w Dortmundzie, jak poznałam chłopaków z BVB, czy dalej gram w piłkę itp. odpisałam im i zabrałam się za kolejne, kolejne 5 było od koleżanek. Były to wiadomości typu "ale przystojniak na tym zdjęciu", "Bierz się za niego", " Pewnie ma dużo kasy", "Ciasteczko", "pozdrów" itd. Zadzwoniłam więc do Reus'a. Odebrał.
- Cześć - powiedział.
- Hejka. Masz pozdrowienia od moich koleżanek z polski ciasteczko, pewnie masz dużo kasy, przystojniak na zdjęciu, mam się brać za ciebie - śmiałam się.
- Daj namiary na koleżanki może jakieś ładne - droczył się ze mną.
- Ty to jesteś głupi hahaha. Brzydkie wszystkie z mojej szkoły, Maja i Zuzia tylko ładne - powiedziałam.
- I ty - czułam że się rumienie.
- Dziękuję. Dobra ja kończę. Mam nadzieję że nie przeszkadzałam - odparłam.
- Nie nie przeszkadzałaś i nie przeszkadzasz nawet o 3 w nocy możesz dzwonić. Pozdrów koleżanki i dobranoc - oznajmił i się rozłączył.
Byłam pewna. Zakochałam się. Kochałam jego uśmiech. Jego oczy. Uwielbiałam słuchać jego głosu. Czasami nawet nie wiedziałam co powiedzieć, bo mnie zatykało. Miał delikatne, ale mocne ręce, ale była jedna przeszkoda. Nie mógł się odgonić od paparazzi, a ja ich nienawidziłam. Nie lubiłam być w centrum uwagi. Na pewno też nie chciał by być z prostą dziewczyną, bo przecież jest piłkarzem. Pewnie leci na modelki, a ja nie mam takiego ślicznego ciała jak one. Wyrwałam się z rozmyśleń i napisałam koleżance że Marco ją pozdrawia. Wylogowałam się z facebook'a. Myślałam dalej o Marco, aż w końcu zasnęłam.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
4 lipca
Wstałam o 9:00.
Dzisiaj Niemcy grają z Francją o półfinał. Mam nadzieję że wygrają i któryś chłopak z Borussii strzeli gola. Poszłam się ukąpać. Uczesałam włosy. Wydawało się dość zimno na polu więc postawiłam na sweterek, szarawe vansy i spodnie w kwiatki. Zeszłam na dół i zaczęłam robić jajecznice dla wszystkich, jak już skończyłam zeszła Zuzia, a zaraz za nią Majka. Zjadłyśmy jajecznicę. Była za 10 minut dziesiąta. Więc Marco powinien być za 10 minut. Usiadłyśmy na kanapie w salonie i czekałyśmy. Kilka minut później usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Był to Niemiec.
- Hej. Gotowe ? - spytał na co pokiwałyśmy twierdząco głowami i wsiadłyśmy do jego auta.
Podjechaliśmy pod SIP.
- To tu. Chodźcie ze mną - powiedział Marco, a my podążaliśmy na nim. Prowadził nas gdzieś gdzie nigdy nie byłyśmy. Stanęliśmy przed jakimiś drzwiami. Niemiec je otworzył, a my weszłyśmy.
- Dzień dobry - powiedziałyśmy chórem do pana Watzke.
- Witam was usiądźcie - odparł.
- Chciał nas pan widzieć ? - spytałam.
- Otóż to Marco - pokazał na piłkarza.
- Mi mówił że gracie w piłkę i to znakomicie, a ja od jakiegoś czasu chciałbym zrobić klub damski. Pomogłybyście mi w tym i zostałybyście moimi zawodniczkami ? Chciałbym też żebyście pomogły mi zachęcić dziewczyny do wstąpienia i później wybrać pierwszy skład - opowiedział.
- Wow ! To niesamowite, ale ja z Mają nie mogę - zasmuciłam się.
- Ależ dlaczego ? - zdziwił się.
- Gramy w Warcie Gorzów Wielkopolski. Musiał by pan nas kupić - zasmuciłam się.
- Mnie nie. 30 czerwca wygasł mi kontrakt i jestem wolnym zawodnikiem - uśmiechnęła się Maja.
- To pojadę do Warty negocjować. Dam im 1 mln, bo dopiero się rozkręcasz - zaśmiał się.
- Chciałbym zakręcić reklamę która pójdzie w telewizji że szukamy dziewczyn. Czy mogłybyście się stawić jutro i zrobiłybyście parę trików ? - spytał.
- Dobrze. To jutro o której ? - pytałam.
- O 11:00 może być ? - zapytał, a my przytaknęłyśmy.
- Może przyjść z nimi ? - spytał Marco.
- No pewnie możemy kilku piłkarz Borussii zaprosić i to będzie tak że będziecie robić triki, a nagle piłkarze wam zaczną bić brawo - oznajmił podekscytowany Watzke.
- Wiem coś o tym - powiedziałam, a wszyscy wybuchnęli śmiechem oprócz szefa BVB.
Pożegnaliśmy się z Panem i wyszliśmy.
- Może pójdziemy do kawiarenki weźmiemy kawę na wynos i pójdziemy na murawę ? - powiedział Niemiec.
- Dobry pomysł. Chodźcie - odparłam.
Doszliśmy do kawiarenki. Zamówiliśmy 4 kawy i ruszyliśmy w stronę murawy. Śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Były piłki. Dziewczyny pobiegły i zaczęły robić triki, bo powiedziały że chcą mi dorównać. Pfffff, a kto ja jestem Leo Messi ? Usiadłam z Marco na murawie.
- Ciesze się że będziesz grała w Dortmundzie - powiedział.
- Ale to tylko dzięki tobie. Dziękuję - oznajmiłam i dałam mu buziaka w policzek.
- Yyyyy... przepraszam - zmieszałam się.
- Nic nie szkodzi, ale gdyby nie ty pewnie siedział bym smutny w domu i czekał na mecz chłopaków. Nie musisz mi dziękować za to że powiedziałem szefowi po prostu masz talent i nie chce żeby się zmarnował - uśmiechnął się.
- To będzie zaszczyt grać w tym samym klubie co ty - odparłam i odwróciłam wzrok.
- To będzie zaszczyt grać w tym samym klubie co ty - zacytował to co ja powiedziałam, a ja się do niego przytuliłam.
Zaczął mnie gilgotać.
- Jak nie chcesz żebym się do Ciebie przytulała to trzeba powiedzieć, a nie gilgotać - nie mogłam opanować śmiechu.
Ledwo wstałam i zaczęłam uciekać. Marco zaczął mnie gonić. Po 2 kółkach dookoła złapał mnie i powalił na ziemię.
- Nie wiedziałem że aż tak masz dobrą kondycje - zaśmiał się.
- Biega się po 15 km to się ma - uśmiechnęłam się.
Podbiegły do nas dziewczyny.
- No proszę proszę - zaczęły się śmiać.
- Dobra laski gramy - krzyknęłam jak już wstałam.
- Dobra szefie - śmiał się Reus.
- Reus 10 kółek dookoła boiska raz raz ! - krzyknęłam, a ten pobiegł.
Biegłyśmy za nim, ale w odstępie 300 m.
- Czy ciebie coś z nim łączy ? - spytała Maja.
- Przyjaźń - uśmiechnęłam się, bo ja do niego czuję coś więcej, ale on do mnie nie.
- REUS STÓJ ! - krzyknęłam, a Niemiec się zatrzymał.
Dobiegłyśmy do niego.
- Robimy selfie - oznajmiłam i wyciągnęłam telefon.
Ustawiliśmy się i wyszło śliczne zdjęcie. Obiecałam że wrzucę na facebook'a i każdy ustawi sobie na tło. Zrobiłam jeszcze z każdym z osobna. Najładniejsze wyszło z Marco. Nie wiem dlaczego. Może był po prostu strasznie fotogeniczny.
- Znacie miasto ? - spytał.
- Ej no właśnie. Jesteśmy tu 4 dzień, a jeszcze nie zwiedziłyśmy miasta - zdziwiła się Maja.
- Pójdziemy na zakupy ja wam doradzę co kupicie - wyprostowała się dumnie Zuza.
- Ale gdzie tu jest centrum handlowe. Reus ? - zapytałam.
- Tak słucham ? - zdziwił się.
- Gdzie jest centrum handlowe - spytałam.
- Możemy się umówić na jutro i pokarze wam cały Dortmund - wyszczerzył śnieżno-białe zęby.
- No dobrze Reus - powiedziałam.
- Czemu ty do mnie po nazwisku mówisz ? Foch - odwrócił się plecami.
- Nie gniewaj się na mnie piłkarzyku mój najukochańszy - od razu się odwrócił.
- Tak już lepiej - uśmiechnął się.
- Co za idioci - powiedziała Zuza.
- Zuzia, a ty co z Aubameyang'iem ? - zapytała Maja.
- Zuzia kręci z Aubą ? - zdziwiłam się.
- Może - Zuza wytknęła mi język na co usłyszała gorące Uuuuuuu...
Wzięłam jedną piłkę. Zaczęłam robić kapki. Maja poprosiła żebym jej dośrodkowywała z rzutu rożnego. Zgodziłam się. Marco stanął na bramce i radził sobie świetnie, ale moje dośrodkowanie + główka Mai = GOL. Czasami albo ja źle dośrodkowałam albo Maja źle wymierzyła i Niemiec bez problemu łapał.
- Śliczne dośrodkowywania - uśmiechnął się do mnie.
- To już nie możesz pochwalić tego że schudłam tylko chwalisz rożne ? - droczyłam się z nim.
- Jesteś śliczna i chuda więc nie widać wcale że jeszcze schudłaś kochana - powiedział i posłał mi buziaka.
A może ja jednak mu się podobam ? Pożyjemy zobaczymy. To chłopak powinien robić pierwszy krok więc nie będę się narzucać, a do tego piłkarzowi klasy światowej, bo kim jak jestem ?
- Przyjedziesz dzisiaj do nas oglądać mecz ? - spytała ni stąd ni zowąd Zuzia.
- Nie wiem czy mogę - popatrzył na mnie.
- Tata nie będzie miał nic przeciwko. A ty Lena jak uważasz ? - zapytała.
- Nie no nie będzie miał nic przeciwko, ale ja się zbłaźnię - zmieszałam się.
- Ty ? Czemu ? - zdziwił się Marco.
- Zapytaj się dziewczyn co ja robię na meczach jak przeżywamy - spuściłam wzrok.
Złapał mnie za brodę i uniósł moją głowę do góry tak że patrzyłam w tego śliczne oczka.
- To będziemy razem przeżywać. To co o której przyjechać ? - spytał.
- O 17.30 chyba wystarczy, bo mecz jest o 18.00 - uśmiechnęła się Zuzia.
- Dobra. Chodźcie zawiozę was do domu - teraz on się uśmiechnął.
Wyszliśmy z Signal Iduna Park. Szliśmy w stronę auta Niemca. Wsiedliśmy i pojechaliśmy pod nas dom. Była 14:00. Zdziwiłam się trochę, bo nie wiem gdzie ten czas tak szybko odleciał. Weszliśmy do domu. Tata od razu nastroił obiad. Zjadłyśmy ze smakiem. Postanowiłyśmy się przebrać w coś wygodniejszego. Ubrałam dres i zeszłam na dół. Siedziała tam już przebrana Zuza i Maja.
- Nie mów że tak chcesz się pokazać Reus'owi ? - zdziwiła się Zuza.
- No tak, a coś nie tak - podbiegła do mnie i zaciągnęła do góry.
Nic mi się nie podobało z tego co wybierała, ale ona dalej grzebała, grzebała w mojej szafie aż wygrzebała coś co mi się spodobało. Kazała mi ubrać to.
- W dresie chciałaś się Marco pokazać ? - spytała z zdziwieniem.
- A czemu nie ? To jest mój dom - zszokowała mnie pytaniem.
- Aha - odparła i weszłyśmy do salonu.
Była godzina 17:20. Poszłam sobie zrobić kanapki, bo byłam trochę głodna. Jak już skończyłam usłyszałam dzwonek do drzwi.
- OTWORZE ! - krzyknęłam podchodząc do drzwi.
- Hej - uśmiechnął się blondyn.
- Cześć - powiedziałam i się przytuliłam.
- Wejdź proszę. Idź prosto w salonie już są dziewczyny, a ja pójdę tylko po coś do kuchni - odparłam i poszłam do kuchni.
Wzięłam kanapki i poszłam do salonu. Położyłam je na stoliku i kazałam się częstować. Nagle zadzwonił telefon Marco.
- Halo...Hej... Tak... Czekam... Dobra... Nie... Z Leną, Mają i Zuzą...Tak...Przedstawię jak przyjedziesz...Trzymam...Powodzenia...No hahaha. Ok...Dobra na razie - oznajmił i się rozłączył.
- Dzwonił Mario. Macie pozdrowienia - zaśmiał się blondyn.
- I co mówił - szybko zapytała Maja.
- Pytał czy oglądam mecz, później czy sam i że mam was pozdrowić i pytał czy jesteście ładne i mówił że strzeli gola, pytał czy trzymam kciuki oraz chce żebym mu was przedstawił - uśmiechnął się blondyn.
- Ja jestem za - zaśmiała się Majka.
- Ja też. Jako ta dziewczyna z Warty z ogromnym talentem haha - wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
- No jak wszystkie to ja też - odparła Zuza.
- Zrobię popcorn - powiedziała Maja i poszła do kuchni.
- Pomogę ci, bo znając ciebie przypalisz - droczyła się z nią Zuza.
- Co tam księżniczko ? - uśmiechnął się Marco.
- Księżniczko ? Odpowiada mi to - zaśmiałam się.
- To jak chcesz żebym do ciebie mówił - zdezorientował się.
- Księżniczko jest w porządku. A u mnie dość dobrze. Poczekaj zaraz wrócę - oznajmiłam i pobiegłam do góry po laptopa.
- Po co ci laptop ? - zapytał jak już zeszłam.
- Trzeba dodać zdjęcia z dzisiaj - uśmiechnęłam się.
Przesłałam zdjęcia z iPhone'a na laptopa i zrobiłam kolaż. Wyszedł świetnie. Nawet Marco był zadowolony.
- No to jaki opis ? - spytałam i popatrzyłam na niego znacząco.
- Napisz tak - wziął ode mnie komputer i napisał "Jak rodzeństwo".
- Albo - wziął i zmazał tamto i napisał "Uwielbiam "treningi" z nimi"
- To jest dobre, ale usuń ten cudy słów w słowie treningi. Będzie "Uwielbiam treningi z nimi ♥" - wzięłam mu laptopa napisałam nasz opis i dodałam zdjęcie.
Oznaczyłam Marco, Majkę i Zuzę.
- Mogę ? - zapytał i pokazał na laptopa.
- Pewnie - powiedziałam i wylogowałam się z facebook'a i podałam mu go.
Zalogował się i dodał samo zdjęcie ze mną i napisał "Księżniczka :*" Popatrzyłam się dziwnie na niego, ale się uśmiechnęłam chodź wiem że teraz będą chodzić plotki że jesteśmy razem. No, ale raz się żyje. Reus chyba zobaczył moją minę.
- Jeśli ci to przeszkadza to zmienię - powiedział.
- Nie nie, ale teraz mogą chodzić plotki że jesteśmy razem - odparłam.
- Najważniejsze jest że ty i ja wiemy że to są plotki - oznajmił i dal mi buziaka w policzek.
- No, ale nienawidzę paparazzi. Mogą mi zepsuć karierę w Borussii lub jak się dostanę na studia to mogą mnie przez nich wywalić - spuściłam głowę.
- Złożyłaś papiery na studia ? Na jaką uczelnię ? - zapytał.
- Tak złożyłam na kierunek psychologi na najbliższą uczelnię - odparłam i się uśmiechnęłam.
- Chcesz być psychologiem ? - zdziwił się.
- Tak, ale nie byle jakim, bo sportowym - zaśmiałam się, a on ze mną.
Przyszły dziewczyny z pepsi i popcornem. Zbliżała się 18:00 więc postanowiliśmy włączyć już telewizor. Kilka minut później chłopcy wyszli na murawę. Kiedy śpiewali hymn Niemiec razem z Marco staliśmy na baczność i śpiewaliśmy. W końcu się zaczęła. Na boisku dominowali Niemcy. w 13 minucie Mats Hummels trafił do bramki na 1:0. Był to prześliczny i już drugi jego gol z głowy na tych Mistrzostwach.
nasz radość nie miała końca skakałam z radości. Piszczałam. Płakałam ze szczęścia. Marco się cieszył mniej. Piszczał, skakał, ale nie płakał. Na końcu zaczął mnie do siebie przytulać i dopiero w jego ramionach się uspokoiłam. Do przerwy ostrzej grali Niemcy, ale po przerwie to Francja miała więcej sytuacji podbramkowych. Ale wynik końcowy był korzystny dla nas. Wygraliśmy 1:0 po gol Mats'a. Płakałam ze szczęścia.
- Marco zadzwonisz do Mats'a ? - spytałam z nutką nadziei.
- Jasne że tak, ale za 20 minut, bo mniej więcej tyle potrzeba żeby zeszli - oznajmił.
Po 20 minutach zadzwonił do kolegi z klubu.
- Witam Witam...Jak się czujesz po strzeleniu gola który dał wam awans do półfinału ?...Wam, mnie tam z wami nie ma...Nie dziwie się...Dam ci kogoś do słuchawki dobrze?...Ok już daję - powiedział i podał mi słuchawkę.
- Halo...Hej...Gratuluję ten prześlicznego gola...Nie nie hahaha...Lena...Dziękuję ci za tego gola, płacze do tej pory...Nie nie jestem...Mam korzenie Niemieckie i kocham tą reprezentację...Tak też...Zobaczymy się po waszym przyjeździe...Serio?!...Z tatą, siostrą i przyjaciółką...Musisz z nim pogadać...Dziękuję ty też...Zobacz facebook'a dodał tam zdjęcie ze mną...Tak to ja...Dziękuję...Ale ja nic o tobie nie powiem, bo cię nie widziałam, ale ze zdjęć to tak...Dobra Marco prześle SMSem...Właśnie albo ja wyśle na ten numer...Trzymam kciuki w półfinale...Tak czekam...Za Kolumbią, ale pewnie Brazylia wygra...Dobra daje ci go - oddałam telefon Marco.
- Serio?!... Dobra ucieszą się, a ja będę z wami... Mam nadzieję że do finału, a nie o 3 miejsce... Dobra papa...Jak zawsze po ważnym meczu hahaha...Na razie - odparł Niemiec i się rozłączył.
- Jedziemy albo na mecz o 3 miejsce albo na finał. Zależy gdzie chłopaki zagrają - ucieszył sie Reus.
- Nie to niemożliwe - odparł zaskoczona Maja.
- Ale to tylko dzięki Lenie, bo urzekła Hummiego swoim charakterem - wybuchnęliśmy nie pohamowanym śmiechem, ale przerwał nam dzwonek do drzwi.
Poszłam otworzyć, ale nie wiedziałam kogo przyniosło o tak późnej porze. W drzwiach stał nie kto inny jak...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dobra nadrobiłam, bo dzisiaj miał być 7.
Mam nadzieję że w jakimś stopniu się podoba.
Niemcy już jutro grają w finale z Argentyną, a dzisiaj mecz o 3 miejsce zagra Holandia-Brazylia.
Szczerze żal mi Brazylii po meczu z Niemcami i jestem za nimi. Ale bez Neymar'a mogą być słabsi.
Pozdrawiam i całuję Jula ;**
- Nie raz z moim kuzynem oglądaliśmy mecze Warty na internecie, mój kuzyn też gra w piłkę i mówił zawsze że macie talent - wyszczerzył się chłopak.
Daliśmy mu autografy.
- Jak ma na imię twój kuzyn ? - spytałam z ciekawości, ale odpowiedź mnie zaskoczyła....
(...)
- Mój kuzyn ma na imię Mario. Mario Goetze - wyprostował się dumnie.
- Mario Goetze ten piłkarz Bayernu Monachium i ten co teraz jest na Mistrzostwach ? - zdziwiła się Zuzia.
- Otóż to. Jestem Lukas - wyciągnął do nas rękę.
- Jestem Maja, a to moje przyjaciółki Zuza i Lena. Są siostrami - uśmiechnęła się Maja i podaliśmy mu rękę.
- Miło mi was poznać. Jakieś 200 metrów stąd jest boisko może pójdziemy, a wy pokarzecie jakieś sztuczki ? - popatrzył na nas błagalnym wzrokiem.
- Dobrze, a masz piłkę ? - spytałam.
- Tam możne wypożyczyć - powiedział i pobiegł przodem.
Zatrzymałyśmy się przy orliku, wypożyczyłyśmy piłkę i zaczęłyśmy strzały na bramkę i różne triki.
- Lena pokarz mu twoje wolne - krzyknęła do mnie Zuzia.
Ustawiłam piłkę około 30 metrów od bramki pomyślałam o Emilce Warcie której nienawidzę. Wybrałam punkt, na chwilę zamknęłam oczy i strzeliłam. Piłka wylądowała tam gdzie chciałam. Usłyszałam oklaski okrzyki.
- Rzut wolny a'la Marco Reus - powiedziałam i się odwróciłam, a tam stała Maja, Zuza, Lukas i ..... Właśnie Niemiec. Rzuciłam mu się na szyję.
- Nie za dużo tych czułości - zaśmiał się.
- Co ty tu blondynku robisz ? - zapytałam.
- To już nie jestem piłkarzykiem ? - zasmucił się.
- To co ty tu robisz piłkarzyku - zaśmiałam się.
- Od razu lepiej. Przechodziłam i zobaczyłem dziewczyny na boisku, a to nie codzienny widok. Podszedłem bliżej i zobaczyłem że to ty, Maja, Zuza i kuzyn Mario. Więc czekałam aż strzelisz wolnego żeby się przywitać - uśmiechnął się do mnie.
- Oj Marcuś Marcuś - wyszczerzyłam swoje białe zęby.
- Wy się znacie ? - spytał kuzyn Mario.
- Tak, a ty je znasz ? - zapytał Marco młodszego chłopca.
- Tak. Mówił ci Mario kiedyś o takim klubie jak "Warta Gorzów Wielkopolski" ? - wymieniali się pytaniami.
- Coś tam mówił że grają tam 2 dziewczyny i że mają ogromny talent, a co ? - pytał Marco.
- To one. Maja Sawko i Lena Wolfinger - uśmiechnął się młody.
- Nie mówiłyście że grałyście w klubie - zdziwił się Marco.
- Nie pytałeś - zaśmiałyśmy się z jego miny.
- Zuza ty też grasz w piłkę ? - spytał Niemiec.
- Tak, ale nie grałam z nimi, grałam w juniorach, bo seniorzy byli tam od 17 lat, a ja mam jeszcze 16 - uśmiechnęła się.
- Mam pomysł. Jutro o 10:00 jestem po was i bez żadnego ale. Do zobaczenie - powiedział i poszedł.
Co temu debilowi przyszło do głowy. Mam nadzieję że się nie przestraszę.
Wróciłyśmy do domu była 21:30.
- Gdzie wy byłyście ? - zapytał zdenerwowany ojciec.
- Biegałyśmy. Będziesz dumny przebiegłyśmy 15 km. i później zaczepił nas chłopczyk i prosił o autografy. Okazało się że był to kuzyn Goetze'go i z Mario oglądał mecze Warty. I jutro o 10:00 będzie po nas Reus który przechodził i przyszedł na boisko, bo ma jakiś pomysł - opowiedziałam.
- No dobra, ale teraz do spania, a i Zuza dostałaś się do szkoły, a wasze wyniki na studia będą 10 lipca - uśmiechnął się tata.
Zuza zaczęła skakać z radości, bo dostała się do szkoły projektowania. A ja czekałam na wyniki do 10 lipca. Razem z Mają wybrałyśmy studia. Maja na fotografie, a ja na psychologię. Chciałam zostać psychologiem sportowym. Mam nadzieję że z takimi wynikami matury i z taką średnią mi się to uda. Moja średnia wychodziła 5.8, a Mai 5.7, a maturę napisałyśmy podobnie. Poszłam na górę. Przebrałam się w piżamę. Wzięłam laptopa i zalogowałam się na facebook'u. Miałam kilkadziesiąt zaproszeń do znajomych. Niektóre od piłkarzy Borussii, a resztę od fanów piłkarzy. Moje zdjęcie z Marco miało już 500.000 tysięcy like. Ustawiłam to zdjęcie jako zdjęcie w tle i znowu dodałam opis "Najlepszy nauczyciel :*" i oznaczyłam Marco. Znowu posypały się like i komentarze. Zabrałam się za czytanie wiadomości. Dostałam 5 wiadomości od kolegów z klubu. Pytali jak jest w Dortmundzie, jak poznałam chłopaków z BVB, czy dalej gram w piłkę itp. odpisałam im i zabrałam się za kolejne, kolejne 5 było od koleżanek. Były to wiadomości typu "ale przystojniak na tym zdjęciu", "Bierz się za niego", " Pewnie ma dużo kasy", "Ciasteczko", "pozdrów" itd. Zadzwoniłam więc do Reus'a. Odebrał.
- Cześć - powiedział.
- Hejka. Masz pozdrowienia od moich koleżanek z polski ciasteczko, pewnie masz dużo kasy, przystojniak na zdjęciu, mam się brać za ciebie - śmiałam się.
- Daj namiary na koleżanki może jakieś ładne - droczył się ze mną.
- Ty to jesteś głupi hahaha. Brzydkie wszystkie z mojej szkoły, Maja i Zuzia tylko ładne - powiedziałam.
- I ty - czułam że się rumienie.
- Dziękuję. Dobra ja kończę. Mam nadzieję że nie przeszkadzałam - odparłam.
- Nie nie przeszkadzałaś i nie przeszkadzasz nawet o 3 w nocy możesz dzwonić. Pozdrów koleżanki i dobranoc - oznajmił i się rozłączył.
Byłam pewna. Zakochałam się. Kochałam jego uśmiech. Jego oczy. Uwielbiałam słuchać jego głosu. Czasami nawet nie wiedziałam co powiedzieć, bo mnie zatykało. Miał delikatne, ale mocne ręce, ale była jedna przeszkoda. Nie mógł się odgonić od paparazzi, a ja ich nienawidziłam. Nie lubiłam być w centrum uwagi. Na pewno też nie chciał by być z prostą dziewczyną, bo przecież jest piłkarzem. Pewnie leci na modelki, a ja nie mam takiego ślicznego ciała jak one. Wyrwałam się z rozmyśleń i napisałam koleżance że Marco ją pozdrawia. Wylogowałam się z facebook'a. Myślałam dalej o Marco, aż w końcu zasnęłam.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
4 lipca
Wstałam o 9:00.
Dzisiaj Niemcy grają z Francją o półfinał. Mam nadzieję że wygrają i któryś chłopak z Borussii strzeli gola. Poszłam się ukąpać. Uczesałam włosy. Wydawało się dość zimno na polu więc postawiłam na sweterek, szarawe vansy i spodnie w kwiatki. Zeszłam na dół i zaczęłam robić jajecznice dla wszystkich, jak już skończyłam zeszła Zuzia, a zaraz za nią Majka. Zjadłyśmy jajecznicę. Była za 10 minut dziesiąta. Więc Marco powinien być za 10 minut. Usiadłyśmy na kanapie w salonie i czekałyśmy. Kilka minut później usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Był to Niemiec.
- Hej. Gotowe ? - spytał na co pokiwałyśmy twierdząco głowami i wsiadłyśmy do jego auta.
Podjechaliśmy pod SIP.
- To tu. Chodźcie ze mną - powiedział Marco, a my podążaliśmy na nim. Prowadził nas gdzieś gdzie nigdy nie byłyśmy. Stanęliśmy przed jakimiś drzwiami. Niemiec je otworzył, a my weszłyśmy.
- Dzień dobry - powiedziałyśmy chórem do pana Watzke.
- Witam was usiądźcie - odparł.
- Chciał nas pan widzieć ? - spytałam.
- Otóż to Marco - pokazał na piłkarza.
- Mi mówił że gracie w piłkę i to znakomicie, a ja od jakiegoś czasu chciałbym zrobić klub damski. Pomogłybyście mi w tym i zostałybyście moimi zawodniczkami ? Chciałbym też żebyście pomogły mi zachęcić dziewczyny do wstąpienia i później wybrać pierwszy skład - opowiedział.
- Wow ! To niesamowite, ale ja z Mają nie mogę - zasmuciłam się.
- Ależ dlaczego ? - zdziwił się.
- Gramy w Warcie Gorzów Wielkopolski. Musiał by pan nas kupić - zasmuciłam się.
- Mnie nie. 30 czerwca wygasł mi kontrakt i jestem wolnym zawodnikiem - uśmiechnęła się Maja.
- To pojadę do Warty negocjować. Dam im 1 mln, bo dopiero się rozkręcasz - zaśmiał się.
- Chciałbym zakręcić reklamę która pójdzie w telewizji że szukamy dziewczyn. Czy mogłybyście się stawić jutro i zrobiłybyście parę trików ? - spytał.
- Dobrze. To jutro o której ? - pytałam.
- O 11:00 może być ? - zapytał, a my przytaknęłyśmy.
- Może przyjść z nimi ? - spytał Marco.
- No pewnie możemy kilku piłkarz Borussii zaprosić i to będzie tak że będziecie robić triki, a nagle piłkarze wam zaczną bić brawo - oznajmił podekscytowany Watzke.
- Wiem coś o tym - powiedziałam, a wszyscy wybuchnęli śmiechem oprócz szefa BVB.
Pożegnaliśmy się z Panem i wyszliśmy.
- Może pójdziemy do kawiarenki weźmiemy kawę na wynos i pójdziemy na murawę ? - powiedział Niemiec.
- Dobry pomysł. Chodźcie - odparłam.
Doszliśmy do kawiarenki. Zamówiliśmy 4 kawy i ruszyliśmy w stronę murawy. Śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Były piłki. Dziewczyny pobiegły i zaczęły robić triki, bo powiedziały że chcą mi dorównać. Pfffff, a kto ja jestem Leo Messi ? Usiadłam z Marco na murawie.
- Ciesze się że będziesz grała w Dortmundzie - powiedział.
- Ale to tylko dzięki tobie. Dziękuję - oznajmiłam i dałam mu buziaka w policzek.
- Yyyyy... przepraszam - zmieszałam się.
- Nic nie szkodzi, ale gdyby nie ty pewnie siedział bym smutny w domu i czekał na mecz chłopaków. Nie musisz mi dziękować za to że powiedziałem szefowi po prostu masz talent i nie chce żeby się zmarnował - uśmiechnął się.
- To będzie zaszczyt grać w tym samym klubie co ty - odparłam i odwróciłam wzrok.
- To będzie zaszczyt grać w tym samym klubie co ty - zacytował to co ja powiedziałam, a ja się do niego przytuliłam.
Zaczął mnie gilgotać.
- Jak nie chcesz żebym się do Ciebie przytulała to trzeba powiedzieć, a nie gilgotać - nie mogłam opanować śmiechu.
Ledwo wstałam i zaczęłam uciekać. Marco zaczął mnie gonić. Po 2 kółkach dookoła złapał mnie i powalił na ziemię.
- Nie wiedziałem że aż tak masz dobrą kondycje - zaśmiał się.
- Biega się po 15 km to się ma - uśmiechnęłam się.
Podbiegły do nas dziewczyny.
- No proszę proszę - zaczęły się śmiać.
- Dobra laski gramy - krzyknęłam jak już wstałam.
- Dobra szefie - śmiał się Reus.
- Reus 10 kółek dookoła boiska raz raz ! - krzyknęłam, a ten pobiegł.
Biegłyśmy za nim, ale w odstępie 300 m.
- Czy ciebie coś z nim łączy ? - spytała Maja.
- Przyjaźń - uśmiechnęłam się, bo ja do niego czuję coś więcej, ale on do mnie nie.
- REUS STÓJ ! - krzyknęłam, a Niemiec się zatrzymał.
Dobiegłyśmy do niego.
- Robimy selfie - oznajmiłam i wyciągnęłam telefon.
Ustawiliśmy się i wyszło śliczne zdjęcie. Obiecałam że wrzucę na facebook'a i każdy ustawi sobie na tło. Zrobiłam jeszcze z każdym z osobna. Najładniejsze wyszło z Marco. Nie wiem dlaczego. Może był po prostu strasznie fotogeniczny.
- Znacie miasto ? - spytał.
- Ej no właśnie. Jesteśmy tu 4 dzień, a jeszcze nie zwiedziłyśmy miasta - zdziwiła się Maja.
- Pójdziemy na zakupy ja wam doradzę co kupicie - wyprostowała się dumnie Zuza.
- Ale gdzie tu jest centrum handlowe. Reus ? - zapytałam.
- Tak słucham ? - zdziwił się.
- Gdzie jest centrum handlowe - spytałam.
- Możemy się umówić na jutro i pokarze wam cały Dortmund - wyszczerzył śnieżno-białe zęby.
- No dobrze Reus - powiedziałam.
- Czemu ty do mnie po nazwisku mówisz ? Foch - odwrócił się plecami.
- Nie gniewaj się na mnie piłkarzyku mój najukochańszy - od razu się odwrócił.
- Tak już lepiej - uśmiechnął się.
- Co za idioci - powiedziała Zuza.
- Zuzia, a ty co z Aubameyang'iem ? - zapytała Maja.
- Zuzia kręci z Aubą ? - zdziwiłam się.
- Może - Zuza wytknęła mi język na co usłyszała gorące Uuuuuuu...
Wzięłam jedną piłkę. Zaczęłam robić kapki. Maja poprosiła żebym jej dośrodkowywała z rzutu rożnego. Zgodziłam się. Marco stanął na bramce i radził sobie świetnie, ale moje dośrodkowanie + główka Mai = GOL. Czasami albo ja źle dośrodkowałam albo Maja źle wymierzyła i Niemiec bez problemu łapał.
- Śliczne dośrodkowywania - uśmiechnął się do mnie.
- To już nie możesz pochwalić tego że schudłam tylko chwalisz rożne ? - droczyłam się z nim.
- Jesteś śliczna i chuda więc nie widać wcale że jeszcze schudłaś kochana - powiedział i posłał mi buziaka.
A może ja jednak mu się podobam ? Pożyjemy zobaczymy. To chłopak powinien robić pierwszy krok więc nie będę się narzucać, a do tego piłkarzowi klasy światowej, bo kim jak jestem ?
- Przyjedziesz dzisiaj do nas oglądać mecz ? - spytała ni stąd ni zowąd Zuzia.
- Nie wiem czy mogę - popatrzył na mnie.
- Tata nie będzie miał nic przeciwko. A ty Lena jak uważasz ? - zapytała.
- Nie no nie będzie miał nic przeciwko, ale ja się zbłaźnię - zmieszałam się.
- Ty ? Czemu ? - zdziwił się Marco.
- Zapytaj się dziewczyn co ja robię na meczach jak przeżywamy - spuściłam wzrok.
Złapał mnie za brodę i uniósł moją głowę do góry tak że patrzyłam w tego śliczne oczka.
- To będziemy razem przeżywać. To co o której przyjechać ? - spytał.
- O 17.30 chyba wystarczy, bo mecz jest o 18.00 - uśmiechnęła się Zuzia.
- Dobra. Chodźcie zawiozę was do domu - teraz on się uśmiechnął.
Wyszliśmy z Signal Iduna Park. Szliśmy w stronę auta Niemca. Wsiedliśmy i pojechaliśmy pod nas dom. Była 14:00. Zdziwiłam się trochę, bo nie wiem gdzie ten czas tak szybko odleciał. Weszliśmy do domu. Tata od razu nastroił obiad. Zjadłyśmy ze smakiem. Postanowiłyśmy się przebrać w coś wygodniejszego. Ubrałam dres i zeszłam na dół. Siedziała tam już przebrana Zuza i Maja.
- Nie mów że tak chcesz się pokazać Reus'owi ? - zdziwiła się Zuza.
- No tak, a coś nie tak - podbiegła do mnie i zaciągnęła do góry.
Nic mi się nie podobało z tego co wybierała, ale ona dalej grzebała, grzebała w mojej szafie aż wygrzebała coś co mi się spodobało. Kazała mi ubrać to.
- W dresie chciałaś się Marco pokazać ? - spytała z zdziwieniem.
- A czemu nie ? To jest mój dom - zszokowała mnie pytaniem.
- Aha - odparła i weszłyśmy do salonu.
Była godzina 17:20. Poszłam sobie zrobić kanapki, bo byłam trochę głodna. Jak już skończyłam usłyszałam dzwonek do drzwi.
- OTWORZE ! - krzyknęłam podchodząc do drzwi.
- Hej - uśmiechnął się blondyn.
- Cześć - powiedziałam i się przytuliłam.
- Wejdź proszę. Idź prosto w salonie już są dziewczyny, a ja pójdę tylko po coś do kuchni - odparłam i poszłam do kuchni.
Wzięłam kanapki i poszłam do salonu. Położyłam je na stoliku i kazałam się częstować. Nagle zadzwonił telefon Marco.
- Halo...Hej... Tak... Czekam... Dobra... Nie... Z Leną, Mają i Zuzą...Tak...Przedstawię jak przyjedziesz...Trzymam...Powodzenia...No hahaha. Ok...Dobra na razie - oznajmił i się rozłączył.
- Dzwonił Mario. Macie pozdrowienia - zaśmiał się blondyn.
- I co mówił - szybko zapytała Maja.
- Pytał czy oglądam mecz, później czy sam i że mam was pozdrowić i pytał czy jesteście ładne i mówił że strzeli gola, pytał czy trzymam kciuki oraz chce żebym mu was przedstawił - uśmiechnął się blondyn.
- Ja jestem za - zaśmiała się Majka.
- Ja też. Jako ta dziewczyna z Warty z ogromnym talentem haha - wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
- No jak wszystkie to ja też - odparła Zuza.
- Zrobię popcorn - powiedziała Maja i poszła do kuchni.
- Pomogę ci, bo znając ciebie przypalisz - droczyła się z nią Zuza.
- Co tam księżniczko ? - uśmiechnął się Marco.
- Księżniczko ? Odpowiada mi to - zaśmiałam się.
- To jak chcesz żebym do ciebie mówił - zdezorientował się.
- Księżniczko jest w porządku. A u mnie dość dobrze. Poczekaj zaraz wrócę - oznajmiłam i pobiegłam do góry po laptopa.
- Po co ci laptop ? - zapytał jak już zeszłam.
- Trzeba dodać zdjęcia z dzisiaj - uśmiechnęłam się.
Przesłałam zdjęcia z iPhone'a na laptopa i zrobiłam kolaż. Wyszedł świetnie. Nawet Marco był zadowolony.
- No to jaki opis ? - spytałam i popatrzyłam na niego znacząco.
- Napisz tak - wziął ode mnie komputer i napisał "Jak rodzeństwo".
- Albo - wziął i zmazał tamto i napisał "Uwielbiam "treningi" z nimi"
- To jest dobre, ale usuń ten cudy słów w słowie treningi. Będzie "Uwielbiam treningi z nimi ♥" - wzięłam mu laptopa napisałam nasz opis i dodałam zdjęcie.
Oznaczyłam Marco, Majkę i Zuzę.
- Mogę ? - zapytał i pokazał na laptopa.
- Pewnie - powiedziałam i wylogowałam się z facebook'a i podałam mu go.
Zalogował się i dodał samo zdjęcie ze mną i napisał "Księżniczka :*" Popatrzyłam się dziwnie na niego, ale się uśmiechnęłam chodź wiem że teraz będą chodzić plotki że jesteśmy razem. No, ale raz się żyje. Reus chyba zobaczył moją minę.
- Jeśli ci to przeszkadza to zmienię - powiedział.
- Nie nie, ale teraz mogą chodzić plotki że jesteśmy razem - odparłam.
- Najważniejsze jest że ty i ja wiemy że to są plotki - oznajmił i dal mi buziaka w policzek.
- No, ale nienawidzę paparazzi. Mogą mi zepsuć karierę w Borussii lub jak się dostanę na studia to mogą mnie przez nich wywalić - spuściłam głowę.
- Złożyłaś papiery na studia ? Na jaką uczelnię ? - zapytał.
- Tak złożyłam na kierunek psychologi na najbliższą uczelnię - odparłam i się uśmiechnęłam.
- Chcesz być psychologiem ? - zdziwił się.
- Tak, ale nie byle jakim, bo sportowym - zaśmiałam się, a on ze mną.
Przyszły dziewczyny z pepsi i popcornem. Zbliżała się 18:00 więc postanowiliśmy włączyć już telewizor. Kilka minut później chłopcy wyszli na murawę. Kiedy śpiewali hymn Niemiec razem z Marco staliśmy na baczność i śpiewaliśmy. W końcu się zaczęła. Na boisku dominowali Niemcy. w 13 minucie Mats Hummels trafił do bramki na 1:0. Był to prześliczny i już drugi jego gol z głowy na tych Mistrzostwach.
Gol Mats'a przeciwko Portugali. Niemcy wygrali 4:0
Gol Mats'a przeciwko Francji. Niemcy wygrali 1:0
- Marco zadzwonisz do Mats'a ? - spytałam z nutką nadziei.
- Jasne że tak, ale za 20 minut, bo mniej więcej tyle potrzeba żeby zeszli - oznajmił.
Po 20 minutach zadzwonił do kolegi z klubu.
- Witam Witam...Jak się czujesz po strzeleniu gola który dał wam awans do półfinału ?...Wam, mnie tam z wami nie ma...Nie dziwie się...Dam ci kogoś do słuchawki dobrze?...Ok już daję - powiedział i podał mi słuchawkę.
- Halo...Hej...Gratuluję ten prześlicznego gola...Nie nie hahaha...Lena...Dziękuję ci za tego gola, płacze do tej pory...Nie nie jestem...Mam korzenie Niemieckie i kocham tą reprezentację...Tak też...Zobaczymy się po waszym przyjeździe...Serio?!...Z tatą, siostrą i przyjaciółką...Musisz z nim pogadać...Dziękuję ty też...Zobacz facebook'a dodał tam zdjęcie ze mną...Tak to ja...Dziękuję...Ale ja nic o tobie nie powiem, bo cię nie widziałam, ale ze zdjęć to tak...Dobra Marco prześle SMSem...Właśnie albo ja wyśle na ten numer...Trzymam kciuki w półfinale...Tak czekam...Za Kolumbią, ale pewnie Brazylia wygra...Dobra daje ci go - oddałam telefon Marco.
- Serio?!... Dobra ucieszą się, a ja będę z wami... Mam nadzieję że do finału, a nie o 3 miejsce... Dobra papa...Jak zawsze po ważnym meczu hahaha...Na razie - odparł Niemiec i się rozłączył.
- Jedziemy albo na mecz o 3 miejsce albo na finał. Zależy gdzie chłopaki zagrają - ucieszył sie Reus.
- Nie to niemożliwe - odparł zaskoczona Maja.
- Ale to tylko dzięki Lenie, bo urzekła Hummiego swoim charakterem - wybuchnęliśmy nie pohamowanym śmiechem, ale przerwał nam dzwonek do drzwi.
Poszłam otworzyć, ale nie wiedziałam kogo przyniosło o tak późnej porze. W drzwiach stał nie kto inny jak...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dobra nadrobiłam, bo dzisiaj miał być 7.
Mam nadzieję że w jakimś stopniu się podoba.
Niemcy już jutro grają w finale z Argentyną, a dzisiaj mecz o 3 miejsce zagra Holandia-Brazylia.
Szczerze żal mi Brazylii po meczu z Niemcami i jestem za nimi. Ale bez Neymar'a mogą być słabsi.
Pozdrawiam i całuję Jula ;**
TERAZ CZEKAMY NA FINAŁ KTÓRY JEST JUŻ JUTRO :)
piątek, 11 lipca 2014
Rozdział 6 - "Nie wiem czemu, ale jak widzę Reus'a z dziewczyną to jestem zazdrosny"
(...)
Nie tańczyłam z Aubą. Po prostu nie chciałam się do niego odzywać po naszej kłótni w aucie.
- Zatańczysz ? - zapytał ktoś z tyłu.
Odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechającego się do mnie ...
Nie tańczyłam z Aubą. Po prostu nie chciałam się do niego odzywać po naszej kłótni w aucie.
- Zatańczysz ? - zapytał ktoś z tyłu.
Odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechającego się do mnie ...
(...)
Odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechającego się do mnie Aubameyang'a.
- Zatańczysz ? - spytał.
- Z Tobą ? Po co ? Będziemy się kłócić o to kto ma prowadzić ? - oznajmiłam z ironią.
- Nie. Chcę cię przeprosić za moje zachowanie w aucie. Nie wiem co mi odbiło. Proszę wybacz mi. Ja taki nie jestem. Nie wiem czemu, ale jak widzę Reus'a z dziewczyną to jestem zazdrosny. Chodź podoba mi się inna - odparł zmieszany.
- Dobrze zatańczę z tobą i wybaczam - uśmiechnęłam się, a on pociągnął mnie na parkiet.
Tańczyliśmy razem do piosenki One Direction - Midnight Memories. Po skończonym tańcu. Podziękował mi i poszedł dalej. Podszedł Reus, złapał mnie za rękę i zaczęliśmy tańczyć. Z głośników leciała jedna z nowszych piosenek, a my w uśmiechem na twarzy tańczyliśmy. Po tańcu postanowiłam zobaczyć, która godzina. Było za 10 minut 1:00. Zawołałam dziewczyny i poszłam po Marco.
- Zawieziesz nas do domu ? - zrobiłam słodką minkę.
- Już ? Dlaczego tak wcześnie ? - zdziwił się.
- Bo musimy być o 1:00 w domu, a jak nie to nasza ostatnia impreza - oznajmiłam, a Niemiec złapał mnie za rękę i poszliśmy do samochodu.
Do mojego domu jechaliśmy 5 minut. Pod domem stanęliśmy o równej 1:00. Przytuliłam Reus'a na pożegnanie i poszłam gonić dziewczyny. Już przy drzwiach obróciłam się i pomachałam piłkarzowi, który siedział już w aucie. Weszłyśmy do domu.
- Jesteśmy tato - krzyknęłam, bo ojciec oglądał telewizję.
- Dobrze córeczko. Jesteście punktualnie, chyba będę musiał pochwalić tego Marco za to że się tak wami opiekował. Chyba że - podszedł do nas i kazał chuchnąć.
Każda z nas była trzeźwa więc nic tata nie czuł i wywnioskował że Marco to naprawdę super chłopak i że nie wlewał nam alkoholu na siłę. Poszłyśmy do góry. Umyłam się. Uczesałam i włożyłam piżamę i położyłam się spać. Nagle dostałam SMSa.
- Dobrze zatańczę z tobą i wybaczam - uśmiechnęłam się, a on pociągnął mnie na parkiet.
Tańczyliśmy razem do piosenki One Direction - Midnight Memories. Po skończonym tańcu. Podziękował mi i poszedł dalej. Podszedł Reus, złapał mnie za rękę i zaczęliśmy tańczyć. Z głośników leciała jedna z nowszych piosenek, a my w uśmiechem na twarzy tańczyliśmy. Po tańcu postanowiłam zobaczyć, która godzina. Było za 10 minut 1:00. Zawołałam dziewczyny i poszłam po Marco.
- Zawieziesz nas do domu ? - zrobiłam słodką minkę.
- Już ? Dlaczego tak wcześnie ? - zdziwił się.
- Bo musimy być o 1:00 w domu, a jak nie to nasza ostatnia impreza - oznajmiłam, a Niemiec złapał mnie za rękę i poszliśmy do samochodu.
Do mojego domu jechaliśmy 5 minut. Pod domem stanęliśmy o równej 1:00. Przytuliłam Reus'a na pożegnanie i poszłam gonić dziewczyny. Już przy drzwiach obróciłam się i pomachałam piłkarzowi, który siedział już w aucie. Weszłyśmy do domu.
- Jesteśmy tato - krzyknęłam, bo ojciec oglądał telewizję.
- Dobrze córeczko. Jesteście punktualnie, chyba będę musiał pochwalić tego Marco za to że się tak wami opiekował. Chyba że - podszedł do nas i kazał chuchnąć.
Każda z nas była trzeźwa więc nic tata nie czuł i wywnioskował że Marco to naprawdę super chłopak i że nie wlewał nam alkoholu na siłę. Poszłyśmy do góry. Umyłam się. Uczesałam i włożyłam piżamę i położyłam się spać. Nagle dostałam SMSa.
*Śpij dobrze słoneczko :* Buziaczki Marco*
Szybko odpisałam.
*Ty też śpij dobrze piłkarzyku :* Buziaczki Lena*
Odłożyłam telefon na szafkę nocną i poszłam spać.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
3 lipca.
Rano obudziłam się o 10:00. Słońce mocno świeciło. Byłam wypoczęta. Co jest dziwne, bo wróciłyśmy o 1:00. Poszłam się umyć, upięłam włosy i ubrałam się w to ponieważ było gorąco. Zeszłam na dół gdzie była już Zuzia i wyglądała ślicznie oraz Maja która była ubrana prosto, ale z klasą.
- Witam ślicznotki - podeszłam do każdej i dałam buziaka.
- Cześć - odpowiedziała Zuza.
- Hejka misia - powiedziała Maja.
- A gdzie tata ? - zapytałam.
- Pojechał podpisać kontrakt z BVB. Konferencja zaczyna się o 11:00 więc jak szybko zjesz to może zdążymy - oznajmiła Maja, a ja szybko zjadłam 3 kanapki które miałam naszykowane. Dziewczyny powiedziały że trzeba tam elegancko wyglądać więc musiałyśmy się iść przebrać. Wiedziałam że będę musiała ubrać buty na obcasie, ale nie protestowałam. Ubrałam czarny sweterek, niebieską spódnicę i buty na koturnie. Zuzia ubrała różową sukienkę i buty na obcasie, a Maja koronkową białą sukienkę i wysokie buty na obcasie. Tata zostawił nam kluczyki do jednego z aut. Maja wzięła kluczyki, bo jako jedyna miała prawo jazdy i ruszyłyśmy. Na stadionie byłyśmy po 5 minutach. Ochroniarz nas wpuścił i powiedział gdzie mamy iść. Poszłyśmy do wskazanego miejsca, a tam cały skład Borussii, ale bez tych co są na MŚ. Mój tata rozmawiał z prezesem BVB, ale gdy nas zobaczył od razu się oderwał i podszedł do nas.
- Ślicznie wyglądacie. Lenuś co się stało że ubrałaś buty na obcasie ? - zaśmiał się tata.
- Dziękujemy. Jakoś muszę wyglądać jako córka sponsora - uśmiechnęłam się.
- Jak już tak ślicznie wyglądacie to może przetniecie ze mną i z szefem Borussii wstążkę, która odgradza nas od nowych strojów z logiem mojej wytwórni ? - spytał.
- Serio ?! Mogłybyśmy ? - zdziwiła się Maja.
- No jasne że tak. To umowa stoi ? - zapytał tata.
- No jasne tatusiu - powiedziała Zuza i się do niego przytuliła.
Tata odszedł, ale przyszedł Auba i Marco.
- Hej dziewczyny wyglądacie ślicznie - oznajmił Gabończyk.
- Dziękujemy - uśmiechnęła się do niego Zuzia.
- Ja zaraz wrócę idę się przywitać z Mitchem - powiedziała Maja i poszła.
- Pociągasz - szepnął do mojego ucha Marco za co dostał z łokcia w żebro.
- Ałaaa. Za co to ?! - krzyknął.
- Za podryw blondynku - odparłam i puściłam mu oczko na co on się uśmiechnął.
Wpuścili do sali paparazzi, a Marco i Auba musieli odejść żeby nie było moich i Zuzi zdjęć w gazecie. Zajęłyśmy swoje miejsca i czekałyśmy na rozpoczęcie. Tatuś wygłaszał przemowę, później prezes, a na końcu pan Watzke. Poprosili tatę do przecięcia wstęgi. Zaprosił nas na środek. Każda z nas dostała nożyczki i przecięłyśmy. Stanęłam dumnie tak jak tatuś i dziewczyny i uśmiechałam się. Po zakończonej prezentacji strojów z logiem wytwórni poszliśmy na bankiet który kończył całe show. Siedzieliśmy przy stole. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, wygłupialiśmy i jedliśmy dania serwowane przez jednego z najlepszych kucharzy w Niemczech. Poznałam lepiej chłopaków z BVB. Impreza skończyła się o 18:00. Pojechałyśmy do domu samochodem którym tu przyjechaliśmy, a tata wrócił swoim drugim. Wszystkie postanowiłyśmy iść pobiegać więc ubrałam coś prostego. Maja ubrała dres, Zuzia bluzkę i spodnie od dresu oraz converse. Oznajmiłyśmy tacie że idziemy biegać. Zawsze w Gorzowie biegałam albo z Zuzą albo z Mają. Biegałyśmy co najmniej 5 km zawsze. Dzisiaj przebiegłyśmy 15 km. Nagle Zmęczone wracałyśmy do domu gdy nagle zatrzymał nas jakiś chłopak.
- Dzień dobry - powiedział.
- Witaj. Możemy ci w czymś pomóc ? - zapytałam.
- Mogę prosić o autograf ? - spytał co mnie zaskoczyło.
- Ale kim my jesteśmy żeby dawać autografy ? - zdziwiła się Maja.
- A to nie wy jesteście te dziewczyny co grały w klubie Warta Gorzów ? - na jego twarzy malowało się rozczarowanie.
- Tak to my - uśmiechnęłam się.
- Jesteś Polakiem prawda ? - zapytała Majka.
- Nie. Jestem Niemcem - zaśmiał się chłopak.
- Tą skąd nas znasz ? - wyraźnie się zdziwiła Maja.
- Nie raz z moim kuzynem oglądaliśmy mecze Warty na internecie, mój kuzyn też gra w piłkę i mówił zawsze że macie talent - wyszczerzył się chłopak.
Daliśmy mu autografy.
- Jak ma na imię twój kuzyn ? - spytałam z ciekawości, ale odpowiedź mnie zaskoczyła....
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że w tamtym rozdziale występuje bramkarz BVB, bo on jest na mistrzostwach, ale to jednorazowa pomyłka i tego nie zmienię :(
Przepraszam że krótki i dzień opóźnienia, ale weny nie miałam :(
Niemcy wygrali z Brazylią 7:1 *o*
https://www.youtube.com/watch?v=gBF9MUsNUkQ
W niedzielę Niemcy grają z Argentyną w finale
Więc pojawią się w opowiadaniu po 13 lipca :) Zostanie wtedy wprowadzony Mats Hummels, Erik Durm, Kevin Grosskreutz, Roman Weidenfeller i Mario Goetze
- Witam ślicznotki - podeszłam do każdej i dałam buziaka.
- Cześć - odpowiedziała Zuza.
- Hejka misia - powiedziała Maja.
- A gdzie tata ? - zapytałam.
- Pojechał podpisać kontrakt z BVB. Konferencja zaczyna się o 11:00 więc jak szybko zjesz to może zdążymy - oznajmiła Maja, a ja szybko zjadłam 3 kanapki które miałam naszykowane. Dziewczyny powiedziały że trzeba tam elegancko wyglądać więc musiałyśmy się iść przebrać. Wiedziałam że będę musiała ubrać buty na obcasie, ale nie protestowałam. Ubrałam czarny sweterek, niebieską spódnicę i buty na koturnie. Zuzia ubrała różową sukienkę i buty na obcasie, a Maja koronkową białą sukienkę i wysokie buty na obcasie. Tata zostawił nam kluczyki do jednego z aut. Maja wzięła kluczyki, bo jako jedyna miała prawo jazdy i ruszyłyśmy. Na stadionie byłyśmy po 5 minutach. Ochroniarz nas wpuścił i powiedział gdzie mamy iść. Poszłyśmy do wskazanego miejsca, a tam cały skład Borussii, ale bez tych co są na MŚ. Mój tata rozmawiał z prezesem BVB, ale gdy nas zobaczył od razu się oderwał i podszedł do nas.
- Ślicznie wyglądacie. Lenuś co się stało że ubrałaś buty na obcasie ? - zaśmiał się tata.
- Dziękujemy. Jakoś muszę wyglądać jako córka sponsora - uśmiechnęłam się.
- Jak już tak ślicznie wyglądacie to może przetniecie ze mną i z szefem Borussii wstążkę, która odgradza nas od nowych strojów z logiem mojej wytwórni ? - spytał.
- Serio ?! Mogłybyśmy ? - zdziwiła się Maja.
- No jasne że tak. To umowa stoi ? - zapytał tata.
- No jasne tatusiu - powiedziała Zuza i się do niego przytuliła.
Tata odszedł, ale przyszedł Auba i Marco.
- Hej dziewczyny wyglądacie ślicznie - oznajmił Gabończyk.
- Dziękujemy - uśmiechnęła się do niego Zuzia.
- Ja zaraz wrócę idę się przywitać z Mitchem - powiedziała Maja i poszła.
- Pociągasz - szepnął do mojego ucha Marco za co dostał z łokcia w żebro.
- Ałaaa. Za co to ?! - krzyknął.
- Za podryw blondynku - odparłam i puściłam mu oczko na co on się uśmiechnął.
Wpuścili do sali paparazzi, a Marco i Auba musieli odejść żeby nie było moich i Zuzi zdjęć w gazecie. Zajęłyśmy swoje miejsca i czekałyśmy na rozpoczęcie. Tatuś wygłaszał przemowę, później prezes, a na końcu pan Watzke. Poprosili tatę do przecięcia wstęgi. Zaprosił nas na środek. Każda z nas dostała nożyczki i przecięłyśmy. Stanęłam dumnie tak jak tatuś i dziewczyny i uśmiechałam się. Po zakończonej prezentacji strojów z logiem wytwórni poszliśmy na bankiet który kończył całe show. Siedzieliśmy przy stole. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, wygłupialiśmy i jedliśmy dania serwowane przez jednego z najlepszych kucharzy w Niemczech. Poznałam lepiej chłopaków z BVB. Impreza skończyła się o 18:00. Pojechałyśmy do domu samochodem którym tu przyjechaliśmy, a tata wrócił swoim drugim. Wszystkie postanowiłyśmy iść pobiegać więc ubrałam coś prostego. Maja ubrała dres, Zuzia bluzkę i spodnie od dresu oraz converse. Oznajmiłyśmy tacie że idziemy biegać. Zawsze w Gorzowie biegałam albo z Zuzą albo z Mają. Biegałyśmy co najmniej 5 km zawsze. Dzisiaj przebiegłyśmy 15 km. Nagle Zmęczone wracałyśmy do domu gdy nagle zatrzymał nas jakiś chłopak.
- Dzień dobry - powiedział.
- Witaj. Możemy ci w czymś pomóc ? - zapytałam.
- Mogę prosić o autograf ? - spytał co mnie zaskoczyło.
- Ale kim my jesteśmy żeby dawać autografy ? - zdziwiła się Maja.
- A to nie wy jesteście te dziewczyny co grały w klubie Warta Gorzów ? - na jego twarzy malowało się rozczarowanie.
- Tak to my - uśmiechnęłam się.
- Jesteś Polakiem prawda ? - zapytała Majka.
- Nie. Jestem Niemcem - zaśmiał się chłopak.
- Tą skąd nas znasz ? - wyraźnie się zdziwiła Maja.
- Nie raz z moim kuzynem oglądaliśmy mecze Warty na internecie, mój kuzyn też gra w piłkę i mówił zawsze że macie talent - wyszczerzył się chłopak.
Daliśmy mu autografy.
- Jak ma na imię twój kuzyn ? - spytałam z ciekawości, ale odpowiedź mnie zaskoczyła....
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że w tamtym rozdziale występuje bramkarz BVB, bo on jest na mistrzostwach, ale to jednorazowa pomyłka i tego nie zmienię :(
Przepraszam że krótki i dzień opóźnienia, ale weny nie miałam :(
Niemcy wygrali z Brazylią 7:1 *o*
https://www.youtube.com/watch?v=gBF9MUsNUkQ
W niedzielę Niemcy grają z Argentyną w finale
Więc pojawią się w opowiadaniu po 13 lipca :) Zostanie wtedy wprowadzony Mats Hummels, Erik Durm, Kevin Grosskreutz, Roman Weidenfeller i Mario Goetze
Piłkarz meczu z Brazylią - Toni Kroos
Szczery Hummels :D
Bez spin proszę :)
Niemcy - Argentyna już 13 lipca
Smutny pan z mundialu :(
Czy Niemcy wygrają z Argentyną ?
To zdjęcie nie obraża nikogo
Oezil apelował do Brazylijskich kibiców
Marco Reus i Erik Durm ♥
I na koniec gif z Erikiem :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
















