(...)
- Dzień dobry - powiedziałyśmy chórem i wstałyśmy żeby się przedstawić.
- Nazywam się Lena Wolfinger, a to moja siostra Zuzanna i przyjaciółka Maja - przedstawiłam każdą z osobna.
- Miło mi. Jestem Hans-Joachim Watzke, a to moja żona Sabine - przedstawił się i uścisnęli każdej z osobna dłoń.
- Nam też miło państwa poznać - odparła Zuzia z uśmiechem na twarzy.
(...)
Dobrze wiedziałyśmy kto to jest, ale nie spodziewałam się że może to być nasz sąsiad. Cała zdenerwowana siedziałam żeby nie zrobić jakiegoś głupiego błędu. Widziałam że dziewczyną też się ręce czepią. Miały to co ja. No przecież nie na codziennie widzi się szefa Borussii Dortmund we własnym domu. Mój ojciec chciał nam pewnie zrobić niespodziankę i nie powiedział że przychodzi właśnie ON. Dużo się śmiali opowiadali kawały.
- Jest pan szefem BVB prawda ? - zapytałam.
- Tak, ale proszę po pracy nie chcę rozmawiać o zawodzie - uśmiechnął się do mnie.
- A czy mogę panu zadać jedno pytanie ? Będzie dotyczyło pracy, ale obiecuję że pierwsze i ostatnie - powiedziałam błagalnym głosem.
- Dobrze. Słucham - odparł.
- Dlaczego dał pan odejść Robertowi Lewandowskiemu ? Od dzisiaj jest zawodnikiem Bayernu Monachium. Bayern to przecież nasz wróg, a pan oddał najlepszego strzelca Bundesligi właśnie im - oznajmiłam i czułam jak łzy napływają mi do oczu.
- Ehhh. Widzę że kochasz Borussię. Widać to po tym jak to mówiłaś. Powiedziałaś że Bayern to NASZ wróg czyli jesteś jedną z nas, ale nie miałem wyjścia nie mamy tyle pieniędzy żeby zapłacić Robertowi za kolejne sezony. Nasz klub zaczyna mieć problemy finansowe i Robert nie mógł zostać, ale za to przyszedł Adrian Ramos i Ciro Immobile - powiedział ze spokojem w głosie.
- Przepraszam. Zaraz wrócę - odparłam i pobiegłam na górę.
Rozpłakałam się. Dlaczego ja wcześniej nie pomyślałam. Lewy został by tu gdzie jego miejsce. W Dortmundzie. Dlaczego mój tata nie jest sponsorem BVB. Mieli by więcej pieniędzy. Marco zobaczył by sie ze swoim idolem Justinem. Lewy by został. Kupili by Mario i do tego kogoś jeszcze i Borussia była by niepokonana. Spłynęło mi jeszcze kilka łez po policzku i zeszłam z powrotem na dół.
- Przepraszam za swoje zachowanie, ale musiałam kilka spraw przemyśleć - powiedziałam.
- Nic się nie stało, rozumiem jako fanka Borussii boli cię to że jeden z najlepszych zawodników odchodzi i to do konkurencji - oznajmił mi Watzke.
Rozmawialiśmy jeszcze dobre 30 minut. Już nie o Borussii wszyscy widzieli że zabolało mnie to że Robert odchodzi do Bayernu.
- My już się będziemy zbierać. Dobranoc - pożegnała się kobieta.
- Dobranoc - powiedziałam i ruszyłam na górę.
- LENA ! Pomożesz mi posprzątać ? - spytał tata.
- Chętnie - odpowiedziałam i zeszłam z powrotem na dół.
- Powiedz mi co się stało że podczas kolacji wyszłaś ? - zapytał.
- Zabolało mnie to że ty jesteś milionerem, a oni mają problemy finansowe. Pomyślałam sobie że mógłbyś być ich sponsorem, ale po prostu nie chcesz i Mario i Lewy przeszli do konkurencji. Wtedy jak byś im pomógł wykupiliby Mario i Lewego i do tego kupili jeszcze kogoś dobrego - powiedziałam.
- Nie wiedziałem że ten klub jest dla Ciebie słonko tak ważny. Masz dobry pomysł. Jutro pójdę na stadion i porozmawiam o sponsoringu z prezesem i naszym sąsiadem - przytulił się do mnie.
- Jejku naprawdę ?! Dziękuję - odparłam przez łzy.
Łzy spływały mi po policzkach, a ja stałam przytulona do ojca. Kochałam go bardzo. Zawsze jest przy mnie zawsze mi pomaga, jest jak mój dobry duch.
- Tak naprawdę, a ty pojedziesz ze mną - uśmiechnął się i otarł ostatnią łzę z mojego policzka.
Pomogłam mu posprzątać i poszłam na górę. Wstąpiłam do pokoju Majki.
- Hej kochana - przywitałam już uśmiechem.
- Cześć, płakałaś ? - zapytała. Przed nią nie dałam rady nic ukryć zawsze to ze mnie wyciągała.
- Tak, ale ze szczęścia - oznajmiłam.
- Ooo... to opowiadaj co się takiego stało - powiedziała i wskazała na łóżko żebym usiadła.
- No, bo wiesz ja podczas kolacji wyszłam i tata pytał co się stało to mu opowiedziałam że on jest milionerem, a mój kochany klub na problemy z pieniędzmi, a on powiedział że pogada jutro z prezesem i szefem czy by mógł być sponsorem - opowiedziałam wszystko po kolei z błyskiem w oku.
- Nie to jest niemożliwe !! AAAAAAA !! - zaczęła krzyczeć, a ja razem z nią.
Do pokoju wpadła Zuza, a później tata zobaczyć co się stało. Zuzi opowiedziałam wszystko po kolei, a tata zaproponował żeby Zuza i Majka jutro z nami pojechały. Oczywiście się zgodziły. Potem każdy poszedł do swojego pokoju żeby wyspać się na kolejny dzień. Ubrałam jedną z moich ulubionych piżam. Poszłam do Zuzi życzyć jej dobranoc. Już była ubrana w piżamę tak jak ja.
- Dobranoc siostrzyczko - powiedziałam.
- Dobranoc - odpowiedziała, a ja zamknęłam drzwi.
Przechodziłam koło pokoju taty który miał otwarte drzwi powiedziałam dobranoc i poszłam do Mai. Miała na sobie piżamkę która od zawsze mi się podobała.
- No no Maja, ślicznie wyglądasz - oznajmiłam.
- Ty też kochana - odparła.
- Dobranoc - powiedziałam.
- Dobranoc misia - odpowiedziała, a ja zamknęłam drzwi.
Poszłam do siebie do pokoju i rozmyślałam jak to jutro będzie. Co będzie ja spotkam tego najlepszego piłkarza Borussii Marco Reus'a, a nie. Nie będę mogła go spotkać, bo on przecież ma kontucje. Pewnie siedzi teraz w domu i żałuje że go na Mundialu nie ma. Pamiętam jak oglądałam ich mecz z Armenią i wtedy Marco nabawił się kontuzji. Płakałam jak głupia nie wiem dlaczego po prostu jako kibic. Marco jest jednym z najlepszych zawodników Niemiec i nie wiem co oni bez niego zrobią, ale radzą sobie na razie. Są jednak w tym ćwierćfinale. Teraz 4 lipca czeka ich mecz z Francją o półfinał. Pewnie Marco bardzo żałuje że go tam nie ma, ale co ja tak o tym Marco myślę. Przystojny jest i ma cudny uśmiech, ale przecież on nigdy nie zechce takiej jak ja. On jest piłkarzem w jednym ze światowych klubów. Gra w Borussii Dortmund i w reprezentacji Niemiec, a ja sobie nadzieję robię haha śmieszna jestem. On chyba ma dziewczynę albo się rozstali, bo były plotki że zerwał z Caro, bo go zdradziła, ale nie wiadomo czy to prawda, bo plotki jak plotki mogą być wyssane z palca. Bardzo się cieszyłam na to że jutro zobaczę ten piękny stadion z bliska. Co będzie jak palnę coś czego nie będę chciała powiedzieć przy którymś z chłopaków jak na przykład ich spotkam. Wezmą mnie za idiotkę. Zaczęłam się bać tego wszystkiego. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Wstałam o 11.00. Poszłam się umyć. Po wyjściu z łazienki stanęłam przed wielką szafą. Widziałam że na zewnątrz jest około 25 stopni. Wybrałam coś pod kolor miejsca w które dzisiaj jadę z Mają, Zuzą i tatą. Zeszłam na dół byli już tam wszyscy. Maja miała na sobie zestaw w moim ulubionym kolorze. Miętowym. Zuza jak zawsze się wystroiła, ale bądź co bądź nie musiała, bo z jej urodą można było nawet szmatę założyć. Tatuś jak zawsze krzątał się po kuchni i robił śniadanie. Przywitałam się z wszystkimi. Usiadłam i dostałam coś co bardzo ładnie pachniało. Było to tak zwane "śniadanie z serem". Zjadłam ze smakiem.
- Jak się dziewczynki spało w nowym domu ? - zapytał ojciec.
- Bardzo dobrze - powiedziała Zuza.
- Mi też się super spało - oznajmiła Maja.
- A tobie Lena ? - skierował pytanie do mnie.
- Mi też, ale dobrze wiesz że na czym bym nie spała i tak by było super - zaśmiałam się.
- No tak cała Lena - powiedział tata i wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- Dobra koniec żartów zbieramy się na ten piękny ... - nie było mi dane dokończyć zdanie.
- STADION !!! - krzyknęła Zuzka.
- No tak. Dobra dziewczyny za 10 minut pod samochodem - oznajmił tata i każda pobiegła do swojego pokoju.
Wzięłam torebkę i spakowałam do niej. Telefon, chusteczki, słuchawki, okulary przeciwsłoneczne i błyszczyk. Zeszłam na dół byli już wszyscy.
- Jak zawsze czekają tylko na mnie - powiedziałam i każdy się zaśmiał.
- No dobra laski jedziemy na SIP - oznajmił tata, a ja zajęłam miejsce koło kierowcy, a z tyłu usiadła Zuza z Mają.
Mój tata miał 4 samochody. Jechaliśmy jednym z nich. Nie wiem czemu, ale podobał mi się najbardziej z całej czwórki. Kojarzyłam ten samochód, ale sama nie wiedziałam skąd. Po 10 minutach dojechaliśmy na stadion Borussii Dortmund. Na parkingu było koło 10 samochodów. Nie przejmowałam się tym zbytnio. Bez żadnych problemów weszliśmy na stadion. Ten ochroniarz nawet poprosił mojego tatę o autograf co nie powiem był komiczne.
- Ja pójdę do prezesa,a wy idźcie obejrzeć murawę - powiedział tata.
- Tatusiu, a mogę iść z tobą ? - spytała Zuza.
- No pewnie chodź - odpowiedział i zniknęli w tunelu.
Na murawę szło się po strzałkach. W końcu weszłyśmy. Nasze oczy ujrzały piękny widok (ostatni obrazek). Od razu naszą uwagę przykuły piłki na boisku. Pobiegłyśmy i zaczęłyśmy podawać (robiłyśmy różne takie triki). Strasznie się cieszyłam że jestem tu na Signal Iduna Park z moją najlepszą przyjaciółką i gramy sobie piłkami Borussii Dortmund.
- Strzelaj - powiedziałam do mnie Majka.
Bramkę miałam za sobą, albo muszę się obrócić albo uderzyć z przewrotki. Lepszą opcją było to drugie chodź zawahałam się trochę, bo miałam sukienkę. Piłka szybowała i szybowała przymierzyłam i zrobiłam przewrotkę. Trafiłam w piłkę idealnie. Musiało to wyglądać zjawiskowo. Maja podniosła mnie z ziemi.
- To było śliczne. Jejku jak ja ci zazdroszczę tego talentu - odparła, a ja usłyszałam brawa i okrzyki.
Bałam się odwrócić, bo wiedziałam co tam mogę zobaczyć, ale w końcu razem z Mają obróciłyśmy się. Moje przeczucia były trafne. Jak tylko to zobaczyłam łzy zaczęły napływać mi do oczu, ale nie ze smutku ze szczęścia. Stać i patrzeć jak ci biją brawo za coś co ci naprawdę idealnie wyszło to jest wyczyn. Ukłoniłam się i zaczęłam podążać w ich stronę.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Macie już dzisiaj 3 rozdział chodź powinien być dopiero jutro, ale miałam wenę to ją wykorzystałam i musiałam się z wami nią podzielić :D
Chyba na tym dzisiaj koniec. To co się później stanie zapadnie Lenie i Majce w pamięci na długieeeee lata. Przepraszam że taki trochę dziwny i krótszy niż wcześniejszy, ale jedna osoba mnie prosiła o następny więc jest :*
Nie wiem czy opłaca się to pisać xd
NIEMCY W PÓŁFINALE MISTRZOSTW ŚWIATA 2014. Pokonali dzisiaj Francję 1:0 po golu piłkarza Borussi. Mats'a Hummels'a w 13 minucie ☺ ♥
Czytasz = zostaw po sobie ślad :)
Pozdrawiam Jula
Jejku, cudowny! :)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę jej talentu! Nie ma co! Mam nadzieje, że jej tacie coś się uda zdziała zostanie sponsorem BVB! Jestem ciekawa kto bił jej brawa. Czyżby chłopaki z Borussi ?
Czekam na nn <3
Buziaki ;**
Matko, ten rozdział jest wspaniały, niesamowity <3
OdpowiedzUsuńPomysłowość pierwsza klasa, a wykonanie rewelacja. Trzymam kciuki <3
POZDRAWIAM I ZAPRASZAM DO SIEBIE <3
http://ja-dortmund.blogspot.com/