- Nie raz z moim kuzynem oglądaliśmy mecze Warty na internecie, mój kuzyn też gra w piłkę i mówił zawsze że macie talent - wyszczerzył się chłopak.
Daliśmy mu autografy.
- Jak ma na imię twój kuzyn ? - spytałam z ciekawości, ale odpowiedź mnie zaskoczyła....
(...)
- Mój kuzyn ma na imię Mario. Mario Goetze - wyprostował się dumnie.
- Mario Goetze ten piłkarz Bayernu Monachium i ten co teraz jest na Mistrzostwach ? - zdziwiła się Zuzia.
- Otóż to. Jestem Lukas - wyciągnął do nas rękę.
- Jestem Maja, a to moje przyjaciółki Zuza i Lena. Są siostrami - uśmiechnęła się Maja i podaliśmy mu rękę.
- Miło mi was poznać. Jakieś 200 metrów stąd jest boisko może pójdziemy, a wy pokarzecie jakieś sztuczki ? - popatrzył na nas błagalnym wzrokiem.
- Dobrze, a masz piłkę ? - spytałam.
- Tam możne wypożyczyć - powiedział i pobiegł przodem.
Zatrzymałyśmy się przy orliku, wypożyczyłyśmy piłkę i zaczęłyśmy strzały na bramkę i różne triki.
- Lena pokarz mu twoje wolne - krzyknęła do mnie Zuzia.
Ustawiłam piłkę około 30 metrów od bramki pomyślałam o Emilce Warcie której nienawidzę. Wybrałam punkt, na chwilę zamknęłam oczy i strzeliłam. Piłka wylądowała tam gdzie chciałam. Usłyszałam oklaski okrzyki.
- Rzut wolny a'la Marco Reus - powiedziałam i się odwróciłam, a tam stała Maja, Zuza, Lukas i ..... Właśnie Niemiec. Rzuciłam mu się na szyję.
- Nie za dużo tych czułości - zaśmiał się.
- Co ty tu blondynku robisz ? - zapytałam.
- To już nie jestem piłkarzykiem ? - zasmucił się.
- To co ty tu robisz piłkarzyku - zaśmiałam się.
- Od razu lepiej. Przechodziłam i zobaczyłem dziewczyny na boisku, a to nie codzienny widok. Podszedłem bliżej i zobaczyłem że to ty, Maja, Zuza i kuzyn Mario. Więc czekałam aż strzelisz wolnego żeby się przywitać - uśmiechnął się do mnie.
- Oj Marcuś Marcuś - wyszczerzyłam swoje białe zęby.
- Wy się znacie ? - spytał kuzyn Mario.
- Tak, a ty je znasz ? - zapytał Marco młodszego chłopca.
- Tak. Mówił ci Mario kiedyś o takim klubie jak "Warta Gorzów Wielkopolski" ? - wymieniali się pytaniami.
- Coś tam mówił że grają tam 2 dziewczyny i że mają ogromny talent, a co ? - pytał Marco.
- To one. Maja Sawko i Lena Wolfinger - uśmiechnął się młody.
- Nie mówiłyście że grałyście w klubie - zdziwił się Marco.
- Nie pytałeś - zaśmiałyśmy się z jego miny.
- Zuza ty też grasz w piłkę ? - spytał Niemiec.
- Tak, ale nie grałam z nimi, grałam w juniorach, bo seniorzy byli tam od 17 lat, a ja mam jeszcze 16 - uśmiechnęła się.
- Mam pomysł. Jutro o 10:00 jestem po was i bez żadnego ale. Do zobaczenie - powiedział i poszedł.
Co temu debilowi przyszło do głowy. Mam nadzieję że się nie przestraszę.
Wróciłyśmy do domu była 21:30.
- Gdzie wy byłyście ? - zapytał zdenerwowany ojciec.
- Biegałyśmy. Będziesz dumny przebiegłyśmy 15 km. i później zaczepił nas chłopczyk i prosił o autografy. Okazało się że był to kuzyn Goetze'go i z Mario oglądał mecze Warty. I jutro o 10:00 będzie po nas Reus który przechodził i przyszedł na boisko, bo ma jakiś pomysł - opowiedziałam.
- No dobra, ale teraz do spania, a i Zuza dostałaś się do szkoły, a wasze wyniki na studia będą 10 lipca - uśmiechnął się tata.
Zuza zaczęła skakać z radości, bo dostała się do szkoły projektowania. A ja czekałam na wyniki do 10 lipca. Razem z Mają wybrałyśmy studia. Maja na fotografie, a ja na psychologię. Chciałam zostać psychologiem sportowym. Mam nadzieję że z takimi wynikami matury i z taką średnią mi się to uda. Moja średnia wychodziła 5.8, a Mai 5.7, a maturę napisałyśmy podobnie. Poszłam na górę. Przebrałam się w piżamę. Wzięłam laptopa i zalogowałam się na facebook'u. Miałam kilkadziesiąt zaproszeń do znajomych. Niektóre od piłkarzy Borussii, a resztę od fanów piłkarzy. Moje zdjęcie z Marco miało już 500.000 tysięcy like. Ustawiłam to zdjęcie jako zdjęcie w tle i znowu dodałam opis "Najlepszy nauczyciel :*" i oznaczyłam Marco. Znowu posypały się like i komentarze. Zabrałam się za czytanie wiadomości. Dostałam 5 wiadomości od kolegów z klubu. Pytali jak jest w Dortmundzie, jak poznałam chłopaków z BVB, czy dalej gram w piłkę itp. odpisałam im i zabrałam się za kolejne, kolejne 5 było od koleżanek. Były to wiadomości typu "ale przystojniak na tym zdjęciu", "Bierz się za niego", " Pewnie ma dużo kasy", "Ciasteczko", "pozdrów" itd. Zadzwoniłam więc do Reus'a. Odebrał.
- Cześć - powiedział.
- Hejka. Masz pozdrowienia od moich koleżanek z polski ciasteczko, pewnie masz dużo kasy, przystojniak na zdjęciu, mam się brać za ciebie - śmiałam się.
- Daj namiary na koleżanki może jakieś ładne - droczył się ze mną.
- Ty to jesteś głupi hahaha. Brzydkie wszystkie z mojej szkoły, Maja i Zuzia tylko ładne - powiedziałam.
- I ty - czułam że się rumienie.
- Dziękuję. Dobra ja kończę. Mam nadzieję że nie przeszkadzałam - odparłam.
- Nie nie przeszkadzałaś i nie przeszkadzasz nawet o 3 w nocy możesz dzwonić. Pozdrów koleżanki i dobranoc - oznajmił i się rozłączył.
Byłam pewna. Zakochałam się. Kochałam jego uśmiech. Jego oczy. Uwielbiałam słuchać jego głosu. Czasami nawet nie wiedziałam co powiedzieć, bo mnie zatykało. Miał delikatne, ale mocne ręce, ale była jedna przeszkoda. Nie mógł się odgonić od paparazzi, a ja ich nienawidziłam. Nie lubiłam być w centrum uwagi. Na pewno też nie chciał by być z prostą dziewczyną, bo przecież jest piłkarzem. Pewnie leci na modelki, a ja nie mam takiego ślicznego ciała jak one. Wyrwałam się z rozmyśleń i napisałam koleżance że Marco ją pozdrawia. Wylogowałam się z facebook'a. Myślałam dalej o Marco, aż w końcu zasnęłam.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
4 lipca
Wstałam o 9:00.
Dzisiaj Niemcy grają z Francją o półfinał. Mam nadzieję że wygrają i któryś chłopak z Borussii strzeli gola. Poszłam się ukąpać. Uczesałam włosy. Wydawało się dość zimno na polu więc postawiłam na sweterek, szarawe vansy i spodnie w kwiatki. Zeszłam na dół i zaczęłam robić jajecznice dla wszystkich, jak już skończyłam zeszła Zuzia, a zaraz za nią Majka. Zjadłyśmy jajecznicę. Była za 10 minut dziesiąta. Więc Marco powinien być za 10 minut. Usiadłyśmy na kanapie w salonie i czekałyśmy. Kilka minut później usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Był to Niemiec.
- Hej. Gotowe ? - spytał na co pokiwałyśmy twierdząco głowami i wsiadłyśmy do jego auta.
Podjechaliśmy pod SIP.
- To tu. Chodźcie ze mną - powiedział Marco, a my podążaliśmy na nim. Prowadził nas gdzieś gdzie nigdy nie byłyśmy. Stanęliśmy przed jakimiś drzwiami. Niemiec je otworzył, a my weszłyśmy.
- Dzień dobry - powiedziałyśmy chórem do pana Watzke.
- Witam was usiądźcie - odparł.
- Chciał nas pan widzieć ? - spytałam.
- Otóż to Marco - pokazał na piłkarza.
- Mi mówił że gracie w piłkę i to znakomicie, a ja od jakiegoś czasu chciałbym zrobić klub damski. Pomogłybyście mi w tym i zostałybyście moimi zawodniczkami ? Chciałbym też żebyście pomogły mi zachęcić dziewczyny do wstąpienia i później wybrać pierwszy skład - opowiedział.
- Wow ! To niesamowite, ale ja z Mają nie mogę - zasmuciłam się.
- Ależ dlaczego ? - zdziwił się.
- Gramy w Warcie Gorzów Wielkopolski. Musiał by pan nas kupić - zasmuciłam się.
- Mnie nie. 30 czerwca wygasł mi kontrakt i jestem wolnym zawodnikiem - uśmiechnęła się Maja.
- To pojadę do Warty negocjować. Dam im 1 mln, bo dopiero się rozkręcasz - zaśmiał się.
- Chciałbym zakręcić reklamę która pójdzie w telewizji że szukamy dziewczyn. Czy mogłybyście się stawić jutro i zrobiłybyście parę trików ? - spytał.
- Dobrze. To jutro o której ? - pytałam.
- O 11:00 może być ? - zapytał, a my przytaknęłyśmy.
- Może przyjść z nimi ? - spytał Marco.
- No pewnie możemy kilku piłkarz Borussii zaprosić i to będzie tak że będziecie robić triki, a nagle piłkarze wam zaczną bić brawo - oznajmił podekscytowany Watzke.
- Wiem coś o tym - powiedziałam, a wszyscy wybuchnęli śmiechem oprócz szefa BVB.
Pożegnaliśmy się z Panem i wyszliśmy.
- Może pójdziemy do kawiarenki weźmiemy kawę na wynos i pójdziemy na murawę ? - powiedział Niemiec.
- Dobry pomysł. Chodźcie - odparłam.
Doszliśmy do kawiarenki. Zamówiliśmy 4 kawy i ruszyliśmy w stronę murawy. Śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Były piłki. Dziewczyny pobiegły i zaczęły robić triki, bo powiedziały że chcą mi dorównać. Pfffff, a kto ja jestem Leo Messi ? Usiadłam z Marco na murawie.
- Ciesze się że będziesz grała w Dortmundzie - powiedział.
- Ale to tylko dzięki tobie. Dziękuję - oznajmiłam i dałam mu buziaka w policzek.
- Yyyyy... przepraszam - zmieszałam się.
- Nic nie szkodzi, ale gdyby nie ty pewnie siedział bym smutny w domu i czekał na mecz chłopaków. Nie musisz mi dziękować za to że powiedziałem szefowi po prostu masz talent i nie chce żeby się zmarnował - uśmiechnął się.
- To będzie zaszczyt grać w tym samym klubie co ty - odparłam i odwróciłam wzrok.
- To będzie zaszczyt grać w tym samym klubie co ty - zacytował to co ja powiedziałam, a ja się do niego przytuliłam.
Zaczął mnie gilgotać.
- Jak nie chcesz żebym się do Ciebie przytulała to trzeba powiedzieć, a nie gilgotać - nie mogłam opanować śmiechu.
Ledwo wstałam i zaczęłam uciekać. Marco zaczął mnie gonić. Po 2 kółkach dookoła złapał mnie i powalił na ziemię.
- Nie wiedziałem że aż tak masz dobrą kondycje - zaśmiał się.
- Biega się po 15 km to się ma - uśmiechnęłam się.
Podbiegły do nas dziewczyny.
- No proszę proszę - zaczęły się śmiać.
- Dobra laski gramy - krzyknęłam jak już wstałam.
- Dobra szefie - śmiał się Reus.
- Reus 10 kółek dookoła boiska raz raz ! - krzyknęłam, a ten pobiegł.
Biegłyśmy za nim, ale w odstępie 300 m.
- Czy ciebie coś z nim łączy ? - spytała Maja.
- Przyjaźń - uśmiechnęłam się, bo ja do niego czuję coś więcej, ale on do mnie nie.
- REUS STÓJ ! - krzyknęłam, a Niemiec się zatrzymał.
Dobiegłyśmy do niego.
- Robimy selfie - oznajmiłam i wyciągnęłam telefon.
Ustawiliśmy się i wyszło śliczne zdjęcie. Obiecałam że wrzucę na facebook'a i każdy ustawi sobie na tło. Zrobiłam jeszcze z każdym z osobna. Najładniejsze wyszło z Marco. Nie wiem dlaczego. Może był po prostu strasznie fotogeniczny.
- Znacie miasto ? - spytał.
- Ej no właśnie. Jesteśmy tu 4 dzień, a jeszcze nie zwiedziłyśmy miasta - zdziwiła się Maja.
- Pójdziemy na zakupy ja wam doradzę co kupicie - wyprostowała się dumnie Zuza.
- Ale gdzie tu jest centrum handlowe. Reus ? - zapytałam.
- Tak słucham ? - zdziwił się.
- Gdzie jest centrum handlowe - spytałam.
- Możemy się umówić na jutro i pokarze wam cały Dortmund - wyszczerzył śnieżno-białe zęby.
- No dobrze Reus - powiedziałam.
- Czemu ty do mnie po nazwisku mówisz ? Foch - odwrócił się plecami.
- Nie gniewaj się na mnie piłkarzyku mój najukochańszy - od razu się odwrócił.
- Tak już lepiej - uśmiechnął się.
- Co za idioci - powiedziała Zuza.
- Zuzia, a ty co z Aubameyang'iem ? - zapytała Maja.
- Zuzia kręci z Aubą ? - zdziwiłam się.
- Może - Zuza wytknęła mi język na co usłyszała gorące Uuuuuuu...
Wzięłam jedną piłkę. Zaczęłam robić kapki. Maja poprosiła żebym jej dośrodkowywała z rzutu rożnego. Zgodziłam się. Marco stanął na bramce i radził sobie świetnie, ale moje dośrodkowanie + główka Mai = GOL. Czasami albo ja źle dośrodkowałam albo Maja źle wymierzyła i Niemiec bez problemu łapał.
- Śliczne dośrodkowywania - uśmiechnął się do mnie.
- To już nie możesz pochwalić tego że schudłam tylko chwalisz rożne ? - droczyłam się z nim.
- Jesteś śliczna i chuda więc nie widać wcale że jeszcze schudłaś kochana - powiedział i posłał mi buziaka.
A może ja jednak mu się podobam ? Pożyjemy zobaczymy. To chłopak powinien robić pierwszy krok więc nie będę się narzucać, a do tego piłkarzowi klasy światowej, bo kim jak jestem ?
- Przyjedziesz dzisiaj do nas oglądać mecz ? - spytała ni stąd ni zowąd Zuzia.
- Nie wiem czy mogę - popatrzył na mnie.
- Tata nie będzie miał nic przeciwko. A ty Lena jak uważasz ? - zapytała.
- Nie no nie będzie miał nic przeciwko, ale ja się zbłaźnię - zmieszałam się.
- Ty ? Czemu ? - zdziwił się Marco.
- Zapytaj się dziewczyn co ja robię na meczach jak przeżywamy - spuściłam wzrok.
Złapał mnie za brodę i uniósł moją głowę do góry tak że patrzyłam w tego śliczne oczka.
- To będziemy razem przeżywać. To co o której przyjechać ? - spytał.
- O 17.30 chyba wystarczy, bo mecz jest o 18.00 - uśmiechnęła się Zuzia.
- Dobra. Chodźcie zawiozę was do domu - teraz on się uśmiechnął.
Wyszliśmy z Signal Iduna Park. Szliśmy w stronę auta Niemca. Wsiedliśmy i pojechaliśmy pod nas dom. Była 14:00. Zdziwiłam się trochę, bo nie wiem gdzie ten czas tak szybko odleciał. Weszliśmy do domu. Tata od razu nastroił obiad. Zjadłyśmy ze smakiem. Postanowiłyśmy się przebrać w coś wygodniejszego. Ubrałam dres i zeszłam na dół. Siedziała tam już przebrana Zuza i Maja.
- Nie mów że tak chcesz się pokazać Reus'owi ? - zdziwiła się Zuza.
- No tak, a coś nie tak - podbiegła do mnie i zaciągnęła do góry.
Nic mi się nie podobało z tego co wybierała, ale ona dalej grzebała, grzebała w mojej szafie aż wygrzebała coś co mi się spodobało. Kazała mi ubrać to.
- W dresie chciałaś się Marco pokazać ? - spytała z zdziwieniem.
- A czemu nie ? To jest mój dom - zszokowała mnie pytaniem.
- Aha - odparła i weszłyśmy do salonu.
Była godzina 17:20. Poszłam sobie zrobić kanapki, bo byłam trochę głodna. Jak już skończyłam usłyszałam dzwonek do drzwi.
- OTWORZE ! - krzyknęłam podchodząc do drzwi.
- Hej - uśmiechnął się blondyn.
- Cześć - powiedziałam i się przytuliłam.
- Wejdź proszę. Idź prosto w salonie już są dziewczyny, a ja pójdę tylko po coś do kuchni - odparłam i poszłam do kuchni.
Wzięłam kanapki i poszłam do salonu. Położyłam je na stoliku i kazałam się częstować. Nagle zadzwonił telefon Marco.
- Halo...Hej... Tak... Czekam... Dobra... Nie... Z Leną, Mają i Zuzą...Tak...Przedstawię jak przyjedziesz...Trzymam...Powodzenia...No hahaha. Ok...Dobra na razie - oznajmił i się rozłączył.
- Dzwonił Mario. Macie pozdrowienia - zaśmiał się blondyn.
- I co mówił - szybko zapytała Maja.
- Pytał czy oglądam mecz, później czy sam i że mam was pozdrowić i pytał czy jesteście ładne i mówił że strzeli gola, pytał czy trzymam kciuki oraz chce żebym mu was przedstawił - uśmiechnął się blondyn.
- Ja jestem za - zaśmiała się Majka.
- Ja też. Jako ta dziewczyna z Warty z ogromnym talentem haha - wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
- No jak wszystkie to ja też - odparła Zuza.
- Zrobię popcorn - powiedziała Maja i poszła do kuchni.
- Pomogę ci, bo znając ciebie przypalisz - droczyła się z nią Zuza.
- Co tam księżniczko ? - uśmiechnął się Marco.
- Księżniczko ? Odpowiada mi to - zaśmiałam się.
- To jak chcesz żebym do ciebie mówił - zdezorientował się.
- Księżniczko jest w porządku. A u mnie dość dobrze. Poczekaj zaraz wrócę - oznajmiłam i pobiegłam do góry po laptopa.
- Po co ci laptop ? - zapytał jak już zeszłam.
- Trzeba dodać zdjęcia z dzisiaj - uśmiechnęłam się.
Przesłałam zdjęcia z iPhone'a na laptopa i zrobiłam kolaż. Wyszedł świetnie. Nawet Marco był zadowolony.
- No to jaki opis ? - spytałam i popatrzyłam na niego znacząco.
- Napisz tak - wziął ode mnie komputer i napisał "Jak rodzeństwo".
- Albo - wziął i zmazał tamto i napisał "Uwielbiam "treningi" z nimi"
- To jest dobre, ale usuń ten cudy słów w słowie treningi. Będzie "Uwielbiam treningi z nimi ♥" - wzięłam mu laptopa napisałam nasz opis i dodałam zdjęcie.
Oznaczyłam Marco, Majkę i Zuzę.
- Mogę ? - zapytał i pokazał na laptopa.
- Pewnie - powiedziałam i wylogowałam się z facebook'a i podałam mu go.
Zalogował się i dodał samo zdjęcie ze mną i napisał "Księżniczka :*" Popatrzyłam się dziwnie na niego, ale się uśmiechnęłam chodź wiem że teraz będą chodzić plotki że jesteśmy razem. No, ale raz się żyje. Reus chyba zobaczył moją minę.
- Jeśli ci to przeszkadza to zmienię - powiedział.
- Nie nie, ale teraz mogą chodzić plotki że jesteśmy razem - odparłam.
- Najważniejsze jest że ty i ja wiemy że to są plotki - oznajmił i dal mi buziaka w policzek.
- No, ale nienawidzę paparazzi. Mogą mi zepsuć karierę w Borussii lub jak się dostanę na studia to mogą mnie przez nich wywalić - spuściłam głowę.
- Złożyłaś papiery na studia ? Na jaką uczelnię ? - zapytał.
- Tak złożyłam na kierunek psychologi na najbliższą uczelnię - odparłam i się uśmiechnęłam.
- Chcesz być psychologiem ? - zdziwił się.
- Tak, ale nie byle jakim, bo sportowym - zaśmiałam się, a on ze mną.
Przyszły dziewczyny z pepsi i popcornem. Zbliżała się 18:00 więc postanowiliśmy włączyć już telewizor. Kilka minut później chłopcy wyszli na murawę. Kiedy śpiewali hymn Niemiec razem z Marco staliśmy na baczność i śpiewaliśmy. W końcu się zaczęła. Na boisku dominowali Niemcy. w 13 minucie Mats Hummels trafił do bramki na 1:0. Był to prześliczny i już drugi jego gol z głowy na tych Mistrzostwach.
Gol Mats'a przeciwko Portugali. Niemcy wygrali 4:0
Gol Mats'a przeciwko Francji. Niemcy wygrali 1:0
- Marco zadzwonisz do Mats'a ? - spytałam z nutką nadziei.
- Jasne że tak, ale za 20 minut, bo mniej więcej tyle potrzeba żeby zeszli - oznajmił.
Po 20 minutach zadzwonił do kolegi z klubu.
- Witam Witam...Jak się czujesz po strzeleniu gola który dał wam awans do półfinału ?...Wam, mnie tam z wami nie ma...Nie dziwie się...Dam ci kogoś do słuchawki dobrze?...Ok już daję - powiedział i podał mi słuchawkę.
- Halo...Hej...Gratuluję ten prześlicznego gola...Nie nie hahaha...Lena...Dziękuję ci za tego gola, płacze do tej pory...Nie nie jestem...Mam korzenie Niemieckie i kocham tą reprezentację...Tak też...Zobaczymy się po waszym przyjeździe...Serio?!...Z tatą, siostrą i przyjaciółką...Musisz z nim pogadać...Dziękuję ty też...Zobacz facebook'a dodał tam zdjęcie ze mną...Tak to ja...Dziękuję...Ale ja nic o tobie nie powiem, bo cię nie widziałam, ale ze zdjęć to tak...Dobra Marco prześle SMSem...Właśnie albo ja wyśle na ten numer...Trzymam kciuki w półfinale...Tak czekam...Za Kolumbią, ale pewnie Brazylia wygra...Dobra daje ci go - oddałam telefon Marco.
- Serio?!... Dobra ucieszą się, a ja będę z wami... Mam nadzieję że do finału, a nie o 3 miejsce... Dobra papa...Jak zawsze po ważnym meczu hahaha...Na razie - odparł Niemiec i się rozłączył.
- Jedziemy albo na mecz o 3 miejsce albo na finał. Zależy gdzie chłopaki zagrają - ucieszył sie Reus.
- Nie to niemożliwe - odparł zaskoczona Maja.
- Ale to tylko dzięki Lenie, bo urzekła Hummiego swoim charakterem - wybuchnęliśmy nie pohamowanym śmiechem, ale przerwał nam dzwonek do drzwi.
Poszłam otworzyć, ale nie wiedziałam kogo przyniosło o tak późnej porze. W drzwiach stał nie kto inny jak...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dobra nadrobiłam, bo dzisiaj miał być 7.
Mam nadzieję że w jakimś stopniu się podoba.
Niemcy już jutro grają w finale z Argentyną, a dzisiaj mecz o 3 miejsce zagra Holandia-Brazylia.
Szczerze żal mi Brazylii po meczu z Niemcami i jestem za nimi. Ale bez Neymar'a mogą być słabsi.
Pozdrawiam i całuję Jula ;**
TERAZ CZEKAMY NA FINAŁ KTÓRY JEST JUŻ JUTRO :)




Super rozdział ! Czekam na kolejny pisz szybciutko :)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny ! =D
Również zapraszam do mnie ! :
http://nigdyniezapomnieszomilosci.blogspot.com/