Strony

Muzyka

czwartek, 31 lipca 2014

Rozdział 10 - "Kochany jesteś. Dziękuję"

(...)
- Nie jestem z tą lamą tylko żartowałam - śmiałam się dalej.
Weszliśmy na SIP i od razu kierowaliśmy się na murawę. Były już tam porozkładane kamery i byli chłopcy....

(...)
Na boisku był Ilkay, Neven, Nuri, Łukasz, Kuba i Mitchell. 
- Hej dziewczyny - powiedzieli chórem.
- Hej chłopaki - zaśmiałyśmy się widząc minę zdziwionego Marco.
- Witaj Marco - wybuchnęli śmiechem chłopcy.
- Chłopaki to jest Kacper, a to jest Max i ich siostra Julia. Julia, Kacper, Max to jest Ilkay, Neven, Nuri, Łukasz, Kuba i Mitch - przedstawiłam ich.
- Miło mi was poznać - uśmiechnęła się Julia.
- Nam ciebie również - wyszczerzył zęby Kuba.
- Witam Witam. Widzę że już mamy kolejną kandydatkę do gry - odparł Watzke, który właśnie do nas podszedł. 
- Szefie to jest Julia i jej bracia Kacper i Max, poznajcie pana Watzke - uśmiechnęłam się.
- Miło mi was poznać. To co zaczynamy ? - zapytał na co wszyscy przytaknęliśmy.
- Przedstawimy wam nasze wizję, ale najpierw pójdziecie się przebrać - powiedział jakiś pan.
Wzięłyśmy nasze stroje. Chłopcy zrobili to samo. Udałyśmy się do szatni gości, a oni do swojej szatni czyli szatni gospodarzy. Przebrałyśmy się w to. Każda miała swój rozmiar. Kurtkę narzuciłyśmy na siebie, ubrałyśmy nasze korki i wyszłyśmy z tunelu. Na murawie byli już chłopcy
- To tak. Chcieliśmy żebyście zrobiły jakiej triki, a my to nagramy. Później któraś z was strzeli wolnego, a Mitch albo specjalnie nie obroni albo nie będzie dał rady obronić, a na koniec zagracie krótki meczyk - oznajmił nam ten pan.
- Ale tak siedmiu na cztery ? - zdziwiłam się.
- No pewnie że nie. Marco grać nie może. Kuba i Ilkay też się mają oszczędzać. Czyli wychodzi 4 na 4 pasuje ? - zawrócił się do mnie.
- Czyli jedna od nas na bramkę ? - spytałam.
- Tak - przytaknął.
- Ja jestem bramkarzem mogę pobronić - uśmiechnęła się Julia.
- Dobra, a teraz dziewczyny na stanowiska po piłki i zaczynamy - krzyknął Watzke.
Zrobiłyśmy kilka trików. Julia broniła od chłopaków. Max i Kacper kibicowali. Zrobiłam śliczną przewrotkę taką jak w pierwszy dzień tutaj.
- To miejsce musi być magiczne. Wszystko mi tu wychodzi - pomyślałam.
I  nadszedł czas na wolne. Stanęłam 30 metrów od bramki Langerak'a. Pomyślałam jak zawsze o Emilii Warcie. Wyznaczyłam punkt, ale najgorsze stało przede mną. MUR. Chłopcy ustawili się w tak zwany murek. Wzięłam rozbieg,zamknęłam oczy i kopnęłam. Piłka przeleciała nad murem.
- Za wysoko - pomyślałam.
Nagle piłka zaczęła obniżać swój lot. Widziałam delikatnie zdziwione miny chłopaków. Oprócz Marco. On się uśmiechał. Piłka wylądowała tam gdzie chciałam. Lewe okno bramki. Była z siebie mega dumna. Widziałam że Mitch nie przepuścił piłki specjalnie tylko że ja strzeliłam gola bramkarzowi Borussii Dortmund. Podbiegły do mnie dziewczyny, które stały za mną i zaczęły się cieszyć ze mną. Wszystko wyszło idealnie. Po nakręceniu tego kawałka. Podszedł Marco.
- Wolny a'la... - oznajmił.
- Marco Reus - powiedzieliśmy w tym samym czasie.
Zaczęliśmy się śmiać.
- Śliczny wolny księżniczko. Wiedziałem że ci się uda chodź chyba pierwszy raz próbowałaś z murem. Widać było strach w twoich oczach - pocałował mnie w czoło.
- Tak to mój pierwszy raz, bo w Warcie mieliśmy od tego innych ludzi, którzy strzelali wolne. Dziękuję ci Marco - odparłam i wtuliłam się w Reus'a.
- Koniec tych czułości teraz trzeba meczyk rozegrać i mamy reklamę - krzyknął ten pan.
Wydaje mi się że jest on reżyserem całej reklamy, bo mówi nam co mamy robić. Rozegraliśmy 30 minutowy meczyk. Zuza, Julia i Maja bardzo dobrze sobie radziły, a mi się cudownie grało przeciw chłopakom z BVB. Pan Watzke powiedział że jutro reklama powinna być już w telewizji, a od 10 lipca zaczynamy treningi. Poszłyśmy się przebrać. Pożegnałyśmy się ze wszystkimi i wyszłyśmy ze stadionu. Szłyśmy w kierunku samochodu Marco. Staliśmy chwilkę przy aucie Niemca, aż w końcu nam otworzył. Usiedliśmy tak jak przedtem. Była godzina 13. Ten czas bardzo szybko leciał. Po 20 minutach byliśmy w domu ponieważ były straszne korki na ulicach. Julia poszła z Maxem i Kacprem do swojego domu. Zuza poszła na górę się przebrać, bo o 15 miała jechać gdzieś z Aubą, a do Majki miała przyjść Riri.
- Wejdź - wskazałam ręką na salon.
- Nie będę przeszkadzał ? - zapytał Niemiec.
- No pewnie że nie. Wchodź - powiedziałam i szturchnęłam Marco.
- Tak chcesz się bawić ? - zaśmiał się i zaczął mnie gilgotać.
Wyrwałam mu się i zaczęłam uciekać chodź wiedziałam że ma lepszą kondycję i z nim nie wygram. Wybiegłam do ogrodu. Gonił mnie cały czas. Co chwila się obracałam i patrzyłam czy dalej mnie goni. Zapatrzyłam się na niego.
- UWAŻAJ ! - krzyknął, ale było za późno.
Wylądowałam w basenie. Wiedziałam że Reus szybko do niego wskoczy więc zanurzyłam się i czekałam. Tak też myślałam. Wskoczył, a ja złapałam go w pasie i zaczęłam topić.
- Tak chcesz się teraz bawić słoneczko ? - poruszył znacząco brwiami.
Złapałam jego głowę i nacisnęłam jak przycisk i trzymałam dopóki nie zanurzyła się cała. Zaczęłam "uciekać". Piłkarz się wynurzył i od razu zaczął mnie "gonić". Tak sobie pływaliśmy po basenie aż w końcu się zmęczyłam i dałam mu się złapać. Wziął mnie na ręce. Wyniósł z basenu i położył na leżaku opok, a sam się położył na drugim.
- Masz dobrą kondycję jak na dziewczynę. Zmęczyłaś mnie - odparł.
- A dziękuję ty też masz dobrą blondasku. Taki był mój plan żeby cię zmęczyć - zaśmiałam się.
- Ale mogłabyś mnie następnym razem nie straszyć. Bo to wyglądało jakbyś wpadała do wody bez świadomości, a później jakbyś się utopiła - zmienił ton na poważniejszy.
- Przepraszam kochanie już nie będę, ale ten upadek do basenu nie był celowy zapatrzyłam się - oznajmiłam.
- Na mnie ? - uśmiechnął się.
- Nie, na tamte śliczne kwiatki - wskazałam na kwitnące kwiaty.
- Aha - zasmucił się.
- No na ciebie lamo - odparłam i szturchnęłam go.
- O ty - zaczął mnie gilgotać.
- Przestań !! Pomocy !! - krzyczałam między napadami śmiechu.
Po kilku minutach skończył mnie gilgotać, a ja szybko uciekłam do domu. Byłam głodna nic nie jadłam od śniadania, a jak się okazało była już 15:00.
Zaczęłam robić obiad. Był to mój ulubiony obiad. Zawsze jak zostawałam sama jadłam naleśniki. Już miałam wbijać jajka na ciasto, ale ktoś złapał mnie w tali i oparł się brodą na moim ramieniu.
- Misiaczku pościł byś mnie ? - zapytałam najsłodszym głosem jak tylko potrafiłam.
- Dla mojej księżniczki wszystko - oznajmił.
- Masz fifę ? - spytał.
- Jeszcze pytasz. Jest na półce pod telewizorem. Skończę naleśniki i zagramy rundkę - uśmiechnęłam się.
Niemiec poszedł do salonu. Chyba znalazł Fifę, bo w pewnej chwili usłyszałam muzyczkę z tej oto gry.
Skończyłam robić naleśniki i poszłam do Reus'a który grał właśnie mecz Borussia Dortmund - Bayern Monachium i Borussia wygrywała 5:0.
- Dziękuję - powiedział odbierając ode mnie talerz.
- Proszę bardzo mój specjał - zaśmiałam się.
- Mam nadzieję że się nie zatruję - wybuchnął śmiechem Marco na co ja go szturchnęłam.
- Niezły wynik lamo - wyszczerzyłam zęby w jego stronę.
- A dziękuję. Dobre te naleśniki - odparł.
- Cieszę się że ci smakują - oznajmiłam.
- Ale wy sobie słodzicie ojejku... Pasujecie do siebie. Ale teraz do tematu wychodzę z Riri na miasto nie wiem o której wrócę papa - powiedziała schodząca z góry Maja z Riri.
- Dobra. Cześć Riri - przywitałam się, a ona mi odmachała i wyszła z moją przyjaciółką.
- Nie czujesz się źle ? - zapytał piłkarz.
- Czemu mam się czuć źle ? - zdziwiłam się.
- Odbija ci przyjaciółkę - odparł.
To prawda, odkąd poznałam Marco moje życie się odmieniło już prawie nie gadam z Majką i Zuzą. Ja mam Reus'a, Zuza ma Aubameyang'a, a Maja Mitchell'a i Riri. Wszystko się zmieniło. Musze dzisiaj poważnie pogadać z Mają i Zuzą.
- Ziemia do Leny - machał mi ręką przed twarzą Niemiec.
- Przepraszam zamyśliłam się. Masz rację oddalam się do Mai i do tego od Zuzii. Muszę z nimi dzisiaj pogadać. Odkąd poznałam ciebie każdą wolną chwilę spędzam z tobą może Maja czuje się odrzucona i też znalazła przyjaciółkę, a Zuzia z Aubą kręci - powiedziałam.
- Masz racje. Musisz z nimi szczerze pogadać, a jak będzie potrzeba będę mógł ograniczyć spotkania z tobą - uśmiechnął się do mnie.
- Kochany jesteś. Dziękuję - wtuliłam się w niego.
- Ty też misiu - pocałował mnie w czubek głowy.
Kochałam to, ale musiałam z nim tą sprawę omówić.
- Marco ? - spytałam nieśmiało.
- Słucham księżniczko ? - oznajmił.
- Możemy pogadać o tym co jest między nami. Przytulamy się ok, jak przyjaciele, ale ja nie wiem czy jesteśmy przyjaciółmi. Znamy się zaledwie 4 dni i już jesteśmy przyjaciółmi ? Albo ten pocałunek albo te buziaki w policzek i czoło i głowę i do tego jeszcze te pieszczotliwe przezwiska. Marco powiedz mi szczerze kim ja dla ciebie jestem - popatrzyłam prosto w jego oczy.
Widziałam z nich strach przed tym co powie. Moje oczy nie wiem dlaczego zaczęły się szklić.
- Nie płacz Lena - otarł mi łzę która właśnie spływała po moim policzku.
- Marco powiedz szczerze co do mnie czujesz. Kim dla ciebie jestem i jak jestem przyjaciółką czemu chcesz być cały czas blisko mnie - powiedziałam ze zdenerwowanie w głosie.
- Nie denerwuj się. Traktuję cię jak przyjaciółkę chodź znamy się krótko. Uwielbiam jak jesteś blisko. Kocham cie przytulać, dawać buziaki i pieszczotliwie do ciebie mówić. Jesteś niepowtarzalna. Zmieniłaś moje życie o 180 stopni. Budzę się, bo wiem że gdzieś tam czekasz na mnie. Długo się nie mogłem pozbierać po Caroline, bo zdradziła mnie. Zdradza boli. Teraz poznałem ciebie. Wszyscy zauważyli że odkąd spędzamy razem czas częściej się uśmiecham i taka jest prawda. Sprawiasz że się uśmiecham. Gdy tylko cię widzę mam ochotą zrobić to co zrobiłem ostatniej nocy. Chce poczuć dotyk twoich delikatnych ust. Lena ja.... ja...

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Mam nadzieję że nie jest zły :/ Przepraszam że taki krótki, ale sprawy rodzinne i pisać się nie dało dlatego też przepraszam za jednodniowe opóźnienie :((
Jestem po wakacjach. Kupiłam koszulkę Marco :D
Następny rozdział za 2-3 dni zależy jak będzie z weną :/
Jak myślicie co powie Marco Lenie ? 
I czy Lena pojedzie z Marco na finał MŚ 2014 czy może się coś stanie i jednak pojedzie sam Marco albo w ogóle nie pojadą ?
Zapraszam do czytania. Jeśli się spodobał powiedzcie znajomym :*

CZYTASZ = KOMENTUJESZ ♥

Pozdrawiam i całuję Jula :** <3

1 komentarz: